2 grudnia – wspomnienie błogosławionego Rafała Chylińskiego, prezbitera

PIERWSZE CZYTANIE
Iz 25, 6-10a
Pan Bóg zaprasza na ucztę mesjańską i otrze łzy z każdego oblicza

Czytanie z Księgi proroka Izajasza
Pan zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze on na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, zdejmie hańbę ze swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł. I powiedzą w owym dniu: oto nasz Bóg, Ten, któremu zaufaliśmy, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność; cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia! Albowiem ręka Pana spocznie na tej górze.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 23 (22), 1b-3a. 3b-4. 5. 6 (R.: por. 6cd)

Refren: Po wieczne czasy zamieszkam u Pana.

Pan jest moim pasterzem, †
niczego mi nie braknie, *
pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć, *
orzeźwia moją duszę.

Refren.

Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach *
przez wzgląd na swoją chwałę.
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, †
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. *
Kij Twój i laska pasterska są moją pociechą.

Refren.

Stół dla mnie zastawiasz *
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem, *
kielich mój pełny po brzegi.

Refren.

Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną *
przez wszystkie dni życia
i zamieszkam w domu Pana *
po najdłuższe czasy.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Oto Pan przyjdzie, aby lud swój zbawić,
błogosławieni, którzy są gotowi wyjść Mu na spotkanie.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Mt 15, 29-37
Jezus ociera łzy i daje cudowny pokarm

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus przyszedł nad Jezioro Galilejskie. Wszedł na górę i tam siedział. i przyszły do Niego wielkie tłumy, mając z sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u Jego stóp, a on ich uzdrowił. Tłumy zdumiewały się, widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. i wielbiły Boga Izraela. Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: «Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają, co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby ktoś nie zasłabł w drodze». Na to rzekli Mu uczniowie: «Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba, żeby nakarmić tak wielki tłum?» Jezus zapytał ich: «ile macie chlebów?» Odpowiedzieli: «Siedem i parę rybek». A gdy polecił tłumowi usiąść na ziemi, wziął siedem chlebów i ryby i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów.
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Jezus jest mistrzem i nauczycielem, cudotwórcą i uzdrowicielem. On bez przerwy nauczał i bez przerwy uzdrawiał i wypędzał demony. Jego zbawienie przynosi życie wieczne, wolność, zdrowie i błogosławieństwo. Przez wiarę i cierpliwość, spełniają się w naszym życiu wszystkie Jego obietnice. On zawsze działa, gdy ufamy i wierzymy zgodnie z wolą Ojca objawioną w Słowie Bożym. Królestwo Boże nie polega na słowie, ale na mocy.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Prorok Izajasz w obrazie wyśmienitej uczty opisuje przyszłą radość całego świata, zgromadzonego na górze Syjon. A trzeba powiedzieć, że w tamtym czasie uczta – wspólny, uroczysty posiłek przy stole – był wyrazem szczególnej bliskości i zażyłości ludzi. Przypomnijmy sobie nasze wspólne momenty świętowania przy stole w gronie rodziny i przyjaciół – a Pan daje nam o wiele więcej! Cała historia zbawienia pokazuje, jak Bóg, właśnie poprzez ucztę, zaprasza ludzi do wspólnoty ze sobą: po zawarciu przymierza na Synaju (por. Wj 24, 9-11); podczas Ostatniej Wieczerzy Jezusa z Apostołami (J 13,1nn); wreszcie Chrystus każdego z nas zaprasza do wspólnoty stołu ze sobą, podczas ofiary Eucharystycznej: „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną” (Ap 3, 20).
Dzisiejsze proroctwo Izajasza to słowo ogromnej pociechy dla nas. Nadejdzie dzień, kiedy Pan Bóg otrze każdą moją łzę, kiedy zdejmie hańbę ze swego ludu, kiedy nie będzie już śmierci. Potrzebujemy dzisiaj, kiedy jeszcze doświadczamy łez, hańby i śmierci, zaufać słowom Zbawiciela: „Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni” (Mt 5, 4).
Każda Eucharystia jest przedsmakiem uczty niebieskiej. Oto modlimy się też w dzisiejszej Kolekcie mszalnej: „Panie nasz Boże, mocą Twojej łaski przygotuj nasze serca, abyśmy byli godni wziąć udział w uczcie wiecznego życia, i mogli otrzymać pokarm niebieski z rąk Jezusa Chrystusa, gdy przyjdzie w chwale”.

