13 listopada – wspomnienie świętych: Benedykta, Jana, Mateusza, Izaaka i Krystyna, pierwszych męczenników Polskich

PIERWSZE CZYTANIE
2 J 4-9
Kto trwa w nauce Chrystusa, ma Ojca i Syna

Czytanie z Drugiego Listu Świętego Jana Apostoła
Wybrana Pani, ucieszyłem się bardzo, że znalazłem wśród twych dzieci takie, które postępują według prawdy, zgodnie z przykazaniem, jakie otrzymaliśmy od Ojca. A teraz proszę cię, Pani, abyśmy się wzajemnie miłowali. A pisząc to – nie głoszę nowego przykazania, lecz to, które mieliśmy od początku. Miłość zaś polega na tym, abyśmy postępowali według Jego przykazań. Jest to przykazanie, o jakim słyszeliście od początku, że według niego macie postępować. Wielu bowiem pojawiło się na świecie zwodzicieli, którzy nie uznają, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele ludzkim. Taki jest zwodzicielem i antychrystem. Uważajcie na siebie, abyście nie utracili tego, co zdobyliście pracą, lecz żebyście otrzymali pełną zapłatę. Każdy, kto wybiega zbytnio naprzód, a nie trwa w nauce Chrystusa, ten nie ma Boga. Kto trwa w nauce Chrystusa, ten ma i Ojca, i Syna.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 119 (118), 1-2. 10-11. 17-18 (R.: por. 1)

Refren: Błogosławieni słuchający Pana.

Błogosławieni, których droga nieskalana, *
którzy postępują zgodnie z Prawem Pańskim.
Błogosławieni, którzy zachowują Jego napomnienia *
i szukają Go całym sercem.

Refren.

Z całego serca swego szukam Ciebie, *
nie daj mi odejść od Twoich przykazań.
W sercu swoim zachowuję Twe słowa, *
aby nie zgrzeszyć przeciw Tobie.

Refren.

Czyń dobrze swemu słudze, Panie, *
aby żył i przestrzegał słów Twoich.
Otwórz moje oczy, *
abym podziwiał Twoje Prawo.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Łk 21, 28bc

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Nabierzcie ducha i podnieście głowy,
ponieważ zbliża się wasze odkupienie.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 17, 26-37
Dzień Syna Człowieczego nadejdzie niespodziewanie

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; a przyszedł potop i wygubił wszystkich. Podobnie jak działo się za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba „deszcz ognia i siarki” i wygubił wszystkich; tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi. W owym dniu, kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie. Miejcie w pamięci żonę Lota. Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je. Powiadam wam: Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. Dwie będą razem mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, a druga zostawiona». Pytali Go: «Gdzie, Panie?» On im odpowiedział: «Gdzie jest padlina, tam zgromadzą się i sępy».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

MAREK RISTAU
Jak było za dni Noego, jak było za czasów Lota – tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy przyjdzie… Zapłatą za grzech jest śmierć. Tylko w Chrystusie jest zbawienie od śmierci wiecznej. On stał się grzechem za nas, abyśmy w Nim stali się sprawiedliwością Bożą. Jego śmierć krzyżowa jest jedynym ratunkiem i schronieniem przed gniewem Boga Wszechmogącego. Słowo Boże ostrzega, że nadejdzie dzień sądu i zagłady bezbożnych ludzi. Jeśli sprawiedliwy z trudnością dostąpi zbawienia, to bezbożny i grzesznik, gdzież się znajdą? Pan przyjdzie po swoich i czas łaski się skończy…

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
W dobie tak zwanego „poszerzania kanałów komunikacyjnych” między politykami, Kościołem a nawet religiami, czytany dzisiaj fragment Listu świętego Jana daje wiele do myślenia. Zwróćmy na przykład uwagę na radość Apostoła z odnalezienia wśród członków wspomnianej wspólnoty szczególnie tych, którzy postępują w prawdzie, zgodnie z przykazaniami Bożymi. Weryfikacją prawdziwości takiej postawy jest życie miłością braterską. Przyjrzyjmy się naszej najbliższej wspólnocie: rodzinie, parafii, ojczyźnie. Czy umiłowany uczeń Chrystusa rozradowałby się, gdyby ją bliżej poznał?
Zagrożeniem prawdy w Kościele są heretycy. O, jakże to dziś niepoprawne słowo. Czyżbyśmy musieli ocenzurować Słowo Boże i podzielić na poprawne i niepoprawne?! Według czyich kryteriów? A przecież głosiciele zmanipulowanego Słowa Bożego to fałszywi prorocy i świętokradcy. Jakże łatwo popaść w taką narrację, gdy wybiega się do przodu bez trwania w nauce Chrystusa.
Wiele wskazuje na to, że dominacja metody lingwistyczno-historycznej we współczesnej biblistyce spowodowała, że Biblia stała sie praktycznie przedmiotem humanistyki, a zatraciła mistyczny charakter poznawania Słowa Bożego z Bogiem i w Bogu.
Trzeba więc zapytać siebie, czy wraz z poznawaniem Pisma Świętego wzrasta moja miłość do Boga i bliźniego, czy staram się świadomie naśladować Chrystusa, czy chcę za Nim pójść? Jeśli nie, to mam tylko zainteresowania humanistyczne!

