7 grudnia – wspomnienie świętego Ambrożego, biskupa i doktora Kościoła

PIERWSZE CZYTANIE
Iz 40, 25-31
Bóg dodaje mocy zmęczonemu

Czytanie z Księgi proroka Izajasza
«Z kim moglibyście Mnie porównać, tak żeby Mi dorównał?» – mówi Święty. Podnieście oczy w górę i patrzcie: Kto stworzył te gwiazdy? – Ten, który w szykach prowadzi ich wojsko, wszystkie je woła po imieniu. Spod takiej potęgi i olbrzymiej siły nikt się nie wymknie. Czemu mówisz, Jakubie, i ty, Izraelu, powtarzasz: «Zakryta jest moja droga przed Panem i prawo moje przez Boga pominięte?» Czy nie wiesz tego? Czy nie słyszałeś? Pan – to Bóg wieczny, Stwórca krańców ziemi. On się nie męczy ani nie nuży, Jego mądrość jest niezgłębiona. On daje siłę zmęczonemu i pomnaża moc bezsilnego. Chłopcy się męczą i nużą, chwieją się, słabnąc, młodzieńcy, lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły; biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 103 (102), 1b-2. 3-4. 8 i 10 (R.: por. 1b)

Refren: Chwal i błogosław, duszo moja, Pana.

Błogosław, duszo moja, Pana, *
i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego.
Błogosław, duszo moja, Pana *
i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.

Refren.

On odpuszcza wszystkie twoje winy *
i leczy wszystkie choroby.
On twoje życie ratuje od zguby, *
obdarza cię łaską i zmiłowaniem.

Refren.

Miłosierny jest Pan i łaskawy, *
nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy.
Nie postępuje z nami według naszych grzechów *
ani według win naszych nam nie odpłaca.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Oto Pan przyjdzie, aby lud swój zbawić,
błogosławieni, którzy są gotowi wyjść Mu na spotkanie.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Mt 11, 28-30
Chrystus pokrzepia utrudzonych

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus przemówił tymi słowami: «Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

W Chrystusie mamy odkupienie, odpuszczenie wszystkich grzechów. W Nim mamy życie wieczne. Przez wiarę w Niego, narodziliśmy się z Boga i zostaliśmy napełnieni Duchem Świętym i mocą. Chrystus jest naszym pokojem i odpocznieniem. On dał nam swoją wolność i radość w Duchu Świętym.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Ci, co zaufali Panu, są zwycięzcami. Mkną do przodu, do wyznaczonego celu. Otrzymują skrzydła jak orły, biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą (w. 31). Są jakby wiecznie młodzi. Pełni zapału i świeżości. Ciągle im się chce. Zdobywają, pomnażają, potrafią się cieszyć, pomimo łez, pokonują pokusy. Sekret ich wyjątkowości kryje się w całkowitym zaufaniu Bogu. Ci, którzy pokładają w Nim nadzieję, nie przegrają życia. Czerpią siły od samego Boga, bo jak powie prorok Izajasz: On się nie męczy ani nie nuży (w. 28). Wiedzą, że Jemu warto powierzyć wszystkie swoje sprawy, gdyż Jego mądrość jest niezgłębiona (w. 28). Poznali, że nic i nikt nad Boga. Ci natomiast, którzy liczą na własne siły, w rzeczywistości prędzej czy później, choćby byli młodzi i zdrowi, tracą moc i chwieją się słabnąc (w. 30).
Dlatego na nowo, w tym świętym czasie Adwentu, Tobie Boże oddajemy wszystko. Skoro każdą gwiazdę znasz po imieniu, to tym bardziej i my jesteśmy cenni w Twoich oczach. Dlatego wierząc, że Ty dajesz siłę zmęczonemu i pomnożysz moc bezsilnego (zob. 29), wołamy: Jezu, ufam Tobie! Marana Tha!

