26 października – wspomnienie błogosławionej Celiny Borzęckiej, zakonnicy

PIERWSZE CZYTANIE
Ef 4, 32 – 5, 8
Postępujcie jak dzieci światłości

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Efezjan
Bracia: Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni. Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg wam przebaczył w Chrystusie. Bądźcie więc naśladowcami Boga, jako dzieci umiłowane, i postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus was umiłował i samego siebie wydał za nas w ofierze i dani na woń miłą Bogu. O nierządzie zaś i wszelkiej nieczystości albo chciwości niechaj nawet mowy nie będzie wśród was, jak przystoi świętym, ani o tym, co haniebne, ani niedorzecznego gadania lub nieprzyzwoitych żartów, bo to wszystko jest niestosowne. Raczej winno być wdzięczne usposobienie. O tym bowiem bądźcie przekonani, że żaden rozpustnik ani nieczysty, ani chciwiec – to jest bałwochwalca – nie ma dziedzictwa w królestwie Chrystusa i Boga. Niechaj was nikt nie zwodzi próżnymi słowami, bo przez te grzechy nadchodzi gniew Boży na synów buntu. Nie miejcie więc z nimi nic wspólnego! Niegdyś bowiem byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 1, 1-2. 3. 4 i 6 (R.: por. Ef 5, 1)

Refren: Jak dobre dzieci, naśladujmy Boga.

Szczęśliwy człowiek,
który nie idzie za radą występnych, †
nie wchodzi na drogę grzeszników *
i nie zasiada w gronie szyderców,
lecz w Prawie Pańskim upodobał sobie *
i rozmyśla nad nim dniem i nocą.

Refren.

On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, *
które wydaje owoc w swoim czasie.
Liście jego nie więdną, *
a wszystko, co czyni, jest udane.

Refren.

Co innego grzesznicy: *
są jak plewa, którą wiatr rozmiata.
Albowiem droga sprawiedliwych jest Panu znana, *
a droga występnych zaginie.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. J 17, 17ba

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Słowo Twoje, Panie, jest prawdą,
uświęć nas w prawdzie.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 13, 10-17
Uzdrowienie w szabat

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus nauczał w szabat w jednej z synagog. A była tam kobieta, która od osiemnastu lat miała ducha niemocy: była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować. Gdy Jezus ją zobaczył, przywołał ją i rzekł do niej: «Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy». Położył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga. Lecz przełożony synagogi, oburzony tym, że Jezus uzdrowił w szabat, rzekł do ludu: «Jest sześć dni, w które należy pracować. W te więc przychodźcie i leczcie się, a nie w dzień szabatu!» Pan mu odpowiedział: «Obłudnicy, czyż każdy z was nie odwiązuje w szabat wołu lub osła od żłobu i nie prowadzi, by go napoić? A owej córki Abrahama, którą Szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi, czy nie należało uwolnić od tych więzów w dzień szabatu?» Na te słowa wstyd ogarnął wszystkich Jego przeciwników, a lud cały cieszył się ze wszystkich wspaniałych czynów, dokonywanych przez Niego.
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

MAREK RISTAU
Słowo Boże wzywa nas, abyśmy szczerze miłowali się wzajemnie i szczerze przebaczali sobie wzajemnie, tak jak Bóg nam przebaczył w Chrystusie. W taki sposób staniemy się naśladowcami Boga, postępując tylko drogą miłości, drogą najdoskonalszą, tak jak Chrystus nas umiłował i wydał siebie samego za nas jako ofiarę przebłagalną, miłą Bogu. Jako dzieci Boże nie żyjemy już na wzór tego świata, ale trwamy w czystości, dobroci, szczodrości, stroniąc od wszelkiej bezużytecznej mowy, bo naszym językiem jest dziękczynienie Bogu za wszystko. Potwierdzamy świętym życiem bezcenny dar wiary raz na zawsze przekazany tym, których wybrał Chrystus. Nie mamy już nic wspólnego z ciemnością, którą niegdyś byliśmy, bo teraz jesteśmy światłością w Panu i postępujemy jako dzieci światłości.

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Autor Listu do Efezjan przedstawia zasady, którymi powinni kierować się w swoim życiu chrześcijanie. Uczeń Chrystusa nie może zapomnieć, że jest dzieckiem Bożym. Dlatego nie może dać się całkowicie pochłonąć wydarzeniom, pracom, obowiązkom i codziennym problemom. Jego oczy powinny być nieustannie zwrócone na Jezusa, który poprzez swoją mękę i śmierć odkupił świat. Człowiek wierzący naśladuje swojego Mistrza i ofiarowuje życie dla Boga i innych. Jego wiara w Chrystusa wyraża się w drobnych wydarzeniach codziennego życia, kiedy dziękuje Bogu, prosi o pomoc, ofiarowuje Mu spełniane przez siebie prace, błaga o przebaczenie swoich grzechów.
Walka z grzechem nie polega na stawianiu czoła złu o własnych siłach, ale raczej na nieustannym odwoływaniu się do Boga i pozwoleniu, aby to On walczył za nas i w nas. Jeśli poważnie potraktujemy w naszym życiu modlitwę i pokutę, będziemy trwali w światłości, a duch ciemności zmuszony będzie nas omijać. Prośmy Pana, aby udzielił nam daru życia wiarą, abyśmy szli przez życie z oczyma wpatrzonymi w Jezusa.

Komentarz do psalmu
Autor psalmu w jasny, klarowny sposób wyjaśnia czytelnikowi, na czym polega różnica między ludźmi prawymi, wiernymi Bogu, a tymi, którzy nie przestrzegają Jego Prawa. Robi to przy pomocy prostego porównania. Przedstawia obraz dwóch dróg, gdzie jedna prowadzi do Królestwa Bożego, a druga wprost ku przepaści. Decyzja należy do nas. Co wybierzemy? Wydawałoby się, że wybór jest oczywisty, a jednak…

Komentarz do Ewangelii
Dzisiejsza ewangelia porusza temat szabatu i wyjaśnia naturę Królestwa Bożego. Człowiek w potrzebie jest dla Jezusa najważniejszy. To, co Pan zrobił dla chorej kobiety, było wypełnieniem Jego mesjańskiej misji wyzwalania z więzów zła i uwalniania ludzi od skutków upadku. Uzdrowiona kobieta przyjęła moc Królestwa Bożego do swego życia poprzez wychwalanie Boga, w przeciwieństwie do przełożonego synagogi, który okazał się ślepy na obecność Bożego Królestwa i na własną potrzebę nawrócenia.
Komentarze zostały przygotowane przez Teresę Kuleczko

Błogosławiona Celina Borzęcka, zakonnica

Błogosławiona Celina Borzęcka

Celina Rozalia Leonarda urodziła się 29 października 1833 r. w zamożnej rodzinie ziemiańskiej Chludzińskich, na kresach dawnej Rzeczypospolitej w Antowilu, blisko Orszy – teraz to Białoruś. Rodzice zadbali o to, by otrzymała staranne wykształcenie i wychowanie. Już jako młoda dziewczyna zapragnęła wstąpić do klasztoru wizytek w Wilnie, ale posłuszna woli rodziców i radzie spowiednika w 1853 r. wyszła za mąż za Józefa Borzęckiego, właściciela majątku Obrembszczyzna koło Grodna. Było to szczęśliwe małżeństwo, a Celina była dobrą żoną i matką. Urodziła czworo dzieci, z których dwoje – Marynia i Kazimierz – zmarło jako niemowlęta. Celina zajmowała się pracą charytatywną wśród ludności wiejskiej, a w 1863 r. wspierała powstańców, za co znalazła się wraz z kilkutygodniową Jadwigą w rosyjskim więzieniu w Grodnie.
W 1869 r. Józef Borzęcki uległ atakowi paraliżu i stracił władzę w nogach. Celina wraz z córkami Celiną i Jadwigą wyjechała z nim na leczenie do Wiednia, które jednak nie przyniosło spodziewanych rezultatów. Przez pięć lat starannie pielęgnowała męża. Na kilka tygodni przed śmiercią Borzęcki podyktował starszej córce Celinie testament, w którym zaświadczył o miłości, bohaterstwie, odwadze i roztropności swej żony.
Po jego śmierci, w 1875 r. Celina Borzęcka wyjechała z córkami do Rzymu. Tam znowu zapragnęła życia zakonnego. Poznała generała zmartwychwstańców, ks. Piotra Semenenkę, który stał się jej spowiednikiem i przewodnikiem duchowym. Pod jego wpływem postanowiła wraz z córką Jadwigą (obecnie Służebnicą Bożą) założyć żeńską gałąź zgromadzenia, do którego należał. Po pokonaniu wielu przeciwności i upokorzeń zmartwychwstanki zostały zatwierdzone jako zgromadzenie kontemplacyjno-czynne, którego zadaniem było nauczanie i chrześcijańskie wychowanie dziewcząt. 6 stycznia 1891 r. Celina i Jadwiga złożyły śluby wieczyste. Dzień ten jest uważany za początek Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstania Pana Naszego Jezusa Chrystusa w Kościele.
Mimo rozlicznych zakonnych obowiązków, Celina była przy starszej córce (również Celinie), gdy rodziły się jej dzieci. Starała się też być dobrą babcią dla swoich pięciorga wnucząt. Założone przez nią nowe zgromadzenie rozwijało się dynamicznie. Jesienią 1891 r. Celina otworzyła w Kętach, mieście św. Jana Kantego, pierwszy dom na ziemiach polskich. W skromnej starej chacie początkowo została założona szkoła dla dziewcząt i nowicjat. Było trudno, bo siostrom i ich wychowankom doskwierała bieda, ale już po czterech latach stanął tam klasztor. Matka Celina sama zaprojektowała kaplicę, w której ołtarzu znalazła się Matka Boża Ostrobramska, a w witrażach można zobaczyć patronów Polski, Litwy i Rusi. Budynek klasztoru otacza piękny park, w którym do dziś rosną drzewa zasadzone jeszcze przez założycielkę. Dowodem jej zaradności i wyczucia smaku są zachowane niepowtarzalne szaty liturgiczne: alby, uszyte z jej koronkowej sukni ślubnej i dawnego stroju balowego. W Kętach zmartwychwstanki wybudowały szkołę i ochronkę dla dzieci. Stąd wyruszyły do kolejnych placówek – w Częstochowie i Warszawie. W 1896 r. rozpoczęły też pracę apostolską w Bułgarii, a w 1900 r. – w Stanach Zjednoczonych.
W 1906 r. Celina przeżyła cios – nieoczekiwanie zmarła jej córka Jadwiga, współzałożycielka zgromadzenia i najbliższa współpracownica, która miała poprowadzić dalej rozpoczęte dzieło. Mimo podeszłego wieku Matka Celina pełniła nadal obowiązki przełożonej generalnej. Zmarła w Krakowie 26 października 1913 r., pochowana została obok swej córki w Kętach. W 1937 r. doczesne szczątki Celiny i Jadwigi zostały przeniesione do krypty pod kaplicą klasztoru w Kętach, a w 2001 r. – do sarkofagu w kościele św. Małgorzaty i Katarzyny w Kętach.
Za życia matki Celiny powstało 18 domów, w których pracowało 214 sióstr zmartwychwstanek, i 16 związanych z ich duchowością zgromadzeń świeckich apostołek zmartwychwstania. W roku jej beatyfikacji w 54 domach w Polsce, Anglii, Argentynie, Australii, Kanadzie, Tanzanii, Stanach Zjednoczonych, we Włoszech i na Białorusi pracowało 512 sióstr oraz 322 apostołki. Siostry wykonują wiele posług, m.in. pracują jako nauczycielki, wychowawczynie, katechetki, zakrystianki, organistki, animatorki oazowe i pielęgniarki.

Proces beatyfikacyjny Matki Celiny rozpoczęto z inicjatywy papieża Piusa XII w Rzymie w 1944 r. Dekret o heroiczności cnót podpisał św. Jan Paweł II w 1982 r. W 2002 r. w Krakowie przeprowadzono proces dotyczący domniemanego uzdrowienia po ciężkim wypadku Andrzeja Mecherzyńskiego-Wiktora, prawnuka Matki Celiny w piątym pokoleniu. 16 grudnia 2006 r. Benedykt XVI podpisał dekret zatwierdzający uzdrowienie dokonane za jej przyczyną. 27 października 2007 r. w rzymskiej bazylice św. Jana na Lateranie matka Celina Borzęcka została ogłoszona błogosławioną.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano ,

25 października – wspomnienie świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza

PIERWSZE CZYTANIE
Wj 22, 20-26
Bóg słyszy skargę pokrzywdzonych

Czytanie z Księgi Wyjścia
Tak mówi Pan: «Nie będziesz gnębił ani uciskał przybysza, bo wy sami byliście przybyszami w ziemi egipskiej. Nie będziesz krzywdził żadnej wdowy ani sieroty. Jeślibyś ich skrzywdził i poskarżą Mi się, usłyszę ich skargę, rozpali się gniew mój, i wygubię was mieczem; i żony wasze będą wdowami, a dzieci wasze sierotami. Jeśli pożyczysz pieniądze ubogiemu z mojego ludu, żyjącemu obok ciebie, to nie będziesz postępował wobec niego jak lichwiarz i nie każesz mu płacić odsetek. Jeśli weźmiesz w zastaw płaszcz twego bliźniego, winieneś mu go oddać przed zachodem słońca, bo jest to jedyna jego szata i jedyne okrycie jego ciała podczas snu. I jeśliby się on żalił przede Mną, usłyszę go, bo jestem litościwy».
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 18 (17), 2-3a. 3b-4. 47 i 51ab (R.: 2)

Refren: Miłuję Ciebie, Panie, Mocy moja.

Miłuję Cię, Panie, *
Mocy moja,
Panie, Opoko moja i Twierdzo, *
mój Wybawicielu.

Refren.

Boże, Skało moja, na którą się chronię, *
Tarczo moja, Mocy zbawienia mego i moja Obrono.
Wzywam Pana, godnego chwały, *
i wyzwolony będę od moich nieprzyjaciół.

Refren.

Niech żyje Pan, niech będzie błogosławiona moja Opoka, *
niech będzie wywyższony mój Bóg i Zbawca.
Ty dałeś wielkie zwycięstwo królowi *
i łaską obdarzyłeś Dawida, Twego pomazańca.

Refren.

DRUGIE CZYTANIE
1 Tes 1, 5c-10
Służyć Bogu żywemu i oczekiwać Jego Syna

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Tesaloniczan
Bracia: Wiecie, jacy dla was byliśmy, przebywając wśród was. A wy, przyjmując słowo pośród wielkiego ucisku, z radością Ducha Świętego, staliście się naśladowcami naszymi i Pana, tak że okazaliście się wzorem dla wszystkich wierzących w Macedonii i Achai. Dzięki wam nauka Pańska stała się głośna nie tylko w Macedonii i Achai, ale wasza wiara w Boga wszędzie dała się poznać, tak że nawet nie potrzebujemy o tym mówić. Albowiem oni sami opowiadają o nas, jakiego to przyjęcia doznaliśmy od was i jak nawróciliście się od bożków do Boga, by służyć Bogu żywemu i prawdziwemu i oczekiwać z niebios jego Syna, którego wskrzesił z martwych, Jezusa, naszego wybawcę od nadchodzącego gniewu.
Oto słowo Boże.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
J 14, 23

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę,
a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Mt 22, 34-40
Największe przykazanie

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Gdy faryzeusze posłyszeli, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, wystawiając Go na próbę, zapytał: «Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?» On mu odpowiedział: «„Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem”. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Na tych dwóch przykazaniach zawisło całe Prawo i Prorocy».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

MAREK RISTAU
Bóg jest miłością. Stworzył nas z miłości i dla miłości. Odkupił i zbawił z miłości, posyłając Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne. Z Jego miłości, narodziliśmy się na nowo i miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który jest nam dany. Dzięki Duchowi Świętemu miłujemy Boga z całego serca, a braci tak, jak umiłował nas Chrystus. W Królestwie Niebieskim jest miejsce tylko na miłość.

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Dzisiejszy fragment Księgi Wyjścia ukazuje nam pełne miłosierdzia oblicze Boga, który staje w obronie najsłabszych w społeczeństwie. Dla Boga Izraela nie jest obojętny los cudzoziemców, wdów, sierot ani ubogich. Rozważany fragment, będący częścią Kodeksu Przymierza, zawiera nakazy moralne zabezpieczające cudzoziemców przed wyzyskiem. Autor natchniony nawiązuje tutaj do etapu w historii Narodu Wybranego, kiedy przebywając w Egipcie, znajdował się w podobnej sytuacji. W ten sposób, przypominając własne doświadczenie, Jahwe wychowuje swój lud. Szczególna uwaga Pana skierowana jest na wdowy i sieroty, których skarga powoduje Boży gniew. Zakazana jest również lichwa, a także wyzysk i grabież najuboższych członków Narodu Wybranego.
Zastanówmy się, czy w czasach nam współczesnych, otaczamy należną troską najsłabszych i bezbronnych spośród nas – tych jeszcze nienarodzonych. Czy w naszym systemie prawnym mają zagwarantowane przysługujące im prawa, wynikające z godności osoby ludzkiej?
Czy współczesny system bankowy nie jest oparty właśnie na lichwie, a inflacja nie oznacza po prostu okradania ubogich? Czy my sami w oparciu o miłość budujemy gmach naszej moralności?

Komentarz do psalmu
Przeżywamy w życiu wiele trudnych chwil, doświadczamy cierpienia, bólu, często zadawanego przez najbliższych nam ludzi. Jednak ilekroć pojawiają się takie sytuacje, zawsze zwracamy się do naszego Pana i Ojca o ratunek. Zawierzamy siebie na wzór dziecka wpatrzonego w swego ziemskiego ojca i mamy nadzieję na poprawę losu. To postawa chrześcijanina, który tak jak starotestamentalny władca z Psalmu 18, ufa Bogu, a kiedy otrzyma od Niego pomoc, składa dziękczynienie za opiekę.
Nie tylko prośmy, nie tylko oczekujmy wsparcia naszego Stwórcy, ale pamiętajmy, aby zawsze dziękować za otrzymane łaski. Bądźmy wdzięcznymi dziećmi.

Komentarz do drugiego czytania
Paweł Apostoł, zatroskany o los młodej gminy chrześcijańskiej z Tesaloniki, kieruje do niej podziękowanie za godną postawę i przykład, jaki jej członkowie dają innym. Adresatami jego Listu są głównie nawróceni poganie, którzy w przeciwieństwie do Żydów, przyjęli Dobrą Nowinę. Apostoł zachęca ich do dalszego trwania w wierze.
Potraktujmy te słowa tak, jakby były skierowane bezpośrednio do nas. Brońmy wiary, trwajmy przy niej i na wzór chrześcijan z Tesaloniki dawajmy przykład życia godnego miana dziecka Bożego.

