31 stycznia – wspomnienie świętego Jana Bosko, prezbitera

PIERWSZE CZYTANIE
Pwt 18, 15-20
Bóg obiecuje zesłać proroka

Czytanie z Księgi Powtórzonego Prawa
Mojżesz powiedział do ludu: «Pan, Bóg twój, wzbudzi dla ciebie proroka spośród twoich braci, podobnego do mnie. Jego będziesz słuchał. Właśnie o to prosiłeś Pana, Boga swego, na Horebie, w dniu zgromadzenia: Niech więcej nie słucham głosu Pana, Boga mojego, i niech już nie widzę tego wielkiego ognia, abym nie umarł». I odrzekł mi Pan: «Dobrze powiedzieli. Wzbudzę im proroka spośród ich braci, takiego jak ty, i włożę w jego usta moje słowa, będzie im mówił wszystko, co mu nakażę. Jeśli ktoś nie będzie słuchać moich słów, które on wypowie w moim imieniu, Ja od niego zażądam zdania sprawy. Lecz jeśli który prorok odważy się mówić w moim imieniu to, czego mu nie rozkazałem, albo wystąpi w imieniu bogów cudzych – taki prorok musi ponieść śmierć».
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 95 (94), 1-2. 6-7c. 7d-9 (R.: por. 7d-8a)

Refren: Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie.

Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu, *
wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia.
Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem, *
z weselem śpiewajmy Mu pieśni.

Refren.

Przyjdźcie, uwielbiajmy Go, padając na twarze, *
klęknijmy przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem, *
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.

Refren.

Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego: †
«Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba, *
jak na pustyni w dniu Massa,
gdzie Mnie kusili wasi ojcowie, *
doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła».

Refren.

DRUGIE CZYTANIE
1 Kor 7, 32-35
Małżeństwo i celibat

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian
Bracia: Chciałbym, żebyście byli wolni od utrapień. Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać żonie. I doznaje rozterki. Podobnie i kobieta: niezamężna i dziewica troszczy się o sprawy Pana, o to, by była święta i ciałem, i duchem. Ta zaś, która wyszła za mąż, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać mężowi. Mówię to dla waszego pożytku, nie zaś, by zastawiać na was pułapkę; ale po to, byście godnie i z upodobaniem trwali przy Panu.
Oto słowo Boże.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Mt 4, 16

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie,
i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Mk 1, 21-28
Jezus naucza jak ten, który ma władzę

Słowa Ewangelii według Świętego Marka
W Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w ich synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: «Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boga». Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego!  » Wtedy duch nieczysty zaczął nim miotać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: «Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne». I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Jezus nauczał zawsze jak ten, który ma władzę i moc. Jego nauczanie było powiązane z wypędzaniem demonów i uzdrawianiem chorych. W Jego słowach była moc z wysoka, ponieważ Królestwo Boże nie polega na słowie, ale na mocy. On otrzymał wszelką władzę i moc w niebie i na ziemi. Chcemy znać tylko takiego Chrystusa.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Jeżeli współcześnie coś sprawia nam trudność, to z pewnością jest to słuchanie. Umiejętność słuchania Boga, drugiego człowieka, samego siebie, to nie lada wyzwanie. Z jednej strony żyjemy w świecie pełnym hałasu – Internetu, telewizji, muzyki, codziennych spraw. Ale i w nas jest hałas, który paradoksalnie odzywa się właśnie wtedy, kiedy zostajemy w ciszy, kiedy stajemy do osobistej modlitwy. A słuchanie i niesłuchanie Boga to sprawa życia i śmierci!
Dzisiejsze słowa z Księgi Powtórzonego Prawa to fragment jej kluczowej części, którą możemy nazwać konstytucją Izraela. Mojżesz przemawia do Izraelitów u progu wejścia do Ziemi Obiecanej. Nim jednak zajmą Kanaan, Mojżesz kieruje do ludu słowa o tym, jak mają żyć w nowych realiach, będąc Ludem Boga, innym, niż pogańskie plemiona, które spotkają. Zapowiada proroka, który będzie głosił to, co Bóg mu poleci. To z jednej strony zapowiedź wszystkich proroków, których przez wieki posyłał Bóg do swojego ludu. Ale to także bardzo ważna zapowiedź mesjańska, zapowiedź Nowego Mojżesza, Tego, który stał się naszym bratem poprzez Wcielenie – Jezusa Chrystusa. Jego mamy słuchać (por. Mk 9, 7)!
W naszym życiu trzeba sobie powiedzieć jasno – albo słucham Boga ,”na całego”, albo nie słucham Go wcale. Albo słucham oficjalnego głosu Kościoła, albo słucham głosu fałszywych proroków, którzy głoszą własną wersję doktryny.
Słuchanie domaga się postawy milczenia. Ale jeśli o nią zawalczę, to wtedy wreszcie usłyszę to, co chce mi powiedzieć Bóg, co mówią do mnie inni, i o co tak naprawdę woła moje serce.

