16 maja – Święto św. Andrzeja Boboli, prezbitera i męczennika

PIERWSZE CZYTANIE
Ap 12,10-12a
Zwyciężyli dzięki krwi Baranka

Czytanie z Księgi Apokalipsy świętego Jana Apostoła
Ja, Jan, usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: „Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca, bo strącony został oskarżyciel naszych braci, który dniem i nocą oskarża ich przed naszym Bogiem. A oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka i dzięki słowu swojego świadectwa i nie umiłowali życia aż do śmierci. Dlatego radujcie się, niebiosa oraz ich mieszkańcy”.
Oto słowo Boże

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 34,2-3.4-5.6-7.8-9

Refren: Od wszelkiej trwogi Pan Bóg mnie wyzwolił.

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem,
niech słyszą to pokorni i niech się weselą.

Wysławiajcie ze mną Pana,
wspólnie wywyższajmy Jego imię.
Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał
i wyzwolił od wszelkiej trwogi.

Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością,
oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
Oto zawołał biedak i Pan go usłyszał,
i uwolnił od wszelkiego ucisku.

Anioł Pański otacza szańcem bogobojnych,
aby ich ocalić.
Skosztujcie i zobaczcie, jak Pan jest dobry,
szczęśliwy człowiek, który znajduje w Nim ucieczkę.

DRUGIE CZYTANIE
1 Kor 1,10-13.17-18
Abyście byli jednego ducha

Czytanie z Pierwszego listu świętego Pawła Apostoła do Koryntian
Upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli. Doniesiono mi bowiem o was, bracia moi, przez ludzi Chloe, że zdarzają się między wami spory. Myślę o tym, co każdy z was mówi: „Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa”. Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni? Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża. Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia.
Oto słowo Boże

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
J 17,19

Alleluja, alleluja, alleluja

Za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie,
aby i oni byli uświęceni w prawdzie.

Alleluja, alleluja, alleluja

EWANGELIA
J 17,20-26
Aby stanowili jedno

Słowa Ewangelii według świętego Jana
W czasie ostatniej wieczerzy Jezus, podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami:
„Ojcze Święty, proszę nie tylko za nimi, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie, aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie. Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata. Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich”.
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Po męczeńskiej śmierci ciało św. Andrzeja Boboli (1591-1657) odwiedzali zarówno katolicy, jak i bracia prawosławni, wierząc w orędownictwo świętego kapłana. Wygląda na to, że działalność misjonarza Polesia nie zakończyła się z chwilą męczeństwa. Jego zmumifikowane ciało, wystawiane na pokaz w komunistycznych muzeach na znak tryumfu nad religią, wbrew intencji władz przyciągało pielgrzymów i było dla nich znakiem nadziei. A wędrówka jego relikwii przez Moskwę i Rzym z powrotem do Polski stanowi swoisty znak tęsknoty Polaków za Bogiem, który jest źródłem wolności.
Tomasz Zamorski OP, „Oremus” Okres Wielkanocny 2009, s. 138

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Niektórzy mają zwyczaj zaczynać lekturę książki od końca. Ale wydaje się, że inaczej jest w kontekście Pisma Świętego. Ostatnia księga Biblii – Apokalipsa świętego Jana – to księga bardzo tajemnicza. Dla nas, słuchaczy słowa Bożego, wydaje się trudna do przyjęcia i w większości niezrozumiała. Jednak pod warstwą obrazów i symboli, mówiących o przeszłości i o rzeczach ostatecznych, kryje się dla nas przesłanie, jak mamy żyć właśnie dzisiaj.
Dzisiejszy fragment to słowo pełne nadziei dla każdego z nas. Ostatecznie, w dramatycznej walce dobra ze złem, diabeł zostaje pokonany. Zaczyna się wieczne królowanie Boga Ojca i Jezusa Chrystusa. To zwycięstwo zostało przede wszystkim wysłużone przez Mękę, Śmierć i Zmartwychwstanie Chrystusa. I w tym zwycięstwie uczestniczą ci wszyscy, którzy zaufali Chrystusowi i dla których miłość do Niego była ważniejsza od zachowania własnego życia. To święci, a zwłaszcza męczennicy, wśród nich także święty Andrzej Bobola, patron dnia dzisiejszego.
Jeżeli doświadczam w moim życiu zmagania, walki duchowej, upadków, jeżeli szatan zdaje się triumfować – sytuacja nigdy nie jest przegrana. Mamy pewność, że ostatecznym zwycięzcą historii świata i mojej historii jest Chrystus, jeżeli tylko zaufam Jemu aż do końca. Dzisiejszy dzień to kolejna okazja, aby odwracać się od tego, co złe, i z wiarą iść za Chrystusem.

