3 listopada – wspomnienie świętego Marcina de Porres, zakonnika

PIERWSZE CZYTANIE
Rz 13, 8-10
Miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian
Bracia: Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje drugiego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: «Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj», i wszystkie inne – streszczają się w tym nakazie: «Miłuj bliźniego swego jak siebie samego!» Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 112 (111), 1b-2. 4-5. 9 (R.: por. 5a)

Refren: Miłosiernemu Pan Bóg błogosławi.
albo: Alleluja.

Błogosławiony człowiek, który służy Panu *
i wielką radość znajduje w Jego przykazaniach.
Potomstwo jego będzie potężne na ziemi, *
dostąpi błogosławieństwa pokolenie prawych.

Refren.

On wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych, *
łagodny, miłosierny i sprawiedliwy.
Dobrze się wiedzie człowiekowi, który z litości pożycza *
i swoimi sprawami zarządza uczciwie.

Refren.

Rozdaje i obdarza ubogich, *
jego sprawiedliwość będzie trwała zawsze,
wywyższona z chwałą *
będzie jego potęga.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. 1 P 4, 14

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Błogosławieni jesteście, jeżeli złorzeczą wam z powodu imienia Chrystusa,
albowiem Duch Boży na was spoczywa.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 14, 25-33
Kto nie wyrzeka się wszystkiego, nie może być uczniem Jezusa

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Wielkie tłumy szły z Jezusem. On odwrócił się i rzekł do nich: «Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie dźwiga swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby położył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”. Albo jaki król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, jeśli nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

W Nowym Przymierzu to miłość wzajemna jest doskonałym wypełnieniem prawa – kto miłuje bliźniego wypełnił prawo. Kto bowiem kocha drugiego miłością Chrystusową, nie uczyni mu zła, nie skrzywdzi, nie uczyni niczego, co jest zakazane w prawie. W Nowym Przymierzu wszystkie przykazania sprowadzają się do tego, by kochać bliźniego tak jak Chrystus nas umiłował. Wiemy też, że Chrystusa możemy kochać tak jak On tego oczekuje, jedynie wtedy, gdy dla Niego wyrzekamy się wszystkiego, co mamy.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Nowotestamentalne nauczanie o miłości to bez wątpienia szczyt chrześcijańskiego ideału moralnego. Pan Jezus powiedział: „Wszystko, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy” (Mt 7, 12), czemu w dzisiejszym czytaniu św. Paweł wtóruje słowami: „Miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa” (Rz 13, 10). Ten moralny ideał bywa jednak w naszych czasach często źle interpretowany. Miłość przestaje być pojmowana jako korona nauczania moralnego i staje się dla wielu jego zamiennikiem. Padają argumenty, że nie potrzeba zachowywać przykazań, bo „wystarczy być dobrym człowiekiem”. A przecież przykazania wyrażają bardzo głęboką prawdę o człowieku i oderwanie miłości od tej prawdy sprawia, że – jak to określił papież Benedykt XVI – „miłość staje się pustym słowem, które można dowolnie pojmować”. Mianem miłości określane jest na przykład przelotne pożądanie, które często prowadzi do rozbicia rodziny, czy też troska o dobro zwierząt z jednoczesnym agresywnym i głośnym domaganiem się prawa do nieograniczonego zabijania nienarodzonych.
Wracajmy często do papieskiego nauczania w tej tak bardzo ważnej kwestii.

Komentarz do psalmu
Mówimy niekiedy, że żyjemy w zmaterializowanym świecie. Oznacza to, że dobra materialne znajdują się na szczycie naszej hierarchii wartości. Mamy ambicje, żeby dobrze zarabiać, ładnie mieszkać, wypoczywać w ciekawych miejscach, smacznie jeść i wygodnie podróżować w eleganckich samochodach. Niekiedy na naszej drodze pojawia się człowiek potrzebujący. Jaki mamy do niego stosunek? Pomagamy mu, czy jest on dla nas niewygodnym intruzem, który burzy spokój naszego materialnego ciepełka? Takich mniej więcej sytuacji dotyka dzisiejszy psalm. Czytamy w nim: „Dobrze się wiedzie człowiekowi, który z litości pożycza”. Czy wierzymy, że pomoc biednym jest swego rodzaju pożyczką udzieloną Panu Bogu na wysoki procent? Pożyczką, którą On hojnie oddaje? Kiedyś słyszałem ciekawe świadectwo na ten temat. W pewnej parafii organizowano akcję pomocy dla parafianki w trudnej sytuacji materialnej. Jeden z parafian na prośbę o pomoc odpowiedział: „Ja mam teraz bardzo duże wydatki”. Wydawało się, że te słowa były wymówką. Zaraz jednak ten człowiek dodał: „Muszę komuś pomóc, żeby Pan Bóg i mnie podrzucił trochę środków”.

