24 października – wspomnienie błogosławionego Kontarda Ferriniego

PIERWSZE CZYTANIE
Ef 4, 7-16
Jedność różnych członków Kościoła

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Efezjan
Bracia: Każdemu z nas została dana łaska według miary daru Chrystusowego. Dlatego mówi Pismo: «Wstąpiwszy na wysokości, wziął do niewoli jeńców, rozdał ludziom dary». Słowo zaś „wstąpił” cóż oznacza, jeśli nie to, że również zstąpił do niższych części ziemi? Ten, który zstąpił, jest i Tym, który wstąpił ponad wszystkie niebiosa, aby wszystko napełnić. On też ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami, aby przysposobili świętych do wykonywania posługi dla budowania Ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa. Chodzi o to, abyśmy już nie byli dziećmi, którymi miotają fale i porusza każdy powiew nauki, na skutek oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu. Natomiast, żyjąc prawdziwie w miłości, sprawmy, by wszystko wzrastało ku Temu, który jest Głową – ku Chrystusowi. Od Niego poczynając, całe Ciało – zespalane i utrzymywane w łączności więzią umacniającą każdy z członków stosownie do jego miary – przyczynia sobie wzrostu dla budowania siebie w miłości.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 122 (121), 1b-2. 4-5 (R.: por. 1bc)

Refren: Idźmy z radością na spotkanie Pana.

Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano: *
«Pójdziemy do domu Pana».
Już stoją nasze stopy *
w twoich bramach, Jeruzalem.

Refren.

Do niego wstępują pokolenia Pańskie, *
aby zgodnie z prawem Izraela wielbić imię Pana.
Tam ustawiono trony sędziowskie, *
trony domu Dawida.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. Ez 33, 11

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Pan mówi: Nie chcę śmierci grzesznika,
lecz pragnę, aby się nawrócił i miał życie.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 13, 1-9
Wezwanie do nawrócenia

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
W tym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, iż to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jeruzalem? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie». I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym figowcu, a nie znajduję. Wytnij go, po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem; i może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć”».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

MAREK RISTAU
W Chrystusie mamy nowe imię i duchowe obdarowanie, aby służyć i dzielić się własnym darem, dla dobra ciała Chrystusowego, którym jest Kościół. Służąc sobie wzajemnie różnorakimi darami i łaskami, mamy osiągnąć całkowitą jedność wiary, w pełni poznać Syna Bożego i stać się doskonałymi na wzór Chrystusa. Przez szczerą miłość i prawdę, upodabniamy się do Chrystusa, który jest naszą Głową. Dzięki Niemu, my wszyscy jako Jego ciało, wzrastamy ku doskonałości w przedziwnej jedności Ducha, służąc sobie wzajemnie w taki sposób, że bezustannie rozwijamy się w miłości.

