18 września – wspomnienie świętego Stanisława Kostki, zakonnika patrona Polski

PIERWSZE CZYTANIE
Am 8, 4-7
Bóg ukarze gnębicieli ubogich

Czytanie z Księgi proroka Amosa
Słuchajcie tego wy, którzy gnębicie ubogiego, a bezrolnego pozostawiacie bez pracy, którzy mówicie: «Kiedyż minie nów księżyca, byśmy mogli sprzedawać zboże, i kiedy szabat, byśmy mogli otworzyć spichlerz? A będziemy zmniejszać efę, powiększać sykl i wagę podstępnie fałszować. Będziemy kupować biednego za srebro, a ubogiego za parę sandałów, i plewy pszeniczne będziemy sprzedawać». Poprzysiągł Pan na dumę Jakuba: «Nie zapomnę nigdy wszystkich ich uczynków».
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 113 (112), 1b-2. 4-6. 7-8 (R.: por. 1b i 7b)

Refren: Pana pochwalcie, On dźwiga biednego.
albo: Alleluja.

Chwalcie, słudzy Pańscy, *
chwalcie imię Pana.
Niech imię Pana będzie błogosławione *
teraz i na wieki.

Refren.

Pan jest wywyższony ponad wszystkie ludy, *
ponad niebiosa sięga Jego chwała.
Kto jest jak nasz Pan Bóg, †
który mieszka w górze *
i w dół spogląda na niebo i na ziemię?

Refren.

Podnosi z prochu nędzarza *
i dźwiga z gnoju ubogiego,
by go posadzić wśród książąt, *
wśród książąt swojego ludu.

Refren.

DRUGIE CZYTANIE
1 Tm 2, 1-8
Wspólne błagania za wszystkich ludzi

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Tymoteusza
Polecam przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi: za królów i za wszystkich sprawujących władzę, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością. Jest to bowiem dobre i miłe w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy. Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus, który wydał siebie samego na okup za wszystkich, jako świadectwo, w oznaczonym czasie. Ze względu na nie ja zostałem ustanowiony głosicielem i apostołem – mówię prawdę, nie kłamię – nauczycielem pogan w wierze i prawdzie. Chcę więc, by mężczyźni modlili się na każdym miejscu, podnosząc ręce czyste, bez gniewu i sporów.
Oto słowo Boże.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. 2 Kor 8, 9

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Jezus Chrystus, będąc bogatym, dla was stał się ubogim,
aby was ubóstwem swoim ubogacić.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA DŁUŻSZA
Łk 16, 1-13
Nie możecie służyć Bogu i Mamonie

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus powiedział do uczniów: «Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał więc go do siebie i rzekł mu: „Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządzania, bo już nie będziesz mógł zarządzać”. Na to rządca rzekł sam do siebie: „Co ja pocznę, skoro mój pan odbiera mi zarządzanie? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem już, co uczynię, żeby mnie ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę odsunięty od zarządzania”. Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: „Ile jesteś winien mojemu panu?” Ten odpowiedział: „Sto beczek oliwy”. On mu rzekł: „Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt”. Następnie pytał drugiego: „A ty ile jesteś winien?” Ten odrzekł: „Sto korców pszenicy”. Mówi mu: „Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt”. Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z podobnymi sobie ludźmi niż synowie światłości. Ja też wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków. Kto w bardzo małej sprawie jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w bardzo małej sprawie jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzaniu niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, to kto wam prawdziwe dobro powierzy? Jeśli w zarządzaniu cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, to któż wam da wasze? Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!»
Oto słowo Pańskie.

EWANGELIA KRÓTSZA
Łk 16, 10-13

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus powiedział do uczniów: «Kto w bardzo małej sprawie jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w bardzo małej sprawie jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzaniu niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, to kto wam prawdziwe dobro powierzy? Jeśli w zarządzaniu cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, to któż wam da wasze? Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!»
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Bóg pragnie, aby wszyscy ludzie się nawrócili, zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy. Ojciec dał Syna swego jako ofiarę przebłagalną, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Bóg jest miłością i tak umiłował świat, że nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał… Każdy, kto przyjmie Syna, staje się dzieckiem Bożym, świętym i nienagannym przed obliczem Ojca.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Amos, podobnie jak większość proroków, przemawia w imieniu Boga – rzecznika i opiekuna ubogich. Dlaczego? Otóż, głosi słowo nade wszystko do ludzi wierzących. Jako natchniony sługa Jahwe ma dar jasnego widzenia spraw Bożych, wglądu w ludzkie serca i trzeźwego osądu rzeczywistości. Nie może więc zadowolić się obrazem pobożnego ludu skrupulatnie przestrzegającego drobiazgowych przepisów żydowskiego Prawa. Reprezentuje Boga, który domaga się czci oddawanej nie wargami jedynie, lecz nade wszystko sercem! (por. Iz 29, 13). Po dziś dzień jednym z głównych duchowych zagrożeń dla człowieka wierzącego jest uleganie złudzeniu, że zewnętrzne (rytualne) formy kultu w zupełności wystarczą. Jeśli pomiędzy tym, co mówimy podczas modlitwy, a sposobem, w jaki traktujemy drugiego człowieka, zionie przepaść – stajemy się hipokrytami. Jeśli motywem naszej religijności nie jest chęć odpowiedzi miłością na Miłość, jaką nas Bóg obdarowuje, ale strach przed Jego karą, przyzwyczajenie czy zabobony – stajemy się ludźmi o wykoślawionym sumieniu.
Kiedy zatem słowa Amosa powinny nas zaniepokoić? Zawsze wówczas, gdy dostrzeżemy, że nasza religijność zamyka się tylko w granicach pobożności. Wówczas, gdy samozadowolenie sprawi, iż nie będziemy widzieli potrzeby nieustannej pracy nad sobą, czyli ciągłego nawracania się. Wtedy, gdy relacja z Jezusem nie będzie w nas rodziła pragnienia spotkania Go w drugim człowieku, a zwłaszcza w tym najbardziej potrzebującym naszego współczucia i życzliwości.

Komentarz do psalmu
Kluczem do interpretacji dzieł literackich, a nade wszystko poezji, jest – jak wiadomo – przyjrzenie się środkom stylistycznym użytym przez autora. W Psalmie 113 warto zwrócić uwagę na kontrast zachodzący pomiędzy opisem Boga i opisem człowieka. Pierwsze wersy mówią o wszechmogącym, wywyższonym ponad wszystko, spoglądającym z góry na ziemię Bogu. Wersy kolejne kreślą plastyczny obraz człowieka słabego. Człowieka skazanego nieraz na niedolę, oddaną tutaj drastycznym porównaniem do prochu i gnoju. Oba te opisy rozdzielają frazy mówiące o tym, jak ów Wszechmogący pochyla się nad tym nędzarzem, jak dźwiga go z gnoju.
Nasza osobista nędza, ludzka słabość, która tak często odbiera nam nadzieję i demotywuje oraz oddziela od Boga – ukazana jest przez Psalmistę jako uprzywilejowana przestrzeń Bożego działania. Oto w mojej słabości objawia się miłość Boga. Opisana tutaj gotowość Stwórcy do pochylenia się nad stworzeniem rozbłyska w pełni w tajemnicy wcielenia Syna Bożego.
Zamiast zatem użalać się nad swoją słabością powinienem zacząć wychwalać Boga, którego miłosierdzie jest większe od mojego grzechu. Paradoksalnie, dopiero wtedy, gdy dostrzegę swą nędzę – zobaczę z całą wyrazistością, jak wiele zawdzięczam Bogu. Nie chodzi bynajmniej o to, by biczować się nieustannie za swoje niewierności, ale zacząć wychwalać Imię Pana, który nie brzydzi się mną pomimo kolejnych upadków.

Komentarz do drugiego czytania
Pawłowa zachęta do modlitwy wstawienniczej wraz z obrazem podniesionych w błagalnym geście rąk koresponduje ze starotestamentalnym opisem bitwy Narodu Wybranego z Amalekitami (Wj 17, 8-16). Wówczas to armia Jozuego wygrywała z wrogiem, dopóki Patriarcha trzymał ręce wzniesione ku niebu.
Apostoł przypomina Tymoteuszowi o obowiązku, jaki nakłada na każdego ochrzczonego człowieka dar powszechnego kapłaństwa Ludu Bożego. Dar, który we chrzcie właśnie każdy z nas otrzymał. Niezasłużone przez nas w żaden sposób zaproszenie do relacji z Żywym Bogiem jest nie tylko przywilejem, ale i konkretnym zobowiązaniem. Pociągnięci ku Bogu stajemy się na wzór Chrystusa pośrednikami między ziemią i Niebem. Mamy jak Mojżesz orędować za innymi, szczególnie może za tymi, którzy się nie modlą czy tymi, którzy trudzą się dla wspólnego dobra.
Bóg – jak czytamy – pragnie zbawienia wszystkich. Pozwala, abyśmy w ten sposób włączyli się w wielkie misterium wymiany darów duchowych. Nie tylko bowiem my sami modlimy się za innych, ale duchowe dary w tajemniczy sposób zlewane są również na nas, dzięki modlitwie innych członków Kościoła.

Komentarz do Ewangelii
Ostatnie akapity dzisiejszej ewangelii zawierają, jak się wydaje, bardzo surowe napomnienie Jezusa. Kategorycznie karci On rozdwojenie ludzkiego serca: nie możecie służyć Bogu i mamonie. Szczery rachunek sumienia musiałby zapewne każdego z nas wprawić w niemałe zakłopotanie. Komu bowiem z nas nie zdarza się targować z Panem Bogiem o Jego wolę, Jego prawo? Kto z nas nie wybiera od czasu do czasu światowych zysków czy przyjemności kosztem czystego sumienia? Komu z nas nie zdarzyło się upaść, w jakiejś życiowej sytuacji nie zdradzić Chrystusa?
Na szczęście, słów Pisma Świętego nie wolno wyrywać z kontekstu! Każdemu, kto zauważa, z jaką trudnością przychodzi nieraz zachować wierność Bogu, przychodzi z pomocą chociażby święty Paweł. Ubolewa on w Liście do Rzymian: stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło (Rz 7, 21).
Nie chodzi zatem o bezgrzeszność, doskonałość, która wpędzić by nas mogła w samouwielbienie. Liczy się raczej szczere pragnienie dobra, determinacja w dążeniu do świętości. Nie bezwolna zgoda na grzech, lecz ciągły wysiłek podnoszenia się z niego.
Nie staniemy się sługami Złego, póki konsekwentnie odwracać się będziemy do niego plecami. Dopóki grzech będzie raczej „wypadkiem przy pracy” niż naszą drugą naturą.
Komentarze zostały przygotowane przez o. Terencjana Krawca OFM

Święty Stanisław Kostka, zakonnik patron Polski

Święty Stanisław Kostka

Stanisław urodził się 28 grudnia 1550 r. w Rostkowie na Mazowszu (obecnie powiat przasnyski). Był synem Jana, kasztelana zakroczymskiego, i Małgorzaty z Kryskich (z Drobina). Krewni rodziny zajmowali eksponowane stanowiska w ówczesnej Polsce. Miał trzech braci: Pawła (+ 1607), Wojciecha (+ 1576) i Mikołaja, oraz dwie siostry, z których znamy imię tylko jednej, Anny. Historia nie przekazała nam bliższych szczegółów z lat dziecięcych Stanisława. Wiemy tylko z akt procesu beatyfikacyjnego, że był bardzo wrażliwy. Dlatego ojciec w czasie przyjęć, na których niekiedy musiał bywać także Stanisław, nakazywał gościom umiar w żartach, gdyż inaczej chłopiec może omdleć.
Pierwsze nauki Stanisław pobierał w domu rodzinnym. W wieku 14 lat razem ze swoim bratem, Pawłem, został wysłany do szkół jezuickich w Wiedniu. Kostkowie przybyli do Wiednia w dzień po śmierci cesarza Ferdynanda, to znaczy 24 lipca 1564 r. Wiedeńska szkoła jezuitów cieszyła się wówczas zasłużoną sławą. Codziennie odprawiano Mszę świętą. Przynajmniej raz w miesiącu studenci przystępowali do sakramentu pokuty i do Komunii. Modlono się przed lekcjami i po nich. Na pierwszym roku wykładano gramatykę, na drugim „nauki wyzwolone”, na trzecim – retorykę.
Początkowo Stanisławowi nauka nie szła zbyt dobrze. Nie otrzymał bowiem dostatecznego przygotowania w Rostkowie. Pod koniec trzeciego roku studiów należał już jednak do najlepszych uczniów. Władał płynnie językiem łacińskim i niemieckim, rozumiał również język grecki. Zachowały się zeszyty Stanisława z błędami poprawianymi ręką nauczyciela. Pozostały również notatki dotyczące problemów religijnych, jakie poruszano, aby chłopców przygotować także pod tym względem i umocnić ich w wierze katolickiej. Wolny czas Stanisław spędzał na lekturze i modlitwie. Ponieważ w ciągu dnia nie mógł poświęcić kontemplacji wiele czasu, oddawał się jej w nocy. Zadawał sobie także pokuty i biczował się. Taki tryb życia nie mógł się podobać kolegom, wychowawcy i bratu. Uważali to za rzecz niemoralną, a Stanisława za „dziwaka”. Usiłowali go przekonywać złośliwymi przycinkami „jezuity” i „mnicha”, a potem nawet biciem i znęcaniem skierować na drogę „normalnego” postępowania. Stanisław usiłował im dogodzić, dlatego nawet brał lekcje tańca. Nie potrafił się jednak w tym odnaleźć.
W grudniu 1565 r. ciężko zachorował. Według własnej relacji, był pewien śmierci, a nie mógł otrzymać Komunii świętej, gdyż właściciel domu nie chciał wpuścić kapłana katolickiego. Wówczas sama św. Barbara, patronka dobrej śmierci, do której się zwrócił, w towarzystwie dwóch aniołów nawiedziła jego pokój i przyniosła mu Wiatyk. W tej samej chorobie zjawiła mu się Najświętsza Maryja Panna z Dzieciątkiem, które złożyła mu na ręce. Od Niej też doznał cudu uzdrowienia i usłyszał polecenie, aby wstąpił do Towarzystwa Jezusowego.

Święty Stanisław Kostka otrzymuje Dzieciątko Jezus z rąk MaryiJezuici jednak nie mieli zwyczaju przyjmować kandydatów bez zezwolenia rodziców, a na to Stanisław nie mógł liczyć. Zdobył się więc na heroiczny czyn: zorganizował ucieczkę, do której się starannie przygotował. Było to 10 sierpnia 1567 r. Legenda osnuła ucieczkę szeregiem niezwykłych wydarzeń. O jej prawdziwym przebiegu dowiadujemy się z listu samego Stanisława. Za poradą swojego spowiednika, o. Franciszka Antonio, który był wtajemniczony w jego plany, Stanisław udał się nie wprost do Rzymu, gdzie byłby łatwo pochwycony w drodze, ale do Augsburga, gdzie przebywał św. Piotr Kanizjusz, przełożony prowincji niemieckiej. Spowiednik Stanisława stwierdza, że w drodze otrzymał on również łaskę Komunii świętej z rąk anioła, kiedy wstąpił do protestanckiego kościoła w przekonaniu, że jest to kościół katolicki. W Augsburgu nie zastał Piotra Kanizjusza, dlatego podążył dalej do Dylingi. Trasa z Wiednia do Dylingi wynosi około 650 km. W Dylindze jezuici mieli swoje kolegium. Tam Stanisław został przyjęty na próbę.
Wyznaczono mu zajęcia służby u konwiktorów: sprzątanie ich pokoi i pomaganie w kuchni. Stanisław boleśnie przecierpiał tę decyzję. Ufając jednak Bogu, starał się wypełniać swoje obowiązki jak najlepiej. Po powrocie do Dylingi św. Piotr Kanizjusz bał się przyjąć Stanisława do swojej prowincji w obawie przed gniewem rodziców i ich zemstą na jezuitach w Wiedniu. Mając jednak od miejscowych przełożonych bardzo dobre rekomendacje, skierował go wraz z dwoma młodymi zakonnikami do Rzymu z listem polecającym do generała. Droga była długa i uciążliwa. Stanisław z towarzyszami odbywał ją przeważnie pieszo. Dotarli tam 28 października 1567 r.

Święty Stanisław Kostka otrzymuje Komunię św. z rąk aniołaStanisław został przyjęty do nowicjatu, który znajdował się przy kościele św. Andrzeja. Było z nim wtedy około 40 nowicjuszów, w tym czterech Polaków. Rozkład zajęć nowicjatu był prosty: modlitwy, praca umysłowa i fizyczna, posługi w domu i w szpitalach, konferencje mistrza nowicjatu i przyjezdnych gości, dyskusje na tematy życia wewnętrznego i kościelnego. Stanisław rozpoczął nowicjat pełen szczęścia, że nareszcie spełniły się jego marzenia. Ojciec jednak postanowił za wszelką cenę go stamtąd wydostać. Wykorzystał w tym celu wszystkie możliwości. Do Stanisława wysłał list, pełen wymówek i gróźb. Za poradą przełożonych Stanisław odpisał ojcu, że ten powinien raczej dziękować Bogu, że wybrał jego syna na swoją służbę. W lutym 1568 r. Stanisław przeniósł się z kolegium jezuitów, gdzie mieszkał przełożony generalny zakonu, do domu św. Andrzeja na Kwirynale, w którym pozostał do śmierci.
Swoim wzorowym życiem, duchową dojrzałością i rozmodleniem budował całe otoczenie. W pierwszych miesiącach 1568 r. Stanisław złożył śluby zakonne. Miał wtedy zaledwie 18 lat. W prostocie serca w uroczystość św. Wawrzyńca (10 sierpnia) napisał list do Matki Bożej i schował go na swojej piersi. Przyjmując tego dnia Komunię świętą, prosił św. Wawrzyńca, aby uprosił mu u Boga łaskę śmierci w święto Wniebowzięcia. Prośba została wysłuchana. Wieczorem tego samego dnia poczuł się bardzo źle. 13 sierpnia gorączka nagle wzrosła. Przeniesiono go do infirmerii. 14 sierpnia męczyły Stanisława mdłości. Wystąpił zimny pot i dreszcze, z ust popłynęła krew. Była późna noc, kiedy zaopatrzono go na drogę do wieczności. Prosił, aby go położono na ziemi. Prośbę jego spełniono. Przepraszał wszystkich. Kiedy mu dano do ręki różaniec, ucałował go i wyszeptał: „To jest własność Najświętszej Matki”.
Zapytany, czy nie ma jakiegoś niepokoju, odparł, że nie, bo ma ufność w miłosierdziu Bożym i zgadza się najzupełniej z wolą Bożą. Nagle w pewnej chwili, jak zeznał naoczny świadek, kiedy Stanisław modlił się, twarz jego zajaśniała tajemniczym blaskiem. Kiedy ktoś zbliżył się do niego, by zapytać, czy czegoś nie potrzebuje, odparł, że widzi Matkę Bożą z orszakiem świętych dziewic, które po niego przychodzą. Po północy 15 sierpnia 1568 r. przeszedł do wieczności. Kiedy podano mu obrazek Matki Bożej, a on nie zareagował na to uśmiechem, przekonano się, że cieszy się już oglądaniem Najświętszej Maryi Panny w niebie.

