12 listopada – wspomnienie świętego Jozafata Kuncewicza, biskupa i męczennika

PIERWSZE CZYTANIE
Mdr 13, 1-9
Z wielkości i piękna stworzeń poznaje się ich Stwórcę

Czytanie z Księgi Mądrości
Głupi z natury są wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga; z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła, nie poznali Twórcy, lecz ogień, wiatr, powietrze chyże, gwiazdy dokoła, rwącą wodę lub światła niebieskie uznali za bóstwa, które rządzą światem. Jeśli urzeczeni ich pięknem wzięli je za bóstwa – winni byli poznać, o ile wspanialszy jest ich Władca, stworzył je bowiem Twórca piękności; a jeśli ich moc i działanie wprawiły ich w podziw – winni byli z nich poznać, o ile jest potężniejszy Ten, kto je uczynił. Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Sprawcę. Ci jednak na małą zasługują naganę, bo wprawdzie i oni błądzą, ale Boga szukają i pragną Go znaleźć. Obracając się bowiem wśród Jego dzieł, badają, i ulegają pozorom, bo piękne to, na co patrzą. Ale im także nie można wybaczyć: jeśli się bowiem zdobyli na tyle wiedzy, by móc ogarnąć wszechświat – jakże nie znaleźli rychlej jego Władcy?
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 19 (18), 2-3. 4-5b (R.: por. 2a)

Refren: Niebiosa głoszą chwałę Pana Boga.

Niebiosa głoszą chwałę Boga, *
dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon.
Dzień opowiada dniowi, *
noc nocy wiadomość przekazuje.

Refren.

Nie są to słowa ani nie jest to mowa, *
których by dźwięku nie usłyszano.
Ich głos się rozchodzi po całej ziemi, *
ich słowa aż po krańce świata.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Łk 21, 28bc

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Nabierzcie ducha i podnieście głowy,
ponieważ zbliża się wasze odkupienie.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 17, 26-37
Dzień Syna Człowieczego nadejdzie niespodziewanie

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; a przyszedł potop i wygubił wszystkich. Podobnie jak działo się za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba „deszcz ognia i siarki” i wygubił wszystkich; tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi. W owym dniu, kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie. Miejcie w pamięci żonę Lota. Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je. Powiadam wam: Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. Dwie będą razem mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, a druga zostawiona». Pytali Go: «Gdzie, Panie?» On im odpowiedział: «Gdzie jest padlina, tam zgromadzą się i sępy».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Jak będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi? Tak samo, jak działo się za dni Noego, tak samo, jak działo się za czasów Lota – w tym dniu wszyscy, którzy odrzucili Syna Człowieczego, będą wytraceni. Kto bowiem kocha swoje życie, straci je, ale kto odda swoje życie Chrystusowi Panu, zachowa je na wieki.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Tekst odnoszący się historycznie do pogańskich wyznawców kultów astralnych i czcicieli sił przyrody w dzisiejszym coraz bardziej zateizowanym świecie nie tylko nie traci na aktualności, ale i nabiera zupełnie nowych wymiarów odnoszących się do jakże współcześnie popularnych poglądów materialistyczno-naukowych. Autor Księgi postrzega odstępców od prawdziwej, czyli monoteistycznej religii, jako pozbawionych kompetencji intelektualnych ignorantów niezdolnych do głębszego wejrzenia w naturę rzeczy. Tak definiowana intelektualna ślepota nie pozwala im, pomimo nieudolnie, choć z wysiłkiem czynionych poszukiwań, wejrzeć głębiej w naturę świata stworzonego. Z tego to właśnie powodu nie są oni zdolni dostrzec kryjącego się w jego bytach odcisku ręki ich Stwórcy – Boga. Warto jest jednak wspomnieć, że pomimo swych krytycznych słów, autor zachowuje cień sympatii dla czcicieli przyrody, gdyż pozostaje urzeczony pięknem i harmonią wszechświata. Idąc krok dalej, postrzega je jednak nie jako wartość samą w sobie, a jako obraz Bożego majestatu i potęgi. Jest tak, gdyż w odróżnieniu od pogan zachwyt ten nie przesłania mu możliwości postrzegania prawdziwego i nieprzemijającego piękna ich Stwórcy.

