19 października – wspomnienie błogosławionego Jerzego Popiełuszko, prezbitera i męczennika

PIERWSZE CZYTANIE
Ef 2, 1-10
Bóg przywróci nas razem z Chrystusem do życia

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Efezjan
Bracia: I wy byliście umarłymi na skutek waszych występków i grzechów, w których żyliście niegdyś według doczesnego sposobu tego świata, według sposobu Władcy mocarstwa powietrza, to jest ducha, który działa teraz w synach buntu. Pośród nich także my wszyscy niegdyś postępowaliśmy według żądz naszego ciała, spełniając zachcianki ciała i myśli zdrożnych. I byliśmy potomstwem z natury zasługującym na gniew, jak i wszyscy inni. A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia – łaską bowiem jesteście zbawieni – razem też wskrzesił i razem posadził na wyżynach niebieskich – w Chrystusie Jezusie, aby w nadchodzących wiekach przeogromne bogactwo swej łaski okazać przez dobroć względem nas, w Chrystusie Jezusie. Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 100 (99), 2-3. 4-5 (R.: por. 3b)

Refren: Bóg sam nas stworzył, my Jego własnością.

Służcie Panu z weselem, *
stańcie przed obliczem Pana z okrzykami radości.
Wiedzcie, że Pan jest Bogiem, †
On sam nas stworzył, jesteśmy Jego własnością, *
Jego ludem, owcami Jego pastwiska.

Refren.

W Jego bramy wstępujcie z dziękczynieniem, †
z hymnami w Jego przedsionki, *
chwalcie i błogosławcie Jego imię.
Albowiem Pan jest dobry, †
Jego łaska trwa na wieki, *
a Jego wierność przez pokolenia.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Mt 5, 3

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Błogosławieni ubodzy w duchu,
albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 12, 13-21
Gromadzić skarby przed Bogiem

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem». Lecz On mu odpowiedział: «Człowieku, któż Mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?» Powiedział też do nich: «Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia». I opowiedział im przypowieść: «Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał w sobie: „Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”. I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra. I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!” Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, co przygotowałeś?” Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

MAREK RISTAU
Z natury zasługujemy na Boży gniew, ale Chrystus wziął go na siebie i jesteśmy poza gniewem Bożym, poza sądem, przeniesieni ze śmierci do życia. A stało się to łaską Boga, przez wiarę w Chrystusa, poza którym nie ma zbawienia – i nikt nie może spotkać się z Ojcem, jak tylko w Nim, umiłowanym Synu Bożym. Przez wiarę w Chrystusa zostaliśmy w Nim przywróceni do życia, wskrzeszeni w Nim i posadzeni z Nim w niebiosach – bo jesteśmy jedno z Jezusem. Łaska Boża ocaliła nas przez wiarę, która też jest darem Boga. Nic zatem z nas, nic nie zdobyliśmy własnymi siłami, wszystko otrzymaliśmy w darze od Boga. Tak zatem jesteśmy teraz nowym stworzeniem i możemy wykonywać dobre czyny, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
W dzisiejszym pierwszym czytaniu moment nawrócenia uznany zostaje za równoznaczny ze wskrzeszeniem do życia. Czasem potrzeba sięgnąć dna, by zostać „posadzonym na wyżynach niebieskich w Chrystusie”. W Drugim Liście do Koryntian św. Paweł stwierdza: „Ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny” (2 Kor 12, 10). Tylko mocą Chrystusa jesteśmy w stanie zwalczyć grzech i jego konsekwencje, które nas krępują i wykradają z naszego serca pokój.
Nikt z nas nie rodzi się doskonały. Grzech jest przypadłością wpisaną w ludzką naturę; łączy on i zrównuje ze sobą wszystkich ludzi („byliśmy potomstwem z natury zasługującym na gniew, jak i wszyscy inni”). Pogrążenie się w ciemności grzechu jest synonimem duchowej śmierci: to ciemna dolina, przez którą może nas przeprowadzić jedynie Dobry Pasterz.
Miarą naszego trwania przy Bogu jest to, ile razy powstaniemy z naszych upadków, by umocnieni Jego siłą móc dalej stawiać czoła naszej codzienności. Jezus lituje się nad naszą niedolą i czeka, aż do Niego wrócimy. Nie brzydzi się naszym grzechem, choćby dla człowieka był on najbardziej odrażający i pogrążający go w mroku. Pan pochyla się nad nami, opatruje nasze rany swoim miłosierdziem i czyni nas godnymi stanąć u swojego boku. Kościół nie jest bowiem miejscem przeznaczonym dla bezgrzesznych perfekcjonistów. Nie jest muzeum, w którym wiszą jedynie obrazy świętych, od których bije nierzadko przerysowany i polukrowany blask doskonałości. Kościół to miejsce dla każdego z nas – jak powiedział kiedyś papież Franciszek – to szpital polowy, w którym odbywa się reanimacja poturbowanych przez życie i konsekwencje złych wyborów.
Jezus ma świadomość naszej grzesznej natury i cieszy się, gdy wtulamy się w Jego miłosierne ramiona. Za każdym razem, kiedy podnoszę się z moich grzechów, by wrócić do Jezusa, jestem Mu wdzięczny za to, że podał mi rękę, a czasem wręcz wyrwał mnie z przepaści, z której sam nie byłbym w stanie się wydostać. To On „wydobył mnie z dołu zagłady i z kałuży błota, a stopy moje postawił na skale i umocnił moje kroki” (Ps 40, 30).