Komentarz do psalmu
Psalm 103 jest pięknym, zaledwie dwudziestodwuwersowym hymnem na cześć Bożego miłosierdzia. Jego inkluzją są słowa: bārăḵî nap̄šî ’eṯ Yahweh – błogosław duszo moja Pana, występujące zaraz na początku i na końcu utworu (w. 1. 22). Zapewne napisał go człowiek, który już w swoim życiu doświadczył, czym jest grzech, słabość, widmo śmierci i jednocześnie poznał potęgę Bożego przebaczenia, bycia podniesionym na duchu, po prostu uzdrowienia. Najprawdopodobniej był to król Dawid. Pierwsze słowa rozpoczynające pieśń zaczynają się od słowa: le Dawid, co może oznaczać: „z cyklu Dawida”, ale też „dotyczący Dawida”. Śmiało w miejsce jego imienia możemy wstawić swoje własne i słowa Psalmu uczynić swoją modlitwą.
Serce wykonującego pieśń rwie się, by uwielbiać ten największy przymiot Boga, jakim jest Jego miłosierna miłość. Orator sam siebie pobudza słowami: błogosław duszo moja Pana i wszystko, co we mnie… i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach (w. 2). Uwielbia Boga całym sobą, ze wszystkich swoich sił. Woła: baraki, co po hebrajsku znaczy: błogosław!). Używa słowa, które rozpoczyna się od bara – stwarzać (np. Rdz. 1,1). Błogosławiąc Boga, już daje Mu możliwość czynienia w jego duszy nowych rzeczy, jakby stwarzania go na nowo. Człowiek bowiem, który uwierzył Bożemu miłosierdziu, jakby powtórnie się rodzi. Zaczyna naprawdę żyć. Odnawia się jego młodość jak orła (zob. w. 5).
Psalmista następnie uzasadnia, dlaczego przeżywa tak wielką radość. Bóg bowiem jest hojny w przebaczaniu ludzkich win i grzechów. Leczy wszystkie choroby (w. 3). Życie ratuje od zguby i obdarza łaską (w. 4). Nie jest mściwy, bo nie postępuje z nami według naszych grzechów i nie odpłaca złem za nadobne (w. 10). On „na własnej skórze” przekonał się, jak miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy (w. 8). Całym sercem zespala swoje credo z wyznaniem Boga, który już w ten sposób powiedział o sobie do Mojżesza (por. Wj 34, 6).
W tym jednym psalmie jest aż kilka różnych terminów hebrajskich, wskazujących na Boże miłosierdzie. Aż prawie dziesięciokrotnie autor natchniony ich użył i to na wiele sposobów. Wśród nich występują słowa zawierające rdzeń: -hsd (ḥeseḏ – łaska, w. 4. 17; ḥăseḏ – łagodny, w. 8; ḥasdŏw – łaskawość, w. 11), -rhm (raḥămîm – wnętrzności miłosierdzia, w. 4; keraḥêm – lituje się, okazuje zrozumienie dla słabości, w. 13; riḥam – poruszony jest dla, w. 13), -hn (ḥanŭn, w. 8), a nawet zestawienia: ḥeseḏ weraḥămîm (łaską i zmiłowaniem, w. 4), raḥūm weḥanŭn (miłosierny i litościwy, w. 8). Wśród tak nagromadzonej ilości słów mówiących o Bożej dobroci i przebaczeniu terminy wskazujące na: grzech, winę, zgubę, tracą swą intensywność. Dokładnie tak, jak w życiu. Ăwŏn – wina (w. 3. 10), miššaḥaṭ – zguba, zdrada, destrukcja (w. 4), ḥăṭṭaṭ – grzech (w. 10) nikną wszystkie ogarnięte potęgą i wszechmocą Miłosierdzia. Potrzeba tylko tego jednego, o czym Psalmista wspomniał parokrotnie (w. 11. 13.18.20.21): bojaźni Pańskiej, pragnienia pełnienia Jego woli, słuchania Bożego głosu. Nie ma grzechu, którego Bóg nie mógłby wybaczyć. Wie dobrze i pamięta, że jesteśmy tylko prochem (w. 14) i jednocześnie Jego dziećmi (w. 17). Dlatego dobrze jest zaufać łaskawości Pana.

