6 listopada – wspomnienie dowolne bł. Józefy Naval Girbes

PIERWSZE CZYTANIE
Rz 13, 8-10
Miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian
Bracia: Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje drugiego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: «Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj», i wszystkie inne – streszczają się w tym nakazie: «Miłuj bliźniego swego jak siebie samego!» Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 112 (111), 1b-2. 4-5. 9 (R.: por. 5a)

Refren: Miłosiernemu Pan Bóg błogosławi.
albo: Alleluja.

Błogosławiony człowiek, który służy Panu *
i wielką radość znajduje w Jego przykazaniach.
Potomstwo jego będzie potężne na ziemi, *
dostąpi błogosławieństwa pokolenie prawych.

Refren.

On wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych, *
łagodny, miłosierny i sprawiedliwy.
Dobrze się wiedzie człowiekowi, który z litości pożycza *
i swoimi sprawami zarządza uczciwie.

Refren.

Rozdaje i obdarza ubogich, *
jego sprawiedliwość będzie trwała zawsze,
wywyższona z chwałą *
będzie jego potęga.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. 1 P 4, 14

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Błogosławieni jesteście, jeżeli złorzeczą wam z powodu imienia Chrystusa,
albowiem Duch Boży na was spoczywa.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 14, 25-33
Kto nie wyrzeka się wszystkiego, nie może być uczniem Jezusa

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Wielkie tłumy szły z Jezusem. On odwrócił się i rzekł do nich: «Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie dźwiga swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby położył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”. Albo jaki król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, jeśli nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Bycie uczniem Chrystusa, życie Ewangelią, wypełnianie Bożych przykazań podobne jest do budowania wieży albo stoczenia bitwy. Jest trudne. Wymaga odwagi i wielkiego wysiłku. Czy wystarczy nam siły, pobożności, dobrych chęci, aby codziennie brać swój krzyż i trwać przy Chrystusie? Wyrzec się wszystkiego, co posiadamy, to uznać, że wszystko, co mamy, to za mało, aby osiągnąć chwałę nieba. Zbawienie jest darem Boga.
Anna Nowak, „Oremus” listopad 2007, s. 38

***
To, na co patrzyliśmy
Panie, spraw, abym mógł Cię poznać tak, jak zostałem przez Ciebie poznany
(1 Kor 13, 12)

„Czy nie jestem Apostołem? Czyż nie widziałem Jezusa, Pana naszego?” (1 Kor 9, 1). Św. Paweł broni swojego tytułu Apostoła uzasadniając go: również on widział Pana! Również Macieja dopuszczono do kolegium apostolskiego z podobnego powodu: aby wybrać naocznego świadka życia Jezusa, który mógł mówić na podstawie bezpośredniego doświadczenia, ponieważ „widział”.

Chociaż i w znaczeniu o wiele szerszym nikt nie może być prawdziwym apostołem, jeśli nie jest w stanie dawać świadectwa Chrystusowi na mocy poznania, osobistego przeżycia, które w najmniejszej choćby mierze pozwoliło mu „widzieć Pana”. Nie należy myśleć o widzeniach lub nadzwyczajnych łaskach, jakie otrzymał Paweł na drodze do Damaszku, lecz o wewnętrznym poznaniu Chrystusa, opartym na wierze i miłości, które znajdują swój wyraz w kontemplacji. Takie przeżycie osobiste Boga, Chrystusa, jest częstsze, niż można sądzić. „Kto Mnie miłuje… tego również Ja będę miłował i objawię mu siebie” (J 14, 21). U podstaw wszelkiego powołania do naśladowania Chrystusa tkwi prawie zawsze łaska tego rodzaju, łaska, której strzeże modlitwa, poufne zjednoczenie z Panem, aby mogła rozwijać się i stać się źródłem całego apostolstwa.