Komentarz do psalmu
Wersy dzisiejsze zaczerpnięte są z pierwszej części pochodzącego z czasów powygnaniowych utworu stanowiącego hymn na cześć Boga Stwórcy, objawiającego się w swoich dziełach. Mamy tu do czynienia z antropomorfizacją nieboskłonu czy też pór dnia. Nie oznacza to jednak ich ubóstwienia. Przez autora psalmu są one postrzegane jako byty żywe i zdolne do głoszenia chwały Boga. Dzień i noc – dzieła rąk Bożych – niczym dwa chóry recytują więc naprzemiennie i przekazują sobie nawzajem hymn wychwalający moc swego Stwórcy – Jahwe. Stają się one w ten sposób nauczycielami człowieka, który patrząc na nie i podziwiając ich doskonałość i ogrom, postrzega je nie jako samoistne twory natury, a jako źródła wiedzy o potędze Boga widocznej w skutkach Jego działania, jakimi są i sam świat stworzony, i perfekcja rządzących przyrodą praw. Kolejne wersy utworu każą się nam z kolei zastanowić nad tym, że przekaz ten nie musi być wypowiadany w postaci słów jakiegokolwiek z języków znanych narodom zamieszkującym ziemię. Ten niewerbalny przekaz (dziś moglibyśmy pomyśleć w tym miejscu o uniwersalnym języku fizyki i matematyki) dociera jednak z tą samą mocą do każdego miejsca wszechświata.

Komentarz do Ewangelii
Stanowiąca kontynuację lekcji wczorajszej perykopa rozwija wcześniej zasygnalizowany eschatologiczny wątek nauczania Jezusa. Rozpoczyna on więc swoją narrację od porównania przepowiadanej przyszłości ze znaną każdemu Żydowi historią ocalałego przed potopem Noego i nie mniej spektakularnej, a przy okazji dużo lepiej osadzonej w historii opowieści o zniszczeniu Sodomy i Gomory. Dzień Paruzji, choć oczekiwany z wytęsknieniem przez wszystkich, staje się więc w ustach Jezusa nie tyle wydarzeniem radosnym, co chwilą sądu i zagłady grzesznych, jakże podobną w swym wydźwięku do wielokroć przywoływanego przez Proroków Mniejszych dnia Pańskiego – dnia Jahwe. Należy także bezwzględnie odrzucić zapowiadające te wydarzenia fałszywe wieści i pogłoski. Czas Końca Świata pozostanie aż do tej chwili nie tylko nieznaną ludziom tajemnicą, ale też i całkowitym zaskoczeniem. Pewnikiem pozostaje natomiast zapowiedź wydarzeń najbliższych, czyli zdrady, odrzucenia i cierpienia, jakie dotkną Syna Człowieczego przed Jego hańbiącą śmiercią. Skoro celem powtórnego przyjścia Mesjasza będzie sąd nad światem, to wszystko inne – tak sprawy codzienne jak po ludzku wielkie – powinny być dla uczniów Jezusa mniej ważne od troski o przyszłe zbawienie ich dusz. Nie warto jest się oglądać wstecz, gdyż zbytnio zapatrzonym w przeszłość grozi opisany na kartach Księgi Rodzaju los żony Lota zamienionej w „słup soli – pomnik duszy, co niedowierzała”. Warto jest więc, by człowiek zachowywał pro-eschatologiczną postawę przez całe swe życie. Wszelkie próby kompromisu ze światem, mające na celu zachowanie życia wśród prześladowań, są więc całkowicie nieopłacalne, gdyż za cenę dóbr przemijających zagrażają dobru ostatecznemu – zbawieniu. Z kolei użyte w ostatnim wersie dość brutalne porównanie nie stanowi bezpośredniej zapowiedzi przyszłości, a jest cytatem z przysłowia, czerpiącego z doświadczeń pustynnego kraju – zapowiedzią tego, że miejsce sądu będzie dostrzegalne z daleka.
Komentarze zostały przygotowane przez Macieja Siekierskiego