Jego kult zrodził się natychmiast i spontanicznie. Wieść o śmierci świętego Polaka rozeszła się szybko po Rzymie. Starsi ojcowie przychodzili do ciała i całowali je ze czcią. Wbrew zwyczajowi zakonu ustrojono je kwiatami. Z polecenia św. Franciszka Borgiasza, generała zakonu, ciało Stanisława złożono do drewnianej trumny, co również w owych czasach było wyjątkiem. Także na polecenie generała magister nowicjatu napisał o Stanisławie krótkie wspomnienie, które rozesłano po wszystkich domach Towarzystwa Jezusowego. Ojciec Warszewicki ułożył dłuższą biografię Stanisława. W dwa lata po śmierci współbracia udali się do przełożonego domu nowicjatu, aby pozwolił im zabrać ze sobą relikwię głowy Stanisława. Kiedy otwarto grób, znaleziono ciało nienaruszone.
Proces kanoniczny trwał jednak długo. W latach 1602-1604 Klemens VII zezwolił na kult. 18 lutego 1605 r. Paweł V zezwolił na wniesienie obrazu Stanisława do kościoła św. Andrzeja w Rzymie oraz na zawieszenie przed nim lampy i wotów; w 1606 r. ten sam papież uroczyście zatwierdził tytuł błogosławionego. Uroczystości beatyfikacyjne odbyły się najpierw w Rzymie w domu św. Andrzeja, a potem w Polsce. Był to pierwszy błogosławiony Towarzystwa Jezusowego. Klemens X zezwolił zakonowi jezuitów w roku 1670 na odprawianie Mszy świętej i brewiarza o Stanisławie w dniu 13 listopada. W roku 1674 tenże papież ogłosił bł. Stanisława jednym z głównych patronów Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litwy. Dekret kanonizacyjny wydał Klemens XI w 1714 r. Jednak z powodu śmierci papieża obrzędu uroczystej kanonizacji dokonał dopiero Benedykt XIV 31 grudnia 1726 r. Wraz z naszym Rodakiem chwały świętych dostąpił tego dnia również św. Alojzy Gonzaga (+ 1591). Jan XXIII uznał św. Stanisława szczególnym patronem młodzieży polskiej.
Relikwie Świętego spoczywają w kościele św. Andrzeja na Kwirynale w Rzymie. Św. Stanisław Kostka jest patronem Polski (od 1671 r.) i Litwy, archidiecezji łódzkiej i warszawskiej oraz diecezji płockiej, a także Gniezna, Lublina, Lwowa, Poznania i Warszawy; oręduje także za studentami i nowicjuszami jezuickimi, a także za polską młodzieżą.

Św. Stanisławowi Kostce przypisuje się zwycięstwo Polski odniesione nad Turkami pod Chocimiem w 1621 r. W tym dniu o. Oborski, jezuita, widział św. Stanisława na obłokach, jak błagał Matkę Bożą o pomoc. Król Jan Kazimierz przypisywał orędownictwu Świętego zwycięstwo odniesione pod Beresteczkiem (1651).

Święty Stanisław KostkaW ikonografii św. Stanisław Kostka przedstawiany jest w stroju jezuity. Jego atrybutami są: anioł podający mu Komunię, Dziecię Jezus na ręku, krucyfiks, laska pielgrzymia, lilia, Madonna, różaniec.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz

17 września – wspomnienie świętego Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, biskupa

PIERWSZE CZYTANIE
1 Kor 15, 35-37. 42-49
Ciała zmartwychwstałe będą przemienione

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian
Bracia: Powie ktoś: A jak zmartwychwstają umarli? W jakim ukazują się ciele? O, niemądry! Przecież to, co siejesz, nie ożyje, jeżeli wprzód nie obumrze. To, co zasiewasz, nie jest od razu ciałem, którym ma się stać potem, lecz zwykłym ziarnem, na przykład pszenicznym lub jakimś innym. Podobnie rzecz się ma ze zmartwychwstaniem. Zasiewa się zniszczalne – powstaje zaś niezniszczalne; sieje się niechwalebne – powstaje chwalebne; sieje się słabe – powstaje mocne; zasiewa się ciało zmysłowe – powstaje ciało duchowe. Jeżeli jest ciało zmysłowe, jest też ciało duchowe. Tak też jest napisane: «Stał się pierwszy człowiek, Adam, duszą żyjącą», a ostatni Adam duchem ożywiającym. Nie było jednak wpierw tego, co duchowe, ale to, co ziemskie; duchowe było potem. Pierwszy człowiek z ziemi – ziemski, Drugi Człowiek – z nieba. Jaki ów ziemski, tacy i ziemscy; jaki Ten niebieski, tacy i niebiescy. A jak nosiliśmy obraz ziemskiego człowieka, tak też nosić będziemy obraz Człowieka niebieskiego.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 56 (55), 3 i 10. 11-12. 13-14 (R.: por. 14c)

Refren: W światłości wiecznej będę widział Boga.

Wrogowie moi wciąż mnie prześladują, *
liczni są ci, którzy ze mną walczą.
Odstąpią moi wrogowie w dniu, gdy Cię wezwę, *
po tym poznam, że Bóg jest ze mną.

Refren.

W Bogu, którego słowo wielbię, *
w Panu, którego słowo wychwalam,
w Bogu pokładam nadzieję, nie będę się lękał, *
cóż może uczynić mi człowiek?

Refren.

Wiążą mnie, Boże, śluby, które Ci złożyłem, *
Tobie oddam ofiary pochwalne,
bo od śmierci ocaliłeś me życie, †
a nogi moje od upadku, *
abym w światłości życia chodził przed Bogiem.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. Łk 8, 15

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Błogosławieni, którzy w sercu dobrym i szlachetnym zatrzymują słowo Boże
i wydają owoc dzięki swojej wytrwałości.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 8, 4-15
Przypowieść o siewcy

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Gdy zebrał się wielki tłum i z poszczególnych miast przychodzili do Jezusa, opowiedział im przypowieść: «Siewca wyszedł siać swoje ziarno. A gdy siał, jedno padło na drogę i zostało podeptane, a ptaki podniebne wydziobały je. Inne padło na skałę i gdy wzeszło, uschło, bo nie miało wilgoci. Inne znowu padło między ciernie, a ciernie razem z nim wyrosły i zagłuszyły je. Inne w końcu padło na ziemię żyzną i gdy wzrosło, wydało plon stokrotny». To mówiąc, wołał: «Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!» Pytali Go więc Jego uczniowie, co oznacza ta przypowieść. On rzekł: «Wam dano poznać wprost tajemnice królestwa Bożego, innym zaś w przypowieściach, „aby patrząc, nie widzieli, i słuchając, nie rozumieli”. Takie jest znaczenie przypowieści: Ziarnem jest słowo Boże. Tymi zaś na drodze są ci, którzy słuchają słowa; potem przychodzi diabeł i zabiera słowo z ich serca, żeby nie uwierzyli i nie byli zbawieni. Na skałę pada u tych, którzy gdy usłyszą, z radością przyjmują słowo, lecz nie mają korzenia: wierzą do czasu, a w chwili pokusy odstępują. To, które padło między ciernie, oznacza tych, którzy słuchają słowa, lecz potem odchodzą, a zagłuszeni przez troski, bogactwa i rozkosze życia, nie wydają owocu. Wreszcie ziarno w żyznej ziemi oznacza tych, którzy wysłuchawszy słowa sercem szlachetnym i dobrym, zatrzymują je i wydają owoc dzięki wytrwałości».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Głosimy Chrystusa zmartwychwstałego, który ma wszelką władzę i moc w niebie i na ziemi. Mesjasz Boży wstał z martwych i jest Królem królów i Panem panów. Jego Królestwo jest wieczne i niezniszczalne. Przez Jego Słowo rodzimy się do Królestwa Bożego, albowiem Słowo Pańskie jest duchem i życiem.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Apostoł Paweł podejmuje temat, który w jego czasach intrygował słuchaczy, a niektórych wręcz bulwersował. Kierowane – przez Jemu współczesnych – pytanie: „ A jak zmartwychwstają umarli?” nie straciło po dzień dzisiejszy wagi i znaczenia. Ciało zmarłego człowieka Święty Paweł porównywał do ziarna zboża wrzuconego w glebę. Konieczne jest obumieranie, by zrodziło się nowe życie. Niełatwo to zrozumieć.
Zmartwychwstanie to nowa rzeczywistość, nad którą prawo rządzące materią nie ma władzy. Ciało zmartwychwstałe jest wolne od uwarunkowań materii. Jest przemienione – takie samo i równocześnie radykalnie inne. Destrukcja biologiczna nie ma nad nim mocy. „Ciało zmysłowe” zastąpione zostaje „ciałem duchowym”. Człowiek zmartwychwstały upodabnia się do Drugiego Człowieka – Jezusa Chrystusa, który dał nowe tchnienie życia Pierwszemu Człowiekowi – Adamowi. Fakt, iż wszyscy ludzie nosili za życia „obraz ziemskiego człowieka”, nie przesądza o ich losie. Po zmartwychwstaniu – puentuje Święty Paweł – „nosić będziemy wyobrażenie człowieka niebieskiego”.

Komentarz do psalmu
Prześladowany, uciśniony człowiek – jednocześnie ufający Bogu – pragnie żyć. Nie chce przyzwolić, by cierpienie go zniszczyło. Wie, że może mieć ono moc twórczą, gdy ofiarowane zostanie Bogu.
Czyż doświadczenie prześladowanego nie zostało wyolbrzymione: „Wrogowie moi nieustannie mnie depczą”? Żadną miarą! Człowiek uderzony nienawiścią innych, zniesławiony właściwie cały czas jest „deptany”. Pamięć o doświadczanym prześladowaniu nie pozwala mu spokojnie żyć i radować się każdą chwilą. Jedynie ufność żywiona do Boga pozwoli przetrwać prześladowanie. Wrogowie odstępują od swojej ofiary, gdy ona nie przestaje ufnie wołać do Boga o pomoc. Świadomość, „że Bóg jest ze mną”, pozwoli znieść największy ból i przemienić go w szczęście. Pamięć o Bożej opiece to najsilniejsza tarcza chroniąca przed atakiem zła. Uciśniony w końcu kieruje do Boga swoją wdzięczność. Ma za co dziękować, bowiem Wszechmogący Pan zachował jego życie od śmierci. Bóg czuwał nad nogami prześladowanego, które ochronione zostały przed potknięciem i upadkiem. Gnębiony dotychczas człowiek będzie „chodził w światłości żyjących”.

Komentarz do Ewangelii
Czyż współczesny człowiek żyjący w większych bądź mniejszych miastach, który w ogóle nie zna wsi, może zrozumieć „Przypowieść o siewcy” podaną przez Jezusa słuchającym go w czasie podróżowania przezeń „od miasta do miasta, od wsi do wsi”? Opowiadanie jest tak realistycznie przedstawione, iż nie powinien mieć problemu z wyobrażeniem sytuacji opisanej przez Jezusa.
Siewca wychodzi siać ziarno z nadzieją na obfite plony. Nie wszystkie ziarna padają na urodzajną, przyjazną glebę. Jedno ziarno, a zapewne i więcej „padło obok drogi”. Przechodzący nią nie zwracali uwagi na ziarno, które coraz mocniej wdeptywali w trakt. Zresztą nie czynili tego świadomie. „Los” ziarna na tym się nie zakończył. Przyleciały ptaki, które wydziobały je z drogi. Zresztą i tak nie miałoby ono szans, by wzejść w miejscu, które przecież nie jest zagonem uprawnym.
Sytuacja ziarna na skale od początku była przesądzona. Owszem, wzeszło ono, ale przecie nie mogło czerpać wody z kamienia. Zdarzyło się, że kolejne ziarno padło między ciernie. To drugie silniejsze było od delikatnego kłosu. W zmaganiu się o przetrwanie zboże „przegrało”. Sukces odniosły ciernie.
W końcu ziarno padło na żyzną glebę i rekompensując siewcy brak plonów z wcześniejszych ziaren wydało zbiory „stokrotne”. Opowieść Jezusa zakończona została co najmniej dziwnym nie tylko dla słuchaczy wezwaniem – wołaniem Jezusa: „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha”. Na pewno nie chodziło o wychwycenie przez narząd słuchu wibracji dźwięków. Usłyszenie dźwięku słów, bardziej, czy mniej zrozumiałych to nie wszystko. Konieczne jest ich wprowadzenie do swojego serca. Imperatyw Jezusa wskazuje też na konieczność odpowiedzialnego korzystania i posługiwania się zmysłami. Czy można mieć uszy i niczego nie słyszeć? Mając problemy z usłyszeniem Słowa Bożego i jego zrozumieniem, powinniśmy zwrócić się do Jezusa, by wyrzec słowo: Effatha! – „Otwórz się” (por. Mk 7, 34).
Ziarnem – odpowiedział Jezus, podając uczniom interpretację przypowieści – jest Słowo Boże. W zarodek wpisane zostało odwieczne Słowo, które stworzyło świat. Czy możliwe jest w ogóle, by Szatan przechwycił Słowo Boże? Bezpośrednio Zły Duch nie ma takiej mocy. Może natomiast wyrwać je z serca człowieka, który wpierw je stamtąd sam zechce usunąć.
Skała zawsze była solidnym oparciem dla budowanego domu. Dom na skale posadowiony przetrwa największe nawet nawałnice. Ziarno nie przebije się przez zaskorupiałe sumienia, nie wniknie do kamiennych serc! Krzew cierniowy symbolizować może bezmiar cierpienia czy wręcz osaczenie w nim. Rozpalone ciernie wydają ogromny żar. W tejże opowieści ciernie wskazują na „troski, bogactwa i przyjemności życia”. Bywają one tak wielkie, iż nie pozwolą, by wiara się rozwijała, by żyła nadzieja i realizowana była miłość.
W końcu ziarno na żyznej glebie – wyjaśniał Jezus – wskazuje na tych, „którzy wysłuchawszy słowa sercem szlachetnym i dobrym, zatrzymują je i wydają owoc przez swoją wytrwałość”. Należy wciąż i nieustannie uszlachetniać swoje serca i czynić je dobrymi. Trud pracy nad sobą zostanie wynagrodzony wspaniałym plonem, nie tylko dla siebie, ale nade wszystko dla innych – a wszystko „dla większej chwały Boga”…
Komentarze zostały przygotowane przez Prof. dr hab. Eugeniusza Sakowicza

Święty Zygmunt Szczęsny Feliński, biskup

Święty Zygmunt Szczęsny Feliński

Zygmunt Szczęsny urodził się w 1822 r. w Wojutynie na Wołyniu. Wychowany został w atmosferze religijnej i patriotycznej, od najmłodszych lat był czcicielem Matki Bożej. Skończył studia w Moskwie i Paryżu. Wstąpił do seminarium duchownego i w 1855 r. otrzymał święcenia kapłańskie w Petersburgu. Został ojcem duchownym w tamtejszym seminarium. Uważnie przyglądał się sytuacji w Rosji i losom Polaków, zwłaszcza opuszczonych dzieci i starców. Bolał nad zamknięciem nowicjatów zakonnych, co było jedną z form carskich represji wobec Kościoła katolickiego.

W 1857 r. założył Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, któremu zlecił opiekę nad dziećmi oraz ludźmi chorymi i starymi. Jednym z zadań zgromadzenia było organizowanie szkół dla wiejskich dzieci.
W 1862 r. papież bł. Pius IX mianował Zygmunta Szczęsnego arcybiskupem metropolitą warszawskim. Piastując ten urząd, Zygmunt przyczynił się do wyraźnego odrodzenia duchowego dawnej stolicy Polski. Zreformował seminarium i Akademię Duchowną w Warszawie, założył schronisko dla biednych dzieci i upowszechnił nabożeństwo majowe ku czci Najświętszej Maryi Panny. W 1864 r., po niespełna półtorarocznej posłudze arcybiskupiej, został przez władze carskie skazany na wygnanie w głąb Rosji za to, że w marcu 1863 r. napisał list do cara Aleksandra II w obronie Kościoła i narodu. Również na wygnaniu, w Jarosławiu nad Wołgą, dawał przykład głębokiej wiary. Po 20 latach zwolniono go, jednakże otrzymał zakaz powrotu na teren swojej archidiecezji. Zamieszkał w Dźwiniaczce (wówczas województwo tarnopolskie, obecnie Ukraina), gdzie mimo podeszłego wieku i wyczerpania wygnaniem podjął pracę wśród ludzi.
Zmarł w pałacu arcybiskupim w Krakowie 17 września 1895 r. Jego pogrzeb na Wawelu stał się okazją do manifestacji patriotycznych.

Beatyfikacja Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, Kraków 18.08.2002Proces informacyjny przed beatyfikacją abp. Felińskiego otworzył kard. Stefan Wyszyński w 1965 r., zaś jego zamknięcia dokonał w 1984 r. kard. Józef Glemp. W 1988 roku Kongregacja ds. Kanonizacji ogłosiła ważność procesu. Arcybiskup Zygmunt Szczęsny Feliński został beatyfikowany 18 sierpnia 2002 r. przez św. Jana Pawła II podczas odprawianej przez niego Mszy świętej na krakowskich Błoniach. Ojciec Święty powiedział wówczas o nim m.in.:

Błogosławiony Zygmunt Szczęsny Feliński, arcybiskup Warszawy w trudnym czasie niewoli narodowej, wytrwale wzywał do ofiarności na rzecz ubogich, do otwierania instytucji wychowawczych i zakładów dobroczynnych. Sam założył sierociniec i szkołę i sprowadził do stolicy Siostry Matki Bożej Miłosierdzia. Po upadku powstania styczniowego, wiedziony miłosierdziem wobec braci, otwarcie wystąpił w obronie prześladowanych. Ceną za tę wierność miłości było zesłanie w głąb Rosji, które trwało dwadzieścia lat. Również tam pamiętał o ludziach biednych i zagubionych, okazując im wielką miłość, cierpliwość i wyrozumiałość. Napisano o nim, że „w czasie swego wygnania, w ucisku wszechstronnym, w ubóstwie modlitwy, trzymał się tylko ciągle u stóp krzyża i oddawał się miłosierdziu Bożemu”.

Kanonizacji Zygmunta Szczęsnego Felińskiego w październiku 2009 r. dokonał papież Benedykt XVI. Ciało Świętego spoczywa w archikatedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz

16 września – wspomnienie świętych męczenników Korneliusza, papieża, i Cypriana, biskupa

PIERWSZE CZYTANIE
1 Kor 15, 12-20
Zmartwychwstanie Chrystusa i nasze

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian
Bracia: Jeżeli głosi się, że Chrystus zmartwychwstał, to dlaczego twierdzą niektórzy spośród was, że nie ma zmartwychwstania? Jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara. Okazuje się bowiem, że byliśmy fałszywymi świadkami Boga, skoro umarli nie zmartwychwstaną, przeciwko Bogu świadczyliśmy, że z martwych wskrzesił Chrystusa. Jeśli umarli nie zmartwychwstają, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w waszych grzechach. Tak więc i ci, co pomarli w Chrystusie, poszli na zatracenie. Jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania. Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał jako pierwociny spośród tych, co pomarli.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 17 (16), 1bcd. 6-7. 8 i 15 (R.: por. 15b)

Refren: Gdy zmartwychwstanę, będę widział Boga.

Rozważ, Panie, moją słuszną sprawę, *
usłysz me wołanie,
wysłuchaj modlitwy *
moich warg nieobłudnych.

Refren.

Wołam do Ciebie, bo Ty mnie, Boże, wysłuchasz, *
nakłoń ku mnie swe ucho, usłysz moje słowo.
Okaż przedziwne miłosierdzie Twoje, †
Zbawco tych, którzy się chronią przed wrogiem *
pod Twoją prawicę.

Refren.

Strzeż mnie jak źrenicy oka, *
ukryj mnie w cieniu Twych skrzydeł.
A ja w sprawiedliwości ujrzę Twe oblicze, *
ze snu powstając, nasycę się Twoim widokiem.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. Mt 11, 25

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi,
że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 8, 1-3
Niewiasty wspierają Jezusa ze swojego mienia

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które zostały uwolnione od złych duchów i od chorób, Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; Joanna, żona Chuzy, rządcy Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały, udzielając ze swego mienia.
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy z umarłych. Wszyscy, którzy w Niego wierzą, zmartwychwstaną na życie wieczne. Ojciec, który jest w niebie, pociągnął nas do Syna, abyśmy spotkali Go jako żyjącego Chrystusa, poznali Go osobiście w sercu swoim i doświadczyli wspaniałej mocy Jego zmartwychwstania, dzięki której staliśmy się nowym stworzeniem przeznaczonym do życia w chwale Ojca na wieki.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa jest „cudem cudów”. W wydarzeniu tym ogniskują się, skupiają wszystkie zbawcze czyny Pana Jezusa, będące znakami potwierdzającymi Jego Boskość. Cud nie był dokonywany przez Jezusa, by spełnić czyjeś oczekiwanie czy zaspokoić ciekawość. Zawsze występował w zbawczym kontekście. Cuda po dziś dzień mają miejsce ze względu na zbawienie człowieka. Jego odpowiedzią powinna być wiara, a nie zdziwienie, bądź podziw.
Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, będąc faktem poświadczonym teologicznie i historycznie, stanowi znak wiarygodności chrześcijaństwa jako religii objawionej przez Boga. Wskazuje wprost i bezpośrednio na Pana Jezusa jako Syna Bożego, jako Bożego Legata, Mesjasza – prawdziwego Boga-Człowieka. Wiara chrześcijan, ich nauczanie, głoszenie Ewangelii i „zakładanie Kościoła”, czyli tworzenie wspólnot ludzi ochrzczonych ma sens tylko i wyłącznie ze względu na Paschę Pana. Pokładanie ufności i nadziei w Zmartwychwstałym Jezusie Chrystusie jest drogą do życia w społeczności zbawionych. „Zwycięzca śmierci, piekła i szatana” nadał naszemu życiu wymiar paschalny. Odtąd wiemy, nie tylko wierzymy, iż Chrystus jest naszą Paschą, a nadzieja zbawienia dana została całej ludzkości.