Komentarz do psalmu
Psalm 34 to modlitwa z głębi serca psalmisty, który doświadczył ocalenia. Wysławia Boga, który jest przede wszystkim dobry. A człowiek, który doświadczył nieskończonej dobroci Boga, sam może być dobry dla innych.
Śpiewamy ten psalm w kontekście historii życia i męczeństwa św. Andrzeja Boboli, pełnego gorliwości jezuity żyjącego na przełomie XVI i XVII wieku, który ostatnie kilkanaście lat życia poświęcił przede wszystkim pracy na kresach wschodnich. Poznał, że ,,Pan jest dobry” i tym dzielił się z innymi. Ten wielki apostoł Polesia nie tylko nawracał tłumy ludzi na katolicyzm, ale także umacniał w wierze unitów, co nie podobało się Cerkwi prawosławnej oraz spowodowało nienawiść Kozaków. Z ich rąk św. Andrzej poniósł niezwykle okrutną śmierć, której opis przyprawia o drżenie. Jednak nawet wśród ogromnego cierpienia zachował on do końca miłość do Boga. To Pan Bóg ,,wyzwolił go od wszelkiej trwogi”.
To bardzo ważna wskazówka dla nas – Pana Boga mamy uwielbiać nie tylko w chwilach pomyślności, ale także w doświadczeniu cierpienia, zwłaszcza gdy cierpimy z miłości do Niego. Będąc w żywej relacji z Nim, możemy przejść największe trudności.

Komentarz do drugiego czytania
Święty Paweł upomina wspólnotę koryncką, w której żywe były podziały. Apostoł przypomina, że wszystkich, niezależnie od ugrupowania i jakichkolwiek prywatnych upodobań, łączy chrzest – wszyscy chrześcijanie są członkami jednego Ciała Chrystusa. Żaden, nawet najlepszy ewangelizator, nie może nigdy prowadzić innych do siebie. Ostatecznie celem jest nasze spotkanie z Chrystusem.
Duch Święty jest dawcą jedności. Tym, który dzieli, jest diabeł. I to jest dla nas kluczowe w rozeznawaniu różnych sytuacji – jeżeli komuś zależy, nawet poprzez pozornie szlachetną inicjatywę, na dzieleniu członków Kościoła, z pewnością nie działa on z Bożego Ducha.
Dzisiejsze teksty liturgiczne przypominają nam o tym, że św. Andrzej Bobola oddał swoje życie właśnie w obronie jedności Kościoła. Łatwo dzisiaj ulec pokusie indywidualizmu, wybierania tego, co dla mnie wygodne, co mi się w Kościele podoba. Prośmy Ducha Świętego, aby uczył nas cierpliwego szukania tego, co nas jednoczy, i patrzenia z miłością na innych członków wspólnoty Kościoła.

Komentarz do Ewangelii
Dzisiejsza ewangelia to fragment Modlitwy Arcykapłańskiej Pana Jezusa. Jezus modli się w Wieczerniku za swoich uczniów i za rodzący się Kościół. To znaczy, że modli się także za mnie! Rozważając tę modlitwę, zaglądamy niejako w głąb Serca Bożego, w wewnętrzną jedność Ojca, Syna i Ducha Świętego. To właśnie w tajemnicy miłości Trójcy Świętej jest początek Kościoła – każda z Osób Boskich jest różna od siebie, ale stanowią one razem nierozdzielną jedność. Pan Jezus głęboko pragnie, aby na wzór tej jedności żyli zarówno Apostołowie, jak i ci wszyscy, którzy uwierzą dzięki ich nauczaniu – a więc wszyscy członkowie Kościoła.
Już od pierwszego wieku Kościół doświadczał wielu trudności wewnętrznych i zewnętrznych, które miały osłabić jedność wyznawców Chrystusa. Na przestrzeni dziejów doszło do bolesnych schizm. Ale pomimo to, do dziś Kościół trwa niewzruszenie, umacniany nieustannie łaską swojego Założyciela. To właśnie w Kościele mamy pewność spotkania żywego Chrystusa – w słowie i sakramentach. Warto dziś, może bardziej niż kiedykolwiek, wzbudzić w sobie wdzięczność za nasze doświadczenie żywego Kościoła jako wspólnoty. Ta jedność najpełniej wyraża się we wspólnie sprawowanej Eucharystii – nawet wtedy, gdy łączymy się razem duchowo, poprzez transmisję.
Święty Andrzej Bobola do głębi serca przejął się słowami Zbawiciela i w swojej pracy duszpasterskiej robił wszystko, aby budować Kościół, aby wokół Chrystusa jednoczyć ludzi. Nasze wspólnoty, nasze rodziny wtedy mają szansę trwania w jedności, kiedy nasze relacje budujemy na Chrystusie.
Komentarze zostały przygotowane przez Mateusza Mickiewicza kleryka V roku WMSD w Warszawie