Komentarz do Ewangelii
Pewnego dnia, w klasztornym ogrodzie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Krakowie – Łagiewnikach, ktoś na barkach Jezusa upadającego pod ciężarem krzyża, położył prześliczną różę. I wtedy zrozumiały stał się dzisiejszy fragment Ewangelii. Sam Chrystus zachęca, aby Mu w pełni zaufano i powierzono wszystkie swoje troski. Dobrowolnie pragnie wziąć na siebie nasze ciężary dnia. Czyni to z miłości do nas. Wówczas brzemię, jakie my nakładamy na Jezusa, nie jest dla Niego przykre. I podobnie my, jeśli weźmiemy na siebie jarzmo przestrzegania Dekalogu, troski o wypełnianie woli Bożej każdego dnia, wówczas stanie się ono słodkie i lekkie, gdyż to właśnie miłość zmniejsza wagę wszelkich ciężarów.
Komentarze zostały przygotowane przez s. Marię Faustynę Ciborowską ISMM

Święty Ambroży, biskup i doktor Kościoła

Święty Ambroży

Ambroży urodził się około 340 r. w Trewirze, ówczesnej stolicy cesarstwa (dziś w Niemczech). Jego ojciec był namiestnikiem cesarskim, prefektem Galii. Biskupstwo powstało tu już w wieku III/IV, od wieku VIII było już stolicą metropolii. Po św. Marcelinie i po św. Uraniuszu Satyrze, Ambroży był trzecim z kolei dzieckiem namiestnika.
Podanie głosi, że przy narodzeniu Ambrożego, ku przerażeniu matki, rój pszczół osiadł na ustach niemowlęcia. Matka chciała ten rój siłą odegnać, ale roztropny ojciec kazał poczekać, aż rój ten sam się poderwał i odleciał. Paulin, który był sekretarzem naszego Świętego oraz pierwszym jego biografem, wspomina o tym wydarzeniu. Ojciec po tym wypadku zawołał: „Jeśli niemowlę żyć będzie, to będzie kimś wielkim!”. Wróżono, że Ambroży będzie wielkim mówcą. W owych czasach był zwyczaj, że chrzest odkładano jak najpóźniej, aby możliwie przed samą śmiercią w stanie niewinności przejść do wieczności. Innym powodem odkładania chrztu był fakt, że ten sakrament przyjęcia do grona wyznawców Chrystusa traktowano nader poważnie, z całą świadomością, że przyjęte zobowiązania trzeba wypełniać. Dlatego Ambroży przez wiele lat był tylko katechumenem, czyli kandydatem, zaś chrzest przyjął dopiero przed otrzymaniem godności biskupiej. Potem sam będzie ten zwyczaj zwalczał.
Po śmierci ojca, gdy Ambroży miał zaledwie rok, wraz z matką i rodzeństwem przeniósł się do Rzymu. Tam uczęszczał do szkoły gramatyki i wymowy. Kształcił się równocześnie w prawie. O jego wykształceniu najlepiej świadczą pisma, które pozostawił. Po ukończeniu nauki założył własną szkołę. W 365 roku, kiedy Ambroży miał 25 lat, udał się z bratem św. Satyrem do Syrmium (dziś: Mitrovica), gdzie była stolica prowincji Pannonii. Gubernatorem jej bowiem był przyjaciel ojca, Rufin. Pozostał tam przez 5 lat, po czym dzięki protekcji Rufina Ambroży został mianowany przez cesarza namiestnikiem prowincji Ligurii-Emilii ze stolicą w Mediolanie. Ambroży pozostawał na tym stanowisku przez 3 lata (370-373). Zaledwie uporządkował prowincję i doprowadził do ładu jej finanse, został wybrany biskupem Mediolanu, zmarł bowiem ariański biskup tego miasta, Auksencjusz. Przy wyborze nowego biskupa powstał gwałtowny spór: katolicy chcieli mieć biskupa swojego, a arianie swojego (arianizm kwestionował równość i jedność Osób Trójcy Świętej, został potępiony ostatecznie na Soborze Konstantynopolitańskim w 381 r.).
