2 grudnia – wspomnienie dowolne bł. Karola de Foucaulda, prezbitera

PIERWSZE CZYTANIE
Iz 2, 1-5
Pokój królestwa Bożego

Czytanie z Księgi proroka Izajasza
Widzenie Izajasza, syna Amosa, dotyczące Judy i Jerozolimy: Stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Pańskiej stać będzie mocno na szczycie gór i wystrzeli ponad pagórki. Wszystkie narody do niej popłyną, mnogie ludy pójdą i rzekną: «Chodźcie, wstąpmy na górę Pańską, do świątyni Boga Jakuba! Niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami. Bo Prawo pochodzi z Syjonu i słowo Pańskie – z Jeruzalem». On będzie rozjemcą pomiędzy ludami i sędzią dla licznych narodów. Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny. Chodźcie, domu Jakuba, postępujmy w światłości Pańskiej!
Oto słowo Boże.

W roku A, gdy powyższe czytanie Iz 2, 1-5 zostało wykorzystane w 1 Niedzielę Adwentu, można odczytać następującą perykopę:

Iz 4, 2-6
Radość zbawionych

Czytanie z Księgi proroka Izajasza
W owym dniu odrośl Pana stanie się ozdobą i chwałą, a owoc ziemi przepychem i krasą dla ocalałych z Izraela. I będzie tak: Ktokolwiek pozostał żywy na Syjonie i kto się ostał w Jeruzalem, każdy będzie nazwany świętym i wpisany do Księgi Życia w Jeruzalem. Gdy Pan obmyje brud Córy Syjońskiej i krew rozlaną w Jeruzalem oczyści powiewem sądu i podmuchem pożogi, wtedy Pan przyjdzie spocząć na całej przestrzeni góry Syjon i na tych, którzy się tam zgromadzą, we dnie jako obłok z dymu, w nocy jako olśniewający płomień ognia. Albowiem nad wszystkim chwała Pańska będzie osłoną i namiotem, by za dnia dać cień przed skwarem, ucieczkę zaś i schronienie przed nawałnicą i ulewą.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 122 (121), 1b-2. 4-5. 6-7. 8-9 (R.: por. 1bc)

Refren: Idźmy z radością na spotkanie Pana.

Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano: *
«Pójdziemy do domu Pana».
Już stoją nasze stopy *
w twoich bramach, Jeruzalem.

Refren.

Do niego wstępują pokolenia Pańskie, *
aby zgodnie z prawem Izraela wielbić imię Pana.
Tam ustawiono trony sędziowskie, *
trony domu Dawida.

Refren.

Proście o pokój dla Jeruzalem: *
Niech żyją w pokoju, którzy cię miłują.
Niech pokój panuje w twych murach, *
a pomyślność w twoich pałacach.

Refren.

Ze względu na moich braci i przyjaciół *
będę wołał: «Pokój z tobą!»
Ze względu na dom Pana, Boga naszego, *
modlę się o dobro dla ciebie.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. Ps 80 (79), 4

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Panie, Boże nasz, przyjdź, aby nas uwolnić,
okaż swoje oblicze, a będziemy zbawieni.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Mt 8, 5-11
Wielu ze Wschodu i Zachodu przyjdzie do królestwa niebieskiego

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: «Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi». Rzekł mu Jezus: «Przyjdę i uzdrowię go». Lecz setnik odpowiedział: «Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „idź!” – a idzie; drugiemu: „Przyjdź!” – a przychodzi; a słudze: „zrób to!” – a robi». Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: «Zaprawdę, powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i z Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Wojna trwa właściwie nieustannie. Widzimy w telewizji wystraszone twarze uciekinierów, czytamy pełne nienawiści słowa w gazetach. Ktoś próbuje tłumaczyć. Ale wojna podchodzi wciąż bliżej i bliżej. Czai się w domach, tępa, cicha wojna bez amunicji i wybuchów bomb. Jesteśmy chorzy na wojnę, na nieprzebaczenie. Adwent to kolejna, nieśmiała próba chodzenia po drogach nadziei, że wystarczy tylko słowo; (Mt 8,8), abyśmy odzyskali zdrowie i pojednani mogli zaśpiewać: Chwała na wysokości, a pokój na ziemi.
O. Wojciech Czwichocki, „Oremus” grudzień 2008, s. 9

***
POWOŁANI DO ŚWIĘTOŚCI
„Wzbudź Twą potęgę, o Panie, i przyjdź nas zbawić, przyjdź nas uświęcić” (Ps 80, 3)

Św. Paweł, pisząc do chrześcijan w Koryncie, kieruje swój list „do uświęconych w Jezusie Chrystusie i powołanych do świętości wespół ze wszystkimi, którzy na każdym miejscu wzywają imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa” (1 Kor 1, 2). Ci wszyscy, którzy wierzą w Chrystusa, do jakiegokolwiek narodu by należeli, są istotnie „powołani do świętości”; znaczy to w języku Apostoła, że przede wszystkim należą do Boga, że są Mu poświęceni przez chrzest, a zatem na mocy tego poświęcenia mają stać się osobiście świętymi.

