6 września – wspomnienie dowolne bł. Michała Czartoryskiego, prezbitera i męczennika

PIERWSZE CZYTANIE
Kol 1, 15-20
Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Kolosan
Chrystus jest obrazem Boga niewidzialnego – Pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy to Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie. I On jest Głową Ciała – Kościoła. On jest Początkiem. Pierworodnym spośród umarłych, aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim. Zechciał bowiem Bóg, aby w Nim zamieszkała cała Pełnia i aby przez Niego znów pojednać wszystko z sobą: przez Niego – i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 100 (99), 2-3. 4-5 (R.: por. 2b)

Refren: Stańcie z radością przed obliczem Pana.

Służcie Panu z weselem, *
stańcie przed obliczem Pana z okrzykami radości.
Wiedzcie, że Pan jest Bogiem, †
On sam nas stworzył, jesteśmy Jego własnością, *
Jego ludem, owcami Jego pastwiska.

Refren.

W Jego bramy wstępujcie z dziękczynieniem, †
z hymnami w Jego przedsionki, *
chwalcie i błogosławcie Jego imię.
Albowiem Pan jest dobry, †
Jego łaska trwa na wieki, *
a Jego wierność przez pokolenia.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
J 8, 12

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Ja jestem światłością świata,
kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 5, 33-39
Nowość nauki Jezusa

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Faryzeusze i uczeni w Piśmie rzekli do Jezusa: «Uczniowie Jana dużo poszczą i modły odprawiają, podobnie też uczniowie faryzeuszów; natomiast Twoi jedzą i piją». A Jezus rzekł do nich: «Czy możecie nakłonić gości weselnych do postu, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, i wtedy, w owe dni, będą pościli». Opowiedział im też przypowieść: «Nikt nie przyszywa do starego ubrania jako łaty tego, co oderwie od nowego; w przeciwnym razie i nowe podrze, i łata z nowego nie nada się do starego. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków; w przeciwnym razie młode wino rozerwie bukłaki, i samo wycieknie, i bukłaki przepadną. Lecz młode wino należy wlewać do nowych bukłaków. Kto się napił starego, nie chce potem młodego – mówi bowiem: „Stare jest lepsze”».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Nawrócenie nie jest kwestią przejęcia pewnych zewnętrznych form i systematycznego odprawiania rytuałów. Chrześcijaństwo jest religią życia: gesty i znaki muszą wyrażać wewnętrzną dyspozycję. Sprawując Eucharystię, odnawiamy w sobie pragnienie codziennego składania swojego życia w ofierze posłuszeństwa Bogu Ojcu. Jeśli tak się nie dzieje, będziemy wewnętrznie rozdarci: nasze życie toczyć się będzie obok naszej religijności, zupełnie tak, jak gdyby Bóg nie istniał.
ks. Jarosław Januszewski, „Oremus” wrzesień 2007, s. 29-30

***
MĘŻNI I WIELKODUSZNI
Ufam Tobie, Panie! Niech mężnym będzie serce moje; ufam Tobie (Ps 27, 14)

Św. Ignacy Antiocheński, skazany na pożarcie przez dzikie zwierzęta, prosił, aby nikt nie wstawiał się za nim, by uratować mu życie: „Oddajcie mi przysługę największą i pozwólcie mi złożyć siebie samego Bogu w ofierze… wtedy będę naprawdę uczniem Jezusa Chrystusa, gdy świat mojego ciała nawet widzieć nie będzie”. Wielki męczennik wziął na serio słowa Pana: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je” (Mk 8, 34-35). Pragnienie męczeństwa powinno znaleźć miejsce w sercu każdego chrześcijanina, nie na to, by go łudzić marzeniami o bohaterstwie, którego zapewne Bóg nie zażąda nigdy od niego, lecz by pobudzać go do wielkoduszności i wspaniałomyślności w każdej okoliczności życia. Chrześcijanin, który oszczędza się i stara się dawać Bogu tylko to, co jest ściśle konieczne, by Go nie zdradzić, i bardziej usiłuje unikać krzyża niż go nieść, raczej bronić siebie samego niż zapierać się, raczej zachować swoje życie niż oddać je, nie jest prawdziwym uczniem Chrystusa. Jeśli nie jest mu dane dowieść swojej miłości i wiary przez krwawe męczeństwo, powinien jednak świadczyć o tej wierze i miłości, przyjmując wielkodusznie wszystkie obowiązki, jakie nakłada naśladowanie Chrystusa, i nie cofać się nigdy przed ofiarą,

Św. Paweł pisał do Kolosan: „nie przestajemy za was się modlić… Niech moc Jego chwały w pełni was umacnia do okazywania wszelkiego rodzaju cierpliwości i stałości” (1, 9. 11). Męstwo i wielkoduszność podają sobie ręce i są owocem żarliwej miłości. Chociaż życie codzienne składa się zwykle z drobnych rzeczy i pokornych obowiązków, chrześcijanin powinien wypełniać je z wielkim sercem, pragnąc uczynić wiele dla Boga — uczynić wszystko, co jest możliwe. Wielkoduszność w pełnieniu codziennych obowiązków, choćby drobnych i nudnych, przygotowuje do spełniania rzeczy trudnych i czynów heroicznych, jeśli Bóg tego zażąda. „Bądźcie mocni i mężnego serca wszyscy, którzy pokładacie ufność w Panu” (Ps 31, 25).

  • O Boże mój, co czyni dla Ciebie ten, kto całego siebie nie wyniszczy dla Ciebie? Ach, jakże mi daleko do takiego zagubienia siebie dla chwały Twojej! Dla tego samego już, chociażby nie było innych do tego powodów, należałoby mi już pragnąć nie żyć, bo nie żyję, tak jak Tobie jestem winna. Ileż niedoskonałości widzę w sobie! Ile słabości i niedołęstwa w służeniu Tobie! Nieraz wolałabym prawie odejść od zmysłów, aby tylko nie widzieć siebie taką złą i nędzną, jaką jestem. Ty zaradź tej nędzy, bo sam jesteś mocen to uczynić!
    O Panie, jak niewiele czynimy dla Ciebie! Tych bowiem maluczkich aktów i praktyk, nie mających w sobie znaczenia i wagi, drobnych jakby ziarnko soli, które lada ptaszyna w dziobie swoim uniesie, nie będziemy chyba podawali za dowody wielkiej miłości i umartwienia. Chociażby takich rzeczy było jak najwięcej, nie za zasługę je sobie poczytywać możemy, jakbyśmy czynili co dla Ciebie, ale raczej wstydzić się przed Tobą powinniśmy, jeśli do nich jakąś wagę przywiązujemy. Mnie pierwszej ten wstyd się należy, bo na każdym kroku zapominam o niezliczonych łaskach, jakie otrzymuję od Ciebie. Nie przeczę, że Ty w nieskończonym swoim Miłosierdziu i te drobiazgi raczysz nam zaliczać jako wielką zasługę, ale ja chciałabym za nic je poczytywać i ani zważać nawet na to, że je spełniam, bo w rzeczy samej wszystko to jest niczym.
    Wybacz mi, Boże mój! i nie poczytuj mi tego za winę, że w niczym Tobie nie służąc, choć tym sposobem szukam sobie jakiejś pociechy. Gdybym umiała w wielkich rzeczach Tobie służyć, nie wspominałabym o tych drobnostkach. Szczęśliwy ten, komu jest dane wielkimi czynami chwalić Ciebie! Gdyby dość było tego, że mu zazdroszczę i pragnę mu być podobną, pewno nie byłabym ostatnią, by Cię zadowolić. Ale na nic się nie zdam, Panie! Udziel mi nieco swojej siły przez tę wielką miłość, jaką mnie miłujesz! (Ż. 39, 6. 13).
  • O miłości Boga, jakże jesteś mocna! Nie ma takiej rzeczy, która by się niepodobną zdawała temu, kto miłuje! O, szczęśliwa ta dusza, która osiągnęła Twój pokój — Boże mój! Ona wznosi się ponad wszystkie niebezpieczeństwa i utrapienia świata i niczego się nie lęka, skoro wie, że służy Oblubieńcowi i Panu tak dobremu (św. Teresa od Jezusa: Życie 39, 6. 13; Podniety miłości Bożej 3, 4).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 149

Błogosławiony Michał Czartoryski, prezbiter i męczennik

Błogosławiony Michał Czartoryski

Jan Franciszek Czartoryski urodził się 19 lutego 1897 roku w Pełkiniach koło Jarosławia. Był szóstym z jedenaściorga dzieci Witolda i Jadwigi z domu Dzieduszyckiej. Atmosfera domu była przesiąknięta głęboką wiarą, zarówno matka, jak i ojciec należeli do Sodalicji Mariańskiej. W wieku trzech lat Jan przeszedł ciężką szkarlatynę, po której częściowo stracił słuch. Po otrzymaniu starannego wychowania w domu, uczył się w prywatnej szkole „Ognisko” prowadzonej przez ks. Jana Gralewskiego w Starej Wsi pod Warszawą. Po maturze zdanej w Krakowie rozpoczął studia techniczne we Lwowie i ukończył je jako inżynier architekt. W międzyczasie brał udział w obronie Lwowa w roku 1920 i otrzymał za męstwo okazane w na polu bitwy Krzyż Walecznych.
Gdy w 1921 roku zaczęto we Lwowie organizować katolickie stowarzyszenie młodzieży „Odrodzenie”, Jan Czartoryski był jednym z jego założycieli. Od 1923 roku był współorganizatorem wakacyjnych kursów „Odrodzenia”. Od tego czasu był również regularnym uczestnikiem rekolekcji zamkniętych organizowanych przez związek. W 1924 roku odbył własne rekolekcje w klasztorze redemptorystów w Krakowie pod kierunkiem o. Bernarda Łubieńskiego.
W 1926 roku, po długich wakacjach spędzonych w podróży po Francji i Belgii, Jan wstąpił do seminarium duchownego obrządku łacińskiego we Lwowie. Po krótkim pobycie w seminarium opuścił je, a w rok później, 18 września 1927 roku, przyjął w Krakowie w kaplicy św. Jacka habit dominikański i rozpoczął nowicjat. W zakonie otrzymał imię Michał. Po roku złożył śluby zakonne. Już w trzy lata później otrzymał święcenia kapłańskie. Po ukończeniu studiów teologicznych został wychowawcą najpierw braci nowicjuszy, a potem studentów. To trudne i odpowiedzialne zadanie wypełniło większość jego życia zakonnego. Oprócz tego przez jakiś czas był odpowiedzialny za budowę nowego klasztoru na warszawskim Służewie. Gromadził wokół siebie środowiska inteligencji, zajmował się III Zakonem św. Dominika, głosił rekolekcje. Wiosną 1944 r. został skierowany do klasztoru na Służewie w Warszawie.
Wybuch Powstania Warszawskiego zaskoczył o. Michała na Powiślu. Ponieważ w wyniku walk została odcięta możliwość powrotu do klasztoru, zgłosił się do dowództwa walczącego na Powiślu III Zgrupowania AK „Konrad” i został kapelanem powstańców. Większość czasu spędzał w szpitalu zorganizowanym w piwnicach firmy „Alfa-Laval” u zbiegu ulic Tamka i Smulikowskiego, opiekując się rannymi, niosąc otuchę i posługę duszpasterską. W zorganizowanej przez siebie kaplicy odprawiał msze.
W nocy z 5 na 6 września 1944 r. odziały III Zgrupowania AK „Konrad” wycofały się z Powiśla do Śródmieścia. W szpitalu pozostali ciężko ranni żołnierze, kilka osób z personelu medycznego, cywile i o. Michał. Po wkroczeniu oddziałów niemieckich cywile oraz sanitariuszki zostali wyprowadzeni z piwnic i mogli opuścić miasto. Ojciec Michał był gorąco zachęcany przez przyjaciół, aby zdjął habit i w cywilnym ubraniu wyszedł ze szpitala. Nie przyjął tych propozycji; jak przekazał jeden ze świadków, „łagodnie uśmiechnął się i powiedział, że szkaplerza nie zdejmie i rannych, którzy są zupełnie bezradni i unieruchomieni w łóżkach nie opuści”. Niemcy zatrzymali go w szpitalu. Około godziny 14 w szpitalnym pomieszczeniu został rozstrzelany wraz z ciężko rannymi powstańcami, z którymi pragnął pozostać. Ciała zabitych wywleczono na barykadę, oblano benzyną i podpalono. Ocalałe resztki pochowano tymczasowo na podwórzu pobliskiego domu. Kiedy w rok później przeprowadzono ekshumację szczątek w celu przeniesienia ich do wspólnego grobu powstańców na Woli, ciała o. Michała już nie rozpoznano.
Został beatyfikowany przez św. Jana Pawła II 13 czerwca 1999 r. w Warszawie w gronie 108 męczenników II wojny światowej.

Zobacz także:

  •  Święty Magnus z Füssen

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Święci i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.