29 października – wspomnienie błogosławionego Michała Rua, prezbitera

PIERWSZE CZYTANIE
Flp 1, 18b-26
Dla mnie żyć to Chrystus

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Filipian
Bracia: Na wszelki sposób głosi się Chrystusa. A z tego ja się cieszę i będę się cieszył. Wiem bowiem, że mi to wyjdzie na zbawienie dzięki waszej modlitwie i pomocy, udzielanej przez Ducha Jezusa Chrystusa, zgodnie z gorącym oczekiwaniem i nadzieją moją, że w niczym nie doznam zawodu. Lecz jak zawsze, tak i teraz, z całą swobodą i jawnością Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy przez śmierć. Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk. Jeśli zaś żyć w ciele – to dla mnie owocna praca, cóż mam wybrać? Nie umiem powiedzieć. Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść, a być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze; pozostawać zaś w ciele – to bardziej konieczne ze względu na was. A ufny w to, wiem, że pozostanę, i to pozostanę nadal dla was wszystkich, dla waszego postępu i radości w wierze, aby rosła wasza duma w Chrystusie Jezusie przez moją ponowną obecność u was.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 42 (41), 2-3. 5 (R.: por. 3ab)

Refren: Boga żywego pragnie moja dusza.

Jak łania pragnie wody ze strumieni, *
tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże.
Dusza moja Boga pragnie, Boga żywego, *
kiedyż więc przyjdę i ujrzę oblicze Boże?

Refren.

Rozpływa się we mnie moja dusza, *
gdy wspominam, jak z tłumem kroczyłem
do Bożego domu,
w świątecznym orszaku, *
wśród głosów radości i chwały.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Mt 11, 29ab

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie,
bo jestem cichy i pokornego serca.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 14, 1. 7-11
Przypowieść o zaproszonych na ucztę

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. \Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich: «Jeśli cię ktoś zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by przypadkiem ktoś znamienitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: „Ustąp temu miejsca”, a wtedy musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. A gdy przyjdzie ten, który cię zaprosił, powie ci: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej”. I spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Jesteśmy własnością Chrystusa, w życiu i w śmierci należymy do Niego. Naszym jedynym życiem jest Chrystus – nadzieja chwały, a umrzeć to dla nas zysk. Nasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu, nasz dom jest w niebie. Gdy przyjdzie Chrystus, wtedy razem z Nim ukażemy się w chwale.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Otwieramy List do Filipian w miejscu, w którym św. Paweł uwielbia Boga za dokonujące się dzieło głoszenia Chrystusa. Apostoł pisząc słowa, których dziś słuchaliśmy, jest uwięziony. Została mu odebrana możliwość poruszania się, ale nie została ograniczona moc Chrystusa, którego Paweł głosił. W tym kontekście z wyjątkową mocą brzmią słowa jednego z najpiękniejszych wyznań Apostoła: dla mnie żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk. To On – Chrystus, prowadzi, wyznacza czas, miejsce i sposób przepowiadania Dobrej Nowiny. I to On we wszystkim jest uwielbiony: czy to przez życie, czy przez śmierć. Jeśli ktoś chciałby odnaleźć klucz do serca Apostoła, zrozumieć jego tajemnicę, to wydaje się, że ukryta jest ona w słuchanych dziś przez nas słowach. Chrystus wszystkim. Życie czy śmierć, wolność czy kajdany, nieobecność czy przebywanie razem – wszystko ma znaczenie w Nim, a bez Niego, bez Chrystusa, nic nie ma znaczenia i nic nie jest ważne. Po co człowiekowi skrzydła, gdyby nie mógł czuć powiewu wiatru… Dla kogo żyć, jeśli nie dla Tego Jedynego, który Jest Życiem samym?

Komentarz do psalmu
Boga żywego pragnie dusza moja.
Psalm pragnienia i tęsknoty. Psalm wspomnień o bliskości i niecierpliwego czekania na spotkanie. Psalm serca, dla którego żyć – to Bóg, a jeśli umierać – to z tęsknoty za Nim. Człowiek, który doświadczył obecności Boga, nie zapomina nigdy o takim spotkaniu. Kiedy zamiast obecności do serca zaczyna należeć już tylko nieobecność Miłości, wtedy tęsknota staje się nie do zniesienia. Nie można doczekać się spotkania. Pragnie się bardzo znów ujrzeć Oblicze i poczuć bliskość. Do takiego doświadczenia Boga prowadzić może nawet liturgia, przeżywana we wspólnocie radość wiary, zjednoczenie dusz we wspólnym uwielbieniu Stwórcy. Nie jest to więc tylko domena wielkich spotkań na stadionach. Już od czasów świątyni Pana w Jeruzalem można było głęboko przeżyć tajemnicę obecności Boga „wśród głosów radości i chwały”. Serce, które tęskni i kocha, znajdzie sposób, aby ugasić pragnienie miłości.