Jak zbawienie tak i świętość ofiarowana jest wszystkim ludziom. „Bądźcie świętymi, ponieważ Ja jestem święty” (Kpł 11, 44) powiedział Bóg do ludu izraelskiego, a Jezus uzupełnił: „Bądźcie doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 48). Tych słów Pan nie skierował do jakiejś grupy wybranej, nie zwrócił się z nimi do swoich Apostołów ani zaufanych, lecz wypowiedział je wobec wielkiej rzeszy, która szła za Nim. On, Święty w całym tego słowa znaczeniu, przyszedł uświęcić wszystkich ludzi i wszystkim ofiaruje środki potrzebne nie tylko do zbawienia, lecz także do uświęcenia; „Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie, i miały je w obfitości” (J 10, 10).

Kościół niestrudzenie i z naciskiem powtarza tę naukę Pana: „Niech nikt nie myśli, że… [świętość] jest obowiązkiem jedynie garstki wybranej wśród wielu ludzi, inni zaś mogą się zadowolić niższym stopniem cnoty. Prawo to obejmuje bezwzględnie wszystkich… bez żadnego wyjątku” (Pius XI: AAS 1923, s. 50). W szczególny sposób powszechne powołanie do świętości potwierdził Sobór Watykański II: „Wszyscy w Kościele, niezależnie od tego, czy należą do hierarchii, czy są przedmiotem jej funkcji pasterskiej, powołam są do świętości… Pan Jezus, Boski Nauczyciel i wzór wszelkiej doskonałości, głosił wszystkim razem i każdemu z osobna; głosił uczniom swoim, jakiegokolwiek stanu, świętość życia, której sam jest sprawcą i dokonawcą” (KK 39. 40). Sam człowiek nie znajdzie w sobie sił i środków do uświęcenia; Bóg jeden jest święty i Bóg jeden może go uświęcić. Lecz sam Bóg chce być uświęcicielem swoich stworzeń i w Jezusie ofiaruje każdemu człowiekowi w obfitości środki do uświęcenia.

  • O Boże mój, jak umiesz pokazać, że jesteś wszechmocny! Próżna rzecz szukać dowodów, by przekonać nas o tym, czego Ty chcesz! Przeciwnie, każdemu ludzkiemu rozumowi jasno ukazujesz, że cokolwiek Ty chcesz, jest możliwe, i żeby wszystko stało się łatwe, dość jest kochać Cię naprawdę i dla miłości Twojej opuścić wszystko.
    Tu właśnie można powiedzieć, że tylko na pozór czynisz nam trudnym zachowanie przykazania; ja nie widzę go trudnym ani nic rozumiem tego, jak może być rzekomo wąska droga, która wiedzie do Ciebie. Nie jest to wąska ścieżka, lecz królewska droga. Ktokolwiek odważnie na nią wstaj ten idzie po niej bezpiecznie, ponieważ unika niebezpiecznych kroków i kamieni, o które mógłby się potknąć — chcę powiedzieć — okazji do obrażania Ciebie. Niebezpieczną ścieżką i prawdziwie wąską drogą ja nazywam tę, która z jednej strony wiedzie ponad głęboką, stromą przepaścią, z drugiej zaś strony ciągnie się samym brzegiem pochyłego urwiska; idący nią niebacznie, stoczy się w dół i marnie się rozbije.
    Kto Ciebie prawdziwie miłuje, o Dobro moje, ten idzie bezpiecznie szeroką, królewską drogą, daleką od urwisk i przepaści. Ledwo się na chwilę zachwieje, a Ty, Panie, już przy nim jesteś i rękę mu podajesz; i jeśli tylko Ciebie miłuje, a nie rzeczy tego świata, żaden upadek ani nawet wiele upadków nie będą mu na zgubę, bo idzie niziną pokory.
    Nie pojmuję, czemu ludzie tak się boją wstąpić na drogę doskonałości. Racz, o Panie, wedle boskiego miłosierdzia swego dać nam zrozumieć, jak niepewną jest drogą iść za światem i żyć wśród tylu jawnych niebezpieczeństw. Prawdziwe bezpieczeństwo znajdzie tylko ten, kto chodzi wytrwale Twoimi drogami. Niech oczy nasze będą utkwione w Tobie, a nie będziemy się obawiać, abyś Ty, Słońce Sprawiedliwości, ukrył się i pozostawił nas na drodze w ciemnościach i niebezpieczeństwie zguby; chyba gdybyśmy pierwsi Cię opuścili (św. Teresa od Jezusa: Życie 35, 13–14).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 40