Komentarz do Ewangelii
Dzisiejszy fragment ewangelii ukazuje Pana Jezusa w otoczeniu faryzeuszy usiłujących manipulować Panem i przyłapać Go na głoszeniu nauki niezgodnej z Prawem Mojżeszowym. Uczony w Prawie skierował pytanie o największe z przykazań.
Pan Jezus udzielił krótkiej i jasnej odpowiedzi, wskazującej na obowiązek miłości Boga i bliźniego. Bóg pragnie, abym miłował Go nade wszystko, a moich bliźnich z miłości do Niego. Miłość praktykowana zgodnie z Bożym zamysłem jest wypełnieniem Prawa.
Komentarze zostały przygotowane przez Teresę Kuleczko

Święci Apostołowie Szymon i Juda Tadeusz

Święty Szymon Apostoł

Ewangelie wymieniają św. Szymona w ścisłym gronie uczniów Pana Jezusa. Jest on chyba najmniej znanym spośród nich. Ewangelie wspominają o nim tylko trzy razy. Mateusz i Marek dają mu przydomek Kananejczyk (Mt 10, 4; Mk 3, 18). Dlatego niektórzy Ojcowie Kościoła przypuszczali, że pochodził on z Kany Galilejskiej i był panem młodym, na którego weselu Chrystus Pan uczynił pierwszy cud. Współczesna egzegeza dopatruje się jednak w słowie Kananejczyk raczej znaczenia „gorliwy”, gdyż tak je również można tłumaczyć. Łukasz wprost daje Szymonowi przydomek Zelotes, czyli gorliwy (Łk 6, 15). Specjalne podkreślenie w gronie Apostołów, że Szymon był gorliwy, może oznaczać, że faktycznie wyróżniał się wśród nich prawością i surowością w zachowywaniu prawa mojżeszowego i zwyczajów narodu.
Szymon Kananejczyk jest we wszystkich czterech katalogach Apostołów wymieniany zawsze obok św. Jakuba i św. Judy Tadeusza, „braci” (stryjecznych albo ciotecznych) Chrystusa, czyli Jego kuzynów (Mt 10, 4; Mk 3, 18; Łk 6, 15; Dz 1, 13). Czy był nim także i Szymon? Według Ewangelii św. Mateusza wydaje się to być pewnym (Mt 13, 55). Także i w tradycji chrześcijańskiej mamy nikłe wiadomości o Szymonie. Miał być bratem Apostołów: Jakuba Młodszego i Judy Tadeusza. Będąc krewnym Pana Jezusa, miał według innych zasiąść na stolicy jerozolimskiej po Jakubie Starszym i Jakubie Młodszym jako trzeci biskup i tam ponieść śmierć za cesarza Trajana, kiedy miał już ponad sto lat.
Są jednak pisarze, którzy twierdzą, że Szymon Apostoł nie był krewnym Jezusa i jest osobą zupełnie inną od Szymona, biskupa Jerozolimy, który poniósł śmierć męczeńską za panowania cesarza Trajana. Powołują się oni na to, że tradycja łączy go ze św. Judą Tadeuszem tylko dlatego, jakoby miał z nim głosić Ewangelię nad Morzem Czerwonym i w Babilonii, a nawet w Egipcie – i poza Palestyną razem z nim miał ponieść śmierć. Według tej tradycji obchodzi się ich święto tego samego dnia. Również ikonografia chrześcijańska dość często przedstawia razem obu Apostołów.
O przecięciu Szymona piłą na pół, jak głosi legenda (a nawet – piłą drewnianą), dowiadujemy się z jego średniowiecznych żywotów. Ciało św. Szymona, według świadectwa mnicha Epifaniusza (w. IX), miało znajdować się w Nicopolis (północna Bułgaria), w kościele wystawionym ku czci Apostoła. W kaplicy świętych Szymona i Judy w bazylice św. Piotra, która obecnie jest także kaplicą Najświętszego Sakramentu, mają znajdować się relikwie obu Apostołów. Część relikwii ma posiadać również katedra w Tuluzie. Św. Szymon jest patronem diecezji siedleckiej oraz farbiarzy, garncarzy, grabarzy i spawaczy.

W ikonografii św. Szymon w sztuce wschodniej przedstawiany jest z krótkimi włosami lub łysy, w sztuce zachodniej ma dłuższe włosy i kędzierzawą brodę. Jego atrybutami są: księga, kotwica, palma i piła (drewniana), którą miał być rozcięty, topór, włócznia.

Święty Juda Tadeusz, ApostołO życiu św. Judy nie wiemy prawie nic. Miał przydomek Tadeusz, czyli „Odważny” (Mt 10, 3; Mk 3, 18). Nie wiemy, dlaczego Ewangeliści tak go nazywają. Był bratem św. Jakuba Młodszego, Apostoła (Mt 13, 55), dlatego bywa nazywany również Judą Jakubowym (Łk 6, 16; Dz 1, 13). Nie wiemy, dlaczego Orygenes, a za nim inni pisarze kościelni nazywają Judę Tadeusza także przydomkiem Lebbeusz. Mogłoby to mieć jakiś związek z sercem (hebrajski wyraz leb znaczy tyle, co serce) albo wywodzić się od pewnego wzgórza w Galilei, które miało nazwę Lebba. Był jednym z krewnych Jezusa. Prawdopodobnie jego matką była Maria Kleofasowa, o której wspominają Ewangelie.
Imię Judy umieszczone na dalszym miejscu w katalogu Apostołów sugeruje jego późniejsze wejście do grona uczniów. To on przy Ostatniej Wieczerzy zapytał Jezusa: „Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?” Zasadne jest zatem przypuszczenie, że św. Juda, przystępując do grona Apostołów, kierował się na początku perspektywą zrobienia przy Chrystusie kariery.
Juda jest autorem jednego z listów Nowego Testamentu. Sam w nim nazywa siebie bratem Jakuba (Jud 1). Z listu wynika, że prawdopodobnie był człowiekiem wykształconym. List ten napisał przed rokiem 67, gdyż zapożycza od niego pewne fragmenty i słowa nawet św. Piotr. Po Zesłaniu Ducha Świętego Juda głosił Ewangelię w Palestynie, Syrii, Egipcie i Mezopotamii; niektóre z wędrówek misyjnych odbył razem ze św. Szymonem. Część tradycji podaje, że razem ponieśli śmierć męczeńską. Inne mówią, że Szymon został zabity w Jerozolimie, a Juda Tadeusz prawdopodobnie w Libanie lub w Persji.
Hegezyp, który żył w wieku II, pisał, że Juda był żonaty, kiedy wstąpił do grona Apostołów. Dlatego podejrzliwy na punkcie władzy cesarz Domicjan kazał wezwać do Rzymu wnuków św. Judy w obawie, aby oni – jako „krewni” Jezusa – nie chcieli kiedyś sięgnąć także po jego cesarską władzę. Kiedy jednak ujrzał ich i przekonał się, że są to ludzie prości, odesłał ich do domu.
Kult św. Judy Tadeusza jest szczególnie żywy od XVIII w. w Austrii i w Polsce. Bardzo popularne jest w tych krajach nabożeństwo do św. Judy jako patrona od spraw beznadziejnych. Z tego powodu w wielu kościołach odbywają się specjalne nabożeństwa ku jego czci, połączone z odczytaniem próśb i podziękowań. Czczone są także jego obrazy. Jest patronem diecezji siedleckiej i Magdeburga. Jest także patronem szpitali i personelu medycznego.

W ikonografii św. Juda Tadeusz przedstawiany jest w długiej, czerwonej szacie lub w brązowo-czamym płaszczu. Trzyma mandylion z wizerunkiem Jezusa – według podania jako krewny Jezusa miał być do Niego bardzo podobny. Jego atrybutami są: barka rybacka, kamienie, krzyż, księga, laska, maczuga, miecz, pałki, którymi został zabity, topór.

Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano ,

24 października – wspomnienie błogosławionego Kontarda Ferriniego

PIERWSZE CZYTANIE
Ef 4, 7-16
Jedność różnych członków Kościoła

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Efezjan
Bracia: Każdemu z nas została dana łaska według miary daru Chrystusowego. Dlatego mówi Pismo: «Wstąpiwszy na wysokości, wziął do niewoli jeńców, rozdał ludziom dary». Słowo zaś „wstąpił” cóż oznacza, jeśli nie to, że również zstąpił do niższych części ziemi? Ten, który zstąpił, jest i Tym, który wstąpił ponad wszystkie niebiosa, aby wszystko napełnić. On też ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami, aby przysposobili świętych do wykonywania posługi dla budowania Ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa. Chodzi o to, abyśmy już nie byli dziećmi, którymi miotają fale i porusza każdy powiew nauki, na skutek oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu. Natomiast, żyjąc prawdziwie w miłości, sprawmy, by wszystko wzrastało ku Temu, który jest Głową – ku Chrystusowi. Od Niego poczynając, całe Ciało – zespalane i utrzymywane w łączności więzią umacniającą każdy z członków stosownie do jego miary – przyczynia sobie wzrostu dla budowania siebie w miłości.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 122 (121), 1b-2. 4-5 (R.: por. 1bc)

Refren: Idźmy z radością na spotkanie Pana.

Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano: *
«Pójdziemy do domu Pana».
Już stoją nasze stopy *
w twoich bramach, Jeruzalem.

Refren.

Do niego wstępują pokolenia Pańskie, *
aby zgodnie z prawem Izraela wielbić imię Pana.
Tam ustawiono trony sędziowskie, *
trony domu Dawida.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. Ez 33, 11

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Pan mówi: Nie chcę śmierci grzesznika,
lecz pragnę, aby się nawrócił i miał życie.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 13, 1-9
Wezwanie do nawrócenia

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
W tym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, iż to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jeruzalem? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie». I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym figowcu, a nie znajduję. Wytnij go, po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem; i może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć”».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

MAREK RISTAU
W Chrystusie mamy nowe imię i duchowe obdarowanie, aby służyć i dzielić się własnym darem, dla dobra ciała Chrystusowego, którym jest Kościół. Służąc sobie wzajemnie różnorakimi darami i łaskami, mamy osiągnąć całkowitą jedność wiary, w pełni poznać Syna Bożego i stać się doskonałymi na wzór Chrystusa. Przez szczerą miłość i prawdę, upodabniamy się do Chrystusa, który jest naszą Głową. Dzięki Niemu, my wszyscy jako Jego ciało, wzrastamy ku doskonałości w przedziwnej jedności Ducha, służąc sobie wzajemnie w taki sposób, że bezustannie rozwijamy się w miłości.

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Dzisiejszy fragment z Listu do Efezjan ukazuje nam, że wśród wierzących istnieją różne dary i charyzmaty, ale cel, do jakiego mogą one posłużyć, jest jeden – jedność wiary i poznanie Syna Bożego oraz budowanie wspólnoty. Każdy z nas jest inny – różnimy się nie tylko wyglądem, charakterem i temperamentem, ale także tym, co stanowi naszą tożsamość – konkretnym powołaniem, w którym możemy realizować nasze mocne strony. Każdy został obdarowany w różnym stopniu. Swojej łaski Pan udziela wedle swojej woli i to, że ktoś otrzymał mniej, nie jest gorszy, a ten, kto otrzymał więcej – lepszy niż pozostali. Bóg daje każdemu tyle, ile dana osoba jest w stanie w sobie rozwinąć. Podobnie, jak w Jezusowej przypowieści o talentach – Bóg najlepiej wie, ile – po ludzku mówiąc – może w kogoś „zainwestować”, aby rozwinięcie określonych darów mogło w najwyższym stopniu przyczynić się do rozwoju człowieka oraz stać się poprzez jego działanie bogactwem wspólnoty, w której żyje. Każdy z nas w jednakowym stopniu, niezależnie od misji, jaką ma do wypełnienia w Kościele, stanowi cząstkę Ciała Chrystusa. Jesteśmy wszyscy jak jeden żywy organizm, ożywiany prawdziwą obecnością Jezusa w Eucharystii i tchnieniem Jego Ducha. Jako żywe komórki powinniśmy dostarczać sobie niezbędnych do funkcjonowania składników, czyli tego wszystkiego, co może być korzystne dla naszego duchowego i intelektualnego wzrostu. Tylko stając na wysokości zadania poprzez nieustanny rozwój darów, którymi Pan hojnie obdarował każdego z nas, nie dopuszczamy do sytuacji, w której duchowo obumieramy, co automatycznie przyczynia się do osłabienia całej wspólnoty, do której należymy. Wszystko, cokolwiek robimy, aby pomnożyć nasz duchowy potencjał, zmierza ku powiększeniu Bożej chwały. Uwielbijmy więc dziś Pana w skarbach, jakie złożył w naszych sercach; podziękujmy Mu za to, że codziennie daje nam okazję do tego, aby wzrastać.

Komentarz do psalmu
Dzisiejszy psalm stanowi doskonałą odpowiedź na Bożą propozycję pochylenia się nad tym wszystkim, czym nas obdarował. Bóg dał nam wszystko i cały stworzony przez Niego świat jest Jego własnością, więc na dobrą sprawę nie jesteśmy Mu w stanie niczego dać, czego by nie miał. Pan nie oczekuje jednak od nas konkretnych darów materialnych. Najlepszym prezentem, jaki możemy Mu sprawić, jest uwielbienie Jego imienia w tym wszystkim, co nas otacza. Modlitwa uwielbienia to najdoskonalszy, ale uchodzący również często za najtrudniejszy wyraz naszej modlitwy. Dlaczego uwielbienie bywa trudne? Ponieważ całe serce musimy wtedy otworzyć na Boga i pozwolić się Jemu przenikać, zapominając o sobie. Modlitwa ta bywa tym trudniejsza, im częściej stajemy przed sytuacją po ludzku przykrą, w której musimy wznieść się ponad siebie, aby także w chwilach, gdy jest nam źle, Bóg został uwielbiony. Niezależnie od kontekstu, w którym się znajdujemy – czy czujemy się lepiej, czy gorzej – modląc się uwielbieniem, możemy otrzymać prawdziwy pokój serca.

Komentarz do Ewangelii
Dzisiejsza Ewangelia może przywoływać na myśl obrazy znane nam z codziennych serwisów informacyjnych. Wystarczy włączyć telewizor lub radio, wejść na stronę informacyjną w Internecie, by w kilku sekundach dotarła do nas wiadomość o kolejnej katastrofie czy wypadku. Za każdym razem, gdy słyszymy tego rodzaju informację, nie jesteśmy w stanie przejść obok niej w sposób obojętny. Czujemy się wstrząśnięci, poruszeni, przerażeni, a niekiedy ogarnia nas refleksja dotycząca nas samych i naszego życia, jakże kruchego i ulotnego. Pytamy się wtedy: co by się mogło stać, gdybyśmy sami podzielili los tych, którzy znaleźli się na miejscu wypadku? Ktoś inny, błędnie interpretując rzeczywistość, może nawet posunąć się do stwierdzenia, że była to kara Boża. Jezus przypomina nam dziś, że wszyscy jesteśmy równi wobec faktu przemijania i śmierci. Nikt z nas nie umiera śmiercią „lepszą” lub „gorszą” – to Pan wyznacza chwilę, kiedy chce nas wezwać do Siebie. Każda śmierć, zarówno ta tragiczna, jak i ta spokojna, mogą jednakowo zaskoczyć człowieka. Jezus jednak cierpliwie czeka na nasze nawrócenie, dając nam czas, aby przygotować się na spotkanie z Nim. Nie oznacza to, że mamy odwlekać moment naszej przemiany do ostatniej chwili. Powinniśmy wciąż pamiętać o tym, że każdy nasz dzień może być tym ostatnim i dlatego należy go wykorzystać jak najlepiej.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Kamila Piaszczaka

Błogosławiony Kontard Ferrini

Błogosławiony Kontard Ferrini

Kontard Ferrini urodził się w Mediolanie 4 kwietnia 1859 roku. Jego rodzicami byli Rinaldo i Ludwika Buccelani. Szczególny wpływ na syna wywierał ojciec, który imponował mu nieskazitelnym charakterem i szczerą pobożnością. W tamtych czasach niewiara była czymś modnym, przede wszystkim na uczelniach wyższych. Po celującym ukończeniu studiów średnich Kontard rozpoczął studia prawnicze na uniwersytecie w Pawii. Wraz z nauką prawa nie mniej żarliwie pogłębiał w sobie wiedzę religijną i życie według Ewangelii. W środowisku wrogo nastawionym do Kościoła wyróżniał się tak dalece, że nazywano go z półuśmiechem św. Alojzym.
Przyroda była dla niego najprostszą drogą do Boga. Wolny czas lubił spędzać na łonie natury. Tu czuł się najlepiej i najbliżej Stworzyciela. Poza prawem studiował także klasykę grecką i rzymską. Celująco ukończył studia, mając zaledwie 21 lat (1880). Dla poszerzenia swoich prawniczych wiadomości udał się do Berlina. Po trzech latach wrócił do Pawii, gdzie wykładał prawo rzymskie. Już w pierwszych wykładach zaimponował zarówno słuchaczom, jak i profesorom głębią, jasnością i atrakcyjnością wykładów. Jego imię stawało się coraz głośniejsze i ściągało na jego wykłady coraz więcej słuchaczy.
Kontard był zawsze pogodny. Mimo wiedzy był zawsze pokorny i skłonny do służenia pomocą. Od uczniów żądał jednak solidnej pracy i rzetelności; sam świecił przykładem sumienności. Napisał ponad 200 artykułów naukowych. Wydano je w pięciu tomach. Szczególnie pasjonowały go tematy i problemy nowe, jeszcze nierozwiązane. Należał do Konferencji św. Wincentego a Paulo, wolny czas poświęcał odwiedzaniu ubogich. Złożył ślub dozgonnej czystości. Codziennie uczestniczył we Mszy świętej i przyjmował Komunię. W 1886 roku wstąpił do III Zakonu św. Franciszka z Asyżu.
W latach 1887-1890 przeniósł się z wykładami do Messyny, a w latach 1890-1894 – do Modeny, po czym wrócił do Pawii. W roku 1895 powołano go na doradcę prawnego miasta Mediolanu. Mając przez 4 lata wgląd w administrację, popierał prywatne szkolnictwo katolickie, które było niechętnie widziane przez władze.
Podczas wakacji spędzanych w ulubionej miejscowości nad Lago Maggiore (Jezioro Wielkie) zaraził się tyfusem i zmarł 17 października 1902 roku w wieku 43 lat. Jego relikwie spoczywają w kościele Serca Jezusowego przy uniwersytecie katolickim w Mediolanie. Osobisty przyjaciel profesora Ferriniego, prałat Achilles Ratti – późniejszy papież Pius XI – powiedział o nim: „Trudno by mi było powiedzieć, który z darów Bożych wysuwał się w nim na plan pierwszy. Najwięcej w nim podziwiam jego wiarę i życie chrześcijańskie w naszych czasach”. Papież Pius XII (który sam był tercjarzem franciszkańskim) przy okazji beatyfikacji w 1947 r. nazwał Kontarda „modelem katolika naszych dni”.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano ,

23 października – wspomnienie świętego Józefa Bilczewskiego, biskupa

PIERWSZE CZYTANIE
Ef 4, 1-6
Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Efezjan
Bracia: Zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, do jakiego zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój. Jedno jest ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który jest i działa ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 24 (23), 1b-2. 3-4b. 5-6 (R.: por. 6)

Refren: Oto lud wierny, szukający Boga.

Do Pana należy ziemia i wszystko, co ją napełnia, *
świat cały i jego mieszkańcy.
Albowiem On go na morzach osadził *
i utwierdził ponad rzekami.

Refren.

Kto wstąpi na górę Pana, *
kto stanie w Jego świętym miejscu?
Człowiek rąk nieskalanych i czystego serca, *
którego dusza nie lgnęła do marności.

Refren.

On otrzyma błogosławieństwo od Pana *
i zapłatę od Boga, swego Zbawcy.
Oto pokolenie tych, którzy Go szukają, *
którzy szukają oblicza Boga Jakuba.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. Mt 11, 25

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi,
że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 12, 54-59
Poznać znaki czasu

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus mówił do tłumów: «Gdy ujrzycie chmurę podnoszącą się na zachodzie, zaraz mówicie: „Deszcz idzie”. I tak się dzieje. A gdy wiatr wieje z południa, powiadacie: „Będzie upał”. I bywa. Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże chwili obecnej nie rozpoznajecie? I dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne? Gdy idziesz do sprawującego władzę ze swym przeciwnikiem, staraj się w drodze dojść z nim do zgody, by cię nie zaciągnął do sędziego; a sędzia przekazałby cię dozorcy, dozorca zaś wtrąciłby cię do więzienia. Powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni pieniążek».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

MAREK RISTAU
Jesteśmy zachęceni, aby postępować zgodnie z powołaniem, jakie zostało nam dane przez Ojca, który w Chrystusie Jezusie powołał nas do cudownej światłości i wolności w Duchu… Prowadzeni przez Ducha zachowujemy pokorę, łagodność, cierpliwość, znosząc wzajemnie z miłością i wyrozumiałością swoje słabości… Wiemy, że duchową jedność możemy utrzymać jedynie poprzez łaskę pokoju. W Chrystusie jesteśmy przecież jednym ciałem napełnionym jednym Duchem, powołani do jednej nadziei chwały wiecznej. Mamy jednego Pana i jedną wiarę i jeden chrzest i jednego Ojca nas wszystkich, który panuje nad wszystkimi, działa przez wszystkich i mieszka w nas wszystkich.