Komentarz do psalmu
W Biblii jak refren powraca zdanie, że serce Izraelitów stało się twarde na głos Boga. Prorok Izajasz otrzymuje nawet od Boga zaskakujące polecenie: ,,Zatwardź serce tego ludu, znieczul jego uszy, zaślep jego oczy, iżby oczami nie widział ani uszami nie słyszał, i serce jego by nie pojęło, żeby się nie nawrócił i nie był uzdrowiony” (Iz 6, 10). Bóg nie chce zatracenia swojego ludu, ale w tych słowach zapowiada prorokowi bardzo dobitnie, żeby nie zniechęcał się oporem słuchaczy wobec orędzia.
Nie wystarczy jednak samo słuchanie. Pan Jezus przestrzega swoich uczniów: „Uważajcie, jak słuchacie” (Łk 8, 18) – uważajcie, bo to, o czym wam mówię, jest najważniejszą nauką dla waszego życia. Nie wystarczy jej słuchać, ale trzeba także tę naukę wypełniać w życiu przez konkretne, codzienne uczynki miłości. Bo ten, kto jedynie słucha, a nie żyje według tego, czego uczy Jezus, podobny jest do człowieka, który swój dom zbudował na piasku (por. Mt 7, 21. 24-27).
Od kogo uczyć się tego, by nie zatwardzać swojego serca na głos Boga? Co zrobić, jeśli nasze serce stało się sercem kamiennym, zamiast być sercem z ciała (por. Ez 36, 26), bo zorientowaliśmy się, że tak naprawdę od dawna nie słuchamy już Boga? „Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2, 19). Ona, Dziewica słuchająca, zawsze jest gotowa nam pomóc. Dzięki temu, że posłuchała Boga, i chciała tego, czego On chciał, Chrystus mógł nas zbawić. Maryja jest ikoną Kościoła, jest wzorem dla każdego ucznia Jezusa. Każdy, kto słucha słów Jezusa i je wypełnia, może stać się Jego matką (por. Mk 3, 35)! Jeśli znów otworzymy się z pokorą na Boże słowo i odpowiemy na nie naszym postępowaniem, to i w naszym życiu mogą się dokonywać Boże dzieła. Obyśmy dzisiaj usłyszeli głos Jego!

Komentarz do drugiego czytania
Dzisiejszy fragment Listu do Koryntian może być kłopotliwy w słuchaniu dla wszystkich, którzy żyją w małżeństwie. Czy źle wybrali?
Słuchając słów św. Pawła, musimy sobie najpierw przypomnieć, że są w Kościele różne powołania. Pierwsze i naturalne jest powołanie do małżeństwa, do założenia rodziny. Jest jednak także szczególne powołanie do życia w celibacie, do całkowitego oddania się na służbę Bogu i Kościołowi. Co jest celem tych powołań? ,,Trwanie przy Panu”, bycie w bliskości z Bogiem, a więc miłość Boga i bliźniego, i to właśnie na tej drodze, do której powołał mnie Pan. Celem życia każdego człowieka jest zbawienie, ostateczne zjednoczenie z Bogiem.
Zatem właśnie w tym stanie, w którym żyję, który jest drogą mojego powołania, mam się uświęcać. Zarówno odmawianie brewiarza i sprawowanie sakramentów, jak i codzienne, cierpliwe wychowywanie dzieci i praca zawodowa mogą być drogą do świętości.
Święty Paweł nie pomniejsza znaczenia małżeństwa, ale pokazuje, że życie w bezżeństwie dla Królestwa Bożego zapowiada sposób, w jaki wszyscy będą żyć w niebie, kiedy nikt nie będzie się już żenił ani za mąż wychodził (por. Łk 20, 35). Pan Bóg daje wielu ludziom powołanie do życia w celibacie, bo chce, aby byli świadkami życia przyszłego. Aby poprzez całkowite oddanie się Jemu, bardziej niż jakiejkolwiek innej osobie, wskazywali wszystkim, że tak naprawdę celem naszego życia jest tylko Bóg. Jednak sam Pan Jezus zapowiedział apostołom, że nie każdy to powołanie zrozumie (Mt 19, 11n).
Przeżywamy w Kościele, ogłoszony przez Ojca Świętego Franciszka, Rok Świętego Józefa. Warto zatem odnieść się do słów z adhortacji św. Jana Pawła II „Redemptoris custos”, poświęconej św. Józefowi. Papież mówi, że małżeństwo Maryi i Józefa, których łączyła miłość jednocześnie dziewicza i oblubieńcza, jest symbolem tajemnicy Kościoła, dziewicy i oblubienicy. Papież podkreśla, że małżeństwo i celibat są dwoma rodzajami miłości, które „łącznie ukazują tajemnicę Kościoła”. „Dziewictwo i celibat dla królestwa Bożego nie tylko nie stoją w sprzeczności z godnością małżeństwa, ale ją zakładają i potwierdzają. Małżeństwo i dziewictwo to dwa sposoby wyrażania i przeżywania jedynej Tajemnicy Przymierza Boga ze swym ludem, które jest komunią miłości między Bogiem i ludźmi” (por. pkt. 20).

