15 lutego – wspomnienie błogosławionego Michała Sopoćko, prezbitera

PIERWSZE CZYTANIE
Rdz 4, 1-15. 25
Kain zabija Abla

Czytanie z Księgi Rodzaju
Adam zbliżył się do swej żony, Ewy. A ona poczęła i urodziła Kaina, i rzekła: «Otrzymałam mężczyznę od Pana». A potem urodziła jeszcze Abla, jego brata. Abel był pasterzem trzód, a Kain uprawiał rolę. Gdy po jakimś czasie Kain składał Panu w ofierze płody roli, i również Abel składał pierwociny z drobnego bydła i z jego tłuszczu, Pan wejrzał na Abla i na jego ofiarę; na Kaina zaś i na jego ofiarę nie chciał patrzeć. Smuciło to Kaina bardzo i chodził z ponurą twarzą. Pan zapytał Kaina: «Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? Przecież, gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną; jeżeli zaś nie będziesz dobrze postępował, grzech leży u wrót i czyha na ciebie, a przecież ty masz nad nim panować». Kain zwrócił się do swego brata, Abla: «Chodźmy na pole». A gdy byli na polu, Kain rzucił się na swego brata, Abla, i zabił go. Wtedy Bóg zapytał Kaina: «Gdzie jest brat twój, Abel?» On odpowiedział: «Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego?» Rzekł Bóg: «Cóż uczyniłeś? Krew brata twego głośno woła ku mnie z ziemi! Bądź więc teraz przeklęty na tej roli, która rozwarła swą paszczę, aby wchłonąć krew brata twego, przelaną przez ciebie. Gdy rolę tę będziesz uprawiał, nie da ci już ona więcej plonu. Tułaczem i zbiegiem będziesz na ziemi!» Kain rzekł do Pana: «Zbyt wielka jest kara moja, abym mógł ją znieść. Skoro mnie teraz wypędzasz z tej roli i mam się ukrywać przed Tobą, i być tułaczem i zbiegiem na ziemi, każdy, kto mnie spotka, będzie mógł mnie zabić!» Ale Pan mu powiedział: «O, nie! Ktokolwiek by zabił Kaina, siedmiokrotnej pomsty doświadczy!» Dał też Pan znamię Kainowi, aby go nie zabił nikt, kto go spotka. Adam raz jeszcze zbliżył się do swej żony i ta urodziła mu syna, któremu dała imię Set, «gdyż – jak mówiła – dał i Bóg innego potomka w zamian za Abla, którego zabił Kain».
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 50 (49), 1bcd i 8. 16b-17. 20-21 (R.: por. 14a)

Refren: Składajcie Bogu dziękczynną ofiarę.

Przemówił Pan, Bóg nad bogami, *
i wezwał ziemię od wschodu do zachodu słońca.
«Nie oskarżam cię za twoje ofiary, *
bo twe całopalenia zawsze są przede Mną».

Refren.

«Czemu wymieniasz moje przykazania *
i na ustach masz moje przymierze?
Ty, co nienawidzisz karności, *
a słowa moje odrzuciłeś za siebie?»

Refren.

«Zasiadłszy, przemawiasz przeciw bratu, *
znieważasz syna swej matki.
Ty tak postępujesz, a Ja mam milczeć? †
Czy myślisz, że jestem podobny do ciebie? *
Skarcę ciebie i postawię ci to przed oczy».

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
J 14, 6

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Ja jestem drogą i prawdą, i życiem.
Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Mk 8, 11-13
Jezus nie chce dać znaku