„Pierwszym i najsłodszym obowiązkiem naszego życia kapłańskiego — powiedział Paweł VI — jest obowiązek zażyłości z Chrystusem w Duchu Świętym… to znaczy obowiązek prawdziwego i osobistego życia wewnętrznego, które należy nie tylko strzec zazdrośnie utrzymując pełny stan łaski, lecz również dobrowolnie wyrażać ciągłym aktem świadomości, rozmowy, zachwytu kontemplacyjnego przez miłość”. Apostoł powinien znaleźć czas — a trzeba umieć go zyskać kosztem bezużytecznych rozmów, rozrywek, a nawet spoczynku — by pozostawać każdego dnia, jak Maria, u stóp Mistrza słuchając Jego słowa. Bez tej poufnej łączności z Chrystusem czyż potrafi Go poznać i głosić? Czy potrafi do Niego przekonać? Każdy apostoł powinien by powiedzieć za św. Janem: „to, co ujrzeliśmy i usłyszeliśmy o Słowie życia… oznajmiamy wam” (1 J 1, 1. 3).

O Chryste, naucz mnie podnosić oczy i serce do Ciebie, przyzywać na siebie i na świat wody miłości, gasić moje pragnienie w modlitwie, żyć nią, kierować jej strumień ku wszystkim duszom spragnionym…
O mój Panie Jezu, patrzę na Ciebie w Twoich podróżach w poszukiwaniu dusz naszych: jesteś zmęczony, szedłeś w skwarze południa po gorącym piasku pustyni, a oto siedzisz przy studni Jakuba. Odczuwasz pragnienie i raczysz prosić nas o trochę wody. Nie prosisz dla siebie, lecz dla nas: pragniesz dać siebie samego, ponieważ woda, jaką dotychczas piliśmy, nie gasi pragnienia naszego na cały dzień, a Ty otwierasz nam źródło wieczystej wiosny, z której wypływa napój Życia wiecznego… O, gdybyśmy poznali Twój dar!…
Lecz aby zgłębić te cuda, trzeba by być Duchem Świętym i czytać w Twoich boskich głębokościach… Ty udzielasz swoim apostołom, o Panie, łaski poznania tych tajemnic. Duch naszego apostolstwa nie jest duchem świata, lecz pochodzi od Ciebie i objawia nam Boże skarby Twojej łaski… Dlatego na próżno człowiek, który rozporządza jedynie zasobami przyrodzonymi, usiłowałby przyswoić sobie sprawy Twojego Ducha… Spraw, o Panie, abym był uległy Twojemu Duchowi… i nie opierał się na innych sądach, jak tylko na sądach Ducha Świętego. Obym mógł zrozumieć i dać się przeniknąć mojemu posłannictwu apostoła, obym mógł posiąść Twojego Ducha, o Chryste, i żyć Nim! (D. Mercier).

O Jezu, Ty pragniesz, aby serce Twojego kapłana było przepełnione miłością, pragniesz także, aby umysł jego oświecała prawda i nauka. O Jezu, daj mi miłość ku Tobie, miłość żarliwą, pobożną, żywo pulsującą i otwartą na wszystkie łaski mistycznej zażyłości, które praktykę pobożności kapłańskiej czynią tak pociągającą, modlitwy… której oddawać się jest rozkoszą, jest smakowitym i mocnym pokarmem dla duszy; jest nieustannym źródłem męstwa, pociechy w trudnościach, niekiedy w przykrościach życia oraz posługi kapłańskiej i pasterskiej.
Daj mi miłość Kościoła świętego i dusz, szczególnie tych powierzonych moim troskom i moim najświętszym odpowiedzialnym obowiązkom: dusz należących do wszystkich grup społecznych; lecz ze szczególnym zainteresowaniem i troską dusz grzeszników, ubogich wszelkiego rodzaju… ożywiając wszystko tchnieniem miłości ewangelicznej (Jan XXIII).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 411

Błogosławiona Józefa Naval Girbes, dziewica

Błogosławiona Józefa Naval Girbes

Józefa urodziła się 11 grudnia 1820 roku w Algemesi w archidiecezji walenckiej (Hiszpania). Było to miasteczko rolnicze, liczące 8 tys. mieszkańców, w którym była tylko jedna parafia, jeden klasztor dominikański, jeden szpital, kilka centrów edukacyjnych. Ojcem Józefy był Franciszek Naval Carrasco, a matką Józefa Girbes. Była najstarszą z pięciorga rodzeństwa. Ochrzczono ją w tym samym dniu, w którym się urodziła, imionami Maria Józefa, ale bardzo szybko zaczęto ją nazywać tylko Józefą. Jej formacją religijną zajmowała się głównie matka.
W 1829 r. Józefa przystąpiła do Pierwszej Komunii św. Później przez pewien czas uczęszczała do szkoły dla biednych dzieci, którą w jej miasteczku prowadziła kapituła katedralna z Walencji. Tam nauczyła się czytać i pisać, a także poznała tajniki haftu. W trzynastym roku życia straciła matkę, która zmarła na gruźlicę. Rodzina przeprowadziła się do babci, której Józefa musiała pomagać w opiece nad młodszym rodzeństwem.
Według zachowanego opisu Józefa była średniego wzrostu i budowy. Jej skóra była jasna i delikatna, a twarz owalna, otoczona brązowymi włosami. Jej oczy przykuwały uwagę jako wyjątkowo jasne i głęboko patrzące. Uśmiechała się często, ale nikt jej nigdy nie widział śmiejącej się na głos. Ubierała się skromnie i na ogół w ciemne kolory. W wieku lat 18, 4 grudnia 1838 roku, za zgodą proboszcza, który był jej kierownikiem duchowym, przysięgła Bogu wieczne dziewictwo. W ten sposób jej serce stało się niepodzielne. Później stała się świecką karmelitanką – wstąpiła do Trzeciego Zakonu.
Jej życie było proste. Poświęciła je modlitwie i pracy ewangelizacyjnej w swojej parafii. We własnym domu, gdzie prowadziła pracownię haftu, otworzyła szkołę, w której oprócz szycia uczyła modlitwy i pracy nad cnotami ewangelicznymi. Była w ten sposób matką duchową wielu dziewcząt, z którymi dzieliła się mądrością i życiem duchowym. Miała łagodne usposobienie, ale w tym samym czasie praktykowała ten rodzaj surowości charakteru, który pozwalał jej efektywnie napominać podopieczne. Mówiła im: „Niech żadna nie traci ufności na widok swych licznych grzechów; nasza ufność nie opiera się na nas samych, lecz na Bogu i Jego miłości miłosiernej, jaką ma dla nas”.
Wstąpiła do Stowarzyszenia św. Wincentego a Paulo, które działało na rzecz biednych. Stała się wówczas szczególnie znana z umiejętności godzenia zwaśnionych. Wielką czcią otaczała Maryję Dziewicę, Matkę Jezusa. Pod wieloma względami była typową świętą XIX wieku: jej życie było dojmująco monotonne, dokuczało jej słabe zdrowie. Chroniczne choroby znosiła z ogromną cierpliwością.
Zmarła 24 lutego 1893 r. Została pochowana w swojej parafii, w kościele św. Jakuba w Algemasi. Miała tam opinię świętej, która wychowywała dla swojej parafii dobre matki i porządnych obywateli. Została pochowana w habicie karmelitańskim, w prostej trumnie przyozdobionej białymi wstążkami. Niosło ją czterech najmłodszych uczniów Józefy.
Józefa została beatyfikowana przez św. Jana Pawła II w 1988 roku. W czasie uroczystości papież podkreślał, że realizowała swoje powołanie jako samotna kobieta w czasach, w których było to bardzo trudne. „Szczególną cechą charakterystyczną Józefy był jej status osoby świeckiej. Ta, której wychowanki wypełniały klasztory klauzurowe, pozostała w stanie bezżennym w świecie, i żyjąc według rad ewangelicznych, była przykładem chrześcijańskich cnót dla wszystkich synów Kościoła, którzy «wcieleni przez chrzest w Chrystusa, sprawują właściwe całemu ludowi chrześcijańskiemu posłannictwo w Kościele i w świecie» (Lumen gentium, nr 31)”. Kończąc przemówienie, papież podsumował życie Józefy Naval Girbes słowami z Pierwszego Listu do Koryntian: „Dla słabych stałem się jak słaby, by pozyskać słabych. Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby uratować choć niektórych”.

Zobacz także:

  •  Święty Kalinik, męczennik
•  Błogosławiona Krystyna
•  Błogosławieni męczennicy japońscy Alfons Navarrete, prezbiter, i Towarzysze
•  Święty Leonard z Limoges, pustelnik

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Święci i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.