27 listopada – wspomnienie świętego Franciszka Antoniego Fasaniego, prezbitera

PIERWSZE CZYTANIE
Ap 20, 1-4. 11 – 21, 2
Sąd ostateczny

Czytanie z Apokalipsy Świętego Jana Apostoła
Ja, Jan, ujrzałem anioła zstępującego z nieba, który miał klucz od Czeluści i wielki łańcuch w ręce. I pochwycił Smoka, Węża starodawnego, którym jest Diabeł i Szatan, i związał go na tysiąc lat. I wtrącił go do Czeluści, i zamknął, i pieczęć nad nim położył, by już nie zwodził narodów, aż tysiąc lat się dopełni. A potem ma być na krótki czas uwolniony. I ujrzałem trony – a na nich zasiedli sędziowie, i dano im władzę sądzenia – i ujrzałem dusze ściętych dla świadectwa Jezusa i dla słowa Bożego, i tych, którzy pokłonu nie oddali Bestii ani jej obrazowi, i nie wzięli sobie znamienia na czoło ani na rękę. Ożyli oni i tysiąc lat królowali z Chrystusem. Potem ujrzałem wielki biały tron i na nim Zasiadającego, od którego oblicza uciekły ziemia i niebo, a miejsca dla nich nie znaleziono. I ujrzałem umarłych – wielkich i małych – stojących przed tronem, a otwarto księgi. I inną księgę otwarto, która jest księgą życia. I osądzono zmarłych z tego, co w księgach zapisano, według ich czynów. I morze wydało zmarłych, co w nim byli, i Śmierć, i Otchłań wydały zmarłych, co w nich byli, i każdy został osądzony według swoich czynów. A Śmierć i Otchłań wrzucono do jeziora ognia. To jest śmierć druga – jezioro ognia. Jeśli się ktoś nie znalazł zapisany w księdze życia, został wrzucony do jeziora ognia. I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. I Miasto Święte – Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 84 (83), 3-4. 5-6a i 8a (R.: por. Ap 21, 3b)

Refren: Oto przybytek Pana Boga z ludźmi.

Dusza moja stęskniona pragnie przedsionków Pańskich, *
serce moje i ciało radośnie wołają do Boga żywego.
Nawet wróbel znajduje swój dom, a jaskółka gniazdo, †
gdzie złoży swe pisklęta: *
przy ołtarzach Twoich, Panie Zastępów, Królu mój i Boże!

Refren.

Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie, *
nieustannie wielbiąc Ciebie.
Szczęśliwi, których moc jest w Tobie. *
Mocy im będzie przybywać.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Łk 21, 28bc

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Nabierzcie ducha i podnieście głowy,
ponieważ zbliża się wasze odkupienie.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 21, 29-33
Przypowieść o drzewie figowym

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść: «Spójrzcie na figowiec i na wszystkie drzewa. Gdy widzicie, że wypuszczają pąki, sami poznajecie, że już blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie te wszystkie wydarzenia, wiedzcie, iż blisko jest królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

MAREK RISTAU
Badamy znaki czasu. Badamy znaki końca świata. Chrystus rzekł, że gdy zobaczymy te wszystkie wydarzenia, które zapowiedział, mamy być pewni, że nadejście Królestwa Bożego jest bliskie, że On jest blisko, we drzwiach! Czekamy w pokoju Bożym na realizację wszystkich znaków zbliżania się końca świata, bo niebo i ziemia przeminą, ale Jego słowa nie przeminą na wieki.

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Dzisiejszy urywek Księgi Objawienia proporcjami treści przypomina wczorajszy: oblubieńczy (małżeński) wątek Miasta Świętego, Nowego Jeruzalem (nowego nieba i nowej ziemi) wydaje się niemal przesłonięty przez wątki złowrogiej Czeluści (Śmierci i Otchłani), Smoka-Węża-Bestii (Diabła i Szatana) oraz ściętych świadków (męczenników). Być może zapytacie mnie, dlaczego te proporcje są tak zachwiane? „A, włączcie telewizor i otwórzcie Internet!”, odpowiem wam. „Tam to dopiero są zachwiane proporcje między relacjonowaniem dobra i zła”. Co ważne, wasze wczorajsze opowiedzenie się po stronie dobra – decyzja o tym, by to je akcentować w obliczu natarczywości i krzykliwości zła – bynajmniej tego nie zmieni. Gdy wy będziecie obcować z dobrym i zwycięskim Barankiem w waszych sercach, świat i tak będzie gromadził się pod sztandarem zła: czy to ulegając mu, czy krytykując je. W tym miejscu zauważmy, jak bardzo Apokalipsa współgra z przekazem Ewangelii o „Ojcu, który widzi w ukryciu” (zob. Mt 6, 4. 6. 18), aż do ofiary Jezusa, czyli miłości w przebraniu krzyża. Dziś więc, moja owieczko i mój baranku, zafundujcie sobie ćwiczenie odwrotne do poniedziałkowego: przejrzyjcie dopełniający się rok liturgiczny pod kątem intymnych spotkań z Bogiem i człowiekiem. Leczy nas i spaja wewnętrznie nie tylko wtulanie się w Baranka ranami, ale również przypominanie chwil czułości. To trochę jak oglądanie albumu ze zdjęciami albo przeglądanie komunikatora internetowego: gdy odtwarzamy drogę, którą z kimś już przeszliśmy, utwierdzamy się na niej i prosimy o „dalej”. W ten sposób okazuje się również, że będąc wciąż mieszkańcami nieczystego Babilonu, jesteśmy już obywatelami oblubieńczego Nowego Jeruzalem – Miasta Świętego. Doprawdy, już nastały nowe niebo i nowa ziemia!