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Dzisiejszy fragment z Listu do Efezjan ukazuje nam, że wśród wierzących istnieją różne dary i charyzmaty, ale cel, do jakiego mogą one posłużyć, jest jeden – jedność wiary i poznanie Syna Bożego oraz budowanie wspólnoty. Każdy z nas jest inny – różnimy się nie tylko wyglądem, charakterem i temperamentem, ale także tym, co stanowi naszą tożsamość – konkretnym powołaniem, w którym możemy realizować nasze mocne strony. Każdy został obdarowany w różnym stopniu. Swojej łaski Pan udziela wedle swojej woli i to, że ktoś otrzymał mniej, nie jest gorszy, a ten, kto otrzymał więcej – lepszy niż pozostali. Bóg daje każdemu tyle, ile dana osoba jest w stanie w sobie rozwinąć. Podobnie, jak w Jezusowej przypowieści o talentach – Bóg najlepiej wie, ile – po ludzku mówiąc – może w kogoś „zainwestować”, aby rozwinięcie określonych darów mogło w najwyższym stopniu przyczynić się do rozwoju człowieka oraz stać się poprzez jego działanie bogactwem wspólnoty, w której żyje. Każdy z nas w jednakowym stopniu, niezależnie od misji, jaką ma do wypełnienia w Kościele, stanowi cząstkę Ciała Chrystusa. Jesteśmy wszyscy jak jeden żywy organizm, ożywiany prawdziwą obecnością Jezusa w Eucharystii i tchnieniem Jego Ducha. Jako żywe komórki powinniśmy dostarczać sobie niezbędnych do funkcjonowania składników, czyli tego wszystkiego, co może być korzystne dla naszego duchowego i intelektualnego wzrostu. Tylko stając na wysokości zadania poprzez nieustanny rozwój darów, którymi Pan hojnie obdarował każdego z nas, nie dopuszczamy do sytuacji, w której duchowo obumieramy, co automatycznie przyczynia się do osłabienia całej wspólnoty, do której należymy. Wszystko, cokolwiek robimy, aby pomnożyć nasz duchowy potencjał, zmierza ku powiększeniu Bożej chwały. Uwielbijmy więc dziś Pana w skarbach, jakie złożył w naszych sercach; podziękujmy Mu za to, że codziennie daje nam okazję do tego, aby wzrastać.

Komentarz do psalmu
Dzisiejszy psalm stanowi doskonałą odpowiedź na Bożą propozycję pochylenia się nad tym wszystkim, czym nas obdarował. Bóg dał nam wszystko i cały stworzony przez Niego świat jest Jego własnością, więc na dobrą sprawę nie jesteśmy Mu w stanie niczego dać, czego by nie miał. Pan nie oczekuje jednak od nas konkretnych darów materialnych. Najlepszym prezentem, jaki możemy Mu sprawić, jest uwielbienie Jego imienia w tym wszystkim, co nas otacza. Modlitwa uwielbienia to najdoskonalszy, ale uchodzący również często za najtrudniejszy wyraz naszej modlitwy. Dlaczego uwielbienie bywa trudne? Ponieważ całe serce musimy wtedy otworzyć na Boga i pozwolić się Jemu przenikać, zapominając o sobie. Modlitwa ta bywa tym trudniejsza, im częściej stajemy przed sytuacją po ludzku przykrą, w której musimy wznieść się ponad siebie, aby także w chwilach, gdy jest nam źle, Bóg został uwielbiony. Niezależnie od kontekstu, w którym się znajdujemy – czy czujemy się lepiej, czy gorzej – modląc się uwielbieniem, możemy otrzymać prawdziwy pokój serca.

Komentarz do Ewangelii
Dzisiejsza Ewangelia może przywoływać na myśl obrazy znane nam z codziennych serwisów informacyjnych. Wystarczy włączyć telewizor lub radio, wejść na stronę informacyjną w Internecie, by w kilku sekundach dotarła do nas wiadomość o kolejnej katastrofie czy wypadku. Za każdym razem, gdy słyszymy tego rodzaju informację, nie jesteśmy w stanie przejść obok niej w sposób obojętny. Czujemy się wstrząśnięci, poruszeni, przerażeni, a niekiedy ogarnia nas refleksja dotycząca nas samych i naszego życia, jakże kruchego i ulotnego. Pytamy się wtedy: co by się mogło stać, gdybyśmy sami podzielili los tych, którzy znaleźli się na miejscu wypadku? Ktoś inny, błędnie interpretując rzeczywistość, może nawet posunąć się do stwierdzenia, że była to kara Boża. Jezus przypomina nam dziś, że wszyscy jesteśmy równi wobec faktu przemijania i śmierci. Nikt z nas nie umiera śmiercią „lepszą” lub „gorszą” – to Pan wyznacza chwilę, kiedy chce nas wezwać do Siebie. Każda śmierć, zarówno ta tragiczna, jak i ta spokojna, mogą jednakowo zaskoczyć człowieka. Jezus jednak cierpliwie czeka na nasze nawrócenie, dając nam czas, aby przygotować się na spotkanie z Nim. Nie oznacza to, że mamy odwlekać moment naszej przemiany do ostatniej chwili. Powinniśmy wciąż pamiętać o tym, że każdy nasz dzień może być tym ostatnim i dlatego należy go wykorzystać jak najlepiej.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Kamila Piaszczaka