Komentarz do psalmu
Ten psalm to hymn uwielbienia Woli Bożej. Raz wypowiedziane słowo nie wraca, dopóki nie spełni swego celu. Boża Wola, która stworzyła świat, nie jest efemerydą jak nasza. Dziś chcemy to, a jutro tamto. Dziś nam się chce, jutro nie.
Dlatego też najważniejszą czynnością w życiu człowieka wierzącego jest wsłuchiwanie się w Słowo Boże i natchnienia Ducha Świętego. To w nim zawarta jest cała prawda i nasz los. Życie w Woli Bożej jest najwyższą łaską, jaką Bóg może ofiarować człowiekowi. Udzielona Maryi zaowocowała Jezusem – Mesjaszem. Obecna w Synu Człowieczym przyniosła Odkupienie i Zbawienie. Najwyższą mądrością jest więc odkrywanie Woli Bożej i wcielanie Jej w życie. Musimy zatem być czujni, aby w dzisiejszych czasach nie ulec relatywizmowi, aby nam nie namącono w głowach ideologiami nie mającymi nic wspólnego z Chrystusem – Drogą i Prawdą. Czujni, to znaczy, nieustannie stojący w Bożej obecności, rozmawiający z Panem szczerze, bez formułek, zawsze w łasce uświęcającej.
Jako antidotum na dzisiejszy bezsensowny słowotok nowomowy trzeba nam lekarstwa – Słowa Bożego. Właśnie Psalm 119 to dobre lekarstwo, to modlitewnik na wszelkie potrzeby i okoliczności. Kilka wersów rano i wieczorem działa jak kilka kropli dobrej nalewki ziołowej. Ten psalm jest jak nasz domowy, Boski lekarz.

Komentarz do Ewangelii
Rozważając dzisiejszy fragment Ewangelii, warto zapytać, jak być Noem naszych czasów? Najpierw trzeba dostrzec, że Bóg w swojej Miłości, na różne sposoby nas ostrzega. Czyli jesteśmy ostrzeżeni. Następny krok, to uwierzyć w naszą modlitwę. Być może nie umieliśmy się modlić przedtem, nasze modlitwy nie zostały wysłuchane tak, jak tego pragneliśmy i dzisiaj to się odbija rykoszetem zwątpienia. Mówimy, trzeba raczej działać, zabezpieczać siebie i swoich bliskich. Może wstydzimy się rozmawiać o zagrożeniach świata z innymi spoza kręgu naszych przyjaciół czy kościelnych znajomości, a może nas inni ośmieszają, gdy próbujemy rozmawiać o tych sprawach. Noego zapewne sąsiedzi uważali za wariata, bo budował duży okręt wsród lądu. To nieważne. Szczera modlitwa skruszonego grzesznika jest ważniejsza od chleba. Czyli musimy się modlić i nabrać odwagi. Musimy też czuwać, aby nie przegapić Bożego głosu. Wołajmy: mów Panie, sługa Twój słucha. Czyli trzeba nam bardziej słuchać Boga niż ludzi. I jeszcze jedno – musimy za wszelką cenę żyć w łasce uświęcającej. Mamy wtedy bezpośredni „telefon” do Pana Boga. Kto wie, czy Pan nie zawrze z nami „małego” przymierza, abyśmy ratowali tę garstkę wokół nas.
Co jeszcze święty Łukasz chce nam powiedzieć przez słowa tej Ewangelii?
Chrystus poucza, że gdy przyjdzie czas prześladowań, to aby ratować swe życie, trzeba być gotowym, by w jednej chwili porzucić nawet dorobek całego swego życia, przestrzegając przed losem żony Lota. Zapowiada też dramatyczne rozłamy nawet między najbliższymi sobie ludźmi. Jedni wybiorą apostazję, aby pożyć trochę dłużej, ale ostatecznie pójść na zatracenie. Inni zostaną wierni Chrystusowi za cenę nawet śmierci męczeńskiej, ale zdobędą wieczność. Do tych czasów dobrze jest przygotowywać się już dziś. Sami doświadczamy sytuacji, gdy jeden małżonek praktykuje wiarę, drugi nie, gdy dzieci opuszczają nie tylko dom rodzinny, ale też Kościół i sakramenty. Musimy uczyć się ostatecznych wyzwań: za kim pójdę? Czy za Chrystusem?
Nie da się ukryć, że apostazja jest wśród nas. Dzielą się państwa, narody, całe grupy społeczne, dzieci oddzielają się od rodziców. Tak naprawdę niewiele pozostało do całkowitego rozbicia. Ale wszystko się roztrzaska jak rozbite lustro, gdy przyjdzie Antychryst. Skoro więc tak niewiele pozostało do zniszczenia, może też i niewiele czasu pozostało? Kto wie, jakie wojny, kataklizmy natury, wrzody i inne zarazy jeszcze przed nami? Jedno jest pewne – skoro ludzie nie chcą słuchać Boga, to czeka ludzkość to, co zapowiedział prorok Izajasz [6, 10-13].
Komentarze zostały przygotowane przez Andrzeja Kowalskiego