Komentarz do psalmu
Psalm 23 warto mieć zawsze pod ręką – założony obrazkiem w Piśmie Świętym, zaznaczony w aplikacji telefonu. Bo to słowo, które przypomina nam, zwłaszcza wtedy, gdy jest nam trudno, że Pan Bóg naprawdę jest Dobrym Pasterzem – On zna mnie, a ja mam iść za Nim (por. J 10, 27). To słowo o Bogu, z którym mogę przejść każdą ciemną dolinę, nie lękając się zła, bo On jest ze mną! On poprowadzi mnie właściwą drogą, nawet wtedy, gdy ja się gubię i już nie wiem, którędy iść. Ten psalm to rozmowa psalmisty z Bogiem o jego doświadczeniach życia, o jego osobistej historii, w której przekonał się, że naprawdę może zaufać dobremu Bogu. Bo z Bogiem niczego mu nie brakuje.
Jednocześnie, to słowo, które wskazuje nam kierunek. Jako chrześcijanie musimy mieć ciągle przed oczami cel. Po co żyję? Po co się modlę? Po co kocham, pracuję, cierpię…? Naszym celem jest niebo! Po wieczne czasy zamieszkam u Pana – jeśli tylko pójdę tą drogą, którą On mi wskazuje.
W dzisiejszej liturgii ten psalm śpiewamy przede wszystkim w kontekście tajemnicy Eucharystii – Bóg zastawia dla nas stół, namaszcza głowę olejkiem, napełnia kielich po brzegi. To biblijne obrazy dostatku i błogosławieństwa. Bóg zachowuje się wobec nas jak gościnny gospodarz, który przyjmuje strudzonego wędrowca, nakrywa dla niego stół, zgodnie ze wschodnim zwyczajem namaszcza głowę pachnącym olejkiem. Tak podjęty gość może czuć się bezpiecznie wobec gróźb ze strony wszelkich przeciwników.
Kiedy przychodzimy na Mszę świętą, Bóg zaprasza nas, żebyśmy poczuli się właśnie jak goście u dobrego gospodarza. Bo to nie my działamy, nie nasza aktywność sprawia cud Eucharystii. To Bóg sam ofiarował się za nas na krzyżu, On wydał się za nas, i On karmi nas swoim ciałem. Do Niego możemy przyjść z naszym znękaniem ze strony wrogów, do Niego w Eucharystii się uciekać, kiedy już nie wiemy, jak dalej żyć. I za każdym razem, gdy jesteśmy w stanie łaski uświęcającej, dokonuje się cud – znów czujemy się jak owce na ramionach pasterza, i możemy być spokojni co do dalszej drogi.

Komentarz do Ewangelii
Dzisiejsza Ewangelia bardzo wyraźnie pokazuje, że Panu Jezusowi nie są obce nasze ludzkie potrzeby. On sam stał się w pełni człowiekiem – z wyjątkiem doświadczenia grzechu – i On w pełni może powiedzieć, że rozumie to, co ludzkie. „On, Syn Boży, przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem” (Vaticanum II, Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym, Gaudium et spes, 22).
Rozważając dzisiejszą Ewangelię, z jednej strony możemy się odnaleźć w postawie tych, którzy coś otrzymują od Jezusa – najpierw w postawie chorych na różne choroby, których Jezus uzdrowił, a potem tłumu, który jest nakarmiony chlebem na pustyni.
Z drugiej, jesteśmy też zaproszeni do czegoś więcej – aby wejść w logikę daru z siebie, niejako pomóc Panu Jezusowi w dokonaniu cudu. Słyszymy przecież, że tych wszystkich chorych ktoś inny do Jezusa przyniósł – „położyli ich u Jego stóp, a On ich uzdrowił”. Takim „kładzeniem ludzi u stóp Jezusa” jest bez wątpienia nasza modlitwa za innych – u początku modlitwy zostawiamy wszystkie nasze intencje, bliskie nam osoby u stóp Jezusa. A potem patrzymy na Niego, skupiamy się na Nim, słuchamy Jego słowa, i pozwalamy, żeby to On działał. Oddajemy tych wszystkich ludzi Jemu.
Podobnie, nim Jezus rozmnożył chleb, poprosił uczniów, aby oddali Mu wszystko, co mieli – choć było to naprawdę niewiele. Inicjatywa rozmnożenia chleba wychodzi od Jezusa – to On jest pełen miłosierdzia i współczucia dla ludzi: „Żal mi tego ludu!”. Ale Chrystus zaprasza też uczniów, by stali się pośrednikami między Nim a tłumem, by nie byli tylko biernymi obserwatorami. I słowa opisujące to, co robił Jezus, nie są bez znaczenia – On „odmówił modlitwę dziękczynną” – eucharistesas – a więc zapowiedział to, co od Ostatniej Wieczerzy dokonuje się na wszystkich ołtarzach świata. Ze współczucia Boga, z całkowitego oddania się Chrystusa ludziom, rodzi się Eucharystia. Każdego dnia możemy mieć udział w tym największym z cudów, w największej bliskości Boga na ziemi.
I w każdej Mszy świętej jesteśmy zaproszeni do postawy zaangażowania, daru z siebie, aby Eucharystia naprawdę była w naszym życiu owocna. Podczas przygotowania darów kapłan wlewa do kielicha wino i kroplę wody, co symbolizuje bóstwo i człowieczeństwo Jezusa, ale może być także symbolem naszej, ludzkiej ofiary, którą włączamy w ofiarę Boga-Człowieka. A potem kapłan wzywa nas: „módlcie się, aby moją i waszą ofiarę przyjął Bóg, Ojciec wszechmogący” – to moment, abyśmy na ołtarzu złożyli cały nasz trud miłości, wszystkie prace, cierpienia. W Eucharystii Chrystus chce to wszystko przemienić!
Komentarze zostały przygotowane przez Mateusza Mickiewicza diakona VI roku WMSD w Warszawie