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
W dzisiejszym pierwszym czytaniu słyszymy zachętę do „postępowania w sposób godny powołania”. Na uwagę zasługuje słowo „zachęcam”, jakim autor Listu do Efezjan rozpoczyna rozważany przez nas fragment. Nie – „każę”, ale „zachęcam”. Dzięki temu odbiór przesłania, skierowanego w formie zaproszenia, a nie nakazu, od razu wydaje się łatwiejszy dla człowieka, który ze swojej natury bywa przekorny i czasem buntuje się przeciw kategorycznie postawionym nakazom. Mamy być chrześcijanami nie tylko z nazwy; naszym zadaniem jest stawać się nimi poprzez świadectwo życia godnego miana dzieci Bożych. „Wezwanie” do tego powołania to z jednej strony znak wybrania nas przez Boga, a więc szczególny przywilej, jakim obdarza nas Ojciec, a z drugiej strony – apel do naszych serc, aby zachować w nich godność Bożego dziecięctwa. Ten drugi aspekt to odpowiedzialność, jaką w momencie chrztu bierze na siebie każdy wierzący w Chrystusa – zarówno odpowiedzialność za siebie, jak i za całą wspólnotę, czyli Kościół. W wymiarze indywidualnym, jak i wspólnotowym, chrześcijanin realizuje przykazanie miłości. W kontekście dzisiejszego czytania wspomnieć należy modlitwę Jezusa po Ostatniej Wieczerzy. Jezus pragnie, „abyśmy stanowili jedno” (J 17, 22), a Kościół ma być najdoskonalszym wyrazem tej jedności, gdyż jego spoiwem jest Boży pokój, będący owocem działającego w Kościele Ducha Świętego. Cnoty takie, jak pokora, cichość i cierpliwość pomagają nam w osiąganiu tego celu.
Ponadto chrześcijanin to człowiek nadziei. Nadzieja ta wypływa z powołania każdego z nas do świętości, czyli szczęścia, które trwa wiecznie. Szczęście, które jest ulotne, jest łatwe do zdobycia i nie wymaga od nas większych trudów i poświęceń. Szczęście, które się nie kończy, łączy się z konsekwentnym przyjęciem nowego życia w Panu. Nie jest ono odbiciem tego, co proponuje świat, ponieważ „błogosławieni”, czyli szczęśliwi, są „cisi”, „błogosławieni są ci, którzy wprowadzają pokój”…

Komentarz do psalmu
Dzisiejszy psalm podaje nam definicję człowieka wierzącego – wierzący to ten, który jest wierny Bogu i szuka Go we własnym życiu. Istotny jest czasownik „szukać”, którego znaczenie wyraża pewną ciągłość, pewien proces zmierzający do spełnienia, jakim jest odnalezienie tego, czego się szuka. Nikt z nas, nawet po przeżyciu spektakularnego nawrócenia, nie może powiedzieć, że znalazł w pełni Boga. Chrześcijanin to człowiek drogi i nieustannego kształtowania się – widzimy nasz cel, czyli Boga, na horyzoncie, ale to, co nakreśla rys naszej codziennej egzystencji, to sam fakt podążania szlakiem w stronę celu. Pielgrzymujący do Santiago de Compostela wielokrotnie podkreślają, że w ich wyprawie liczy się nie tylko czekający na nich cel, ale także sama droga, jakkolwiek trudna, wyboista i pełna niespodzianek mogłaby się ona okazać. Również Psalm 24 skłania nas dziś do refleksji nad sensem wędrówki – jest to wędrówka „na górę Pana”, którą można zdobyć, starając się o czystość serca. Miejsce, gdzie przebywa Bóg, które często wymieniane jest w psalmach jako „góra Pana” czy „dom Pana” – będziemy mogli utożsamić z naszym sercem, o ile pozwolimy w naszej wędrówce poprowadzić się najlepszemu Przewodnikowi.

Komentarz do Ewangelii
Dzisiejsza Ewangelia uczy nas pokory względem otaczającej nas rzeczywistości. W XXI wieku wydaje nam się, że nie ma takiej wiedzy, która mogłaby stanowić barierę dla ludzkiego poznania; żyjemy iluzją, w której zasłonę niewiedzy stosunkowo łatwo odsłonić na drodze odkryć naukowych. Mówimy, że jeśli coś nie zostało jeszcze odkryte przez człowieka, to za jakiś czas przestanie już być tajemnicą. Polecieliśmy w kosmos, wniknęliśmy do wnętrza atomu, bezbłędnie rozpisujemy prawa rządzące wszechświatem za pomocą liczb i symboli. W tym pędzie do odkrywania sposobu, w jaki funkcjonuje świat, człowiek często czyni z siebie wyrocznię, gdy z niewzruszoną pewnością stwierdza, że jest właśnie tak, a nie inaczej, nie chcąc słyszeć słowa sprzeciwu. Samo dążenie do wiedzy jest szlachetne i jest formą rozwijania darów Ducha Świętego, w szczególności daru rozumu i umiejętności. Nie możemy jednak zapominać, że odkrywamy świat dany nam przez Boga, a więc każde nowe spojrzenie na świat, każde odkrycie to jakby rozpakowywanie kolejnych elementów tego wielkiego daru, jakim nas Pan obdarzył. Chełpienie się z powodu własnej wiedzy stawia nas niejako w krzywym zwierciadle. Przede wszystkim tym, co nas wykrzywia, jest sama pycha – kiedy przyjmujemy pozycję wszechwiedzących i zarozumiałych. W dalszej kolejności, prędzej czy później, musimy też zmierzyć się z ograniczonością naszego poznania, a często i z zaślepieniem, jakie towarzyszy nam w patrzeniu na świat. Ten ostatni aspekt uwypukla dziś Jezus, stanowczo demaskując samooszukiwanie się człowieka: „Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże chwili obecnej nie rozpoznajecie?” (Łk 12, 56). Nasze oczy, choć zdolne przenikać tajniki wszechświata, nierzadko pozostają zaślepione i nieskore do rozpoznawania tego, co jest najbliżej nas, a co – jak mówi Jezus – „jest słuszne” (Łk 12, 57). Wrażliwość na znaki czasu, a więc na to, co świadczy o działaniu Boga w świecie, powinna kształtować naszą codzienność.
Kolejnym ważnym zadaniem, jakie daje nam dziś do rozwiązania Jezus, jest pojednanie. Trwanie w zapiekłości i brak otwarcia na przebaczenie działa w dwie strony – krzywdzi nie tylko tych, z którymi jesteśmy skonfliktowani, ale rani także nas samych. Dlatego ważne jest, aby nie trwać w poczuciu krzywdy, gdy ktoś wobec nas zawinił, a gdy my staliśmy się przyczyną kłótni – jak najszybciej przeprosić tych, których zraniliśmy. Papież Franciszek daje konkretną wskazówkę, jak i kiedy powinno się wyciągnąć rękę do zgody: „Kiedy kłócisz się w domu, upewnij się przed pójściem spać, że przeprosiłeś i powiedziałeś, że żałujesz”. Papież mówi to w odniesieniu do rodzin, jednak zasięg tych słów naturalnie rozszerza się na wszystkie relacje, za które jesteśmy odpowiedzialni.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Kamila Piaszczaka

Święty Józef Bilczewski, biskup

Na zakończenie XI Zwyczajnego Zgromadzenia Biskupów, obradującego w Watykanie z woli św. Jana Pawła II w dniach 2-23 października 2005 r., kończąc Rok Eucharystii, papież Benedykt XVI dokonał pierwszej kanonizacji w czasie swego pontyfikatu. W poczet świętych zaliczonych zostało pięciu błogosławionych, w tym dwóch Polaków: abp Józef Bilczewski, ordynariusz lwowski, i ks. Zygmunt Gorazdowski, założyciel józefitek. Oprócz nich świętymi ogłoszeni zostali: chilijski jezuita ksiądz Albert Hurtado, żyjący w I poł. XX w., oraz dwóch Włochów: żyjący w XVIII w. kapucyn, brat Feliks z Nikozji, i ksiądz Kajetan Catanoso, zmarły w roku 1963.

Święty Józef BilczewskiJózef Bilczewski urodził się 26 kwietnia 1860 r. w Wilamowicach koło Kęt. Po ukończeniu szkoły podstawowej w Wilamowicach, a potem w Kętach, uczęszczał do gimnazjum w Wadowicach, gdzie zdał maturę w czerwcu 1880 r., i wstąpił do seminarium duchownego w Krakowie. 6 lipca 1884 r. przyjął tu święcenia kapłańskie. W latach 1886-1888 odbył studia teologiczne w Wiedniu (gdzie uzyskał doktorat z teologii), w Rzymie i Paryżu. Po powrocie do kraju był wikariuszem w Kętach i w Krakowie. W 1890 r. uzyskał habilitację na Uniwersytecie Jagiellońskim. W rok później został profesorem teologii dogmatycznej na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, na którym przez pewien okres pełnił funkcję dziekana wydziału teologicznego i rektora. Jako profesor uniwersytetu był bardzo ceniony przez studentów, cieszył się szacunkiem i przyjaźnią innych pracowników naukowych. Opublikował wiele artykułów z dziedziny teologii i archeologii chrześcijańskiej, a także na temat Eucharystii.
17 grudnia 1900 r. Leon XIII mianował 40-letniego ks. prał. Józefa Bilczewskiego arcybiskupem lwowskim obrządku łacińskiego. Konsekracja biskupia odbyła się 20 stycznia 1901 r. w katedrze we Lwowie. Nowy biskup wyróżniał się ogromną dobrocią serca, wyrozumiałością, pokorą, pobożnością, pracowitością i gorliwością duszpasterską, które płynęły z wielkiej miłości do Boga i bliźniego. Był mężem modlitwy, która inspirowała wszelką jego działalność. Fundował kościoły i kaplice, szkoły i ochronki, krzewił oświatę. Wspierał duchowo i materialnie wszystkie ważniejsze dzieła powstające w archidiecezji lwowskiej. Uważał, że jego obowiązkiem jest bronienie i ratowanie obrządku łacińskiego, za który odpowiadał przed Bogiem i Kościołem, własnym sumieniem i narodem. Życie abp. Józefa Bilczewskiego, wypełnione modlitwą, pracą i dziełami miłosierdzia, sprawiło, że cieszył się wielkim szacunkiem ludzi wszystkich wyznań, obrządków i narodowości.
W duchu nauczania Piusa X zbliżał wiernych do Eucharystii, częstej Komunii św., pobożnego uczestniczenia w Mszy św. W czasach I wojny światowej rozwijał kult Najświętszego Serca Pana Jezusa, ukazując ludziom nieskończoną miłość Boga, zdolną do przebaczenia i darowania wszystkich grzechów. Czcią i miłością najlepszego syna otaczał Matkę Najświętszą, nazywając Ją swą «Matuchną». Pragnął, by taką samą pobożnością darzyli Ją wierni archidiecezji, naśladując Jej cnoty, szczególnie całkowite zaufanie Bogu.
Umarł z przepracowania 20 marca 1923 r. Jego zabalsamowane serce umieszczono w kaplicy bł. Jakuba w bazylice katedralnej we Lwowie, a ciało zostało złożone w grobie na cmentarzu janowskim, gdzie grzebano ubogich, dla których był zawsze ojcem i opiekunem.
Staraniem archidiecezji lwowskiej przeprowadzono proces beatyfikacyjny Józefa Bilczewskiego, którego pierwsza faza została zakończona 18 grudnia 1997 r. ogłoszeniem przez św. Jana Pawła II dekretu o heroiczności jego cnót. W czerwcu 2001 r. za cudowny został uznany przez Kongregację Spraw Kanonizacyjnych fakt nagłego, trwałego i niewytłumaczalnego co do sposobu uzdrowienia dziewięcioletniego chłopca Marcina Gawlika z bardzo ciężkich poparzeń, dokonanego przez Boga za wstawiennictwem Józefa Bilczewskiego – co otworzyło drogę do beatyfikacji arcybiskupa lwowskiego. Dokonał jej św. Jan Paweł II 26 czerwca 2001 r. we Lwowie podczas swej podróży apostolskiej na Ukrainę. W 2005 r. świętym ogłosił go papież Benedykt XVI.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano ,

22 października – wspomnienie świętego Jana Pawła II, papieża

PIERWSZE CZYTANIE
Ef 3, 14-21
Abyście doszli do całej Pełni Bożej

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Efezjan
Bracia: Zginam kolana moje przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi, aby według bogactwa swej chwały sprawił w was przez Ducha swego, by potężnie wzmocnił się wewnętrzny człowiek. Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach; abyście w miłości zakorzenieni i ugruntowani, wraz ze wszystkimi świętymi zdołali ogarnąć duchem, czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość, i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą Pełnią Boga. Temu zaś, który mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej niż to, o co my prosimy czy rozumiemy, Jemu chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia wieku wieków! Amen.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 33 (32), 1-2. 4-5. 11-12. 18-19 (R.: por. 5b)

Refren: Pełna jest ziemia łaskawości Pana.

Sprawiedliwi, radośnie wołajcie na cześć Pana, *
prawym przystoi pieśń chwały.
Sławcie Pana na cytrze, *
grajcie Mu na harfie o dziesięciu strunach.

Refren.

Bo słowo Pana jest prawe, *
a każde Jego dzieło godne zaufania.
On miłuje prawo i sprawiedliwość, *
ziemia jest pełna Jego łaski.

Refren.

Zamiary Pana trwają na wieki, *
zamysły Jego serca przez pokolenia.
Błogosławiony lud, którego Pan jest Bogiem, *
naród, który On wybrał na dziedzictwo dla siebie.

Refren.

Oczy Pana zwrócone na bogobojnych, *
na tych, którzy oczekują Jego łaski,
aby ocalił ich życie od śmierci *
i żywił ich w czasie głodu.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Flp 3, 8b-9a

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci,
bylebym pozyskał Chrystusa i w Nim się znalazł.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 12, 49-53
Ewangelia powodem rozłamu

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął. Chrzest mam przyjąć, i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie podzielonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

MAREK RISTAU
Ojciec niebiański mocą swojego Ducha, wzmacnia w nas potężnie człowieka wewnętrznego… Chrystus przez wiarę zamieszkał i zadomowił się w naszych sercach. Możemy poznawać ogrom, bezmiar i głębię Jego miłości, która jest większa od wszelkiej wiedzy i prowadzi nas do napełnienia całą pełnią Bożą. Wszystko to jest zdumiewające, ale prawdziwe i możliwe, bo Bóg swoją mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej niż to, o co my prosimy czy rozumiemy. Jemu chwała w Kościele i w Chrystusie…

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Całe nasze życie poświęcamy na naukę – najpierw są to pierwsze kroki, pierwsze słowa, później wiedza szkolna, przyswajanie nowych umiejętności i doskonalenie tych już zdobytych, a wreszcie – czerpanie z doświadczenia życiowego, związanego z przyjmowaniem określonych postaw i zachowań. Cały proces uczenia się opiera się na jednej podstawowej zasadzie – poznajemy zawsze to, co już istnieje – to, co jest nam dane. Dla nas jeszcze nieznane lub mniej znane, zaś znane dla tych, którzy są naszymi nauczycielami – tych, którzy poprzedzili nas w drodze do zdobycia określonej wiedzy. Idąc tym tropem – skoro mamy poznawać miłość Jezusa, znaczy to, że ona jest nam już dana – On pierwszy nas ukochał i czeka na naszą odpowiedź, czyli na naszą miłość do Niego.
Nauka Bożej miłości i jej poznawanie jest jednak nauką szczególną, „przewyższającą wszelką wiedzę” (Ef 3, 19). Nasz ludzki rozum nie jest w stanie pojąć, jak wielka jest miłość Boga. Nie mieści się ona w żadnych ludzkich, mierzalnych kategoriach. By podkreślić tę prawdę, autor Listu do Efezjan wyróżnia wielkimi literami nazwy wymiarów, które są obecne w naszym ludzkim, fizycznym doświadczeniu: Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość. Oczywiście, jest to tylko próba przełożenia dostępnych nam kategorii na rzeczywistość, której faktycznie nie jesteśmy w stanie nawet wyrazić za pomocą ograniczonych w swej naturze słów. Pobrzmiewa tu niczym echo fragment z Pierwszego Listu do Koryntian: „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2, 9).
W jaki sposób mogę uczyć się Bożej miłości? Odpowiedź znajdujemy w pierwszych słowach dzisiejszego czytania – wtedy, kiedy „zginam kolana moje przed Ojcem” (Ef 3, 14). Nasza współpraca z kochającym nas Bogiem umacnia nas przez otwarcie się na działanie Ducha Świętego. To On wychodzi naprzeciw naszym dobrym pragnieniom, czyniąc w nas rzeczy tak wspaniałe, że przekraczają one granice naszego pojmowania.

Komentarz do psalmu
Psalm 33, którym modlimy się w dzisiejszej Liturgii Słowa, jest wyrazem uwielbienia dla Bożej wszechmocy. Słowo Pana trwa niezmiennie przez wieki, Bóg dotrzymuje swych obietnic danych nam od momentu, gdy powołał świat do istnienia. Kiedy mówimy, że komuś ufamy? Wtedy, gdy ktoś jest względem nas prawdomówny, gdy nie widzimy rozbieżności między jego słowami a działaniem. Bóg jest taki zawsze, możemy być o to spokojni. Jest Przyjacielem, który w każdej chwili jest przy nas i który nigdy nas nie zawiedzie. On obdarza swoją łaską tych, którzy Go o nią proszą. Słowa „Błogosławiony lud, którego Pan jest Bogiem, naród, który On wybrał na dziedzictwo dla siebie” brzmią jak najlepszy komplement w stosunku do każdego z nas. Mamy niewiarygodne szczęście, ponieważ sam Bóg, na którego Słowo wszystko powstało, czuwa nad nami i dba o to, by niczego nam nigdy nie brakowało.

Komentarz do Ewangelii
Tytuł dzisiejszej perykopy w tłumaczeniu Biblii Tysiąclecia nie pozostawia złudzeń: „Za Jezusem lub przeciw Niemu”. Możemy opowiedzieć się po jednej ze stron; nie ma opcji pośredniej. Słowa Jezusa są często tak radykalne, że niemal do bólu proste i konkretne, prześwietlające do głębi nasze wnętrze. Co dziś wybiorę? Za każdym razem, jeśli trudno mi samemu zdecydować, powinienem zastanowić się, czego chciałby dla mnie Jezus, jaka jest Jego wola względem mnie. Jezus jasno wyraża swoje pragnienie i posłannictwo: pragnie „rzucić ogień na ziemię i (…) ażeby [on] już zapłonął”. Tak, jak ogień trawi wszystko, co napotka na swojej drodze i czyni to z wielką siłą, tak i Jezus pragnie, by ogniem Jego miłości zajął się cały świat, by zapłonęło nim serce każdego człowieka. Siła tego ognia, czyli moc Bożej miłości, zdolnej do największego poświęcenia, objawiła się w pełni na Golgocie, gdzie Jezus oddał za nas swoje życie. Tę chwilę zapowiada Jezus w dzisiejszej Ewangelii, dodając, że Jego śmierć i zmartwychwstanie staną się „chrztem”, a więc zanurzeniem w tym wszystkim, co stało się przyczyną Męki Jezusa – w ludzkich grzechach. Chrzest to z jednej strony, zgodnie z etymologią tego słowa, zanurzenie, zaś z drugiej – jest to nowy początek. „Oto wszystko czynię nowe” – mówi Bóg (Ap 21, 5). To odnowienie starego porządku świata i obumarcie „starego człowieka” w każdym z nas jest wyznacznikiem nowej epoki – epoki Ducha Świętego, która obejmuje dzieje ludzkości od dnia Pięćdziesiątnicy. Jezus pragnie, by każdy z nas otworzył się w pełni na działanie Ducha Świętego, ponieważ tylko w ten sposób możliwa jest przemiana serc i zanurzenie ich w Bożej miłości.
Wiemy dobrze, że przyjęcie przez nas Bożego Ognia nie zawsze spotyka się z aprobatą otoczenia. W tym kontekście należy patrzeć na ewangeliczny rozłam między członkami rodziny. Chodzi tutaj zatem nie tyle o waśnie i spory, wynikające z czysto ludzkich nieporozumień, ale o „znak, któremu sprzeciwiać się będą” (Łk 2, 34), czyli obecność Pana, którą przynosimy do środowisk niekoniecznie nam przychylnych. Słowa Jezusa – podobnie, jak w czasach, gdy nauczał, tak i dziś – budzą kontrowersje i wywołują wzburzenie. Ewangelia była i jest trudna do przyjęcia dla wielu ludzi, ponieważ stawia człowieka w prawdzie o sobie i nie zna kompromisu. Nawet, gdy życie Ewangelią wydaje się trudniejsze niż rozwiązania, które podsuwa świat, warto podjąć to zadanie. Słowo Boże pozwoli nam poznać samych siebie i wytrwać przy Panu nawet, gdyby inni wokół nas sprzymierzyli się przeciw Niemu.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Kamila Piaszczaka

Święty Jan Paweł II, papież

Karol Wojtyła z matką

Karol Józef Wojtyła urodził się 18 maja 1920 r. w Wadowicach, niewielkim miasteczku nieopodal Krakowa, jako drugi syn Emilii i Karola Wojtyłów. Został ochrzczony w kościele parafialnym 20 czerwca 1920 r. przez ks. Franciszka Żaka, kapelana wojskowego. Rodzice nadali imię Karolowi na cześć ostatniego cesarza Austrii, Karola Habsburga.
Rodzina Wojtyłów żyła skromnie. Jedynym źródłem utrzymania była pensja ojca – wojskowego urzędnika w Powiatowej Komendzie Uzupełnień w stopniu porucznika. Edmund, brat Karola, studiował medycynę w Krakowie i został lekarzem. Wojtyłowie mieli jeszcze jedno dziecko – Olgę, która zmarła zaraz po urodzeniu.
W dzieciństwie Karola nazywano najczęściej zdrobnieniem imienia – Lolek. Uważano go za chłopca utalentowanego i wysportowanego.
13 kwietnia 1929 r. zmarła matka Karola, a trzy lata później, w 1932 r., w wieku 26 lat, zmarł na szkarlatynę brat Edmund. Chorobą zaraził się od swojej pacjentki w szpitalu w Bielsku.
Od września 1930 r. Karol rozpoczął naukę w ośmioletnim Państwowym Gimnazjum Męskim im. Marcina Jadowity w Wadowicach. Nie miał żadnych problemów z nauką; już w tym wieku, według jego katechetów, wyróżniała go także ogromna wiara. 14 maja 1938 r. Karol zakończył naukę w gimnazjum, otrzymując świadectwo maturalne z oceną celującą, następnie wybrał studia polonistyczne na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zamieszkał z ojcem w Krakowie.

