7 września – wspomnienie dowolne św. Melchiora Grodzieckiego, prezbitera i męczennika

PIERWSZE CZYTANIE
Kol 1, 21-23
Bóg pojednał nas z sobą przez śmierć Chrystusa

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Kolosan
Bracia: Was, którzy byliście niegdyś obcymi wobec Boga i Jego wrogami przez sposób myślenia i wasze złe czyny, teraz znów pojednał Bóg w doczesnym Jego ciele przez śmierć, by stawić was przed sobą jako świętych i nieskalanych, i bez zarzutu, bylebyście tylko trwali w wierze – ugruntowani i stateczni – a nie chwiejący się w nadziei nieodłącznej od Ewangelii. Ją to posłyszeliście głoszoną wszelkiemu stworzeniu, które jest pod niebem – jej sługą stałem się ja, Paweł.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 54 (53), 3-4. 6 i 8 (R.: por. 6b)

Refren: Bóg podtrzymuje całe moje życie.

Wybaw mnie, Boże, w imię Twoje, *
mocą swoją broń mojej sprawy.
Boże, słuchaj mojej modlitwy, *
nakłoń ucha na słowo ust moich.

Refren.

Oto mi Bóg dopomaga, *
Pan podtrzymuje me życie.
Będę Ci chętnie składać ofiarę *
i sławić Twe imię, bo jest dobre.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
J 14, 6

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Ja jestem drogą i prawdą, i życiem.
Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 6, 1-5
Chrystus jest Panem szabatu

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
W pewien szabat Jezus przechodził wśród zbóż, a uczniowie zrywali kłosy i jedli, wykruszając ziarna rękami. Niektórzy zaś z faryzeuszów mówili: «Czemu czynicie to, czego nie wolno w szabat?» Wtedy Jezus, odpowiadając im, rzekł: «Nawet tego nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy poczuł głód, on i jego ludzie? Jak wszedł do domu Bożego i wziąwszy chleby pokładne, sam jadł i dał swoim ludziom? Chociaż samym tylko kapłanom wolno je spożywać». I dodał: «Syn Człowieczy jest Panem także szabatu».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Dla Chrystusa najważniejszy jest człowiek, a nie litera Prawa. Prawo wyznacza jedynie kierunek drogi. Wypełnianie go świadczy o dojrzałości człowieka, o zrozumieniu konieczności istnienia pewnych obiektywnych zasad postępowania, dotyczących wszystkich ludzi czy jakiejś społeczności. Jezus nie zniósł Prawa, lecz ponad nie postawił miłość jako normę nadrzędną. Kiedy On w nas żyje, kiedy pozwalamy się prowadzić Jego miłości, wiemy, jak postępować. Jego słowo wskazuje nam drogę.
Anna Lutostańska, „Oremus” wrzesień 2003, s. 24

***
CIERPLIWI W KAŻDYM DOŚWIADCZENIU
Skieruj, Panie, serce moje ku miłości Twojej i stałej cierpliwości Chrystusowej (2 Tes 3, 5)

„Trwajcie cierpliwie, bracia, aż do przyjścia Pana. Oto rolnik czeka wytrwale na cenny plon ziemi… tak i wy bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest bliskie” (Jk 5, 7-8). W życiu nie tylko zdarzają się trudności, które przy niewielkiej odwadze można pokonać raz na zawsze. Bardzo często trafiają się też utrapienia fizyczne lub moralne, przykre warunki otoczenia, jakich nie można uniknąć i trzeba znosić je cierpliwie, dopóki Bóg nie zrządzi inaczej. Cierpienie, takie czy inne, towarzyszy człowiekowi przez całe życie; szczęśliwy ten, kto rozumie jego wartość i czyni z niego skarb na wieczność. Jak wieśniak oczekuje cierpliwie owocu ziemi, tak chrześcijanin powinien trwać cierpliwie w utrapieniach, oczekując przyjścia Pana. W owym dniu — ostatnim dniu — cierpienia zniesione z miłości ku Bogu wydadzą jako swój owoc chwałę niebieską.

Chrystus, mówi Sobór Watykański II, „cierpiąc za nas, nie tylko dał przykład, byśmy szli w Jego ślady, lecz i otworzył nam nową drogę, a jeśli nią idziemy, to życie i śmierć doznają uświęcenia i nabierają nowego sensu” (KDK 22). Droga, jaką Chrystus otworzył człowiekowi przez swoją mękę — to droga cierpliwości chrześcijańskiej uświęcającej życie i śmierć i nadającej im nowe znaczenie: dzisiaj uczestniczymy w wynagradzającym cierpieniu Pana, a jutro w Jego chwale. Cierpienie więc nie jest już więcej zagadką przygniatającą człowieka i doprowadzającą go do rozpaczy; staje się powodem nadziei, radości, jako zadatek Życia wiecznego.

Można więc zrozumieć, dlaczego św. Paweł napisał: „Błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec-miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy, Ten, który nas pociesza w każdym naszym utrapieniu, byśmy sami mogli pocieszać tych, co są w jakiejkolwiek udręce… Jak bowiem obfitują w nas cierpienia Chrystusa, tak też wielkiej doznajemy przez Chrystusa pociechy” (2 Kor 1, 3-5)

  • Cierpliwość jest cnotą tak miłą i konieczną do zbawienia, że bez niej nie możemy podobać się Tobie, o Boże, ani otrzymać owoców własnych trudów, jakich Ty udzielasz dla naszego zbawienia… Ta cnota… wykazuje, że dusza dzięki światłu najświętszej wiary zobaczyła i poznała, że Ty chcesz tylko jej dobra, a to, co dajesz i dopuszczasz na nas w tym życiu, zsyłasz dla naszego uświęcenia… O duszo moja, i ty chcesz jeszcze skarżyć się na swoje dobro? Nie możesz i nie powinnaś się skarżyć, lecz wszystko znosić prawdziwie na chwałę i cześć imienia Bożego.
    Cierpliwość rodzi słodycz w głębi serca. Ona jest mężna i odrzuca precz od siebie wszelką niecierpliwość i każde utrapienie. Jest długomyślna i wytrwała i żaden trud nie skłoni jej, by odwracała się wstecz do pługa, lecz zdąża zawsze naprzód, naśladując Ciebie, pokorny Baranku; tak wielka była Twoja cierpliwość i łagodność, że nie słyszano nigdy Twego głosu skargi. Ona upodabnia się do Ciebie, o Ukrzyżowany, bo przejęła się Twoją nauką; ona nasyca się wzgardą. Ona panuje nad gniewem, zwyciężając go swoją łagodnością. Żaden trud jej nie nuży, złączona jest bowiem z miłością… Daje obficie; nie ma ona nic tak drogiego, czego by nie dała pozbawiając się tego w dobrej cierpliwości, jakby upojona krwią Twoją, o Chryste ukrzyżowany. Zatraca siebie samą, a im bardziej zatraca, tym więcej jednoczy się i utwierdza w Twojej słodkiej woli (św. Katarzyna ze Sieny).
  • O Chryste ukrzyżowany, Ty mi wystarczasz, z Tobą chcę cierpieć i odpoczywać… Spraw, abym ukrzyżowany w duchu i zewnętrznie z Tobą, żył na tym świecie z wielkim zadowoleniem swej duszy, pozyskując ją w cierpliwości.
    Naucz mnie miłować bardzo cierpienia i uważać je za mało znaczące, by otrzymać łaski Twoje, o Panie, Ty bowiem nie wahałeś się umrzeć za mnie (św. Jan od Krzyża: Zasady miłości 13, 8. 15).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 153

Święty Melchior Grodziecki, prezbiter i męczennik

Święty Melchior Grodziecki

Melchior urodził się w Cieszynie w szlacheckiej rodzinie herbu Radwan około 1584 r. Studia średnie odbywał w wiedeńskim kolegium jezuitów, gdzie kształciło się wielu Polaków, wśród nich także św. Stanisław Kostka († 1568). Musiał wyróżniać się wśród swoich kolegów, skoro – jak sam pisze w jednym ze swoich listów do rodziców (1602) – został przyjęty do Kongregacji Mariańskiej, do której przyjmowano tylko najlepszych i najwybitniejszych uczniów. Był to równocześnie początek jego życia zakonnego. 22 maja 1603 r. rozpoczął nowicjat w Brnie, którego fundatorami byli jego stryjowie: Jan i Wacław. Razem z nim odbywał nowicjat Stefan Pongracz, późniejszy towarzysz jego męczeńskiej śmierci. Wśród pierwszych nowicjuszy tego klasztoru znalazł się także św. Edmund Campion, stracony w Anglii za wiarę w roku 1584.
Po dwuletniej próbie 22 maja 1605 r. Melchior złożył śluby zakonne. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem zakonu, po nowicjacie nie udał się na studia, ale na praktykę nauczycielską do Brna (1605-1606) i do Kłodzka (1606-1607), gdzie jezuici mieli swoje kolegia. Równocześnie uzupełniał wykształcenie muzyczne. Od roku 1609 rozpoczął trzyletnie studia filozoficzne w Pradze. Ponieważ nie okazywał w tym kierunku większych uzdolnień, skierowano go na dwuletni kurs teologii. W roku 1614 otrzymał święcenia kapłańskie.
Pierwsze lata kapłańskiego życia spędził w Pradze, gdzie głosił kazania i spowiadał w języku czeskim, który poznał w czasie nowicjatu i studiów w Czechach. Przez rok pełnił obowiązki kaznodziei we wsi Kopanina. Około roku 1616 powierzono mu kierownictwo bursy praskiej dla ubogich studentów. Stanowiła ona równocześnie zalążek małego seminarium.
Kiedy wybuchła wojna trzydziestoletnia (1618-1648), Melchior udał się na Węgry i pozostał tam w kolegium jezuickim w Homonnie. Tutaj też 16 czerwca 1619 r. złożył śluby wieczyste. Wkrótce wysłano go w charakterze kapelana wojskowego do Koszyc. Razem z Melchiorem wysłano tam również Stefana Pongracza, który był Węgrem. Pongracz miał służyć katolikom węgierskim, a Melchior – polskim i czeskim. Swoją posługę pełnili zarówno wśród wojskowych, jak i dla małej grupy ludności cywilnej.

Święty Melchior GrodzieckiKiedy wojska Rakoczego zajęły Koszyce, aresztowano także kapłanów, którzy szukali schronienia na zamku: kanonika strzygomskiego Marka Kriża (Chorwata), Melchiora Grodzieckiego i Stefana Pongracza. Pastor protestancki, Alwinczy, domagał się wymordowania wszystkich katolików w mieście. Sprzeciwiono się temu, ale wydano wyrok śmierci na trzech kapłanów. Rakoczy zatwierdził ten wyrok. Jego hajducy dokonali straszliwej egzekucji.
Po północy z 7 na 8 września 1619 r. w towarzystwie pastora Alwinczy’ego hajducy udali się na zamek. Najpierw usiłowali nakłonić kapłanów do wyrzeczenia się wiary katolickiej. Kiedy zaś groźby okazały się daremne, na miejscu zamordowali kanonika Kriża. Nad jezuitami zaś zaczęli się znęcać i torturować ich, aby wymusić na nich odstępstwo. Umocowali do belki każdego z nich i podnosili w górę. Nogi obciążano kamieniami. Ciało krajali nożami i wyrywali jego kawały obcęgami. Świeże rany przypalali pochodniami. Głowę okręcali sznurem i ściskali tak mocno, że oczy wychodziły na wierzch. Wśród niesłychanych mąk obaj jezuici powtarzali tylko imiona Pana Jezusa i Najświętszej Maryi Panny. Kiedy wreszcie siły katów opadły, dobili swoje ofiary, toporem obcinając im głowy. Ciała męczenników wrzucono do kloaki.
Wieść o dokonanej zbrodni obiegła lotem błyskawicy Koszyce. Wywołała oburzenie nawet wśród protestantów. Rada miejska poleciła katowi pogrzebać ciała kapłanów. Wywieziono je do posiadłości w Also-Sobes koło Koszyc. Stąd w roku 1636 przeniesiono je do Trnawy, gdzie po kilkakrotnej zmianie miejsca spoczęły w klasztorze urszulanek. Liczne łaski i cuda przypisywane wstawiennictwu Melchiora i jego towarzyszy oraz kult zataczający coraz większe kręgi na Słowacji, Węgrzech, Morawach i Śląsku doprowadziły do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego już w roku 1628. Dopiero jednak 15 stycznia 1905 r. Melchior i jego dwaj towarzysze zostali przez św. Piusa X uznani za błogosławionych. Kanonizował ich św. Jan Paweł II w 1995 r. Św. Melchior jest patronem archidiecezji katowickiej.

W ikonografii męczennicy przedstawiani są w szatach jezuickich.

Zobacz także:

  •  Błogosławiony Ignacy Kłopotowski, prezbiter
•  Błogosławiona Eugenia Picco, zakonnica

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Święci i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.