Komentarz do psalmu
Każdy z nas potrzebuje pocieszenia – i każdy na swoją miarę. Jednym z nas więc będzie dziś bliżej do pocieszenia Apokalipsy z jej „wizjonerskim” odwołaniem się do Nowego Jeruzalem; innym, z kolei, będzie bliżej do pocieszenia psalmu z jego „spuszczeniem z tonu” – przekonywaniem się o Bożej opiece poprzez prostą obserwację przyrody: „Skoro w świątyni jerozolimskiej nawet wróbel znajduje swój dom, a jaskółka gniazdo, gdzie złoży swe pisklęta, to co dopiero ja, rozumny człowiek, obraz Boży i dziecko Boże!”. W tym duchu – uzupełniając wczorajszą prośbę o wolność od zastawanej kondycji – módlmy się o przeżywanie Adwentu w szczerości serca. Bez zawyżania i bez zaniżania poprzeczki. Tak… akurat.

Komentarz do Ewangelii
Najpierw ufa się osobie, a potem polega się na jej słowie. Wiara wyprzedza rozumienie – rozumienie dopiero bierze się z wiary. Takie podwójne przesłanie pomału wyłania się z naszej tygodniowej mowy Jezusa. Zarówno poznać lato z obserwacji samych pąków, jak i wywieść królestwo Boże z samych wydarzeń katastroficznych – to sprawa wiary w prawdę słów Jezusa. Tę zaś wyzna się o tyle, o ile wcześniej zaufało się Jemu samemu. Toteż zanim przyprawimy się o ból głowy, roztrząsając słowa, spróbujmy – w akcie adoracji – przylgnąć do Osoby. To wzajemna bliskość – a nie samotne poznanie – otwiera oczy na głębszy, Boży sens rzeczywistości.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Błażeja Węgrzyna

Święty Franciszek Antoni Fasani, prezbiter

Święty Franciszek Antoni Fasani

Urodził się 6 sierpnia 1681 r. w Lucera, we włoskiej Apulii. Był drugim z kolei synem Józefa i Izabelli Monaca, ubogich najemników rolnych. Na chrzcie nadano mu kilka imion: Donat, Antoni, Jan, Mikołaj, ale w rodzinie nazywano go najczęściej Giovanniello.
Bardzo wcześnie jego życie związane zostało z zakonem franciszkanów konwentualnych. W wieku sześciu lat został ministrantem w ich kościele i zaczął pobierać nauki w szkole przyklasztornej.
W 1695 r. wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych i przyjął imię Franciszek Antoni. Po odbyciu nowicjatu 23 sierpnia 1696 r. złożył w Monte S. Angeli profesję wieczystą i zaczął swoją posługę w prowincji zakonnej św. Anioła. Święcenia kapłańskie otrzymał dopiero 19 września 1705 r. w Asyżu.
Pół roku później zdał egzamin, sprawdzający jego dojrzałość teologiczną, dzięki czemu mógł rozpocząć studia magisterskie na wydziale filozoficzno-teologicznym w Kolegium Generalnym w Asyżu. Rok później kapituła generalna udzieliła mu dyspensy od dalszych dwóch lat studiów, uznając, że prezentuje wystarczający poziom wiedzy, by podjąć naukę filozofii scholastycznej w Lucera. 27 czerwca 1709 r. otrzymał tytuł magistra teologii.
W latach 1709-1712 był przełożonym pustelni św. Rocha w Albetona. Na następne trzy lata wyznaczono go na gwardiana klasztoru w Lucera. Od 1716 r. został gwardianem klasztoru i regensem studiów w Troia. W 1718 r. wrócił na dwa lata do Lucera. W latach 1720-1723 objął rodzimą prowincję św. Anioła, jednocześnie wykładając teologię scholastyczną. Przez niemal dwadzieścia kolejnych lat był na przemian mistrzem nowicjatu i gwardianem konwentu w Lucera. Niemal całe życie kapłańskie wiódł zatem w rodzinnym mieście.
Franciszek Antoni Fasani był gorliwym i wybitnym kaznodzieją. Głosił kazania najczęściej w Compobasso i Agnone, a w całej północnej Apulii nie było miasta i wsi, gdzie nie mówiłby choć raz. W Lucera przemawiał w każdą niedzielę i święto, a w Wielkim Poście wyruszał w teren z posługą słowa. Odprawiał m.in. nowenny w formie nabożeństw przed głównymi świętami maryjnymi, Bożym Narodzeniem i Zielonymi Świętami. Przy okazji szczególnie ważnych uroczystości przemawiał także na placu miejskim.
Jego kazania były gruntownie przygotowane, przemyślane, a jednocześnie proste, zwięzłe i uduchowione. Odznaczał się postawą zasługującą na naśladowanie. Otaczał opieką ubogich, więźniów, zwłaszcza tych skazanych na śmierć, którym starał się zawsze przyjść z pomocą. Był poszukiwanym spowiednikiem i przewodnikiem duchowym kapłanów, osób zakonnych i świeckich. W konfesjonale spędzał wiele godzin, odznaczał się cierpliwością i łagodnością, a pouczenia jego były krótkie i rzeczowe.
Dzięki głębokiej religijności rodziców miał szczególne nabożeństwo do Matki Bożej; w domu rodzinnym każdego wieczoru odmawiano wspólnie, na klęcząco, różaniec i litanię loretańską. Po wstąpieniu do zakonu ta pobożność rozwijała się w nim wraz z pogłębieniem życia wewnętrznego i znajomością teologii i tradycji franciszkańskiej. Codziennie po Nieszporach przez pół godziny modlił się przed ołtarzem Niepokalanej; wracał tam też o północy, tuż przed udaniem się na spoczynek. W wigilie świąt Matki Bożej i w soboty praktykował surowe posty. Jak wielka była jego miłość do Maryi i chęć naśladowania Jej – widać w słowach, którymi kończył modlitwy odmawiane prywatnie i wspólnie z ludem: „Wierzę w Boga, który jest nieskończoną Prawdą i wierzę tak, jak wierzyła Najświętsza Dziewica. Ufam Bogu nieskończonego miłosierdzia, że dostąpię życia wiecznego i ufam tą nadzieją, jaką miała Najświętsza Dziewica. Kocham Boga, który jest nieskończonym Pięknem i Dobrem i kocham tą miłością, z jaką Go kochała Maryja Dziewica. Kocham moich bliźnich, także i nieprzyjaciół, upraszając dla nich od Boga wszelkie dobra, tak jak to czyniła Maryja Dziewica. Żałuję za me grzechy, będące obrazą nieskończonego majestatu Bożego, z takim żalem, z jakim bolała nad grzechami świata Najświętsza Dziewica. Przyjmuję wszelkie cierpienia, zdając się całkowicie na wolę Bożą, jak to czyniła Najświętsza Dziewica. Poświęcam wszystkie moje myśli, pragnienia, zmysły wewnętrzne i zewnętrzne, słowa, czyny i całe życie na ustawiczną ofiarę Bogu, tak jak to czyniła Najświętsza Dziewica”.
Często głosił kazania o Matce Bożej, a swoim słuchaczom mówił: „Kochajmy Maryję! Uciekajmy się do Niej w pokusach, cierpieniach, oschłości ducha, w każdej potrzebie duszy i ciała! Kto jest prawdziwym czcicielem Maryi, nie zazna potępienia. Ona jest bowiem kluczem do nieba; w Niej winniśmy złożyć wszystkie nasze nadzieje, ponieważ przez Jej wstawiennictwo wszystko możemy otrzymać od Boga”. Najbardziej starał się szerzyć kult Maryi Niepokalanie Poczętej. Sprowadził do kościoła klasztornego w Lucera Jej figurę o dużej wartości artystycznej, która znajduje się tam do dziś. Komponował pieśni maryjne, a jedna z nich, wielbiąca Niepokalanie Poczętą, jest jeszcze teraz śpiewana w Lucera podczas nabożeństw maryjnych.
Odszedł z tego świata trzymając obrazek Niepokalanej, odmawiając kantyk Magnificat i antyfonę Tota pulchra es Maria, 29 listopada 1742 r. Pochowano go w miejscowym kościele franciszkańskim. Papież Pius XII beatyfikował go 15 kwietnia 1951 r., a kanonizował papież św. Jan Paweł II 13 kwietnia 1986 r.

Zobacz także:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Święci i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.