Komentarz do Ewangelii
W szkole, zwłaszcza w starszych klasach, często można zaobserwować u uczniów, że kiedy zaczyna się lekcja (na żywo czy też w formie zdalnej), nie są zafascynowani tym, co za chwilę usłyszą. Podobnie w kościele, kiedy zaczyna się liturgia słowa, a zwłaszcza homilia, na twarzach słuchaczy maluje się znudzenie. Możemy się doszukiwać różnych przyczyn tego zjawiska, ale jedno jest pewne – inny wyraz musiały mieć twarze ludzi, którzy przebywali w tamten szabat w synagodze w Kafarnaum – kiedy Jezus nauczał, „zdumiewali się Jego nauką”, dosłownie – byli „oszołomieni”, zaskoczeni, albo pełni podziwu.
Czy nas jeszcze zaskakuje Ewangelia? Czy raczej znamy ją już na pamięć, już się niczego po nauce Pana Jezusa nie spodziewamy? A może trzeba raczej zapytać siebie – co zrobić, żeby słowo Boże nas naprawdę zdumiało, przemieniło?
Człowiek opętany, który przebywał wtedy w synagodze, pyta Jezusa w formie zarzutu – „czego chcesz od nas?”, dosłownie – „Co nam i Tobie?”. A nam i Jezusowi jest to, że On, odwieczny Bóg, stał się człowiekiem, i w pewien sposób zjednoczył się z każdym człowiekiem (por. Sobór Watykański II, Gaudium et spes, 22). Jezus Chrystus poprzez Wcielenie chciał się zjednoczyć właśnie ze mną! I to jest możliwe, jeśli tylko poddam się przemieniającej mocy Jego Ewangelii, temu Słowu, które nie jest jedynie jakąś doktryną, ale które ma moc działać w ludzkich sercach, które ma moc wypędzać demony. To bardzo wymowne, że pierwszy publiczny znak Pana Jezusa, zaraz po powołaniu apostołów, to właśnie egzorcyzm, i to w synagodze. Jezus zapowiada tym samym cel swojej misji, dla którego przyszedł na ziemię – On przez swoją Mękę, Śmierć i Zmartwychwstanie pokona szatana, zwycięży grzech.
Żeby na nowo zaskoczyła nas Ewangelia, potrzebujemy zatem być nie tylko biernymi słuchaczami słowa Bożego, ale ożywić naszą relację z Tym, który jest Słowem Wcielonym. I o to trzeba prosić pokornie i gorliwie Ducha Świętego. Inaczej grozi nam to, że pomimo regularnych praktyk religijnych i sakramentalnych, będziemy się w rzeczywistości dystansować od mocy Jezusa, żyjąc w obawie, że On naprawdę może coś w naszym życiu zmienić.
Ojcowie pustyni uczą, że recytowanie z pamięci fragmentów słowa Bożego, chociażby psalmów, jest szczególnym rodzajem modlitwy, która oczyszcza serce ze zła. Nasza cierpliwa, codzienna lektura Pisma Świętego, połączona z modlitwą, stopniowo przemienia nasze serce i pogłębia naszą relację z Chrystusem – warto zatem, oprócz medytacji codziennej Ewangelii, po prostu czytać Pismo Święte, rozdział po rozdziale. W słowie Bożym jest ogromna moc – dla dzieci Kościoła jest ono „umocnieniem wiary, pokarmem duszy, czystym i trwałym źródłem życia duchowego” (KKK 131).
Komentarze zostały przygotowane przez Mateusza Mickiewicza diakona VI roku WMSD

Święty Jan Bosko, prezbiter

Święty Jan Bosko - zdjęcie z 16 marca 1886 r.