Błogosławiony Rafał Chyliński, prezbiter

Błogosławiony Rafał Chyliński

Melchior Chyliński urodził się 6 stycznia 1694 r. we wsi Wysoczka (woj. poznańskie) w rodzinie szlacheckiej. Jego rodzice Arnold Jan i Marianna Kierska wychowali go w wierze chrześcijańskiej. Do chrztu podawało go dwoje bezdomnych z przytułku sąsiadującego z majątkiem rodzinnym. Prawdopodobnie odwiedzając ich, młody Melchior poznał trudny los ludzi ubogich. Ukończył szkołę parafialną w Buku, a następnie kolegium humanistyczne jezuitów w Poznaniu, założone przez ks. Jakuba Wujka, autora polskiego przekładu Biblii. W 1712 roku zaciągnął się do wojska, prawdopodobnie jako zwolennik króla Stanisława Leszczyńskiego, gdzie przez trzy lata doszedł do stopnia oficerskiego i został komendantem chorągwi (w tej kwestii biografowie nie są zgodni; niektórzy uważają, że służył w rajtarii króla Augusta II Sasa, pod marszałkiem Joachimem Flemmingiem).
Trzy lata później opuścił wojsko, gdzie cierpiał widząc demoralizację żołnierzy i nie mogąc pogodzić się z bratobójczymi walkami (był to okres wojen między zwolennikami dwóch królów, wspominany do dziś w przysłowiu „Od Sasa do Lasa”). Wkrótce potem wstąpił do franciszkanów konwentualnych w Krakowie. 4 kwietnia 1715 r. został obłóczony i otrzymał imię zakonne Rafał. Śluby wieczyste złożył już 26 kwietnia następnego roku, a w czerwcu 1717 r. przyjął święcenia kapłańskie. Życie ascetyczne łączył z posługą misyjną. Przebywał w klasztorach w Radziejowie, Poznaniu, Warszawie, Kaliszu, Gnieźnie i Warce nad Pilicą. Najdłużej pracował w Łagiewnikach koło Łodzi i w Krakowie. Niektórzy biografowie uważają, że powodem tak częstych przenosin była okazywana biednym miłość, bo o. Rafał rozdawał na jałmużnę wszystko, co sam miał, a często i całe zapasy klasztornej spiżarni. We wszystkich miejscach, gdzie posługiwał, z zapałem głosił kazania i prowadził katechizację, dał się poznać jako doskonały spowiednik. Szerzył apostolstwo miłości i miłosierdzie wśród biednych, cierpiących, kalek – dla których był troskliwym i cierpliwym opiekunem. Ponad wszystko przedkładał miłość do Boga. Powtarzał często: „Miłujmy Pana, wychwalajmy Pana zawsze, nigdy Go nie obrażajmy”. Dla wynagrodzenia Panu Bogu za grzechy świata wybrał drogę pokuty, licznych umartwień, wyrzeczeń i surowych postów (pod habitem nosił włosiennicę, a spał zawsze w nieogrzewanej celi). Z radością wychwalał Pana, wiele czasu poświęcał na modlitwę osobistą. Swoim życiem w zgodzie z Ewangelią wyrażał ogromną miłość do Boga. Był gorącym orędownikiem ufności w łaskawość Boga i wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny, którą czcił z ogromną pobożnością i synowskim oddaniem. Jego pobożność oraz miłosierdzie zjednały mu za życia opinię świętości.
Kiedy w 1736 roku wybuchła epidemia w Krakowie, niezwłocznie pospieszył z pomocą, opiekując się troskliwie chorymi i umierającymi. Nie dbając o swoje bezpieczeństwo, spędzał w lazarecie dnie i noce, wykonując wszelkie posługi przy chorych, pocieszając, spowiadając i przygotowując konających na śmierć. Po dwóch latach, gdy epidemia w Krakowie ustała, powrócił do Łagiewnik, gdzie opiekował się ubogimi, rozdając im jedzenie i ubranie. Pełną miłości i pokory opiekę nad chorymi przerwała choroba, zmuszając go do pozostania w celi zakonnej. Chorując przez trzy tygodnie, dawał przykład wielkiej cierpliwości, z jaką znosił wszelkie cierpienia. Współbracia uważali, że przepowiedział dzień swojej śmierci, prosząc w przededniu o udzielenie sakramentów.