Komentarz do Ewangelii
Nie ma takiej sytuacji, której nie dałoby się odnieść do prawd Królestwa Bożego. Jezus, który wiedział, co noszą ludzie w sercach, z uwagą obserwował zachowania w pozornie banalnych, prostych sytuacjach. I tak, wybieranie sobie miejsc przy stole stało się kolejną okazją do lekcji boskiej logiki. Ludzie wybierali sobie „pierwsze miejsca”. To nie tylko miejsca najbardziej honorowe, w bezpośredniej bliskości gospodarza. To również miejsca zapewniające pierwszeństwo obsługi, najlepiej podane potrawy, najbardziej uważną służbę. Kiedy „pierwsze miejsca” cieszyły się już ucztą w pełni, „ostatnie miejsca” często jeszcze nie zdążyły jej rozpocząć. Ludzka logika każe walczyć o pierwsze miejsca. Boska logika każe zaczekać i pozwolić się zaprosić Gospodarzowi. Pierwsze miejsce nie dostanie się temu, kto je sobie „wywalczył łokciami”. Przypadnie ono temu, którego Gospodarz uzna za godnego. Serce, które w pysze uważa samo siebie za doskonałe, może z punktu widzenia Boga – Gospodarza być „na końcu kolejki”. W ten sposób, jak wielką klamrą, spina się liturgia Słowa tego tygodnia. Wydaje się, że jej główną myślą był wybór ubogich i pokornych, tych, którzy tęsknią za Bogiem i Jego Słowem, i nie są sprawiedliwi we własnych oczach, ale pozwalają, aby osądził ich sam Pan. Oni cieszą się ucztą Królestwa. Oni są poniżonymi, którzy zostają wywyższeni. Oni są świadkami miłosierdzia Boga hojnie okazywanego tym, którzy sami siebie widzą na ostatnim miejscu. On sam nazywa takie serca „przyjaciółmi” i prowadzi je wyżej.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Jarosława Kwiatkowskiego