Błogosławiony Kontard Ferrini

Błogosławiony Kontard Ferrini

Kontard Ferrini urodził się w Mediolanie 4 kwietnia 1859 roku. Jego rodzicami byli Rinaldo i Ludwika Buccelani. Szczególny wpływ na syna wywierał ojciec, który imponował mu nieskazitelnym charakterem i szczerą pobożnością. W tamtych czasach niewiara była czymś modnym, przede wszystkim na uczelniach wyższych. Po celującym ukończeniu studiów średnich Kontard rozpoczął studia prawnicze na uniwersytecie w Pawii. Wraz z nauką prawa nie mniej żarliwie pogłębiał w sobie wiedzę religijną i życie według Ewangelii. W środowisku wrogo nastawionym do Kościoła wyróżniał się tak dalece, że nazywano go z półuśmiechem św. Alojzym.
Przyroda była dla niego najprostszą drogą do Boga. Wolny czas lubił spędzać na łonie natury. Tu czuł się najlepiej i najbliżej Stworzyciela. Poza prawem studiował także klasykę grecką i rzymską. Celująco ukończył studia, mając zaledwie 21 lat (1880). Dla poszerzenia swoich prawniczych wiadomości udał się do Berlina. Po trzech latach wrócił do Pawii, gdzie wykładał prawo rzymskie. Już w pierwszych wykładach zaimponował zarówno słuchaczom, jak i profesorom głębią, jasnością i atrakcyjnością wykładów. Jego imię stawało się coraz głośniejsze i ściągało na jego wykłady coraz więcej słuchaczy.
Kontard był zawsze pogodny. Mimo wiedzy był zawsze pokorny i skłonny do służenia pomocą. Od uczniów żądał jednak solidnej pracy i rzetelności; sam świecił przykładem sumienności. Napisał ponad 200 artykułów naukowych. Wydano je w pięciu tomach. Szczególnie pasjonowały go tematy i problemy nowe, jeszcze nierozwiązane. Należał do Konferencji św. Wincentego a Paulo, wolny czas poświęcał odwiedzaniu ubogich. Złożył ślub dozgonnej czystości. Codziennie uczestniczył we Mszy świętej i przyjmował Komunię. W 1886 roku wstąpił do III Zakonu św. Franciszka z Asyżu.
W latach 1887-1890 przeniósł się z wykładami do Messyny, a w latach 1890-1894 – do Modeny, po czym wrócił do Pawii. W roku 1895 powołano go na doradcę prawnego miasta Mediolanu. Mając przez 4 lata wgląd w administrację, popierał prywatne szkolnictwo katolickie, które było niechętnie widziane przez władze.
Podczas wakacji spędzanych w ulubionej miejscowości nad Lago Maggiore (Jezioro Wielkie) zaraził się tyfusem i zmarł 17 października 1902 roku w wieku 43 lat. Jego relikwie spoczywają w kościele Serca Jezusowego przy uniwersytecie katolickim w Mediolanie. Osobisty przyjaciel profesora Ferriniego, prałat Achilles Ratti – późniejszy papież Pius XI – powiedział o nim: „Trudno by mi było powiedzieć, który z darów Bożych wysuwał się w nim na plan pierwszy. Najwięcej w nim podziwiam jego wiarę i życie chrześcijańskie w naszych czasach”. Papież Pius XII (który sam był tercjarzem franciszkańskim) przy okazji beatyfikacji w 1947 r. nazwał Kontarda „modelem katolika naszych dni”.

Zobacz także:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Święci i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.