Święty Andrzej Bobola, prezbiter i męczennik patron Polski

Święty Andrzej Bobola

Andrzej urodził się 30 listopada 1591 r. w Strachocinie koło Sanoka. Pochodził ze szlacheckiej rodziny, bardzo przywiązanej do religii katolickiej. Nauki humanistyczne wstępne i średnie wraz z retoryką Andrzej pobierał w jednej ze szkół jezuickich, prawdopodobnie w Wilnie, w latach 1606-1611. Tu zdobył sztukę wymowy i doskonałą znajomość języka greckiego, co ułatwiło mu w przyszłości rozczytywanie się w greckich ojcach Kościoła i dyskusje z teologami prawosławnymi.
31 lipca 1611 r., w wieku 20 lat, wstąpił do jezuitów w Wilnie. Po dwóch latach nowicjatu złożył w 1613 r. śluby proste. W latach 1613-1616 studiował filozofię na Akademii Wileńskiej, kończąc studia z wynikiem dobrym. Ówczesnym zwyczajem jako kleryk został przeznaczony do jednego z kolegiów do pracy pedagogicznej. Po dwóch latach nauczania młodzieży (1616-1618), najpierw w Brunsberdze (Braniewie), w stolicy Warmii, a potem w Pułtusku, wrócił na Akademię Wileńską na dalsze studia teologiczne (1618-1622), które ukończył święceniami kapłańskimi (12 marca 1622 r.). Rok później dopuszczony został do tak zwanej „trzeciej probacji” w Nieświeżu.
W latach 1623-1624 był rektorem kościoła, kaznodzieją, spowiednikiem, misjonarzem ludowym i prefektem bursy dla ubogiej młodzieży w Nieświeżu. Jako misjonarz, Andrzej obchodził zaniedbane wioski, chrzcił, łączył sakramentem pary małżeńskie, wielu grzeszników skłonił do spowiedzi, nawracał prawosławnych. W latach 1624-1630 kierował Sodalicją Mariańską mieszczan, prowadził konferencje z Pisma świętego i dogmatyki. Wreszcie został mianowany rektorem kościoła w Wilnie. W latach 1630-1633 był przełożonym nowo założonego domu zakonnego w Bobrujsku. Następnie przebywał w Połocku w charakterze moderatora Sodalicji Mariańskiej wśród młodzieży tamtejszego kolegium (1633-1635). W roku 1636 był kaznodzieją w Warszawie. W roku 1637 pracował ponownie w Połocku jako kaznodzieja i dyrektor studiów młodzieży. W latach 1638-1642 pełnił w Łomży urząd kaznodziei i dyrektora w szkole kolegiackiej. W latach 1642-1643 ponownie w Wilnie pełnił funkcję moderatora Sodalicji Mariańskiej i kaznodziei. Podobne obowiązki spełniał w Pińsku (1643-1646), a potem ponownie w Wilnie (1646-1652). Od roku 1652 pełnił w Pińsku urząd kaznodziei w kościele św. Stanisława. W tym czasie oddawał się pracy misyjnej nad ludem w okolicach Pińska.
Z relacji mu współczesnych wynika, że Andrzej był skłonny do gniewu i zapalczywości, do uporu we własnym zdaniu, niecierpliwy. Jednak zostawione na piśmie świadectwa przełożonych podkreślają, że o. Andrzej pracował nad sobą, że miał wybitne zdolności, był dobrym kaznodzieją, miał dar obcowania z ludźmi. Dowodem tego były usilne starania ówczesnego prowincjała zakonu w Polsce u generalnego przełożonego, aby o. Andrzeja dopuścić do „profesji uroczystej”, co było przywilejem tylko jezuitów najzdolniejszych i moralnie stojących najwyżej. Wytrwałą pracą nad sobą o. Andrzej doszedł do takiego stopnia doskonałości chrześcijańskiej i zakonnej, że pod koniec życia powszechnie nazywano go świętym. Dzięki Bożej łasce potrafił wznieść przeciętność na wyżyny heroizmu.