Jan Bosko urodził się 16 sierpnia 1815 r. w Becchi (ok. 40 km od Turynu). Był synem piemonckich wieśniaków. Gdy miał 2 lata, zmarł jego ojciec. Jego matka musiała zająć się utrzymaniem trzech synów. Młode lata spędził w ubóstwie. Wcześnie musiał podjąć pracę zarobkową. Kiedy miał 9 lat, Pan Bóg w tajemniczym widzeniu sennym objawił mu jego przyszłą misję. Zaczął ją na swój sposób rozumieć i pełnić. Widząc, jak wielkim powodzeniem cieszą się przygodni kuglarze i cyrkowcy, za pozwoleniem swojej matki w wolnych godzinach szedł do miejsc, gdzie ci popisywali się swoimi sztuczkami, i zaczynał ich naśladować. W ten sposób zbierał mieszkańców swojego osiedla i zabawiał ich w niedziele i świąteczne popołudnia, przeplatając swoje popisy modlitwą, pobożnym śpiewem i „kazaniem”, które wygłaszał. Było to zwykle kazanie, które tego dnia na porannej Mszy świętej zasłyszał w kościele parafialnym.
Pierwszą Komunię świętą przyjął w wieku 11 lat (1826). Gdy miał lat 14, rozpoczął naukę u pewnego kapłana-emeryta. Musiał ją jednak po roku przerwać po jego nagłej śmierci. W latach 1831-1835 ukończył szkołę podstawową i średnią. Nie mając funduszów na naukę, Jan musiał pracować dodatkowo w różnych zawodach, by zdobyć konieczne podręczniki i opłacić nauczycieli. Musiał także pomyśleć o własnym utrzymaniu, mieszkając na stancji. Dorabiał nadto dawaniem korepetycji.

Święty Jan BoskoPo ukończeniu szkół średnich Jan został przyjęty do wyższego seminarium duchownego w Turynie. Tutaj pod kierunkiem św. Józefa Cafasso, wykładowcy i spowiednika, czynił znaczne postępy w doskonałości chrześcijańskiej (1835-1841). 5 czerwca 1841 roku otrzymał święcenia kapłańskie. Za poradą św. Józefa Jan wstąpił do Konwiktu Kościelnego dla pogłębienia swojej wiedzy religijnej i życia wewnętrznego.
8 grudnia 1841 roku napotkał przypadkowo 15-letniego młodzieńca-sierotę, zupełnie opuszczonego materialnie i moralnie. Od tego dnia zaczął gromadzić samotną młodzież, uczyć ją prawd wiary, szukać dla niej pracy u uczciwych ludzi. W niedzielę zaś dawał okazję do wysłuchania Mszy świętej i do przyjmowania sakramentów świętych, a później zajmował młodzież rozrywką. Ponieważ wielu z nich było bezdomnych, starał się dla nich o dach nad głową. Tak powstały szkoły elementarne, zawodowe i internaty, które rychło rozpowszechniły się w Piemoncie. „Zaniósł wiarę, światło i pokój tam, gdzie samotność rodziła nędzę” (z hymnu Liturgii Godzin).
Ten apostoł młodzieży uważany jest za jednego z największych pedagogów w dziejach Kościoła. Zdawał sobie wszakże sprawę, że sam jeden tak wielkiemu dziełu nie podoła. Aby zapewnić stałą pieczę nad młodzieżą, założył dwie rodziny zakonne: Pobożne Towarzystwo św. Franciszka Salezego dla młodzieży męskiej – salezjanów (1859) oraz zgromadzenie Córek Maryi Wspomożycielki Wiernych dla dziewcząt (1872). Będąc tak aktywnym, Jan potrafił odnajdywać czas na modlitwę i głębokie życie wewnętrzne. Obdarzony niezwykłymi charyzmatycznymi przymiotami, pozostawał człowiekiem pokornym i skromnym. Uważał siebie za liche narzędzie Boga.
Rozwinął szeroko działalność misyjną, posyłając najlepszych swoich synów duchowych i córki do Ameryki Południowej. Dzisiaj członkowie Rodziny Salezjańskiej pracują na polu misyjnym na wszystkich kontynentach świata, zajmując jedno z pierwszych miejsc. W dziedzinie wychowania chrześcijańskiego św. Jan Bosko wyróżnił się nie tylko jako jeden z największych w dziejach Kościoła pedagogów, ale zostawił po sobie kierunek-szkołę pod nazwą „systemu uprzedzającego” (zachowawczego), który wprowadził prawdziwy przewrót w dotychczasowym wychowaniu. Ta metoda wychowawcza nie jest oparta na stosowaniu przymusu, lecz odwołuje się do potencjału dobra i rozumu, jakie wychowanek nosi w swoim wnętrzu. Wychowawca, w pełni szanując wolną wolę młodego człowieka, staje się mu bliski i towarzyszy mu na drodze autentycznego wzrastania. System zapobiegawczy polega na uprzedzaniu czynów podopiecznego tak, aby nie doprowadzić do zrobienia przez niego czegoś niewłaściwego.