Karol Wojtyła po maturzeW lutym 1940 r. poznał osobę ważną dla swego rozwoju duchownego. Był to Jan Tyranowski, który prowadził dla młodzieży męskiej koło wiedzy religijnej. Uczestniczący w nim Wojtyła poznał wówczas i po raz pierwszy czytał pisma św. Jana od Krzyża.
18 lutego 1941 r. po długiej chorobie zmarł ojciec Karola. Było to poważnym ciosem dla młodego chłopaka, który w 21. roku życia pozostał zupełnie bez rodziny. Po śmierci ojca Karol Wojtyła pozostał bez środków do życia. W normalnych czasach mógłby liczyć na studenckie stypendium, ale w czasie wojny uczelnie nie działały. Karol wykorzystał ten czas na intensywne samokształcenie. Środowisko akademickie utrzymywało więzi i działało w podziemiu.
W 1942 i 1943 r. jako reprezentant krakowskiej społeczności akademickiej udawał się do Częstochowy, by odnowić śluby jasnogórskie (tradycja akademickich pielgrzymek majowych zapoczątkowana w 1936 r. trwa do dziś).
Za jedną z najważniejszych dla siebie inicjatyw okresu okupacji Karol uważał pracę aktorską w konspiracyjnym Teatrze Rapsodycznym, pod kierownictwem Mieczysława Kotlarczyka (teatr działał pod auspicjami podziemnej organizacji narodowo-katolickiej Unia). W tym czasie powstało wiele utworów poetyckich Wojtyły, publikowanych później pod pseudonimem Andrzej Jawień (inne pseudonimy literackie to AJ, Piotr Jasień, a od 1961 r. – Stanisław Andrzej Gruda). Twórczość literacką kontynuował także w latach późniejszych.
Karol podjął pracę jako pracownik fizyczny w zakładach chemicznych Solvay, początkowo w kamieniołomie w Zakrzówku, a potem w oczyszczalni sody w Borku Fałęckim (obecnie na terenie Krakowa). Współpracownicy wspominali później, że każdą przerwę w pracy spędzał zatopiony w lekturze. W drodze do pracy wstępował do kaplicy Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Łagiewnikach, obok cmentarza, na którym w 1938 r. pochowano przyszłą świętą – s. Faustynę Kowalską.
W 1942 r. wstąpił do tajnego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Krakowie, nie przerywając pracy w Solvayu. W tym samym czasie rozpoczął w konspiracji studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. 29 lutego 1944 roku potrąciła go niemiecka ciężarówka wojskowa i dwa tygodnie musiał spędzić w szpitalu. Zapytany po latach, czy łączy w jakiś sposób ten wypadek z zamachem na swoje życie w 1981 roku, przyznał: „Tak, w obu przypadkach czuwała nade mną Opatrzność”.
Kiedy w Warszawie wybuchło Powstanie, w Krakowie hitlerowski terror nasilił się (w tzw. „czarną niedzielę” 6 sierpnia 1944 r. Niemcy aresztowali ponad 7 000 mężczyzn). Wówczas kardynał Sapieha, chcąc ratować przyszłych kapłanów, zdecydował, że alumni mają zamieszkać w pałacu arcybiskupim. Tam Karol pozostał do końca wojny, do czasu odbudowania krakowskiego seminarium na Podwalu.

Ksiądz Karol Wojtyła13 października 1946 r. alumn Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Krakowie Karol Wojtyła został subdiakonem, a tydzień później diakonem. Już 1 listopada 1946 r. kard. Adam Stefan Sapieha wyświęcił Karola na księdza. 2 listopada jako neoprezbiter Karol Wojtyła odprawił Mszę św. prymicyjną w krypcie św. Leonarda w katedrze na Wawelu.
15 listopada 1946 r. wraz z klerykiem Stanisławem Starowiejskim poprzez Paryż wyjechał do Rzymu, aby kontynuować studia na Papieskim Międzynarodowym Athenaeum Angelicum (obecnie Papieski Uniwersytet św. Tomasza z Akwinu). Podczas studiów zamieszkiwał w Kolegium Belgijskim, gdzie poznał wielu duchownych z krajów frankofońskich oraz z USA. W 1948 r. ukończył studia z dyplomem summa cum laude.
W lipcu 1948 r. na okres 7 miesięcy ks. Karol został skierowany do pracy w parafii Niegowić, gdzie spełniał zadania wikarego i katechety. W marcu 1949 r. został przeniesiony do parafii św. Floriana w Krakowie. Tam założył chór gregoriański, z którym wkrótce przygotował i odśpiewał mszę De Angelis („O Aniołach”). Swoich chórzystów zaraził pasją i miłością do gór – razem przewędrowali Gorce, Bieszczady i Beskid. Organizowali także spływy kajakowe na Mazurach. W Krakowie otrzymał też w końcu (1948) tytuł doktora teologii (którego nie dostał w Rzymie z powodu braku funduszy na wydanie drukiem rozprawy doktorskiej). Uzyskawszy po śmierci kard. Sapiehy urlop na pracę naukową, w latach 1951-1953 rozpoczął pisanie pracy habilitacyjnej, która, chociaż przyjęta w 1953 roku przez Radę krakowskiego Wydziału Teologicznego, została odrzucona przez Ministerstwo Oświaty i tytułu docenta Karol Wojtyła nie uzyskał (aż do roku 1957). W roku 1956 objął za to katedrę etyki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Biskup Karol WojtyłaW 1958 r. Karol Wojtyła został mianowany biskupem pomocniczym Krakowa i biskupem tytularnym Umbrii. Przyjął wówczas, zgodnie z obyczajem, jako hasło przewodnie swej posługi słowa Totus tuus (łac. „Cały Twój”); kierował je do Matki Chrystusa. Konsekracji biskupiej ks. Karola Wojtyły dokonał 28 września 1958 r. w katedrze na Wawelu metropolita krakowski i lwowski, arcybiskup Eugeniusz Baziak. Współkonsekratorami byli biskup Franciszek Jop i biskup Bolesław Kominek. W tym okresie powstały najgłośniejsze prace biskupa Wojtyły, które przyniosły mu sławę wśród teologów: „Miłość i odpowiedzialność” (1960) oraz „Osoba i czyn” (1969). W 1962 r. został krajowym duszpasterzem środowisk twórczych i inteligencji. Na okres biskupstwa Karola przypadły także obrady Soboru Watykańskiego II, w których aktywnie uczestniczył.
30 grudnia 1963 r. Karol Wojtyła został mianowany arcybiskupem metropolitą krakowskim. Podczas konsystorza 26 czerwca 1967 r. został nominowany kardynałem. 29 czerwca 1967 r. otrzymał w kaplicy Sykstyńskiej od papieża Pawła VI czerwony biret, a jego kościołem tytularnym stał się kościół św. Cezarego Męczennika na Palatynie.
Jako pasterz diecezji starał się ogarniać swą posługą wszystkich potrzebujących. Wizytował parafie, odwiedzał klasztory. W 1965 r. otworzył proces beatyfikacyjny siostry Faustyny Kowalskiej. Utrzymywał dobry i ścisły kontakt z inteligencją krakowską, zwłaszcza ze środowiskiem naukowym i artystycznym. Zyskał dojrzałość jako myśliciel, sięgając nie tylko do rozległej tradycji filozoficznej, lecz także do Biblii i do mistyki (zawsze był mu bliski święty Jan od Krzyża) i budując harmonijnie koncepcję z pogranicza filozofii oraz teologii: człowieka jako integralnej osoby. Stał się znanym poza Polską autorytetem. Był obok Prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego najważniejszą postacią Episkopatu Polski. Z Prymasem Tysiąclecia ściśle współpracował, okazując szacunek dla jego doświadczenia i mądrości. W nielicznych wolnych chwilach nadal z chęcią jeździł na Podhale i w Tatry, chodził po górach, uprawiał narciarstwo.

Święty Jan Paweł II zaraz po wyborze na papieżaW nocy z 28 na 29 września 1978 roku po zaledwie 33 dniach pontyfikatu zmarł papież Jan Paweł I. 14 października rozpoczęło się więc drugie już w tym roku konklawe – zebranie kardynałów, mające wyłonić nowego papieża. 16 października 1978 roku około godziny 17.15 w siódmym głosowaniu metropolita krakowski, kardynał Karol Wojtyła został wybrany papieżem. Przyjął imię Jan Paweł II. O godz. 18.45 kard. Pericle Felici ogłosił wybór nowego papieża – HABEMUS PAPAM!

Jan Paweł II udzielił pierwszego błogosławieństwa „Urbi et Orbi” – „Miastu i Światu”. 22 października na Placu Świętego Piotra odbyła się uroczysta inauguracja pontyfikatu, a następnego dnia pierwsza audiencja dla 4000 Polaków zgromadzonych w auli Pawła VI. Msza św. inaugurująca pontyfikat była transmitowana przez radio i telewizję na wszystkie kontynenty. Dla Polaków, w kraju rządzonym przez komunistów, była to pierwsza transmisja Mszy św. od czasów przedwojennych. 12 listopada Jan Paweł II uroczyście objął katedrę Rzymu – Bazylikę św. Jana na Lateranie, stając się w ten sposób Biskupem Rzymu.

Jan Paweł II był pierwszym papieżem z Polski, jak również pierwszym po 455 latach biskupem Rzymu, nie będącym Włochem. Wybór na głowę Kościoła osoby z kraju socjalistycznego wpłynął znacząco na wydarzenia w Europie Wschodniej i w Azji w latach 80-tych i 90-tych XX w.
Pontyfikat Jana Pawła II trwał ponad 26 lat i był drugim co do długości w dziejach Kościoła. Najdłużej – 32 lata – sprawował swój urząd Pius IX (nie licząc pontyfikatu Piotra – pierwszego następcy Jezusa).
Podczas wszystkich pielgrzymek Jan Paweł II przebył ponad 1,6 miliona kilometrów, co odpowiada 40-krotnemu okrążeniu Ziemi wokół równika i czterokrotnej odległości między Ziemią a Księżycem. Jan Paweł II odbył 102 pielgrzymki zagraniczne, podczas których odwiedził 135 krajów, oraz 142 podróże na terenie Włoch, podczas których wygłosił 898 przemówień. Z 334 istniejących rzymskich parafii odwiedził 301. Jego celem było dotarcie do wszystkich parafii, zabrakło niewiele.

Święty Jan Paweł II, papież-apostołJan Paweł II mianował 232 kardynałów (w tym 9 Polaków), ogłosił 1318 błogosławionych (w tym 154 Polaków) i 478 świętych. Napisał 14 encyklik, 14 adhortacji, 11 konstytucji oraz 43 listy apostolskie. Powyższe dane statystyczne nie oddają jednak nawet skrawka ogromnego dziedzictwa nauczania i pontyfikatu pierwszego w dziejach Kościoła Papieża-Polaka.
Wprawdzie już począwszy od Jana XXIII papiestwo zaczęło rezygnować z niektórych elementów ceremoniału, jednakże dopiero Jan Paweł II zniwelował większość barier, przyjmując postawę papieża bliskiego wszystkim ludziom, papieża-apostoła. Chętnie spotykał się z młodymi ludźmi i poświęcał im dużo uwagi. Na spotkanie w Rzymie w roku 1985, który ONZ ogłosiła Międzynarodowym Rokiem Młodzieży, napisał list apostolski na temat roli młodości jako okresu szczególnego kształtowania drogi życia, a 20 grudnia zapoczątkował tradycję Światowych Dni Młodzieży. Odtąd co roku przygotowywał orędzie skierowane do młodych, które stawało się tematem międzynarodowego spotkania, organizowanego w różnych miejscach świata (np. w 1991 r. w Częstochowie, a w 2016 r. – w Krakowie).
Chociaż kardynał Wojtyła rozpoczynając posługę Piotrową był – jak na papieża – bardzo młody (miał 58 lat), cieszył się dobrym zdrowiem i był wysportowany, to niemal cały jego pontyfikat naznaczony był cierpieniem. Choroby Jana Pawła II zaczęły się od pamiętnego zamachu na życie papieża. 13 maja 1981, podczas audiencji generalnej na Placu św. Piotra w Rzymie o godzinie 17.19 papież został postrzelony przez tureckiego zamachowca Mehmeta Ali Agcę w brzuch oraz rękę. Ocalenie, jak sam wielokrotnie podkreślał, zawdzięczał Matce Bożej Fatimskiej, której rocznicę objawień tego dnia obchodzono. Powiedział później: „Jedna ręka strzelała, a inna kierowała kulę”. Cały świat zamarł w oczekiwaniu na wynik sześciogodzinnej operacji w Poliklinice Gemelli. Papież spędził wtedy na rehabilitacji w szpitalu 22 dni.
Niestety, do pełnego zdrowia nie powrócił nigdy. Następstwa postrzału spowodowały liczne komplikacje zdrowotne, konieczność kolejnych operacji, pobyty w szpitalu. Zaraz po zamachu w przekazie nadanym przez Radio Watykańskie papież powiedział: „Modlę się za brata, który zadał mi cios, i szczerze mu przebaczam”. Później odwiedził zamachowca w więzieniu.
Papież nigdy nie ukrywał swojego stanu zdrowia. Cierpiał na oczach tłumów, którym w ten sposób dawał niezwykłą katechezę. Wielokrotnie też podkreślał wartość choroby i zwracał się do ludzi chorych i starszych o modlitewne wspieranie jego pontyfikatu.
W pierwszą rocznicę zamachu na Placu świętego Piotra, 13 maja 1982 r., papież udał się z dziękczynną pielgrzymką do Fatimy. Tam, podczas nabożeństwa, niezrównoważony mężczyzna Juan Fernández y Krohn lekko ugodził papieża nożem. Ochrona szybko obezwładniła napastnika, a papież dokończył nabożeństwo pomimo krwawienia. Na szczęście ten drugi zamach nie miał poważnych następstw.

Święty Jan Paweł II w ostatnim okresie swego życiaJan Paweł II od początku lat 90. cierpiał na postępującą chorobę Parkinsona. Mimo licznych spekulacji i sugestii ustąpienia z funkcji, które nasilały się w mediach zwłaszcza podczas kolejnych pobytów papieża w szpitalu, pełnił ją aż do śmierci. Nagłe pogorszenie stanu zdrowia papieża rozpoczęło się 1 lutego 2005 r. Przez ostatnie dwa miesiące życia Jan Paweł II wiele dni spędził w szpitalu i nie pojawiał się publicznie. Przeszedł grypę i zabieg tracheotomii, wykonany z powodu niewydolności oddechowej. W czwartek, 31 marca, wystąpiły u Ojca Świętego silne dreszcze ze wzrostem temperatury ciała do 39,6 st. C. Był to początek wstrząsu septycznego połączonego z zapaścią sercowo-naczyniową.
Kiedy medycyna nie mogła już pomóc, uszanowano wolę papieża, który chciał pozostać w domu. Podczas Mszy św. sprawowanej przy jego łożu, którą Jan Paweł II koncelebrował z przymkniętymi oczyma, kardynał Marian Jaworski udzielił mu sakramentu namaszczenia. 2 kwietnia 2005 r. o godz. 7.30 papież zaczął tracić przytomność. W tym czasie w pokoju umierającego czuwali najbliżsi, a przed oknami, na Placu św. Piotra modlił się wielotysięczny tłum. Relacje na cały świat nadawały wszystkie media. Wieczorem, przy łóżku chorego odprawiono Mszę św. wigilii Święta Miłosierdzia Bożego. Ok. godz. 19.00 Jan Paweł II wszedł w stan śpiączki. Monitor wykazał postępujący zanik funkcji życiowych. O godz. 21.37 osobisty papieski lekarz Renato Buzzonetti stwierdził śmierć Jana Pawła II. Jan Paweł II odszedł do domu Ojca po zakończeniu Apelu Jasnogórskiego, w pierwszą sobotę miesiąca i wigilię Święta Miłosierdzia Bożego, które sam ustanowił.

Trumna z ciałem św. Jana Pawła IIPogrzeb Jana Pawła II odbył się w piątek, 8 kwietnia 2005 r. Uczestniczyło w nim na placu św. Piotra i w całym Rzymie ok. 300 tys. wiernych oraz 200 prezydentów i premierów, a także przedstawiciele wszystkich wyznań świata, w tym duchowni islamscy i żydowscy. Po zakończeniu nabożeństwa żałobnego, w asyście tylko duchownych z najbliższego otoczenia, papież został pochowany w podziemiach bazyliki św. Piotra, w krypcie bł. Jana XXIII, beatyfikowanego w 2000 r.

13 maja 2005 r. papież Benedykt XVI zezwolił na natychmiastowe rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II, udzielając dyspensy od konieczności zachowania pięcioletniego okresu od śmierci kandydata, jaki jest wymagany przez prawo kanoniczne. Formalny proces rozpoczął się 28 czerwca 2005 r., kiedy zaprzysiężeni zostali członkowie trybunału beatyfikacyjnego. Postulatorem został ksiądz Sławomir Oder. 23 marca 2007 r. trybunał diecezjalny badający tajemnicę uzdrowienia jednej z francuskich zakonnic – Marie Simon-Pierre – za wstawiennictwem papieża Polaka potwierdził fakt zaistnienia cudu. Po niespodziewanym uzdrowieniu, o które na modlitwie prosiły za wstawiennictwem zmarłego papieża członkinie jej zgromadzenia, s. Marie powróciła do pracy w szpitalu dziecięcym. Przy okazji podania tej wiadomości ks. Oder poinformował, że istnieje kilkaset świadectw dotyczących innych uzdrowień za wstawiennictwem Jana Pawła II.
2 kwietnia 2007 r. miało miejsce oficjalne zamknięcie diecezjalnej fazy procesu beatyfikacyjnego w Bazylice św. Jana na Lateranie w obecności wikariusza generalnego Rzymu, kardynała Camillo Ruiniego.
16 listopada 2009 r. w watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych odbyło się posiedzenie komisji kardynałów w sprawie beatyfikacji Jana Pawła II. Obrady komisji zakończyło głosowanie, w którym podjęto decyzję o skierowaniu do Benedykta XVI prośby o wyniesienie polskiego papieża na ołtarze.
19 grudnia 2009 r. papież Benedykt XVI podpisał dekret o uznaniu heroiczności cnót Jana Pawła II, który zamknął zasadniczą część jego procesu beatyfikacyjnego. Jednocześnie rozpoczęło się dochodzenie dotyczące cudu uzdrowienia przypisywanego wstawiennictwu polskiego papieża.
12 stycznia 2011 r. komisja Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych zaaprobowała cud za wstawiennictwem Jana Pawła II polegający na uzdrowieniu francuskiej zakonnicy. Zgodnie z konstytucją apostolską Jana Pawła II Divinus perfectionis Magister z 1983 r. ustalającą nowe zasady postępowania kanonizacyjnego, orzeczenie Kongregacji zostało przedstawione papieżowi, który jako jedyny ma prawo decydować o kościelnym kulcie publicznym Sług Bożych.

Święty Jan Paweł II14 stycznia 2011 r. papież Benedykt XVI podpisał dekret o cudzie i wyznaczył na dzień 1 maja 2011 r. beatyfikację papieża Jana Pawła II. Dokonał jej osobiście podczas uroczystej Mszy Świętej na placu św. Piotra w Rzymie, którą koncelebrowało kilka tysięcy kardynałów, arcybiskupów i biskupów z całego świata. Liczba wiernych uczestniczących w nabożeństwie jest szacowana na 1,5 mln osób, w tym trzysta tysięcy Polaków. Warto wspomnieć, że Benedykt XVI uczynił wyjątek, osobiście przewodnicząc beatyfikacji swojego Poprzednika – jako zwyczajną praktykę Benedykt XVI przyjął, że beatyfikacjom przewodniczy jego delegat, a on sam dokonuje jedynie kanonizacji.
Na datę liturgicznego wspomnienia bł. Jana Pawła II wybrano dzień 22 października, przypadający w rocznicę uroczystej inauguracji pontyfikatu papieża-Polaka.