Komentarz do psalmu
Psalm 17 to zapis modlitwy błagalnej o wyzwolenie od wrogów. W modlitwie tej pojawia się motyw „słuchania”. Tym razem to uciskany i prześladowany człowiek błaga, by Bóg pochwycił „uszami (…) modły z warg nieobłudnych”. Jak bliskie relacje muszą łączyć cierpiącego człowieka z Bogiem, kiedy prosi ten pierwszy, by On strzegł go „jak źrenicy oka”. Prośba o to, by błagający mógł ukryć się w „cieniu (…) skrzydeł Boga”, ma wymowę symboliczną. „Skrzydła” ukazywane są w Biblii jako znaki transcendencji. W czasie lektury tego fragmentu Psalmu rodzi się nieodparcie skojarzenie z wypowiedzią Jezusa: „Ileż razy chciałem zgromadzić twoje dzieci [dzieci Jerozolimy], jak ptak swe pisklęta zbiera pod skrzydła (…) (Mt 23, 37). Nie uciekajmy od „skrzydeł” Boga samego!
Wzywający pomocy Bożej, przekonany o swojej niewinności, bezradny wobec zawziętości wrogów ma pewność wysłuchania. Jest przekonany, że nie tylko Bóg go usłyszy, ale że on zobaczy oblicze Wszechmogącego.

Komentarz do Ewangelii
Perykopa wyjęta z Ewangelii według Świętego Łukasza mówi o Jezusie wędrującym przez miasta i wsie oraz o Apostołach i kobietach postępujących Jego śladem…
Dwunastu powołanych przez Pana Jezusa zostawiło swoją przeszłość za sobą. Pozostawili oni dotychczasową powszedniość, by wybrać nową codzienność z Jezusem. Wśród Dwunastu był wszakże i Judasz Iskariota, chociaż Święty Łukasz nie wymienia w tym ewangelicznym zapisie imion uczniów Pana. Czy Judasz kroczył rzeczywiście śladem Jezusa, czy też omijał? Kobiety (w przekładach biblijnych pięknie określane jako „niewiasty”) idące za Jezusem zostały wcześniej uwolnione „od złych duchów i od słabości”. Wyzwolenie to dodawało im skrzydeł! Pozwoliło wznieść się im ponad minioną – grzeszną ich przeszłość, by ją ofiarować Jezusowi. Przeszłość ta zatrzymana li tylko dla siebie ma moc destrukcyjną, ofiarowana Jezusowi – twórczą. Nie zrozumiał tej prawdy Judasz.
Idący za Jezusem Sługą usługiwali Jemu. Apostołowie – głoszeniem „Słowa”, niewiasty – troską o chleb powszedni.
Jezus – Nauczyciel i Lekarz nie zakończył swojego dzieła głoszenia Ewangelii. Czyni to dziś w Swoim Kościele. Zaprasza do Siebie wszystkich, którzy są „utrudzeni i obciążeni” (zob. Mt 11, 28), czy to z miast – współczesnych Babilonów, czy wsi wokół tych miast posadowionych. „Od miasta do miasta”, „od wsi do wsi” – słowa te wskazują na uniwersalność zbawczej misji Jezusa. Nie omija On nikogo. Przychodzi do każdego i każdego do Siebie zaprasza. Jezus wędrował, czy jak mówią inne przekłady – podróżował z orędziem Królestwa Bożego, by w końcu dojść do mnie…
Komentarze zostały przygotowane przez Prof. dr hab. Eugeniusza Sakowicza

Święci męczennicy Korneliusz, papież, i Cyprian, biskup

Święty Korneliusz

Korneliusz był synem Kastyna z rodu Cornelia. Jako kapłan rzymski był bliskim współpracownikiem papieża św. Fabiana (236-250). Z listu św. Cypriana z Kartaginy dowiadujemy się, że Korneliusz został namiestnikiem Chrystusa nie dzięki własnej inicjatywie, ale został wybrany głosem ludu rzymskiego ze względu na swoją pokorę, łagodność i roztropność. Cyprian pisze, że Korneliusz przeszedł wszystkie stopnie w hierarchii kościelnej, zanim został wybrany biskupem rzymskim. Z tego wynika, że w Kościele rzymskim był już od dłuższego czasu. Po męczeńskiej śmierci św. Fabiana (+ 250), poniesionej w czasie prześladowania, jakie rozpętał cesarz Decjusz, Stolica Rzymska była przez dłuższy czas nieobsadzona. W tym okresie Kościołem zarządzali wspólnie duchowni, których rzecznikiem był prezbiter Nowacjan.
Gdy prześladowania ustały, wybór większości padł na Korneliusza, a nie – jak się spodziewał Nowacjan – na niego. Mniejszość gminy ogłosiła w tym czasie papieżem Nowacjana. Nowacjan, by zyskać dla siebie zwolenników, zaczął rozsyłać do biskupów listy i swoich wysłańców. Nawet Cyprian nie był pewien, kto jest właściwie biskupem rzymskim. Wysłał swoich delegatów, by na miejscu zorientowali się w sytuacji. Kiedy przekonał się, że prawowitym biskupem rzymskim jest Korneliusz, udzielił mu całkowicie swojego wsparcia. Skłonił także biskupów Afryki, by go uznali. Nowacjanowi natomiast udało się pozyskać dla siebie biskupa Antiochii.
Korzystając z chwilowego pokoju, jaki nastał dla Kościoła po śmierci Decjusza (+ 251), papież Korneliusz zwołał do Rzymu synod, na którym Nowacjan został potępiony i wyłączony ze wspólnoty Kościoła. Aktualne wówczas stało się pytanie, co należy uczynić z tymi, którzy za prześladowania Decjusza ze strachu wyparli się wiary, a teraz chcieli do niej powrócić (z łac. lapsi). Rygoryści byli za tym, by ich do Kościoła ponownie nie przyjmować; jednak dzięki papieżowi uchwalono, że ich powrót do Kościoła – po spełnieniu określonych warunków – będzie możliwy.
Korneliusz rządził Kościołem w latach 251-253. Po raz pierwszy w historii Kościoła Korneliusz wymienił w swoich pismach wszystkie stopnie duchowieństwa rzymskiego. Kościół w Rzymie liczył za jego panowania 46 kapłanów, 7 diakonów, 7 subdiakonów, 42 akolitów, 52 egzorcystów, a także kilkunastu lektorów i ostiariuszy. Cała gmina chrześcijańska w Rzymie liczyła wówczas, jak się przypuszcza, ok. 10 tysięcy wiernych.

Święci Korneliusz i CyprianPo krótkotrwałym pokoju w Rzymie wybuchła epidemia (252). Dla przebłagania bóstw urządzano publiczne procesje i modły, składano ofiary. Chrześcijanie nie mogli w nich uczestniczyć. Rozjuszony tłum rzucał się na domy modlitwy chrześcijan i burzył je. Atakowano chrześcijan i zabijano ich, uważając, że to oni są sprawcami zarazy, bo swoim kultem wywołali gniew bogów. W takiej właśnie sytuacji w 253 r. poniósł śmierć męczeńską Korneliusz. Według innej wersji Korneliusz został skazany przez cesarza Trebonaniusa Gallusa na wygnanie do Civitavecchia, a tam, źle traktowany – zmarł.
Cyprian w swoich listach nazywa go męczennikiem – i taką też Korneliusz odbiera cześć. Tytuł znaleziony w katakumbach św. Kaliksta potwierdza, że już w początkach chrześcijaństwa Korneliusz odbierał cześć jako męczennik. Grób św. Korneliusza ozdobił pięknym wierszem w katakumbach papież św. Damazy (366-384). Relikwie św. Korneliusza rozdzielono z czasem po różnych kościołach Włoch, Francji i Niemiec.
Hieronim pisze, że już za jego czasów doroczną rocznicę św. Korneliusza liturgia rzymska łączyła ze wspomnieniem św. Cypriana. Dlatego ich wspomnienie przypada dzisiaj, chociaż śmierć zastała Korneliusza zapewne w lipcu 253 r.

W ikonografii św. Korneliusz przedstawiany jest w stroju papieskim z paliuszem, czasami w tiarze. Jego atrybutami są korona w ręku, gałązka palmowa, miecz, róg, tiara.

Święty CyprianThascius Caecilius Cyprianus urodził się około 210 r. w rodzinie pogańskiej, najprawdopodobniej w Kartaginie. Jego ojciec był senatorem i należał do najznakomitszych obywateli miasta. Początkowo jego życie było podobne do życia ówczesnej złotej młodzieży z arystokracji rzymskiej. Sam mówi, że „oddany był złym nałogom”, z których nawrócił go dopiero kapłan Cecyliusz. Miało to miejsce w 246 r. Wtedy też Cyprian przyjął chrzest. Przez wdzięczność dla mistrza i ojca duchowego przybrał jego imię. Rozpoczął wówczas w odosobnieniu pokutę za swe grzechy.
Przykładnym, prawdziwie chrześcijańskim życiem uzyskał takie poważanie, że w 247 roku został wyświęcony na prezbitera przy jednomyślnym poparciu wiernych z Kartaginy. Kiedy w roku 248 umarł Donatus, biskup Kartaginy, Cyprian, mimo ucieczki i stawianego oporu, został odszukany i konsekrowany na biskupa. Sprzeciw wyraziło jednak pięciu kapłanów, którzy zazdrościli Cyprianowi tak szybkiego awansu. Odtąd stali się jego śmiertelnymi wrogami.
Jako biskup Cyprian z całym zapałem zabrał się do naprawy obyczajów, do zwalczania błędów, do opieki nad powierzonymi sobie duszami, wreszcie także do misji, jaka go czekała wśród większości pogańskiej. Te wszystkie zabiegi przerwało jednak jedno z najkrwawszych prześladowań, jakie rozpoczął cesarz Decjusz (249-251). Nowy władca obrał sobie za cel wzmocnienie państwa w oparciu o pogan. Sobie nakazywał oddawać cześć boską. Ponieważ chrześcijanie kultu takiego oddawać mu nie chcieli i nie mogli, w odwecie nakazał ich tępić jako wrogów cesarstwa. Żądał, aby torturami zmuszać opornych do wyrzeczenia się wiary. Szczególną nienawiść obrócił przeciwko hierarchii kościelnej. Lud zaczął się domagać w amfiteatrze, aby biskupa Cypriana oddać na pożarcie lwom. Cyprian, idąc za radą Ewangelii i znanymi mu przykładami roztropnych i świątobliwych pasterzy, ukrył się na czas prześladowania (na początku 250 r.). Ze swego ukrycia przez kilka lat rządził Kościołem kartagińskim zarówno za pośrednictwem licznych listów pasterskich, jak i emisariuszy, których starannie wybierał spośród biskupów i prezbiterów.
Po śmierci Decjusza powrócił do Kartaginy. Tu spotkał się z nowym problemem: wielu chrześcijan wystraszonych torturami wyparło się wiary. Teraz chcieli powrócić do wspólnoty z Kościołem. Rygoryści byli zdania, że nie wolno ich przyjmować. Inni znowu z biskupów afrykańskich przyjmowali ich na łono Kościoła zbyt łatwo. Na synodzie, zwołanym do Kartaginy, Cyprian przeprowadził zasadę, że „upadłych” (łac. lapsi) należy przyjmować ponownie do ich gmin, ale pod warunkami, które gwarantowałyby, że nie powtórzą już tego występku. Podobne stanowisko zajął w Rzymie papież Korneliusz, ale przeciwko niemu stanęła opozycja z antypapieżem Nowacjanem na czele. Cyprian nie tylko poparł papieża, ale nawet napisał osobny traktat: O jedności Kościoła. W tej samej sprawie napisał potem także drugi traktat: O upadłych. Na oba dzieła i na dekrety synodu kartagińskiego rygoryści odpowiedzieli zarzutem, że takie postępowanie będzie tylko zachętą, by przy najbliższej okazji ponownie wyprzeć się wiary.
Niedługo potem północną Afrykę nawiedziła epidemia, która pochłonęła wiele ofiar. Podobnie jak w Rzymie, poganie urządzali procesje do świątyń swoich bóstw i składali ofiary. Chrześcijanie milczeli. Poganie uznali to za oznakę nienawiści do nich, a zarazę poczytali za gniew obrażonych bóstw. Cyprian napisał nowy traktat – O nieśmiertelności – w którym zbijał zarzuty stawiane przez pogan wyznawcom Chrystusa. Wykorzystał czas pokoju na to, by uzupełnić szeregi kleru swojej diecezji. Zwoływał synody dla przywrócenia karności i jedności w Kościele, organizował nowe gminy. Zyskał sobie w całej Afryce tak wielką powagę, że zwracano się do niego ze wszystkich stron po radę.
W roku 255 powstał nowy problem: czy należy chrzcić na nowo tych, którzy wyrzekli się błędów heretyckich i połączyli się z Kościołem. Rzym stanął na stanowisku, że chrzest, jeśli był udzielony ważnie, nie może być ponawiany. Inaczej twierdzili jednak biskupi afrykańscy. Na synodzie w Kartaginie uchwalili oni w 256 r., że heretyków powracających na łono Kościoła, a ochrzczonych w herezji, należy chrzcić na nowo. Uchwałę tę podpisało w okręgu kartagińskim 72 biskupów, a w okręgu Mauretanii – 87. Cyprian popierał tę decyzję i stosowne uchwały przesłał do Rzymu, do papieża św. Stefana.
Wybuchło w tym czasie kolejne prześladowanie zorganizowane przez cesarza Waleriana. Pod karą śmierci zakazał on zebrań liturgicznych. Wyłamujących się z tego zakazu karano konfiskatą majątku, banicją i śmiercią. Do dzisiaj zachował się dokładny opis przewodu sądowego i tekst wyroku śmierci na biskupa Cypriana. Po aresztowaniu został zesłany do miasteczka Kombis (257 r.). Przebywał tam prawie rok. Korzystając ze względnej wolności, w ukryciu nadal rządził swoją diecezją przez listy i swoich wysłanników. W lipcu 258 r. postawiono go przed sędzią, którym był ówczesny namiestnik cesarski (prokonsul), Galeriusz Maksym. Został skazany na śmierć przez ścięcie głowy. Wyrok wykonano w obecności zebranego ludu 14 września 258 r. W tym samym czasie w Rzymie odbywało się przeniesienie relikwii św. Korneliusza. Imiona obu męczenników wymienia się w Kanonie rzymskim.
Św. Cyprian z Kartaginy jest największą postacią wśród świętych Kościoła Afryki północnej, obejmującej wybrzeże Morza Śródziemnego od Cieśniny Gibraltarskiej do Libii i Egiptu (wyłącznie).

W ikonografii św. Cyprian przedstawiany jest w szatach biskupich. Jego atrybuty to biskupi krzyż, księga, gałązka palmowa, miecz, paliusz, pastorał.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz

15 września – wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Bolesnej

PIERWSZE CZYTANIE
Hbr 5,7-9
Chrystus stał się przyczyną wiecznego zbawienia

Czytanie z Listu do Hebrajczyków
Chrystus podczas swojego życia doczesnego z głośnym wołaniem i płaczem zanosił gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości. A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają.
Oto słowo Boże

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 31, 2-3b.3c-4.5-6.15-16.20

Refren: Wybaw mnie, Panie, w miłosierdziu swoim.

Panie, do Ciebie się uciekam,
niech nigdy nie doznam zawodu,
wybaw mnie w sprawiedliwości Twojej.
Nakłoń ku mnie Twe ucho,
pospiesz, aby mnie ocalić.

Bądź dla mnie skałą schronienia,
warownią, która ocala.
Ty bowiem jesteś moją skałą i twierdzą,
kieruj mną i prowadź przez wzgląd na swe imię.

Wydobądź z sieci zastawionej na mnie,
bo Ty jesteś moją ucieczką.
W ręce Twoje powierzam ducha mego.
Ty mnie odkupisz, Panie, wierny Boże.

Ja zaś pokładam ufność w Tobie, Panie,
i mówię: „Ty jesteś moim Bogiem”.
W Twoim ręku są moje losy,
wyrwij mnie z rąk wrogów i prześladowców.

Jakże jest wielka dobroć Twoja, Panie,
którą zachowałeś dla bogobojnych.
Okazujesz ją tym, którzy uciekają się do Ciebie
na oczach ludzi.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ

Alleluja, alleluja, alleluja

Błogosławiona jesteś, Panno Maryjo,
która bez śmierci wysłużyłaś palmę męczeństwa
pod krzyżem Chrystusa.

Alleluja, alleluja, alleluja

EWANGELIA
J 19,25-27
Maryja pod krzyżem Jezusa

Słowa Ewangelii według świętego Jana
Obok krzyża Jezusa stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn Twój”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.
Oto słowo Pańskie

albo:
Łk 2,33-35
Twoją duszę przeniknie miecz

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza
Po przedstawieniu Jezusa w świątyni Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”.
Oto słowo Pańskie

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Chrystus jest sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy są Mu posłuszni. Kto wezwie imienia Jego, zbawiony będzie. Nikt, kto Go wzywa, nie będzie zawiedziony, bo On sam powiedział, że tego, który do Niego przychodzi, On precz nie odrzuci. Kto wierzy w Niego, nie pójdzie na sąd, ale przejdzie ze śmierci do życia. On żyje i my żyć będziemy. On wstał z martwych i my wstaniemy z martwych.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Autor Listu do Hebrajczyków, wcześniej również określanego jako List do Żydów, wypowiedział się o kapłaństwie Chrystusowym. Jezus Chrystus jest prawdziwym Arcykapłanem, do którego „przynależy” kapłaństwo powszechne i hierarchiczne. Wszyscy ochrzczeni obdarzeni zostali kapłaństwem powszechnym ze względu na i dzięki Arcykapłanowi Jezusowi Chrystusowi. Słowa tejże tytulatury, którą trudno jest zrozumieć człowiekowi współczesnemu, pogrążonemu w sekularyzmie, nie czynią dystansu między Panem Jezusem i ludźmi. Wręcz przeciwnie. Tak jak Chrystus, Najwyższy Kapłan, wypełnił wolę Boga Ojca, tak każdy ochrzczony powołany jest do wypełniania woli Bożej w swoim życiu.
„Bądź wola Twoja” (Mt 6, 10) – wezwanie Modlitwy Pańskiej („Ojcze nasz”) czyni nas solidarnymi z Bogiem Ojcem, wszakże Jego jesteśmy dziećmi. „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10, 30) – powtarzał Pan Jezus nie tylko wobec swoich uczniów. Modlący się w czasie modlitwy w pewnym sensie stają się „jednym” z Bogiem.
Jezus żył w szkole cierpienia, które przyjął jako wolę Ojca. Przyjął je całym Sobą. Przez cierpienie wypełnił wolę Bożą do końca, aż po śmierć na krzyżu i wywyższenie na nim. Podobnie w życiu człowieka cierpienie otwierać ma go na Bożą pomoc. Cierpienie, co potwierdzają święci i błogosławieni, udoskonala człowieka, w końcu „wywyższa” go. Cierpienie człowieka – jego „krzyż” niezłączone z cierpieniem Jezusa Chrystusa – Jego krzyżem może prowadzić do rozpaczy. Pozostające w synergii – w harmonii dwa cierpienia – ludzkie i Boże, mają moc zbawczą.