Święty Jozafat Kuncewicz, biskup i męczennik

Święty Jozafat Kuncewicz

Jan Kunczyc (nazwisko zmienił później na Kuncewicz) urodził się w 1580 r. we Włodzimierzu Wołyńskim (na Ukrainie, wówczas w Rzeczypospolitej) w mieszczańskiej rodzinie prawosławnej. Ojciec był ławnikiem miejskim. Rodzice było ludźmi bardzo religijnymi.
Wiele lat później Jan wspominał ważne wydarzenie z lat dziecinnych. Kiedy będąc z matką w cerkwi dowiedział się, czym był ofiara krzyżowa Jezusa, zauważył spadającą z krzyża iskrę i za chwilę poczuł, jak ta iskra przeniknęła do jego serca. Od tego momentu ukochał liturgię. Przez kolejnych 20 lat nie opuścił żadnego nabożeństwa w cerkwi.
Początkowo uczęszczał do szkoły katedralnej w rodzinnym mieście, gdzie nauczył się czytania i pisania zarówno w języku staro-cerkiewno-słowiańskim, jak i w języku polskim. Później rodzice, którzy chcieli, by zajął się kupiectwem, wysłali go do Wilna, gdzie terminował u znajomego kupca Jacentego Popowicza. Tam zetknął się z unitami – katolikami obrządku wschodniego, którzy w Wilnie sprawowali liturgię w cerkwi Świętej Trójcy.
Na wschodnich rubieżach ówczesnej Polski, które były terenami granicznymi między prawosławiem na Wschodzie a katolicyzmem na Zachodzie, żyło wielu unitów. Kościół greckokatolicki sprawuje kult w rycie bizantyńskim, jednak w pełni w zgodzie z nauką Kościoła łacińskiego i podlega papieżowi. Od czasu schizmy w 1054 r. wielokrotnie zawierane były unie, dzięki którym część prawosławnych wracała do Kościoła katolickiego. Niestety, w tamtych czasach religia była bardzo związana z polityką, dlatego unie te nie były trwałe.
Na pograniczu Rzeczypospolitej i ziem ruskich już w 1257 r. dominikanie doprowadzili do pierwszej unii, która przetrwała do ujarzmienia Rusi przez najazd tatarski. Kolejne unie zawierane były w XV wieku. Największe znaczenie miała unia brzeska zawarta w roku 1596, czyli tuż przed przybyciem Jana do Wilna.
Młody Kościół unicki był bardzo atakowany przez prawosławie, popierane przez Kozaków i Moskwę. Dochodziło wielokrotnie do czynów zbrojnych. Unici byli traktowani jako odstępcy od wiary i zdrajcy. Wojsko atakowało unickie cerkwie, a hierarchowie usiłowali osadzać duchownych prawosławnych w ich parafiach. Doszło nawet do tego, że w roku 1620 przybył do Polski potajemnie jerozolimski patriarcha prawosławny Teofanes i na miejsce biskupów unickich konsekrował prawosławnych: we Włodzimierzu, Przemyślu, Pińsku, Łucku, Chełmie i w Połocku. W Kijowie osadził biskupa prawosławnego na miejsce unickiego metropolity. Ci właśnie biskupi wszelkimi środkami zmuszali unitów do powrotu do prawosławia.