Święty Jan BoskoNie mniejsze zasługi położył św. Jan Bosko na polu ascezy katolickiej, którą uwspółcześnił, uczynił dostępną dla najszerszych warstw wiernych Kościoła: uświęcenie się przez sumienne wypełnianie obowiązków stanu, doskonalenie się przez uświęconą pracę. Najświętsza Maryja Panna i św. Józef nie poszli w swoim życiu codziennym drogą nadzwyczajnych pokut czy też wielu godzin modlitwy. Wszystko jednak czynili dla wypełnienia woli Bożej, dla Jezusa. W ten sposób wszystkie ich czynności były aktem czci i miłości Bożej. Ta właśnie tak prosta i wszystkim dostępna asceza salezjańska wyniosła na ołtarze Jana Bosko, Michała Rua, jego następcę, Dominika Savio – jego wychowanka, Alojzego Orione – założyciela Małego Dzieła Boskiej Opatrzności (orionistów) oraz Marię Dominikę Mazzarello – współzałożycielkę Córek Maryi Wspomożycielki Wiernych, a także Alojzego Versiglia, biskupa, i Kaliksta Caravario, misjonarzy i męczenników w Chinach (+ 25 lutego 1930 r.).
Cały wolny czas Jan poświęcał na pisanie i propagowanie dobrej prasy i książek. Początkowo wydawał je w drukarniach turyńskich. Od roku 1861 posiadał już własną drukarnię. Rozpoczął od wydawania żywotów świątobliwych młodzieńców, by swoim chłopcom dać konkretne żywe przykłady i wzory do naśladowania. Od roku 1877 dla wszystkich przyjaciół swoich dzieł zaczął wydawać jako miesięcznik, do dziś istniejący, Biuletyn Salezjański. Wszystkie jego pisma wydane drukiem to 37 tomów. Ponadto pozostawił po sobie olbrzymią korespondencję.
W czasie kanonicznego procesu naoczni świadkowie w detalach opisywali wypadki uzdrowienia ślepych, głuchych, chromych, sparaliżowanych, nieuleczalnie chorych. Wiemy o wskrzeszeniu co najmniej jednego umarłego. Jan Bosko posiadał nader rzadki nawet wśród świętych dar bilokacji, rozmnażania orzechów czy kasztanów jadalnych. Zanotowano także przypadek rozmnożenia przez Jana Bosko konsekrowanych komunikantów. Najwięcej rozgłosu przyniosły mu jednak dar czytania w sumieniach ludzkich, którym posługiwał się niemal na co dzień, oraz dar przepowiadania przyszłości jednostek, swojego zgromadzenia, dziejów Italii i Kościoła.
Jan Bosko zmarł 31 stycznia 1888 r. Pius XI beatyfikował ks. Bosko 2 czerwca 1929 r., a kanonizował 1 kwietnia 1934 r., w Wielkanoc. Jest patronem młodzieży, młodych robotników i rzemieślników.

W chwili śmierci Założyciela zgromadzenie salezjanów miało 58 domów i liczyło 1049 członków. Obecnie ponad 16 000 salezjanów prowadzi 1830 placówek w 128 krajach świata. Rodzina Salezjańska, do której należą zakonnicy i świeccy żyjący duchowością ks. Bosko, liczy ponad 400 000 członków.
Duchowi synowie św. Jana Bosko, zwani najczęściej salezjanami, przybyli do Polski w 1898 roku. Córki Maryi Wspomożycielki przybyły do Polski w roku 1922. Ze zgromadzenia salezjańskiego wyszli m.in. prymas Polski, kardynał August Hlond (1881-1948) i metropolita poznański Antoni Baraniak (1904-1977). Salezjaninem był bł. Bronisław Markiewicz (+ 1912), który założył na ziemiach polskich zgromadzenie św. Michała Archanioła (michalitów). Z grona polskich salezjanów wywodzi się także bł. August Czartoryski, beatyfikowany przez św. Jana Pawła II 25 kwietnia 2004 r.

W ikonografii św. Jan Bosko przedstawiany jest jako kapłan w sutannie zakonnej. Najczęściej ukazywany jest w otoczeniu młodzieży, której poświęcił swoje życie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Święci i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s