Papież Franciszek dokonał kanonizacji papieża-Polaka w niedzielę Bożego Miłosierdzia, 27 kwietnia 2014 r., w Rzymie. Do chwały świętych Jan Paweł II został wyniesiony razem z jednym ze swoich poprzedników, Janem XXIII.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano ,

21 października – wspomnienie świętej Urszuli, dziewicy i męczennicy

PIERWSZE CZYTANIE
Ef 3, 2-12
Poganie są współuczestnikami obietnicy zbawienia

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Efezjan
Bracia: Słyszeliście przecież o udzieleniu przez Boga łaski danej mi dla was, że mianowicie przez objawienie oznajmiona mi została ta tajemnica, jaką pokrótce przedtem opisałem. Dlatego, czytając te słowa, możecie się przekonać o moim zrozumieniu tajemnicy Chrystusa. Nie była ona oznajmiona synom ludzkim w poprzednich pokoleniach, tak jak teraz została objawiona przez Ducha świętym Jego apostołom i prorokom, to znaczy, że poganie już są współdziedzicami i współczłonkami Ciała, i współuczestnikami obietnicy w Chrystusie Jezusie przez Ewangelię. Jej sługą stałem się z daru łaski Boga udzielonej mi przez działanie Jego potęgi. Mnie, zgoła najmniejszemu ze wszystkich świętych, została dana ta łaska: ogłosić poganom jako Dobrą Nowinę niezgłębione bogactwo Chrystusa i wydobyć na światło, czym jest wykonanie tajemniczego planu, ukrytego przed wiekami w Bogu, Stwórcy wszechrzeczy. Przez to teraz wieloraka w przejawach mądrość Boga poprzez Kościół stanie się jawna Zwierzchnościom i Władzom na wyżynach niebieskich – zgodnie z planem wieków, jaki powziął Bóg w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. W Nim mamy śmiały przystęp do Ojca z ufnością, przez wiarę w Niego.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Iz 12, 2. 3 i 4bcd. 5-6 (R.: por. 3)

Refren: Będziecie czerpać ze zdrojów zbawienia.

Oto Bóg jest moim zbawieniem! *
Jemu zaufam i bać się nie będę.
Pan jest moją pieśnią i mocą, *
i On stał się moim zbawieniem.

Refren.

Wy zaś z weselem czerpać będziecie wodę *
ze zdrojów zbawienia.
Chwalcie Pana, wzywajcie Jego imienia! †
Ukażcie narodom Jego dzieła, *
przypominajcie, że Jego imię jest chwalebne.

Refren

Śpiewajcie Panu, bo czynów wspaniałych dokonał! *
I cała ziemia niech o tym się dowie.
Wznoś okrzyki i wołaj radośnie, mieszkanko Syjonu, *
bo wielki jest wśród ciebie Święty Izraela.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. Mt 24, 42a. 44

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Czuwajcie i bądźcie gotowi,
bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 12, 39-48
Przypowieść o słudze oczekującym Pana

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus powiedział do swoich uczniów: «To rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie przyjść ma złodziej, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie». Wtedy Piotr zapytał: «Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich?» Pan odpowiedział: «Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby rozdawał jej żywność we właściwej porze? Szczęśliwy ten sługa, którego pan, powróciwszy, zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w sercu: Mój pan się ociąga z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; surowo go ukarze i wyznaczy mu miejsce z niewiernymi. Ów sługa, który poznał wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie poznał jego woli, a uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele powierzono, tym więcej od niego żądać będą».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

MAREK RISTAU
Ewangelia daje zrozumienie tajemnicy Chrystusa, objawia niezgłębione bogactwo Chrystusowe. Odczytujemy w niej tajemniczy plan Boga, urzeczywistniony przez Chrystusa, zgodnie z wiecznym postanowieniem, aby zdumiewająca mądrość Boga została ujawniona wobec całego stworzenia. Tajemniczy plan ukryty od wieków w Bogu, stał się jawny przez przyjście Zbawiciela, Chrystusa Jezusa, który śmierć zniszczył, a na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię, obwieszczoną wszystkim narodom, żeby je przywieść do posłuszeństwa wierze. Teraz mamy swobodny i śmiały przystęp do Ojca z ufnością, przez wiarę w Jezusa.

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Wiara jest łaską, której Bóg udziela niezależnie od pochodzenia, zaś dobra nowina o zbawieniu powinna być głoszona jednakowo, tak wierzącym, jak i poganom. Współczesnych św. Pawłowi musiał wprawić w szok fakt zrównania narodu, który przed wiekami został wybrany przez Boga, do którego Pan przemawiał przez proroków, z poganami, którzy swoim dotychczasowym życiem odrzucali istnienie Boga. Taka postawa nie jest obca również i nam. Czasem, słysząc świadectwa osób, które nawróciły się w dorosłym życiu, zaczynamy powątpiewać o ich prawdziwości i poddajemy się pokusie porównywania naszej wiary z ich wiarą. Tymczasem powinniśmy zawsze mieć na uwadze to, że to nie do nas należy wydawanie osądu na temat drugiego człowieka, którego wnętrze – a tym samym i drogę nawrócenia – zna najlepiej sam Bóg. Życie wiarą to nie wyścigi, w których liczy się to, kto dobiegnie pierwszy lub kto przebiegł najdłuższy dystans. Czasem ktoś, kto przebiegł krótszy dystans, zrobił to w tak wspaniałym stylu, że podnosząc się z największego upadku zadziwił wszystkich dookoła, a nawet pomógł wstać tym, którzy tracili oddech lub upadli po tym, gdy on już nabrał sił. Taki jest obraz nowonawróconych, którzy swoją gorliwością i umiłowaniem Jezusa ponad wszystko mogą swoim przykładem pociągnąć nie tylko tych, którzy nie znają Boga, ale również ożywić nieco zardzewiałą wiarę osób uważających się za wierzące od urodzenia.
Jezus pragnie zbawić wszystkich ludzi i swoich uczniów powołuje ze wszystkich narodów; odwieczna Mądrość Boga powzięła zamiar zbawienia ludzkości poprzez Kościół, w jego wymiarze powszechnym i apostolskim, obejmującym swoim wpływem cały świat. Kościół nie jest zarezerwowany tylko dla wybranych elit, jedynych sprawiedliwych, którzy złym okiem patrzą na dzieci Kościoła, które po latach dojrzały do tego, aby się w nim odnaleźć. Jest domem otwartym dla każdego i o każdej porze.

Komentarz do psalmu
Dzisiejszy psalm zaczerpnięty z Księgi Izajasza to hymn radości na cześć Boga, który czyni wielkie rzeczy i jest nieustannie obecny pośród swojego ludu. Gdy popatrzymy wstecz na nasze życie z dłuższego czasowego dystansu, wówczas jak kadry filmu przesuwają się w naszych myślach obrazy sytuacji i dni, w których doświadczyliśmy w sposób szczególny Bożej opieki. Codzienność często przysłania te wspomnienia; czasem dzieje się to do tego stopnia, że o nich zapominamy, a przez to łatwiej przychodzi nam niezgodne z rzeczywistością stwierdzenie, że Bóg o nas nie pamięta i oddalił się od nas. Księga Izajasza wielokrotnie wysuwa na pierwszy plan postać Boga, który opiekuje się jak nikt inny tymi, którzy są Mu wierni. To On jest naszym zbawieniem, czyli inaczej wybawieniem i ocaleniem w każdej trudności, oraz Dawcą zbawienia jako nadziei na radość, która nigdy nie przeminie – radość, którą daje przebywanie z Nim na zawsze. Tylko Pan jest w stanie w pełni ukoić każdy ból i rozproszyć lęk; tylko On daje prawdziwe szczęście – takie, które może stać się inspiracją dla tych, którzy żyją wśród nas. Obraz zdrojów zbawienia, z których możemy czerpać w obfitości, wprost prowadzi do strumieni żywej wody, o których mówi Jezus w Ewangelii wg św. Jana: „Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza” (J 7, 37-38). Jezus w przytoczonych słowach wzywa nas, spragnionych Jego obecności, do tego, abyśmy nie bali się hojnie i z wiarą prosić o Ducha Świętego, byśmy zapraszali Go do każdej sytuacji w ciągu dnia. Wtedy cuda dziejące się na naszych oczach – te małe i te wielkie – pozostają tylko kwestią czasu.

Komentarz do Ewangelii
W dzisiejszej Ewangelii Jezus po raz kolejny odwołuje się do naszej roztropności i czujności. Naturalną rzeczą jest to, że boimy się tego, co nieznane. Czasami, wiedząc, co nas czeka, a na co nie do końca czujemy się przygotowani, staramy się to oddalać w czasie i w efekcie od tego mentalnie uciekamy. Gdy podobna sytuacja się powtarza w innym kontekście i stajemy przed pokusą ponownej ucieczki i gry na zwłokę, czasem reflektujemy się i stwierdzamy, że taka postawa do niczego nas nie doprowadzi, mając w pamięci nasze poprzednie doświadczenie. Nie podejmujemy bowiem wtedy żadnego konkretnego działania, tkwiąc w martwym punkcie. Inna postawa – także będąca drogą donikąd – to zagłuszenie w sobie wyobrażenia o tym, co ma nieuchronnie nadejść. Człowiek zatraca się wówczas we wszelkich możliwych aktywnościach, również tych, które niekoniecznie mu służą, po to tylko, aby zgasić w sobie świadomość tego, ku czemu powinny w pierwszej kolejności biec nasze myśli. Takim pierwszorzędnym celem dla wszystkich wierzących jest dążenie do Nieba. Tym, co jest wspólne dla nas wszystkich bez wyjątku, jest także moment osobistego spotkania z Jezusem po przekroczeniu granicy życia i śmierci. Nigdy nie powinniśmy się czuć w pełni gotowi na ten moment, ale możemy prosić, aby Jezus pomógł nam w tym, abyśmy w chwili, gdy przyjdzie, nie stanęli przed Nim z pustymi rękoma. Jezus jest Nauczycielem wymagającym dla tych, którzy mieli okazję Go poznać. Nie wystarczy tylko przyznać się do Niego, zadeklarować swojej wiary w Boga. Pragnieniem Jezusa względem nas jest to, byśmy pełnili Jego wolę i byśmy nie opierali się jej w naszym życiu. Po ludzku wymagania Boga względem tych, którzy Go poznali, wydawać się mogą zbyt wygórowane i niemożliwe do spełnienia. Pamiętajmy jednak, że sami z siebie nic nie możemy uczynić, a wysiłek podejmowany w pojedynkę może doprowadzić nas do tego, że szybko opadniemy z sił. Prośmy więc Maryję, która całą sobą wypełniła wolę Bożą, aby pomagała nam w konfrontacji naszego życia z Bożym planem w stosunku do nas.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Kamila Piaszczaka

Święta Urszula, dziewica i męczennica

Święta Urszula

Urszula to niegdyś jedna z bardziej popularnych Świętych. Wielu wybitnych malarzy oddało jej hołd na ścianach kościołów i na płótnach; wenecki malarz Wiktor Carpaccio (+ przed 1526) zostawił nam nawet cały jej żywot w obrazach.
Niestety, jak powszechny był kult św. Urszuli, tak bardzo niewiele mamy informacji historycznych o jej życiu; bogate są za to przekazy legendarne. Najdawniejszy żywot św. Urszuli pochodzi z roku 975.
Opis arcybiskupa Gerona został oparty na wizjach rekluzy Helmtrudy z Neuenherse, która pewnej nocy ujrzała w swej wyobraźni sceny z męczeństwa 11 tysięcy dziewic, którym przewodziła św. Urszula. Według podań Urszula była córką króla Brytów (ludu celtyckiego zamieszkującego dzisiejszą Wielką Brytanię). Jako chrześcijanka postanowiła służyć Panu Bogu w dozgonnym dziewictwie. Kiedy starał się o jej rękę syn pogańskiego króla Eteriusza, Urszula ze względów politycznych nie mogła odrzucić oferty, ale wymogła na swoim ojcu, że zaczeka z zamążpójściem 3 lata, a w tym czasie odbędzie pielgrzymkę do Rzymu. Wsiadła na statki z jedenastoma tysiącami swoich towarzyszek, również dziewic, i wypłynęła z Brytanii.
Inna z legend opowiada, że w drodze Urszula ewangelizowała swoje towarzyszki, a w Rzymie odbył się ich chrzest. W drodze powrotnej, gdy silny wiatr zepchnął okręty z dziewicami aż do ujścia Renu, napotkały Hunów. Za to, że Urszula odmówiła swej ręki także Atylli, wodzowi Hunów, wszystkie zostały zamordowane. Po dokonaniu zbrodni Hunowie mieli mieć widzenie zastępów dziewic wstępujących do nieba. To sprawiło, że odstąpili od oblężenia Kolonii i opuścili tamte strony. Ciała świętych dziewic pochowano w miejscu czczonym do dziś.
Legenda ta została osnuta na tle historii męczeństwa św. Urszuli, jakie poniosła ze swoimi towarzyszkami na początku wieku IV, za panowania cesarza Maksencjusza (306-312). Wśród towarzyszek Urszuli była m.in. św. Kordula, która początkowo zdołała uciec i skryć się, ale później ujawniła się, by ponieść męczeństwo w imię Chrystusa. Nie jest historycznie potwierdzone, że w tym czasie nastąpił najazd Hunów. Na miejscu męczeństwa powstał cmentarz Ager Ursulanus, a ku czci zamordowanych dziewic wystawiono jeszcze w tym samym wieku kościół, który na przełomie wieku IV i V powiększył rzymski senator Klemacjusz.
W okresie przed II wojną światową odkryto kamienną tablicę i wmurowano ją w ścianę kościoła św. Urszuli. Archeolodzy odczytali na niej napis: „Przynaglony niebiańskimi widzeniami i chwałą męczeństwa szlachetnych dziewic, odbudował tę bazylikę od fundamentów na swój koszt i w swojej posiadłości, by dopełnić złożony ślub (Clematius)”.
Prowadzone po wojnie wykopaliska potwierdziły dane napisu, odsłaniając pozostałości bazyliki z ok. 315 r., a więc zbudowanej natychmiast po ustaniu prześladowań chrześcijan w Imperium Rzymskim. Świadectwem ciągłości kultu są odkryte przez archeologów, wznoszone stale w tym samym miejscu świątynie z następnych wieków, aż do istniejącej dziś romańsko-gotyckiej bazyliki św. Urszuli, w której w latach 1643-1644 powstała Złota Komnata z licznymi domniemanymi relikwiami towarzyszek świętej Urszuli.

Męczeństwo św. Urszuli i TowarzyszekPowyższe dane potwierdzają męczeństwo św. Urszuli i jej Towarzyszek, chociaż legenda zniekształciła ich dzieje. W świetle dzisiejszej wiedzy towarzyszek Urszuli było 11, a nie 11 tysięcy. W herbie miasta Kolonii jest 11 płomieni. Są one wyryte także na wspomnianej płycie. Ponieważ były mocno zatarte, odczytano je nie jako 11, ale 11 000. Dlatego ku czci 11 000 dziewic powstawały kościoły w całej Europie, również w Polsce. Na wspomnianej tablicy doczytano się wreszcie po żmudnych badaniach następujących znaków: XI M V – co oznaczało „11 męczennic dziewic”. Mylnie literę M wzięto za rzymską liczbę 1000, stąd zrodziła się pomyłka, gdy idzie o liczbę towarzyszek św. Urszuli.
Kult św. Urszuli jest bardzo dawny. W wieku VIII spotykamy wzmianki o jej święcie w oficjum brewiarzowym. Z Kolonii kult ten rozszedł się po Niemczech, Hiszpanii i Włoszech. Św. Urszula została wybrana patronką Kolonii, jak również Sorbony w Paryżu oraz uniwersytetów w Wiedniu i w Coimbrze.
O popularności św. Urszuli i Towarzyszek może świadczyć także znaczna liczba kościołów pod ich wezwaniem (w Polsce ten tytuł nosi romański kościół z XII/XIII w. w Strońsku, a od XIV wieku aż do 1946 r. istniała parafia pod ich wezwaniem we Wrocławiu). W Hans Memlingmuseum (Sint-Janshospitaal) w Brugii znajduje się relikwiarz św. Urszuli z 1489 r., pokryty malowidłami niderlandzkiego malarza niemieckiego pochodzenia Hansa Memlinga, jednego z najważniejszych przedstawicieli wczesnego renesansu w Europie. Obrazy przedstawiają św. Urszulę i Towarzyszki.
W 1493 r. Krzysztof Kolumb nazwał odkryte przez siebie na Morzu Karaibskim wyspy Archipelagiem Świętej Urszuli i Jedenastu Tysięcy Dziewic. Dziś znane są one pod nazwą Wysp Dziewiczych.
Ku czci św. Urszuli w 1535 r. św. Aniela Merici założyła w Brescii zgromadzenie zakonne urszulanek. W Niemczech istniało Bractwo św. Urszuli, do którego należeli cesarze, magnaci i biskupi. Także w Polsce jej właśnie poświęcone było najstarsze założone w Krakowie w XIV w. bractwo dewocyjne. Obecnie istnieje ok. 24 żeńskich rodzin zakonnych pod patronatem św. Urszuli o łącznej liczbie ponad 8000 sióstr w ponad 800 placówkach. W Kolonii co roku obchodzono uroczystość św. Urszuli w malowniczej procesji, z obnoszeniem jej relikwii, które po latach przypadkowo odkryto.
Św. Urszula odbiera cześć jako patronka szkół, młodzieży żeńskiej i dobrej śmierci. Pomaga duszom w potrzebie, w biedach wojennych. Orędowniczka szczęśliwych małżeństw i dzieci, dawniej patronka handlarzy płótnem i suknem.

W ikonografii jej atrybutami są strzała, bandera z krzyżem i statek. Przedstawiana jest ze zwycięskim sztandarem i w towarzystwie panien.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano ,

20 października – wspomnienie świętego Jana Kantego, prezbitera

PIERWSZE CZYTANIE
Ef 2, 12-22
Chrystus jest naszym pokojem

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Efezjan
Bracia: W owym czasie byliście poza Chrystusem, obcy względem społeczności Izraela i bez udziału w przymierzach obietnicy, niemający nadziei ani Boga na tym świecie. Ale teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa. On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części ludzkości uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość. W swym ciele pozbawił On mocy Prawo  przykazań, wyrażone w zarządzeniach, aby z dwóch rodzajów ludzi stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój, i w ten sposób jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem, w jednym Ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości. A przyszedłszy, zwiastował pokój wam, którzy jesteście daleko, i pokój tym, którzy są blisko, bo przez Niego jedni i drudzy w jednym Duchu mamy przystęp do Ojca. A więc nie jesteście już obcymi i przybyszami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga – zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie głowicą węgła jest sam Chrystus Jezus. W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 85 (84), 9ab i 10. 11-12. 13-14 (R.: por. 9)

Refren: Pan głosi pokój swojemu ludowi.

Będę słuchał tego, co Pan Bóg mówi: *
oto ogłasza pokój ludowi i swoim wyznawcom.
Zaprawdę, bliskie jest Jego zbawienie †
dla tych, którzy Mu cześć oddają, *
i chwała zamieszka w naszej ziemi.

Refren.

Łaska i wierność spotkają się z sobą, *
ucałują się sprawiedliwość i pokój.
Wierność z ziemi wyrośnie, *
a sprawiedliwość spojrzy z nieba.

Refren.