Komentarz do psalmu
Psalmista zachęca modlącego się z nim do zanoszenia błagalnego wołania do Boga w czasie ucisku, ale i do składania dziękczynienia w stanie opresji. Czy można dziękować Bogu za „ucisk i strapienie”, za trudne doświadczenia życia? A dlaczegóż by nie? Przecież nic nie spotyka człowieka bez Bożego przyzwolenia. Skoro Bóg daje człowiekowi ból, to dlaczegóż by zań nie dziękować? „Ty, Panie Boże, wiesz lepiej ode mnie, co dla mnie jest dobre i co prowadzi mnie do Ciebie”. Słowa te – zainspirowane lekturą Psalmu 31 – mogą wyrażać naszą wdzięczność za trudności, które nas spotykają. Spotkajmy je z krzyżem i w krzyżu!
Tak jak w różnych miejscach Biblii jak refren wraca Boży imperatyw: „Słuchaj!”, tak w Psalmie 31 (i w innych miejscach świętej księgi również) to człowiek woła do Boga: „Nakłoń ku mnie ucha Twojego!” Cóż słowa te oznaczają? Bóg słyszy słowa, których człowiek nie potrafi, nie ma sił wypowiedzieć, ani nawet utworzyć. Bóg zna każde ludzkie słowo, zanim zostanie ono pomyślane. Bóg zna ludzką świadomość i nieświadomość.
Niemożliwe jest przetrwanie burz i nawałnic z dala od „skały ucieczki” – opoki ocalenia. Konieczne jest wejście do „zamku warownego”, by przeżyć, kiedy piętrzy się nienawiść i napiera wróg. Zagrożony człowiek nie musi szukać materialnej skały i twierdzy! Miejscem duchowego bezpieczeństwa jest tylko Bóg – Jest On „Skałą i Zbawieniem”.
Akt modlitewny „W ręce Twoje oddaję ducha mego” wypowiedział umierający Jezus, który wziął na siebie grzechy każdego człowieka i wszystkich ludzi, od stworzenia świata po jego apokaliptyczny kres. Słowa Jezusowe „wznosić” trzeba do Boga w każdym granicznym momencie swojego życia, ale też w chwili zasypiania, udając się na nocny spoczynek, jak i na początku każdego dnia, w chwilach trudnych wyborów i decyzji życiowych, w momencie śmierci.
Złożenie Bogu w darze bezgranicznej ufności daje człowiekowi wolność. W obliczu pozornego triumfu zła, w okolicznościach, kiedy dobro zdaje się być nie tylko sprofanowane, ale wręcz uśmiercone i „pogrzebane”, wyznanie wiary: „Tyś jest Bogiem moim” nie pozwoli człowiekowi utracić, czy zagubić ufności. Słowa Psalmisty: „W ręku Twoim [Boże] me losy” stanowią wyraz bezgranicznego, bezwarunkowego zaufania Bożemu „prowadzeniu” – Bożej Opatrzności. Wzruszający jest krzyk rozpaczy kierowany do Miłosiernego Pana: „wyrwij mnie z ręki mych wrogów i prześladowców”. Chrześcijanin jest realistą, który potrafi dostrzec zakamuflowanych, zawoalowanych wrogów i prześladowców, w których sercach nie ma iskry dobra.
Kluczem do zrozumienia niełatwych prawd jest Bojaźń Boża. Bóg okazuje dobroć wobec tych, którzy się Go boją! To nie jest afirmacja lęku i przerażenia w relacji do Boga; Wręcz przeciwnie. Trzeba kierować się Bojaźnią Bożą, czyli mieć odwagę ocenić swoje życie i zaufać „do końca” tylko Bogu, w którym jest pokój i bezpieczeństwo.

Komentarz do Ewangelii
Krótka perykopa Ewangelii według Świętego Jana, którą Tradycja określiła jako „Testament z krzyża”, niesie ponadczasowe przesłanie. Ukrzyżowany – umierający Jezus nie był sam. Wokół Jego krzyża stały bliskie Jemu osoby – Jego Matka oraz inne niewiasty. Był też Święty Jan, Umiłowany Uczeń Pana.
Słowa umierającego Jezusa powinny przeszywać niemal do szpiku kości dzisiejszych chrześcijan: „Niewiasto, oto Syn Twój”. Słowa te wskazują na Maryję – „drugą Ewę”, jako duchową Matkę chrześcijan. Umiłowany Jan reprezentował pod krzyżem wszystkich umiłowanych przez Jezusa ludzi. Jezus przez akt zbawczego Wcielenia i zbawczego Odkupienia udowodnił, iż umiłował „do końca” całą ludzkość, bez względu na jej kulturę czy religię.
„W przypadku analizowanego (…) fragmentu J 19, 27-27 stajemy razem z Maryją i Umiłowanym Uczniem pod krzyżem, – pisze ks. Janusz Kręcidło MS w Komentarzu duchowym do Ewangelii św. Jana (Kraków 2021) – na którym w bólach kona Jezus. Wchodzimy w dramaturgię tej sytuacji, współczujemy konającemu Jezusowi, współcierpimy z Nim, chcemy ulżyć Jego cierpieniu. Mamy świadomość, że jesteśmy świadkami, współuczestnikami dzieła zbawienia” (s. 157-158). Biblista ten dodaje: „Jeżeli pod postacią bezimiennego Umiłowanego Ucznia zobaczymy siebie samych, to każdy z czytelników/słuchaczy tego fragmentu Biblii może poczuć się umiłowanym bratem Jezusa i synem Maryi, otoczonym Jej macierzyńską miłością i troską. Jeżeli natomiast zobaczymy w Umiłowanym Uczniu reprezentanta wszystkich wiernych chrześcijan, to na Maryję należy patrzeć jako Matkę wszystkich – to przesłanka do prawdy o powszechnym macierzyństwie Maryi” (tamże, s. 158-159).
Komentarze zostały przygotowane przez Prof. dr hab. Eugeniusza Sakowicza

Najświętsza Maryja Panna Bolesna

„Oto Ten przeznaczony jest na upadek… A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” (Łk 2, 34a. 35).

Maryja siedmiokrotnie przebita mieczem boleściTymi słowami prorok Symeon, podczas ofiarowania Jezusa w świątyni, zapowiedział Maryi cierpienie. Maryja, jako najpokorniejsza i najwierniejsza Służebnica Pańska, miała szczególny udział w dziele zbawczym Chrystusa, wiodącym przez krzyż.

Przez wiele stuleci Kościół obchodził dwa święta dla uczczenia cierpień Najświętszej Maryi Panny: w piątek przed Niedzielą Palmową – Matki Bożej Bolesnej oraz 15 września – Siedmiu Boleści Maryi. Pierwsze święto wprowadzono najpierw w Niemczech w roku 1423 w diecezji kolońskiej i nazywano je „Współcierpienie Maryi dla zadośćuczynienia za gwałty, jakich dokonywali na kościołach katolickich husyci”. Początkowo obchodzono je w piątek po trzeciej niedzieli wielkanocnej. W roku 1727 papież Benedykt XIII rozszerzył je na cały Kościół i przeniósł na piątek przed Niedzielą Palmową.
Drugie święto ma nieco inny charakter. Czci Maryję jako Matkę Bożą Bolesną i Królową Męczenników nie tyle w aspekcie chrystologicznym, co historycznym, przypominając ważniejsze etapy i sceny dramatu Maryi i Jej cierpień. Święto to jako pierwsi zaczęli wprowadzać serwici. Od roku 1667 zaczęło się ono rozszerzać na niektóre diecezje. Pius VII w roku 1814 rozszerzył je na cały Kościół, a dzień święta wyznaczył na trzecią niedzielę września. Papież św. Pius X ustalił je na 15 września. W Polsce oba święta rychło się przyjęły. Już stary mszał krakowski z 1484 r. zawiera Mszę De tribulatione Beatae Virginis oraz drugą: De quinque doloribus B. M. Virginis. Również mszały wrocławski z 1512 roku i poznański z 1555 zawierają te Msze.
Oba święta są paralelne do świąt Męki Pańskiej, są w pewnym stopniu ich odpowiednikiem. Pierwsze bowiem święto łączy się bezpośrednio z Wielkim Tygodniem, drugie zaś z uroczystością Podwyższenia Krzyża świętego. Ostatnia zmiana kalendarza kościelnego zniosła pierwsze święto, obchodzone przed Niedzielą Palmową.

Od XIV w. często pojawiał się motyw siedmiu boleści Maryi. Są nimi:
1. Proroctwo Symeona (Łk 2, 34-35)
2. Ucieczka do Egiptu (Mt 2, 13-14)
3. Zgubienie Jezusa (Łk 2, 43-45)
4. Spotkanie z Jezusem na Drodze Krzyżowej (Ewangelie o nim nie wspominają)
5. Ukrzyżowanie i śmierć Jezusa (Mt 27, 32-50; Mk 15, 20b-37; Łk 23, 26-46; J 19, 17-30)
6. Zdjęcie Jezusa z krzyża (Mk 15, 42-47; Łk 23, 50-54; J 19, 38-42)
7. Złożenie Jezusa do grobu (Mt 27, 57-61; Mk 15, 42-47; Łk 23, 50-54; J 19, 38-42)

Maryja BolesnaJest rzeczą niezaprzeczalną, że Maryja wiele wycierpiała jako Matka Zbawiciela. Nie wiemy, czy dokładnie wiedziała, co czeka Jej Syna. Niektórzy pisarze kościelni uważają to za rzecz oczywistą. Ich zdaniem, skoro Maryja została obdarzona szczególniejszym światłem Ducha Świętego odnośnie do rozumienia ksiąg świętych, gdzie w wielu miejscach i nieraz bardzo szczegółowo jest zapowiedziana męka i śmierć Zbawiciela świata, to również wiedziała o przyszłych cierpieniach Syna. Inni pisarze, powołując się na miejsca, gdzie kilka razy jest podkreślone, że Maryja nie rozumiała wszystkiego, co się działo, są przekonani, że Maryja nie była wtajemniczona we wszystkie szczegóły życia i śmierci Jej Syna.
Maryja nie była tylko biernym świadkiem cierpień Pana Jezusa, ale miała w nich najpełniejszy udział. Jest nie do pomyślenia nawet na płaszczyźnie samej natury, aby matka nie doznawała cierpień na widok umierającego syna. Maryja cierpiała jak nikt na ziemi z ludzi. Zdawała sobie bowiem sprawę z tego, że Jej Syn jest Zbawicielem rodzaju ludzkiego.

Wśród świętych, którzy wyróżniali się szczególniejszym nabożeństwem do Matki Bożej Bolesnej, należy wymienić siedmiu założycieli zakonu serwitów (w. XIII), św. Bernardyna ze Sieny (+ 1444), bł. Władysława z Gielniowa (+ 1505), św. Pawła od Krzyża, założyciela pasjonistów (+ 1775) i św. Gabriela Perdolente, który sobie obrał imię zakonne Gabriel od Boleści Maryi (+ 1860).

Ikonografia chrześcijańska zwykła przedstawiać Matkę Bożą Bolesną w trojaki sposób: najdawniejsze wizerunki pokazują Maryję pod krzyżem Chrystusa, nieco późniejsze (od XIV w.) w formie Piety, czyli jako rzeźbę lub obraz Maryi z Jezusem złożonym po śmierci na Jej kolanach. W tym czasie pojawiają się obrazy i figury Maryi z mieczem, który przebija jej pierś lub serce. Potem pojawia się więcej mieczy – do siedmiu włącznie. Znany jest także średniowieczny hymn Stabat Mater, opiewający boleści Maryi. Wątek współcierpienia Maryi w dziele odkupienia znajduje swoje odzwierciedlenie także w znanym polskim nabożeństwie wielkopostnym (Gorzkie Żale).

Przez wspomnienie Maryi Bolesnej uświadamiamy sobie cierpienia, jakie były udziałem Matki Bożej, która – jak nikt inny – była zjednoczona z Chrystusem, również w Jego męce, cierpieniu i śmierci.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , , | Dodaj komentarz

14 września – Święto Podwyższenia Krzyża Świętego

PIERWSZE CZYTANIE
Lb 21,4b-9
Wąż z brązu znakiem ocalenia

Czytanie z Księgi Liczb
W owych dniach podczas drogi lud stracił cierpliwość. I zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi: „Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny”. Zesłał więc Pan na lud węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi, tak że wielka liczba Izraelitów zmarła. Przybyli zatem ludzie do Mojżesza, mówiąc: „Zgrzeszyliśmy, szemrząc przeciw Panu i przeciwko tobie. Wstaw się za nami do Pana, aby oddalił od nas węże”. I wstawił się Mojżesz za ludem. Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: „Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu”. Sporządził więc Mojżesz węża z brązu i umieścił go na wysokim palu. I rzeczywiście, jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża z brązu, zostawał przy życiu.
Oto słowo Boże

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 78,1-2.34-35.36-37.38

Refren: Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy.

Słuchaj, mój ludu, nauki mojej,
nakłońcie wasze uszy na słowa ust moich,
Do przypowieści otworzę me usta,
wyjawię tajemnice zamierzchłego czasu.

Gdy ich zabijał, wtedy Go szukali,
nawróceni garnęli się do Boga.
Przypominali sobie, że Bóg jest ich opoką,
że Bóg najwyższy jest ich Zbawicielem.

Lecz oszukiwali Go swymi ustami
i kłamali Mu swoim językiem.
Ich serce nie było Mu wierne,
w przymierzu z Nim nie byli stali.

On jednak będąc miłosierny
odpuszczał im winę i nie zatracał,
gniew swój często powściągał
i powstrzymywał swoje wzburzenie.

DRUGIE CZYTANIE
Flp 2,6-11
Chrystus uniżył samego siebie, dlatego Bóg Go wywyższył

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Filipian
Chrystus Jezus, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych, i aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca.
Oto słowo Boże

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ

Alleluja, alleluja, alleluja

Uwielbiamy Cię, Chryste, i błogosławimy Ciebie,
bo przez Krzyż Twój święty świat odkupiłeś.

Alleluja, alleluja, alleluja

EWANGELIA
J 3,13-17
Krzyż narzędziem zbawienia

Słowa Ewangelii według świętego Jana
Jezus powiedział do Nikodema: „Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił, Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”.
Oto słowo Pańskie

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Jezus mówi: Musicie się na nowo narodzić z Ducha. Kto wierzy w Jezusa, narodził się z Ducha i wejdzie do Królestwa Bożego. Każdy, kto całą swoją ufność położył w Chrystusie Jezusie, narodził się powtórnie z Ducha i zobaczy Królestwo Boże. Bóg chce bowiem, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i dlatego dał Syna swego, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.
Marek Ristau

Krzyżu Święty

Podwyższenie Krzyża Świętego

Aniołowie adorujący Krzyż

Kiedy w roku 70 Jerozolima została zdobyta i zburzona przez Rzymian, rozpoczęły się wielkie prześladowania religii Chrystusa, trwające prawie 300 lat. Dopiero po ustaniu tych prześladowań matka cesarza rzymskiego Konstantyna, św. Helena, kazała szukać Krzyża, na którym umarł Pan Jezus.
Po długich poszukiwaniach Krzyż odnaleziono. Co do daty tego wydarzenia historycy nie są zgodni; najczęściej podaje się rok 320, 326 lub 330, natomiast jako dzień wszystkie źródła podają 13 albo 14 września. W związku z tym wydarzeniem zbudowano w Jerozolimie na Golgocie dwie bazyliki: Męczenników (Martyrium) i Zmartwychwstania (Anastasis). Bazylika Męczenników nazywana była także Bazyliką Krzyża. 13 września 335 r. odbyło się uroczyste poświęcenie i przekazanie miejscowemu biskupowi obydwu bazylik. Na tę pamiątkę obchodzono co roku 13 września uroczystość Podwyższenia Krzyża Świętego. Później przeniesiono to święto na 14 września, ponieważ tego dnia wypada rocznica wystawienia relikwii Krzyża na widok publiczny, a więc pierwszej adoracji Krzyża, która miała miejsce następnego dnia po poświęceniu bazylik. Święto wprowadzono najpierw dla tych kościołów, które posiadały relikwie Krzyża, potem zaś dla całego Kościoła Powszechnego.
Ważnym wkładem w historię dzisiejszego święta jest świadectwo mniszki Egerii, która w Itinerarium Egeriae relacjonuje obchody Podwyższenia Krzyża połączone ze świętem dedykacji, czyli poświęcenia kościoła Męczenników (Martyrium) na Golgocie: „Dniami Eucenii (dedykacji) zwą się te dni, w których święty kościół stojący na Golgocie, zwany Martyrium, poświęcony został Bogu. Także święty kościół znajdujący się w Anastasis, to jest w miejscu, gdzie Pan po męce zmartwychwstał, tego samego dnia został Bogu poświęcony. Rocznica poświęcenia tych świętych kościołów jest obchodzona z całą czcią, bo i Krzyż znaleziono tego samego dnia […]”

Podwyższenie KrzyżaW 614 r. na Ziemię Świętą napadli Persowie pod wodzą Chozroeza. Zburzyli wówczas wszystkie kościoły, także i kościół Bożego Grobu, a wiedząc, jak wielkiej czci doznaje Krzyż Pana Jezusa, zabrali go ze sobą. Cały świat modlił się o odzyskanie Krzyża Świętego. Po zwycięstwie, jakie cesarz Herakliusz odniósł nad Chozroezem, w traktacie pokojowym Persowie zostali zmuszeni do oddania świętej relikwii (628). Podanie głosi, że kiedy sam cesarz chciał na swoich ramionach zanieść Krzyż Chrystusa na Kalwarię, mógł to uczynić dopiero wówczas, kiedy zdjął swoje królewskie szaty. Jest to legenda, gdyż ze świadectwa św. Cyryla Jerozolimskiego (+ 387) wiemy, że już za jego czasów czcigodną relikwię podzielono na drobne części i rozesłano je niemal po wszystkich okolicznych kościołach.

Kościół w Krzyżu Jezusa widział zawsze ołtarz, na którym Syn Boży dokonał zbawienia świata. Dlatego każda jego cząstka, tak obficie zroszona Jego Najświętszą Krwią, doznawała zawsze szczególnej czci. Nie chodzi w tym wypadku o autentyczność poszczególnych relikwii, ale o fakt, że przypominają one Krzyż Chrystusa i wielkie dzieło, jakie się na nim dokonało dla dobra rodzaju ludzkiego.
O ukrzyżowaniu Pana Jezusa piszą wszyscy Ewangeliści. Co więcej, podają bardzo szczegółowe okoliczności tego wydarzenia. Według świadectwa Ewangelistów Pan Jezus został ukrzyżowany około godziny 12, a umarł o godzinie 15. Jego pogrzeb odbył się ok. godziny 17.
Kara ukrzyżowania była u Żydów znana, chociaż w prawie mojżeszowym nie była przewidziana. Aleksander Janneusz (103-76 przed Chrystusem) użył jej dla ukarania zbuntowanych przeciwko niemu faryzeuszów. Taką karę stosowali powszechnie Fenicjanie, Kartagińczycy, Persowie i Rzymianie. Ci ostatni jednak nie stosowali jej wobec obywateli rzymskich. Była to bowiem kara uznawana za hańbiącą i bardzo okrutną. Skazańca odzierano z szat, rzucano go na ziemię, rozciągano mu ramiona i nogi, przybijając je do krzyża. Skazaniec konał z omdlenia i gorączki, dusił się. Na domiar złego wisielca nękało mnóstwo komarów, a bywało, że konającego rozrywały sępy. Krzyż miał zwykle kształt litery T (tau). Ponieważ śmierć na krzyżu miała wszystkie znamiona hańby, dlatego cesarz Konstantyn Wielki zniósł karę śmierci przez ukrzyżowanie (316).