Błogosławiony Karol de Foucauld, prezbiter

Błogosławiony Karol de Foucauld

Karol de Foucauld urodził się 15 września 1858 r. w katolickiej, arystokratycznej rodzinie w Strasburgu. Dwa dni później przyjął sakrament chrztu świętego. 13 marca 1864 r. umarła jego matka, a w pięć miesięcy później ojciec. Małym Karolem i jego młodszą siostrą Marią od tej pory zajmował się dziadek Karol Morlet, pułkownik w stanie spoczynku. 28 kwietnia 1872 r. przyszły błogosławiony przyjął pierwszą Komunię świętą.
W sierpniu 1874 roku zdał maturę, a w październiku tego roku wstąpił do szkoły jezuitów w Paryżu na ulicy des Postes. Na dalsze zachowanie i poglądy Karola źle wpłynęły jego spotkania z cyganerią literacką. Odszedł od religii już w parę miesięcy od przybycia do Paryża. Został wyrzucony ze szkoły dwa lata później. Zaczął wtedy prowadzić beztroski tryb życia w towarzystwie przypadkowych kolegów.
3 lutego 1878 roku umarł jego dziadek i opiekun, pułkownik Morlet. Pół roku później Karol uzyskał pełnoletność i wszedł w posiadanie majątku rodzinnego. Wkrótce wstąpił do szkoły kawalerii w Saumur. W dalszym ciągu prowadził nieuporządkowane życie. Nic więc dziwnego, że szkołę ukończył w 1880 r. ze złymi wynikami. Udał się do Setifu w Algierii w randze podporucznika. Jednak w armii nie był długo, bo już w marcu 1881 roku został wydalony za brak dyscypliny i złe prowadzenie – sprowadził do obozu kochankę, którą przedstawił jako swoją żonę. Karol próbował początkowo powrócić do armii. Kiedy w maju 1881 roku wybuchło w Algierii powstanie Bou Amama, wziął udział w kampanii w południowym Oranie. Wsławił się nawet bohaterską postawą, za co został odznaczony. Mimo to po pewnym czasie złożył dymisję i udał się do Algieru, aby uczyć się języka arabskiego. Tam przez 18 miesięcy przygotowywał się do wyprawy naukowej po Maroku, na którą wybrał się w latach 1883-1884 w przebraniu rabina, ponieważ jako chrześcijaninowi grozić mu mogła śmierć z rąk muzułmanów. Podróżował także po południowych terenach Algierii oraz Tunezji. W tym czasie pragnął też zrehabilitować się w oczach rodziny.
Owocem jego podróży była książki Reconnaissance au Maroc, która zawierała wiele ważnych informacji etnologicznych. Otrzymał za nią złoty medal Towarzystwa Geograficznego w Paryżu. Powrócił do Francji, nie umiał jednak już żyć jak dawnej w Paryżu. Ponownie udał się do Algierii i chociaż tu zakochał się w młodej kobiecie – Marie-Marguerite Titre, wybrał się w podróż po pustyni Magrebu, gdzie zdecydował, że odtąd będzie żył w celibacie.
Po powrocie do Paryża zamieszkał u zamężnej siostry, nieopodal kościoła pod wezwaniem św. Augustyna. Podczas długich modlitw w tym i innych kościołach powtarzał modlitwę: „Boże mój, jeśli istniejesz, spraw, abym Cię poznał”. 29 lub 30 października 1886 roku spotkał w kościele św. Augustyna wikarego ks. Huvelin, z którym zaczął odtąd prowadzić długie rozmowy religijne. Zaprzyjaźnili się i gdy Karol poprosił go o znalezienie kierownika duchowego, ten nakazał mu najpierw przystąpienie do spowiedzi. Tak zaczęło się trwałe nawrócenie Karola, a ks. Huvelin pozostał jego kierownikiem duchowym aż do jego śmierci.
Od tej pory de Foucauld rozpoczął intensywne życie duchowe. W sierpniu 1888 r. odwiedził klasztor trapistów w Fontgombault. W końcu listopada wyjechał na pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Boże Narodzenie w sposób szczególny przeżył w Betlejem. 5 stycznia odwiedził Nazaret, który go zachwycił i pobudził do kontemplacji ukrytego życia Jezusa. 14 lutego wrócił do Paryża. Potem odbył rekolekcje w kilku klasztorach. W bazylice Montmartre 6 czerwca 1889 r. zawierzył swoje życie Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Wszystko to prowadziło do tego, że Karol postanowił iść drogą powołania zakonnego w ukryciu przed światem. W połowie stycznia 1890 r. pożegnał się z rodziną i wstąpił do trapistów w klasztorze Matki Bożej Śnieżnej w Masywie Centralnym, przyjmując imię zakonne Maria Alberyk (Marie-Albéric).
W czerwcu 1890 r. na własną prośbę przeniósł się do ubogiego klasztoru filialnego Matki Bożej Śnieżnej w Akbes w Syrii. Spędził w nim sześć lat. Mnisi, poza modlitwą i kontemplacją, pracowali w polu i przy budowie dróg. 2 lutego 1892 r. Karol de Foucauld złożył pierwsze śluby zakonne. Jako mnich ciągle myślał o życiu bardziej ubogim i odosobnionym. Został wysłany do Staouéli w Algierii.