Komentarz do Ewangelii
Słysząc dzisiejszą Ewangelię, trudno oprzeć się wrażeniu, że kryteria Jezusa radykalnie różnią się od naszych współczesnych kryteriów. Za Jezusem szły wielkie tłumy. Można powiedzieć, że wypełnia On swoją misję z dużym powodzeniem. Bo to przecież według opinii wielu ilość zwolenników określa skalę sukcesu. Stacje telewizyjne walczą o oglądalność, partie polityczne o głosy, a ludzie w socjalnych sieciach o ilość wejść na swoją stronę internetową. Jezus jednak widzi powierzchowność swojego duszpasterskiego sukcesu. Ludzie nie szukają Go dlatego, że przyniósł im Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, ale dlatego, że kolejny raz chcą się najeść chleba za darmo, zostać uzdrowionymi, czy też po prostu z prymitywnej ludzkiej ciekawości. Tym właśnie tłumom Jezus głosi trudne słowa o wyrzeczeniu się i o konieczności przyjęcia krzyża. To właśnie zrozumienie tajemnicy krzyża w swoim życiu czyni nas uczniami Mistrza, który na krzyżu oddał za nas swoje życie. Paschalna tajemnica śmierci i zmartwychwstania powtarza się w życiu każdego ochrzczonego człowieka. Mówi o tym głęboka pieśń kościelna: „W krzyżu zbawienie, w krzyżu cierpienie, w krzyżu miłości nauka. Kto Ciebie, Boże, raz pojąć może, ten nic nie pragnie, ni szuka”.
Odkrywajmy tajemnicę krzyża w swoim życiu, abyśmy byli jak ów człowiek, który według przypowieści Jezusa dobrze policzył wydatki na budowę wieży i jak ów król, który dobrze policzył swoje wojska.
Komentarze zostały przygotowane przez o. Dariusza Pielaka SVD

Święty Marcin de Porres, zakonnik

Święty Marcin de Porres

Marcin urodził się 9 grudnia 1569 r. w Limie, stolicy Peru. Był nieślubnym dzieckiem Mulatki Anny Valasquez i hiszpańskiego szlachcica Juana de Porres – późniejszego gubernatora Panamy. Otrzymał chrzest w tym samym kościele i przy tej samej chrzcielnicy, przy której siedem lat wcześniej została ochrzczona św. Róża z Limy.
Kiedy Marcin miał 8 lat, ojciec zawiózł go do szkoły w Ekwadorze, gdzie Marcin razem z siostrą uczył się przez 5 lat. Kiedy jednak ojciec został gubernatorem Panamy, wyrzekł się syna i jego matki. Oddał go matce w Limie, zaś nieślubną córkę zostawił pod opieką stryja. Płacił jednak na utrzymanie syna, by ten mógł ukończyć szkoły. Marcinowi odpowiadały bardziej zajęcia praktyczne, dlatego przerwał studia medyczne i farmaceutyczne, aby podjąć zawód fryzjera (balwierza).
Rychło jednak porzucił ten fach i zgłosił się do dominikańskiego klasztoru w Limie. Miał wtedy zaledwie 15 lat. Spotkał go jednak zawód: był mulatem, a jego ojciec był nieznany, dlatego dominikanie według ówczesnego zwyczaju nie mogli go przyjąć. Młodzieniec bardzo nad tym bolał. Zgodził się być tercjarzem dominikańskim, a nawet spełniać najniższe posługi, aby tylko pozostać w Zakonie. Kiedy ojciec dowiedział się o tym, oburzony, chciał syna wyrwać z klasztoru. Nie mógł bowiem znieść, że syn gubernatora jest sługą w klasztorze. Marcin pozostał jednak niewzruszony. Dominikanie widząc w nim tak wielki skarb, przyjęli go wreszcie do zakonu w charakterze brata zakonnego i pozwolili mu złożyć śluby. Uroczystą profesję złożył 2 czerwca 1603 r., gdy miał 24 lata.
Marcin wyróżniał się nie tylko pokorą i posłuszeństwem zakonnym, ale również niezwykłą pobożnością. Świecił wszystkim przykładem umiłowania Eucharystii. Nie mając czasu w ciągu dnia, długie nocne godziny poświęcał na adorację Najświętszego Sakramentu. Często się biczował, by wynagrodzić Panu Bogu za grzechy ludzkie, a grzesznikom wyjednać nawrócenie. Zatapiał się często w rozważaniu Męki Pańskiej. Ku podbudowaniu ojców nabył ducha kontemplacji w tak wysokim stopniu, że widziano go często zalanego łzami, a nawet unoszącego się w zachwycie w powietrzu. Pan Bóg obdarzył go także darem przepowiadania, czytania w sercach i w sumieniach, a nawet rzadkim darem bilokacji, jak to stwierdzono w procesie kanonizacyjnym. Po porady przychodzili do niego liczni petenci – nawet sam arcybiskup Limy często radził się go w trudnych sprawach.