Relikwiarz Krzyża św. z OlkuszaNajwiększą część drzewa Krzyża świętego posiada obecnie kościół św. Guduli w Brukseli. Bazylika św. Piotra w Rzymie przechowuje część relikwii, którą cesarze bizantyjscy nosili na piersi w czasie największych uroczystości. W skarbcu katedry paryskiej jest cząstka Krzyża świętego, podarowana przez polską królową Annę Gonzagę, którą miała otrzymać od króla Jana Kazimierza. Największą część Krzyża świętego w Polsce posiadał kościół dominikanów w Lublinie (zostały one skradzione w roku 1991, chociaż nadal w kościele tym znajdują się dwa inne relikwiarze Krzyża świętego). Stosunkowo dużą część Krzyża świętego posiada kościół św. Krzyża na Łysej Górze pod Kielcami. Miał ją podarować benedyktynom św. Emeryk (+ 1031), syn św. Stefana, króla Węgier (+ 1038). Od tej relikwii i klasztoru pochodzi nazwa „Góry Świętokrzyskie”. Wreszcie dość znaczna relikwia Krzyża świętego znajduje się w bazylice Krzyża Świętego w Rzymie.
Ku czci Krzyża Świętego wzniesiono mnóstwo kościołów. W samej Polsce jest ich ponad 100. Istnieje również kilka rodzin zakonnych – męskich i żeńskich – pod nazwą Świętego Krzyża. Wśród nich najliczniejsze to Zgromadzenie Św. Krzyża, założone w 1837 r., a zatwierdzone przez Rzym w 1855 r.
Na czele czcicieli Krzyża stoi św. Paweł Apostoł. Szczególnym nabożeństwem do Krzyża wyróżniała się św. Helena, cesarzowa. Jednak na wielką skalę kult Krzyża zapoczątkowało średniowiecze, kiedy to bardzo żywo i powszechnie rozwinął się kult męki Pańskiej. Wśród świętych wyróżnili się tym nabożeństwem: św. Bernard z Clairvaux (+ 1153), św. Franciszek z Asyżu (+ 1226), św. Bonawentura (+ 1274), św. Filip Benicjusz (+ 1285), a w latach późniejszych bł. Władysław z Gielniowa (+ 1505), św. Piotr z Alkantary (+ 1562), św. Jan od Krzyża (+ 1591) i św. Paweł od Krzyża (+ 1775). W nagrodę za serdeczne nabożeństwo do swojej męki Jezus obdarzył wielu świętych darem stygmatów. Dzieje Kościoła znają aż 330 podobnych wypadków. Pierwszy stwierdzony historycznie fakt stygmatów spotykamy u św. Franciszka z Asyżu. W ostatnich czasach mówiło się głośno o stygmatykach: Teresie Neumann z Konnersreuth (+ 1962) i o św. o. Pio (+ 1969).

Krzyż celtycki z IrlandiiOd I w. spotykamy krzyże wypisywane, rysowane czy ryte graficznie – i to w najróżnorodniejszych formach i symbolice, której postacią naczelną jest zawsze Chrystus. Od IV w. spotykamy krzyże bez Ukrzyżowanego, ale za to bogato wykładane szlachetnymi kamieniami i złotem (crux gemmata). Ich forma jest także różna. Spotykamy między innymi krzyże Chrystusa, Piotra, Andrzeja, św. Pachomiusza, krzyż etiopski, ormiański, jerozolimski itp. We wczesnym średniowieczu zwykło się wyrabiać krzyże (pasje) z wizerunkiem Chrystusa, ale z koroną królewską (diademem) na głowie. Od wieku XII datują się krzyże współczesne, pełne wyrazu cierpienia i grozy. Najdawniejszy krzyż znaleziono w Herkulanum, w jednym z domów zasypanego przez wulkan (Wezuwiusz) w roku 63 i 79, którego to odkrycia dokonano w 1748 roku. Na jednej ze ścian domu znaleziono wyraźny odcisk dużego krzyża, który tam wisiał. Jest nawet otwór po gwoździu w ścianie, na którym ten krzyż był umieszczony.
Krzyż Chrystusa czci się także czyniąc znak krzyża. Początkowo czyniono krzyż nad przedmiotami, kreśląc go dłonią. Miał on być wyznaniem wiary, chronić od nieszczęść, sprowadzać Boże błogosławieństwo. Zwyczaj ten sięga pierwszych wieków chrześcijaństwa. Był on traktowany jako credo katolickie, streszczenie najważniejszych prawd wiary. Słowami podkreślano wiarę w Boga w Trójcy Świętej jedynego, a ruchem ręki podkreślano nasze zbawienie przez Chrystusową mękę i śmierć. O znaku krzyża świętego pisze już Tertulian (+ ok. 240). Św. Hieronim mówi o nim w liście do Eustochii. Pierwsi chrześcijanie tym znakiem posługiwali się bardzo często. Kościół zachował ten zwyczaj, kiedy w liturgii błogosławi swoich wiernych.

Dzisiejsze święto przypomina nam wielkie znaczenie krzyża jako symbolu chrześcijaństwa i uświadamia, że nie możemy go traktować jedynie jako elementu dekoracji naszego mieszkania, miejsca pracy czy jednego z wielu elementów naszego codziennego stroju.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci, Święta | Otagowano , , | Dodaj komentarz

13 września – wspomnienie świętego Jana Chryzostoma, biskupa i doktora Kościoła

PIERWSZE CZYTANIE
1 Kor 12, 12-14. 27-31a
Mistyczne Ciało Chrystusa

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian
Bracia: Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. Wszyscy bowiem w jednym Duchu zostaliśmy ochrzczeni, aby stanowić jedno Ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscy też zostaliśmy napojeni jednym Duchem. Ciało bowiem to nie jeden członek, lecz liczne członki. Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi Jego członkami. I tak ustanowił Bóg w Kościele naprzód apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli, a następnie tych, co mają moc czynienia cudów, potem tych, którzy uzdrawiają, którzy wspierają pomocą, którzy rządzą, którzy przemawiają rozmaitymi językami. Czyż wszyscy są apostołami? Czy wszyscy prorokują? Czy wszyscy są nauczycielami? Czy wszyscy mają moc czynienia cudów? Czy wszyscy posiadają łaskę uzdrawiania? Czy wszyscy mówią językami? Czy wszyscy potrafią je tłumaczyć? Lecz wy starajcie się o większe dary.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 100 (99), 2-3. 4-5 (R.: por. 3c)

Refren: My ludem Pana i Jego owcami.

Służcie Panu z weselem, *
stańcie przed obliczem Pana z okrzykami radości.
Wiedzcie, że Pan jest Bogiem, †
On sam nas stworzył, jesteśmy Jego własnością, *
Jego ludem, owcami Jego pastwiska.

Refren.

W Jego bramy wstępujcie z dziękczynieniem, †
z hymnami w Jego przedsionki, *
chwalcie i błogosławcie Jego imię.
Albowiem Pan jest dobry, †
Jego łaska trwa na wieki, *
a Jego wierność przez pokolenia.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. Łk 7, 16

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Wielki prorok powstał między nami
i Bóg nawiedził lud swój.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 7, 11-17
Wskrzeszenie młodzieńca z Nain

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a podążali z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy przybliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego – jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. Na jej widok Pan zlitował się nad nią i rzekł do niej: «Nie płacz». Potem przystąpił, dotknął się mar – a ci, którzy je nieśli, przystanęli – i rzekł: «Młodzieńcze, tobie mówię, wstań!» A zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. Wszystkich zaś ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: «Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg nawiedził lud swój». I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Jezus, ogarnięty litością i współczuciem, chodził czyniąc dobrze i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła. Uzdrawiał chorych, wypędzał demony, oczyszczał trędowatych, wskrzeszał umarłych. Jego serce nie mogło znieść bolesnej kondycji ludzi, których diabeł trzymał na uwięzi. On objawił się po to, aby zniszczyć dzieła diabła i wyzwolić nas do wolności synów Bożych.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Święty Paweł Apostoł przekonuje adresatów swojego listu w Koryncie, iż Kościół jest Ciałem Chrystusa. Porównanie Kościoła do ciała, wypowiedziane do chrześcijan w Koryncie, było nie tyle wymowne, co dramatyczne. Korynt w czasach religii biblijnego Izraela słynął z niemoralności. Słynne określenie „córy Koryntu”, które „sprzedawały” swoje ciała, ku uciesze cudzołożników, utrwaliło się aż po dzień dzisiejszy i to w różnych kręgach kulturowych.
Społeczność wiernych Jezusa Chrystusa to nie jest jakieś anonimowe skupisko czy przypadkowa zbieranina ludzi. Organizm człowieka, w którym wszystkie „elementy” są zintegrowane i każdy pełni określoną, ważną funkcję, stanowi doskonały model Kościoła. Ochrzczeni „w jednym Duchu”, „napojeni jednym Duchem” tworzą duchową, ale i widzialną wspólnotę. Nikt nie jest obcym wobec nikogo. Każdy potrzebuje każdego.
Nie jest możliwe, by określone osoby były obdarzone wszystkimi charyzmatami, to jest darami nie dla nich tylko przekazanymi przez Boga, lecz dla dobra ogółu. Między apostołami, prorokami, nauczycielami, czyniącymi cuda, przemawiającymi różnymi językami oraz tłumaczącymi te języki na zrozumiałą mowę istnieje organiczna duchowa jedność. Perykopa niniejsza wskazuje na wartość i sens relacji w Kościele. To dzięki nim, odzwierciedlającym relacje Boże – Boga Ojca, Syna Bożego, Ducha Świętego, Kościół może rozwijać się i wzrastać ku swojej pełni, która urzeczywistni się w czasie Paruzji – powtórnego przyjścia Jezusa na świat. I w końcu, nieprzypadkowo tą samą nazwą – „Ciało Chrystusa” określa się Kościół oraz Eucharystię. Nie ma bowiem Ciała Chrystusa – Kościoła bez Ciała Chrystusa – Eucharystii.

Komentarz do psalmu
Wołanie, wezwanie Psalmisty: „służcie Panu z weselem!” ma na celu wyzwolenie człowieka z przygnębienia, niemocy, bezradności, które są oznakami smutku. Radość „wykrzyczana” przed Bogiem nie oznacza kakofonii, ani wrzasku. Dowodzi natomiast pełni szczęścia. „Okrzyki radości” wznoszone są przez ludzi, których serca całkowicie i bezwarunkowo oddane, poświęcone są Bogu. Czyż można poddać się lękowi i trwodze, nawet będąc doświadczonym „uciskiem i strapieniem” (Ps 118(119), 143), nie tylko wierząc, ale wiedząc, iż Bóg „sam nas stworzył, [a] my jego własnością [jesteśmy]”? Skoro „własność” Boga stanowimy, to nikt nie może nas zamienić w rzeczy, przedmioty. Nie może nas przywłaszczyć.
Kierowani tym radosnym przekonaniem iść mamy odważnie przez drogi naszego życia i wstępować w „bramy”, czyli „miejsca graniczne”, w których w czasie religii biblijnego Izraela prowadzone były sądy i gdzie podejmowano ważne decyzje dotyczące tych wszystkich, którzy żyli za bramami, za murami – w mieście otoczonym opieką i troską samego Boga.
W codziennych sytuacjach życia, kiedy jesteśmy świadkami zła i kiedy ono w nas uderza, chcąc nas powalić na ziemię, by w końcu zmiażdżyć i zgładzić, wiara, iż „dobry jest Pan”, jest wszechmocna. Żadne zło i żaden Zły nie pokona człowieka, który osłonięty jest po wieki miłosierdziem Boga i chroniony Jego wiernością na zawsze – „poprzez pokolenia”. Czyż można zatem wobec siebie dopuszczać jakikolwiek smutek?

Komentarz do Ewangelii
Opowieść ewangeliczna mówiąca o „Młodzieńcu z Nain” wzbudza w czytelniku, czy jej słuchaczu ogromne wzruszenie. Nie mówi ona tylko o tymże młodym – zmarłym i zwróconym matce człowieku, ale o Panu Jezusie, który poświadczył swoją Boskość dokonaniem cudu wskrzeszenia. „Jedyny syn matki” umarł, zostawiając ją na pastwę losu. Być może miała ona dalszą rodzinę, która mogłaby nią się zaopiekować. Ewangelista Łukasz tego nie odnotowuje.
Stan wdowieństwa był w czasach religii biblijnego Izraela sytuacją nad wyraz dramatyczną. Oznaczał wielkie cierpienie samotnej kobiety, niedostatek, a może nawet i biedę. Wdowa pozbawiona była nie tylko bezpieczeństwa materialnego, ale i emocjonalnego. Nie miała ona nawet do kogo wyrazić bólu swojej samotności. „Jedyny syn” dopóki żył, dopóty był jedyną nadzieją i radością matki. Widziała ona w nim swojego męża, który zrodził jej syna, a ona wydała go na świat, jak mawiali Żydzi.
W czasie lektury tejże perykopy ewangelicznej mogą przyjść na myśl czytelnikowi słowa z Ewangelii: „Niewiasto, oto syn Twój” – „[Synu,] Oto Matka twoja” (J 19, 26-27). Zdanie to wyrażało testament Jezusa Chrystusa umierającego na krzyżu. Jezus, przywracając zmarłego młodzieńca jego matce, na pewno powiedział: „Matko, oto syn twój”…
Jezus zawsze wczuwał się w najgłębsze przeżycia człowieka, szczególnie dotkniętego cierpieniem. Razem z wdową przeżywał śmierć jej syna, a swojego brata w człowieczeństwie. „Pan użalił się nad nią”, odnotowuje Ewangelista. Doświadczał wespół z nią rozpaczy, beznadziejności, bólu niczym nieuśmierzonego. W końcu dokonał wskrzeszenia młodzieńca, co było jakby powtórnym jego stworzeniem, czy też jego urodzeniem się na nowo: „Tobie mówię, wstań” – Ten Jezusowy imperatyw, skierowany do młodzieńca z Nain, do mar człowieka, który żył blisko dwa tysiące lat temu, ważny oraz aktualny jest i dziś. Słowa te kieruje Pan przez wieki po dzień dzisiejszy do wszystkich, których dotknęła śmierć – śmierć ducha.
Czy mogli żałobnicy z Nain inaczej niż strachem zareagować na zbawczy czyn Jezusa? Lęk nie sparaliżował ich. Mieli oni odwagę złożenia wyznania: „Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój”. „Wielki prorok” – Jezus zawsze idzie naszymi drogami, czy są to drogi żałoby jak w Nain, czy wesela i radości jak w Kanie Galilejskiej. Dotyka swoim Miłosierdziem każdego z nas, by ofiarować nam nowe życie. Wchodzi dyskretnie w naszą codzienność, by ją przemienić.
Ks. Józef Kudasiewicz w dziele Biblia na co dzień. Komentarz do Ewangelii (Kraków 1975) tak odniósł się do perykopy o młodzieńcu do życia przywróconym: „W czasie Mszy św. my, podobnie jak ten smutny orszak z Nain, spotykamy się z Jezusem, który widzi naszą nędzę i słabość, użala się nad nami i pomaga jak tej wdowie. Leczy przede wszystkim nasze serca, żeby były czułe i wrażliwe na ludzką biedę jak Jego Serce” (s. 549).
Komentarze zostały przygotowane przez Prof. dr hab. Eugeniusza Sakowicza

Święty Jan Chryzostom, biskup i doktor Kościoła

Święty Jan Chryzostom

Jan urodził się ok. 349 r. (jak uważają katolicy) lub ok. 347 r. (jak podają prawosławni) w Antiochii, ówczesnej metropolii prowincji syryjskiej, jednym z największych miast świata. Pochodził z możnej rodziny. Jego ojciec był oficerem cesarskim. Wcześnie osierocił syna. Wszechstronne wykształcenie zapewniła Janowi matka. U jej boku wiódł życie na pół mnisze. Rozczytywał się w klasykach i uczył się ich na pamięć. Lubił jednak także rozrywkę i nie gardził młodzieńczymi figlami.
Chrzest przyjął dopiero, gdy miał 20 lat. To był punkt zwrotny w jego dotychczasowym życiu. Wstąpił do stanu duchownego. Jako lektor uczestniczył w służbie liturgicznej u boku biskupa Antiochii, Melecjusza. Jednak po śmierci matki (372) opuścił Antiochię i udał się na pustkowie, by tam prowadzić życie ascetyczne. W grocie spędził 4 lata. Zbyt surowe życie tak dalece nadwyrężyło mu zdrowie, że musiał pustynię opuścić. Powrócił więc do Antiochii, gdzie ponownie pełnił obowiązki lektora (378), a potem diakona (381). Święcenia kapłańskie przyjął w roku 385, gdy miał już ok. 36 lat.
W roku 387 w Antiochii wybuchły rozruchy przeciwko cesarzowi, Teodozemu I Wielkiemu. Rozjuszony tłum zaczął rozbijać pomniki cesarza, co wywołało ze strony władz represje. Wtedy to Jan wygłosił słynne Mowy wielkopostne, w których zganił popędliwość ludu, a równocześnie wstawiał się za nim. Wpłynął także na biskupa Antiochii, Flawiana, by ten osobiście wstawił się za swoim ludem u cesarza. Cesarz ogłosił amnestię i zakazał swojemu namiestnikowi represji. To zjednało Janowi wielką wdzięczność ludu i przydomek Złotousty (Chryzostom). Na jego kazania przybywały tłumy.
W roku 397 zmarł patriarcha Konstantynopola. Urząd ten cesarz ofiarował Janowi. Konsekrowany na biskupa przez patriarchę Aleksandrii, Jan z całym zapałem wziął się do pracy dla dobra swojej owczarni. Udało mu się najpierw pojednać ze Stolicą Apostolską biskupa Antiochii, Flawiana. W ten sposób zakończyła się przykra schizma z Rzymem. Na swoim dworze Jan zniósł wszelki przepych, jakim dotąd otaczali się jego poprzednicy. Zachęcał swoje duchowieństwo do podobnej reformy. Lud zjednał sobie wspaniałymi kazaniami, jakie regularnie głosił, i troską o potrzeby zwykłych ludzi. Piętnował nadużycia, nie szczędząc także dworu cesarskiego. Dla ubogich i bezdomnych wystawiał gospody i schroniska. Użyczył azylu nawet ministrowi cesarskiemu, kiedy ten popadł w niełaskę. Wysyłał misjonarzy na obszary objęte przez Arabów.
Tradycja przypisuje św. Janowi Chryzostomowi autorstwo jednej z form celebracji Boskiej Liturgii, nazywanej jego imieniem, która do dziś jest praktykowana w obrządku bizantyjskim. Jest to tzw. zwyczajna (czyli odprawiana przez większą część roku) liturgia prawosławna i grekokatolicka.

Święty Jan ChryzostomZ czasem pojawili się przeciwnicy radykalnego patriarchy. Duchowni mieli mu za złe, że zbyt wiele od nich wymagał; klasztory – że wprowadzał w nich pierwotną karność, a zwalczał rozluźnienie obyczajów. Ponadto Jan naraził się na gwałtowne ataki ze strony św. Epifaniusza tym, że dał u siebie schronienie zwalczanym zwolennikom nauki Orygenesa. Zarzucano mu, że okazuje jawnie sympatię dla Orygenesa. Najwięcej kłopotów wywołało jednak to, że Jan zaatakował w swoich kazaniach zbyt swobodne życie dworu cesarskiego, przede wszystkim cesarzowej Eudoksji. Z polecenia cesarzowej zwołano pod Chalcedonem synod, zwany później synodem „Pod Dębem” (nazwa wywodzi się od miejscowości Onercia – Dąb). Wrogowie Jana pod przewodnictwem patriarchy Aleksandrii, Teofila, posunęli się do tego, że usunęli Jana z urzędu patriarchy, a cesarzowa skazała go na banicję. Wywieziono go do Prenetos w Bitynii. Lud jednak tak gwałtownie wystąpił w obronie swego pasterza, że cesarzowa była zmuszona przywrócić biskupowi wolność.
Spokój trwał jednak krótko. Cesarzowa kazała wystawić sobie pomnik przed samą katedrą Mądrości Bożej, gdzie urządzano krzykliwe festyny i zabawy, nie licujące ze świętym miejscem. Jan potępił to w kazaniu z całą stanowczością. W odwecie cesarzowa zwołała do Konstantynopola synod swoich zwolenników, który ponownie deponował Jana. Na mocy orzeczeń tegoż synodu, w roku 404, cesarzowa skazała Jana na wygnanie. Wśród szykan i niewygód prowadzono go do Cezarei Kapadockiej, stąd do Tauru, wreszcie do Pontu nad Morzem Czarnym. Zima była bardzo surowa, co wymagało od biskupa szczególnego hartu. On jednak nie załamał się. Pisał listy do papieża oraz do wpływowych i wiernych sobie osób. Papież pięknym listem pochwalił bohaterstwo Chryzostoma i wysłał legatów w jego obronie do Konstantynopola. Dwór cesarski jednak ich nie przyjął.

Święty Jan ChryzostomJan Złotousty zmarł w drodze, w mieście Comana, 14 września 407 r. Już w roku 428 Kościół w Konstantynopolu obchodził doroczną pamiątkę św. Jana Chryzostoma. W roku 438, na żądanie patriarchy stolicy cesarstwa – św. Proklusa, cesarz Teodozy II nakazał sprowadzić relikwie Chryzostoma. 27 stycznia 438 r. triumfalnie witał je Konstantynopol. Ciało złożono w kościele Dwunastu Apostołów. W roku 1489 sułtan turecki Bajazed II podarował te relikwie królowi francuskiemu Karolowi VIII. Od roku 1627 relikwie znajdują się w Rzymie, w bazylice św. Piotra, w kaplicy Najświętszego Sakramentu. Ponadto relikwie św. Jana Chryzostoma znajdują się dzisiaj także na Górze Athos, w Brugii, Clairvaux, Dubrowniku, Kijowie, Maintz, Messynie, Moskwie, Paryżu i Wenecji.
Jan pozostawił po sobie ogromną spuściznę literacką: kanon liturgii świętej (Boska Liturgia św. Jana Złotoustego), liczne pisma teologiczne (traktaty o naturze boskiej i ludzkiej Jezusa, o Eucharystii – jako identycznej ofierze z ofiarą na Krzyżu, o prymacie papieskim, O kapłaństwie, O wychowaniu syna oraz Przeciwko Żydom i poganom), kazania, które są w znacznej mierze komentarzem do Pisma świętego, mowy i szeroką korespondencję (w tym 17 listów do św. Olimpii, diakonisy). Jan Złotousty wyróżniał się przede wszystkim jako znakomity znawca pism św. Pawła Apostoła. Całość dzieł Chryzostoma obejmuje kilka opasłych tomów.
Św. Jan Chryzostom należy do czterech wielkich doktorów Kościoła wschodniego (obok św. Bazylego, św. Grzegorza z Nazjanzu i św. Atanazego). Na Wschodzie cieszy się tak wielkim kultem, że jego imię wspomina się w roku liturgicznym kilka razy. Papież Pius V ogłosił go doktorem Kościoła (1568). Jest patronem kaznodziejów i studiujących teologię oraz orędownikiem w sytuacjach bez wyjścia.

W ikonografii św. Jan Chryzostom przedstawiany jest jako patriarcha w stroju rytu ortodoksyjnego (z dużymi krzyżami), czasami jako biskup Kościoła katolickiego, zazwyczaj z krótką, niekiedy spiczastą bródką i łysiną czołową. Prawą rękę ma uniesioną w błogosławieństwie, w lewej trzyma Ewangelię. Niekiedy wyobrażany jest z krzyżem w dłoni. W ikonografii często spotykany jest na ikonach „Trzech Wielkich Hierarchów” razem ze św. Bazylim Wielkim i św. Grzegorzem Teologiem, spośród których wyróżnia się przede wszystkim najkrótszą brodą.
W sztuce zachodniej jego atrybutami są: księga, osioł, pisarskie pióro.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz

12 września – Najświętsze Imię Maryi

PIERWSZE CZYTANIE
1 Kor 11, 17-26. 33
Eucharystia sakramentem miłości bratniej

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian
Bracia: Udzielając tych pouczeń, nie pochwalam was i za to, że schodzicie się razem nie na lepsze, ale ku gorszemu. Przede wszystkim słyszę – i po części wierzę – że zdarzają się między wami spory, gdy schodzicie się razem jako Kościół. Zresztą nawet muszą być wśród was rozdarcia, żeby się okazało, którzy są wypróbowani. Tak więc, gdy się zbieracie, nie ma u was spożywania Wieczerzy Pańskiej. Każdy bowiem już wcześniej zabiera się do własnego jedzenia, i tak się zdarza, że jeden jest głodny, podczas gdy drugi nietrzeźwy. Czyż nie macie domów, aby tam jeść i pić? Czy chcecie świadomie znieważać Kościół Boży i zawstydzać tych, którzy nic nie mają? Cóż wam powiem? Czy będę was chwalił? Nie, za to was nie chwalę! Ja bowiem otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, której został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy, połamał i rzekł: «To jest Ciało moje za was wydane. Czyńcie to na moją pamiątkę!» Podobnie, skończywszy wieczerzę, wziął kielich, mówiąc: «Kielich ten jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę!» Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb i pijecie kielich, śmierć Pana głosicie, aż przyjdzie. Tak więc, bracia moi, gdy zbieracie się, by spożywać wieczerzę, poczekajcie jedni na drugich!
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 40 (39), 7-8a. 8b-10. 17 (R.: por. 1 Kor 11, 26b)

Refren: Głoście śmierć Pańską, aż powtórnie przyjdzie.

Nie chciałeś ofiary krwawej ani z płodów ziemi, *
lecz otwarłeś mi uszy;
nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy. *
Wtedy powiedziałem: «Oto przychodzę.

Refren.

W zwoju księgi jest o mnie napisane: †
Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże, *
a Twoje Prawo mieszka w moim sercu».
Głosiłem Twą sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu †
i nie powściągałem warg moich, *
o czym Ty wiesz, Panie.

Refren.

Niech się radują i weselą w Tobie *
wszyscy, którzy Ciebie szukają,
a ci, którzy pragną Twojej pomocy, *
niech zawsze mówią: «Pan jest wielki».

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. J 3, 16

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego;
każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 7, 1-10
Uzdrowienie sługi setnika

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Gdy Jezus dokończył wszystkich swoich mów do słuchającego Go ludu, wszedł do Kafarnaum. Sługa pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony, chorował i bliski był śmierci. Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę. Ci zjawili się u Jezusa i prosili Go usilnie: «Godzien jest, żebyś mu to wyświadczył – mówili – miłuje bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę». Jezus przeto zdążał z nimi. A gdy był już niedaleko domu, setnik wysłał do Niego przyjaciół ze słowami: «Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. I dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź!” – a idzie; drugiemu: „Przyjdź!” – a przychodzi; a mojemu słudze: „Zrób to!” – a robi». Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się nad nim, i zwróciwszy się do tłumu, który szedł za Nim, rzekł: «Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu». A gdy wysłańcy wrócili do domu, zastali sługę zdrowego.
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Jezus mówi: Nie bądź bez wiary, ale wierz… Nie bój się, tylko wierz… Według wiary twojej niech ci się stanie… Miej wiarę Bożą… Sprawiedliwy żyje z wiary w wiarę. Przez wiarę jesteśmy zbawieni, usprawiedliwieni, uzdrowieni, uwolnieni… Bez wiary nie można podobać się Bogu i czynić to samo, co czynił Jezus.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Święty Paweł Apostoł wyrażał w swoich listach głęboką troskę o rodzącą się wspólnotę naśladowców Jezusa Chrystusa. „Ubogacony” doświadczeniami życiowymi, również błądzeniem i zagubieniem, z których Bóg mocą Swoją go wyrwał, potrafił pomóc, wspomóc tych, którzy podjęli odważną decyzję wstąpienia na drogę ciągłego nawracania się. Kościół jest bowiem wielkim zgromadzeniem ludzkim, powołanym do tego, by stawać się coraz doskonalszym. To właśnie „stawanie się” jest nawróceniem.
„Schodzić się razem jako Kościół” – słowami tymi oddana jest tajemnica społeczności, która winna neutralizować wszelkie jałowe spory, próżne dysputy, by nie dopuszczać do wewnętrznego rozdarcia. Wówczas „schodzenie się”, by poświadczać, iż jest się Kościołem, będzie autentyczne, twórcze.
Spożywanie Wieczerzy Pańskiej – Eucharystii zabezpiecza wspólnotę przed złem, które miałoby ją rozbić. Pamięć o Eucharystii będącej największym darem dla człowieka, zarówno weń wierzącego jak i nie oraz darem dla ludzkości w ogóle ma moc wspólnototwórczą. Uczestnictwo w Eucharystii, przyjmowanie do serca Ciała Chrystusa to bezsłowne głoszenie męki, śmierci i zmartwychwstania Pana.
Przyjmujący Eucharystię, a więc „wcielający” życie Jezusa w swoje życie, nigdy nie koncentruje się na sobie. Zbierający się, „by spożywać Eucharystię”, winni poczekać „na drugich”. Wieczerza Pańska wymaga przygotowania się do jej celebrowania. Domaga się cierpliwości. Wyzwala z koncentracji na sobie. Przemienia myśli, słowa, czyny.

Komentarz do psalmu
Psalm 40 stanowi wielki hymn dziękczynny skierowany do Boga z wdzięcznością za dar ocalenia od zła i jednocześnie za obdarowanie dobrem, czy jak mawiali nasi przodkowie – „dobrodziejstwami”. Bóg nie zmusza człowieka, lecz usposabia do pełnienia Jego woli. Czyni to na różne sposoby, w tym „otwierając” swojemu stworzeniu uszy. Człowiek świadomie zamykający swój słuch słyszy tylko siebie. Nie dopuszcza do swojego serca słów pochodzących od innej osoby, innych ludzi, a nade wszystko od Boga. Tylko usłyszawszy Bożą „mowę” będzie zdolny odpowiedzieć: „Oto jestem”(por. Iz 6, 8), „Oto przychodzę” (Ap 22, 12).
Nawrócenie domaga się dynamizmu, ruchu, trudu, odważnego pokonywania wszelkich przeszkód – duchowych, widzialnych i niewidzialnych. Kroczenie, dążenie drogą Bożą daje idącemu wolność, coraz mocniej wyzwala go z pozorów szczęścia, neutralizuje fałszywą radość. Czynienie woli Bożej, co jest aktem mateanoi – nawracania się, wymaga jasnego rozeznania się w okolicznościach, sytuacjach życia. Nieodzowne jest uczynienie ze swojego serca mieszkania dla Bożego Prawa. Mieszkające w człowieku Prawo samego Boga nie jest jakąś zewnętrzną regułą. Ono kieruje człowiekiem „od środka”. Nie odczuwa on wówczas jakiegokolwiek zewnętrznego przymusu, lecz raduje się z wewnętrznego usposobienia serca.
Poszukiwanie Boga na drogach swojego życia jest źródłem autentycznej, trwałej radości. Przez nią człowiek uwielbia Boga. W duchu twórczej wdzięczności zwraca się do swojego Stwórcy dziękując, iż staje się coraz bardziej sobą – „obrazem i podobieństwem Boga” (por. Rdz, 1, 26).

Komentarz do Ewangelii
Parafraza słów „wziętych” z perykopy ewangelicznej Świętego Łukasza, mówiącej o setniku z Kafarnaum i jego uzdrowionym słudze powtarzana jest nieskończoną ilość razy w każdej chwili i w każdym miejscu świata w czasie celebracji Eucharystii tuż przed przystąpieniem wiernych do Stołu Pańskiego: „Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”. Słów tych chrześcijanie nauczyli się od poganina – rzymskiego okupanta będącego na służbie cesarza, być może w głębi duszy „ukrytego” naśladowcy Pana… „Bóg naprawdę nie patrzy na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie” (Dz 10, 34).
Jak ważna musi być perykopa mówiąca o trosce setnika o zdrowie, a więc życie służącego! Przywódca oddziału żołnierzy był człowiekiem prawym. Poświadczyły to słowa starszyzny żydowskiej (być może tej samej, która później skazała na śmierć Pana Jezusa, co nadawałoby dramatyzmu opisanej sytuacji): „kocha bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę”. Nie musiał okupant afirmować, akceptować ludu okupowanego. A tym bardziej troszczyć się o jego duchowe życie, „stawiając” synagogę – dom modlitwy i spotkań podtrzymujących tradycję i służących wzmacnianiu tożsamości religijno-narodowej Żydów…
Czy setnik był anonimowym uczniem Jezusa? Ewangelista Łukasz nie udziela na to pytanie odpowiedzi. Stwierdza natomiast: „posłyszał [on] o Jezusie”. Wzbudził w sercu swoim nadzieję, iż przyjście Jezusa do domu, w którym mieszka, odwróci bieg wydarzeń, w tym być może nawet odsunie od sługi widmo śmierci. Uwierzył w cudowne uzdrowienie swojego sługi. Zadziwiająca była jego troska – troska pana o swojego nie tyle podwładnego, co sługę, a więc niewolnika. Los chorego nie był setnikowi obojętny. Mógł przecież w jego miejsce wprowadzić dziesiątki innych sług.
Wrażliwość, empatia setnika i jego głęboka, niewzruszona wiara przygotowały duchową przestrzeń do spełnienia się Bożego znaku i symbolu – cudu uzdrowienia. Jezusowe słowa, które stanowiły odpowiedź na setnikowe: „Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. I dlatego…” stanowią wielkie wyzwanie dla wierzących i niewierzących doby współczesnej. Jezus podsumował opowieść słowami: „Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu”. Wypowiedź ta wskazuje nadto na tajemniczą obecność Boga w sercu ludzi, którzy niekoniecznie deklarują przynależność kościelną, czy w ogóle wiarę religijną.
Na koniec uwaga bardzo ważna. Kafarnaum określane jest jako „Miasto Jezusa”. I chociaż miastem tym rządził setnik, nie było to jego miasto, była to „przestrzeń” Jezusowa. Do tego miasta Jezus wielokrotnie przybywał. Miał tu przyjaciół. Jednymi z nich – w sensie duchowym – byli… setnik i jego sługa…
Komentarze zostały przygotowane przez Prof. dr hab. Eugeniusza Sakowicza

Najświętsze Imię Maryi

Najświętsza Maryja Panna

Imię Maryi czcimy w Kościele w sposób szczególny, ponieważ należy ono do Matki Boga, Królowej nieba i ziemi, Matki miłosierdzia. Dzisiejsze wspomnienie – „imieniny” Matki Bożej – przypominają nam o przywilejach nadanych Maryi przez Boga i wszystkich łaskach, jakie otrzymaliśmy od Boga za Jej pośrednictwem i wstawiennictwem, wzywając Jej Imienia.
Zgodnie z wymogami Prawa mojżeszowego, w piętnaście dni po urodzeniu dziecięcia płci żeńskiej odbywał się obrzęd nadania mu imienia (Kpł 12, 5). Według podania Joachim i Anna wybrali dla swojej córki za wyraźnym wskazaniem Bożym imię Maryja. Jego brzmienie i znaczenie zmieniało się w różnych czasach. Po raz pierwszy spotykamy je w Księdze Wyjścia. Nosiła je siostra Mojżesza (Wj 6, 20; Lb 26, 59 itp.). W czasach Jezusa imię to było wśród niewiast bardzo popularne. Ewangelie i pisma apostolskie przytaczają oprócz Matki Chrystusa cztery Marie: Marię Kleofasową (Mt 27, 55-56; Mk 15, 40; J 19, 25), Marię Magdalenę (Łk 8, 2-3; 23, 49. 50), Marię, matkę św. Marka Ewangelisty (Dz 12, 12; 12, 25) i Marię, siostrę Łazarza (J 11, 1-2; Łk 10, 38). Imię to wymawiano różnie: Miriam, Mariam, Maria, Mariamme, Mariame itp. Imię to posiada również kilkadziesiąt znaczeń. Najczęściej wymienia się „Mój Pan jest wielki”.
Maryję nazywamy naszą Matką; jest Ona – zgodnie z wolą Chrystusa, wyrażoną na krzyżu – Matką całego Kościoła. Po Wniebowzięciu została ukoronowana na Królową nieba i ziemi. Polacy czczą Ją także jako Królową Polski. Maryja jest naszą Wspomożycielką i Pośredniczką, jedyną ucieczką grzeszników. W ciągu wieków historii Kościoła powstały setki różnorodnych tytułów (wymienianych np. w Litanii Loretańskiej czy starszej od niej, pięknej Litanii Dominikańskiej, a także w starożytnym hymnie greckim Akatyście). Za pomocą tych określeń wzywamy opieki i orędownictwa Matki Bożej.

Najświętsza Maryja PannaBardzo wielu świętych wyróżniało się szczególnym nabożeństwem do Imienia Maryi, wiele razy wypowiadając je z największą radością i słodyczą serca, np. Piotr Chryzolog (+ 450), św. Bernard (+ 1153), św. Antonin z Florencji (+ 1459), św. Hiacynta Marescotti (+ 1640), św. Franciszek z Pauli (+ 1507), św. Alfons Liguori (+ 1787).
Dzisiejsze wspomnienie jest jednym z wielu obchodów maryjnych, które są paralelne do obchodów ku czci Chrystusa. Jak świętujemy narodzenie Chrystusa (25 grudnia) i Jego Najświętsze Imię (3 stycznia), podobnie obchodzimy wspomnienia tych samych tajemnic z życia Maryi (odpowiednio 8 i 12 września). Obchód ku czci Imienia Maryi powstał w początkach XVI w. w Cuenca w Hiszpanii i był celebrowany 15 września, w oktawę święta Narodzenia Maryi. Z czasem został rozszerzony na teren całej Hiszpanii. Po zwycięstwie króla Jana III Sobieskiego nad Turkami w bitwie pod Wiedniem w 1683 r. Innocenty XI rozszerzył ten obchód na cały Kościół i wyznaczył go na niedzielę po święcie Narodzenia Maryi. Późniejsze reformy kalendarza i przepisów liturgicznych przeniosły go na dzień 12 września, kiedy to Martyrologium Rzymskie wspomina wiktorię wiedeńską. Obchód ten dekretem Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów z 2001 r. wprowadzono do Kalendarza Rzymskiego (ogólnego) w randze wspomnienia dowolnego.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz

11 września – wspomnienie świętego Jana Gabriela Perboyre, prezbitera i męczennika

PIERWSZE CZYTANIE
Wj 32, 7-11. 13-14
Bóg przebacza grzesznemu ludowi

Czytanie z Księgi Wyjścia
Pan rzekł do Mojżesza: «Zstąp na dół, bo sprzeniewierzył się lud twój, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej. Bardzo szybko zawrócili z drogi, którą im nakazałem, i utworzyli sobie posąg cielca odlanego z metalu, i oddali mu pokłon, i złożyli mu ofiary, mówiąc: „Izraelu, oto twój bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej”». I jeszcze powiedział Pan do Mojżesza: «Widzę, że lud ten jest ludem o twardym karku. Pozwól Mi, aby rozpalił się gniew mój na nich. Chcę ich wyniszczyć, a ciebie uczynić wielkim ludem». Mojżesz jednak zaczął usilnie błagać Pana, Boga swego, i mówić: «Dlaczego, Panie, płonie gniew Twój przeciw ludowi Twemu, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej wielką mocą i silną ręką? Wspomnij na Abrahama, Izaaka i Izraela, Twoje sługi, którym przysiągłeś na samego siebie, mówiąc do nich: „Uczynię potomstwo wasze tak licznym jak gwiazdy niebieskie, i całą ziemię, o której mówiłem, dam waszym potomkom, i posiądą ją na wieki”». Wówczas to Pan zaniechał zła, jakie zamierzał zesłać na swój lud.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 51 (50), 3-4. 12-13. 17 i 19 (R.: por. Łk 15, 18)

Refren: Wstanę i wrócę do mojego ojca.

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej, *
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy *
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Refren.

Stwórz, Boże, we mnie serce czyste *
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza *
i nie odbieraj mi świętego ducha swego.

Refren.

Panie, otwórz wargi moje, *
a usta moje będą głosić Twoją chwałę.

Boże, moją ofiarą jest duch skruszony, *
pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.

Refren.

DRUGIE CZYTANIE
1 Tm 1, 12-17
Chrystus przyszedł na świat zbawić grzeszników

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Tymoteusza
Dzięki składam Temu, który mnie umocnił, Chrystusowi Jezusowi, naszemu Panu, że uznał mnie za godnego wiary, skoro przeznaczył do posługi sobie mnie, dawniej bluźniercę, prześladowcę i oszczercę. Dostąpiłem jednak miłosierdzia, ponieważ działałem z nieświadomością, w niewierze. A nad miarę obfita okazała się łaska naszego Pana, wraz z wiarą i miłością, która jest w Chrystusie Jezusie. Nauka to godna wiary i zasługująca na całkowite uznanie, że Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników, spośród których ja jestem pierwszy. Lecz dostąpiłem miłosierdzia po to, by we mnie pierwszym Jezus Chrystus pokazał całą wielkoduszność jako przykład dla tych, którzy w Niego wierzyć będą na życie wieczne. A Królowi wieków, nieśmiertelnemu, niewidzialnemu, Bogu samemu – cześć i chwała na wieki wieków. Amen.
Oto słowo Boże.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. 2 Kor 5, 19

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

W Chrystusie Bóg pojednał świat z sobą,
nam zaś przekazał słowo jednania.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA

DŁUŻSZA Łk 15, 1-32

KRÓTSZA Łk 15, 1-10
Radość z nawrócenia grzesznika

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi». Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: «Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”. Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam”. Tak samo, powiadam wam, radość nastaje wśród aniołów Bożych z powodu jednego grzesznika, który się nawraca».