Andrzej wyróżniał się żarliwością o zbawienie dusz. Dlatego był niezmordowany w głoszeniu kazań i w spowiadaniu. Mieszkańcy Polesia żyli w wielkim zaniedbaniu religijnym. Szerzyła się ciemnota, zabobony, pijaństwo. Andrzej chodził po wioskach od domu do domu i nauczał. Nazwano go apostołem Pińszczyzny i Polesia. Pod wpływem jego kazań wielu prawosławnych przeszło na katolicyzm. Jego gorliwość, którą określa nadany mu przydomek „łowca dusz – duszochwat”, była powodem wrogości ortodoksów. W czasie wojen kozackich przerodziła się w nienawiść i miała tragiczny finał.
Pińsk jako miasto pogranicza Rusi i prawosławia był w tamtym okresie często miejscem walk i zatargów. Zniszczony w roku 1648, odbity przez wojska polskie, w roku 1655 zostaje ponownie zajęty przez wojska carskie, które wśród ludności miejscowej urządziły rzeź. W roku 1657 Pińsk jest w rękach polskich i jezuici mogą wrócić tu do normalnej pracy. Ale jeszcze w tym samym roku Kozacy ponownie najeżdżają Polskę. W maju roku 1657 Pińsk zajmuje oddział kozacki pod dowództwem Jana Lichego. Najbardziej zagrożeni jezuici: Maffon i Bobola opuszczają miasto i chronią się ucieczką. Muszą kryć się po okolicznych wioskach. Dnia 15 maja o. Maffon zostaje ujęty w Horodcu przez oddział Zielenieckiego i Popeńki i na miejscu ponosi śmierć męczeńską.
Andrzej Bobola schronił się do Janowa, odległego od Pińska około 30 kilometrów. Stamtąd udał się do wsi Peredił. 16 maja do Janowa wpadły oddziały i zaczęły mordować Polaków i Żydów. Wypytywano, gdzie jest o. Andrzej. Na wiadomość, że jest w Peredilu, wzięli ze sobą jako przewodnika Jakuba Czetwerynkę. Andrzej na prośbę mieszkańców wsi, którzy dowiedzieli się, że jest poszukiwany, chciał użyczonym wozem ratować się ucieczką. Kiedy dojeżdżali do wsi Mogilno, napotkali oddział żołnierzy.
Z Andrzeja zdarto suknię kapłańską, na pół obnażonego zaprowadzono pod płot, przywiązano go do słupa i zaczęto bić nahajami. Kiedy ani namowy, ani krwawe bicie nie złamało kapłana, aby się wyrzekł wiary, oprawcy ucięli świeże gałęzie wierzbowe, upletli z niej koronę na wzór Chrystusowej i włożyli ją na jego głowę tak, aby jednak nie pękła czaszka. Zaczęto go policzkować, aż wybito mu zęby, wyrywano mu paznokcie i zdarto skórę z górnej części ręki. Odwiązali go wreszcie oprawcy i okręcili sznurem, a dwa jego końce przymocowali do siodeł. Andrzej musiał biec za końmi, popędzany kłuciem lanc. W Janowie przyprowadzono go przed dowódcę. Ten zapytał: „Jesteś ty ksiądz?”. „Tak”, padła odpowiedź, „moja wiara prowadzi do zbawienia. Nawróćcie się”. Na te słowa dowódca zamierzył się szablą i byłby zabił Andrzeja, gdyby ten nie zasłonił się ręką, która została zraniona.
Kapłana zawleczono więc do rzeźni miejskiej, rozłożono go na stole i zaczęto przypalać ogniem. Na miejscu tonsury wycięto mu ciało do kości na głowie, na plecach wycięto mu skórę w formie ornatu, rany posypywano sieczką, odcięto mu nos, wargi, wykłuto mu jedno oko. Kiedy z bólu i jęku wzywał stale imienia Jezus, w karku zrobiono otwór i wyrwano mu język u nasady. Potem powieszono go twarzą do dołu. Uderzeniem szabli w głowę dowódca zakończył nieludzkie męczarnie Andrzeja Boboli dnia 16 maja 1657 roku.
