25 listopada – wspominamy Bł. Franciszkę Siedliską

(Ap 14,14-20)
Ja, Jan, ujrzałem: oto biały obłok, a Siedzący na obłoku, podobny do Syna Człowieczego, miał złoty wieniec na głowie, a w ręku ostry sierp. I wyszedł inny anioł ze świątyni, wołając głosem donośnym do Siedzącego na obłoku: Zapuść Twój sierp i żniwa dokonaj, bo przyszła już pora dokonać żniwa, bo dojrzało żniwo na ziemi! A Siedzący na obłoku rzucił swój sierp na ziemię i ziemia została zżęta. I wyszedł inny anioł ze świątyni, która jest w niebie, i on miał ostry sierp. I wyszedł inny anioł od ołtarza, mający władzę nad ogniem, i donośnie zawołał do mającego ostry sierp: Zapuść twój ostry sierp i poobcinaj grona winorośli ziemi, bo jagody jej dojrzały! I rzucił anioł swój sierp na ziemię, i obrał z gron winorośl ziemi, i wrzucił je do tłoczni Bożego gniewu – ogromnej. I wydeptano tłocznię poza miastem, a z tłoczni krew wytrysnęła aż po wędzidła koni, na tysiąc i sześćset stadiów.

(Ps 96, 10. 11-12. 13)
Refren: Pan Bóg nadchodzi, aby sądzić ziemię

Głoście wśród ludów, że Pan jest królem,
tak świat On utwierdził,
że się nie zachwieje.
będzie sprawiedliwie sądził ludy.

Niech się radują niebiosa i ziemia weseli,
niech szumi morze i wszystko, co je napełnia.
Niech się cieszą pola i wszystko, co na nich rośnie,
niech wszystkie drzewa w lasach wykrzykują z radości.

Przed obliczem Pana, który się zbliża,
który już się zbliża, by osądzić ziemię.
On będzie sądził świat sprawiedliwie,
a ludy według swej prawdy.

(Ap 2, 10c)
Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci wieniec życia.

(Łk 21,5-11)
Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, powiedział: Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony. Zapytali Go: Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie? Jezus odpowiedział: Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem oraz: Nadszedł czas. Nie chodźcie za nimi. I nie trwożcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec. Wtedy mówił do nich: Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie.

 **********

Poznanie Jezusa Chrystusa rodzi w nas nadzieję. Nie niszczą jej trudne doświadczenia – niepowodzenia, choroby, niesprawiedliwość i prześladowania. Ona trwa pomimo wojen i zwodniczych podszeptów tych, którzy nie poznali miłości Pana Jezusa. Nadzieja na bycie z Nim pomaga nam znosić trudności, daje również dystans do tego, co nas spotyka. Nadzieja nie buduje raju na ziemi, ale pozwala z wdzięcznością przyjmować każde wydarzenie. Angażując się w sprawy tego świata, dzięki niej widzimy dalej, gdyż przez wiarę dostrzegamy stale przychodzącego Jezusa Chrystusa.

Hieronim Kaczmarek OP, „Oremus” listopad 2008, s. 107-108

W CIENIU BOGA

O Panie, chronię się w cieniu Twych skrzydeł (Ps 36, 8).

„Oto stoję u drzwi i kołaczę — mówi Pan — jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną” (Ap 3, 20). Bóg w tysięczny sposób przez swoje łaski, natchnienia, swoją miłość, puka do serca człowieka i zaledwie ten postanawia otworzyć Mu, wkracza doń, bierze go w posiadanie i zakłada w nim swoje mieszkanie, przebywając w nim jak przyjaciel z przyjacielem. Jeśli dusza uczyni wszystko, co może, by uwolnić serce od wszelkiego nieuporządkowanego uczucia i otworzyć je całkowicie Bogu, „jest rzeczą niemożliwą, by Bóg nie działał również ze swej strony i nie udzielał się jej, przynajmniej w ukryciu i w milczeniu. Jest to bardziej niemożliwe niż to, by słońce nie rzuciło swych promieni w czyste i pogodne miejsce… Bo jak słońce podnosi się rankiem, by rzucić snop światła do twej chaty, gdy otworzysz okiennice, tak i Pan… natychmiast wejdzie do duszy ogołoconej i napełni ją boskimi skarbami” (J.K.: Ż.pl. 3, 46). Dlaczego więc kazać Mu czekać? Każda zwłoka może stać się szkodliwą, tak jak to dzieje się z oblubienicą z Pieśni nad pieśniami, która zwleka z otwarciem oblubieńcowi. A kiedy decyduje się uczynić to, on już odszedł: „Szukałam Go, lecz nie znalazłam, wołałam Go, lecz mi nie odpowiedział” (Pnp 5, 6). Bóg jest Panem; ma prawo kazać czekać na siebie, by wypróbować wierność człowieka, lecz człowiek nie ma żadnego prawa, by kazać Mu czekać. Zwlekać z odpowiedzią na wezwania Boże lub odpowiadać na nie częściowo, niedbale, z zastrzeżeniami, to znaczy narażać się na utratę bardzo cennych łask, które doprowadziłyby do najściślejszego zjednoczenia z Bogiem.

Bóg żąda od stworzenia doskonałego „tak” nie tylko w teorii, nie tylko w czasie modlitwy lub w uniesieniu radości, lecz zawsze: w konkretnej rzeczywistości codziennego życia, w trudnościach i w utrapieniach. Ma to być „tak’’ wielkoduszne, dusza ma lgnąć do Boga ze wszystkich swoich sił, z całą swoją miłością. Tylko na takie „tak” On odpowiada „przez «tak» prawdziwe i całkowite swojej łaski”, czyniąc duszę coraz pełniejszą uczestniczką swego bytu Bożego i zamieszkując w niej w sposób coraz bardziej poufny i głęboki. Jest to tryumf łaski, dzięki której dusza oddana całkowicie Bogu może wreszcie w Nim spocząć: „W upragnionym Jego cieniu usiadłam” (Pnp 2, 3).

  • O Panie nieba i ziemi, czy to być może, że już w tym życiu śmiertelnym można cieszyć się Tobą w tak bliskiej zażyłości?… Bądź błogosławiony, Panie! Cokolwiek byśmy dla Ciebie opuścili, nic na tym nie stracimy. Ileż to dróg, ile wynalazków i sposobów używasz na okazanie nam Twojej miłości! Nie dość Ci było pracować dla nas i cierpieć, nie dość śmierci okrutnej i męki najsroższej, nie dość, że na każdy dzień znosisz zniewagi od ludzi a zawsze przebaczasz — ale nad to wszystko raczysz jeszcze mówić do duszy miłującej Cię takie słowa pełne miłości, jakie są w Twojej Pieśni, i uczysz duszę takimi słowy mówić do Ciebie…
    O nic już więc w tym życiu nie proszę Cię, Panie, tylko o to, byś mię pocałował pocałunkiem ust Twoich. I tak mię tym pocałunkiem Twoim do siebie przywiązał, iżbym nigdy już nie zdołała, choćbym chciała, odłączyć się od tego zjednoczenia z Tobą.
    Na miłość Boga… ocknijmy się już z tego snu! Patrzmy, jak boska hojność Pana nie czeka nawet życia przyszłego z przygotowaną nagrodą ale już w tym życiu daje zapłatę naszej miłości. O Jezu mój!… Kto potrafi zrozumieć, jaki to dla nas zysk rzucić się w objęcia Twoje i takie ścisłe z Tobą uczynić przymierze: ja będę miała staranie o Ciebie, o mój Umiłowany, a Ty miej pieczę o moje potrzeby. Ty czuwaj nad moimi sprawami, a ja nad Twoimi (św. Teresa od Jezusa: Podniety miłości Bożej 3, 14— 15; 4, 7).
  • Jeśli spodoba się dobroci Bożej, dusza może w wyższej swojej części czuć się napełniona pokojem, nawet podczas nieustannej burzy. O niewysłowiony pokoju, Ty przewyższasz wszelkie odczucie i brzydzisz się tym, co jest zmysłowe; uciekasz się do czystej wiary jako do jedynego źródła boskiego Dobra, którego jesteś niewysłowionym, tysiąckroć błogosławionym owocem i darem przewyższającym wszystkie inne dary.Oto… Boże mój, łaska, którą uważam za wyższą nad to wszystko, czego szczodrobliwość Twoja udzieliła mi dotąd. Niechaj Twoja dobroć zachowa mi ją, jeśli taka jest Twoja wola! Czegóż mam się obawiać zażywając tego niewysłowionego pokoju? Dla duszy ściśle zjednoczonej z Tobą, o Panie, jesteś siłą jej słabości, posłuszeństwem w czasie jej buntu, pokorą na jej pychę, bogactwem w jej ubóstwie, miłością w czasie jej oziębłości, wdzięcznością za jej niewdzięczności, czystością w jej brzydocie i wreszcie modlitwą jej modlitwy. Przez ten boski pokój… chroń ją od wszelkiego niebezpieczeństwa, a Twoja nieskończona miłość pochłonie to małe nic, które zawsze jest przed Tobą ożywione pokorną ufnością i ślepym zdaniem się na Ciebie (bł. M. Teresa de Soubiran).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 503

Bł. Franciszka Siedliska

Urodziła się 12 listopada 1842 roku w ziemiańskiej rodzinie, w Roszkowskiej Woli koło Rawy Mazowieckiej. Ciężka choroba wypełniła jej lata dzieciństwa. Otrzymała staranne i solidne wychowanie w domu. Nieśmiała, łagodna, ciągle cierpiąca, pragnęła wstąpić do klasztoru, jednak sprzeciw ojca opóźnił tę decyzję. Zakonnicą została dopiero w 1870 roku. Najpierw jako tercjarka franciszkańska, potem jako twórczyni i organizatorka nowego zgromadzenia zakonnego Najświętszej Rodziny z Nazaretu – nazaretanek (1873). Przyjęła imię: Maria od Pana Jezusa Dobrego Pasterza. Zgromadzenie podjęło pracę w szkołach, sierocińcach, ochronkach, internatach – w Rzymie, Stanach Zjednoczonych, Paryżu, Londynie, Krakowie, Częstochowie, Lwowie. Zmarła 21 listopada 1902 roku w Rzymie.
Beatyfikował ją Jan Paweł II w 1989 roku.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Święci i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s