Słowa Ewangelii według Świętego Marka
Faryzeusze zaczęli rozprawiać z Jezusem, a chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku. On zaś westchnął w głębi duszy i rzekł: «Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę, powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu». A zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą stronę.
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Chrystus na to przyszedł na świat, aby dać świadectwo prawdzie i każdy, kto jest z prawdy, słucha Jego głosu. Faryzeusze wtedy i faryzeusze dzisiaj nie słuchają Go, nie chcą wierzyć w Niego. Kto odrzuca doskonałą Ewangelię o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym, który umarł i zmartwychwstał dla naszego zbawienia, nie wejdzie i nie zobaczy Królestwa Bożego. Nie ma bowiem ani jednego powodu, aby odrzucić Jezusa Chrystusa.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Synowie pierwszych rodziców, którzy popełnili grzech pierworodny, budują swoją relację z Bogiem, składając Mu ofiary. Warte zauważenia jest to, że ofiara Kaina – starszego brata, ogranicza się do „płodów ziemi”, którą uprawiał, podczas gdy ofiara Abla składa się z pierwocin oraz tłustych części trzody, której był pasterzem. Ofiara składana przez młodszego brata wygląda więc bardziej okazale i wydaje się być bardziej szczodra. Czy jednak to było powodem większej przychylności Boga wobec Abla i jej braku wobec Kaina? Autor Księgi Rodzaju tego nie wyjaśnia, ale z pomocą przychodzi nam List do Hebrajczyków, w którym autor pisze, że to przez wiarę Abel złożył Bogu ofiarę lepszą niż Kain. Chociaż jego większa szczodrość w dawaniu Bogu była z pewnością wynikiem jego wiary, to nie stanowiła konkurencji dla Kaina. Bóg nie ocenia oddania i miłości człowieka na podstawie tego, kto złożył większą ofiarę. Bóg znając serca ludzi, ocenia na podstawie wiary. Hojność jest tylko jej owocem.
Kain, nie rozumiejąc tego, widział w swoim bracie konkurenta i przez to nie posłuchał ostrzeżenia Boga i pozwolił grzechowi zawładnąć sobą. Zaplanowana i popełniona zbrodnia nie dała oczekiwanego rezultatu. Zamiast przychylności Boga Kain jeszcze bardziej oddalił się od swego Stwórcy. Bóg jednak tak tego nie zostawia. Nie chce dalszego rozlewu krwi i zła, dlatego obejmuje Kaina pieczęcią swojej opieki, przez co nikt go nie zabije, a cała ludzkość na wzór Kaina jest tułaczem na Ziemi, oczekującym na wybawienie.

Komentarz do psalmu
Oczekiwanie na wybawienie nie może być biernym przyglądaniem się złu i przyzwalaniem na nie, ani tym bardziej dobrowolnym grzeszeniem. W Psalmie 50 Bóg oskarża ludzi o to, że chociaż zewnętrznie żyją poprawnie, składając przepisane w Prawie ofiary i wypowiadając ustami przykazania, to postępowaniem wobec braci i brakiem karności są daleko od Boga. Receptą na nasze słabości jest refren psalmu – działanie w dziękczynieniu, które zawsze odciąga od czynienia zła, a pociąga do czynienia dobra. Dziękczynienie nawet za obiecane w wersecie 21 skarcenie przez Boga, bo może ono okazać się dla nas zbawienne.

Komentarz do Ewangelii
Pod koniec dzisiejszej perykopy Ewangelista pisze, że Jezus odpłynął na drugą stronę jeziora. Tym samym opuścił On bezpowrotnie Galileę, bowiem w relacji św. Marka już ma tam nie powrócić. Pobyt w rodzinnych stronach kończy więc mocnymi słowami o tym, że „żaden znak nie będzie dany temu plemieniu”. Trzeba jednak pamiętać, że wcześniej Jezus westchnął głęboko tak, jakby rozumiejąc swoich słuchaczy, w tym więc także i faryzeuszy, nie chciał ich ganić, lecz dalej nauczać i jest raczej smutny i zdziwiony ich pytaniem niż zły. Smutny przez zatwardziałość ich serc.
Pierwsze czytanie opisuje dziś śmierć sprawiedliwego Abla, a ewangelia – sprawiedliwość Boga, który nie daje więcej znaków tylko dlatego, że ktoś tego oczekuje. To my – ludzie – musimy podporządkować się Bogu, nie odwrotnie. On dał nam tak wiele, poczynając od samego życia, a kończąc na odkupieńczym dziele Jezusa. Jakich jeszcze znaków potrzebujemy do podjęcia drogi nawrócenia?
Komentarze zostały przygotowane przez Rafała Mińkowskiego kleryk III roku WMSD

Błogosławiony Michał Sopoćko, prezbiter

Błogosławiony Michał Sopoćko

Michał Sopoćko urodził się 1 listopada 1888 roku w Juszewszczyźnie (zwanej też Nowosadami) w powiecie oszmiańskim na Wileńszczyźnie w ubogiej rodzinie szlacheckiej, pielęgnującej tradycje patriotyczne. Mimo problemów materialnych rodzice zadbali o podstawowe wykształcenie dzieci. Wybór drogi życiowej i wczesne odczytanie powołania Michał zawdzięcza moralnej postawie rodziców, ich głębokiej pobożności i miłości rodzicielskiej. Rodzina wspólnie modliła się i razem regularnie dojeżdżała wozem konnym na nabożeństwa do odległego o 18 km kościoła parafialnego.
Po ukończeniu szkoły miejskiej w Oszmianie, w 1910 r. Sopoćko rozpoczął czteroletnie studia w seminarium duchownym w Wilnie. Naukę mógł kontynuować dzięki zapomodze przyznanej mu przez rektora. Święcenia kapłańskie otrzymał 15 czerwca 1914 r. Kapłańską posługę rozpoczął jako wikariusz w parafii Taboryszki koło Wilna.
W 1918 r. otrzymał pozwolenie na wyjazd do Warszawy, na studia na Wydziale Teologicznym UW. Jednak choroba, a później działania wojenne uniemożliwiły mu podjęcie studiów. Zgłosił się na ochotnika do duszpasterstwa wojskowego. Prowadził działalność duszpasterską w szpitalu polowym i wśród walczących na froncie żołnierzy. Starał się wykonywać swoją posługę jak najlepiej mimo kolejnych kłopotów zdrowotnych. W 1919 r. Uniwersytet Warszawski wznowił działalność i ks. Sopoćko zapisał się na sekcję teologii moralnej oraz na wykłady z prawa i filozofii, które ukończył magisterium w 1923 r.; trzy lata później uzyskał tam tytuł doktora teologii. W latach 1922-1924 studiował także w Wyższym Instytucie Pedagogicznym. W czasie studiów był nadal kapelanem wojskowym (aż do roku 1929).
W 1924 roku powrócił do rodzimej diecezji; w 1927 roku został mianowany ojcem duchownym, a rok potem – wykładowcą w Seminarium Duchownym i na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie.
Po 1932 r. poświęcił się głównie pracy naukowej. Podjął naukę języków: niemieckiego, angielskiego i francuskiego, których znajomość ułatwiła mu studiowanie. Habilitował się w 1934 r. na Uniwersytecie Warszawskim. Pracy dydaktyczno-naukowej oddawał się aż do II wojny światowej. Pozostawił po sobie liczne publikacje z tego okresu.
Od 1932 r. był spowiednikiem sióstr ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Tam spotkał siostrę Faustynę Kowalską, która od maja 1933 r. została jego penitentką. Spotkanie to okazało się ważne dla obojga. Ona znalazła w nim mądrego spowiednika, który był inspiratorem powstania jej Dzienniczka Duchowego, a on za jej przyczyną stał się czcicielem Miłosierdzia Bożego i stworzył podstawy teologiczne tego kultu. W Dzienniczku siostra Faustyna zapisała obietnicę Pana Jezusa, dotyczącą jej spowiednika, ks. Michała Sopoćki, który pomagał jej przekazać prawdę o Miłosierdziu Bożym:

Tyle koron będzie w koronie jego, ile dusz się zbawi przez dzieło to.
Nie za pomyślność w pracy, ale za cierpienie nagradzam (Dzienniczek, 90).

W czasie okupacji niemieckiej, aby uniknąć aresztowania, musiał ukrywać się w okolicach Wilna. Był założycielem zgromadzenia zakonnego Sióstr Jezusa Miłosiernego (1941). Od 1944 r., gdy Seminarium Duchowne w Wilnie wznowiło działalność, wykładał w nim aż do jego zamknięcia przez władze radzieckie. Ponieważ groziło mu aresztowanie, wyjechał w 1947 roku do Białegostoku, gdzie w seminarium wykładał pedagogikę, katechetykę, homiletykę, teologię pastoralną i ascetyczną. Uczył też języków łacińskiego i rosyjskiego.
Jeszcze przed wojną zaczął prowadzić intensywną akcję trzeźwościową w ramach Społecznego Komitetu Przeciwalkoholowego. W latach 50. zorganizował szereg kursów katechetycznych dla zakonnic i osób świeckich, a także wykłady otwarte o tematyce religijnej przy parafii farnej w Białymstoku. W 1962 r. przeszedł na emeryturę, ale do końca swych dni uczestniczył aktywnie w życiu diecezji, pracował naukowo i publikował. Zmarł w domu Sióstr Misjonarek przy ul. Poleskiej 15 lutego 1975 r., w dzień wspomnienia świętego Faustyna, patrona siostry Faustyny Kowalskiej. Został pochowany na cmentarzu w Białymstoku.
30 listopada 1988 r. dokonano ekshumacji jego doczesnych szczątków w celu przeniesienia ich do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Białymstoku. 28 września 2008 r. w tym właśnie sanktuarium miała miejsce uroczysta beatyfikacja ks. Michała.

Zobacz także:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Święci i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s