4 lipca – wspomnienie świętej Elżbiety Portugalskiej, królowej

PIERWSZE CZYTANIE
Ez 2, 2-5
Powołanie proroka

Czytanie z Księgi proroka Ezechiela
Wstąpił we mnie duch, gdy do mnie mówił, i postawił mnie na nogi; potem słuchałem Tego, który do mnie mówił. Powiedział mi: «Synu człowieczy, posyłam cię do synów Izraela, do ludu buntowników, którzy Mi się sprzeciwili. Oni i przodkowie ich występowali przeciwko Mnie aż do dnia dzisiejszego. To ludzie o bezczelnych twarzach i zatwardziałych sercach; posyłam cię do nich, abyś im powiedział: Tak mówi Pan Bóg. A oni, czy będą słuchać, czy też zaprzestaną – są bowiem ludem opornym – przecież będą wiedzieli, że prorok jest wśród nich».
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 123 (122), 1b-2. 3-4 (R.: por. 1b)

Refren: Do Ciebie, Boże, wznoszę moje oczy.

Do Ciebie wznoszę oczy, który mieszkasz w niebie. †
Jak oczy sług są zwrócone na ręce ich panów. *
Jak oczy służebnicy na ręce jej pani,
tak oczy nasze ku Panu, Bogu naszemu, *
dopóki się nie zmiłuje nad nami.

Refren.

Zmiłuj się nad nami, zmiłuj się, Panie, *
bo mamy już dosyć pogardy.
Ponad miarę nasza dusza jest nasycona *
szyderstwem zarozumialców i pysznych pogardą.

Refren.

DRUGIE CZYTANIE
2 Kor 12, 7-10
Paweł chlubi się ze swoich słabości

Czytanie z Drugiego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian
Bracia: Aby nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi został oścień dla ciała, wysłannik Szatana, aby mnie policzkował – żebym się nie unosił pychą. Dlatego trzykrotnie prosiłem Pana, aby odszedł ode mnie, lecz mi powiedział: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali». Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny.
Oto słowo Boże.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. Łk 4, 18

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Duch Pański spoczywa na Mnie,
posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Mk 6, 1-6
Jezus lekceważony w Nazarecie

Słowa Ewangelii według Świętego Marka
Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd to u Niego? I co to za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce! Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?» I powątpiewali o Nim. A Jezus mówił im: «Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony». I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Przez wiele ucisków i utrapień trzeba nam przejść, aby wejść do Królestwa Bożego. Cały świat bowiem leży w mocy szatana, który jest bogiem tego upadłego świata. Przedzieramy się przez zasieki i zasadzki sił demonicznych, bo nie walczymy z ciałem i krwią, lecz z mocami ciemności i zła. Prześladowani, odrzucani, wyszydzani, wzgardzeni, spotwarzani i nierozumiani, staliśmy się jak śmieci tego świata u wszystkich. Świat nienawidzi Jezusa i Jego uczniów – i tak będzie do końca czasów. W takim ogniu Bóg upodabnia nas do Chrystusa i kto będzie wierny aż do śmierci, otrzyma koronę życia.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Liturgia słowa dzisiejszej niedzieli podejmuje trudny temat napominania tych, którzy tkwią w stanie tak głębokiego grzechu, że nie wykazują żadnej skruchy. Tę trudną i niebezpieczną misję powierza Bóg prorokowi Ezechielowi, aby wzywał do nawrócenia ludzi, których twarze są bezczelne a serca zatwardziałe. Te dosadne określenia opisują wszystkich tych, którzy nie chcą słuchać Boga. Bezczelna twarz wyraża tutaj jakąś butę wobec Bożych przykazań, Bożego słowa i Bożych natchnień. Zatwardziałe serce, czyli takie, przez którego twardą skorupę nie może się już przebić Boża łaska; jest sercem, które znalazło upodobanie w grzechu i zapomniało o pulsie żalu i łzach pokuty.
Kiedy tracimy wrażliwość na delikatny głos sumienia, potrzebne staje się braterskie napomnienie. Bóg wyraźnie liczy na to, mówiąc: A oni, czy będą słuchać, czy też zaprzestaną – są bowiem ludem opornym – przecież będą wiedzieli, że prorok jest pośród nich. W wezwaniu do nawrócenia i pokuty Bóg posługuje się także i ludźmi, którzy mają nam przypominać, że grzech czyni nasze serce zatwardziałym. W ten sposób przemawia do nas dzisiejsza liturgia. Podczas obrzędów wstępnych Mszy świętej, zaraz po znaku krzyża, odpowiedzieliśmy: I z duchem twoim. Wyraziliśmy tym samym zgodę na poddanie się Duchowi Bożemu, który utworzył nasze zgromadzenie liturgiczne. Następnie uczestniczyliśmy w akcie pokuty. A teraz przemawia do nas słowami Pisma, żeby uchronić nas od sklerozy serca, a uwrażliwić na to, co mówi do nas Bóg, żeby twarze nasze stawały się podobne do Tego, który nas stworzył na swój obraz.