Grób bł. Rafała ChylińskiegoZmarł 2 grudnia 1741 r. w Łagiewnikach koło Łodzi. Tam znajdują się jego relikwie, do których pielgrzymki rozpoczęły się niemal od razu po pogrzebie. Kult o. Rafała, podtrzymywany cudami, które dokumentowali współbracia, przetrwał 250 lat. Proces beatyfikacyjny, przerwany przez rozbiory Polski, został wznowiony w naszych czasach.
Ojca Rafała beatyfikował 9 czerwca 1991 r. św. Jan Paweł II w Warszawie w czasie Mszy św. odprawianej w Parku Agrykola. Papież powiedział w homilii: „To, że przez tak długi czas nie zaginęła pamięć o jego świętości, jest świadectwem, że Bóg jakby specjalnie czekał na to, aby Jego sługa mógł zostać ogłoszony błogosławionym już w wolnej Polsce. Bardzo się nad tym zastanawiałem, czytając jego życiorys. Jego życie jest związane z okresem saskim, a wiemy, że były to smutne czasy (…), były to czasy jakiegoś zadufania w sobie, bezmyślności, konsumizmu rozpanoszonego wśród jednej warstwy. I otóż na tle tych czasów pojawia się człowiek, który pochodzi z tej samej warstwy. Wprawdzie nie z wielkiej magnaterii, ale ze skromnej szlachty, w każdym razie z tej, która miała wszystkie prawa społeczne i polityczne. I ten człowiek, czyniąc to, co czynił, wybierając powołanie, które wybiera, staje się – może nawet jest – protestem i ekspiacją. Bardziej niż protestem, ekspiacją za wszystko to, co niszczyło Polskę. (…) Jego życie ukryte, ukryte w Chrystusie, było protestem przeciwko tej samoniszczącej świadomości, postawie i postępowaniu społeczeństwa szlacheckiego w tamtych saskich czasach, które wiemy, jaki miały finał. A dlaczego dziś nam to Opatrzność przypomina? Dlaczego teraz dopiero dojrzał ten proces przez wszystkie znaki z ziemi i z nieba, że można ogłosić ojca Rafała błogosławionym? Odpowiedzcie sobie na to pytanie. Odpowiadajmy sobie na to pytanie. Kościół nie ma gotowych recept. Papież nie chce wam podpowiadać żadnej interpretacji, ale zastanówmy się wszyscy, ilu nas jest – 35 milionów Polaków – zastanówmy się wszyscy nad wymową tej beatyfikacji właśnie w Roku Pańskim 1991”.

W ikonografii bł. Rafał przedstawiany jest w habicie franciszkańskim i ze stułą. Jego atrybutami są: księga na stole, dyscyplina, krzyż. Wiele oddziałów Caritas przyjęło go za swojego patrona.

Zobacz także:

***
#NiezbędnikAdwentowy: Nowy początek!
(kliknij baner)

niedziela.pl - #NiezbednikAdwentowy

Co gdyby znany z dzieciństwa czekoladkowy #Kalendarz Adwentowy przenieść w sferę duchową?
Portal niedziela.pl na czas Adwentu przygotował specjalny internetowy kalendarz adwentowy.
#NiezbędnikAdwentowy to cykl rekolekcyjny, w którym każdego dnia, odkrywając kolejne okienko kalendarza, będziecie odkrywać nowe materiały pomocne w duchowym wzroście.
Oprócz tego każdego dnia będzie czekało na Was duchowe wyzwanie.
Przeżyjmy ten wyjątkowy czas razem.
Niech to będzie nowy początek!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Święci i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.