29 listopada – wspomnienie Błogosławionej Marii Klementyny Anuarity Nengapeta, dziewicy i męczennicy

Apokalipsa św. Jana 22,1-7.
Anioł Pański ukazał mi rzekę wody życia, lśniącą jak kryształ, wypływającą z tronu Boga i Baranka. Pomiędzy rynkiem Miasta a rzeką, po obu brzegach, drzewo życia, rodzące dwanaście owoców – wydające swój owoc każdego miesiąca – a liście drzewa /służą/ do leczenia narodów. Nic godnego klątwy już /odtąd/ nie będzie. I będzie w nim tron Boga i Baranka, a słudzy Jego będą Mu cześć oddawali. I będą oglądać Jego oblicze, a imię Jego – na ich czołach. I /odtąd/ już nocy nie będzie. A nie potrzeba im światła lampy i światła słońca, bo Pan Bóg będzie świecił nad nimi i będą królować na wieki wieków. I rzekł mi: Te słowa wiarygodne są i prawdziwe, a Pan, Bóg duchów proroków, wysłał swojego anioła, by sługom swoim ukazać, co musi stać się niebawem. A oto niebawem przyjdę. Błogosławiony, kto strzeże słów proroctwa tej księgi.

Księga Psalmów 95(94),1-2.3-5.6-7.
REFREN: Marana tha! Przybądź, Panie Jezu!

Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu,
wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia,
stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem,
radośnie śpiewajmy Mu pieśni.

Bo Pan jest Bogiem wielkim,
wielkim królem nad wszystkimi bogami.
W Jego ręku głębiny ziemi, szczyty gór do Niego należą.
Jego własnością jest morze, które sam stworzył.
i ziemia, którą ulepiły Jego ręce.

Przyjdźcie, uwielbiajmy Go padając na twarze,
Zegnijmy kolana przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem,
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.

(Łk 21,36)
Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym.

Ewangelia wg św. Łukasza 21,34-36.
Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka, jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym.

 *************

Bóg jest tym, który „czyni wszystko nowe” (Ap 21,5). Zmienność świata, w którym żyjemy, domaga się od nas czujności, byśmy się nie zagubili, nie zbłądzili. Serce łatwo może ulec namowom tego świata i pójść za tym, co podpowiada moda, reklama czy opinia naszego środowiska. Błądzące serce słucha tego, co małe i przyziemne; może nie rozpoznać swego Pana.

Hieronim Kaczmarek OP, „Oremus” listopad 2008, s. 122

ZAŻYŁOŚĆ Z BOGIEM

Boże mój, „ukażesz mi ścieżkę życia, pełnię radości u Ciebie, rozkosze na wieki po Twojej prawicy” (Ps 16, 11)

Zażyłość z Bogiem, przede wszystkim na najwyższych stopniach, sama przez się jest radosna i uszczęśliwiająca; jednak dusza rozmiłowana nie wzdycha do tej zażyłości, by rozkoszować się nią, lecz by miłować więcej swojego Boga, być z Nim całkowicie zjednoczoną, aby Bóg ją posiadał, pobudzał i rządził, by coraz lepiej mogła Mu służyć i oddawać Mu chwałę w każdej czynności. Św. Teresa od Jezusa mówi wyraźnie, Że celem, dla którego Pan udziela się duszom i daje im tak wielkie łaski — nawet te największe, mistyczne — jest nie tylko to, by „pieścić je”, czyli pocieszać, lecz „wzmocnić ich słabość, aby potrafiły naśladować [Jezusa] wiele cierpiąc”, i kończy ze stanowczością: „taki jest cel modlitwy… Do tego mają służyć_ zaślubiny duchowe, aby z nich rodziły się czyny i jeszcze raz czyny” (T. VII, 4, 4. 6).

Słodycz i radość zażyłości z Bogiem mają uczynić duszę odważniejszą w Jego służbie, ofiarniejszą w oddaniu siebie, mężniejszą w niesieniu krzyża. Dopóki żyje się na tej ziemi, nie może nigdy brakować i nie brakuje cierpienia, nawet w najwyższych stanach zjednoczenia z Bogiem, ponieważ trzeba zawsze upodabniać się do Jezusa ukrzyżowanego, idąc za Nim aż do całkowitego złożenia siebie w ofierze na chwałę Ojca i zbawienie braci. Czyny, jakie powinno wydać zjednoczenie z Bogiem, są właśnie czynami miłości, to jest Żarliwą działalnością czystej miłości, dzięki której dusza daje się nieustannie Bogu, pragnąc pociągnąć za sobą niezmierzony orszak innych dusz. W ten sposób, z zażyłości z Bogiem, z doskonałego zjednoczenia z Panem, z czystej miłości wypływa samorzutnie najskuteczniejsze apostolstwo. „Chwałę swoją [dusze, które doszły do zaślubin duchowych] — twierdzi żarliwa Teresa od Jezusa — zasadzają na tym, by mogły w czymkolwiek służyć Panu ukrzyżowanemu, zwłaszcza gdy widzą, jak ciężko ludzie Go obrażają i jak mało jest tych, którzy, z zapomnieniem o sobie, Jego chwały naprawdę we wszystkim szukali” (tamże 3, 6).

Zapominając całkowicie o sobie, dusza miłująca nie myśli ani o swojej radości, ani o cierpieniu, lecz myśli tylko o tym, jak kochać i służyć swojemu Bogu, jak przyczynić się bardziej do Jego chwały, łącząc się z dziełem odkupicielskim Jezusa. A jeśli wzdycha do coraz ściślejszego i doskonalszego zjednoczenia z Bogiem, bądź teraz na ziemi, bądź później w niebie, to dlatego, aby miłować z największą żarliwością i sprawić, by większa liczba dusz mogła kochać Miłość.