Komentarz do psalmu
Krótki, ale przejmujący Psalm 123, uważany jest za lamentację indywidualną, ale ostatecznie modlitwa ta zanoszona jest w imieniu większej społeczności tych, którzy uważają się za wierne sługi Boże, które doznają wzgardy i poniżenia. W liturgii Mszy świętej psalm jest odpowiedzią na skierowane do nas słowo Boże. Pierwsze czytanie dotyczyło misji proroka Ezechiela pośród ludzi o bezczelnych twarzach i zatwardziałych sercach. Odpowiadamy zatem tym psalmem, że nie chcemy należeć do tego żałosnego grona i zwracamy się całą naszą mocą do Boga. Zatwardziałe serce, nasuwa skojarzenia z sercem ciążącym niczym kamień. Dlatego modliliśmy się psalmem, że chcemy zrzucić to nieznośne brzemię i wznosimy oczy nasze ku Temu, który mieszka w niebie. Refren psalmu: Do Ciebie, Boże, wznoszę moje oczy, powinien stać się naszą odpowiedzią, a jeszcze lepiej jak najczęściej powtarzanym aktem strzelistym, który nada orientację całemu naszemu życiu niezależnie od położenia, w jakim się znaleźliśmy.

Komentarz do drugiego czytania
Drugi List do Koryntian jest bodaj najbardziej osobistym listem św. Pawła z Tarsu. Jego lektura pozwala nam bardziej poznać niezwykłą postać Apostoła, którego wyjątkowe zaangażowanie w ewangelizację zmieniło historię świata i przyniosło Mu zaszczytny tytuł Apostoła Narodów. Wspólnota chrześcijańska w Koryncie przysparzała wielu zmartwień św. Pawłowi. Apostoł wykazywał oznaki niedojrzałości tamtejszych chrześcijan, piętnował swobodę obyczajów, grzechy przeciw jedności i nadużycia, które zakradały się nawet do zgromadzeń liturgicznych. Najwyraźniej jednak zdając sobie sprawę, że słowa może i pouczają, ale to przykłady o wiele bardziej pociągają, użył dość wymownego środka, a mianowicie świadectwa o swoim życiu. Przypomina o swoich trudach apostolskich, poświęceniu, bogatym życiu duchowym, ale i o słabościach. Nie wiemy, czym był ów „oścień dla ciała, policzkujący Apostoła wysłannik Szatana”. Może choroba, słabość, pojawiające się przeciwności lub pokusy? Nasza ciekawość w tym względzie nie zostanie zaspokojona. Pawłowa prośba o oddalenie tych trudności nie została najwyraźniej spełniona tak, jakby sobie tego Apostoł życzył. Bóg jednak wysłuchał tej udręczonej modlitwy na tyle, że zapewnił Apostoła o swojej łasce. Nie odjął Mu słabości, ale zapewnił o swojej pomocy w zmaganiu się z nimi. Św. Paweł chciał tym samym zapewnić korynckich chrześcijan, że nigdy nie pozostaną sami z tym, co ich dręczy i prawdę tę przypomina nam właśnie dzisiejsza liturgia.