Koniec krótszej perykopy.

Powiedział też: «Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek s trąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”. Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się weselić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. Rozgniewał się na to i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nie przekroczyłem nigdy twojego nakazu; ale mnie nigdy nie dałeś koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”. Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy. A trzeba było weselić się i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Chrystus Jezus przyszedł na świat, aby zbawić grzeszników. On umarł za nas, gdy jeszcze byliśmy grzesznikami… On pierwszy nas umiłował, a myśmy poznali i uwierzyli miłości jaką On ma ku nam. Jezus umiłował nas aż do śmierci krzyżowej. On wziął wszystko na siebie i wszystko zrobił za nas i dla nas. W Nim mamy za darmo doskonałe odkupienie i zbawienie.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Perykopa Księgi Wyjścia mówi o odstępstwach Izraela, którymi było „odwracanie się” od Jahwe. Znakiem tejże niewierności był kult złotego cielca, przedmiotu martwego, który tylko rozbudzał wyobraźnię, fantazję narodu. Kult ten przenosił ich w świat fikcji, odrywał od trudnych realiów wędrówki ku wolności.
Izraelici, wyprowadzeni przez Jahwe z „domu niewoli”, prowadzeni przez Mojżesza niemal za rękę, jak czynili to odwiecznie pedagodzy – wychowawcy dzieci i młodego pokolenia, są symbolem ludzi „wyzwolonych” w każdym czasie i w każdej geograficzno-kulturowej, egzystencjalnej przestrzeni. Wyzwolenie nie jest aktem jednorazowym, ale procesem i dlatego mogą się zdarzać wątpliwości, czy też błądzenie tych, z których rąk i nóg spadły kajdany.
Zadziwiająca jest niepamięć byłych niewolników o wielkim dziele Jahwe, którego doświadczyli. Sami przecież nie byliby zdolni do wyrwania się z opresji. Wciąż oddalając się od „domu niewoli” znaleźli po drodze „cudzego boga”. Jego złudnym wyobrażeniem, wizerunkiem przesłonili oblicze Niewidzialnego. Żadna namiastka bóstwa – idol czy „bałwan” (stąd słowo „bałwochwalstwo”) nie ma mocy, by człowieka wyzwolić z opresji. Nie ma, bo nie istnieje.
Gniew Boga, który oczekiwał od Izraela wdzięczności i nade wszystko wierności, został uśmierzony przez Mojżesza. Lud o „twardym karku” – mający buntownicze usposobienie, dzięki swojemu przewodnikowi, wyprowadzającemu go „z ziemi egipskiej, z domu niewoli” (Wj 20, 2), wszakże ocalał. Powrócił na drogę prawości, porzucając bezdroża buntu. Zapewne zrozumiał, iż odwracając się od Jahwe i porzucając wyzwoleńczy trakt nigdzie nie zajdzie. Zatrzymanie się w miejscu oznaczałoby bowiem zagubienie, czy po prostu cofanie się, a więc nowy rodzaj zniewolenia.
Pamięć o Bogu i Jego obietnicy, towarzysząca najtrudniejszym nawet sytuacjom życiowym, oświetla drogi i ścieżki życiowe. Bezsilnym dodaje sił. Wątpiących wyposaża w nadzieję. A przecież jest ona synonimem drogi.

Komentarz do psalmu
Psalm 51 ma charakter pokutny. Stanowi wyraz modlitwy przebłagalnej zanoszonej przez nawracającego się grzesznika. Porzuciwszy wcześniej drogę prawości zdecydował się on w końcu inaczej spojrzeć na swoje życie. Tym jest wszakże nawrócenie! Słowa: „Zmiłuj się nade mną, Boże, w miłosierdziu swoim” były nie tylko jego aktem modlitewnym. Stały się modlitwą kochających Boga jego wiernych od czasów religii biblijnego Izraela po dzień dzisiejszy. Bóg wszechmogący może „zgładzić” nawet największą nieprawość człowieka, co wszakże nie oznacza unicestwienia grzesznika. Grzesznik obmyty z winy jest już innym człowiekiem. Przypomina on o mocy „wody życia”, odsyła chrześcijan do pamięci o wodzie chrztu świętego, dającej nowe życie.
Wołający do Boga słowami Psalmisty: „Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste” nigdy nikogo nie zbruka swoim grzechem, nie doprowadzi nikogo do grzesznego upadku. Człowiek o czystym sercu – o „jasnej” osobowości, w której nie ma destrukcyjnych „pęknięć” czy po prostu wielorakiej żądzy, jest w stanie przemienić świat, wyzwalając go z irracjonalnego przylgnięcia do „brudu” grzechu. Żyje nieustanną świadomością obecności przed obliczem Boga. Jasność Bożego oblicza rozpromieniać będzie jego twarz, czyli całą osobę, bowiem jest ona znakiem tożsamości danego człowieka.
„Pokora i skruszenie serca” nie oznacza zniszczenia człowieka, lecz jego „odbudowę”, jego powrót do godności dziecka Bożego. Pokutnik nie jest cierpiętnikiem, lecz prawdziwie wolnym człowiekiem. Nie zniewala go nie tylko grzech, ale też i wyobraźnia, ułuda, fikcja. Widzi on swoją drogę życia, którą składa wspaniałomyślnie w darze Bogu.

Komentarz do drugiego czytania
Święty Paweł Apostoł, herold wolności, pisał swoje listy bądź w więzieniu, bądź między jednym a kolejnym uwięzieniem. 1 List do Tymoteusza „wysłany” został z Macedonii, między pierwszym w ogóle a drugim uwięzieniem. Nie jest to informacja obojętna, bowiem dzięki niej widzimy „nadawcę” Listu jako człowieka wciąż przez Boga „w ogniu próbowanego”.
Oddany całym sercem sprawie Ewangelii Tymoteusz stał się świadkiem słów Świętego Pawła dziękującego Bogu za łaskę i dar nawrócenia. Dawny Szaweł miał świadomość, iż był „bluźniercą i prześladowcą, i oszczercą”. Pamięć każdego grzesznika o swoim dziedzictwie nieprawości nie ma go przytłaczać, przygnębiać, wpędzać w depresję, odbierać chęć do dalszego życia i zmagania się ze złem. Wręcz przeciwnie, rozpamiętywanie własnej nieprawości jest wołaniem o niegasnące Boże Miłosierdzie, które skutkuje przecież nawróceniem. Jest ono „przyobleczeniem się” w moc Bożą wyzwalającą ku nowemu życiu.
Grzech może rodzić się również w kontekście nieświadomości, czy niewiary. Opowiedzenie się za złem jest jednakże ostatecznie aktem wolnej woli. Inaczej nie byłoby w ogóle odpowiedzialności za myśli, słowa, uczynki będące na usługach zła. Nie dzieje się bowiem ono automatycznie. Ktoś daje przecież na nie przyzwolenie. Nawrócony Święty Paweł wciąż uważał siebie za „pierwszego grzesznika” wśród wszystkich grzeszących. Znał prawdę o sobie i od chwili nawrócenia dążył cierpliwie i konsekwentnie do Boga, który jest pełnią Prawdy. Był zatem człowiekiem wolnym, zdolnym do nieustannego dziękowania miłosiernemu Bogu za otrzymaną łaskę nawrócenia.

Komentarz do Ewangelii
Fragment Ewangelii według Świętego Łukasza mówi o wielkiej radości ze znalezienia tego, co cenne oraz najcenniejsze. Podejmowany przez grzesznika trud wstąpienia na drogę nawrócenia bywa krytykowany przez tych, którzy uzurpują sobie posiadanie pełni świętości i którzy mienią się doskonałymi. Nie tylko w czasach Jezusa, ale i dziś ci, którzy nie tylko słuchają Pana Jezusa, ale chcą Go słuchać, bacznie są obserwowani przez obłudników. Nie bójmy się mocnych słów! Jezus Chrystus nie używał „lukrowanych”, „okrągłych” słów piętnując zło. Nazywał rzecz po imieniu.
Jak to możliwe, pytali nieszczerzy ludzie, by taki prawy człowiek jak Jezus „przyjmował grzeszników”, a więc traktował ich jako sobie bliskich? Przecież nie mógł On zasiadać z nimi do stołu i „jadać z nimi”! Gdyby trzymać się tej rygorystycznej zasady, to przy stole eucharystycznym w minionych wiekach oraz obecnym czasie nie byłoby chyba nikogo…
Postawa Jezusa daje wiele do myślenia. Nikt wobec Niego nie jest wykluczonym, chociażby zestawiane były przez dzisiejszych uczonych niekończące się listy wykluczonych. Bywa tak, iż w społeczności ludzkiej, w której dominują sprawiedliwi (w liczbie dziewięćdziesięciu dziewięciu), co nie oznacza bezgrzeszni, zdarza się jedna osoba błądząca. Zeszła ona z drogi, a może nawet zeszła „na manowce”…. A przecież to całe Niebo – Pan Bóg Wszechmogący w Trójcy Jedyny i wszyscy święci radują się z nawrócenia chociażby jednego człowieka, nie jakiegoś anonimowego, ale na przykład z mojego nawrócenia.
Perykopa ewangeliczna mówiąca o zaginionej owcy wskazuje na niezbywalną godność każdego człowieka, każdej bez wyjątku „czarnej owcy” i każdego „kozła ofiarnego”. Napiętnowani, lekceważeni przez innych (w tym być może nawet przez owych dziewięćdziesięciu dziewięciu „niewinnych”) przez Boga zawsze są cenieni, bowiem na Jego obraz i podobieństwo (por. Rdz 1, 26) zostali stworzeni.
Czy dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych było takimi „do końca”? Czy byli nimi „od początku”? A czy tą jedną owcą błąkającą się „poza pustynią” – powtórzę – nie jestem właśnie ja? Rozbudźmy w sobie Bożą empatię i Bożą wyobraźnię, by zrozumieć innego i przede wszystkim siebie.
Cóż to za strata – mógłby ktoś powiedzieć – kiedy zagubiona została jedna drachma, a dziewięć pozostałych trzyma się nadal w garści, czy w skarbcu? Można odpowiedzieć: Żadna! Ale czy naprawdę można? Każda z dziesięciu monet miała jednakową wartość. Ta zagubiona, utracona nie miała mniejszej ceny od tych, które zachowane zostały bezpiecznie. Radość odnalezienia tego, co cenne, nie była li tylko udziałem kobiety poszukującej, lecz stanowiła szczęście społeczne. Podobnie wcześniejsza strata nie była jedynie smutkiem jednej osoby, ale wielu. Jeśli jednak nie była, to na pewno winna być.
Ileż to razy słyszeliśmy, czy też czytaliśmy przypowieść o Synu marnotrawnym i jednocześnie o Miłującym Ojcu? Moglibyśmy śmiało i bez zająknięcia powtórzyć jej treść. Czy jednakże do końca zrozumieliśmy jej naukę, przesłanie? Być może trzeba wiele razy słyszeć, by raz usłyszeć…
Warto zatrzymać się w biegu codziennego życia i skupić się na sensie tejże perykopy mówiącej o wielkim grzechu człowieka, jego świadomym błądzeniu i jednocześnie o jego królewskiej godności, o bezmyślności ludzkiej i wspaniałomyślności Bożej, o zachwianych relacjach w rodzinie – wśród braci, ale i sióstr, również i jednocześnie o niezmiennej wierności Boga wobec człowieka.
Obdarzeni przez Boga Ojca wielkim dziedzictwem powinniśmy skarb ten strzec, ale i pomnażać. Możemy go jednakże – idąc za impulsem wolnej woli, nie kontrolowanej rozumem – sprofanować, roztrwonić, utracić. Ogrom dramatycznych doświadczeń, które mogły zarówno „spaść” na człowieka niespodziewanie, nieoczekiwanie, jak również przyjść doń w konsekwencji własnych, wolnych wyborów, może „spowodować” chwilę refleksji: „(…) zgrzeszyłem przeciw Bogu (…)”. Słowa tego wyznania wskazują na przemianę serca człowieka, która właśnie się zaczyna. Nie można jednakże na nich się zatrzymać. Konieczne są kolejne decyzje. „Wejść należy w siebie” – to warunek, bez którego nie ma nawrócenia. „Wejść” to przebić się przez skorupę, pancerz egoizmu, koncentracji tylko na sobie i na tym, co do mnie należy, by siebie odkryć i podjąć rozmowę z sobą samym, w swoim sumieniu. Nikt z zewnątrz nie nawróci błądzącego. Może dokonać tego heroicznego czynu (bo nawrócenie to heroizm) tylko sam błądzący, otwarty na łaskę Boga.
Bywa i tak, że nawróconym, którzy wrócili „do domu Ojca” (a więc i do siebie!) wymawia się, wyrzuca ich zło, którego już przecież nie ma. Jeśli tak usposobieni są świadkowie nawrócenia innych ludzi to ewidentny znak, iż sami jeszcze bardziej tegoż nawrócenia potrzebują. Czyż „koniec końców” synem marnotrawnym nie okazał się brat marnotrawcy, bowiem jego nawrócenie spowodowało bunt braterski. Reakcja brata była inna przecież od ojcowskiej!
Zarówno jeden, jak i drugi syn byli zatem marnotrawnymi. Obaj potrzebowali miłosierdzia Ojca, Jego współczującej miłości. Gest spolegliwości okazany przez Ojca powracającemu z bezdroży synowi oraz ojcowskie słowa skierowane zarówno do jednego, jak i drugiego potomka stanowią wielką lekcję dla współczesnych. Postronni obserwatorzy „dziejów” danej osoby, nie zawsze są zdolni do akceptacji jej nawrócenia, tym bardziej kiedy jest ona im bliska. Wciąż widzą ją w sytuacji zagubienia i błądzenia…
Głębokie duchowe zamyślenie nad perykopą ewangeliczną służyć może zrozumieniu Bożego przebaczenia. Ma ono nie tylko moc wyzwoleńczą, ale i stwórczą. Nowo nawrócony to człowiek na nowo stworzony. Odtąd czynić będzie on wszystko, by nie utracić duchowej godności i nie odwrócić się ponownie od jedności z Ojcem.
Komentarze zostały przygotowane przez Prof. dr hab. Eugeniusza Sakowicza

Święty Jan Gabriel Perboyre, prezbiter i męczennik

Święty Jan Gabriel Perboyre

Jan Gabriel Perboyre urodził się w roku 1802 w Puech, we Francji. Jego rodzice byli zbyt ubodzy, by mogli kształcić syna. Dlatego po ukończeniu szkoły podstawowej Jan pomagał rodzicom na roli. Na szczęście stryj Jana był rektorem seminarium duchownego lazarystów (misjonarzy św. Wincentego a Paulo) w Montauban. Zaprosił on starszego brata Jana, Alojzego, by wstąpił do tego seminarium. W jego ślady poszedł także Jan (1819). Studia filozoficzne i teologiczne odbył w Paryżu, wieńcząc je przyjęciem święceń kapłańskich (w roku 1825).
Przez dwa lata po otrzymaniu święceń był profesorem dogmatyki w wyższym seminarium w Saint-Flour (1825-1827). W latach 1827-1832 był rektorem i ekonomem nowo powstałego pensjonatu kościelnego w tym mieście. Stąd przełożeni mianowali go wicedyrektorem nowicjatu w domu macierzystym S. Lazzaro (św. Łazarza).
Jan marzył jednak o misjach w Chinach. Kilka razy na piśmie ponawiał swoją prośbę. Otrzymał wreszcie upragnione zezwolenie i 21 marca 1835 roku z Havru udał się do Chin. W Macao był dopiero 29 sierpnia. Tak dalekie podróże trwały wówczas bardzo długo i były męczące. W Macao Jan zatrzymał się przez kilka miesięcy, by nauczyć się języka chińskiego. Posłuszeństwo skierowało go następnie do prowincji Honan. Po półtorarocznej pracy przeniesiono go do prowincji Hupeh. Jan natrafił na czasy niespokojne. Dekrety prześladowcze nieco złagodniały, ale nadal trwały. Trzeba było działać ostrożnie, w ukryciu, by katolikom chińskim, jacy jeszcze pozostali, nieść pomoc duszpasterską, a w miarę możliwości – by zyskiwać nowych wyznawców. Jan wykazał w tym dużo gorliwości, ale też i roztropności. Kiedy prześladowanie zaczęło się jednak wzmagać, zamieszkał u pewnego gorliwego katolika i stamtąd prowadził w ukryciu swoją misję.
Został jednak zadenuncjowany i wskutek tego aresztowany. 26 września 1839 roku przewieziono go do Tcha-Yuen-Keu, gdzie poddano go torturom. Kiedy nie załamał się, odwieziono go do prefektury w Kucheng, gdzie poddano go nowym śledztwom i torturom, aby wydobyć z niego listę misjonarzy i wiernych. Tylko dzięki niezwykle odpornemu i młodemu organizmowi Jan przetrwał męki. Odprowadzono go do więzienia i tam zaduszono go 11 września 1840 roku. Miał zaledwie 38 lat.
W 1860 roku przewieziono ciało męczennika do Paryża, do macierzystego domu lazarystów. Do chwały ołtarzy wyniósł go papież Leon XIII w 1889 roku. Jest to pierwszy misjonarz w Chinach z zakonu lazarystów, który został wyniesiony na ołtarze. 2 czerwca 1996 r. kanonizował go św. Jan Paweł II.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz

10 września – wspomnienie świętego Mikołaja z Tolentino, prezbitera

PIERWSZE CZYTANIE
1 Kor 10, 14-22
Eucharystia misterium zjednoczenia

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian
Najmilsi moi, strzeżcie się bałwochwalstwa. Mówię jak do ludzi rozsądnych. Zresztą osądźcie sami to, co mówię: Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czyż nie jest udziałem we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa? Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba. Przypatrzcie się Izraelowi według ciała! Czyż nie są w jedności z ołtarzem ci, którzy spożywają z ofiar na ołtarzu złożonych? Lecz cóż to znaczy? Czy może jest czymś ofiara złożona bożkom? Albo czy sam bożek jest czymś? Ależ właśnie to, co ofiarują poganie, demonom składają w ofierze, a nie Bogu. Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami. Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów. Czyż będziemy pobudzali Pana do zazdrości? Czyż jesteśmy mocniejsi od Niego?
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 116B (115), 12-13. 17-18 (R.: por. 17a)

Refren: Złożę Ci, Boże, ofiarę pochwalną.

Czym się Panu odpłacę *
za wszystko, co mi wyświadczył?
Podniosę kielich zbawienia *
i wezwę imienia Pana.

Refren.