  • Boże mój, Panie i Oblubieńcze, jeżeli nie chcesz spełnić tego, o co Cię proszę, bo jeszcze pamiętasz o mych grzechach, niech się dzieje Twa wola, gdyż tę kocham ponad wszystko. Okaż swoją dobroć i miłosierdzie, abyś był w nich poznany. A jeśli, o Panie, czekasz na moje czyny, by przez nie spełnić me prośby, daj mi je, działaj je we mnie, daj również cierpienia, jakich pragniesz, i niech się dzieje Twa wola! Jeśli zaś nie czekasz na me czyny, czego oczekujesz, najłaskawszy mój Panie? Czemu zwlekasz? Gdy bowiem łaska ta, o którą Cię przez Twego Syna proszę, jest tylko z Twego miłosierdzia, weź nicość moją, której pragniesz, a daj mi skarby, których również pragniesz dla mnie.
    Któż może się uwolnić z swej nędzy i nicości, jeśli go Ty nie podniesiesz do siebie czystością swej duszy, o Boże mój? Jakże się może podnieść do Ciebie człowiek zrodzony i wzrastający w nędzy, jeśli Ty, o Panie, nie podniesiesz go tą ręką, którąś go stworzył?
    Nie pozbawisz mię, o Boże mój, tego, coś mi dał w Twym Synu Jezusie Chrystusie, w którym mi dałeś wszystko, czego pragnę; dlatego się weselę, bo nie zawiedziesz mej ufności!
    Czemu więc, duszo moja, jeszcze się ociągasz, gdy już teraz możesz kochać swym sercem swego Boga?
    Moje są niebiosa i moja jest ziemia, moje są narody, moi grzesznicy i sprawiedliwi! Aniołowie są moi, Matka Boża jest moja, wszystkie rzeczy są moje i sam Bóg jest moim i dla mnie!… Czegóż więc pragniesz i szukasz, duszo moja? Wszystko jest twoje i wszystko dla ciebie. Nie zatrzymuj się na rzeczach marnych i nie zadowalaj się odrobinami, które spadają ze stołu Ojca twego (św. Jan od Krzyża: Rady i wskazówki IV, 26; Modlitwa duszy rozmiłowanej).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 518

Błogosławiona Maria Klementyna Anuarita Nengapeta, dziewica i męczennica

Błogosławiona Maria Klementyna

Anuarita urodziła się 29 grudnia 1939 roku w Wamba w Prowincji Wschodniej Konga jako córka Amisi Badjulu i Isude Julienne. Pochodziła z plemienia Babudu, z rodziny mającej sześcioro dzieci. Jej rodzice rozwiedli się. Na chrzcie świętym, który przyjęła w wieku sześciu lat razem ze swoją matką, przyjęła imię Alphonsine. Całe swoje wychowanie religijne zdobyła w pierwszej misji chrześcijańskiej na terenach Zairu – w Bafwabaka.
W wieku 16 lat zdecydowała się wstąpić do zgromadzenia Najświętszej Rodziny. W 1959 roku złożyła śluby zakonne i przyjęła imiona Maria Klementyna. Ukończyła szkołę i pracowała jako nauczycielka, otaczając swoich uczniów serdeczną troską. Z wielką życzliwością odnosiła się także do współsióstr. W zakonnej wspólnocie pełniła obowiązki zakrystianki i pracowała w kuchni. Jej życiową dewizą było „służyć i sprawiać radość”.
Zginęła 1 grudnia 1964 r., w okresie wojny domowej w Kongo, broniąc swej czystości. Siostry zostały porwane i wywiezione przez żołnierzy. Dowódca upatrzył sobie Anuaritę i chciał ją zmusić do uległości. Wobec zdecydowanego oporu kazał ją zabić. Siostra Anuarita, zdając sobie sprawę, że za chwilę zginie, powiedziała do oprawców: „Przebaczam wam, bo nie wiecie, co czynicie”. Została zasztyletowana, a odtrącony dowódca dobił ją strzałem. Świadkami jej męczeństwa były siostry uprowadzone razem z nią, które w chwili jej konania odśpiewały Magnificat.
Początkowo została pochowana we wspólnym grobie, ale po zakończeniu rebelii jej ciało przeniesiono do katedry w Isiro. Św. Jan Paweł II beatyfikował ją w Kinszasie 15 sierpnia 1985 r.

Zobacz także:

  •  Błogosławieni męczennicy Dionizy i Redempt
•  Święty Saturnin, biskup

Ponadto dziś także w Martyrologium:

W Rzymie – św. Saturnina, męczennika. Czczony tego samego dnia co poprzedni, jest jednak postacią zupełnie odrębną. Do Rzymu przybył z afrykańskiej Kartaginy. Torturowano go w sposób szczególnie okrutny. Potem posłano na wygnanie, gdzie zmarł z wycieńczenia. Pochowano go przy Via Salaria Nova. Później wybudowano tam bazylikę ku jego czci.

W Deventer, w Holandii – św. Radboda, biskupa. Kształcił się u swego wuja, arcybiskupa Kolonii oraz w klasztorze św. Marcina w Tours. W roku 899 powołano go na stolicę biskupią w Utrechcie. Na skutek najazdów normandzkich uchodzić musiał do Deventer. Zmarł w czasie objazdów wizytacyjnych w roku 917. Pozostawił po sobie nieco pism o charakterze hagiograficznym i liturgicznym.

oraz:
św. Filemona, męczennika (+ ok. 275); św. Paramona, męczennika (+ 250)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Święci i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s