Komentarz do Ewangelii
Odczytywana podczas dzisiejszej liturgii Ewangelia mówi o niesłychanym wręcz lekceważeniu, jakiego doznał Pan Jezus w rodzinnym Nazarecie. Nikt nie negował Jego mądrości nauczyciela i nie podważał cudotwórczej mocy. Mieszkańcy Nazaretu chcieli widzieć w Jezusie tego samego Nazarejczyka, jakim Go zapamiętali. Nadzwyczajne znaki i pełną mocy naukę postanowili zignorować i dać do zrozumienia, że skoro jest jednym z nich, to nie może być też lepszym niż oni. Upór mieszkańców Nazaretu w tym względzie jest tak wielki, że, jak zanotował św. Marek, Jezus dziwił się ich niedowiarstwu. Innymi słowy, ich niewiara była tak wielka, że budziła zdziwienie Tego, który wszystko wie i któremu nie jest tajna żadna ludzka myśl. Okazuje się, że można – choć przyznać trzeba w tym przypadku, że to tragiczne – wzbudzić zdumienie samego Boga! Nie ma jednak powodu, abyśmy zatrzymywali się dłużej nad postawą mieszkańców Nazaretu. Jest ona przestrogą, że można szczelnie zamknąć swoje serce na Boże słowo, Boże napomnienia i Boże natchnienia. Na szczęście w Ewangelii znajdziemy i takie fragmenty, które opisują zdziwienie Pana Jezusa, kiedy znalazł w kimś wiarę: w setniku, w Syrofenicjance. Z jednej strony mamy zatem gorszącą, zamykającą i posuniętą do bezczelności niewiarę, z drugiej zaś przemieniającą, leczącą i góry przenoszącą wiarę. Człowiek bowiem zdolny jest do otwarcia się na Boga i przyjęcia Go. Nasze możliwości w tym względzie są w stanie wzbudzać Boskie zdumienie i najlepiej będzie, jeśli z nich skwapliwie skorzystamy.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. dr Krzysztofa Filipowicza

Święta Elżbieta Portugalska, królowa

Święta Elżbieta Portugalska

Elżbieta urodziła się w Saragossie w 1271 r. Była córką Piotra III, króla Aragonii, i Konstancji, córki króla Sycylii. Na chrzcie otrzymała imię swojej ciotki, Elżbiety Węgierskiej, którą kanonizował papież Grzegorz IX w 1235 roku. Kiedy miała 12 lat, wydano ją za Dionizego, króla Portugalii. Najpierw odbyły się uroczyste zaręczyny (1283); Elżbieta przeniosła się wtedy z Hiszpanii do Portugalii, na dwór królewski do Bragi. W kilka lat potem odbył się jeszcze uroczyściej ślub. W 1290 roku dała Dionizemu córkę, a w rok potem syna, następcę tronu, Alfonsa.
Małżeństwo jednak nie było szczęśliwe. Dionizy był hulaką i typowym awanturnikiem. Elżbieta znosiła wybryki męża z heroiczną cierpliwością. Korzystając z wolnego czasu, gdyż mąż – myślący tylko o polowaniach i zabawach wśród przyjaciół – najczęściej był w zamku nieobecny, oddawała się modlitwie i uczynkom miłosierdzia. Zajęła się także wychowaniem dzieci, które pochodziły od królewskich kochanek.
Ponieważ Dionizy miał kilku nieślubnych synów, syn pierworodny Elżbiety, Alfons, poczuł się zagrożony. W obawie, by któregoś syna z nieprawego łoża król nie mianował swoim następcą, Alfons wypowiedział ojcu wojnę. Elżbieta rzuciła wtedy na szalę cały swój autorytet, by nie dopuścić do rozlewu krwi. Rozgniewany król kazał uwięzić swoją żonę w podejrzeniu, że ta jest przeciwko niemu. Zreflektował się jednak, kiedy spostrzegł, ile wysiłków włożyła Elżbieta, by syn zrezygnował z wojny domowej. Kiedy Alfons znowu się zbuntował i ruszył z wojskiem na Coimbrę, Elżbieta ponownie ubłagała syna, i doszło do zgody między synem a ojcem. Po krótkim zawieszeniu broni Alfons ponownie ruszył na Lizbonę. I tym jednak razem Elżbieta swoją interwencją stała się aniołem pokoju. W dalszych latach musiała jeszcze dwa razy interweniować, kiedy jej zadziorny małżonek wszedł w zatarg ze swoim zięciem, Ferdynandem IV, królem Kastylii, za którego została wydana córka Elżbiety. Kiedy zaś Alfons wpadł w podobny zatarg z tym samym królem, raz jeszcze interwencja matki zapobiegła wojnie. Dlatego Kościół w modlitwie liturgicznej sławi Elżbietę jako anioła pokoju.