Komentarz do psalmu
W centrum dzisiejszego psalmu pojawia się obraz Bożego pastwiska. Podążanie Bożej trzody za Dobrym Pasterzem to przeciwieństwo owczego pędu. Wynika ono bowiem ze świadomości przynależności do Pana, przy którym możemy czuć się bezpiecznie. Jak mówi psalmista, „On sam nas stworzył” – podobnie, jak rodzice, którzy dali początek życiu swojego dziecka, nie zostawiają go samemu sobie, tak i Bóg – dawca życia – opiekuje się swoim stworzeniem.
Psalm 100 należy do „psalmów wezwania”, pojawiających się w porannej modlitwie Kościoła. Jest zaproszeniem do tego, abyśmy każdy nasz dzień zaczynali od dziękczynienia Bogu za to, czym nieustannie nas obdarza, bez względu na to, czy ten dzień określimy jako dobry, czy zły. Okoliczności życia zmieniają się jak w kalejdoskopie, ale jednego możemy być pewni – Bożej łaski i wierności, która trwa przez pokolenia. Ten niezmienny fakt powinien towarzyszyć nam każdego poranka i dodawać nadziei, zwłaszcza, gdy napotykamy na naszej drodze rozmaite trudności.

Komentarz do Ewangelii
Jezus w dzisiejszej Ewangelii po raz kolejny dokonuje redefinicji bogactwa. Nie neguje bycia bogatym, ale tę kondycję przenosi na wyższy poziom, mówiąc o „byciu bogatym u Boga”. Jak głosi popularne powiedzenie, „pieniądze szczęścia nie dają”. Nie dają go, gdy ich gromadzenie jest celem samym w sobie, gdy rzeczy materialne zapełniają po brzegi spichlerz, z którego – jak w Jezusowej przypowieści – człowiek korzysta tylko po to, by zaspokoić swoje własne, prozaiczne potrzeby, by jedynie „jeść, pić i używać”. Czy bogactwo materialne jest zatem czymś złym? Nie – ale tylko wtedy, gdy posiadający obfitość dóbr nie czyni ich swoim życiowym priorytetem.
Człowiek to integralna całość ciała i ducha. Gdy zaspokaja jedynie potrzeby ciała, wówczas kuleje jego dusza. Podobnie skupienie się tylko na potrzebach duchowych sprawia, że cierpi na tym wszystko, co dotyczy fizycznej strony egzystencji, a co również jest niezbędne do prawidłowego funkcjonowania. Dlatego istotnym jest, aby na horyzoncie swoich pragnień i dążeń – zarówno tych duchowych, jak i tych materialnych – zawsze dostrzegać Boga i drugiego człowieka; aby nie czynić zaspokajania własnych potrzeb celem nadrzędnym. Jezus zostawia nas dziś z pytaniem: „Komu więc przypadnie to, co przygotowałeś?”. Gdy stanę przed Panem, nie zabiorę ze sobą żadnej z rzeczy, którymi otoczony jestem na co dzień. Jezus pragnie, abym wypełniał skarbiec mojego serca, by – kiedy sięgnie do niego na końcu życia – mógł wydobyć z niego bogactwo dobrych czynów i skarby duchowe, o których pomnażanie się zatroszczyłem.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Kamila Piaszczaka