Święty Marcin de PorresGłównym zajęciem brata Marcina był szpitalik klasztorny. Marcin leczył nie tylko braci zakonnych, ale także ludzi spoza klasztoru, gdyż szpitalik ten był równocześnie szpitalem miejskim. Ze szczególną miłością pielęgnował zgłaszających się licznie chorych Indian. Sam żebrząc, wspierał ludzi ubogich, wykupywał z niewoli Murzynów (obliczono nawet, że były okresy, w których rozdawał ubogim tygodniowo około 2000 dolarów,a około 160 osób otrzymywało od niego odzież). Gdy zabrakło mu pieniędzy na wykup niewolników, zaproponował przeorowi, by jego samego sprzedał i w ten sposób uzyskał potrzebne pieniądze.
Swoją miłością obejmował ludzi i zwierzęta, dlatego nazywa się go niekiedy św. Franciszkiem Ameryki. Utrzymywał w domu swojej siostry schronisko dla kotów i psów. Dokarmiał także głodne myszy. Legenda głosi, że pewnego dnia rozmnożyło się tak wielkie mnóstwo myszy w klasztorze, że przełożony zaczął bratu Marcinowi z tego powodu czynić gorzkie wyrzuty. Wtedy Marcin wyprowadził je na zewnątrz, a one posłusznie poszły za nim i więcej do klasztoru nie powróciły. Nazywano go więc żartobliwie „adwokatem myszy”.
Odznaczał się również darem mądrości, który wyrażał się w rozwiązywaniu nie tylko problemów małżeńskich swojej siostry, ale też problemów swojego dominikańskiego klasztoru. Był wrażliwy na cudzą nędzę i cierpienia. Sam ubogi, hojnie ubogim pomagał. Jego żywot wspomina o kilku cudownych uleczeniach za jego przyczyną. Wymienia również znane nazwiska, jak arcybiskupa Limy, którego Marcin uleczył z ostrego zapalenia płuc. Przełożeni powierzali mu często kwestę w mieście. Brat Marcin skwapliwie korzystał z okazji, by przypominać wtedy mieszkańcom Limy o zbawieniu duszy i o życiu wiecznym. Gdy pewnego dnia obładowany żywnością wracał do klasztoru przez las, napadła go banda. Kiedy zaprowadzono go do herszta, pozdrowił go uprzejmie bez cienia lęku i poprosił o odpoczynek. Herszt zdziwiony zapytał, czy nie wie, kogo ma przed sobą. Marcin odrzekł: „Wiem, bo wiele o tobie słyszałem. Dlatego tym bardziej cię proszę, byś złożył ofiarę dla moich głodnych”. Zaskoczony herszt dał mu trzos pieniędzy i puścił go wolno.
Zmarł na malarię 3 listopada 1639 r. w wieku 70 lat. Beatyfikował go Grzegorz XVI (1837), kanonizował Jan XXIII 6 maja 1962 r. W homilii papież przypomniał, że kanonizowany tego dnia święty nazywany był „Marcinem od miłości”, który „tłumaczył błędy drugich i darował nawet największe krzywdy; był bowiem przekonany, że z powodu popełnionych grzechów zasługuje na daleko cięższe kary. Z prawdziwą troskliwością sprowadzał błądzących na właściwą drogę; z życzliwością pielęgnował chorych, ubogim rozdawał żywność, odzienie i lekarstwa. Jak tylko potrafił, otaczał czułą opieką i troskliwością wieśniaków, Murzynów i Metysów, spełniających wówczas najniższe posługi”.
Pius XII ogłosił św. Marcina patronem wszystkich dzieł społecznych w Peru (1945). W roku 1966 Paweł VI na prośbę Konferencji Episkopatu Peru ogłosił św. Marcina de Porres patronem telewizji, szkół i fryzjerów Peru. Ponadto św. Marcin jest patronem obu Ameryk oraz pielęgniarek, robotników i dominikańskich braci współpracowników. Uznawany jest także za patrona zgody na tle rasowym, sprawiedliwości społecznej i ludzi o rasie mieszanej. Wzywany bywa też w przypadku plagi myszy i szczurów.

W ikonografii św. Marcin przedstawiany jest w habicie dominikańskim. Jego atrybuty to: anioł trzymający bicz i łańcuch, koszyk chleba, a obok mysz, krzyż, różaniec.

Zobacz także:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Święci i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s