Ambroży udał się do kościoła na mocy swojego urzędu, jak również dla zapobieżenia ewentualnym rozruchom. Kiedy obie strony nie mogły dojść do zgody, jakieś dziecię miało zawołać: „Ambroży biskupem!” Wszyscy uznali to za głos Boży i zawołali: „Ambroży biskupem!” Zaskoczony namiestnik cesarski prosił o czas do namysłu. Skorzystał z nastającej nocy i uciekł z miasta. Rano jednak ujrzał się na koniu u bram Mediolanu. Widząc w tym wolę Bożą, postanowił więcej się jej nie opierać. O wyborze powiadomiono cesarza Walentyniana, który wyraził na to swoją zgodę. Dnia 30 listopada 373 r. Ambroży przyjął chrzest i wszystkie święcenia, a 7 grudnia został konsekrowany na biskupa. Rozdał ubogim cały swój majątek. Na wiadomość o wyborze Ambrożemu swoje gratulacje przesłali papież św. Damazy I i św. Bazyli Wielki.
Pierwszym aktem nowego biskupa było uproszenie św. Bazylego, by przysłał mu relikwie św. Dionizego, biskupa Mediolanu, wygnanego przez arian do Kapadocji (zmarł tam w 355 r.). Św. Bazyli chętnie wyświadczył tę przysługę delegacji mediolańskiej. Relikwie powitano uroczyście. Z tej okazji Ambroży wygłosił porywającą mowę, którą wszystkich zachwycił. Odtąd będzie głosił słowo Boże przy każdej okazji, uważając nauczanie ludu za swój podstawowy pasterski obowiązek. Sam również w każdy Wielki Post przygotowywał osobiście katechumenów na przyjęcie w Wielką Sobotę chrztu. W rządach był łagodny, spokojny, rozważny, sprawiedliwy, życzliwy. Kapłani mieli więc w swoim biskupie najpiękniejszy wzór dobrego pasterza.
Wielką wagę przykładał do liturgii. Jego imieniem do dziś jest nazywany ryt, który miał spory wpływ na liturgię rzymską i który został zachowany do dzisiaj; celebracje w liturgii ambrozjańskiej dozwolone są w diecezji mediolańskiej i we włoskojęzycznej części Szwajcarii.
Ambroży dał się poznać jako pasterz rozważny, wrażliwy na krzywdę ludzką. Wyróżniał się silną wolą, poczuciem ładu, zmysłem praktycznym. Cieszył się wielkim autorytetem, o czym świadczą nadawane mu określenia: „kolumna Kościoła”, „perła, która błyszczy na palcu Boga”. Ideałem przyświecającym działalności św. Ambrożego było państwo, w którym Kościół i władza świecka wzajemnie udzielają sobie pomocy, a wiara spaja cesarstwo.
Święty AmbrożyDla odpowiedniego przygotowania kleru diecezjalnego Ambroży założył rodzaj seminarium-klasztoru tuż za murami miasta. Życiu przebywających tam kapłanów nadał regułę. Sam też często ich nawiedzał i przebywał z nimi. Był wszędzie tam, gdzie uważał, że jego obecność jest wskazana: w roku 376 wziął udział w Syrmium w wyborze prawowitego biskupa, a w dwa lata potem w tym samym mieście uczestniczył w synodzie przeciw arianom. Wziął także udział w podobnym synodzie w Akwilei, na którym usunięto ostatnich biskupów ariańskich (381). W roku 382 Ambroży wziął udział w synodzie w Rzymie, zwołanym przez papieża przeciwko apolinarystom (kwestionującym równość boskiej i ludzkiej natury Chrystusa) oraz przeciwko antypapieżowi Ursynowi. W roku 383 udał się do Trewiru, by omówić pilne sprawy kościelne.
W roku 378 przeniosła się do Mediolanu matka cesarza Walentyniana II, Justyna, jawna zwolenniczka arian. Zabrała jedną z bazylik dla swoich wyznawców i obsadziła ariańskimi duchownymi swój zamek. Na swym 12-letnim synu wymogła, żeby prefektem (namiestnikiem) miasta mianował poganina, Symmacha, a gubernatorem całego okręgu mediolańskiego Pretestata, innego poganina. W tym czasie legiony ogłosiły cesarzem Maksymiana. Walentynian II, niepewny o swój los, przeniósł się do Mediolanu, ulegając we wszystkim matce-ariance. Gdy Ambroży udał się do Wenecji na początku roku 386, Justyna wymogła na cesarzu, żeby wydał dekret równouprawnienia dla arian z groźbą kary śmierci dla