Błogosławiony Jerzy Popiełuszko, prezbiter i męczennik

Błogosławiony Jerzy Popiełuszko

Jerzy Popiełuszko urodził się 14 września 1947 r. na Podlasiu we wsi Okopy, w parafii Suchowola, z rodziców Władysława i Marianny z domu Gniedziejko. W dwa dni po urodzeniu, 16 września, został ochrzczony w parafialnym kościele pod wezwaniem świętych Apostołów Piotra i Pawła w Suchowoli i otrzymał imię swojego stryja, Alfonsa (zmienił je na Jerzy Aleksander dopiero w okresie nauki w seminarium, w 1971 r.). W tym samym kościele 17 czerwca 1956 r. przyjął bierzmowanie z rąk biskupa Władysława Suszyńskiego. Wybrał sobie wówczas imię patrona archidiecezji wileńskiej – Kazimierza.
W latach 1954-1965 Alek Popiełuszko uczęszczał do Szkoły Podstawowej oraz Liceum Ogólnokształcącego w Suchowoli. W kościele parafialnym, odległym od domu o kilka kilometrów, od 11. roku życia był ministrantem i służył do Mszy św. codziennie przed lekcjami w szkole. Uzyskawszy świadectwo maturalne, zgłosił się 24 czerwca 1965 r. do Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego św. Jana Chrzciciela w Warszawie, gdzie przez siedem lat przygotowywał się intelektualnie i duchowo do przyjęcia święceń kapłańskich. Podczas tych studiów musiał odbyć dwuletnią służbę wojskową w specjalnej jednostce dla kleryków w Bartoszycach. Z tego okresu znany jest fakt mężnej postawy alumna Popiełuszki, który nie pozwolił odebrać sobie medalika i różańca, za co był szykanowany przez tamtejsze władze wojskowe. Celem tych szykan i obostrzeń w służbie było zniechęcanie żołnierzy-kleryków do kontynuowania drogi powołania kapłańskiego.
Po powrocie do seminarium musiał poddać się operacji tarczycy, leczył się też z powodu choroby serca. W pewnym momencie był w tak ciężkim stanie, że koledzy kursowi całą noc modlili się w jego intencji (18 kwietnia 1970 r.). Przeżycia w wojsku, choroba i pobyt w szpitalu bardzo zbliżyły go do kolegów oraz w szczególny sposób uwrażliwiły na potrzeby, cierpienia i krzywdy bliźnich. Stał się opiekuńczy i zatroskany, zwłaszcza o chorych.
W dniu 12 grudnia 1971 r. otrzymał święcenia subdiakonatu, a 12 marca 1972 r. – diakonatu. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk kardynała Stefana Wyszyńskiego dnia 28 maja 1972 r. w bazylice archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie. Jako neoprezbiter został skierowany do pracy duszpasterskiej i katechetycznej najpierw w parafii Świętej Trójcy w Ząbkach koło Warszawy, gdzie pracował trzy lata (1972-1975), a następnie do parafii Matki Bożej Królowej Polski w Warszawie-Aninie. Po kolejnych trzech latach, 20 maja 1978 r., został przeniesiony na wikariat do parafii Dzieciątka Jezus w Warszawie na Żoliborzu, skąd 25 maja 1979 r. władza archidiecezjalna skierowała go do pracy duszpasterskiej przy kościele akademickim św. Anny w Warszawie. Prowadził tam konwersatoria dla studentów medycyny, organizował rekolekcje i obozy o charakterze rekolekcyjnym oraz kierował duszpasterstwem pielęgniarek w kaplicy Res Sacra Miser. Był członkiem Krajowej Konsulty Duszpasterstwa Służby Zdrowia, a na terenie archidiecezji warszawskiej – diecezjalnym duszpasterzem środowisk medycznych. Dnia 6 października 1981 r. podjął się także opieki duszpasterskiej nad chorymi w Domu Zasłużonego Pracownika Służby Zdrowia w Warszawie przy ul. Elekcyjnej 37, urządzając tam własnym sumptem kaplicę i stając się na mocy nominacji kurialnej kapelanem.
Ostatnim miejscem zamieszkania i pracy ks. Jerzego Popiełuszki od 20 maja 1980 r. była parafia św. Stanisława Kostki w Warszawie na Żoliborzu, gdzie jako rezydent pomagał w pracy parafialnej i zajmował się duszpasterstwem specjalistycznym. Między innymi kierował zebraniami formacyjnymi grupy studentów Akademii Medycznej, był duszpasterzem średniego personelu medycznego (pielęgniarek) oraz co miesiąc urządzał dla lekarzy spotkania modlitewne.