Tobie złożę ofiarę pochwalną *
i wezwę imienia Pana.
Wypełnię me śluby dla Pana *
przed całym Jego ludem.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
J 14, 23

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę,
a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 6, 43-49
Dobre i złe drzewo. Dobra i zła budowa

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Nie ma drzewa dobrego, które by wydawało zły owoc, ani też drzewa złego, które by dobry owoc wydawało. Po własnym owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia, ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta. Czemu to wzywacie Mnie: „Panie, Panie!”, a nie czynicie tego, co mówię? Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je. Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, wezbrana rzeka uderzyła w ten dom, ale nie zdołała go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany. Lecz ten, kto usłyszał, a nie wypełnił, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. Gdy rzeka uderzyła w niego, od razu runął, a ruina owego domu była wielka».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Kto się nie narodzi na nowo, nie może być uczniem Jezusa. Tylko nowe stworzenie może żyć nauką Jezusa. Narodzony z Ducha, ma nowe serce, z którego wydobywa dobre słowa. Narodzony z Ducha, ma naukę Jezusa w swoim sercu i postępowaniu. Buduje życie na skale Słowa.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Św. Paweł nie głosił innej wiedzy, innej mądrości jak tylko poznanie Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego. Nie oznacza to, że odrzucał inne nauki np. filozoficzne, empiryczne, czy techniczne. On również korzystał z różnych rodzajów wiedzy ludzkiej, jednak nie była ona dla niego najważniejsza, choć pomocna. Różne kierunki filozoficzne, które miały swoich zwolenników w starożytnym świecie, choć interesujące, nigdy nie stały się dla niego bożkami, które pochłaniałyby jego czas i wypełniały umysł. Apostoł walczył o jedność Kościoła, którego członkowie przez różne „myśli”, „nowinki” ulegali podziałom. Przypominał, że w centrum Kościoła stoi krzyż Chrystusa. Można zastanawiać się, w którym momencie Chrystus założył Kościół. Czy był to moment powołania Piotra, śmierć Jezusa na krzyżu, zmartwychwstanie, rozesłanie uczniów czy Zesłanie Ducha Świętego? Pierwsze pokolenie chrześcijan rozpoznawało narodzenie się Kościoła w bezbronności Jezusa na krzyżu i Jego otwarciu się na moc Ojca przez całkowite oddanie się Jemu w momencie śmierci krzyżowej. Kościół nie opiera się na ludzkiej uczoności, ale na mądrości pochodzącej z góry. Ofiara Chrystusa ma ogromną moc. Uobecniana w sposób bezkrwawy, podczas każdej Mszy świętej, rodzi Kościół i jednoczy wspólnotę. Znając jedynie Jezusa ukrzyżowanego, mając pewność, że On wciąż udziela się w Eucharystii, Paweł mógł wprowadzać członków wspólnoty w niewyczerpaną, zaskakującą tajemnicę daru Bożej łaski.

Komentarz do psalmu
Modlimy się dzisiaj fragmentem Psalmu 116. Tym psalmem posługiwali się pierwsi chrześcijanie, także św. Paweł. Może Apostoł Narodów czuł szczególną bliskość duchową z Psalmistą, który zachowywał ufność pomimo cierpienia i zagrożenia śmiercią. Na początku, w czasach okrutnych prześladowań, zwracano uwagę w Psalmie 116 na aspekt męczeństwa, ale później, w czasie pokoju, na wątek eucharystyczny ze względu na słowa: „kielich zbawienia”. Chrystus był pierwszym męczennikiem, otoczonym ludzką obłudą i nienawiścią. Przemienił swoją mękę w Eucharystię.
Psalm ten przypomina nam, że nawet w trudnych sytuacjach Bóg nas nie opuszcza. Psalmista opisuje swoje przygotowanie do złożenia ofiary dziękczynnej, podczas której uczestnicy będą pili z rytualnego kielicha – znaku wdzięczności za wyzwolenie, który ostateczne wypełnienie znajdzie w Kielichu Krwi Chrystusa. Modlący się zapowiada wypełnienie swojego ślubu i daje świadectwo wiary wobec całego ludu, wyrażając zarazem swoją wdzięczność Panu za wybawienie.

Komentarz do Ewangelii
Nikomu nie udaje się dłużej ukrywać tego, co tkwi w głębi jego jestestwa. Jeśli wnętrze człowieka nie odpowiada temu, co jest na zewnątrz, nie można tego ukryć i prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw. Obłuda ma swoje słabe punkty i w końcu zostaje wydana przez słowa i czyny. Jezus naucza, że wartość ucznia można rozpoznać po tym, co on czyni.
Celem życia chrześcijańskiego jest uczynienie nas ludźmi coraz lepszymi, głęboko przemienionymi wewnętrznie na wzór swojego Pana. Jezus mówi do członków wspólnoty, do chrześcijan: „Czemu wzywacie Mnie: Panie, Panie!” On wie, że wielu Jego uczniów, również dzisiaj, nie wyciąga konkretnych wniosków ze swojej wiary. Tacy ludzie nie mają fundamentu lub źle go budują. Są nierozsądni. Obłudą jest uznać Jezusa za Pana, a nie praktykować tego, czego nauczał. Dla chrześcijan skałą, na której buduje się fundamenty życia duchowego, jest sam Jezus. Każde działanie osobiste, apostolskie powinno świadczyć o związku z Nim. Święty Paweł w czytanym dzisiaj Liście, napisał przecież: „Niech każdy baczy na to, jak buduje. Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus” (1Kor 3,10-11).
Komentarze zostały przygotowane przez Elżbietę Marek

Święty Mikołaj z Tolentino, prezbiter

Święty Mikołaj z Tolentino

Mikołaj urodził się w Castel Sant Angelo (obecnie Sant Angelo di Pontano), we Włoszech, w roku 1245. Na chrzcie otrzymał imię Mikołaj, gdyż rodzice prosili o syna przez wstawiennictwo św. Mikołaja z Bari – matka była bowiem od wielu lat niepłodna. W podzięce rodzice ofiarowali syna, gdy miał zaledwie 12 lat, jako oblata do zakonu augustianów (1257). W trzy lata potem młodzieniec wstąpił do nowicjatu. W domach zakonnych w Tolentino i w Cingoli odbył studia średnie, a potem studia w zakresie filozofii i teologii. Święcenia kapłańskie otrzymał z rąk św. Benvenuta, biskupa Osimo, w roku 1269 w Cingoli, w wieku 24 lat.
W latach 1269-1275 Mikołaj pełnił funkcję misjonarza-kaznodziei: w Macerata, w Piaggiolino di Fano, w Montegiorgio, w Corridonio, w San Elpidio, w Recanati, w Treia, w Valmente di Pesaro oraz w Fermo. W latach 1275-1305 – przez 30 lat – przebywał w Tolentino.
W posłuszeństwie zakonnym był tak doskonały, że wypełniał nie tylko najdrobniejsze nawet nakazy reguły, ale i życzenia swoich przełożonych. Chętnie spełniał także życzenia swoich współbraci, chociaż niektórzy z nich byli od niego młodsi i mniej zasłużeni. Był tak bardzo skromny, że nigdy nie podnosił oczu: na słuchaczy, na rozmówców, na penitentów w sakramencie pokuty. Miał tylko jeden habit, a na noc okrywał się swoim wytartym płaszczem. W uczynkach pokutnych naśladował ascetów pierwszych wieków chrześcijaństwa: co piątek biczował się do krwi specjalnie przez siebie sporządzoną wymyślnie dyscypliną; nigdy nie jadł mięsa, nabiału ani owoców; cztery razy w tygodniu pościł o chlebie i wodzie, podobnie we wszystkie dni Wielkiego Postu z wyjątkiem niedziel. Sypiał trzy do czterech godzin na dobę; oprócz Mszy świętej, którą odprawiał ze szczególną żarliwością, odmawiał wspólnie brewiarz, a ponadto psalmy pokutne, oficjum o Świętym Krzyżu i o zmarłych. Wszystkie te pacierze odmawiał na kolanach, na posadzce kamiennej. Chociaż był tak surowy dla siebie, był niezwykle wyrozumiały dla bliźnich, zwłaszcza dla grzeszników w konfesjonale. Spowiadał bardzo wiele, gdyż sława jego świętości gromadziła przy jego konfesjonale nieraz całe tłumy.

Święty Mikołaj z TolentinoBył szczególnie wrażliwy na niedolę ubogich. Umiał przemawiać do zamożnych, by dzielili się chętnie swoją majętnością z tymi, którzy są głodni. Za zezwoleniem przełożonych utworzył stały fundusz dla ubogich. Bywało, że mył im nogi.
Największą jednak sławę Mikołaj zdobył swoją pracą kaznodziejską. Zatroskany o wieczne zbawienie dusz nieśmiertelnych, okupionych tak wielką ceną męki i śmierci Syna Bożego, wykorzystywał każdą okazję, by przemawiać i kruszyć serca. Jego żarliwość apostolska i widok wychudłej od postów twarzy przemawiał wymowniej od najpiękniejszych słów. Swoje cierpienia i pokuty miał zwyczaj ofiarowywać za nawrócenie grzeszników.
Pan Bóg obdarzył go niezwykłymi charyzmatami. Mikołaj miał rzadki dar łączności z duszami w czyśćcu cierpiącymi. W procesie kanonicznym stwierdzono ponad 300 wypadków cudownych uzdrowień, jakie wierni otrzymali za przyczyną Mikołaja tak za jego życia, jak i po jego śmierci. Wśród nich są wymienione trzy wypadki wskrzeszenia umarłych: 12-letniej córki Filipa z Fermo – cud potwierdzony przysięgą czterech kapłanów-świadków (1306); wskrzeszenie córki Jacopuzzo z Chieti (1320) i Venturyna z Gigliolo, potwierdzone przez niego, jego ojca, żonę i biskupa Maceraty.

Święty Mikołaj z TolentinoMikołaj zmarł w Tolentino 10 września 1305 roku. Jego pogrzeb był wielką manifestacją miasta i okolicy. Pochowano go w kościele klasztornym. Kiedy w roku 1345 odjęto od ciała dwie ręce, by je umieścić w drogocennych relikwiarzach, według kroniki klasztoru z ciała nienaruszonego rozkładem miała wypłynąć obficie krew. Ta sama kronika wspomina, że fakt płynięcia krwi miał się powtórzyć w ciągu wieków jeszcze kilka razy. Papież Eugeniusz IV w roku 1446 wyniósł Mikołaja uroczyście do chwały świętych. Jego kult zakon augustianów rozniósł po całym świecie. Jego główne sanktuarium znajduje się w Tolentino. Pierwotny kościół klasztorny pw. św. Jerzego powiększono i dano mu nowy tytuł – św. Mikołaja. Sanktuarium nawiedziło 12 papieży, 9 świętych i błogosławionych, 38 królów i książąt (wśród nich sam Napoleon i nasza królowa, Maria Kazimiera, żona króla Jana III Sobieskiego).

Ikonografia przedstawia zwykle św. Mikołaja z Tolentino w czarnym habicie augustianina z regułą w ręku na znak sumiennego jej zachowania; z lilią w ręku, symbolem niewinności jego serca; z krzyżem w ręku, który oznacza ducha pokuty i z gwiazdą na piersiach lub nad głową Świętego, gdyż świadkowie mieli ją kilka razy nad nim oglądać.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz

9 września – wspomnienie błogosławionej Anieli Salawy, dziewicy

PIERWSZE CZYTANIE
1 Kor 9, 16-19. 22-27
Stałem się wszystkim dla wszystkich

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian
Bracia: Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi bowiem, gdybym nie głosił Ewangelii! Gdybym to czynił z własnej woli, miałbym zapłatę, lecz jeśli działam nie z własnej woli, to tylko spełniam obowiązki szafarza. Jakąż przeto mam zapłatę? Otóż tę właśnie, że głosząc Ewangelię bez żadnej zapłaty, nie korzystam z praw, jakie mi daje Ewangelia. Tak więc nie zależąc od nikogo, stałem się niewolnikiem wszystkich, aby tym liczniejsi byli ci, których pozyskam. Dla słabych stałem się jak słaby, by pozyskać słabych. Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby uratować choć niektórych. Wszystko zaś czynię dla Ewangelii, by mieć w niej swój udział. Czyż nie wiecie, że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę? Przeto tak biegnijcie, abyście ją otrzymali. Każdy, kto staje do zapasów, wszystkiego sobie odmawia; oni, aby zdobyć przemijającą nagrodę, my zaś – nieprzemijającą. Ja przeto biegnę nie jakby na oślep; walczę nie tak, jakby zadając ciosy w próżnię – lecz poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę, abym innym głosząc naukę, sam przypadkiem nie został uznany za niezdatnego.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 84 (83), 3-4. 5-6. 12 (R.: por. 2)

Refren: Jak miła, Panie, jest świątynia Twoja.

Dusza moja stęskniona pragnie przedsionków Pańskich, *
serce moje i ciało radośnie wołają do Boga żywego.
Nawet wróbel znajduje swój dom, a jaskółka gniazdo, †
gdzie złoży swe pisklęta: *
przy ołtarzach Twoich, Panie Zastępów, Królu mój i Boże!

Refren.

Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie, *
nieustannie wielbiąc Ciebie.
Szczęśliwi, których moc jest w Tobie, *
którzy zachowują ufność w swym sercu.

Refren.

Bo Pan Bóg jest słońcem i tarczą, *
On hojnie darzy łaską i chwałą,
nie odmawia dobrodziejstw *
żyjącym nienagannie.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. J 17, 17ba

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Słowo Twoje, Panie, jest prawdą,
uświęć nas w prawdzie.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 6, 39-42
Czy może niewidomy prowadzić niewidomego?

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus opowiedział uczniom przypowieść: «Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Jak możesz mówić swemu bratu: „Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku”, podczas gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka brata swego».
Oto słowo Pańskie.

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Każdy jest powołany do miłości, do bycia darem dla innych. Nie jest to jakiś kwietyzm. Z tego powołania wynika konkretna służba innym. Wiąże się z tym odpowiedzialność za zbawienie tych, którym służymy, którzy są nam dani. Jest to duchowe ojcostwo i macierzyństwo – „rodzenie” dusz dla Boga.
Święty Paweł otrzymał od Boga łaskę wiary i dary Ducha Świętego. Takie obdarowanie rodzi w jego sercu wdzięczność i gorliwość o zbawienie tych, których Bóg tak bardzo umiłował. Nie traci czasu, oddaje wszystkie swoje siły i zdolności, pracuje i cierpi, by łaska, która jemu została dana, dotarła do wszystkich ludzi. Wie, o co zabiega, zna swój cel, więc nie rozpraszają go sprawy nieistotne, nie zatrzymuje się w „biegu”. Czuje się zobowiązany w sercu do bezinteresownej posługi innym, bez wynoszenia się nad nimi, przez bycie „wszystkim dla wszystkich” jak również, by być zdatnym do apostolstwa, przez pracę nad sobą. To duchowe ojcostwo realizuje się Bożą mocą przy współdziałaniu Apostoła z łaską.
Ojcostwo duchowe jest bardziej podobne do duchowego macierzyństwa niż ojcostwo cielesne do cielesnego macierzyństwa. Dziedzina ducha nie podlega tym samym rozróżnieniom związanym choćby z płcią. Św. Paweł pisał do Galatów: „Dzieci moje, które bolejąc rodzę”(Ga 4,19). Rodzenie duchowe jest owocem dojrzałości duchowej, pełni, która chce się rozdać innym. Osoba dojrzała duchowo szuka ludzi, którzy wezmą to, co chce im dać. Ci ludzie są szczególnie, bezinteresownie przez nią umiłowani jak dzieci przez rodziców.
Duchowe ojcostwo i macierzyństwo ma za wzór Ojca Niebieskiego: „Bądźcie doskonali jak Ojciec wasz jest doskonały”. Każdy uzyskuje podobieństwo do Boga Stwórcy, kiedy ukształtuje się w nim to duchowe ojcostwo/macierzyństwo, którego Bóg jest pierwowzorem. Tę treść duchowego ojcostwa i moc „rodzenia” dusz, podobnie jak św. Paweł, czerpiemy z samego Boga.

Komentarz do psalmu
Izraelici bardzo pragnęli być w Świątyni w Jerozolimie. Było to dla nich miejsce szczególne – miejsce spotkania z Bogiem. Regularnie przybywali do Świątyni na święta, a kiedy długo jej nie odwiedzali lub, co gorsza, nie mogli odwiedzać, bardzo tęsknili za tym świętym dla nich miejscem.
Tekst Psalmu 84 zrozumie i odczuje ten, kto regularnie, z potrzeby serca, przychodzi do kościoła na modlitwę, na adorację czy Liturgię. Wówczas Pan daje wiele dobrych myśli, natchnień, a modlący się wypowiada też swoje prośby, dziękczynienie, uwielbienie lub też trwa przed Bogiem w błogosławionej, kontemplacyjnej ciszy. Do takich miejsc tęsknimy, pragniemy tam wracać jak do domu. Wówczas słowa Psalmu 84 stają się naszą osobistą modlitwą.

Komentarz do Ewangelii
Jedynie Jezus wie tak naprawdę, co kryje się w sercu człowieka – w sercu każdego z nas. Wszelkie dobro jak i zło, które czynimy, ma swoje źródło w naszym wnętrzu. Pan zwraca uwagę na to, by każdy z nas stawał się człowiekiem o jasnym umyśle, człowiekiem przejrzystym – takim na zewnątrz jak i wewnątrz. Osiągnięcie takiej wewnętrznej jedności nie jest możliwe własnymi siłami – do tego konieczna jest łaska Boża. Z naszej strony musi być jednak dyspozycja do przyjęcia tej łaski – wrażliwość, pokora, odwaga… Wychowawcą, doradcą, kierownikiem duchowym może stać się ktoś, kto naśladuje swego Mistrza, wciąż przemienia się wewnętrznie, sam wzrasta w łasce. Tylko ktoś znający siebie, również swoją słabość, wie jak zwrócić uwagę, kiedy dać jakąś wskazówkę. Warto pod tym kątem zastanowić się nad swoim postępowaniem względem innych i zadać sobie pytanie: czy łatwo przychodzi nam ocenianie i dawanie im tzw. złotych rad?
Komentarze zostały przygotowane przez Elżbietę Marek

Błogosławiona Aniela Salawa, dziewica

Błogosławiona Aniela Salawa

Aniela Salawa urodziła się 9 września 1881 r. w wielodzietnej, ubogiej rodzinie chłopskiej w Sieprawiu pod Krakowem. Jej rodzice byli bardzo pobożni, a matka mimo wielu zajęć i obowiązków nie zaniedbywała wspólnej modlitwy rodzinnej, głośnego czytania książek i czasopism religijnych. Aniela odznaczała się niezwykłą urodą. Ukończyła jedynie dwie klasy szkoły elementarnej, ponieważ musiała pomagać matce przy gospodarstwie. Mimo wątłego zdrowia zawsze była bardzo chętna do pracy.
Jako młoda dziewczyna, jesienią 1897 r. udała się do Krakowa, gdzie podjęła pracę jako służąca. W dwa lata później bardzo przeżyła śmierć swojej dwudziestopięcioletniej siostry. Uświadomiła sobie wówczas, jak bardzo kruche jest życie. Po głębokim namyśle zdecydowała się na złożenie ślubu dozgonnej czystości. W 1900 r. przystąpiła do Stowarzyszenia Sług Katolickich św. Zyty, którego zadaniem było niesienie pomocy służącym. Miała więc okazję, aby bardzo owocnie prowadzić apostolstwo w gronie koleżanek, dla których była przykładem chrześcijańskiego życia. Wywierała bardzo silny wpływ na otoczenie. Dzieliła się pożywieniem i pieniędzmi z biedniejszymi od siebie. Garnęły się do niej zwłaszcza najmłodsze służące, dla których była matką i przyjaciółką.
W 1912 r. Aniela Salawa wstąpiła do III zakonu św. Franciszka i złożyła profesję. Zafascynowana duchowością Biedaczyny z Asyżu, okazywała niezwykłą wrażliwość na działanie Ducha Świętego. Modlitwa umacniała ją w cierpliwym dźwiganiu codziennego krzyża. Wszelkie urazy i poniżenia składała w ofierze Bogu za grzeszników. Umiała przebaczać i odpłacać dobrem za zło.
W czasie I wojny światowej – mimo że bardzo pogorszył się jej stan zdrowia, nasiliły się dolegliwości płuc i żołądka – pomagała w krakowskich szpitalach, niosąc pomoc i wsparcie rannym żołnierzom. Opiekowała się także jeńcami wojennymi. W 1916 r. podupadła jednak na zdrowiu tak, że konieczna stała się hospitalizacja. Po wypisaniu ze szpitala nie mogła już podjąć pracy zarobkowej. Ostatnie pięć lat życia spędziła w nędzy, z pogodą ducha dźwigając krzyż choroby. Swoje cierpienia ufnie ofiarowała Chrystusowi jako wynagrodzenie za grzechy świata. W tym czasie wiele też modliła się, czytała, rozmyślała. Obdarzona została przeżyciami mistycznymi.
Zmarła na gruźlicę 12 marca 1922 r. w krakowskim szpitalu św. Zyty. Umierała samotnie, opuszczona przez wszystkich, wśród straszliwych cierpień, ale w głębokim zjednoczeniu z Chrystusem jako tercjarka franciszkańska. Beatyfikowana została 13 sierpnia 1991 r. przez św. Jana Pawła II na krakowskim Rynku.

W ikonografii bł. Anielę przedstawia się w pomieszczeniu kuchennym. Jej atrybutem jest także szczotka do zamiatania.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz