4 sierpnia – wspomnienie świętego Jana Maria Vianneya, prezbitera

PIERWSZE CZYTANIE
Koh 1, 2; 2, 21-23
Cóż ma człowiek z wszelkiego trudu swego?

Czytanie z Księgi Koheleta
Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami – wszystko jest marnością. Jest nieraz człowiek, który w swej pracy odznacza się mądrością, wiedzą i dzielnością, a udział swój musi on oddać człowiekowi, który nie włożył w nią trudu. To także jest marność i wielkie zło. Cóż bowiem ma człowiek z wszelkiego swego trudu i z pracy ducha swego, którą mozoli się pod słońcem? Bo wszystkie dni jego są cierpieniem, a zajęcia jego utrapieniem. Nawet w nocy serce jego nie zazna spokoju. To także jest marność.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 90 (89), 3-4. 5-6. 12-13. 14 i 17 (R.: por. 1b)

Refren: Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką.

Obracasz w proch człowieka *
i mówisz: «Wracajcie, synowie ludzcy».
Bo tysiąc lat w Twoich oczach †
jest jak wczorajszy dzień, który minął, *
albo straż nocna.

Refren.

Porywasz ich, stają się niby sen poranny, *
jak trawa, która rośnie:
rankiem zielona i kwitnąca, *
wieczorem więdnie i usycha.

Refren.

Naucz nas liczyć dni nasze, *
byśmy zdobyli mądrość serca.
Powróć, Panie, jak długo będziesz zwlekał? *
Bądź litościwy dla sług Twoich!

Refren.

Nasyć nas o świcie swoją łaską, *
abyśmy przez wszystkie dni nasze
mogli się radować i cieszyć.
Dobroć Pana, Boga naszego, niech będzie nad nami †
i wspieraj pracę rąk naszych, *
dzieło rąk naszych wspieraj!

Refren.

DRUGIE CZYTANIE
Kol 3, 1-5. 9-11
Szukajcie tego, co w górze, zadajcie śmierć temu, co jest przyziemne

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Kolosan
Bracia: Jeśli razem z Chrystusem powstaliście z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadający po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże Chrystus, nasze Życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale. Zadajcie więc śmierć temu, co przyziemne w członkach: rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości, bo ona jest bałwochwalstwem. Nie okłamujcie się nawzajem, bo zwlekliście z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami, a przyoblekliście nowego, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu Boga, na obraz Tego, który go stworzył. A tu już nie ma Greka ani Żyda, obrzezania ani nieobrzezania, barbarzyńcy, Scyty, niewolnika, wolnego, lecz wszystkim we wszystkich jest Chrystus.
Oto słowo Boże.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Mt 5, 3

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Błogosławieni ubodzy w duchu,
albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 12, 13-21
Marność dóbr doczesnych

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem». Lecz On mu odpowiedział: «Człowieku, któż Mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?» Powiedział też do nich: «Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia». I opowiedział im przypowieść: «Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał w sobie: „Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”. I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra. I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!” Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, co przygotowałeś?” Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Podczas Mszy świętej gromadzimy się wokół ołtarza, świadomi największego skarbu, jaki otrzymaliśmy od Boga. Właściwa hierarchia wartości porządkuje nasze odniesienia do świata oraz rzeczywistości nadprzyrodzonej. Warto posłuchać św. Pawła i przyoblec się w nowego człowieka, oświeconego mądrością płynącą z Ewangelii oraz karmiącego się pokarmem duchowym. Pan zawczasu napomina swoich słuchaczy: Uważajcie i strzeżcie się chciwości. Zabiegajmy więc o te bogactwa, które są zadatkiem życia wiecznego.
Michał Piotr Gniadek, „Oremus” sierpień 2007, s. 24

***
„Przyjdźcie… wznośmy okrzyki na cześć Pana, Skały naszego zbawienia”
(Ps 95, 1)

Temat, jaki podają czytania dzisiejszej niedzieli, dotyczy wartości rzeczywistości ziemskich — życia, pracy, mienia itd. — i zachowania się chrześcijanina wobec nich. Pierwsze czytanie (Koh 1, 2; 2, 21-23) podkreśla marność, to znaczy niestałość rzeczy ziemskich, przemijających z szybkością wiatru: „Marność nad marnościami — wszystko marność”. Życie człowieka jest krótkie, przemija; jego praca i mądrość mogą najwyżej zapewnić mu duże dziedzictwo, lecz kiedyś będzie zmuszony opuścić je. Dlaczego więc tak bardzo się trapić? „Cóż bowiem ma człowiek z wszelkiego swego trudu?” (tamże 2, 22). Cóż znaczą jego dni obciążone cierpieniem, troskami i noce bezsenne? Czytany dziś fragment nie daje na to odpowiedzi, lecz akcentuje, że życie człowieka przeżyte tylko dla siebie samego, w oderwaniu od Boga i od wyższego celu, ma zupełnie znikomą wartość. Już w Starym Testamencie, a szczególnie w Księdze Mądrości, która mówi o nieśmiertelności człowieka, znajduje się rozwiązanie tego trapiącego problemu. Lecz dopiero Nowy Testament daje ostateczną odpowiedź: wszystkie rzeczywistości ziemskie mają wartość jedynie w odniesieniu do Boga, a więc wtedy, kiedy są używane według takiego porządku, jakiego On sobie życzy.

Wspomina o tym drugie czytanie (Kol 3, 1-5. 9-11) w znanych słowach św. Pawła: „Jeśliście razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze… dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi” (tamże 1-2). Chrześcijanin odrodzony przez chrzest do nowego życia w Chrystusie wie, że jego przeznaczenie nie zamyka się w kręgu doczesności i że chociaż ma się zajmować obowiązkami obecnego życia, jego serce powinno być zwrócone do celu ostatecznego: życia wiecznego w wiecznej łączności z Bogiem. Nie oczekuje wiec od życia ziemskiego tej szczęśliwości, jakiej ono nie może mu dać, a jaką może znaleźć w Bogu. A zatem będzie umiarkowanie używał dóbr doczesnych i potrafi umartwiać namiętności, pragnienia przewrotne, pożądliwość (tamże 5), by umrzeć grzechowi, który odrywa go od Boga, żyć „z Chrystusem w Bogu” (tamże 3).

Lecz bezpośrednia odpowiedź na pierwsze czytanie znajduje się w Ewangelii z dnia (Łk 12, 13-21), a jest nią stanowcza odmowa Jezusa, wezwanego by wziął udział w podziale dziedzictwa. On przyszedł dać życie wieczne, a nie zajmować się dobrami przemijającymi, które nie zapewniają żadnej trwałości istnieniu człowieka. „Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości — mówi Pan — bo nawet gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia” (tamże 15). I dołącza zaraz przypowieść o nierozumnym bogaczu, by na konkretnym przykładzie okazać mądrość udzielonej przestrogi. Człowiek zebrał z pola zbiory tak obfite, że nie miał gdzie ich złożyć. Lecz kiedy zastanawia się nad budową nowych spichlerzy i postanawia używać długo tych dóbr, Bóg wzywa go do zdania sprawy i mówi do niego: „Komu przypadnie to, coś przygotował?” (tamże 20). Nierozum i grzech tego człowieka polegają na zgromadzeniu bogactw w tym jedynie celu, by samolubnie ich używać: „Duszo moja… odpoczywaj, jedz, pij i używaj” (tamże 19), bez jakiejkolwiek myśli o potrzebach bliźniego i obowiązkach względem Boga. Bóg jest całkowicie nieobecny w tych planach, tak jakby życie tego człowieka nie zależało od Pana, lecz jedynie od jego własnych dóbr: „Masz wielkie zasoby dóbr, na długie łata złożone (tamże). Lecz tejże nocy nić jego życia została zerwana, a on znalazł się z próżnymi rękami wobec Boga, pozbawiony dobrych uczynków, mających wartość na wieczność. Przypowieść kończy zdanie: „Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem” (tamże 21).

  • Wszystko przemija pod słońcem: wiosna, lato, jesień, każda pora ma swoją kolej. Przemija również szczęście świata: ten, co przedtem panował, teraz zostaje obalony; podnosi się natomiast ten, kto przedtem leżał na ziemi. Kończy się szczęście, bogactwo ulatnia się i znika. Przyjaciele stają się nieprzyjaciółmi, a nieprzyjaciele przyjaciółmi i zmieniają się również nasze pragnienia, nasze dążności i zamiary. Nie ma nic stałego poza Tobą, Boże mój! Ty jesteś ośrodkiem i życiem tych wszystkich, którzy chociaż są zmienni, pokładają ufność w Tobie jako Ojcu i do Ciebie zwracają oczy, zadowoleni, gdy mogą oddać się w Twoje ręce.
    Wiem, o mój Boże, że musi się dokonać we mnie przemiana, jeśli chcę dojść do oglądania Twojego oblicza. Chodzi o śmierć. Ciało i dusza muszą umrzeć temu światu. Moja osoba, moja dusza powinny się odrodzić, tylko ten, kto jest święty, może dojść do oglądania Ciebie… Spraw, abym każdego dnia wzorował się na Tobie i oddając się w Twoje ręce przekształcał się „z chwały w chwałę”. Aby dojść do Ciebie, o Panie, konieczne jest, bym przeszedł przez próbę, pokusę, walkę. Chociaż nie mogę uchwycić dokładnie tego, co mnie czeka, wiem przynajmniej to, i wiem również, że jeśli Ty nie będziesz przy mnie, będę zdążał nie do tego, co lepsze, ale do tego, co gorsze. Jakikolwiek byłby mój los, czy byłbym bogaty, czy biedny, zdrowy lub chory, otoczony przyjaciółmi lub pozostawiony samemu sobie, wszystko źle się skończy, jeśli ten, kto mnie podtrzymuje, nie jest Niezmienny. Wszystko zakończy się dobrze natomiast, jeśli będzie ze mną Jezus, Jezus, który jest „Ten sam dzisiaj, jutro i zawsze” (J. H. Newman).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 13

PATRONI DNIA:

Święty Jan Maria Vianney, prezbiter 
urodził się w Dardilly koło Lyonu 8 maja 1786 r. w wieśniaczej rodzinie. W 1799 r. Po raz pierwszy przyjął Chrystusa do swego serca w szopie, zamienionej na prowizoryczną kaplicę. Trwała wtedy Rewolucja Francuska. Szkoły parafialne były zamknięte, nauczył się więc czytać i pisać dopiero w wieku 17 lat. Od służby wojskowej Jana wybawiła ciężka choroba, na którą zapadł. Wstąpił do niższego seminarium duchownego w 1812 r. Przy tak słabym przygotowaniu i późnym wieku nauka szła mu bardzo ciężko. Przełożeni, litując się nad nim, radzili mu, by opuścił seminarium. Dopuszczono go do święceń kapłańskich właśnie ze względu na opinię Jego proboszcza oraz dlatego, że diecezja odczuwała dotkliwie brak kapłanów. 13 sierpnia 1815 roku Jan otrzymał święcenia kapłańskie. Miał wówczas 29 lat. Pierwsze trzy lata spędził jako wikariusz w Ecully. Na progu swego kapłaństwa natrafił na kapłana, męża pełnego cnoty i duszpasterskiej gorliwości. Po jego śmierci biskup wysłał Jana jako wikariusza-kapelana do Ars-en-Dembes. Młody kapłan zastał kościółek zaniedbany i opustoszały. Obojętność religijna była tak wielka, że na Mszy świętej niedzielnej było kilka osób. Nie wiedział, że przyjdzie mu tu pozostać przez 41 lat (1818-1859). Całe godziny przebywał na modlitwie przed Najświętszym Sakramentem. Sypiał zaledwie po parę godzin dziennie na gołych deskach. Kiedy w 1824 r. otwarto w wiosce szkółkę, uczył w niej prawd wiary. Kiedy biskup spostrzegł, że ks. Jan daje sobie jakoś radę, erygował w 1823 r. parafię w Ars. Dobroć pasterza i surowość jego życia, kazania proste i płynące z serca – powoli nawracały dotąd zaniedbane i zobojętniałe dusze. Ks. Jan spowiadał długimi godzinami. Miał różnych penitentów: od prostych wieśniaków po elitę Paryża. W dziesiątym roku pasterzowania przybyło do Ars ok. 20 000 ludzi. W ostatnim roku swojego życia miał przy konfesjonale ich ok. 80 000. Nadmierne pokuty osłabiły już i tak wyczerpany organizm. Jako męczennik cierpiący za grzeszników i ofiara konfesjonału, zmarł 4 sierpnia 1859 r., przeżywszy 73 lata.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Święci i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.