Na podkreślenie zasługuje udział ks. Jerzego Popiełuszki w przygotowaniu dwóch wizyt papieskich w Ojczyźnie (w 1979 i 1983 r.). W obydwu przypadkach, wbrew sprzeciwom władz komunistycznych i Służby Bezpieczeństwa, był faktycznym przewodniczącym Sekcji Sanitarnej Komitetu Przyjęcia Jana Pawła II w Warszawie i ze swoją kilkusetosobową grupą medyczną roztaczał z ramienia Kościoła opiekę zdrowotną nad uczestnikami pielgrzymek.
Oddzielną kartę życia ks. Jerzego, która doprowadziła go do palmy męczeństwa, było jego bezkompromisowe zaangażowanie się w duszpasterstwo świata pracy, zarówno w okresie tworzenia się „Solidarności”, jak i później, gdy trwał stan wojenny w Polsce oraz po jego zniesieniu. Pomimo szykan ze strony czynników państwowych i esbeckich oraz pomówień i oszczerstw w środkach masowego przekazu, był rzecznikiem i obrońcą godności człowieka, praw ludzkich do wolności, sprawiedliwości, miłości i prawdy, a także heroldem Pawłowego i papieskiego nauczania, że zło należy zwyciężać dobrem. Prawdy te głosił wraz ze swym proboszczem – ks. prałatem Teofilem Boguckim – przede wszystkim podczas nabożeństw za Ojczyznę, urządzanych w kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu od czasu ogłoszenia stanu wojennego we wszystkie ostatnie niedziele miesiąca. Pierwsza taka Msza św. została odprawiona 28 lutego 1982 r.
Serdeczne więzy ks. Popiełuszki ze światem pracy, zwłaszcza z pracownikami Huty Warszawa, zadzierzgnięte zostały w sposób niemal przypadkowy, ale opatrznościowy i nieodwracalny. Gdy w sierpniu 1980 r. doszło do strajku w Hucie Warszawa, pięciu przedstawicieli tej Huty przybyło do rezydencji arcybiskupów warszawskich, prosząc kardynała Stefana Wyszyńskiego, ażeby przyjechał do nich lub wyznaczył im jakiegoś kapłana do odprawienia Mszy świętej. Twierdzili, że prawie wszyscy strajkujący wewnątrz Huty są katolikami i pragną uczestniczyć w niedzielnej liturgii mszalnej, ale ze względu na sytuację – nie mogą opuścić miejsca pracy. Była to pierwsza niedziela, około godziny ósmej, kiedy strajkowały już Gdańsk, Szczecin i śląskie kopalnie. Prymas Polski, nie mogąc ze względu na inne zaplanowane zajęcia osobiście odprawić tej Mszy świętej, zlecił swojemu kapelanowi – ks. prałatowi Bronisławowi Piaseckiemu: „Poszukaj księdza”. Ks. kapelan udał się niezwłocznie na pobliski Żoliborz, do kościoła św. Stanisława Kostki, i propozycję pójścia do Huty przedstawił pierwszemu napotkanemu kapłanowi – ks. Jerzemu Popiełuszce. Ks. Jerzy chętnie przyjął propozycję i, po porozumieniu się z proboszczem, wyruszył do Huty. Był to początek kolejnej formy jego duszpasterstwa – duszpasterstwa, które zakończyło się jego męczeńską śmiercią.
Kiedy w 1981 roku strajkowały uczelnie wyższe, ks. Jerzy Popiełuszko roztoczył opiekę duszpasterską nad studentami warszawskiej Akademii Medycznej i jednocześnie nad słuchaczami Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej, gdzie protest miał dramatyczny przebieg. Kiedy 2 grudnia 1981 r. władze dokonały pacyfikacji WOSP w Warszawie przy użyciu helikopterów i sprzętu bojowego (co stanowiło swoiste preludium do wprowadzenia za kilka dni stanu wojennego), ksiądz Jerzy był w gmachu uczelni.
Władze komunistyczne nasiliły szykanowanie kapłana. Był wielokrotnie przesłuchiwany w prokuraturze, zatrzymywany i aresztowany. Przedstawiono mu nawet akt oskarżenia, w którym zarzucano mu, że działał na szkodę interesów PRL, ponieważ nadużywając funkcji kapłana czynił z kościołów miejsce propagandy antypaństwowej (sąd umorzył postępowanie w sierpniu 1984 r.). Prasa reżimowa nasiliła ataki drukując liczne oszczercze artykuły, mające skompromitować kapelana Solidarności (opisywano rzekome nadużycia finansowe i skandale obyczajowe).
Ksiądz Jerzy nie zaprzestał swojej działalności. Oprócz Mszy św. za Ojczyznę, zainicjował w 1982 r. pielgrzymkę robotników Huty Warszawa na Jasna Górę, która przerodziła się wkrótce w Ogólnopolską Pielgrzymkę Ludzi Pracy. W końcu władze zdecydowały się na ostrzejsze działania. 13 października 1984 r. milicja usiłowała doprowadzić do wypadku drogowego, w którym ks. Jerzy miał zginąć; akcja ta nie powiodła się. Kolejną próbę podjęto kilka dni później.