Kozacy wkrótce wycofali się do miasta. Ciało Męczennika przeniesiono do miejscowego kościoła. Jezuici przenieśli je potem do Pińska i pochowali w podziemiach kościoła klasztornego. Po latach o miejscu pochowania Andrzeja zapomniano. Dnia 16 kwietnia 1702 roku Andrzej ukazał się rektorowi kolegium pińskiego i wskazał, gdzie w krypcie kościoła pod ołtarzem głównym znajduje się jego grób. Ciało znaleziono nietknięte, mimo że spoczywało w wilgotnej ziemi. Było nawet giętkie, jakby niedawno zmarłego człowieka. Zaczęły się mnożyć łaski i cuda. Od roku 1712 podjęto starania o beatyfikację. Niestety, kasata jezuitów i wojny, a potem rozbiory przerwały te starania. Ponownie Andrzej miał ukazać się w Wilnie w 1819 r. dominikaninowi, o. Korzenieckiemu, któremu przepowiedział wskrzeszenie Polski (będącej wówczas pod zaborami) i to, że zostanie jej patronem. Ku wielkiej radości Polaków beatyfikacja miała miejsce dnia 30 października 1853 roku.
W roku 1820 jezuici zostali usunięci z Rosji, a opiekę nad ciałem Świętego objęli pijarzy (1820-1830). Relikwie przeniesiono potem do kościoła dominikanów. Wreszcie po wydaleniu dominikanów (1864) przejęli straż nad kościołem i relikwiami kapłani diecezjalni. W roku 1917 przy udziale metropolity mohylewskiego Edwarda von Roppa dokonano przełożenia relikwii. W roku 1922, po wybuchu rewolucji, ciało zostało przeniesione do Moskwy do muzeum medycznego. W roku 1923 rząd rewolucyjny na prośbę Stolicy Apostolskiej zwrócił śmiertelne szczątki bł. Andrzeja. Przewieziono je do Watykanu do kaplicy św. Matyldy, a w roku 1924 do kościoła jezuitów w Rzymie Il Gesu. 17 kwietnia 1938 roku, w uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego, Pius XI dokonał uroczystej kanonizacji bł. Andrzeja (wraz z bł. Janem Leonardim i bł. Salvatorem de Horta). W roku 1938 relikwie św. Andrzeja zostały uroczyście przewiezione do kraju. Przejazd relikwii specjalnym pociągiem przez Lublianę, Budapeszt do Polski, a następnie przez wiele polskich miast (w tym Kraków, Poznań, Łódź aż do Warszawy) był wielkim wydarzeniem. W każdym mieście na trasie organizowano uroczystości z oddaniem czci świętemu Męczennikowi. W Warszawie, po powitaniu w katedrze, relikwie spoczęły w srebrno-kryształowej trumnie-relikwiarzu w kaplicy jezuitów przy ul. Rakowieckiej. W roku 1939 relikwie zostały przeniesione do kościoła jezuitów na Starym Mieście. Podczas pożaru tego kościoła trumnę przeniesiono do dominikańskiego kościoła św. Jacka, by w roku 1945 przenieść ją ponownie do kaplicy przy ul. Rakowieckiej. Tam do dziś szczątki doznają czci w nowo wybudowanym kościele św. Andrzeja Boboli, podniesionym do rangi narodowego sanktuarium. Warto jeszcze dodać, że z okazji 300-letniej rocznicy śmierci św. Andrzeja papież Pius XII wydał osobną encyklikę (16 V 1957), wychwalając wielkiego Męczennika.
W kwietniu 2002 r. watykańska Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, przychylając się do prośby Prymasa Polski kard. Józefa Glempa, nadała św. Andrzejowi Boboli tytuł drugorzędnego patrona Polski. Od tej pory obchód ku jego czci podniesiony został w całym kraju do rangi święta. Uroczystego ogłoszenia św. Andrzeja Boboli patronem Polski dokonał kard. Józef Glemp w Warszawie podczas Mszy świętej w sanktuarium ojców jezuitów, w którym są przechowywanie relikwie Świętego, 16 maja 2002 r. Święty jest ponadto patronem metropolii warszawskiej, archidiecezji białostockiej i warmińskiej, diecezji drohiczyńskiej, łomżyńskiej, pińskiej i płockiej. Jest czczony także jako patron kolejarzy.

W ikonografii św. Andrzej Bobola przedstawiany jest w stroju jezuity z szablami wbitymi w jego kark i prawą rękę lub jako wędrowiec.

Zobacz także:

  •  Święty Szymon Stock, zakonnik
•  Kościół katedralny w Gliwicach

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Święci i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.