Błogosławiony Karol de FoucauldWrócił jeszcze na studia do Rzymu, ale przełożeni uznali, że Bóg wyznaczył mu szczególną drogę. 14 lutego 1894 r. został zwolniony ze ślubów prostych i złożył dwa śluby prywatne: czystości i nie posiadania niczego poza narzędziami potrzebnymi do pracy fizycznej. Został wysłany do klasztoru klarysek w Nazarecie, gdzie potrzebna była pomoc przy pracach w gospodarstwie. Był tam skromnym bratem. Zamieszkał w komórce na narzędzia i czuł się szczęśliwy. Za namową ksieni zakonu klarysek w 1901 r. przyjął święcenia kapłańskie.
Wyjechał do Beni-Abbes, na południu Algierii, niedaleko granicy marokańskiej. Jadąc tam zdawał sobie sprawę, że na tych słabo zaludnionych terenach nie będzie miał misyjnych osiągnięć, ale nie miało to dla niego znaczenia. Chciał cichego życia, by móc się nieustannie modlić. Zawsze jednak był otwarty na ludzkie problemy. Otaczał opieką niewolników, karmił ich i podtrzymywał na duchu. Ściągał na siebie gniew miejscowego biskupa Guérina za krytykowanie niesprawiedliwych poczynań kolonizatorów francuskich. W 1903 roku planował wyjazd do Maroka, ale zrezygnował na rzecz ewangelizacji Tuaregów. W sierpniu 1903 roku zajmował się rannymi podczas bitwy pod Tanghit. W 1904 roku udał się w kolumnie żołnierzy do krainy Tuaregów, gdzie pozostał do stycznia 1905 roku.
W 1905 r. osiedlił się w Tamanrasset, gdzie zaprzyjaźnił się z szefem Tuaregów Mussą Ag Amastanem. Gdy na przełomie 1906 i 1907 r. był bliski śmierci, miejscowa ludność zaopiekowała się nim. Noszono go na rękach i karmiono jak niemowlę kozim mlekiem, nie pozwalając, by wpadł w depresję.
W tym czasie Karol de Foucauld pisał regułę swojej wymarzonej wspólnoty Małych Braci Jezusa, która powstała niestety dopiero po jego śmierci. W 1910 r. wysłał gotowe statuty do Rzymu, lecz odpowiedzi nigdy nie otrzymał. W czerwcu 1915 roku skończył po jedenastu latach prace nad słownikami.
W 1916 r. wybuchła wojna między miejscowymi plemionami. Walki i napady rabunkowe objęły niemal całą południową Saharę. Karol został zmuszony do ufortyfikowania swojej pustelni w Tamanrasset. Gdy wieczorem 1 grudnia 1916 r. grupa uzbrojonych jeźdźców otoczyła fort, prawdopodobnie pilnujący go uzbrojony szesnastolatek wystrzelił ze strachu i przypadkowo zabił Karola. Pustelnia została splądrowana, a Najświętszy Sakrament wyrzucono w piasek pustyni. Gdy przybyli tam francuscy oficerowie, zobaczyli leżące obok Karola Ciało Jezusa. Jeden z nich ukląkł, podniósł Hostię i przyjął Komunię. Ciało brata Karola de Foucauld od 1929 r. złożone jest w El Goléa.
Proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym został zamknięty 4 marca 2003 roku w Mediolanie, a beatyfikacja odbyła się 13 listopada 2005 roku w Rzymie.

Zobacz także:

  •  Błogosławiony Rafał Chyliński, prezbiter
•  Błogosławiony Jan Rusbroch, prezbiter
•  Święta Blanka Kastylijska
•  Błogosławiona Maria Aniela Astorch, dziewica

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Święci i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.