Święty Jozafat KuncewiczW takim trudnym okresie Jan zbliżył się do grekokatolików. Zaprzyjaźnił się z Genadijem Chmielnickim, studentem Seminarium Papieskiego w Wilnie, z Piotrem Arkadiuszem, uczonym grekokatolickim, bardzo zasłużonym dla unii, oraz z Janem Welaminem Rutskim, który w Rzymie ukończył Kolegium Ruskie i przystąpił do unii. Zetknął się także z jezuitami. Dzięki tym kontaktom poszerzył swoją wiedzę i wzrastał duchowo.
W 1604 r. wstąpił do bazylianów (to jedyny w Polsce męski zakon obrządku greckokatolickiego) i złożył śluby w monasterze św. Jerzego. Od tego czasu nosił imię Jozafat. Aktu jego przyjęcia do zakonu dokonał sam metropolita unicki, Hipacy Pociej. Jako brat zakonny Jozafat kształcił się w niedawno założonej Akademii Wileńskiej, gdzie studiował filozofię, teologię, język starosłowiański i liturgię. W 1609 r. otrzymał święcenia kapłańskie i został magistrem nowicjatu. W roku 1613 powierzono mu funkcję przełożonego klasztoru i kościoła bazylianów w Wilnie, którą pełnił z wielkim zaangażowaniem. W latach 1614-1615 towarzyszył metropolicie halicko-kijowskiemu w podróży wizytacyjnej do Kijowa. Po drodze Jozafat zdołał pozyskać dla unii wojewodów połockiego i nowogrodzkiego oraz ufundować klasztor bazylianek w Krasnymborze.
W roku 1617 został mianowany arcybiskupem Połocka po zmarłym właśnie tamtejszym metropolicie. Święcenia biskupie otrzymał 12 listopada 1618 w Wilnie, po czym wyruszył do Połocka, by odbyć ingres. Zapisał się w pamięci współczesnych jako niezwykły arcybiskup, który nosił stale habit zakonny, nigdy nie jadał mięsa, mieszkał w jednej izbie, którą dzielił jeszcze z pewnym bezdomnym. Dla siebie niczego nie potrzebował, natomiast troszczył się o podwładnych i walczył o przywileje dla duchowieństwa unickiego. Dbał o splendor nabożeństw liturgicznych, niezmordowanie głosił słowo Boże, przemawiał do ludu przy każdej okazji. Szczególną zaś opieką otoczył chorych i ubogich. Był zwolennikiem wczesnej i częstej Komunii świętej. Często wizytował placówki i kapłanów. Dla duchowieństwa ogłosił konstytucje, składające się z 48 przepisów postępowania oraz dodatkowo z 9 paragrafów dla tych, którzy by łamali prawo. Dla mniej wykształconych kapłanów ułożył katechizm jako podstawę do nauczania. Wprowadził obowiązek odprawiania codziennie Świętej Liturgii. Od swoich kapłanów żądał odmawiania brewiarza i comiesięcznej spowiedzi. Wysyłał do nich pisma wyjaśniające różnice między katolicyzmem a prawosławiem.
Nie trudno się dziwić, że taka aktywność biskupa budziła niezadowolenie przeciwników unii z Kościołem rzymskim. Potężną kampanię przeciwko Jozafatowi wytoczył wspomniany już Teofanes, patriarcha Jerozolimy, który tajnie przybył jako delegat prawosławnego patriarchy Konstantynopola. Mianował biskupem prawosławnym Melecego Smotryckiego, który usiłował przekonać wiernych, że jest jedynym prawowitym biskupem na Białorusi. Pamiętać trzeba, że lud tych terenów był w większości niepiśmienny i z pewnością nie rozumiał sporów doktrynalnych. Prawosławni podgrzewali nastroje nacjonalistyczne i szkalowali abp Kuncewicza jako zdrajcę Cerkwi.
Kiedy Jozafat musiał w roku 1621 udać się na sejm do Warszawy, wroga mu kampania tak dalece się wzmogła, że zastał po powrocie wzburzone przeciwko sobie wszystkie miasta. W końcu uknuto spisek na jego życie. W październiku 1623 roku udał się do swojej sufraganii do Witebska. Rankiem 12 listopada, zaraz po odprawieniu Mszy świętej, został napadnięty i zabity. Rozjuszony tłum rzucił się na rabunek mieszkania biskupiego, a samego metropolitę maltretowano w sposób okrutny. W końcu dobito go strzałem w głowę. Przed śmiercią Jozafat Kuncewicz miał jeszcze powiedzieć: „Dzieci, czemu napadacie na mój dom? Jeśli macie coś przeciwko mnie, to mnie macie”. Sponiewierane ciało Jozafata utopiono w Dźwinie.
Męczeństwo Jozafata poruszyło całą Polskę katolicką. Wielu katolików teraz dopiero zrozumiało, czym jest unia. Natychmiast też rozpoczęto proces kanoniczny. Jozafat został beatyfikowany przez papieża Urbana VIII w 1643 r., kanonizowany w 1867 r. przez Piusa IX. Jest patronem diecezji siedleckiej i drohiczyńskiej, zakonu bazylianów, Rusi, Litwy i Wilna.
Relikwie św. Jozafata przebyły prawdziwie tułaczą drogę. Były one składane w miastach Białorusi, na Litwie, w Polsce. W 1667 r. powróciły do Połocka, ale już w 1706 r. w obawie przed profanacją zostały umieszczone w Białej Podlaskiej. Po kanonizacji carat zażądał ukrycia relikwii. Zostały one przewiezione do Wiednia, a od 1949 r. spoczywają w bazylice św. Piotra w Watykanie. Relikwia lewej ręki św. Jozafata wraz ze skromnym pierścieniem biskupim znajduje się w bazylice Serca Jezusowego na Pradze w Warszawie. Z okazji 300-lecia męczeńskiej śmierci św. Jozafata w 1923 r. papież Pius XI wydał ku jego czci encyklikę Ecclesiam Dei admirabili.

W ikonografii św. Jozafat Kuncewicz przedstawiany jest w stroju biskupim rytu wschodniego. Jego atrybutem jest topór.

Zobacz także:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Święci i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s