Błogosławiony Jerzy PopiełuszkoKiedy późnym wieczorem dnia 19 października 1984 r. ks. Jerzy wracał samochodem z posługi duszpasterskiej w Bydgoszczy, został zatrzymany przez trzech funkcjonariuszy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (Wydział do walki z Kościołem) i uprowadzony. Stało się to na szosie w Górsku niedaleko Torunia. Niemal cudem ocalał kierowca – pan Waldemar Chrostowski, jedyny świadek bandyckiego porwania, który, chociaż skuty kajdankami, wyskoczył z pędzącego samochodu i niezwłocznie powiadomił władze kościelne i społeczeństwo o dokonanym przez przedstawicieli władz komunistycznych bezprawiu. Nastało wtedy dziesięć dni modlitewnego oczekiwania na powrót kapłana w wielu świątyniach kraju, zwłaszcza w kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie. Niestety, w dniu 30 października 1984 r. ze sztucznego zbiornika wodnego przy tamie na Wiśle koło Włocławka milicja wyłowiła ciało ks. Jerzego Popiełuszki. Sekcja zmasakrowanego ciała została przeprowadzona w Białymstoku, ale pogrzeb, zgodnie z wolą katolickiego społeczeństwa, odbył się w Warszawie 3 listopada 1984 r. Ks. Jerzy Popiełuszko został pochowany w grobie przy kościele św. Stanisława Kostki. Obrzędom pogrzebowym przewodniczył i okolicznościowe kazanie wygłosił kardynał Józef Glemp, Prymas Polski. W pogrzebie uczestniczyło wielu biskupów, kilkuset kapłanów oraz prawie milion wiernych, w tym setki pocztów sztandarowych spod znaku „Solidarności” z całego kraju.
Przekonanie duchowieństwa i wiernych o męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki za wiarę spowodowało, że kardynał Józef Glemp, arcybiskup metropolita gnieźnieński i warszawski oraz Prymas Polski, wystarał się o potrzebne zezwolenie Stolicy Apostolskiej i powołał archidiecezjalny trybunał, który zajął się procesem beatyfikacyjnym ks. Jerzego. Proces ten na szczeblu diecezjalnym trwał od 8 lutego 1997 r. do 8 lutego 2001 r. Następnie akta procesu zostały przewiezione do Stolicy Apostolskiej i poddane dalszym badaniom w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. 6 czerwca 2010 r. w Warszawie odbyła się beatyfikacja ks. Jerzego Popiełuszki. Jego liturgiczne wspomnienie wyznaczono na 19 października – w dniu jego narodzin dla nieba.
opracowano na podstawie tekstu ks. Grzegorza Kalwarczyka

Zobacz także:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Święci i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.