Święta Elżbieta PortugalskaLegenda głosi, że pewien przewrotny paź oskarżył Elżbietę, że ta ma grzeszne kontakty z innym paziem. Król, który sam postępował wiarołomnie, uwierzył słowom oskarżyciela i nakazał żywcem spalić podejrzanego pazia. Przez pomyłkę wszakże do dołu z niegaszonym wapnem został wrzucony sam oszczerca. Po dokładnym zbadaniu sprawy, niewinność Elżbiety okazała się nie do podważenia. Król w śmierci oskarżyciela widział palec Boży.
Dionizy zmarł na rękach Elżbiety w 1325 r., zaopatrzony sakramentami i skruszony w sercu za lata niewierności. Elżbieta, wolna już od trosk rodzinnych i obowiązków dworskich, oddała się tylko sprawie własnej duszy. Poświęciła się opiece nad chorymi, starcami i opuszczonymi. Wstąpiła do III Zakonu św. Franciszka, podobnie jak to uczyniła św. Elżbieta z Turyngii. Wiele czasu poświęcała modlitwie i uczynkom pokutnym. Pieszo odbyła pielgrzymkę do Compostelli. Wystawiła szereg klasztorów. Wreszcie zgłosiła się do surowego klasztoru klarysek, który sama ufundowała. W obawie jednak, aby jako zakonnica, związana ślubami, nie była ograniczona w szafowaniu dobrami ziemskimi, ślubów nie składała. Złożyła je dopiero na łożu śmierci w Estremoz 4 lipca 1336 r.
Ciało Elżbiety przewieziono do Coimbry. Wierni otrzymywali tak liczne cuda i łaski przy jej grobie, że tłumy garnęły się do niego nieustannie. Grób Elżbiety stał się jednym z najgłośniejszych sanktuariów na Półwyspie Iberyjskim. Jednak proces kanoniczny rozpoczął się dopiero w 1612 roku. Otworzono wtedy jej grób dla zbadania tożsamości jej ciała. Znaleziono je w stanie nietkniętym. Na kult zezwolił już wcześniej papież Leon X (+ 1521), nadając jej tytuł błogosławionej. Paweł IV (+ 1559) rozciągnął kult bł. Elżbiety na całą Portugalię. Urban VIII w 1625 roku dokonał jej uroczystej kanonizacji, wyznaczając na dzień jej święta 4 lipca.
Św. Elżbieta jest patronką Portugalii, Coimbry, Estremoz, Saragossy. Orędowniczka podczas udręk wojny.

W ikonografii Święta przedstawiana jest w stroju królewskim, czasami w habicie klaryski. Jej atrybutami są: dzban na wino, flakonik z wodą zamienioną według legendy w wino, korona królewska w dłoniach, róża, księga.

Zobacz także:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Święci i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s