Pan sam szczęściem obdarzy, *
a nasza ziemia wyda swój owoc.
Sprawiedliwość będzie kroczyć przed Nim, *
a śladami Jego kroków zbawienie.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. Łk 21, 36

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie,
abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 12, 35-38
Oczekiwanie powrotu Pana

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

MAREK RISTAU
Chrystus dał nam przykazanie nowe, abyśmy się wzajemnie miłowali, tak jak On nas umiłował. Mamy miłować nie słowem i językiem, ale czynem i prawdą, bo w Chrystusie liczy się tylko wiara działająca przez miłość… Wszystko jest dla nas możliwe w Chrystusie – nawet miłowanie nieprzyjaciół, tych, którzy nas nienawidzą, przeklinają, krzywdzą i oczerniają – ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który jest nam dany. Bóg, który jedynie jest Dobry – jest dobrotliwy również dla niewdzięcznych i złych. Mamy być miłosierni, jak On jest miłosierny – nie sądząc, nie potępiając, odpuszczając i przebaczając…

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
W dzisiejszym pierwszym czytaniu stajemy wobec prawdy, która często powraca w naszym życiu – będąc z dala od Jezusa, pozbawiamy samych siebie nadziei na tym świecie. Brak nadziei wynika często z różnego rodzaju niepokojów, które targają naszym wnętrzem. Jezus, przychodząc na ten świat, obdarzył go pokojem i dał nadzieję na życie wieczne. Życie w przyjaźni z Bogiem wprowadza pokój i ład w każdym człowieku, odnowionym przez Ducha Świętego, a przez to będącym harmonią ciała i ducha.
Brak pokoju wiąże się z natomiast z brakiem jedności, zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i wspólnotowym. Ten, kto nie jest człowiekiem pokoju, sieje wokół siebie wrogość i rozłam, skupiając się na realizacji swoich własnych celów kosztem innych ludzi, a tym samym – oddalając się od nich i budując mur wokół siebie. Uczestnicząc w życiu wspólnoty, także – a nawet przede wszystkim – wspólnoty Kościoła – przełamujemy swój indywidualizm i stajemy się sobie bliscy. Nasza bliskość dana nam jest w Jezusie, który odkupił nas swoją Krwią. Więzy Krwi Chrystusa, która płynie w każdym chrześcijaninie, czynią nas braćmi i siostrami.
Przez Swoją śmierć na krzyżu Jezus pojednał nas z Ojcem i otworzył przed nami możliwość wyboru drogi prowadzącej do Niego. Każdy z nas, niezależnie od tego czy w danej chwili znajduje się na środku tej drogi, czy na jej obrzeżach, jest jednakowo wezwany, aby ją odkryć i nią podążać. Szlak ten możemy odkrywać każdego dnia w Kościele, który – jako dzieło będące owocem Bożego zamysłu – jest narzędziem zbawienia. Jako byt uświęcony przez obecność samego Chrystusa i świadectwo życia świętych, jest tętniącym życiem domem, w którym znajduje się miejsce dla każdego z nas i za którego nieustanne wzrastanie jesteśmy odpowiedzialni.

Komentarz do psalmu
Psalm 85 z dzisiejszej liturgii Słowa to nasza odpowiedź na treści wyrażone w pierwszym czytaniu. Wsłuchiwanie się w głos Boży, zwiastujący pokój, pozwala nam obrać właściwy kurs w życiowej wędrówce. Obraz wyłaniający się z psalmu przywodzi na myśl sielską atmosferę krainy wiecznego szczęścia, w której panują wartości najważniejsze dla każdego chrześcijanina: sprawiedliwość, wierność i pokój. Wszystkie te cnoty zdają się kwitnąć i owocować pod słońcem Bożej łaski. Życie w takim błogostanie jest darem Bożym, którego On sam nam udziela („Pan sam szczęściem obdarzy”), jednak to, czy nasza ziemia wyda właściwe owoce, zależy w dużej mierze od nas samych. Otwierając się na łaskę Pana, pozwalamy na to, by przenikał nas prawdziwy pokój oraz by stawał się on stylem naszego życia, zaś idąc po śladach Boga, zmierzamy ku właściwemu celowi, jakim jest nasze zbawienie.

Komentarz do Ewangelii
W dzisiejszej Ewangelii Jezus wzywa nas do czuwania i gotowości. Powraca tu obraz Pana, który „stoi u drzwi i kołacze” (Ap 3, 20). Na znanym obrazie przedstawiającym Jezusa kołaczącego do drzwi można zauważyć jeden istotny szczegół – klamka drzwi znajduje się jedynie od wewnątrz. Na przestrzeni naszego życia zdarza się, że drzwi naszego serca są zamknięte; czasem nawet – wydawać by się mogło, na przekór Bogu i sobie, obrażeni na cały świat – zamykamy Mu drzwi przed nosem. Nie oznacza to, że automatycznie wyrzucamy Boga poza obręb własnego życia, negując Jego istnienie, ale może być to wyrazem naszego buntu i niechęci wpuszczenia Go do jakiegoś obszaru tego, co nas stanowi. Czy jest we mnie jakieś miejsce, do którego jeszcze nie wpuściłem Pana? Jezus daje nam czas, cierpliwie czekając przed drzwiami. Nie próbuje ich wyważyć, by gwałtownie wtargnąć do naszego wnętrza i je splądrować. Puka do naszych serc, dając nam wolność, która pozwala nam otworzyć drzwi lub nadal pozostawać w zamknięciu.
Czasem zwlekamy z zaproszeniem Jezusa do naszych serc – każemy Mu czekać przed drzwiami, tłumacząc się natłokiem spraw, pasmem piętrzących się problemów i powtarzając w kółko oklepany frazes: „jeszcze mam czas na nawrócenie”. Niekiedy nie chcemy Mu otworzyć, powodowani strachem przed tym, że czeka tylko na to, aby nas ukarać. Tymczasem Jezus obiecuje, że zastając nas czuwających w progu naszych otwartych serc, obdarzy nas prawdziwym szczęściem – to On sam stanie się gospodarzem naszego domu i miłością odpłaci za naszą miłość.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Kamila Piaszczaka

Święty Jan Kanty, prezbiter

Święty Jan Kanty

Jan urodził się 24 czerwca 1390 r. w Kętach (ok. 30 km od Oświęcimia). Do naszych czasów przetrwało ok. 60 dokumentów z jego autografem, stąd wiemy, że podpisywał się najczęściej po łacinie jako Jan z Kęt (Johannes de Kanti, Johannes de Kanty, Johannes Kanti i Joannes Canthy). Po ukończeniu szkoły w Kętach, która musiała stać na wysokim poziomie, zapisał się w 1413 r. na Uniwersytet Jagielloński (miał wówczas już 23 lata). Studia przebiegały pomyślnie, o czym świadczą daty osiąganych stopni naukowych. Najpierw studiował nauki wyzwolone na wydziale artium, gdzie głównym wykładanym przedmiotem była filozofia Arystotelesa. Tu uzyskał w 1415 roku stopień bakałarza, a trzy lata później w styczniu 1418 roku został magistrem filozofii. Objął wówczas funkcję wykładowcy. Stanowisko to było wówczas bezpłatne. Dlatego na swoje utrzymanie Jan zarabiał prywatnymi lekcjami i pomocą duszpasterską jako kapłan (nie znamy dokładnej daty ani miejsca święceń kapłańskich, ale musiało to być między 1418 a 1421 rokiem).
W 1421 r. na prośbę bożogrobców z Miechowa Akademia Krakowska wysłała Jana Kantego w charakterze kierownika do tamtejszej szkoły klasztornej. Spędził tam osiem lat (1421-1429). Zadaniem szkoły było przede wszystkim kształcenie kleryków zakonnych. Wolny czas Jan spędzał na przepisywaniu rękopisów, które były mu potrzebne do wykładów. Wśród zachowanych kopii są pisma Ojców Kościoła, św. Augustyna, św. Tomasza, a także Arystotelesa. W Miechowie Jan Kanty pełnił równocześnie obowiązki kaznodziei przy kościele klasztornym. Musiał również interesować się w pewnej mierze muzyką, gdyż odnaleziono drobne fragmenty zapisów pieśni dwugłosowych, skreślonych jego ręką.
W roku 1429 zwolniło się miejsce w jednym z kolegiów Akademii Krakowskiej. Przyjaciele natychmiast zawiadomili o tym Jana i sprowadzili go do Krakowa. Kolegium dawało pewną stabilizację – zapewniało bowiem utrzymanie i mieszkanie. Profesorowie w kolegiach mieszkali razem i wiedli życie na wzór zakonny. W początkach Uniwersytetu tych kolegiów było niewiele i były bardzo małe. Dlatego niełatwo było w nich o miejsce.
Gdy tylko Jan wrócił do Krakowa, objął wykłady na wydziale filozoficznym. Równocześnie jednak zaczął studiować teologię (miał wówczas już ok. 40 lat). Jednocześnie jako profesor wykładał traktaty, które przypadły mu – ówczesnym zwyczajem – przez losowanie. Z nielicznych zapisków wiemy, że komentował logikę, potem fizykę i ekonomię Arystotelesa. Na tym wydziale piastował także urząd dziekański w półroczach zimowych: 1432/1433, 1437/1438 oraz w półroczu letnim 1438. Od roku 1434 sprawował także urząd rektora Kolegium Większego.
W roku 1439 zdobył tytuł bakałarza z teologii. Pod kierunkiem swojego mistrza studiował Pismo święte, potem cztery księgi Piotra Lombarda, wreszcie teologię ścisłą. Co pewien czas trzeba było zdawać egzaminy, brać udział w dysputach, mówić kazania i prowadzić ćwiczenia. Ponieważ Jan był równocześnie profesorem filozofii, dziekanem i rektorem Kolegium Większego, nie dziw, że jego studia teologiczne wydłużyły się aż do 13 lat. Dopiero w roku 1443 uzyskał tytuł magistra teologii, który był wówczas jednoznaczny z doktoratem.
W roku 1439 został kanonikiem i kantorem kapituły św. Floriana w Krakowie oraz proboszczem w Olkuszu. Nie był jednak w stanie pogodzić obowiązków duszpasterskich i uniwersyteckich. Po kilku miesiącach zrzekł się probostwa w Olkuszu. Hagiografowie zgodnie podkreślają, że beż żalu zrezygnował ze sporych dochodów. Fakt, że został wybrany na kantora, świadczy, że musiał znać się na muzyce. Urząd ten nakładał bowiem obowiązek opieki nad muzyką i śpiewem liturgicznym.
Po uzyskaniu stopnia magistra (mistrza) teologii w roku 1443 Jan Kanty poświęcił się do końca życia wykładom z tej dziedziny. Pośród tych rozlicznych zajęć Jan znajdował jeszcze czas na przepisywanie manuskryptów. Jego rękopisy liczą łącznie ponad 18 000 stron. Biblioteka Jagiellońska przechowuje je w 15 grubych tomach. Część z nich znajduje się w Bibliotece Watykańskiej. Własnoręcznie przepisał 26 kodeksów. Zapewne sprzedawał je nie tyle na swoje utrzymanie, gdyż miał je wystarczające, ile raczej na dzieła miłosierdzia i na pielgrzymki. Jest rzeczą pewną, że w roku 1450 udał się do Rzymu, aby uczestniczyć w roku świętym i uzyskać odpust jubileuszowy. Prawdopodobnie do Rzymu pielgrzymował więcej razy, aby w ten sposób okazać swoje przywiązanie do Kościoła i uzyskać odpusty. Dyskusyjna jest natomiast pielgrzymka do Ziemi Świętej, o której piszą niektórzy biografowie. Niewykluczone, że Jan Kanty pielgrzymował nie do grobu świętego, ale do jego kopii w miechowskim kościele bożogrobców.
Był człowiekiem żywej wiary i głębokiej pobożności. Słynął z wielkiego miłosierdzia. Nie mogąc zaradzić nędzy, wyzbył się nawet własnego odzienia i obuwia. Wielokrotne dzielił się posiłkiem z biednymi. Legenda mówi, że zdarzało się, iż wiktuały dane potrzebującemu bliźniemu w cudowny sposób odnawiały się na talerzu Jana. Będąc rektorem Akademii, zapoczątkował tradycję odkładania ze stołu profesorów części pożywienia codziennie dla jednego biednego. Dbał także o ubogich studentów, których wspomagał z własnych, skromnych zasobów. Przez całe życie nie zaniechał działalności duszpasterskiej. Wiemy, że krzewił kult eucharystyczny i zachęcał do częstego przyjmowania Komunii świętej, a wiele czasu poświęcał pracy w konfesjonale.
Pomimo bardzo pracowitego i pokutnego życia, jakie Jan prowadził, dożył 83 lat. Zmarł w Krakowie 24 grudnia 1473 r. Istniało tak powszechne przekonanie o jego świętości, że od razu pochowano go w kościele św. Anny pod amboną. W 1621 r. synod biskupów w Piotrkowie wniósł prośbę do Stolicy Apostolskiej o rozpoczęcie procesu kanonicznego. Prace przygotowawcze rozpoczęto w roku 1628. W roku 1625 napisano życiorys Jana. Dla kanonizacji przygotowano jeszcze jeden żywot, według schematu przysłanego kwestionariusza. Beatyfikacja nastąpiła 27 września 1680 r. Dokonał jej papież bł. Innocenty XI. Kanonizacji – łącznie ze św. Józefem Kalasantym – dokonał Klemens XIII 16 lipca 1767 r.
Kult św. Jana Kantego jest do dnia dzisiejszego żywy. Jest on bowiem czczony przede wszystkim jako patron uczącej się i studiującej młodzieży. Poświęcił jej przecież prawie całe swoje życie, aż 55 lat profesury. Jest także patronem Polski, archidiecezji krakowskiej i Krakowa; profesorów, szkół katolickich i „Caritasu”.

W ikonografii św. Jan przedstawiany jest w todze profesorskiej. Często w ręku ma krzyż. Bywa ukazywany w otoczeniu studentów lub ubogich. Jego atrybutami są: scalony dzbanek, obuwie, które daje ubogiemu, pieniądze wręczane zbójcom, różaniec.

Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano

19 października – wspomnienie błogosławionego Jerzego Popiełuszko, prezbitera i męczennika

PIERWSZE CZYTANIE
Ef 2, 1-10
Bóg przywróci nas razem z Chrystusem do życia

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Efezjan
Bracia: I wy byliście umarłymi na skutek waszych występków i grzechów, w których żyliście niegdyś według doczesnego sposobu tego świata, według sposobu Władcy mocarstwa powietrza, to jest ducha, który działa teraz w synach buntu. Pośród nich także my wszyscy niegdyś postępowaliśmy według żądz naszego ciała, spełniając zachcianki ciała i myśli zdrożnych. I byliśmy potomstwem z natury zasługującym na gniew, jak i wszyscy inni. A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia – łaską bowiem jesteście zbawieni – razem też wskrzesił i razem posadził na wyżynach niebieskich – w Chrystusie Jezusie, aby w nadchodzących wiekach przeogromne bogactwo swej łaski okazać przez dobroć względem nas, w Chrystusie Jezusie. Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 100 (99), 2-3. 4-5 (R.: por. 3b)

Refren: Bóg sam nas stworzył, my Jego własnością.

Służcie Panu z weselem, *
stańcie przed obliczem Pana z okrzykami radości.
Wiedzcie, że Pan jest Bogiem, †
On sam nas stworzył, jesteśmy Jego własnością, *
Jego ludem, owcami Jego pastwiska.

Refren.

W Jego bramy wstępujcie z dziękczynieniem, †
z hymnami w Jego przedsionki, *
chwalcie i błogosławcie Jego imię.
Albowiem Pan jest dobry, †
Jego łaska trwa na wieki, *
a Jego wierność przez pokolenia.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Mt 5, 3

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Błogosławieni ubodzy w duchu,
albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 12, 13-21
Gromadzić skarby przed Bogiem

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem». Lecz On mu odpowiedział: «Człowieku, któż Mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?» Powiedział też do nich: «Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia». I opowiedział im przypowieść: «Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał w sobie: „Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”. I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra. I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!” Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, co przygotowałeś?” Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

MAREK RISTAU
Z natury zasługujemy na Boży gniew, ale Chrystus wziął go na siebie i jesteśmy poza gniewem Bożym, poza sądem, przeniesieni ze śmierci do życia. A stało się to łaską Boga, przez wiarę w Chrystusa, poza którym nie ma zbawienia – i nikt nie może spotkać się z Ojcem, jak tylko w Nim, umiłowanym Synu Bożym. Przez wiarę w Chrystusa zostaliśmy w Nim przywróceni do życia, wskrzeszeni w Nim i posadzeni z Nim w niebiosach – bo jesteśmy jedno z Jezusem. Łaska Boża ocaliła nas przez wiarę, która też jest darem Boga. Nic zatem z nas, nic nie zdobyliśmy własnymi siłami, wszystko otrzymaliśmy w darze od Boga. Tak zatem jesteśmy teraz nowym stworzeniem i możemy wykonywać dobre czyny, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
W dzisiejszym pierwszym czytaniu moment nawrócenia uznany zostaje za równoznaczny ze wskrzeszeniem do życia. Czasem potrzeba sięgnąć dna, by zostać „posadzonym na wyżynach niebieskich w Chrystusie”. W Drugim Liście do Koryntian św. Paweł stwierdza: „Ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny” (2 Kor 12, 10). Tylko mocą Chrystusa jesteśmy w stanie zwalczyć grzech i jego konsekwencje, które nas krępują i wykradają z naszego serca pokój.
Nikt z nas nie rodzi się doskonały. Grzech jest przypadłością wpisaną w ludzką naturę; łączy on i zrównuje ze sobą wszystkich ludzi („byliśmy potomstwem z natury zasługującym na gniew, jak i wszyscy inni”). Pogrążenie się w ciemności grzechu jest synonimem duchowej śmierci: to ciemna dolina, przez którą może nas przeprowadzić jedynie Dobry Pasterz.
Miarą naszego trwania przy Bogu jest to, ile razy powstaniemy z naszych upadków, by umocnieni Jego siłą móc dalej stawiać czoła naszej codzienności. Jezus lituje się nad naszą niedolą i czeka, aż do Niego wrócimy. Nie brzydzi się naszym grzechem, choćby dla człowieka był on najbardziej odrażający i pogrążający go w mroku. Pan pochyla się nad nami, opatruje nasze rany swoim miłosierdziem i czyni nas godnymi stanąć u swojego boku. Kościół nie jest bowiem miejscem przeznaczonym dla bezgrzesznych perfekcjonistów. Nie jest muzeum, w którym wiszą jedynie obrazy świętych, od których bije nierzadko przerysowany i polukrowany blask doskonałości. Kościół to miejsce dla każdego z nas – jak powiedział kiedyś papież Franciszek – to szpital polowy, w którym odbywa się reanimacja poturbowanych przez życie i konsekwencje złych wyborów.
Jezus ma świadomość naszej grzesznej natury i cieszy się, gdy wtulamy się w Jego miłosierne ramiona. Za każdym razem, kiedy podnoszę się z moich grzechów, by wrócić do Jezusa, jestem Mu wdzięczny za to, że podał mi rękę, a czasem wręcz wyrwał mnie z przepaści, z której sam nie byłbym w stanie się wydostać. To On „wydobył mnie z dołu zagłady i z kałuży błota, a stopy moje postawił na skale i umocnił moje kroki” (Ps 40, 30).

Komentarz do psalmu
W centrum dzisiejszego psalmu pojawia się obraz Bożego pastwiska. Podążanie Bożej trzody za Dobrym Pasterzem to przeciwieństwo owczego pędu. Wynika ono bowiem ze świadomości przynależności do Pana, przy którym możemy czuć się bezpiecznie. Jak mówi psalmista, „On sam nas stworzył” – podobnie, jak rodzice, którzy dali początek życiu swojego dziecka, nie zostawiają go samemu sobie, tak i Bóg – dawca życia – opiekuje się swoim stworzeniem.
Psalm 100 należy do „psalmów wezwania”, pojawiających się w porannej modlitwie Kościoła. Jest zaproszeniem do tego, abyśmy każdy nasz dzień zaczynali od dziękczynienia Bogu za to, czym nieustannie nas obdarza, bez względu na to, czy ten dzień określimy jako dobry, czy zły. Okoliczności życia zmieniają się jak w kalejdoskopie, ale jednego możemy być pewni – Bożej łaski i wierności, która trwa przez pokolenia. Ten niezmienny fakt powinien towarzyszyć nam każdego poranka i dodawać nadziei, zwłaszcza, gdy napotykamy na naszej drodze rozmaite trudności.