Błogosławiony Michał Rua, prezbiter

Błogosławiony Michał Rua

Michał urodził się w Turynie 9 czerwca 1837 roku. Jego ojciec, Jan Chrzciciel Rua, był kierownikiem jednego z wydziałów fabryki broni. Z pierwszego małżeństwa doczekał się 5 synów, z drugiego – trzech kolejnych i jednej córki. Michał był wśród nich najmłodszy. Gdy się urodził, czworo z jego rodzeństwa już nie żyło. Kiedy Michał miał 8 lat, zmarł jego ojciec. Wtedy dwaj synowie z pierwszego małżeństwa opuścili macochę, będąc już ludźmi pełnoletnimi. Pozostała więc ona z trzema synami: Janem, Alojzym i Michałem. Pani Rua nadal mieszkała w fabryce, gdzie wkrótce pracę rozpoczął Jan. Alojzy i Michał uczęszczali natomiast do szkoły elementarnej, którą przy fabryce prowadził kapelan robotników.
W pobliżu fabryki na Valdocco św. Jan Bosko rozpoczął właśnie swoje dzieło pod nazwą Oratorium. Michał chętnie do niego uczęszczał wraz ze swoim bratem, Alojzym. Do pierwszej Komunii świętej Michał został dopuszczony w roku 1846. W roku 1848 zapisał się do szkoły, prowadzonej przez Braci Szkół Chrześcijańskich. Co niedzielę uczęszczał natomiast do Oratorium św. Jana Bosko, w którym po Mszy świętej chłopcy mieli zapewnioną godziwą rozrywkę. Św. Jan Bosko kierował także do chłopców kazanie i osobną katechezę. Bacznym okiem śledził swoich podopiecznych, gdyż najlepszych z nich zamierzał doprowadzić do kapłaństwa, by w przyszłości mogli dalej prowadzić jego dzieło.
Pewnego dnia zaproponował także Michałowi naukę łaciny i dalsze studia. Matka zamierzała wysłać Michała do pracy w fabryce broni. Chłopak poprosił matkę, by zezwoliła mu na dalszą edukację. Wkrótce Michał zamieszkał przy Oratorium (1853). Pełnił rolę asystenta św. Jana Bosko, kiedy chłopcy zbierali się w niedziele i w święta. W roku 1854 Rua na ręce św. Jana Bosko złożył śluby zakonne i objął jako kleryk samodzielne prowadzenie Oratorium na drugim krańcu Turynu. W roku 1858 przeniosła się na stałe do Oratorium także pani Rua, by pomagać św. Janowi Bosko w gotowaniu, praniu i pracach w ogródku warzywnym. Przez 18 lat była dobrym aniołem dla kilkudziesięciu sierot internatu, żywiąc ich i odziewając.
W tym samym czasie Michał Rua uczęszczał codziennie do seminarium diecezjalnego w Turynie na wykłady filozofii (1854-1856) oraz teologii (1856-1860). W roku 1860 otrzymał święcenia kapłańskie. Był to pierwszy kapłan, wychowanek św. Jana Bosko. Cały czas wolny od studiów bł. Michał Rua spędzał w Oratorium z uczącą się młodzieżą. Do najpiękniejszych chwili życia Michała należała niewątpliwie pielgrzymka do Rzymu wraz ze św. Janem Bosko w roku 1858. Założyciel salezjanów rozpoczął wtedy zabiegi o zatwierdzenie reguły nowego zgromadzenia.
Zaraz po święceniach kapłańskich św. Jan Bosko uczynił księdza Rua kierownikiem naukowym wszystkich szkół salezjańskich. Około 300 uczniów uczęszczało wtedy do gimnazjum, drugie tyle chodziło do szkół zawodowych i wieczorowych, wreszcie ponad 1000 osób w niedziele i w święta – do trzech oratoriów: św. Franciszka, św. Alojzego i do nowo otwartego oratorium Anioła Stróża. Zadaniem księdza Rua było czuwanie nad programami nauki, nad nauką młodzieży, kontakt z nauczycielami i wychowawcami, dostarczanie dla oratoriów odpowiednich gier i staranie się o kapłanów dla posługi duchowej.
W roku 1862 miasto Mirabello w Piemoncie ofiarowało św. Janowi posesję i przyrzekło dopomóc w budowie internatu i szkoły gimnazjalnej. Na przełożonego nowej placówki Jan Bosko wybrał księdza Rua. Kiedy po 5 latach ks. Michał opuszczał Mirabello, szkoła bardzo dobrze funkcjonowała. W roku 1865 św. Jan Bosko mianował księdza Rua dyrektorem administracyjnym całej rodziny salezjańskiej. Powstawały nowe domy. Nad wszystkimi miał opiekę ks. Rua.
Kiedy miał 30 lat, bardzo poważnie zachorował, lekarze byli bezradni. Wtedy św. Jan Bosko powiedział do swojego wychowanka: „Nie chcę, żebyś umarł. Musisz mi jeszcze pomóc w tylu sprawach”. Ks. Michał wyzdrowiał i podjął dalej na długie lata pracę u boku Założyciela.
Współpracował ze św. Janem Bosko w założeniu żeńskiej rodziny zakonnej Córek Maryi Wspomożycielki Wiernych, powołanych do życia w roku 1872. Pomagał w zorganizowaniu pierwszej wyprawy misyjnej do Ameryki Południowej (1875), w dziele Pomocników Salezjańskich (1876), w założeniu czasopisma dla wszystkich dzieł salezjańskich (1877) – był więc „prawą ręką” św. Jana Bosko.
Od roku 1884 św. Jan Bosko był tak wyczerpany pracą, że nie mógł prowadzić tak wielu instytucji. Dlatego, za zezwoleniem papieża Leona XIII, wyznaczył swoim wikariuszem generalnym i zastępcą księdza Rua. To na jego rękach św. Jan Bosko zmarł 31 stycznia 1888 roku. Niecałe dwa tygodnie później, 11 lutego, ks. Rua otrzymał dekret Stolicy Apostolskiej, która wyznaczyła go na przełożonego generalnego zgromadzenia salezjańskiego. Kierował nim przez 22 lata, aż do śmierci w dniu 10 kwietnia 1910 roku. W momencie śmierci św. Jana Bosko ks. Rua objął opiekę nad 64 placówkami i ok. 700 współbraćmi. Swoim następcom zostawił natomiast 341 domów w 30 krajach i ok. 4000 członków.
Michał Rua był cały oddany Panu Bogu. Za swoją naczelną i jedyną misję uznał pracę dla chwały Bożej, zwłaszcza poprzez służbę wobec ubogiej i opuszczonej młodzieży. Wedle relacji świadków jego życia miał dar czytania w sercach i w sumieniach, przepowiadał przyszłość, przywrócił zdrowie kilkunastu chorym i kalekom. Wymagał od innych, ale ogromnie troszczył się także o potrzeby swoich współbraci. Rady, jakie pozostawił przełożonym domów, są bezcenne dla wszystkich przełożonych, tak wiele w nich serca, doświadczenia i mądrości.
Michał Rua przyjmował pierwszych Polaków do zgromadzenia. Otworzył także pierwsze domy w Polsce (Miejsce Piastowe w roku 1892 i Oświęcim w roku 1898). Sam też dwa razy odwiedził naszą Ojczyznę: w roku 1901 i 1904. Jest patronem Suwałk i Szczecina.
Do chwały ołtarzy wyniósł go papież Paweł VI w dniu 29 października 1972 roku. Dzień śmierci bł. Michała przypada pod koniec Wielkiego Postu lub w tygodniu wielkanocnym, dlatego na dzień liturgicznego wspomnienia obrano właśnie datę beatyfikacji.

Zobacz także:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Święci i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s