ich „prześladowców”. Kiedy zaś Ambroży powrócił do Mediolanu, nakazała ariańskiemu biskupowi Mercurino Aussenzio zająć dla arian bazylikę Porziana. Uprzedzony przedtem o niebezpieczeństwie, Ambroży zamknął się w tej właśnie bazylice wraz z ludem. Straż cesarska wraz z arianami otoczyła kościół, ale Ambroży ich do niego nie wpuścił. Oblężenie trwało przez szereg dni i nocy (podobno aż dwa miesiące). Mieszkańcy Mediolanu donosili pokarm oblężonym. Ponieważ mogło to skończyć się rewoltą, arianie musieli ustąpić, gdyż stanowili już wówczas mniejszość. Wywołało to ogromny entuzjazm, a Ambrożemu przyniosło daleki rozgłos. W dwa lata potem zmarła Justyna. Ponieważ wzrastała liczba wiernych, a w mieście były tylko trzy kościoły, Ambroży wystawił dalsze dwa oraz kilka kaplic.
Pod wpływem Ambrożego cesarz Gracjan zrzekł się tytułu i stroju arcykapłana, jaki przynależał cesarzom rzymskim, usunął posąg Zwycięstwa oraz zniósł przywileje kapłanów pogańskich i westalek. Nie mniej serdeczne stosunki łączyły Ambrożego z następcą Gracjana, cesarzem Teodozjuszem Wielkim, który również na pewien czas obrał sobie w Mediolanie stolicę. Cesarz, nie bez wpływu biskupa Mediolanu, dekretem z roku 390 nakazał trzymać się orzeczeń soboru nicejskiego (325), w roku następnym zabronił wróżb i ogłosił kary za powrót do pogaństwa. W 390 roku wybuchły zamieszki w Tesalonice, w Macedonii. Cesarz łatwo je uśmierzył, lecz w swojej zapalczywości kazał zebrać się mieszkańcom miasta w amfiteatrze i wymordował ponad 7000 osób. Kiedy wracał z Werony do Mediolanu, Ambroży, wstrząśnięty wypadkami w Tesalonice, wystosował do niego list pełen czci, ale i wyrzutu, prosząc Teodozjusza, aby za tę publiczną, głośną zbrodnię przyjął publiczną pokutę. Jak wielki miał Ambroży autorytet, świadczy fakt, że cesarz pokutę wyznaczoną przyjął i przez trzy miesiące nie wstępował do kościoła (jako grzesznik). Pod wpływem kazań św. Ambrożego nawrócił się św. Augustyn, którego biskup ochrzcił w 387 r.
W roku 392 Ambroży udał się aż do Kapui, by wziąć udział w synodzie zwołanym dla potępienia herezji, która Maryi odmawiała dziewictwa. Chciał udać się także do Pawii, by wziąć udział w instalacji nowego biskupa (397). Niestety, zabrakło mu sił. Pożegnał ziemię dla nieba dnia 4 kwietnia 397 roku, mając ok. 57 lat. Pochowano go w Mediolanie w bazylice, która dzisiaj nosi nazwę św. Ambrożego, obok śmiertelnych szczątków świętych męczenników Gerwazego i Protazego.
Pozostawił po sobie liczne pisma moralno-ascetyczne i dogmatyczne oraz hymny – te weszły na stałe do liturgii. Bogatą spuściznę literacką stanowią przede wszystkim kazania, komentarze do Ewangelii św. Łukasza, mowy i 91 listów. Pracowity żywot zakończył traktatem o dobrej śmierci. Z powodu bogatej spuścizny literackiej został zaliczony, obok św. Augustyna, św. Hieronima i św. Grzegorza I Wielkiego, do grona czterech wielkich doktorów Kościoła zachodniego. Jego święto ustalono w rocznicę konsekracji biskupiej. Jest patronem Bolonii i Mediolanu oraz pszczelarzy.

W ikonografii św. Ambroży przedstawiany jest w stroju pontyfikalnym. Malarze często ukazywali go w grupie czterech ojców Kościoła. Jego atrybutami są: bicz o trzech rzemieniach, dziecko w kołysce, gołąb i ptasie pióro jako znak boskiej inspiracji, księga, krzyż, mitra, model kościoła, napis: „Dobra mowa jest jak plaster miodu”, pastorał, pióro, ul.

Zobacz także:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Święci i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s