Benedykt, Jan, Mateusz, Izaak i Krystyn, pierwsi męczennicy Polski

Święci Benedykt, Jan, Mateusz, Izaak i Krystyn

W 1001 r. zaprzyjaźniony z księciem Bolesławem Chrobrym cesarz niemiecki Otton III zaproponował założenie na naszych ziemiach klasztoru, który głosiłby Słowianom Słowo Boże. Cesarz postanowił wykorzystać do zamierzonego dzieła swego krewniaka – biskupa Brunona z Kwerfurtu, wiernego towarzysza św. Wojciecha, znającego ziemie Słowian. Brunon wybrał do pomocy w przeprowadzeniu misji brata Benedykta.
Benedykt z Petreum (ur. 970) pochodził z zamożnej włoskiej rodziny z Benewentu. Rodzice przeznaczyli go do stanu duchownego już jako małego chłopca. Liczyli na to, że zostanie kapłanem diecezjalnym. Benedykt wybrał jednak życie pustelnicze. Po pewnym czasie przyłączył się do św. Romualda. Zaprzyjaźnił się z innym pustelnikiem – starszym od niego o 30 lat Janem, mieszkającym na zboczu Monte Cassino.

Jan z Wenecji (ur. 940) pochodził z rodziny patrycjuszów weneckich. Z dożą Piotrem I Orseolo potajemnie opuścił Wenecję, udając się do opactwa benedyktyńskiego w Cusan koło Perpignan. Ta decyzja stała się pewnego rodzaju sensacją. Obydwaj podjęli życie pustelnicze. Po pewnym czasie opuścili opactwo. Jan udał się do św. Romualda, tam zaprzyjaźnił się z Benedyktem. Odznaczał się stanowczością, skutecznością w działaniu i wysoką kulturą.

Benedykt i Jan, po przybyciu na dwór Bolesława Chrobrego w początkach 1002 r., założyli pustelnię na terenie, który im podarował król – we wsi Święty Wojciech (obecnie Wojciechowo) pod Międzyrzeczem. Wkrótce dołączyli do nich Polacy możnego rodu (może nawet książęcego): żarliwi religijnie rodzeni bracia Mateusz i Izaak – nowicjusze, oraz Krystyn – klasztorny sługa, pochodzący prawdopodobnie z pobliskiej wsi.
Szóstym zakonnikiem był Barnaba, który wraz z Benedyktem i Janem przybył do Polski z Włoch. Uniknął męczeństwa i według ustnej tradycji resztę życia spędził u kamedułów (spotyka się także informacje, że był to klasztor w Bieniszewie, ale to raczej mało prawdopodobne ze względu na czas powstania tamtej fundacji).
Eremici zobowiązali się do pustelniczego trybu życia, a przede wszystkim do prowadzenia pracy misyjnej. Benedykt i Jan nauczyli się nawet języka polskiego. Cały czas jednak czekali na biskupa Brunona z Kwerfurtu. Miał on wraz z nimi przybyć do Polski, ale wyruszył do Rzymu po papieskie zezwolenie na prowadzenie misji. Tracący cierpliwość Benedykt wyruszył na spotkanie Brunona, ze względu jednak na zawieruchę polityczną, jaką wywołała śmierć cesarza Ottona III (w styczniu 1002 r.), postanowił wrócić do klasztoru, polecając dalsze poszukiwania Brunona młodemu mnichowi Barnabie. Posłaniec nie wracał. W listopadzie 1003 roku Benedykt i współbracia zaczęli odczuwać niepokój o niego. Nie dane im jednak było doczekać Barnaby.
Święci Benedykt, Jan, Mateusz, Izaak i KrystynW nocy z 10 na 11 listopada 1003 r. zostali napadnięci przez zbójców i wymordowani. Pierwsze ciosy mieczem otrzymał Jan, po nim zginął Benedykt. Izaaka zamordowano w celi obok. Mateusz zginął przeszyty oszczepami, gdy wybiegł z celi w stronę kościoła. Mieszkający oddzielnie Krystyn próbował jeszcze bronić klasztoru, ale i on podzielił los towarzyszy. Prawdopodobnie powód napadu był rabunkowy, ponieważ zakonnicy otrzymali od Chrobrego środki w srebrze na prowadzenie misji.
Kult męczenników zaczął się już od ich pogrzebu, na który przybył biskup poznański Unger. Wkrótce potem, w 1006 r., św. Brunon napisał „Żywot pięciu braci męczenników”. Są to pierwsi męczennicy polscy wyniesieni na ołtarze. W poczet świętych wpisał ich Jan XVIII. Patronują diecezji zielonogórsko-gorzowskiej.
Relikwie świętych znajdują się w wielu kościołach w Polsce, a także we Włoszech (Ascoli) i w Czechach, gdzie czczone są w katedrze św. Wita na Hradczanach.

W ikonografii Pięciu Braci Męczenników przedstawianych jest w białych habitach kamedulskich. Atrybutem jest koło tortury.

Zobacz także:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Święci i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.