Komentarz do Ewangelii
Jezus w dzisiejszej Ewangelii po raz kolejny dokonuje redefinicji bogactwa. Nie neguje bycia bogatym, ale tę kondycję przenosi na wyższy poziom, mówiąc o „byciu bogatym u Boga”. Jak głosi popularne powiedzenie, „pieniądze szczęścia nie dają”. Nie dają go, gdy ich gromadzenie jest celem samym w sobie, gdy rzeczy materialne zapełniają po brzegi spichlerz, z którego – jak w Jezusowej przypowieści – człowiek korzysta tylko po to, by zaspokoić swoje własne, prozaiczne potrzeby, by jedynie „jeść, pić i używać”. Czy bogactwo materialne jest zatem czymś złym? Nie – ale tylko wtedy, gdy posiadający obfitość dóbr nie czyni ich swoim życiowym priorytetem.
Człowiek to integralna całość ciała i ducha. Gdy zaspokaja jedynie potrzeby ciała, wówczas kuleje jego dusza. Podobnie skupienie się tylko na potrzebach duchowych sprawia, że cierpi na tym wszystko, co dotyczy fizycznej strony egzystencji, a co również jest niezbędne do prawidłowego funkcjonowania. Dlatego istotnym jest, aby na horyzoncie swoich pragnień i dążeń – zarówno tych duchowych, jak i tych materialnych – zawsze dostrzegać Boga i drugiego człowieka; aby nie czynić zaspokajania własnych potrzeb celem nadrzędnym. Jezus zostawia nas dziś z pytaniem: „Komu więc przypadnie to, co przygotowałeś?”. Gdy stanę przed Panem, nie zabiorę ze sobą żadnej z rzeczy, którymi otoczony jestem na co dzień. Jezus pragnie, abym wypełniał skarbiec mojego serca, by – kiedy sięgnie do niego na końcu życia – mógł wydobyć z niego bogactwo dobrych czynów i skarby duchowe, o których pomnażanie się zatroszczyłem.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Kamila Piaszczaka

Błogosławiony Jerzy Popiełuszko, prezbiter i męczennik

Błogosławiony Jerzy Popiełuszko

Jerzy Popiełuszko urodził się 14 września 1947 r. na Podlasiu we wsi Okopy, w parafii Suchowola, z rodziców Władysława i Marianny z domu Gniedziejko. W dwa dni po urodzeniu, 16 września, został ochrzczony w parafialnym kościele pod wezwaniem świętych Apostołów Piotra i Pawła w Suchowoli i otrzymał imię swojego stryja, Alfonsa (zmienił je na Jerzy Aleksander dopiero w okresie nauki w seminarium, w 1971 r.). W tym samym kościele 17 czerwca 1956 r. przyjął bierzmowanie z rąk biskupa Władysława Suszyńskiego. Wybrał sobie wówczas imię patrona archidiecezji wileńskiej – Kazimierza.
W latach 1954-1965 Alek Popiełuszko uczęszczał do Szkoły Podstawowej oraz Liceum Ogólnokształcącego w Suchowoli. W kościele parafialnym, odległym od domu o kilka kilometrów, od 11. roku życia był ministrantem i służył do Mszy św. codziennie przed lekcjami w szkole. Uzyskawszy świadectwo maturalne, zgłosił się 24 czerwca 1965 r. do Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego św. Jana Chrzciciela w Warszawie, gdzie przez siedem lat przygotowywał się intelektualnie i duchowo do przyjęcia święceń kapłańskich. Podczas tych studiów musiał odbyć dwuletnią służbę wojskową w specjalnej jednostce dla kleryków w Bartoszycach. Z tego okresu znany jest fakt mężnej postawy alumna Popiełuszki, który nie pozwolił odebrać sobie medalika i różańca, za co był szykanowany przez tamtejsze władze wojskowe. Celem tych szykan i obostrzeń w służbie było zniechęcanie żołnierzy-kleryków do kontynuowania drogi powołania kapłańskiego.
Po powrocie do seminarium musiał poddać się operacji tarczycy, leczył się też z powodu choroby serca. W pewnym momencie był w tak ciężkim stanie, że koledzy kursowi całą noc modlili się w jego intencji (18 kwietnia 1970 r.). Przeżycia w wojsku, choroba i pobyt w szpitalu bardzo zbliżyły go do kolegów oraz w szczególny sposób uwrażliwiły na potrzeby, cierpienia i krzywdy bliźnich. Stał się opiekuńczy i zatroskany, zwłaszcza o chorych.
W dniu 12 grudnia 1971 r. otrzymał święcenia subdiakonatu, a 12 marca 1972 r. – diakonatu. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk kardynała Stefana Wyszyńskiego dnia 28 maja 1972 r. w bazylice archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie. Jako neoprezbiter został skierowany do pracy duszpasterskiej i katechetycznej najpierw w parafii Świętej Trójcy w Ząbkach koło Warszawy, gdzie pracował trzy lata (1972-1975), a następnie do parafii Matki Bożej Królowej Polski w Warszawie-Aninie. Po kolejnych trzech latach, 20 maja 1978 r., został przeniesiony na wikariat do parafii Dzieciątka Jezus w Warszawie na Żoliborzu, skąd 25 maja 1979 r. władza archidiecezjalna skierowała go do pracy duszpasterskiej przy kościele akademickim św. Anny w Warszawie. Prowadził tam konwersatoria dla studentów medycyny, organizował rekolekcje i obozy o charakterze rekolekcyjnym oraz kierował duszpasterstwem pielęgniarek w kaplicy Res Sacra Miser. Był członkiem Krajowej Konsulty Duszpasterstwa Służby Zdrowia, a na terenie archidiecezji warszawskiej – diecezjalnym duszpasterzem środowisk medycznych. Dnia 6 października 1981 r. podjął się także opieki duszpasterskiej nad chorymi w Domu Zasłużonego Pracownika Służby Zdrowia w Warszawie przy ul. Elekcyjnej 37, urządzając tam własnym sumptem kaplicę i stając się na mocy nominacji kurialnej kapelanem.
Ostatnim miejscem zamieszkania i pracy ks. Jerzego Popiełuszki od 20 maja 1980 r. była parafia św. Stanisława Kostki w Warszawie na Żoliborzu, gdzie jako rezydent pomagał w pracy parafialnej i zajmował się duszpasterstwem specjalistycznym. Między innymi kierował zebraniami formacyjnymi grupy studentów Akademii Medycznej, był duszpasterzem średniego personelu medycznego (pielęgniarek) oraz co miesiąc urządzał dla lekarzy spotkania modlitewne.
Na podkreślenie zasługuje udział ks. Jerzego Popiełuszki w przygotowaniu dwóch wizyt papieskich w Ojczyźnie (w 1979 i 1983 r.). W obydwu przypadkach, wbrew sprzeciwom władz komunistycznych i Służby Bezpieczeństwa, był faktycznym przewodniczącym Sekcji Sanitarnej Komitetu Przyjęcia Jana Pawła II w Warszawie i ze swoją kilkusetosobową grupą medyczną roztaczał z ramienia Kościoła opiekę zdrowotną nad uczestnikami pielgrzymek.
Oddzielną kartę życia ks. Jerzego, która doprowadziła go do palmy męczeństwa, było jego bezkompromisowe zaangażowanie się w duszpasterstwo świata pracy, zarówno w okresie tworzenia się „Solidarności”, jak i później, gdy trwał stan wojenny w Polsce oraz po jego zniesieniu. Pomimo szykan ze strony czynników państwowych i esbeckich oraz pomówień i oszczerstw w środkach masowego przekazu, był rzecznikiem i obrońcą godności człowieka, praw ludzkich do wolności, sprawiedliwości, miłości i prawdy, a także heroldem Pawłowego i papieskiego nauczania, że zło należy zwyciężać dobrem. Prawdy te głosił wraz ze swym proboszczem – ks. prałatem Teofilem Boguckim – przede wszystkim podczas nabożeństw za Ojczyznę, urządzanych w kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu od czasu ogłoszenia stanu wojennego we wszystkie ostatnie niedziele miesiąca. Pierwsza taka Msza św. została odprawiona 28 lutego 1982 r.
Serdeczne więzy ks. Popiełuszki ze światem pracy, zwłaszcza z pracownikami Huty Warszawa, zadzierzgnięte zostały w sposób niemal przypadkowy, ale opatrznościowy i nieodwracalny. Gdy w sierpniu 1980 r. doszło do strajku w Hucie Warszawa, pięciu przedstawicieli tej Huty przybyło do rezydencji arcybiskupów warszawskich, prosząc kardynała Stefana Wyszyńskiego, ażeby przyjechał do nich lub wyznaczył im jakiegoś kapłana do odprawienia Mszy świętej. Twierdzili, że prawie wszyscy strajkujący wewnątrz Huty są katolikami i pragną uczestniczyć w niedzielnej liturgii mszalnej, ale ze względu na sytuację – nie mogą opuścić miejsca pracy. Była to pierwsza niedziela, około godziny ósmej, kiedy strajkowały już Gdańsk, Szczecin i śląskie kopalnie. Prymas Polski, nie mogąc ze względu na inne zaplanowane zajęcia osobiście odprawić tej Mszy świętej, zlecił swojemu kapelanowi – ks. prałatowi Bronisławowi Piaseckiemu: „Poszukaj księdza”. Ks. kapelan udał się niezwłocznie na pobliski Żoliborz, do kościoła św. Stanisława Kostki, i propozycję pójścia do Huty przedstawił pierwszemu napotkanemu kapłanowi – ks. Jerzemu Popiełuszce. Ks. Jerzy chętnie przyjął propozycję i, po porozumieniu się z proboszczem, wyruszył do Huty. Był to początek kolejnej formy jego duszpasterstwa – duszpasterstwa, które zakończyło się jego męczeńską śmiercią.
Kiedy w 1981 roku strajkowały uczelnie wyższe, ks. Jerzy Popiełuszko roztoczył opiekę duszpasterską nad studentami warszawskiej Akademii Medycznej i jednocześnie nad słuchaczami Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej, gdzie protest miał dramatyczny przebieg. Kiedy 2 grudnia 1981 r. władze dokonały pacyfikacji WOSP w Warszawie przy użyciu helikopterów i sprzętu bojowego (co stanowiło swoiste preludium do wprowadzenia za kilka dni stanu wojennego), ksiądz Jerzy był w gmachu uczelni.
Władze komunistyczne nasiliły szykanowanie kapłana. Był wielokrotnie przesłuchiwany w prokuraturze, zatrzymywany i aresztowany. Przedstawiono mu nawet akt oskarżenia, w którym zarzucano mu, że działał na szkodę interesów PRL, ponieważ nadużywając funkcji kapłana czynił z kościołów miejsce propagandy antypaństwowej (sąd umorzył postępowanie w sierpniu 1984 r.). Prasa reżimowa nasiliła ataki drukując liczne oszczercze artykuły, mające skompromitować kapelana Solidarności (opisywano rzekome nadużycia finansowe i skandale obyczajowe).
Ksiądz Jerzy nie zaprzestał swojej działalności. Oprócz Mszy św. za Ojczyznę, zainicjował w 1982 r. pielgrzymkę robotników Huty Warszawa na Jasna Górę, która przerodziła się wkrótce w Ogólnopolską Pielgrzymkę Ludzi Pracy. W końcu władze zdecydowały się na ostrzejsze działania. 13 października 1984 r. milicja usiłowała doprowadzić do wypadku drogowego, w którym ks. Jerzy miał zginąć; akcja ta nie powiodła się. Kolejną próbę podjęto kilka dni później.

Błogosławiony Jerzy PopiełuszkoKiedy późnym wieczorem dnia 19 października 1984 r. ks. Jerzy wracał samochodem z posługi duszpasterskiej w Bydgoszczy, został zatrzymany przez trzech funkcjonariuszy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (Wydział do walki z Kościołem) i uprowadzony. Stało się to na szosie w Górsku niedaleko Torunia. Niemal cudem ocalał kierowca – pan Waldemar Chrostowski, jedyny świadek bandyckiego porwania, który, chociaż skuty kajdankami, wyskoczył z pędzącego samochodu i niezwłocznie powiadomił władze kościelne i społeczeństwo o dokonanym przez przedstawicieli władz komunistycznych bezprawiu. Nastało wtedy dziesięć dni modlitewnego oczekiwania na powrót kapłana w wielu świątyniach kraju, zwłaszcza w kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie. Niestety, w dniu 30 października 1984 r. ze sztucznego zbiornika wodnego przy tamie na Wiśle koło Włocławka milicja wyłowiła ciało ks. Jerzego Popiełuszki. Sekcja zmasakrowanego ciała została przeprowadzona w Białymstoku, ale pogrzeb, zgodnie z wolą katolickiego społeczeństwa, odbył się w Warszawie 3 listopada 1984 r. Ks. Jerzy Popiełuszko został pochowany w grobie przy kościele św. Stanisława Kostki. Obrzędom pogrzebowym przewodniczył i okolicznościowe kazanie wygłosił kardynał Józef Glemp, Prymas Polski. W pogrzebie uczestniczyło wielu biskupów, kilkuset kapłanów oraz prawie milion wiernych, w tym setki pocztów sztandarowych spod znaku „Solidarności” z całego kraju.
Przekonanie duchowieństwa i wiernych o męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki za wiarę spowodowało, że kardynał Józef Glemp, arcybiskup metropolita gnieźnieński i warszawski oraz Prymas Polski, wystarał się o potrzebne zezwolenie Stolicy Apostolskiej i powołał archidiecezjalny trybunał, który zajął się procesem beatyfikacyjnym ks. Jerzego. Proces ten na szczeblu diecezjalnym trwał od 8 lutego 1997 r. do 8 lutego 2001 r. Następnie akta procesu zostały przewiezione do Stolicy Apostolskiej i poddane dalszym badaniom w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. 6 czerwca 2010 r. w Warszawie odbyła się beatyfikacja ks. Jerzego Popiełuszki. Jego liturgiczne wspomnienie wyznaczono na 19 października – w dniu jego narodzin dla nieba.
opracowano na podstawie tekstu ks. Grzegorza Kalwarczyka

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano ,

18 października – wspomnienie świętego Łukasza, Ewangelisty

PIERWSZE CZYTANIE
Iz 45, 1. 4-6
Król Cyrus narzędziem Boga

Czytanie z Księgi proroka Izajasza
Tak mówi Pan o swym pomazańcu, Cyrusie: «Ja mocno ująłem go za prawicę, aby ujarzmić przed nim narody i królom odpiąć broń od pasa, aby otworzyć przed nim podwoje, żeby się bramy nie zatrzasnęły. Przez wzgląd na mego sługę, Jakuba, Izraela, mojego wybrańca, nadałem ci twój tytuł, bardzo zaszczytny, chociaż Mnie nie znałeś. Ja jestem Pan, i nie ma innego. Poza Mną nie ma boga. Przypaszę ci broń, chociaż Mnie nie znałeś, aby wiedziano od wschodu słońca aż do zachodu, że poza Mną nie ma nic. Ja jestem Pan i nikt poza Mną».
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 96 (95), 1 i 3. 4-5. 7-8. 9 i 10ac (R.: por. 3)

Refren: Pośród narodów głoście chwałę Pana.

Śpiewajcie Panu pieśń nową, *
śpiewaj Panu, ziemio cała.
Głoście Jego chwałę wśród wszystkich narodów, *
rozgłaszajcie Jego cuda pośród wszystkich ludów.

Refren.

Wielki jest Pan, godzien wszelkiej chwały, *
budzi trwogę najwyższą, większą niż inni bogowie.
Bo wszyscy bogowie pogan są tylko ułudą, *
Pan zaś stworzył niebiosa.

Refren: Pośród narodów głoście chwałę Pana.

Oddajcie Panu, rodziny narodów, *
oddajcie Panu chwałę i uznajcie Jego potęgę.
Oddajcie Panu chwałę należną Jego imieniu, *
przynieście dary i wejdźcie na Jego dziedzińce.

Refren.

Uwielbiajcie Pana w świętym przybytku, *
zadrżyj, ziemio cała, przed Jego obliczem.
Głoście wśród ludów, że Pan jest królem, *
będzie sprawiedliwie sądził ludy.

Refren.

DRUGIE CZYTANIE
1 Tes 1, 1-5b
Paweł dziękuje Bogu za wiarę, nadzieję i miłość Tesaloniczan

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Tesaloniczan
Paweł, Sylwan i Tymoteusz do Kościoła Tesaloniczan w Bogu Ojcu i Panu Jezusie Chrystusie. Łaska wam i pokój! Zawsze dziękujemy Bogu za was wszystkich, wspominając o was nieustannie w naszych modlitwach, pomni przed Bogiem i Ojcem naszym na wasze dzieło wiary, na trud miłości i na wytrwałą nadzieję w Panu naszym, Jezusie Chrystusie. Wiemy, bracia przez Boga umiłowani, o wybraniu waszym, bo nasze głoszenie Ewangelii wśród was nie dokonało się samym tylko słowem, lecz mocą i działaniem Ducha Świętego oraz wielką siłą przekonania.
Oto słowo Boże.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. Flp 2, 15d. 16a

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Jawicie się jako źródło światła w świecie,
trzymając się mocno Słowa Życia.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Mt 22, 15-21
Oddajcie cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by podchwycić Jezusa w mowie. Posłali więc do Niego swych uczniów razem ze zwolennikami Heroda, aby mu powiedzieli: «Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Na nikim Ci też nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką. Powiedz nam więc, jak ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek cezarowi, czy nie?» Jezus przejrzał ich przewrotność i rzekł: «Czemu wystawiacie Mnie na próbę, obłudnicy? Pokażcie Mi monetę podatkową!» Przynieśli Mu denara. On ich zapytał: «Czyj jest ten obraz i napis?» Odpowiedzieli: «Cezara». Wówczas rzekł do nich: «Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga».
Oto słowo Pańskie.

 

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

MAREK RISTAU
Idąc za Jezusem, naśladując Go, będziemy tak jak On śledzeni, szykanowani, prześladowani, odrzucani… Ale wtedy mamy radować się i weselić, bo nasza nagroda wielka jest w niebie. Wierzący w Pana, bez względu na cenę kierują się prawdą, która jest w Nim i nie oglądają się na człowieka, bo w Chrystusie nie znamy już nikogo według ciała i na nikim nam nie zależy. Oddajemy światu to, co należy do życia na tym świecie, a jako własność Chrystusa, oddajemy Bogu to, co należy do Boga.

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Pierwsze czytanie z Księgi Izajasza rzuca światło na fakt oczywisty dla osób wierzących: wszystko jest w rękach Boga. To On w Swojej Opatrzności sprzyja wszelkim zamiarom, które prowadzą do osiągnięcia szczęścia, jakie daje pełnia człowieczeństwa. Bóg niejako stawia swoją pieczęć na prawach ustawionych wprawdzie przez ludzi, ale mających na celu dobro człowieka oraz budowanie sprawiedliwości, pokoju i zgody. Świadczy o tym przykład Cyrusa, pogańskiego króla, który – choć nie należał do Narodu Wybranego – kierował się sprawiedliwością i z tej przyczyny został wybrany przez Boga jako ten, który miał uwolnić Izraela z niewoli babilońskiej.
Bóg jest Panem i Stwórcą wszystkiego; dopiero uznanie Boga za Pana wszystkich czasów i wszystkich rzeczy nadaje światu właściwy porządek. Bóg mówi kategorycznie i klarownie: „Poza Mną nie ma nic”. Zadaniem każdego człowieka, także tego, który dzierży w swoim ręku jakąkolwiek władzę, jest odczytywanie woli Bożej i wypełnianie jej w życiu. Każda forma władzy powinna opierać się na Bogu, który jest dawcą wszelkiego dobra, wzorem miłości i służby. Przypominają nam o tym słowa z I Księgi Kronik: „Władza królewska należy do Ciebie, i nawet ziemski monarcha jest Twoją własnością. Bogactwo i chwała od Ciebie pochodzą, a Ty panujesz nad wszystkim” (1 Krn 29, 11-12).

Komentarz do psalmu
Jak śpiewamy w dzisiejszym psalmie, „Jego chwałę głoszą wszystkie narody”. Poza imieniem Jezusa nie ma drugiego imienia, które znane by było w niemal każdym zakątku świata. Imię Jezusa jest znane wielu ludziom, przynajmniej ze słyszenia. Nie każdy jednak przygotował się na przyjęcie tego, co to Imię niesie ze sobą – bezinteresownego daru zbawienia, na który możemy otworzyć się, współdziałając na co dzień z łaską Bożą: „nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4, 12). My, jako chrześcijanie, mamy zabiegać o to, aby zanieść imię Jezusa na krańce ziemi, zgodnie z ostatnim poleceniem Jezusa: „Idźcie i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16, 15). Nie każdy z nas jest posłany dosłownie na krańce świata – nie każdemu będzie dane wyruszyć na misje, ale każdy z nas swoim życiem powinien ogłaszać Królestwo Boże wśród nas, Królestwo Jego miłości, sprawiedliwości i pokoju. Bojaźń Boża, uznanie Bożego panowania nad nami poprzez uwielbienie Pana i oddanie Mu chwały, pozwala nam zobaczyć Go we właściwym miejscu, jakim jest centrum naszego życia.

Komentarz do drugiego czytania
Gdy przyjmujemy otwartym sercem głoszone nam Słowo Boże, stajemy się wybrani przez Pana (1 Tes 1, 1-5b). On w mocy Ducha Świętego czyni nas żyzną glebą, a wtedy każde nasze działanie, każdy trud, który podejmujemy, starając się wcielić w życie Ewangelię, jest wyrazem naszej miłości względem Boga. Święty Paweł, pisząc o „trudzie miłości” podejmowanym przez adresatów swojego listu, doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak niełatwym zadaniem jest codzienne wypełnianie przykazania miłości. Każda miłość wymaga bowiem poświęcenia, w które wpisane są wysiłek, starania i rezygnacja z własnej wygody. Paweł wskazuje wyraźnie na chrześcijańską triadę: wiarę, nadzieję i miłość, które powinny stanowić oś naszego życia i definiować naszą tożsamość. Kierując się nimi, stajemy się „źródłem światła w świecie”, jak głosi aklamacja przed dzisiejszą Ewangelią. Transparentność wyznawanych przez nas zasad może pomóc innym dostrzec właściwą drogę, a czasem zachwycić jak blask słońca o poranku tych, którzy żyją wokół nas.

Komentarz do Ewangelii
Błyskotliwa odpowiedź Jezusa chcącym wystawić Go na próbę faryzeuszom wskazuje na właściwe rozdzielenie tego, co doczesne, ludzkie, od tego, co Boskie. Jezus nie nakłania do buntu wobec władzy świeckiej, a wręcz poleca, aby być jej posłusznym, o ile jest ona we wszystkich swych wymiarach zgodna z prawdą Ewangelii. Prawo naturalne, prawo Boże, winno być podstawą wszelkich praw. Jeśli ustanowione przez doczesnego prawodawcę prawa są zgodne z prawem Bożym, wówczas jesteśmy zobowiązani ich przestrzegać. Uczciwość, sprawiedliwość, szacunek dla drugiego człowieka i życia ludzkiego na każdym jego etapie, prawdomówność – to tylko niektóre zasady, które dla chrześcijanina powinny stać się czymś oczywistym w życiu codziennym i o przestrzeganie których powinien on zabiegać na wszelkich płaszczyznach egzystencji. W konsekwencji ludzie wierzący nie powinni zgadzać się na prawa, które stoją w sprzeczności z prawem Bożym. Gdy w stanowionych prawach łamane są podstawowe zasady moralne, wypływające wprost ze Słowa Bożego, chrześcijanin ma obowiązek stawić opór takiemu porządkowi, aby obronić swoją wewnętrzną spójność i autonomię dziecka Bożego. Patrząc wstecz na dzieje ludzkości i będąc naocznym świadkiem tego, co ma miejsce w dzisiejszych czasach, widzimy, że usunięcie Boga na margines życia społecznego przynosi ze sobą negatywne, a nierzadko i tragiczne skutki. Szukanie prawdy poza Bogiem, narzucanie ideologii stojących w sprzeczności z odwiecznym ładem ustanowionym przez Boga, nie powinno odbywać się przy milczącej aprobacie ludzi deklarujących swoją wiarę w Boga. Gdy ustanawiam Jezusa Panem mojego życia, gdy Jemu przyznaję miejsce na tronie mojego serca, wówczas rzeczywistość, którą tworzę i w której działam, staje się harmonijna i przemieniona Bożą obecnością. Wtedy łatwiej mi też rozwiać wątpliwości i dylematy w moich codziennych wyborach, by jasno opowiedzieć się po stronie Pana historii, ludzkości i mojego życia.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Kamila Piaszczaka

Święty Łukasz, Ewangelista

Święty Łukasz

Euzebiusz z Cezarei i Tertulian piszą, że rodzinnym miastem św. Łukasza była Antiochia Syryjska. W tym cała tradycja jest zgodna. Był poganinem, a nie Żydem. Zdaje się to potwierdzać pośrednio św. Paweł Apostoł, kiedy w Liście do Kolosan wymienia najpierw swoich przyjaciół i pomocników z narodu żydowskiego, a potem z pogaństwa. Łukasza umieszcza w grupie drugiej (Kol 4, 10-14). Naukę Chrystusa Łukasz przyjął przed przystąpieniem do św. Pawła. Nie należał do 72 uczniów Pana Jezusa, jak o tym pisze św. Epifaniusz, ani też nie należy go utożsamiać z uczniem, który z Jezusem zetknął się w dzień Jego zmartwychwstania w drodze do Emaus, jak to twierdzą św. Grzegorz Wielki i Teofilakt.
Z zawodu Łukasz był lekarzem, jak o tym pisze wprost św. Paweł Apostoł (Kol 4, 14). Należał do ludzi wykształconych i doskonale obeznanych z ówczesną literaturą. Świadczy o tym jego piękny język grecki, kronikarska dokładność informacji i umiejętność zdobywania źródeł. Jego znajomość judaizmu jest powierzchowna, a łacińskie imię wskazuje na jego pochodzenie. Około 40 r. po narodzeniu Chrystusa i ok. 7 lat po Jego śmierci zapewne w samej Antiochii stał się wyznawcą Chrystusa.
Około 50 r. po raz pierwszy spotyka na swojej drodze św. Pawła, przyłącza się do niego jako uczeń, towarzysz podróży i lekarz. Nie wiemy, dlaczego dopiero w Troadzie św. Paweł zabrał go ze sobą w długą podróż apostolską (Dz 16, 10-17). W Filippach św. Paweł go zostawia, znowu nie wiemy z jakiej przyczyny. Dopiero w trakcie trzeciej podróży, która rozpoczęła się w 58 r., Łukasz przyłącza się ponownie do Apostoła, aby go już więcej nie opuścić. Towarzyszy mu do Jerozolimy, potem zaś do Rzymu. Swą wierność Łukasz posunął tak dalece, że jako jedyny pozostał przy św. Pawle w więzieniu w Rzymie (2 Tm 4, 11). W czasie aresztowania i dwóch lat więzienia św. Pawła w Cezarei Palestyńskiej Łukasz miał dosyć czasu, aby zapytać naocznych świadków o szczegóły, które przekazał w swojej Ewangelii.
Nie wiemy, co działo się z Łukaszem po męczeńskiej śmierci św. Pawła (+ 67). Ojcowie Kościoła i liczne legendy wymieniają wiele różnych miejsc (Achaję, Galię, Macedonię itp.), w których miał nauczać. Wydaje się to mało wiarygodne. Bardziej prawdopodobna wydaje się wzmianka, w której autor pewnego prologu do Ewangelii (pochodzącego z II w.) twierdzi stanowczo, że Łukasz zmarł w Beocji przeżywszy 84 lata. Tak dawna wzmianka, sięgająca czasów niemal apostolskich, zasługuje na wiarę. Autor nie wspomina jednak o śmierci męczeńskiej, pisze tylko, że Łukasz zmarł „pełen Ducha Świętego”. Dlatego późniejsze świadectwa o jego męczeńskiej śmierci są raczej legendą.

Święty ŁukaszŁukasz zostawił po sobie dwie bezcenne pamiątki, które zaskarbiły mu wdzięczność całego chrześcijaństwa. Są nimi Ewangelia i Dzieje Apostolskie. Chociaż sam prawdopodobnie nie znał Jezusa, to jednak badał świadków i od nich jako z pierwszego źródła czerpał wszystkie wiadomości. Formę i układ swej Ewangelii upodobnił do tekstu poprzedników, czyli do Mateusza i Marka. Ubogacił ją jednak w wiele cennych szczegółów, które tamci pominęli w swoich relacjach. Jako jedyny przekazał scenę zwiastowania i narodzenia Jana Chrzciciela i Jezusa, nawiedzenie św. Elżbiety, pokłon pasterzy, ofiarowanie Jezusa i znalezienie Go w świątyni – jest więc autorem tzw. Ewangelii Dzieciństwa Jezusa. Zawdzięczamy mu niejeden szczegół z życia Matki Bożej. On także przekazał pierwsze wystąpienie Jezusa w Nazarecie i próbę zamachu na Jego życie, wskrzeszenie młodzieńca z Nain, opowiadanie o jawnogrzesznicy w domu Szymona faryzeusza, o posługiwaniu pobożnych niewiast, zapisał okrzyk niewiasty: „Błogosławione łono, które Cię nosiło”, gniew Apostołów na miasto w Samarii, rozesłanie 72 uczniów oraz przypowieści: o miłosiernym Samarytaninie, o nieurodzajnym drzewie, o zaproszonych na gody weselne, o zgubionej owcy i drachmie, o synu marnotrawnym, o przewrotnym włodarzu, o bogaczu i Łazarzu. Przekazał nam scenę uzdrowienia dziesięciu trędowatych i nawrócenie Zacheusza.
Bardzo cennym dokumentem są także Dzieje Apostolskie. Jest to bowiem jedyny dokument o początkach Kościoła, mówiący o tym, co się działo po wniebowstąpieniu Jezusa. Ponieważ w wielu wypadkach Łukasz sam był uczestnikiem opisywanych wydarzeń, związanych z podróżami apostolskimi św. Pawła, dlatego przekazał ich przebieg z niezwykłą sumiennością.
Dante określił Łukasza „historykiem łagodności Chrystusowej”. Nie wiemy, gdzie znajduje się grób św. Łukasza. Przyznają się do posiadania jego relikwii Efez, Beocja, Wenecja i Padwa. Przez długie wieki pokazywano i czczono relikwie św. Łukasza w Konstantynopolu. Tam miały być przeniesione za cesarza Justyniana (ok. 527). Potem relikwie przewieziono do Wenecji, a stąd w czasie najazdu Węgrów miały być umieszczone dla bezpieczeństwa w Padwie (899). Do dnia dzisiejszego pokazują je tam w kaplicy bazyliki św. Justyny.
Św. Łukasz jest patronem Hiszpanii i miasta Achai; introligatorów, lekarzy, malarzy i rzeźbiarzy, notariuszy, rzeźników, złotników. Według legendy malował portrety Jezusa, apostołów, a zwłaszcza Maryi, Matki Bożej. Jeden z nich, jak opisuje Teodor Lektor z VI wieku, cesarzowa Eudoksja, żona Teodozego II Wielkiego, zabrała z Jerozolimy i przesłała św. Pulcherii, siostrze cesarza. Według innej opowieści kopią jednego z obrazów św. Łukasza jest ikona jasnogórska.

W ikonografii św. Łukasz prezentowany jest jako młodzieniec o ciemnych, krótkich, kędzierzawych włosach, w tunice. Sztuka zachodnia ukazuje go z tonsurą lub łysiną, czasami bez zarostu. Bywa przedstawiany, gdy maluje obraz. Jego atrybutami są: księga, paleta malarska, przyrządy medyczne, skalpel, wizerunek lub figura Matki Bożej, wół, zwój.

Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , ,

17 października – wspomnienie święty Ignacego Antiocheńskiego, biskupa i męczennika

PIERWSZE CZYTANIE
Ef 1, 15-23
Bóg ustanowił Chrystusa Głową Kościoła

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Efezjan
Bracia: Usłyszawszy o waszej wierze w Pana Jezusa i o miłości względem wszystkich świętych, nie zaprzestaję dziękczynienia, wspominając was w moich modlitwach. Proszę w nich, aby Bóg Pana naszego, Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznawaniu Jego samego. Niech da wam światłe oczy serca, byście wiedzieli, czym jest nadzieja, do której On wzywa, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych i czym przeogromna Jego moc względem nas wierzących – na podstawie działania Jego potęgi i siły. Wykazał On je, gdy wskrzesił Go z martwych i posadził  po swojej prawicy na wyżynach niebieskich, ponad wszelką Zwierzchnością i Władzą, i Mocą, i Panowaniem, i ponad wszelkim innym imieniem, wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym. I wszystko poddał pod Jego stopy, a Jego samego ustanowił nade wszystko Głową dla Kościoła, który jest Jego Ciałem, Pełnią Tego, który napełnia wszystko wszelkimi sposobami.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 8, 2 i 3b. 4-5. 6-7 (R.: por. 7)

Refren: Dałeś Synowi władzę nad swym dziełem.

O Panie, nasz Panie, *
jak przedziwne jest Twoje imię po całej ziemi.
Ty swój majestat wyniosłeś nad niebiosa. *
Usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę.

Refren.

Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło palców Twoich, *
na księżyc i gwiazdy, które Ty utwierdziłeś:
czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, *
czym syn człowieczy, że troszczysz się o niego?

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. J 15, 26b. 27a

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Świadectwo o Mnie da Duch prawdy
i wy także świadczyć będziecie.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 12, 8-12
Duch Święty czuwa nad uczniami Jezusa

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Kto się przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna się i Syn Człowieczy do niego wobec aniołów Bożych; a kto się Mnie wyprze wobec ludzi, tego wyprę się i Ja wobec aniołów Bożych. Każdemu, kto powie jakieś słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie odpuszczone, lecz temu, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie odpuszczone. Kiedy was ciągać będą po synagogach, urzędach i władzach, nie martwcie się, w jaki sposób albo czym macie się bronić lub co mówić, bo Duch Święty pouczy was w tej właśnie godzinie, co należy powiedzieć».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

MAREK RISTAU
Chrystus przestrzega, że kto nie przyzna się do Niego przed ludźmi, nie wyzna Go otwarcie, ale wstydzi się Go i Jego słów, zapiera się Go przed ludźmi – tego i On wstydzić się będzie i zaprze się go wobec Ojca i aniołów, gdy przyjdzie w chwale swojej… Mamy być wierni aż do śmierci, posłuszni prawdzie Bożej i zwyciężać przez moc Krwi Baranka i przez słowo swojego świadectwa, nie trzymając się kurczowo życia, lecz godząc się nawet na śmierć, byle nie zaprzeć się Chrystusa.

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Końcowy fragment pierwszego, wstępnego rozdziału Listu do Efezjan, a prawdopodobnie listu okólnego do Kościołów powstałych na terenie Azji Mniejszej, zawiera dziękczynienie za adresatów, którym Paweł zwyczajowo rozpoczynał każdy swój list, i modlitwę za nich. Z początkowego fragmentu Listu, który również jest formułą modlitewną – rozbudowanym błogosławieństwem Boga, posługującym się podniosłym, bardzo uroczystym językiem, możemy wnosić, że kierowany jest do judeochrześcijan znających zapowiedzi, proroctwa, historię zbawienia, terminologię wypracowaną przez wieki, które pomagają ująć w całość drogę Chrystusa-Mesjasza i Jego dzieło zbawcze. Forma tej kolejnej modlitwy jest prostsza, zawiera np. zwięzłą starożytną wypowiedź wiary: [Bóg] wskrzesił Go z martwych, a Autor, ciesząc się wiarą swoich adresatów – nie Żydów, prosi dla nich o ducha mądrości i objawienia, by mogli głębiej poznać Boga i Jezusa Chrystusa, którego On wywyższył, posadził po swojej prawicy i ustanowił Głową Kościoła, którego oni są pełnoprawnymi członkami przez chrzest. Jezus jednoczy w sobie te dwie „drogi” Kościoła, prowadząc do tego samego celu: do wspólnoty z Bogiem, który stworzył nas dla siebie i dla chwały swojego imienia!
A ponieważ nie da się żyć bez nadziei, bez patrzenia w górę, życzmy więc sobie takich światłych oczu serca w poznawaniu Boga i naszego powołania do świętości!

Komentarz do psalmu
Jako odpowiedź na usłyszane Słowo Kościół proponuje nam dzisiaj psalm opiewający wspaniałość stworzenia i zachwyt nad godnością, jaką Stwórca obdarzył człowieka – koronę swego dzieła. Refren jednak podpowiada interpretację, która jeszcze pogłębia tę godność, odnosząc śpiewany hymn do Jezusa, Syna, najdoskonalszego Człowieka, którego Bóg wywyższył ponad wszystko!

Komentarz do Ewangelii
Bardzo zależy Jezusowi na formacji swoich uczniów, tych, którzy mają stać się wkrótce wiarygodnymi świadkami Jego męki i zmartwychwstania. To wniosek z kontekstu dzisiejszej Ewangelii: choć gromadziły się tłumy wokół Niego, zawsze znajdował czas i sposobność, by zwracać się, tłumaczyć czy uprzedzać osobno swoich uczniów. Jest zatroskany, ale pewny, że nawet jeśli nie są w stanie teraz zrozumieć wymogów, jakie im stawia, mimo ich ludzkiej słabości, Duch Święty ze swoim światłem i mocą będzie nie tyle usuwał trudności z ich drogi wiary, co umacniał w dawaniu świadectwa.
Jesteśmy opieczętowani tym samym Duchem, bądźmy ulegli Jego natchnieniom – a sposobności w dzisiejszych czasach mamy całe mnóstwo.
Komentarze zostały przygotowane przez s. Joannę Ewę Koszałkę FMA

Święty Ignacy Antiocheński, biskup i męczennik

Święty Ignacy Antiocheński

Legenda głosi, że Ignacy był tym szczęśliwym dzieckiem, które kiedyś Chrystus postawił przed uczniami swoimi i rzekł: „Zaprawdę powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży, jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje” (Mt 18, 1-5).
Nie wiemy nic o latach dziecięcych i młodzieńczych Ignacego. Spotykamy go dopiero jako trzeciego z kolei biskupa Antiochii (po św. Piotrze Apostole i św. Ewodiuszu). W czasie prześladowania za cesarza Trajana Ignacy został uwięziony i skazany na śmierć. Wysłano go pod eskortą żołnierzy do Rzymu, aby tam rzucić na pożarcie dzikim zwierzętom w czasie organizowanych właśnie igrzysk.
W czasie tej podróży Ignacy zatrzymał się w Smyrnie, gdzie czekał na okręt. Korzystając z chwilowej przerwy, napisał 4 listy do gmin chrześcijańskich: w Efezie, Magnezji, w Trallach i w Rzymie. Wyszedł mu naprzeciw św. Polikarp z liczną delegacją, by uczcić w ten sposób bohatera. Polikarp dostarczył Ignacemu materiału do pisania i zobowiązał się odesłać jego listy do adresatów. Ignacy ukazał w tych listach Chrystusa jako prawdziwego Boga i człowieka, łączącego w sobie naturę Boską i ludzką; określił Kościół jako katolicki na oznaczenie całego ludu Bożego złączonego z Chrystusem w jeden organizm. Hierarchię Kościoła stanowią biskupi, prezbiterzy i diakoni. Biskupi reprezentują autorytet Boga Ojca, prezbiterzy stanowią grono apostolskie, a diakoni pełnią zadanie Chrystusa sługi. Według św. Ignacego, ten, kto ma wiarę, nadzieję i miłość, jest zjednoczony z Chrystusem Panem. Wiele szacunku okazał też biskup Antiochii Kościołowi, który jest w stolicy cesarstwa rzymskiego.
W swoich listach Ignacy wyraził żarliwość wiary oraz głęboki pokój serca wobec czekającego go męczeństwa. Listy te są ważnym dokumentem wiary pierwotnego Kościoła. W Godzinie Czytań we wspomnienie św. Ignacego czytamy jego znamienne słowa napisane do Rzymian, których prosił, aby nie starali się o uwolnienie go od męczeńskiej śmierci, której bardzo pragnął: „Pozwólcie mi się stać pożywieniem dla dzikich zwierząt, dzięki którym dojdę do Boga. Jestem Bożą pszenicą. Zostanę starty zębami dzikich zwierząt, aby się stać czystym chlebem Chrystusa. Proście za mną Chrystusa, abym za sprawą owych zwierząt stał się żertwą ofiarną dla Boga”.
W Troadzie Ignacy musiał ponownie przesiąść się na inny okręt. Skorzystał z okazji, by napisać listy do Filadelfii, Smyrny i do św. Polikarpa. Z Troady dotarł do Neapolu, miasta w Macedonii (dzisiaj nosi ono nazwę Cavalla), a następnie musiał podążać pieszo pod eskortą do Filippi, Salonik i Dyrrachium. Tam dopiero wszyscy wsiedli na statek i dopłynęli do portu włoskiego, Brindisi. Stąd znowu pieszo szli drogą lądową aż do Rzymu. Dla osiemdziesięcioletniego starca cała ta podróż była prawdziwą katorgą.
Św. Ignacy, „Teoforos” (tzn. „niosący Boga”) – jak przedstawia się w pismach – zginął śmiercią męczeńską na arenie w Rzymie, prawdopodobnie w Koloseum. Dzieje jego bohaterskiej śmierci opisali między innymi: św. Ireneusz, Orygenes, Euzebiusz z Cezarei, św. Polikarp, św. Jan Chryzostom i św. Hieronim. Przyjmuje się, że jego śmierć miała miejsce ok. roku 107. Chrześcijanie zebrali ze czcią pozostałe na arenie kości Męczennika, a potem przewieźli je do Antiochii. Wiemy o tym z mowy św. Jana Chryzostoma, poświęconej Ignacemu. Cesarz Teodozjusz II (+ 450) nakazał umieścić relikwie św. Ignacego w świątyni Fortuny, zamienionej na chrześcijańską. Trzecie przeniesienie relikwii odbyło się w roku 540, kiedy Chozroes, król perski, najechał na Palestynę i Syrię. Wreszcie relikwie powróciły do Rzymu, kiedy w VII w. Saraceni zajęli Syrię. Imię św. Ignacego wymieniane jest w Kanonie Rzymskim.

W ikonografii św. Ignacy ukazywany jest w szatach biskupich rytu wschodniego lub jako młody biskup z raną na piersi. Jego atrybutami są lew u stóp, symbol IHS na piersi Świętego.

Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano ,