28 września – wspomnienie świętego Wacława, męczennika

PIERWSZE CZYTANIE
Hi 9, 1-12. 14-16
Człowiek nie może mieć słuszności, spierając się z Bogiem

Czytanie z Księgi Hioba
Hiob tak odpowiedział swoim przyjaciołom: «Istotnie. Ja wiem, że tak jest. Jak człowiek może być przed Bogiem prawy? Gdyby się ktoś z nim prawował, nie odpowie raz jeden na tysiąc. Umysłem mądry, a potężny mocą. Któż Mu się sprzeciwi, a ocaleje? Przesunie On góry, choć one nie wiedzą, kto je wywraca w swym gniewie. On ziemię porusza w posadach, tak iż się trzęsą jej filary. Słońcu daje rozkaz, a ono nie wschodzi, na gwiazdy pieczęć nakłada. On sam rozciąga niebiosa, kroczy po morskich głębinach; On stworzył Niedźwiedzicę, Oriona, Plejady i Strefy Południa. On czyni cuda niezbadane, nikt nie zliczy Jego dziwów. Oto przechodzi, ale Go nie widzę, mija, ale Go nie dostrzegam. Porywa – któż Mu zabroni? Kto Mu powie: Co czynisz? Jakże ja zdołam z Nim mówić? Jakich dobiorę słów wobec Niego? Choć słuszność mam, nie odpowiem, a przecież błagać będę o litość. Jeśli zawołam, czy mi odpowie? Nie mam pewności, czy głos mój słyszy».
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 88 (87), 10b-11. 12-13. 14-15 (R.: por. 3a)

Refren: Moja modlitwa niech dotrze do Ciebie.

Każdego dnia wołam do Ciebie, Panie, *
ręce do Ciebie wyciągam.
Czy uczynisz cud dla umarłych? *
Czy wstaną cienie, by wielbić Ciebie?

Refren.

Czy to w grobach sławi się Twoją łaskę, *
a wierność Twoją w miejscu zagłady?
Czy Twoje cuda widzi się w ciemnościach, *
a sprawiedliwość w krainie zapomnienia?

Refren.

A ja wołam do Ciebie, Panie, *
niech nad ranem dotrze do Ciebie moja modlitwa.
Czemu odrzucasz mnie, Panie, *
i ukrywasz swoje oblicze przede mną?

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Flp 3, 8b-9a

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci,
bylebym pozyskał Chrystusa i w Nim się znalazł.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 9, 57-62
Naśladowanie Chrystusa wymaga wyrzeczenia

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Gdy Jezus z uczniami szedł drogą, ktoś powiedział do Niego: «Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz».Jezus mu odpowiedział: «Lisy mają nory i ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć». Do innego rzekł: «Pójdź za Mną». Ten zaś odpowiedział: «Panie, pozwól mi najpierw pójść pogrzebać mojego ojca». Odparł mu: «Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże». Jeszcze inny rzekł: «Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu». Jezus mu odpowiedział: «Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Nikt, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co ma, nie może być uczniem Jezusa. Naśladowanie Jezusa wymaga wielkiej i nieodwołalnej decyzji. Trzeba raz na zawsze wybrać najlepszą cząstkę i żyć tylko nauką Pańską. Trzeba zawsze szukać najpierw Królestwa Bożego i umrzeć dla siebie i świata.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Byt kształtuje świadomość. Człowiek postrzega świat przez warunkujące okoliczności osobistego poznawania. Hiob pogrążony w cierpieniu nie utracił zdolności słuchania przyjaciół, którzy przychodzą do niego. Choć rady znajomych przybyłych do człowieka w cierpieniu można oddać przysłowiem: nie zrozumie syty głodnego, to ów mąż cierpienia potrafi prowadzić rozmowę z otoczeniem, z tymi, którzy mają zupełnie inny pogląd na zaistniałą sytuację. Doświadczany bólem wypowie prawdę ponadczasową: Bogiem nie można, nie da się manipulować nawet doświadczywszy niewyobrażalnego dramatu. Jak człowiek może być przed Bogiem prawy? Gdyby się ktoś z Nim prawował, nie odpowie raz jeden na tysiąc. W głębszym poznawaniu rzeczywistości wokół nas może pomóc postawa zasłuchania, ciszy wypełnionej nadzieją oczekiwania i zaufania. Cisza nie musi być tępa, nasączona napięciem, przeciwnie, może być ukierunkowana ku Tajemnicy Boga i życia człowieka. Ciemne momenty życia, niezrozumiałego i niezawinionego cierpienia mogą nam uświadamiać, że mniejsze jest poznanie Boga przez człowieka niż Jego znajomość. W trudzie przerastającym niejednokrotnie nasze możliwości całą troskę warto powierzyć Bogu. Adolfo Nicolas, zmarły przed ponad dwoma laty generał jezuitów i wieloletni misjonarz na Dalekim Wschodzie, wracając w podeszłym wieku z Rzymu do Azji (na Filipiny i do Japonii), zapytany, jakiej wskazówki udzieliłby ludziom wracającym po latach do modlitwy lub odkrywającym jej znaczenie, powiedział: Po pierwsze, aby zamilkli.

Komentarz do psalmu
Kompozycje psalmów są oddaniem w słowach głębokich stanów wewnętrznych człowieka. Nieliczne są miejsca i sytuacje w świecie, gdzie człowiek staje w prawdzie sam przed sobą i drugą osobą. Modlitwa wyrażana słowami psalmów jest takim miejscem, gdzie człowiek ma szansę stanąć w maksymalnej szczerości przed sobą i Bogiem. Dzisiejszy psalm jest zwróceniem się i wołaniem do Boga, z intencją, aby dotarły do Niego słowa człowieka z głębokości serca. Kiedy uroki zwyczajnego życia opadną niczym zasłony, a przeżycia nie dają żadnego lub prawie żadnego pocieszenia, człowiek woła ku Bogu, ku Temu, od którego pochodzi. Stworzenie nie może funkcjonować w oddzieleniu od swego źródła, zatem każdego dnia nasze serce zwraca się ku Bogu.

Komentarz do Ewangelii
Historyczne chodzenie Jezusa po ziemi i Jego styl życia powodowały, że świadkowie nie mogli pozostawać obojętni wobec Niego. Wielu Nim wzgardziło, zanegowało Jego tożsamość i misję, czego kulminacyjnym momentem było ukrzyżowanie. Niektórzy jednak, dotknięci postawą Pana, chcą iść za Nim. Jezus oczekuje nie tyle deklaracji słownych pod wpływem chwilowego zachwytu, ile czeka na zdecydowane opowiedzenie się za Nim. We wspólnej drodze z Nim potrzebny jest radykalizm. Kiedy Pan woła, nie należy się ociągać, zwlekać, odkładać na inny czas i okazję wyruszenia w drogę. Jeden z katolickich misjonarzy, powracający z pracy w Afryce na emeryturę do swojej ojczyzny, wyznał: Przez całe życie wołałem do Jezusa: Oto ja, poślij mnie. Panie, poślij mnie tam, gdzie Ty jesteś. Czasy współczesne w naszej kulturze charakteryzują się zmiennością chwili i niezdecydowaniem w radykalnych wyborach ewangelicznych. Możemy dzisiaj pokornie prosić Jezusa, abyśmy pośród zmienności świata wznieśli nasze serca tam, gdzie są prawdziwe radości i wartości, opowiadając się jednocześnie w sposób zdecydowany za życiem według zasad Ewangelii.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Waldemara Kluza

Święty Wacław, męczennik

W 845 roku 14 książąt czeskich przyjęło chrzest w Ratyzbonie. W tymże wieku książę Mojmir (+ 846) utworzył państwo wielkomorawskie. Jego następca, Rościsław, sprowadził na Morawy św. Cyryla i św. Metodego. Z ich pomocą zaprowadził chrześcijaństwo w obrządku słowiańsko-bizantyńskim. Z końcem wieku IX i na początku wieku X książę czeski Bożywoj podbił państwo wielkomorawskie i przyjął chrzest w obrządku słowiańskim. W wieku X obrządek ten został wyparty przez obrządek rzymski, łaciński. W roku 973 powstało biskupstwo w Pradze, zależne od metropolii w Moguncji. Drugim biskupem Pragi był św. Wojciech (+ 997). Jednak największym bohaterem katolickich Czech jest św. Wacław, król i męczennik. On też jest głównym patronem kraju i narodu.

Święty WacławWacław był synem księcia Czech, Wratysława I, i Drahomiry lutyckiej. Pogaństwo miało w kraju jeszcze wielu przedstawicieli. Wśród nich złym duchem była Drahomira, która po śmierci męża objęła w Czechach rządy. Korzystając z małoletniości Wacława, urządziła napad na jego babkę, św. Ludmiłę, wdowę po Bożywoju, pierwszym chrześcijańskim władcy w Czechach. Ludmiłę napadnięto 15 września 921 roku na zamku w Tetin i uduszono. Drahomira zaczęła na nowo wprowadzać siłą pogaństwo i niszczyć Kościół. Doprowadziło to do wojny z Niemcami. Najpierw na Czechy wyruszył książę Bawarii, Arnulf (922), a potem sam cesarz, Henryk I (928) występując w obronie misjonarzy, którzy znaleźli się w niebezpieczeństwie śmierci.
Na skutek tej interwencji Drahomira została zmuszona do tego, by ustąpić i oddać rządy swemu starszemu synowi, Wacławowi. Przyszedł on na świat ok. roku 907. Kiedy miał 7 lat, zwyczajem ówczesnym, któremu podlegał jeszcze nasz król, Bolesław Chrobry, odbyła się na zamku praskim uroczystość postrzyżyn. Kapłan przy tym obrzędzie odmawiał modlitwę: „Wszechmogący, wieczny Boże, spójrz łaskawie na Twego sługę, Wacława, którego zechciałeś powołać do łaski postrzyżyn. Udziel mu przebaczenia wszystkich grzechów i użycz mu darów niebieskich”.

Święty WacławMłody książę zabrał się natychmiast do zagojenia ran, zadanych Kościołowi. Trzeba było zająć się odbudową zniszczonych kościołów i uzupełnieniem szeregów duchowieństwa. Żywot Wacława głosi, że wyróżniał się on wielką pobożnością. Ikonografia przedstawia go czasem, jak nocą nawiedza kaplicę zamkową, gdyż pracowity dzień nie zostawiał mu wiele czasu na modlitwę. Miał osobiście uprawiać winną latorośl i pszenicę, by na ołtarz do katedry i swojej kaplicy zamkowej dostarczać koniecznego wina i chleba. Szczególną miłością darzył ubogich. Mówi się o nim, że podobnie jak św. Edward Wyznawca w Anglii, miał nawet na swoich ramionach nosić znalezionych chorych i zajmować się nimi. Państwo czeskie było wówczas podzielone na wiele mniejszych księstw. Nie były to więc łatwe rządy. Dochodziło nawet często do starć zbrojnych. Legenda głosi, że w czasie jednej z potyczek przy św. Wacławie miał zjawić się szereg aniołów, co tak przeraziło przeciwników, że wycofali się z walki. Ikonografia często przedstawia więc Wacława w otoczeniu aniołów.
Od cesarza Henryka I Wacław otrzymał w darze relikwię św. Wita i św. Zygmunta. Ku czci św. Wita książę wystawił najpierw skromny kościół, który został z czasem rozbudowany do najokazalszej świątyni Czech. Do dziś jest ona klejnotem Pragi. Wacław wyróżniał się szczególnym nabożeństwem do tego męczennika (+ ok. 305) jakby w przeczuciu, że i jemu przypadnie podobna śmierć.
Tak się też stało. Jego młodszy brat, Bolesław, za namową niecnej matki, Drahomiry, zaprosił Wacława do udziału w konsekracji świątyni, jaką wystawił przy swoim zamku w Starym Bolesławcu ku czci świętych męczenników Kosmy i Damiana. Kiedy Wacław tam się udał, został zamordowany przez siepaczy, nasłanych przez Bolesława. Według podania, mord miał mieć miejsce w samym kościele. Działo się to 28 września ok. 929 roku. Ciało Wacława pochowano w kościele św. Wita, zamienionym potem na katedrę, kiedy w Pradze zostało założone biskupstwo (963).
Święty książę został natychmiast uznany za męczennika, a niebawem został głównym patronem kraju. Zaczęły ukazywać się jego żywoty, a Widuking, mnich z Korbei, w roku 967 pisał o cudach, jakie działy się przy grobie Świętego. Najpiękniejszy plac w Pradze otrzymał jego imię. Znajduje się na nim okazały pomnik, przedstawiający św. Wacława w zbroi rycerza na koniu. Wystawiono go w roku 1908. Imię Świętego stało się w Czechach bardzo popularne. Trzech władców kraju po św. Wacławie nosiło to imię. Dwóch z nich było nawet królami Polski: Wacław II (1291-1300) i Wacław III (1305-1306).
Ku czci św. Wacława wystawiono w Czechach ok. 180 kościołów oraz ok. 100 kaplic. Z jego podobizną bito monety czeskie. Kiedy Karol IV odbywał koronację (1347), swoją koronę przytknął do relikwii św. Wacława, które znajdują się w bogatym sarkofagu w kaplicy katedry św. Wita. Odtąd koronę królów czeskich, a również państwo czeskie zaczęto nazywać „koroną św. Wacława”.
Papież Benedykt XIV zatwierdził kult św. Wacława w roku 1729 z okazji 800-lecia śmierci Świętego i rozszerzył jego cześć na cały Kościół. Córką Bolesława I Okrutnego, który dokonał zabójstwa na osobie św. Wacława, była Dobrawa, żona księcia Mieszka I, która przyczyniła się walnie do jego nawrócenia (966). Św. Wacław jest patronem Czech, Moraw, Pragi i katedry krakowskiej na Wawelu.

W ikonografii atrybutami św. Wacława są: anioł podający włócznię, aniołowie niosący jego trumnę, korona, sztylet, którym go zabito, zbroja rycerska z białym orłem na tarczy lub proporcu.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz

27 września – wspomnienie świętego Wincentego a Paulo, prezbitera

PIERWSZE CZYTANIE
Hi 3, 1-3. 11-17. 20-23
Hiob narzeka na boleści życia

Czytanie z Księgi Hioba
Hiob otworzył usta i przeklinał swój dzień. Zabrał głos i tak mówił: «Niech przepadnie dzień mego urodzenia i noc, gdy powiedziano: Poczęty został mężczyzna. Dlaczego nie umarłem po wyjściu z łona, nie wyszedłem z wnętrzności, by skonać? Po cóż mnie przyjęły kolana, a piersi podały mi pokarm? Teraz bym spał, wypoczywał, odetchnąłbym w śnie pogrążony z królami, ziemskimi władcami, co sobie stawiali grobowce, wśród wodzów w złoto zasobnych, których domy pełne są srebra. Nie żyłbym jak płód poroniony lub jak dziecię, co światła nie znało. Tam niegodziwcy nie krzyczą, spokojni, zużyli już siły. Po co się daje życie strapionym, istnienie złamanym na duchu, co śmierci czekają na próżno, szukają jej usilniej niż skarbu; cieszą się, skaczą z radości, weselą się, że doszli do grobu. Człowiek swej drogi jest nieświadomy, Bóg sam ją przed nim zamyka».
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 88 (87), 2-3. 4-5. 6. 7-8 (R.: por. 3a)

Refren: Moja modlitwa niech dotrze do Ciebie.

Panie, mój Boże, wołam do Ciebie we dnie, *
żalę się przed Tobą w nocy.
Niech dotrze do Ciebie moja modlitwa, *
nakłoń ucha na moje wołanie.

Refren.

Bo moja dusza nieszczęściem jest przepełniona, *
a życie moje zbliża się do Otchłani.
Zaliczono mnie do grona idących do grobu, *
stałem się jak mąż pozbawiony siły.

Refren.

Między zmarłymi jest moje posłanie, *
tak jak poległych, którzy leżą w grobach,
o których Ty już więcej nie pamiętasz, *
nad którymi nie roztaczasz już opieki.

Refren.

Strąciłeś mnie w otchłań najgłębszą, *
w mrok i przepaść.
Twój gniew mnie przygniata, *
spiętrzyły się nade mną jego fale.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. Mk 10, 45

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Syn Człowieczy przyszedł, żeby służyć
i dać swoje życie jako okup za wielu.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 9, 51-56
Jezus przeciwny natychmiastowemu karaniu

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Gdy dopełniały się dni wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jeruzalem, i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i weszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by przygotować Mu pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jeruzalem. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: «Panie, czy chcesz, byśmy powiedzieli: Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich?» Lecz On, odwróciwszy się, zgromił ich. I udali się do innego miasteczka.
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Jezus był cichy i pokornym sercem, łaskawy i bezmiernie dobry. Przeszedł czyniąc dobrze wszystkim, jako Ten, który trzciny nadłamanej nie dołamie i knotka tlejącego nie dogasi… Nie przyszedł zatracać dusze ludzkie, ale je zachować. Bóg bowiem nie posłał swego Syna, aby świat potępił, lecz aby świat był przez Niego zbawiony.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Po stracie majątku, synów, córek i zdrowia Hiob utracił principia życiowe, wszystkie ludzkie nadzieje. Jego solowy głos bólu zbiera wszystkie anonimowe wołania ludzkości w chwilach bolesnego kryzysu. Dwie rzeczy w dzisiejszym słowie Bożym udaje się zauważyć. Pierwsza rzecz, to Hiob jest autentyczny do szpiku kości. Człowiek w bólu, znalazłszy się w sytuacji granicznej, jest prawdziwy/szczery w wyrażaniu wszystkiego, co mu w duszy gra. Druga rzecz, Hiob nie uznaje siebie za monopolistę na prawdę, nie wypowiada trudnych spraw w tonacji prawdy absolutnej. W ostatnim zdaniu pozostawia okno, przez które może przebić się mały promyk nadziei. Człowiek swej drogi jest nieświadomy, Bóg ją przed nim zakrył. Człowiek, który przez dziesięciolecia życia na tej ziemi nabył mądrości, powie od czasu do czasu: gdybym wiedział, co mnie spotka, nie dałbym rady. Dzięki temu, że rzeczy były odkrywane przede mną powoli, kadr po kadrze lub też będąc stawiany przed faktem dokonanym, podjąłem wyzwania życiowe. Bóg zakrywa przed nami drogi, pokazuje to, co służy dobru człowieka. Tekst ten otwiera przed nami Bożą perspektywę, rzeczywistość do Niego należy. Wszystkie nasze domniemane pewniki mogą się zachwiać, stracić równowagę i osunąć się w nicość, ostatecznie pozostaje Bóg.

Komentarz do psalmu
Wersety psalmu są kontynuacją trudnego tematu pierwszego czytania. Psalmista zwraca się do Boga w doświadczeniu cierpienia, bólu, niezrozumienia swego losu. Ta pieśń może płynąć z ust każdego człowieka, gdyż cierpienie wcześniej czy później nawiedzi i nas. Psalmista w granicznym doświadczeniu podtrzymuje kontakt ze Stwórcą, wołając do Niego.

Komentarz do Ewangelii
Nasz Bóg nie jest Bogiem przemocy. Jest tym, który nawiedza swój lud, aby go zbawić. Człowiek tracący cierpliwość względem świata i swego bliźniego chce zadziałać środkami przemocy. W Jezusie nie ma przemocy. On jest Bogiem pokoju. W lipcu bieżącego roku papież Franciszek odbył podróż apostolską do Kanady. Była to pielgrzymka w formie pokutnej. Podczas spotkania z autochtonami powiedział m.in.: Nie można głosić Boga w sposób, który jest sprzeczny z Bogiem. A jednak, ileż razy działo się tak w historii . Przemoc wszelkiego typu, ukryta pod pozorami pobożności, jest sprzeczna z Bogiem, z Ewangelią Jezusa Chrystusa. Chęć niszczenia człowieka jest niezgodna z zamysłem Stwórcy.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Waldemara Kluza

Święty Wincenty a Paulo, prezbiter

Święty Wincenty a Paulo

Wincenty urodził się w Pouy (obecnie St-Vincent-de-Paul w południowo-zachodniej Francji) 24 kwietnia 1581 r. jako trzecie z sześciorga dzieci, w biednej, wiejskiej rodzinie. Jego dzieciństwo było pogodne, choć od najmłodszych lat musiał pomagać w ciężkiej pracy w gospodarstwie i wychowywaniu młodszego rodzeństwa. Rodzice marzyli o tym, by ich syn w przyszłości wyrwał się ku łatwiejszemu życiu. Czternastoletniego Wincentego wysłali więc do szkoły franciszkanów w Dax. Na opłacenie szkoły Wincenty zarabiał dawaniem korepetycji kolegom zamożnym, a mniej uzdolnionym lub leniwym. Po ukończeniu szkoły nie bez zachęty ze strony rodziny podjął studia teologiczne w Tuluzie. W wieku 19 lat został kapłanem; jednak kapłaństwo było dla niego jedynie szansą na zrobienie kariery. Chciał w ten sposób pomóc swojej rodzinie. Studia w Tuluzie Wincenty zwieńczył bakalaureatem w 1604 r. Później pogłębił swoje studia jeszcze na uniwersytecie w Rzymie i w Paryżu, zdobywając licencjat z prawa kanonicznego (1623).
Kiedy udał się Morzem Śródziemnym z Marsylii do Narbonne, został wraz z całą załogą i pasażerami napadnięty przez tureckich piratów i przewieziony do Tunisu jako niewolnik. W ciągu dwóch lat niewoli miał kolejno czterech panów. Ostatnim z nich był renegat z Nicei Sabaudzkiej. Młody kapłan zdołał go jednak nawrócić. Obaj szczęśliwie uciekli do Europy. Właściciel Wincentego znalazł w Rzymie przytułek. Wincenty przez ten rok nawiedzał w Rzymie miejsca święte i dalej się kształcił. Papież Paweł V wysłał Wincentego do Francji w nieznanej bliżej misji na dwór Henryka IV. Pozyskał sobie zaufanie królowej, Katarzyny de Medicis, która obrała go sobie za kapelana, mianowała go swoim jałmużnikiem i powierzyła mu opiekę nad Szpitalem Miłosierdzia.
Wincenty przeżył ogromny kryzys religijny. Był skoncentrowany wyłącznie na tym, co może osiągnąć jedynie własnymi siłami. Zmianę w jego sposobie myślenia przyniosły dopiero lata 1608-1620. Poznał wówczas w Paryżu wielu wyjątkowych ludzi, m.in. ks. Pierre’a de Berrulle’a, który zgromadził wokół siebie kapłanów, ukazując im wielkość i znaczenie posługi kapłańskiej. Wincenty niemało zawdzięczał też św. Franciszkowi Salezemu i św. Franciszce de Chantal. Przez pewien czas głosił Chrystusa galernikom (więźniom, którzy pracowali jako wioślarze). Zaczął dostrzegać ludzką nędzę – materialną i moralną.

Święty Wincenty a PauloPrawdopodobnie duże znaczenie w życiu Wincentego odegrało zdarzenie, jakie miało miejsce 25 stycznia 1617 r. w Folleville. Wincenty głosił wówczas rekolekcje. Wezwano go do chorego, cieszącego się opinią porządnego i szanowanego człowieka. Na łożu śmierci wyznał mu on, że jego życie całkowicie rozminęło się z prawdą, że ciągle udawał kogoś innego niż był w rzeczywistości. W liturgii tego dnia przypadała uroczystość Nawrócenia św. Pawła. Dla Wincentego był to wstrząs. Zrozumiał, że Bóg pozwala się dotknąć w ubogich, w nich potwierdza swoją obecność. Odtąd Wincenty zaczął gorliwie służyć ubogim i pokrzywdzonym. Złożył Bogu ślub poświęcenia się ubogim. Głosił im Chrystusa i prawdę odnalezioną w Ewangelii. Zgromadził wokół siebie kilku kapłanów, którzy w sposób bardzo prosty i dostępny głosili ubogim Słowo Boże. W ten sposób w 1625 r. powstało Zgromadzenie Księży Misjonarzy – lazarystów.
Wincenty w sposób szczególny dbał o przygotowanie młodych mężczyzn do kapłaństwa. Organizował specjalne rekolekcje przed święceniami, powołał do życia seminaria duchowne. Wincenty założył również stowarzyszenie Pań Miłosierdzia, które w sposób systematyczny i instytucjonalny zajęły się biednymi, porzuconymi dziećmi, żebrakami, kalekami. Spotkanie ze św. Ludwiką zaowocowało powstaniem Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia (1633 r.), zwanych szarytkami (od franc. charite – miłosierdzie). W okresie frondy (zamieszki polityczne w Paryżu w latach 1648-1653) Wincenty niósł pomoc rzeszom głodujących, dotkniętym nieszczęściami i zniszczeniami wojennymi. Przez wiele lat był członkiem Rady Królewskiej – tzw. Rady Sumienia, której podlegały wszystkie sprawy Kościoła. Zajmując tak wysokie stanowisko pozostał cichy i skromny.

Święty Wincenty a PauloWincenty zmarł w 1660 r. w wieku 79 lat. Jego misjonarze pracowali wtedy już w większości krajów europejskich, dotarli też do krajów misyjnych w Afryce północnej. W 1651 r. przybyli również do Polski. W roku 1729 papież Benedykt XIII wyniósł Wincentego do chwały błogosławionych, a papież Klemens XII kanonizował go w roku 1737. W 1885 r. Leon XIII uznał go za patrona wszystkich dzieł miłosierdzia w Kościele. Jest także patronem zgromadzenia lazarystów (założonego przez Wincentego zgromadzenia księży misjonarzy), szarytek, kleru, organizacji charytatywnych, podrzutków, szpitali i więźniów.

W ikonografii św. Wincenty a Paulo przedstawiany jest w długiej szacie zakonnej i szerokim płaszczu. Jego atrybutami są: anioł, dziecko w ramionach, dziecko u stóp, krucyfiks.

Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz

26 września – wspomnienie świętych męczenników Kosmy i Damiana

PIERWSZE CZYTANIE
Hi 1, 6-22
Pierwsze doświadczenie Hioba

Czytanie z Księgi Hioba
Pewnego dnia, gdy synowie Boży przyszli stawić się przed Panem, Szatan też przyszedł z nimi. I rzekł Bóg do Szatana: «Skąd przychodzisz?» Szatan odrzekł Panu: «Przemierzałem ziemię i wędrowałem po niej». Mówi Pan do Szatana: «A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by tak był prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu jak on». Szatan na to do Pana: «Czyż za darmo Hiob czci Boga? Czyż Ty nie ogrodziłeś zewsząd jego samego, jego domu i całej majętności? Pracy jego rąk pobłogosławiłeś, jego dobytek na ziemi się mnoży. Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego majątku! Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył». Rzekł Pan do Szatana: «Oto cały majątek jego w twej mocy. Tylko na niego samego nie wyciągaj ręki». I odszedł Szatan sprzed oblicza Pańskiego. Pewnego dnia, gdy synowie i córki jedli i pili w domu najstarszego brata, przyszedł posłaniec do Hioba i rzekł: «Woły orały, a oślice pasły się tuż obok. Wtem napadli Sabejczycy, porwali je, a sługi mieczem pozabijali, ja sam uszedłem, by ci o tym donieść». Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: «Ogień Boży spadł z nieba, zapłonął wśród owiec oraz sług i pochłonął ich. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść». Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: «Chaldejczycy zstąpili z trzema oddziałami, napadli na wielbłądy, a sługi ostrzem miecza zabili. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść». Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: «Twoi synowie i córki jedli i pili wino w domu najstarszego brata. Wtem powiał szalony wicher z pustyni, poruszył czterema węgłami domu, zawalił go na dzieci, tak iż poumierały. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść». Hiob wstał, rozdarł szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł: «Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione!» W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył i nie przypisał Bogu nieprawości.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 17 (16), 1bcd. 2-3. 6-7 (R.: por. 6b)

Refren: Nakłoń swe ucho, usłysz moje słowo.

Rozważ, Panie, moją słuszną sprawę, *
usłysz me wołanie,
wysłuchaj modlitwy *
moich warg nieobłudnych.

Refren.

Niech wyrok o mnie wyjdzie od Ciebie, *
Twoje oczy widzą to, co sprawiedliwe.
Choćbyś badał moje serce i przyszedł do mnie nocą, †
i doświadczał mnie ogniem, *
nieprawości we mnie nie znajdziesz.

Refren.

Wołam do Ciebie, bo Ty mnie, Boże, wysłuchasz, *
nakłoń ku mnie swe ucho, usłysz moje słowo.
Okaż przedziwne miłosierdzie Twoje, †
Zbawco tych, którzy się chronią przed wrogiem *
pod Twoją prawicę.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. Mk 10, 45

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Syn Człowieczy przyszedł, żeby służyć
i dać swoje życie jako okup za wielu.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 9, 46-50
Nauka pokory

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Uczniom Jezusa przyszła myśl, kto z nich jest największy. Lecz Jezus, znając tę myśl w ich sercach, wziął dziecko, postawił je przy sobie i rzekł do nich: «Kto by to dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto by Mnie przyjął, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto bowiem jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki». Wtedy przemówił Jan: «Mistrzu, widzieliśmy, jak ktoś w imię Twoje wypędzał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami». Lecz Jezus mu odpowiedział: «Przestańcie zabraniać; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Mamy przyjmować wszystkich z taką samą miłością, z takim samym szacunkiem. Bóg nie ma względu na osobę. Chrystus umarł za wszystkich. Bóg jest miłością i kocha tak samo każdego człowieka. U Boga nie ma wielkich, ale największy jest ten najmniejszy. Wszyscy musimy stać się jak dzieci, bo inaczej nie wejdziemy do Królestwa Bożego.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Zaczynamy od dzisiaj lekturę przekrojową Księgi Hioba w cyklu powszednim liturgii mszalnej. Jak w zwięzłym opisie bibliograficznym w formie słów kluczy pojawiają się tutaj tematy podstawowe w historii zbawienia i życia człowieka: Bóg, człowiek, szatan, cierpienie duchowe, psychiczne, fizyczne, sytuacje graniczne w doświadczeniu ludzkim, sprawiedliwość, grzech, bogobojność, odpowiedź na trudne wyzwania. Spośród bogactwa licznych tematów dzisiejszego fragmentu zwróćmy uwagę na jeden: spotkanie człowieka z Bogiem. Jest w ludzkim sercu podstawowe pragnienie spotkania z Bogiem. Kiedy synowie ludzcy udawali się na spotkanie, poszedł i szatan razem z nimi. Rozumne stworzenie chce mieć komunię z Bogiem, szuka bliskości z Nim pozytywnie przez szukanie lub negatywnie przez zaprzeczenie, ten charakterystyczny krzyk obojętności lub pewnych form negacji istnienia Stwórcy. Kiedy człowiek już się zdecyduje na spotkanie, które realizuje się w drodze, dołączy tutaj inne stworzenie, które wcześniej powiedziało Bogu – NIE – szatan. To jest też nasza osobista historia – decydujesz się, odkryjesz, że Bóg Cię pociąga, zbliży się do nas szatan, jakiś opór zła. Księgi mądrościowe nazwą to doświadczenie również tak: Synu, jeśli chcesz służyć Panu, przygotuj swą duszę na utrapienia. Z pragnieniem kontaktu ze Stwórcą wiąże się również pytanie o przyczynę dobra i zła w życiu. Skąd dobro, skąd zło? – człowiek częściej pyta, skąd zło niż skąd dobro. Dobro rodzi dobro, w dobrem człowiek się rozwija, w dobru Hiob wzrastał i tego nic nie może zanegować nawet osobowy byt, jakim jest szatan.

Komentarz do psalmu
Mowa wypływa z ducha człowieka. Mowa bez ducha jest skostniałą konstrukcją. Podczas modlitwy człowiek nie tylko wyraża siebie, ale też mówi do Boga. Mówienie do Boga w klimacie modlitwy to szukanie zrozumienia, to próba odpowiedzenia na wezwanie Boże, ale też wielkie pragnienie, by być usłyszanym i zrozumianym. Człowiecze wierzący, który szukasz zrozumienia i wysłuchania przez Boga, do modlitewnej gorliwości dodaj także chęć usłyszenia Stwórcy, staraj się zrozumieć Boga, Jego słowa adresowane do Ciebie.

Komentarz do Ewangelii
Ewangelista Łukasz jest przenikliwym teologiem wnętrza ludzkiego, potrafi obserwować serca człowieka, tę cząstkę człowieczeństwa, która szuka porozumienia, dialogu z Bogiem, z inną, głębszą rzeczywistością. Ona, Maryja, rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie (od Anioła Gabriela), potem Maryja zachowywała wszystkie te słowa w swoim sercu; pewien Samarytanin, wzruszył się głęboko ujrzawszy pobitego człowieka. Potrafi też uchwycić myśl, która nachodzi apostołów Jezusa. Dzisiaj przyszła do nich i ta: kto z nich jest największy? Czasami nachodzą nas różne myśli, wiele z nich ignorujemy, spychamy w tył głowy. Żyjąc uważnie, mamy szanse usłyszeć głębszą odpowiedź. Jezus, znając serca apostołów, ich wnętrza, odpowiada na nawiedzające ich pytania. Pod warstwą pytań, które nas nawiedzają, ukryte są nasze pragnienia, postawy. Kto jest największy? Jak trudno nam czasami uznać czyjś status społeczny, pozycję w pracy, ale też jak trudno jest nam przyjąć, że u Boga wielkim jest to, co pokorne np. w postawie ofiarnej, cichej służby. Pedro Aruppe TJ w Japonii współpracując z jezuitami pochodzącymi z 30 krajów, potrafił służyć w sposób ukryty najmłodszym braciom, wykonując prace służebne np. czyszcząc im pod osłoną nocy buty w szatni, a później sprawował funkcję generała zakonu. Dzisiaj jest kandydatem na ołtarze.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Waldemara Kluza

Święci męczennicy Kosma i Damian

Święci Kosma i Damian

Na temat życia tych dwóch świętych nie wiemy niestety nic pewnego. Historia nie pozostawiła po nich żadnych wiarygodnych dokumentów. Istnieją jedynie różne legendy, w których z całą pewnością jest i ziarno prawdy historycznej. Mówią one m.in. o tym, że byli prawdopodobnie bliźniakami. Rodzina dała im solidne wychowanie chrześcijańskie, dzięki któremu zdolni byli do ofiarnego życia, aż do oddania go za wiarę. Być może pochodzili z Arabii. Stamtąd udali się do Syrii, do Cylicji w Małej Azji, by doskonalić się w sztuce lekarskiej. Zamieszkali w Egei, w portowym mieście Cylicji. Byli lekarzami, cieszyli się więc szeroką sławą; leczyli bowiem wielu chorych – również pogan, przez co wielu z nich doszło do Chrystusa.

Święci Kosma i DamianOdznaczali się niezwykłą sumiennością, dzięki czemu stali się wybitnymi lekarzami. Przedmiotem ich troski był każdy potrzebujący ich pomocy, chory człowiek. W szczególny sposób zajmowali się biednymi. Podkreśla się, że za swe usługi nie pobierali zapłaty (stąd źródła wschodnie nazywają ich anargyrami, prawosławni zaś biezsriebriennikami). Uważali, że wszystko mają od Boga i należy to do Boga i Jego stworzeń. Pragnęli postępować zgodnie z poleceniem Zbawiciela: „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie” (Mt 10, 8).
Godnie i cierpliwie znieśli okrutne tortury, do końca nie wyparli się Chrystusa. Pozostali niezłomnymi do ostatniej chwili swego życia. Do sędziego podczas procesu mieli powiedzieć: „Jesteśmy chrześcijanami”.

Według legendy ich męczeństwo miało miejsce ok. 300 r. podczas prześladowań za czasów Dioklecjana. Zginęli w Cyrze (Kyrros) w Syrii, gdzie zostali pochowani. Ich grób od razu zasłynął cudami, a kult wzrastał, czego mamy dowody w piśmiennictwie wczesnochrześcijańskim. Nad grobem męczenników wzniesiono wspaniałą bazylikę, która do czasów przybycia Arabów, a potem Turków, była celem licznych pielgrzymek. Stamtąd ich kult rozpowszechniał się bardzo szybko i objął cały Kościół. W Konstantynopolu cesarz Justynian Wielki (+ 565) wystawił ku ich czci dwie świątynie, gdyż – jak twierdził – dzięki ich wstawiennictwu wyzdrowiał z ciężkiej choroby.
Już w VI wieku św. Grzegorz z Tours był w posiadaniu ich relikwii. W Rzymie papież św. Symmach (498-514) wybudował ku ich czci oratorium, a papież Feliks IV (526-530) kościół świętych Kosmy i Damiana przy Forum Romanum – dziś jest to główne miejsce ich kultu. Tam znajduje się znaczna część relikwii obu Świętych. Pozostałe relikwie odbierają cześć w różnych miejscach świata; w sposób szczególny w kościele katedralnym w Amalfi, na południu Włoch. Fragment relikwii znajduje się także w Polsce – w cerkwi na Bacieczkach w Białymstoku.
Święci Kosma i Damian są patronami Florencji, aptekarzy, farmaceutów, lekarzy, chirurgów, akuszerek, dentystów, fryzjerów, fizyków, cukierników, wytwórców substancji chemicznych, mędrców; są też opiekunami fakultetów medycznych, przemysłu chemicznego, ludzi niewidomych i osób chorych na nowotwory; chronią przed epidemiami, przed przepukliną i przed chorobami koni. Ich imiona są wymieniane w Kanonie Rzymskim.

W ikonografii święci Kosma i Damian przedstawiani są jako ludzie młodzi, ubrani w wytworne szaty, z narzędziami medycznymi, szkiełkami, pudełkami maści, łyżką aptekarską do nabierania maści, moździerzem, laską Eskulapa, a także podczas męczeństwa.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz

25 września – wspomnienie błogosławionego Władysława z Gielniowa, prezbitera

PIERWSZE CZYTANIE
Am 6, 1a. 4-7
Lekkomyślność bogaczy

Czytanie z Księgi proroka Amosa
Tak mówi Pan wszechmogący: «Biada beztroskim na Syjonie i dufnym na górze Samarii. Leżą na łożach z kości słoniowej i wylegują się na dywanach; jedzą oni jagnięta z trzody i cielęta ze środka obory. Improwizują na strunach harfy i jak Dawid wynajdują instrumenty muzyczne. Piją czaszami wino i najlepszym olejkiem się namaszczają, a nic się nie martwią upadkiem domu Józefa. Dlatego teraz ich poprowadzę na czele wygnańców, i zniknie krzykliwe grono hulaków».
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 146 (145), 6c-7. 8-9a. 9b-10 (R.: por. 1b)

Refren: Chwal, duszo moja, Pana, Stwórcę swego.
albo: Alleluja.

Bóg wiary dochowuje na wieki, *
uciśnionym wymierza sprawiedliwość,
chlebem karmi głodnych, *
wypuszcza na wolność uwięzionych.

Refren.

Pan przywraca wzrok ociemniałym, *
Pan dźwiga poniżonych,
Pan kocha sprawiedliwych, *
Pan strzeże przybyszów.

Refren.

Ochrania sierotę i wdowę, *
lecz występnych kieruje na bezdroża.
Pan króluje na wieki, *
Bóg twój, Syjonie, przez pokolenia.

Refren.

DRUGIE CZYTANIE
1 Tm 6, 11-16
Zachować przykazanie nieskalane aż do przyjścia Chrystusa

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Tymoteusza
Ty, o człowiecze Boży, podążaj za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością, wytrwałością, łagodnością. Walcz w dobrych zawodach o wiarę, zdobywaj życie wieczne: do niego zostałeś powołany i o nim złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków. Nakazuję w obliczu Boga, który ożywia wszystko, i Chrystusa Jezusa – Tego, który złożył dobre wyznanie za Poncjusza Piłata – ażebyś zachował przykazanie nieskalane, bez zarzutu, aż do objawienia się naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Ukaże je, we właściwym czasie, błogosławiony i jedyny Władca, Król królujących i Pan panujących, jedyny mający nieśmiertelność, który zamieszkuje światłość niedostępną, którego nikt z ludzi nie widział ani nie może zobaczyć: Jemu cześć i moc wiekuista! Amen.
Oto słowo Boże.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. 2 Kor 8, 9

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Jezus Chrystus, będąc bogatym, dla was stał się ubogim,
aby was ubóstwem swoim ubogacić.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 16, 19-31
Przypowieść o Łazarzu i bogaczu

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus powiedział do faryzeuszów: «Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień ucztował wystawnie. U bramy jego pałacu leżał żebrak pokryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza. A także psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy cierpiąc męki w Otchłani, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i przyślij Łazarza, aby koniec swego palca umoczył w wodzie i ochłodził mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”. Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz w podobny sposób – niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A ponadto między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd nie przedostają się do nas”. Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich ostrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”. Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!” „Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby ktoś z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś z umarłych powstał, nie uwierzą”».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Cóż człowiekowi pomoże, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł? Błogosławieni, którzy słuchają Słowa Bożego i wypełniają je. Wiara przychodzi przez słuchanie Słowa Bożego, a celem wiary jest zbawienie duszy. Apostoł mówi: Ratujcie się spośród tego przewrotnego pokolenia… Świat nie wie, że wszystko, co jest na świecie, nic nie znaczy w porównaniu ze zbawieniem duszy.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Utracona miara! Nadmiar przyjemności, którą człowiek wytwarza/kreuje, którą chce wycisnąć z niemalże każdej chwili życia, rzeczy, osób, z siebie samego, prowadzi do choroby zaślepienia oczu i zatwardziałości serca. Zwyczajnie traci dobrą miarę. Nadmiar i nielimitowane przyjemności dostarczane także przez media elektroniczne w dobrze znanym od wieków haśle chleba i igrzysk ostatecznie rozbijają człowieka, społeczeństwo. Nie ignorujemy przy tym niedostatków ludzi ubogich. Naród Wybrany w dostępie do nadmiaru dóbr stracił widzenie w wierze Boga, swego Stwórcę. Prorok Amos, określając swoją tożsamość w chwili złośliwych ataków znaczących tego świata, powie o sobie: jestem pasterzem owiec i tym, co nacina sykomory. Znał się na hodowli zwierzęcej i roślinnej. Pasterz wie, ile i czego owce potrzebują do wzrostu, wie też, gdzie je prowadzić, aby skorzystały z pastwiska i wodopoju. Nacina się sykomory, małe owoce figowca w pewnym momencie rozwoju, aby wydawały owoc słodszy. Dzisiaj „nacina” nas słowem prorockim, tonem upomnienia: nie zapomnij o swoim Bogu-Panu. Jesteś stworzeniem i zachowaj dobrą miarę. Zapytano przed laty pewnego mężczyznę dziewięćdziesięcioletniego w dobrej zewnętrznej formie: co się przyczyniło do jego dobrostanu i długiego życia? Odpowiedział: regularna modlitwa, ciężka fizyczna praca oraz od czasu do czasu umiarkowana przyjemność.

Komentarz do psalmu
Kościół w podejściu duszpasterskim zajęty w głównej mierze nauczaniem, a pomijający zainteresowanie ubogimi ludźmi traci wiarygodność. Uprzywilejowane miejsce w oczach Boga zajmuje człowiek ubogi, bez podpórek egzystencjalnych w dramacie życia pośród spraw tego świata. Zainteresowanie człowiekiem cierpiącym to jest kierunek ewangeliczny, wejście w misję Jezusa: kapłańską, nauczycielską i prorocką. Samo mechaniczne czytanie Biblii na niewiele się zda, kiedy człowieka dopada depresja, ale cierpliwość, troskliwość, empatyczna obecność przy ubogim współbracie już tak.

Komentarz do drugiego czytania
A ty, człowiecze Boży – św. Paweł doświadczył, co to znaczy przyoblec się w Chrystusa. Ewangelia i myślenie Chrystusowe przeniknęły jego serce i myśl. W listach jego autorstwa do chrześcijan wyraźnie daje się zauważyć związek człowieka z Bogiem. Nie oddzielisz człowieka od Boga. Ten rodzaj postrzegania obecny jest w słowach kierowanych do Tymoteusza, drogiego ucznia, któremu Paweł pomógł przyoblec się w Chrystusa głosząc Tymoteuszowi dobrą nowinę. Szukamy dzisiaj człowieczeństwa, pytamy: Kimże jest człowiek? , chcemy uchwycić człowieka w szczęściu, do szczęścia podprowadzać. Oddzielając człowieka od Boga, nie osiągnie się tego celu.

Komentarz do Ewangelii
W pysze i dobrostanie człowiek często ma wysoko uniesione oczy, a jednak nie widzi wystarczająco ostro i wyraźnie. W odwrotnym położeniu, bólu i nędzy, podnosi oczy i widzi jakby ostrzej, inaczej. Bogacz w Ewangelii nawet nie ma imienia, błyszczy przepychem – a bisior, jedna z droższych i najstarszych tkanin w kulturze śródziemnomorskiej, w świetle dnia, w jasnych promieniach słońca naprawdę ślicznie się mienił. Na pozór miał wszystko, a w rzeczywistości nie miał ani imienia, ani tożsamości, która by go integrowała wewnętrznie. Dzień w dzień świetnie się bawił. Natomiast człowiek prawy, powołany do życia przez Boga, zaproszony jest, aby dzień w dzień, z dnia na dzień kochać. Łazarz, nędzarz, nie miał zewnętrznie niczego, ale miał imię. Łazarz – gr. Lazaros, hebr. El-azar – Bóg (ws)pomógł; mój Bóg jest pomocą.
W głębszym zrozumieniu Słowa Bożego na dziś pomoże nam zaproponowana aklamacja wykonana przed Ewangelią: Jezus Chrystus, będąc bogatym dla nas, stał się ubogim, aby nas ubóstwem swoim ubogacić (zob. 2 Kor 8,9). Bogacz z ewangelii nie zachował miary sprawiedliwości, nie zauważył nędzarza, patrzenie z góry wyeliminowało współczucie, minimum, które nakłada na nas człowieczeństwo, to jest podzielenie się z ubogim, przekazanie części dóbr, aby ubogi mógł przeżyć. Jezus idzie dalej, czyni krok ku człowiekowi, staje obok ubogiego, staje się ubogim. Wielu kobietom i mężczyznom udało się stać się ubogim z ubogimi: św. Brat Albert Chmielowski, Matka Teresa z Kalkuty, Damian De Veuster i wielu innych.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Waldemara Kluza

Błogosławiony Władysław z Gielniowa, prezbiter

Błogosławiony Władysław z Gielniowa

Marcin Jan (takie imiona otrzymał na chrzcie) urodził się w Gielniowie koło Opoczna ok. 1440 r. Jego rodzice byli ubogimi mieszczanami. Po ukończeniu szkoły parafialnej udał się do Krakowa, gdzie kontynuował swoje studia, aż znalazł się na tamtejszym uniwersytecie w roku 1462. Pod tą datą figuruje w księdze rejestracyjnej Akademii Krakowskiej.
W Krakowie zapoznał się z bernardynami, których zaledwie 9 lat wcześniej sprowadził tam św. Jan Kapistran (1453). Jak sam pisze w swoim wierszu autobiograficznym, 1 sierpnia 1462 r. Marcin wstąpił do bernardynów i przyjął imię zakonne Władysław. Tu również najprawdopodobniej odbył swoje studia zakonne i otrzymał święcenia kapłańskie. Nie wiadomo, gdzie spędził pierwsze lata w kapłaństwie. Nie są nam także znane urzędy, jakie sprawował w owym czasie w zakonie. Wiadomo na pewno, że w latach 1486-1487 Władysław przebywał w Krakowie, gdzie m.in. pełnił obowiązki egzaminatora w sprawie cudów, jakie działy się za przyczyną św. Szymona z Lipnicy, zmarłego w Krakowie w roku 1482. Możemy przypuszczać, że po śmierci Szymona pełnił zajmowany wcześniej przez niego urząd kaznodziei.
W latach 1487-1490 i 1496-1499 sprawował urząd wikariusza prowincji i prowincjała. Przez sześć lat czuwał nad 22 domami zakonu w Polsce: odbywając co roku kapituły prowincji, wizytując domy braci i sióstr, troszcząc się o domy formacyjne, uczestnicząc w kapitułach generalnych w Urbino w roku 1490 i w Mediolanie w roku 1498, przyjmując komisarzy generalnych zakonu. Za jego rządów polska prowincja bernardynów powiększyła się o placówki w Połocku i Skępem.
Dla swojego zakonu Władysław zasłużył się najbardziej przez to, że stał się współautorem konstytucji, które – zatwierdzone przez kapitułę prowincji i kapitułę generalną w Urbino (1490) – stały się na pewien czas dla prowincji obowiązkowym kodeksem prawnym.
Jego życie było przepełnione modlitwą i duchem pokuty. Miał szczególne nabożeństwo do Męki Pańskiej. Sypiał zaledwie kilka godzin na lichym sienniku, bez poduszki, przykryty jedynie własnym habitem. Swoje ciało trapił bezustannie postem i biczowaniem. Na modlitwę poświęcał wiele godzin. Miał dar łez i ekstaz. Chodził zawsze boso, nawet w najsurowsze zimy. Boso także (w trepkach) odbywał wizytacje swojej odległej prowincji i zagraniczne podróże. Wyróżniał się niezwykłą gorliwością o zbawienie dusz, nie oszczędzając się na ambonie i w konfesjonale.
Pomimo wielkiej surowości dla siebie, był dla swoich podwładnych prawdziwym ojcem. Otaczał szczególną opieką zakonników starszych, spracowanych oraz chorych. W swoich konstytucjach wyznacza bardzo surowe kary wobec przełożonych, którzy zaniedbują opiekę nad chorymi braćmi. Silnie zabiegał, aby przełożeni pilnie zaopatrywali potrzeby swoich współbraci, tak dalece, by nie ważyli się kupować czy sprawiać sobie czegokolwiek, zanim nie zadbają o to, by w rzeczy potrzebne byli zaopatrzeni najpierw ich podopieczni. Nakazuje bardzo starannie wybierać kandydatów do zakonu. Mistrzów nowicjatu przestrzega przed zbytnią gorliwością w stosowaniu prób. Gdzie jednak widział nadużycia i świadome rozluźnienie reguły, był nieubłagany i stanowczy. Miał czułe serce dla uciśnionych i potrzebujących.
Zapamiętano go jako płomiennego kaznodzieję. Był jednym z pierwszych duchownych, który wprowadził do Kościoła język polski poprzez kazania i poetyckie teksty. Tradycja przypisała mu autorstwo wielu pobożnych pieśni. Sam je układał i uczył wiernych śpiewać. Służyły one pogłębieniu życia duchowego, zapoznaniu się z prawdami wiary i moralności, ukochaniu tajemnic Bożych, zwłaszcza osoby Jezusa Chrystusa i Jego Matki. Nie tylko sam układał teksty, ale zachęcał do tego także swoich współbraci. Ponadto układał w języku polskim koronki, godzinki i inne nabożeństwa.
Charakterystycznym rysem osobowości Władysława było także jego nabożeństwo do Imienia Jezusa oraz do Najświętszej Maryi Panny. Za przykładem św. Bernardyna, który nosił ze sobą stale tabliczkę, na której był złotymi głoskami wypisany monogram Imienia Jezus, także Władysław za osnowę swoich kazań brał Imię Jezus. Swój najpiękniejszy utwór, Żołtarz Jezusów, ułożył w taki sposób, że każda nowa strofa rozpoczyna się właśnie tym Imieniem.
W 1504 r. został gwardianem przy kościele św. Anny w Warszawie. Tutaj umarł 4 maja 1505 r., w kilka tygodni po ekstazie, jaką przeżył podczas kazania w Wielki Piątek. Uniósł się wówczas na oczach tłumu wypełniającego świątynię w górę ponad ambonę i zaczął wołać: „Jezu, Jezu!”.
Zaraz po śmierci oddawano Władysławowi cześć należną świętym. 13 kwietnia 1572 r. dokonano uroczystego przeniesienia jego relikwii. Miało to miejsce w obecności kardynała-legata papieskiego, Franciszka Commendone, i nuncjusza apostolskiego, arcybiskupa Wincentego Portico. W uroczystości wziął udział także król Zygmunt August ze swoją siostrą Anną Jagiellonką, senatorowie i posłowie, którzy zjechali się na sejm do Warszawy. W roku 1627 rozpoczęto proces informacyjny według nowych rozporządzeń, jakie wydał papież Urban VIII. Tenże papież podpisał akta tego procesu przesłane do Rzymu. W 1635 roku komisja pod przewodnictwem biskupa Adama Nowodworskiego otworzyła grób ponownie, szczątki śmiertelne zmarłego przełożono do cynowej urny i sporządzono protokół. Z powodu wojen proces wznowiono dopiero w 1724 r.
Benedykt XIV wydał urzędowy akt beatyfikacji 11 lutego 1750 r. Właściwe uroczystości przygotowano jednak dopiero w roku 1753, łącząc je z 300. rocznicą przybycia bernardynów do Polski. W roku 1759 Klemens XIII ogłosił bł. Władysława patronem Królestwa Polskiego i Litwy. 19 grudnia 1962 r. papież Jan XXIII ogłosił go głównym patronem Warszawy. Obecnie bł. Władysław jest patronem drugorzędnym, a główną Patronką Warszawy jest Najświętsza Maryja Panna Łaskawa z wizerunku znajdującego się w kościele jezuitów przy archikatedrze na Starym Mieście.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz

24 września – wspomnienie świętego Gerarda, biskupa i męczennika

PIERWSZE CZYTANIE
Koh 11, 9 – 12, 8
Wszystko przemija

Czytanie z Księgi Koheleta
Ciesz się, młodzieńcze, w młodości swojej, a serce twoje niech się rozwesela za dni młodości twojej. I chodź drogami serca swego i za tym, co oczy twe pociąga; lecz wiedz, że z tego wszystkiego będzie cię sądził Bóg! Usuń przygnębienie ze swego serca i oddal ból od twego ciała, bo młodość jak zorza poranna szybko przemija. Pomnij jednak na Stwórcę swego w dniach swej młodości, zanim jeszcze nadejdą dni niedoli i przyjdą lata, o których powiesz: «Nie mam w nich upodobania»; zanim zaćmi się słońce i światło, i księżyc, i gwiazdy, i chmury powrócą po deszczu; w czasie, gdy trząść się będą stróże domu i uginać się będą silni mężowie, i będą ustawały kobiety mielące, bo ich ubędzie, i zaćmią się patrzące w oknach; i zamkną się drzwi na ulicę, podczas gdy łoskot młyna przycichnie i podniesie się do głosu ptaka, i wszystkie śpiewy przymilkną; odczuwać się nawet będzie lęk przed wyżyną i strach na drodze; i drzewo migdałowe zakwitnie, i ociężała stanie się szarańcza, i pękać będą kapary; bo człowiek zdążać będzie do swego wiecznego domu i kręcić się już będą po ulicy płaczki; zanim się przerwie srebrny sznur i stłucze się czara złota, i dzban się rozbije u źródła, i w studnię kołowrót złamany wpadnie; i wróci się proch do ziemi, tak jak nią był, a duch powróci do Boga, który go dał. Marność nad marnościami – powiada Kohelet – wszystko jest marnością.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 90 (89), 3-4. 5-6. 12-13. 14 i 17 (R.: por. 1b)

Refren: Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką.

Obracasz w proch człowieka *
i mówisz: «Wracajcie, synowie ludzcy».
Bo tysiąc lat w Twoich oczach †
jest jak wczorajszy dzień, który minął, *
albo straż nocna.

Refren.

Porywasz ich, stają się niby sen poranny, *
jak trawa, która rośnie:
rankiem zielona i kwitnąca, *
wieczorem więdnie i usycha.

Refren.

Naucz nas liczyć dni nasze, *
byśmy zdobyli mądrość serca.
Powróć, Panie, jak długo będziesz zwlekał? *
Bądź litościwy dla sług Twoich!

Refren.

Nasyć nas o świcie swoją łaską, *
abyśmy przez wszystkie dni nasze
mogli się radować i cieszyć.
Dobroć Pana, Boga naszego, niech będzie nad nami †
i wspieraj pracę rąk naszych, *
dzieło rąk naszych wspieraj!

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. 2 Tm 1, 10b

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Nasz Zbawiciel, Jezus Chrystus, śmierć zwyciężył,
a na życie rzucił światło przez Ewangelię.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 9, 43b-45
Druga zapowiedź męki

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Gdy wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich czynów Jezusa, On powiedział do swoich uczniów: «Weźcie wy sobie dobrze do serca te słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi». Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia; było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać Go o to powiedzenie.
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Syn Człowieczy został wydany w ręce ludzi… Przyszedł do swojej własności, ale swoi Go nie przyjęli… Umiłował nas do końca, uniżył samego siebie aż do śmierci krzyżowej, a umierając prosił Ojca, aby nam przebaczył, bo nie wiemy, co czynimy… Stał się ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, abyśmy usprawiedliwieni z wiary, mieli pokój z Bogiem.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Pomiędzy stylem życia, jaki proponuje nam świat, a życiem według woli Boga zionie ogromna przepaść. Tak może się nam wydawać, gdy za jedyne dostępne opcje uznamy nieokiełznany hedonizm i nieskalaną świętość. Jest to bardzo smutna perspektywa. W myśl bowiem takiego sformułowania mamy do wyboru: albo nieposkromione niczym korzystanie z życia i poplamione sumienie, albo sumienie czyste i bagaż nieustannego krępowania swoich popędów. Żadna z tych opcji nie wydaje się być przepisem na szczęśliwe życie! Kohelet proponuje nam dzisiaj inne rozwiązanie. Zaprasza do korzystania z życia, przy zachowaniu pamięci o Bogu. Przypomina o sądzie, który nas czeka i zaraz zachęca do usunięcia z serca przygnębienia. W końcu Bóg nie pragnie naszego smutku. Pamięć o sądzie Bożym i przemijalności tego świata wcale nie ma nas napawać lękiem i przygnębieniem. Ona raczej pomaga nie zbłądzić. Chroni nas przed zagubieniem, przed utratą sensu życia. A musi utracić go ten, kto nadzieję złożył jedynie w rzeczach ulotnych. Straci go wówczas, gdy przeminie młodość, a siły wyparują. Pustka i bezsens nie mogą zwyciężyć tych, którzy „korzystając z życia”, budowali je na nieprzemijających wartościach.

Komentarz do psalmu
O rozmaite rzeczy prosimy Pana Boga. Paletę owych intencji doskonale widać, gdy podczas rozmaitych nabożeństw odczytywane są prośby, które ludzie zapisali na specjalnie przygotowanych karteczkach. Przeważają wśród nich zdecydowanie prośby o zdrowie i Boże błogosławieństwo. To ostatnie, rozumiane oczywiście jako zwykła życiowa pomyślność. Biblia jednak bardzo często porządkuje nasze pragnienia. Na przykład wówczas, gdy Jezus odpowiada na prośbę uczniów: „Panie, naucz nas się modlić” (Łk 11,1). Dając im modlitwę Ojcze nasz, prośby o chleb nie stawia na pierwszym miejscu. O zdrowiu nie wspomina w ogóle. Podobnie dzisiejszy psalm. Oprócz refleksji o potędze Boga, zawiera gorącą modlitwę o życiowy rozsądek i wsparcie Boga. O wsparcie, nie o to, by Bóg wyręczył człowieka! Właśnie mądrość serca, o którą modli się psalmista, daje nam zrozumienie podstawowych życiowych prawd. W tym i tej, że Bóg nie zrobi niczego za nas. Że modlitwa nie zastąpi pracy. Że „mamy modlić się tak, jakby wszystko zależało od Boga; działać zaś tak, jakby zależało od nas”. Dobrze, abyśmy uznając, że Bóg jest naszą ucieczką i szukając pomocy w modlitwie, nie zaniedbali własnego wysiłku.

Komentarz do Ewangelii
Jak czytamy, słuchacze Jezusa nie zrozumieli Jego słów o męce. Zrozumienie przyszło później, gdy Chrystusa wleczono na Golgotę. Cenny jest ów wyrzut Jezusa. Sami bowiem często mamy sobie za złe, że jakichś fragmentów Pisma Świętego nie rozumiemy, że nas w ogóle nie poruszają. Przychodzi jednak niespodziewanie moment, w którym takie Słowo nas dotyka, że daje światło w jakiejś konkretnej sytuacji.
Dzisiejsza Ewangelia nie tylko upomina ludzi niewrażliwych na Boże Słowo. Ona daje również nadzieję, gdy jesteśmy duchowo oschli, gdy Boga nie słyszymy. Każe ufać, że zrozumienie przyjdzie. Że powinniśmy być cierpliwi, wytrwali. Zaprasza, by otworzyć się na działanie Ducha Świętego, by dać się zaskoczyć Bogu. Być może dziś pozostaję głuchy na jakiś fragment Biblii i nie mogę go zrozumieć, ponieważ łaska w nim zawarta będzie mi bardziej potrzebna kiedy indziej.
Ewangelista notuje, że adresaci tych słów Jezusa słuchali Go w zachwycie. On jednak wyrzuca im złe rozumienie tego, co mówi. To również ważne. Mogę dziś rozważać jakieś Słowo i sycić się nim. Jest ono jednak żywe, kiedyś więc mogę zrozumieć je głębiej.
Komentarze zostały przygotowane przez o. Terencjana Krawca OFM

Święty Gerard, biskup i męczennik

Święty Gerard

Sagredo urodził się w zamożnej rodzinie w Wenecji w 977 r. Na chrzcie otrzymał imię Jerzy. Kiedy miał 5 lat, ciężko zachorował. Wtedy rodzice zawieźli go na Wyspę św. Jerzego, która leży przy Kanale Wielkim, w pobliżu placu św. Marka, by ofiarować go świętemu patronowi. Kiedy Jerzy wyzdrowiał, rodzice w podzięce oddali go do klasztoru benedyktynów, który do dziś na tej wyspie się znajduje. Tu obrał sobie imię Gerarda, by uczcić ojca, który to imię nosił, a niedawno zmarł.
Studiował w Bolonii, a po powrocie został opatem klasztoru na wyspie św. Jerzego. Wkrótce udał się z pielgrzymką do Ziemi Świętej. Zatrzymał się na Węgrzech, zaproszony przez opata Rasię do opactwa w Pannonhalmie. Król św. Stefan był pod tak dużym wrażeniem pobożności i wiedzy Gerarda, że namówił go do pozostania na Węgrzech w celu prowadzenia misji ewangelizacyjnej wśród węgierskich pogan i nauczania ośmioletniego królewicza św. Emeryka (1015-1023). Po pewnym czasie Gerard usunął się na pustkowie, gdzie spędził kilka lat jako eremita (1023-1030). Kiedy powstała metropolia Csanad, został wezwany do objęcia stolicy biskupiej (1030).
Nie są nam znane szczegóły jego pasterzowania. Według podania, kiedy po śmierci św. Stefana (+ 1038), podobnie jak po śmierci Bolesława Chrobrego w Polsce (+ 1025), powstała na Węgrzech reakcja pogańska, Gerard miał paść jej ofiarą. Jego ciało miało zostać strącone do Dunaju ze stromej góry Kelem, zwanej dzisiaj Górą św. Gerarda (Gellerta), dnia 24 września 1046 r. W roku 1083 papież św. Grzegorz VII na prośbę św. Władysława zezwolił na kult Gerarda – wraz ze św. Stefanem, św. Emerykiem i św. Andrzejem Świeradem i jego towarzyszem, św. Benedyktem.
Gerard zostawił kilkanaście pism, z których do naszych czasów ocalało tylko jedno: Komentarz do księgi Daniela nad pieśnią trzech młodzieńców w piecu ognistym. Manuskrypt ten ogłoszono drukiem w 1790 r. Gerardowi przypisuje się także autorstwo rad, jakie św. Stefan napisał dla swojego syna, św. Emeryka.
Gerard jest patronem Węgier, diecezji Csanad oraz nauczycieli.

W ikonografii przedstawiany w stroju biskupim. Jego atrybutem jest: mitra, pastorał, palma, kadzielnica i łódka, wizerunek Matki Bożej.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz

23 września – wspomnienie świętego Pio z Pietrelciny, prezbitera

PIERWSZE CZYTANIE
Koh 3, 1-11
Wszystko ma swój czas

Czytanie z Księgi Koheleta
Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem: Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono, czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania, czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsów, czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich, czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania, czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia, czas miłowania i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju. Cóż przyjdzie pracującemu z trudu, jaki sobie zadaje? Przyjrzałem się pracy, jaką Bóg obarczył ludzi, by się nią trudzili. Uczynił wszystko pięknie w swoim czasie, dał im nawet wyobrażenie o dziejach świata, tak jednak, że nie pojmie człowiek dzieł, jakich Bóg dokonuje od początku aż do końca.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 144 (143), 1b i 2abc. 3-4 (R.: 1b)

Refren: Błogosławiony Pan, Opoka moja.

Błogosławiony Pan, Opoka moja. *
On mocą i warownią moją,
osłoną moją i moim wybawcą, *
moją tarczą i schronieniem.

Refren.

Panie, czym jest człowiek, że troszczysz się o niego, *
czym syn człowieczy, że Ty o nim myślisz?
Do tchnienia wiatru podobny jest człowiek, *
dni jego jak cień przemijają.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. Mk 10, 45

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Syn Człowieczy przyszedł, żeby służyć
i dać swoje życie jako okup za wielu.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 9, 18-22
Wyznanie Piotra i zapowiedź męki

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Gdy raz Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?» Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał». Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego». Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Kim jest Jezus z Nazaretu? To Mesjasz Boży, Syn Boga Żywego, Baranek Boży, który zgładził grzech świata. Jego to Bóg za nas grzechem uczynił, abyśmy w Nim stali się prawością Bożą. On to zanim został zabity, doświadczył wielu cierpień i odrzucenia ze strony przywódców, arcykapłanów i uczonych w Piśmie. Ale Bóg wskrzesił Go z martwych, gdyż było rzeczą niemożliwą, aby był On pokonany przez śmierć.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
„Człowiek nie jest Bogiem, ale otchłanią, która woła o Niego. Bóg nie może oprzeć się temu wołaniu, wypełnia tę otchłań. Jednak nie czyni tego raz na zawsze. Nieustannie stwarza tę otchłań na nowo i bezustannie ją napełnia, a to sprawia, że na przemian odczuwamy przepaści naszej niezaspokojonej tęsknoty za Nim oraz wypełnienia” („Pragnienie jako znak” w: Miesięcznik W Drodze, 2008 nr 01). Tak wielki karmelitański filozof i mistrz życia wewnętrznego, Wilfrid Stinissen, opisywał pragnienia targające sercem każdego człowieka i próby zaspakajania ich. Kiedy Kohelet stwierdza, że „nie nasyci się oko patrzeniem ani ucho napełni słuchaniem”, daje do zrozumienia, że wszelkie światowe zabiegi, aby uciszyć ten wewnętrzny głód, spełzną prędzej czy później na niczym. W końcu nikt z nas nie dożyje takiej chwili, w której powie, że był już dosyć kochany, że wystarczy. Do końca naszych dni będziemy chcieli sycić się miłością, będziemy jej poszukiwać. Nie zdarza się raczej, aby człowiek bogaty osiągnął taką fortunę, że powie: „nie potrzebuję nic więcej”. Ciągle pragniemy pomnażać nasze dobra. Chyba nigdy w naszym życiu nie możemy powiedzieć, że mamy już wszystko, że nie pragniemy absolutnie niczego więcej.
Ów nigdy niezaspokojony głód ludzkiego wnętrza przypomina o Tym, który nas stworzył z takimi pragnieniami. I o tym, że tylko On jest w stanie tak zaprogramowane wnętrze wypełnić. Próbki owego spełnienia daje na ziemi tym, którzy są blisko Niego. Pełnią zaś obdarzy ich w przyszłym życiu.

Komentarz do psalmu
Modlitwy zawarte w Księdze Psalmów tak bardzo korespondują z naszymi życiowymi doświadczeniami, ponieważ są wołaniem konkretnego człowieka do Boga. Ich autor, wprawdzie natchniony przez Ducha Świętego, jest wszakże człowiekiem „z krwi i kości”. Dlatego tak bliskie każdemu z nas mogą być te wszystkie fragmenty, w których widzimy wznoszącą się ku Bogu duszę człowieka walczącego z tyloma żywiołami i trudnościami. Psalm 144 opisuje między innymi owo doświadczenie walki. W końcu warowni potrzebuje ten, którego oblegają nieprzyjaciele. Tarcza potrzebna jest temu, kto walczy. Schronienia poszukuje człowiek zagrożony. Nie chodzi o to, by dramatyzować. By swoje serce czy Kościół traktować jak oblężoną twierdzę, której świat jedynie zagraża. Warto jednak zauważyć, że jeśli pragnę wytrwać przy Bogu – bez walki się nie obejdzie. Bez walki rozmaitej. Powściągać muszę „demony”, które są we mnie. Polem bitwy będzie każda pokusa, moje rozmaite wady i moje lenistwo. Bojować będę musiał także ze światem. Nie gardząc nim czy go nienawidząc, lecz strzegąc własnego serca, aby bezrefleksyjnie nie skłaniało się ku wszystkiemu, co świat mi proponuje. W przemówieniu z okazji swoich urodzin, w kwietniu 2012 roku, Benedykt XVI mówił: „pojęcie Ecclesia militans – Kościoła wojującego – nie jest dziś modne. W rzeczywistości jednak coraz lepiej rozumiemy, że jest prawdziwe. Widzimy, że zło posługuje się w tym wieloma sposobami: okrutnymi, uciekając się do różnych form przemocy, ale też udaje dobro i w ten sposób narusza moralne fundamenty społeczeństwa (…) Idziemy naprzód. Pan powiedział: «Odwagi, Jam zwyciężył świat». Jesteśmy w «drużynie» Pana, a zatem w drużynie zwycięskiej” (https://www.gosc.pl/doc/1160521.Kosciol-wojujacy-pojecie-niemodne-lecz-prawdziwe?fbclid=IwAR3IXrp3V4_EeqBih848lQEWr27wb6F_QsX7V_qBcH8YG_7eGKFUKdiXc0s, dostęp 16.08.22.)

Komentarz do Ewangelii
Chociaż nie zawsze o tym Ewangelia jest również proroctwem. Nie tylko opisuje życie i czyny Jezusa, ale pokazuje również to, co będzie się działo z Jego Kościołem i Jego uczniami. Apokalipsa mówi o zbawionych, jako o tych, którzy „towarzyszą Barankowi, dokądkolwiek idzie” (Ap 14, 4). Los Jezusa jest zatem przepowiednią dla Kościoła i jego członków. To w nich Jezus żyje i umiera. W nich jest do końca czasów przyjmowany i odrzucany. W nich wielbiony i prześladowany. Kiedy więc Chrystus zapowiada swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie, przygotowuje uczniów nie tylko do własnej Kalwarii, ale również na to, co będzie spotykać ich samych.
To słowo dające nadzieję, szczególnie dzisiaj. Jeżeli cierpimy, widząc ogołocenie Kościoła, jeżeli napełnia nas niepokojem to, jak Kościół jest niszczony wewnętrznym zepsuciem i atakami świata – to Słowo powinno osuszyć nasze łzy. Oblubienica Baranka musi podzielić los Oblubieńca. To Jej, trudne dla nas do zrozumienia, przeznaczenie. Wielki Tydzień Jezusa był, po ludzku sądząc, sromotną porażką. Jednak przez to ogołocenie Syna Bożego zostaliśmy zbawieni. Kościołowi, który dziś doświadcza zamętu, prorokujący Jezus zapowiada zmartwychwstanie. Potrzeba więc spokoju, niewzruszonego trwania przy Bogu i troski przede wszystkim o czystość własnego serca. Oczyszczający ogień doświadczeń może jedynie zrodzić gorliwszą wspólnotę Ludu Bożego, wierzącego naprawdę. Wspólnotę nie letnich ludzi idących za tłumem, ale ludzi gotowych odpowiedzieć „za kogo uważają Jezusa”.
Komentarze zostały przygotowane przez o. Terencjana Krawca OFM

Święty Pio z Pietrelciny, prezbiter

Święty ojciec Pio

Francesco Forgione urodził się w Pietrelcinie (na południu Włoch) 25 maja 1887 r. Już w dzieciństwie szukał samotności i często oddawał się modlitwie i rozmyślaniu. Gdy miał 5 lat, objawił mu się po raz pierwszy Jezus. W wieku 16 lat Franciszek przyjął habit kapucyński i otrzymał zakonne imię Pio. Rok później złożył śluby zakonne i rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne. W 1910 r. przyjął święcenia kapłańskie. Już wtedy od dawna miał poważne problemy ze zdrowiem. Po kilku latach kapłaństwa został powołany do wojska. Ze służby został zwolniony ze względu na zły stan zdrowia. Pod koniec lipca 1916 r. przybył do San Giovanni Rotondo i tam przebywał aż do śmierci. Był kierownikiem duchowym młodych zakonników.

Ojciec Pio przed wizerunkiem Ukrzyżowanego20 września 1918 r. podczas modlitwy przed wizerunkiem Chrystusa ukrzyżowanego o. Pio otrzymał stygmaty. Na jego dłoniach, stopach i boku pojawiły się otwarte rany – znaki męki Jezusa. Wkrótce do San Giovanni Rotondo zaczęły przybywać rzesze pielgrzymów i dziennikarzy, którzy chcieli zobaczyć niezwykłego kapucyna. Stygmaty i mistyczne doświadczenia o. Pio były także przedmiotem wnikliwych badań ze strony Kościoła. W związku z nimi o. Pio na 2 lata otrzymał zakaz publicznego sprawowania Eucharystii i spowiadania wiernych. Sam zakonnik przyjął tę decyzję z wielkim spokojem. Po wydaniu opinii przez dr. Festa, który uznał, że stygmatyczne rany nie są wytłumaczalne z punktu widzenia nauki, o. Pio mógł ponownie publicznie sprawować sakramenty.

Ojciec Pio ze stygmatami na dłoniachOjciec Pio był mistykiem. Często surowo pokutował, bardzo dużo czasu poświęcał na modlitwę. Wielokrotnie przeżywał ekstazy, miał wizje Maryi, Jezusa i swojego Anioła Stróża. Bóg obdarzył go również darem bilokacji – znajdowania się jednocześnie w dwóch miejscach. Podczas pewnej bitwy w trakcie wojny, o. Pio, który cały czas przebywał w swoim klasztorze, ostrzegł jednego z dowódców na Sycylii, by usunął się z miejsca, w którym się znajdował. Dowódca postąpił zgodnie z tym ostrzeżeniem i w ten sposób uratował swoje życie – na miejsce, w którym się wcześniej znajdował, spadł granat.

Ojciec Pio odprawiający EucharystięWłoski zakonnik niezwykłą czcią darzył Eucharystię. Przez długie godziny przygotowywał się do niej, trwając na modlitwie, i długo dziękował Bogu po jej odprawieniu. Odprawiane przez o. Pio Msze święte trwały nieraz nawet dwie godziny. Ich uczestnicy opowiadali, że ojciec Pio w ich trakcie – zwłaszcza w momencie Przeistoczenia – w widoczny sposób bardzo cierpiał fizycznie. Kapucyn z Pietrelciny nie rozstawał się również z różańcem.

Ojciec Pio niedługo przed śmierciąW 1922 r. powstała inicjatywa wybudowania szpitala w San Giovanni Rotondo. Ojciec Pio gorąco ten pomysł poparł. Szpital szybko się rozrastał, a problemy finansowe przy jego budowie udawało się szczęśliwie rozwiązać. „Dom Ulgi w Cierpieniu” otwarto w maju 1956 r. Kroniki zaczęły się zapełniać kolejnymi świadectwami cudownego uzdrowienia dzięki wstawienniczej modlitwie o. Pio. Tymczasem zakonnika zaczęły powoli opuszczać siły, coraz częściej zapadał na zdrowiu. Zmarł w swoim klasztorze 23 września 1968 r. Na kilka dni przed jego śmiercią, po 50 latach, zagoiły się stygmaty.
W 1983 r. rozpoczął się proces informacyjny, zakończony w 1990 r. stwierdzeniem przez Kongregację Spraw Kanonizacyjnych jego ważności. W 1997 r. ogłoszono dekret o heroiczności cnót o. Pio; rok później – dekret stwierdzający cud uzdrowienia za wstawiennictwem o. Pio. Św. Jan Paweł II dokonał beatyfikacji o. Pio w dniu 2 maja 1999 r., a kanonizował go 16 czerwca 2002 r.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz

22 września – wspomnienie świętych Maurycego i Towarzyszy, męczenników

PIERWSZE CZYTANIE
Koh 1, 2-11
Nic nowego pod słońcem

Czytanie z Księgi Koheleta
Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami – wszystko jest marnością. Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem? Pokolenie przychodzi i pokolenie odchodzi, a ziemia trwa po wszystkie czasy. Słońce wschodzi i zachodzi, i na miejsce swoje śpieszy z powrotem, i znowu tam wschodzi. Ku południowi ciągnąc i ku północy zawracając, kolistą drogą wieje wiatr i znowu wraca na drogę swojego krążenia. Wszystkie rzeki płyną do morza, a morze wcale nie wzbiera; do miejsca, do którego rzeki płyną, zdążają one bezustannie. Każde mówienie jest wysiłkiem: nie zdoła człowiek wyrazić wszystkiego słowami. Nie nasyci się oko patrzeniem ani ucho napełni słuchaniem. To, co było, jest tym, co będzie, a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie, więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem. Jeśli jest coś, o czym by się rzekło: «Patrz, to coś nowego» – to przecież istniało to już w czasach, które były przed nami. Nie ma pamięci o tych, co żyli dawniej, ani też o tych, co będą kiedyś żyli, nie pozostanie wspomnienie u tych, co będą potem.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 90 (89), 3-4. 5-6. 12-13. 14 i 17 (R.: por. 1b)

Refren: Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką.

Obracasz w proch człowieka *
i mówisz: «Wracajcie, synowie ludzcy».
Bo tysiąc lat w Twoich oczach †
jest jak wczorajszy dzień, który minął, *
albo straż nocna.

Refren.

Porywasz ich, stają się niby sen poranny, *
jak trawa, która rośnie:
rankiem zielona i kwitnąca, *
wieczorem więdnie i usycha.

Refren.

Naucz nas liczyć dni nasze, *
byśmy zdobyli mądrość serca.
Powróć, Panie, jak długo będziesz zwlekał? *
Bądź litościwy dla sług Twoich!

Refren.

Nasyć nas o świcie swoją łaską, *
abyśmy przez wszystkie dni nasze
mogli się radować i cieszyć.
Dobroć Pana, Boga naszego, niech będzie nad nami †
i wspieraj pracę rąk naszych, *
dzieło rąk naszych wspieraj!

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
J 14, 6

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Ja jestem drogą i prawdą, i życiem.
Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 9, 7-9
Herod chce zobaczyć Jezusa

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Tetrarcha Herod posłyszał o wszystkich cudach zdziałanych przez Chrystusa i był zaniepokojony. Niektórzy bowiem mówili, że Jan powstał z martwych; inni, że zjawił się Eliasz; jeszcze inni, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał. A Herod mówił: «Jana kazałem ściąć. Któż więc jest ten, o którym takie rzeczy słyszę?» I starał się Go zobaczyć.
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Jezus objawił się, aby zniszczyć dzieła diabła i pokazał, że Królestwo Boże przejawia się w mocy. Głosił i nauczał z mocą, przemawiając tak, jak nigdy jeszcze nikt nie przemawiał. Czynił wielkie cuda i znaki wielkie, okazując władzę nad siłami natury.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Kohelet to biblijny mędrzec, który stał się na wieki ikoną pesymisty. Od pierwszych słów dzisiejszego czytania wziął nazwę literacki i malarski topos vanitas, wszechobecny w średniowieczu i popularny w baroku. Topos marności, a więc fascynacja śmiercią, przemijaniem i bezwartościowością rzeczy doczesnych. Oczywiście, lektura sentencji Koheleta może napawać zniechęceniem i wpędzać w zły nastrój. Czy jednak rzeczywiście Biblia uzasadnia przez jego słowa poczucie bezsensu życia i popadanie w rezygnację? Żadną miarą! Autor Księgi Koheleta przemawia z pozycji nie tyle człowieka zmęczonego życiem, co bogatego w życiowe doświadczenie. Świadomego, że przemijalność i kruchość rzeczy doczesnych z mocą podkreśla wielkość Tego, który jest Nieprzemijalny i Nieśmiertelny. Zaprasza nas więc ów Mędrzec do oparcia się na Bogu. Oparcia, którym nie będzie w stanie zachwiać to, co dzieje się wokół nas. Nie do smutku, a do wewnętrznego spokoju, odpornego na życiowe zawirowania. Echem dzisiejszego czytania są porady Ojców Pustyni, którzy promowali stoicką ideę apathei w wydaniu chrześcijańskim. To znaczy ideę wewnętrznej równowagi człowieka zjednoczonego z Bogiem, modlącego się i nie tracącego nadziei pod wpływem rozmaitych trudności.

Komentarz do psalmu
„Owszem, jestem prochem, ale kochanym, ukształtowanym przez Jego miłość, ożywionym przez Jego życiodajne tchnienie, zdolnym rozpoznać Jego głos i Mu odpowiedzieć”. Tak Papież Benedykt XVI tłumaczył wymowę prochu w Środę Popielcową 2010 roku (Awentyn, 17 II 2010). Ilekroć Słowo Boże przypomina człowiekowi o jego kruchości i nędzy, dzieje się tak nie, aby człowieka spostponować, lecz by podkreślić ogrom miłosierdzia Stwórcy. Przypominamy więc sobie dzisiaj, pod wpływem wersetów Psalmu 90, nasze rozmaite wysiłki, które spełzły na niczym. Nasze niespełnione marzenia i ambicje. Ruinę tego wszystkiego, co oparliśmy jedynie na własnych możliwościach. Czynimy tak nie po to, by nurzać się w depresji, lecz aby w obliczu tego, co trudne, jeszcze głośniej wołać do Boga. Jeszcze gorliwiej oprzeć się na Nim i Jemu zaufać. W końcu nasza osobista historia potwierdza słowa refrenu. Wspomnienie rozmaitych tarapatów, z których dzięki Bożej pomocy wyszliśmy, przypomina, że Bóg zawsze był dla nas skuteczną ucieczką.

Komentarz do Ewangelii
Tetrarcha Herod to bez wątpienia biblijny „czarny charakter”. Jego historia dostarcza jednak bezcennych wskazówek dla człowieka wierzącego czy poszukującego. Nie jest mu bowiem obojętna postać Jezusa, podobnie jak nie było mu obojętne przepowiadanie Jana Chrzciciela. Chrystus napawa go lękiem, intryguje, a nawet rodzi ciekawość. To dużo. Bez względu czy uczucia te przypiszemy działaniu Bożego Ducha, czy ludzkiej ciekawości. Wiemy, jak potoczyły się losy zepsutego do szpiku kości króla. Przeszedł do historii jako morderca Jana i ten, który wzgardził Chrystusem. Nie mniej, uczucia jakie sprowokował w nim Jezus, to bardzo dużo. Więcej niż obojętność, z jaką wielu ludzi odnosi się do Boga. Więcej niż ateizm czy pogarda dla spraw ducha, właściwa tak wielu ludziom. Przecież samym sobie możemy życzyć takiej wrażliwości na Słowo, która wprawi w drżenie nasze serca.
Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam jednak, że to nie wystarczy. Można Jezusa znać, studiować Jego słowa, w jakiś nawet sposób brać je sobie do serca. Dopóki jednak, nie obierzemy Go za Pana naszego życia, póki nie podejmiemy wysiłku wcielania Jego nauki w życie – nie będziemy ludźmi wierzącymi naprawdę. Nie uczucia i wzruszenia więc są znakiem naszej chrześcijańskiej dojrzałości, a wciąż na nowo podejmowane próby dopasowania naszych życiowych postaw do Jego świętej woli.
Komentarze zostały przygotowane przez o. Terencjana Krawca OFM

Święci Maurycy i Towarzysze, męczennicy

Święty Maurycy

Według relacji biskupa Eucheriusza z Lyonu, Maurycy był jednym z dowódców rzymskiej Legii Tebańskiej, w której żołnierzami byli chrześcijanie. Legion ten, dowodzony przez trzech świętych: centuriona (setnika) Maurycego, campiductora (chorążego) Eksuperiusza i senatora (stratega) Kandyda, stacjonował w Agaunum (dziś St-Maurice w Szwajcarii). Około 290 roku przed jedną z bitew zażądano, aby żołnierze złożyli pogańskim bogom ofiarę. Na to nie pozwalało im sumienie. Maurycy wraz z legionistami, w liczbie około 6 tysięcy, stanowczo odmówił, mówiąc: „Jesteśmy gotowi walczyć za ojczyznę, gdzie tylko zajdzie tego potrzeba. Jesteśmy również gotowi modlić się do Pana Boga o zwycięstwo. Jednak składać ofiar bożkom nie możemy, gdyż byłoby to bałwochwalstwem”. Wtedy cesarz Maksymilian nakazał otoczyć legion i zdziesiątkować go. Legion nie poddał się. Wybito wszystkich, do ostatniego żołnierza, wśród nich Maurycego, Eksuperiusza i Kandyda.
Święty MaurycyNa miejscu nekropolii męczenników Teodor, biskup Octodurum, wybudował kaplicę (IV w). Wydarzenie to opisał św. Grzegorz z Tours (+ 594) w swojej Historii Franków. Następnie wzniesiono klasztor, przy którym z czasem powstało potężne opactwo, skupiające 900 mnichów. Niebawem wokół opactwa powstało miasto St-Maurice. Badania archeologiczne potwierdziły istnienie kaplicy oraz jamy grobowej, jednak nie wyjaśniono jeszcze w pełni okoliczności męczeństwa.
W roku 961 relikwie św. Maurycego przewieziono do Ratyzbony (Regensburga), a stąd do Magdeburga. Cześć św. Maurycego szerzył szczególnie gorliwie św. Lambert (+ ok. 705) oraz św. Uldaryk (+ 973), biskup Magdeburga. Stąd też Maurycy odbierał szczególną cześć w cesarstwie niemieckim. Podczas koronacji cesarze otrzymywali do rąk włócznię św. Maurycego. W grocie włóczni, wedle legendy, tkwił gwóźdź z krzyża Chrystusowego. Kopię tej włóczni podarował cesarz Otto III królowi Bolesławowi Chrobremu podczas zjazdu gnieźnieńskiego w roku 1000. Gest ten był uznaniem niezależności księcia polskiego i przyzwoleniem na koronację. Kopia ta, będąca pierwszym polskim insygnium koronacyjnym, znajduje się w skarbcu wawelskim (do naszych czasów zachował się sam grot włóczni).
Św. Maurycy jest patronem zakonu św. Maurycego, cesarskiego domu Ottonów, królestwa Burgundii, Longobardów, miast: Einsiedeln, Magdeburga i Valais; ponadto także farbiarzy, kapeluszników, piechoty, rycerstwa i żołnierzy.

W ikonografii św. Maurycy przedstawiany jest jako ciemnoskóry mężczyzna w krótkiej tunice żołnierza. Jego atrybuty to: gałązka palmowa, flaga i lanca, koń, miecz, sztylet, tarcza, tarcza z orłem.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz

21 września – Święto św. Mateusza, apostoła i ewangelisty

PIERWSZE CZYTANIE
Ef 4,1-7.11-13
Chrystus ustanowił Apostołów

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Efezjan
Bracia: Zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój. Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani w jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który jest i działa ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich. Każdemu zaś z nas została dana łaska według miary daru Chrystusowego. I On ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami dla przysposobienia świętych do wykonywania posługi, celem budowania Ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa.
Oto słowo Boże

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 19,2-3.4-5

Refren: Po całej ziemi ich głos się rozchodzi.

Niebiosa głoszą chwałę Boga,
dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon.
Dzień opowiada dniowi,
noc nocy przekazuje wiadomość.

Nie są to słowa ani nie jest to mowa,
których by dźwięku nie usłyszano:
Ich głos się rozchodzi po całej ziemi,
ich słowa aż po krańce świata.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ

Alleluja, alleluja, alleluja

Ciebie, Boże, chwalimy, Ciebie, Panie, wysławiamy,
Ciebie wychwala przesławny chór Apostołów.

Alleluja, alleluja, alleluja

EWANGELIA
Mt 9,9-13
Powołanie Mateusza

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza
Gdy Jezus wychodził z Kafarnaum, ujrzał człowieka siedzącego w komorze celnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną”. On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami.Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?” On, usłyszawszy to, rzekł: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: «Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary». Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”.
Oto słowo Pańskie

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Chrystus powołuje do służby, a nie do panowania. Wybrał nas i przeznaczył, abyśmy szli i przynosili owoc miłosierdzia, pochylając się nad tymi, którzy się źle mają… Chrystus nie przyszedł do dumnych z powodu swojej prawości, ale przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Zwykliśmy termin „powołanie” rezerwować dla wybranych jedynie profesji. I tak, mówimy o powołaniu do kapłaństwa lub zakonu czy o lekarzach bądź nauczycielach „z powołania”. Święty Paweł tymczasem przypomina Efezjanom prawdę podstawową: każdy ochrzczony jest obdarowany powołaniem! Chodzi oczywiście o powołanie do świętości, do zażyłej relacji z Bogiem. Rzecz warta nieustannego przypominania, szczególnie gdy termin ów wydawałby się nam zbyt górnolotny. Tak w końcu zazwyczaj bywa. Świętość kojarzy nam się z ekskluzywną grupą ludzi obdarzonych przez Boga wyjątkowymi darami. Nawet, jeśli o niej marzymy, zdarza się nam dochodzić do wniosku, że łatwiej byłoby zostać świętym, gdyby przyszło się na świat w innych czasach, innej rodzinie, innych warunkach. Gdybyśmy wstąpili do zakonu, nie musieli troszczyć się o byt swojej rodziny, zajmować się codziennymi troskami. I tak dalej, i tak dalej…
Paweł przestrzega przed podobnymi urojeniami, pokusami. Przypomina, że każdemu została dana łaska odpowiednia do jego stanu. Nie chodzi więc o to, by będąc żoną i matką, przesiadywać godzinami w kościele. Albo, będąc zakonnikiem – szukać, pod pretekstem zbawiania świata, rozmaitych aktywności. Nasze osobiste powołanie jest indywidualną drogą do świętości. Nie musimy wzdychać do rzeczy nieosiągalnych. Wystarczy z miłością i jak najsolidniej wypełniać swoje życiowe obowiązki.

Komentarz do psalmu
Zazdrościmy nie raz tym, w których życiu Bóg zainterweniował w jakiś cudowny sposób. Wydaje się nam, że wierzylibyśmy mocniej, gdyby było nam dane na własne oczy zobaczyć jakiś cud. Oczekujemy znaków i dowodów, chcielibyśmy empirycznie doświadczyć działania Boga. Psalmista tymczasem sprowadza nas dziś na ziemię. Otóż: nie pozna i nie doświadczy Boga ten, kto nie potrafi zauważyć konkretnych znaków Jego działania wokół siebie. A nie są nimi wcale spektakularne wydarzenia. Nie głos rozlegający się z nieba czy pioruny bijące w grzeszników. Sama natura wyśpiewuje nieustannie hymn pochwały Tego, który ją stworzył. Jest znakiem Jego obecności i potęgi. Dopiero prosty zachwyt nad pięknem świata, wdzięczność za to, do czego już być może przywykliśmy, otworzy nasze oczy. Gdy przestaniemy wciąż oczekiwać nie wiadomo czego, a zaczniemy doceniać to, co mamy – nasze serca będą zdolne doświadczyć Boga.
Mówi się o ludziach, dla których szklanka jest do połowy pełna oraz tych, według których jest do połowy pusta. Jeśli zabraknie nam odpowiedniego nastawienia – zgorzkniejemy. Możemy tak zatracić się w negatywnym i pretensjonalnym podejściu do życia, że zniszczymy relację i z Bogiem, i z innymi ludźmi. Warto zatem otworzyć się na dobro. Zauważać je wokół siebie i doceniać. Nawet tak proste rzeczy jak piękno stworzenia. Takie właśnie drobne znaki są głosem, który „rozchodzi się po całej ziemi”.

Komentarz do Ewangelii
Człowiek lubi podziały. Na dobrych i złych, bogatych i biednych, prawicowych i lewicowych. Trudno zresztą wyobrazić sobie bez nich świat – jest to jakaś konsekwencja różnorodności. Źle jednak, gdy podsycamy je religijnym uzasadnieniem.
Dzisiejsza ewangelia, źle zrozumiana, mogłaby posłużyć takiej retoryce. Wydaje się bowiem, że Jezus wprowadza kategoryczny podział na grzeszników i sprawiedliwych. Afirmuje jednocześnie tych pierwszych. Chodzi tymczasem nie tyle o sprawiedliwych, co o pyszałków, którzy się za takowych uważają. Postawa Chrystusa i historia Mateusza przypominają, że każdy z nas jest grzesznikiem. Słabym człowiekiem: niegodnym relacji z Bogiem, a jednak do niej zaproszonym. Dobrze zobaczyć w Mateuszu samego siebie, aby nie zapomnieć, że wiara jest niezasłużoną przez nas łaską. Że z miłości Bóg obdarowuje nas miłosierdziem. Póki o tym nie zapomnimy, będziemy wyrozumiali wobec słabości innych. Pomni na to, że nam również wiele darowano. Gdy uznamy siebie za sprawiedliwych – zaczniemy gardzić tymi, których uznamy za gorszych od siebie i mniej godnych Boga niż my.
Komentarze zostały przygotowane przez o. Terencjana Krawca OFM

Święty Mateusz, Apostoł i Ewangelista

Święty Mateusz

Ewangeliści Marek i Łukasz nazywają Mateusza najpierw „Lewi, syn Alfeusza” (Mk 2, 14; Łk 5, 27), dopiero później w innych miejscach wymieniane jest imię Mateusz. Prawdopodobnie Chrystus powołując Lewiego nadał mu imię Mateusz. Imię to nie należy do często spotykanych w Piśmie świętym. Pochodzi ono z hebrajskiego Mattaj lub Mattanja, co po polsku oznacza „dar Boga” (Teodor, Deusdedit, Bogdan).
Mateusz był Galilejczykiem. Jego pracą było pobieranie ceł i podatków w Kafarnaum, jednym z większych handlowych miasteczek nad jeziorem Genezaret. Pobierał tam opłaty za przejazdy przez jezioro i przewóz towarów.

Nawrócenie świętego MateuszaW Palestynie pogardzano celnikami właśnie z tego powodu, że ściągali opłaty na rzecz Rzymian. Ich pracę rozumiano jako wysługiwanie się okupantom. Celnicy słynęli również z żądzy zysku, nieuczciwie czerpali korzyści z zajmowanego stanowiska. Uważano ich za grzeszników i pogan. Przebywający wśród celników stawał się nieczysty i musiał poddawać się przepisowym obmyciom. Z tego środowiska wywodził się Mateusz. Wydaje się, że był nawet kierownikiem i naczelnikiem celników w Galilei.
Chociaż celnicy tak często są w Ewangelii nazywani grzesznikami (Mt 9, 11; 11, 19; Mk 2, 15. 16; Łk 3, 12; 5, 29-30; 7, 34; 15, 12; 19, 2), to jednak Pan Jezus odnosił się do nich życzliwie: odwiedzał ich (Łk 19, 9-10; Mt 9, 10-11), nawet z nimi jadał (Łk 5, 29-33), jednego z nich uczynił bohaterem przypowieści (Łk 18, 9-14). Nie zachęcał jednak do łupienia innych. Jego delikatność i miłosierdzie raczej pobudzały celników do umiaru i nawrócenia (Łk 19, 8). Kiedy Żydzi postawili zarzut: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?” – Chrystus wypowiedział znamienne słowa: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają… Bo nie przyszedłem powoływać sprawiedliwych, ale grzeszników”. Słowa te przekazał w swojej Ewangelii właśnie św. Mateusz (Mt 9, 12-13).
O młodzieńczym życiu Mateusza nie wiemy nic. Spotykamy się z nim po raz pierwszy dopiero w Kafarnaum, kiedy Chrystus zastał go w komorze celnej i powołał na swojego Apostoła. To wezwanie odbyło się po cudownym uzdrowieniu paralityka, którego spuszczono przez otwór zrobiony w suficie mieszkania (Mt 9, 1-8). O tym cudzie musiał dowiedzieć się i Mateusz, gdyż natychmiast rozniosły go setki ust. Być może Mateusz słuchał wcześniej mów pokutnych Jana Chrzciciela. Na wezwanie Chrystusa zostawił wszystko i poszedł za Nim. Nawrócony, zaprosił do swego domu Jezusa, Jego uczniów i swoich przyjaciół: celników i współpracowników. W czasie uczty faryzeusze zarzucili Chrystusowi, że nie przestrzega Prawa. Ten jednak wstawił się za swoimi współbiesiadnikami. Odtąd Mateusz pozostał już w gronie Dwunastu Apostołów.
O powołaniu Mateusza na Apostoła piszą w swoich Ewangeliach także św. Marek i św. Łukasz (Mk 2, 13-17; Łk 5, 27-32). Jest to jednak równocześnie pierwsza i ostatnia osobna wzmianka o nim w Piśmie świętym. Potem widzimy go jedynie w spisach ogólnych na liście Apostołów (Mt 10, 3; Mk 3, 18; Łk 6, 15; Dz 1, 13). W katalogach Apostołów figuruje on na miejscu siódmym lub ósmym.

Święty MateuszPo Wniebowstąpieniu Chrystusa Mateusz przez jakiś czas pozostał w Palestynie. Apostołował wśród nawróconych z judaizmu. Dla nich też przeznaczył napisaną przez siebie księgę Ewangelii. Napisał ją między 50 a 60 rokiem, najprawdopodobniej ok. 55 r. Starał się w niej wykazać, że to właśnie Chrystus jest wyczekiwanym od dawna Mesjaszem, że na Nim potwierdziły się proroctwa i zapowiedzi Starego Testamentu. Najstarsza tradycja kościelna za autora pierwszej Ewangelii zawsze uważała Mateusza. Twierdzą tak m.in. Papiasz, biskup Hierapolis, Klemens Aleksandryjski, Orygenes i Ireneusz. Pierwotnie Ewangelia według św. Mateusza była napisana w języku hebrajskim lub aramejskim; nie wiadomo, kto i kiedy przetłumaczył ją na język grecki. Nie zachowały się żadne ślady oryginału, tylko grecki przekład. Tłumacze pozostawili część słownictwa aramejskiego, chcąc zachować tzw. ipsissima verba Iesu – najbardziej własne słowa Jezusa.
Mateusz przekazał wiele szczegółów z życia i nauki Jezusa, których nie znajdziemy w innych Ewangeliach: np. rozbudowany tekst Kazania na Górze, przypowieść o kąkolu, o ukrytym skarbie, o drogocennej perle, o dziesięciu pannach. On jeden podał wydarzenie o pokłonie Magów i rzezi niewiniątek, o ucieczce do Egiptu, a także wizję sądu ostatecznego.
Mateusz udał się później między pogan. Ojcowie Kościoła nie są zgodni dokąd. Wyliczają Etiopię, Pont, Persję, Syrię i Macedonię. Najbardziej prawdopodobna jest jednak Etiopia. Relikwie Mateusza miały być przewiezione ze Wschodu do Paestum (Pasidonii) w Italii. Jego ciało przewieziono do Italii w X w. Znajduje się ono obecnie w Salerno w dolnym kościele, wspaniale ozdobionym marmurami i mozaikami. Miejsce to nie stało się jednak powszechnie znanym sanktuarium. Mateusz uznawany jest za męczennika.
Z apokryfów o Mateuszu dochowały się jedynie tzw. Ewangelia (inna, oczywiście) i Dzieje. Pierwszy utwór nieznanego autora pochodzi z VI w. i zdradza duże zapożyczenie w Protoewangelii Jakuba (aż 24 rozdziały są niemal identyczne). Pozostałe rozdziały tej Pseudo-ewangelii zawierają w sobie tak wiele cudowności i legend, że nie stanowią wiarygodnego źródła.

W ikonografii św. Mateusz przedstawiany był w postaci młodzieńca, później – zwłaszcza w sztuce bizantyjskiej – jako siwowłosy, stary mężczyzna. W sztuce zachodniej od czasów średniowiecza dominuje obraz silnie zbudowanego, brodatego mężczyzny w średnim wieku. Ubrany bywa w tradycyjną długą, białą suknię apostolską i w tunikę. Bywa także ukazywany w postawie siedzącej, kiedy pisze – przy nim stoi anioł, przekazujący natchnienie. Jego atrybutami są: księga i pióro, miecz lub halabarda, postać uskrzydlonego młodzieńca, sakwa z pieniędzmi u stóp, torba podróżna.

Zobacz także:
  •  Jonasz, prorok
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , , | Dodaj komentarz

20 września – wspomnienie świętych męczenników Andrzeja Kim Tae-gŏn, prezbitera, Pawła Chŏng Ha-sang i Towarzyszy

PIERWSZE CZYTANIE
Prz 21, 1-6. 10-13
Pouczenia Mądrości

Czytanie z Księgi Przysłów
Serce króla – kanały wody w ręku Pana, zwraca je tam, dokąd sam zechce. Każdego droga jest prawa w jego oczach, lecz Pan osądza serca.
Przestrzeganie prawa i sprawiedliwości lepsze dla Pana niż krwawe ofiary.
Wyniosłe oczy i harde serce – ta lampa występnych jest grzechem.
Zamiary pracowitego prowadzą do zysku, a wszystkich śpieszących się – do straty.
Nabywanie skarbów językiem kłamliwym to słabnący oddech szukających śmierci.
Dusza występnego pragnie zła, bliźni w jego oczach nie znajduje łaski.
Gdy karzą szydercę, mądrzeje naiwny, gdy pouczają mądrego, on wiedzy nabywa.
Sprawiedliwy ma wgląd w dom bezbożnego, sprowadza zło na bezbożnych.
Kto uszy zatyka na krzyk ubogiego, sam będzie wołał, lecz nie otrzyma odpowiedzi.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 119 (118), 1 i 27. 30 i 34. 35 i 44 (R.: por. 35a)

Refren: Prowadź mnie, Panie, ścieżką Twych przykazań.

Błogosławieni, których droga nieskalana, *
którzy postępują zgodnie z Prawem Pańskim.
Pozwól mi zrozumieć drogę Twych przykazań, *
abym rozważał Twoje cuda.

Refren.

Wybrałem drogę prawdy, *
pragnąc Twych wyroków.
Ucz mnie, bym przestrzegał Twego Prawa *
i zachowywał je całym sercem.

Refren.

Prowadź mnie ścieżką Twoich przykazań, *
bo radość mi przynoszą.
A Prawa Twego zawsze strzec będę, *
po wieki wieków.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. Łk 11, 28

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego
i zachowują je wiernie.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 8, 19-21
Krewni Chrystusa

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Przyszli do Jezusa Jego Matka i bracia, lecz nie mogli dostać się do Niego z powodu tłumu. Oznajmiono Mu: «Twoja Matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą». Lecz On im odpowiedział: «Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Bez wiary nie można podobać się Bogu. Wiara zaś jest ze słuchania Słowa Bożego. Bogu podobają się ci, którzy słuchają Słowa Bożego i wypełniają je. Słowo Boże uczy nas mądrości wiodącej ku zbawieniu przez wiarę w Jezusa Chrystusa.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
To w istocie trudne zadanie – być człowiekiem duchowym według woli Jedynego Boga. W pewnym sensie Jego wymagania sprzeciwiają się ludzkiej naturze. I to nie tylko dlatego, że ukrzyżować mamy wrodzony każdemu człowiekowi egoizm. Wydaje się wszakże, że zmysł religijny, wpisany w naszą naturę, skłania nas przede wszystkim do kultu ofiarniczego, swego rodzaju handlu z Panem Bogiem. Historia i archeologia uświadamiają nam tę prawdę wystarczająco. Od kiedy tylko człowiek zaczął wyznawać jakąkolwiek wiarę w istoty nadprzyrodzone (bóstwa, duchy opiekuńcze, demony), odczuwał wewnętrzne przynaglenie do składania im ofiar. Powszechne było przekonanie, że bóstwo można „udobruchać” przez złożenie mu w dani płodów ziemi, zwierząt czy nawet ludzi. Bóg Izraela tymczasem, chociaż żąda kultu liturgicznego, zastrzega wielokrotnie, że on nie wystarczy. Sercem dzisiejszego pierwszego czytania jest to właśnie stwierdzenie: postępowanie uczciwe i prawe milsze dla Pana niż krwawa ofiara.
Autor natchniony ukazuje uczciwe postępowanie nie tylko jako sposób na zdobycie przychylności Boga, ale czyni je także programem udanego i szczęśliwego życia. Nie tylko więc strach przed Bożą karą czy pragnienie Jego nagrody ma nas motywować do uczciwości i empatii względem innych. Ważna jest również świadomość, że moja pracowitość w walce z egoizmem przynosi już tu i teraz wymierny zysk, jakim jest wewnętrzny pokój.

Komentarz do psalmu
Papież Franciszek w adhortacji o głoszeniu Ewangelii we współczesnym świecie przestrzega przed postawą człowieka, który liczy tylko na własne siły i stawia siebie wyżej od innych, ponieważ zachowuje określone normy (Evangelii gaudium 119). Rzeczywiście, przeświadczenie, że sobie samemu zawdzięczamy wszystko, co osiągnęliśmy, rodzić może lekceważenie czy nawet pogardę wobec innych. Samouwielbienie i arogancja człowieka przekonanego o własnej doskonałości nie mają nic wspólnego z chrześcijaństwem. Papież porównuje takie myślenie do herezji pelagianizmu.
Co więc robić, aby w owo myślenie nie popaść? Czy powinniśmy udawać, że nie mamy powodów do dumy nawet wówczas, gdy coś nam się udaje? Bynajmniej. Odpowiedzi udziela nam dzisiejszy psalm responsoryjny. Warto uczynić go swoją modlitwą i błogosławić Boga, dzięki którego łasce udaje się nam trwać w dobrym. To On bowiem pozwala nam rozumieć swoje Słowo, sprawia, że dotyka Ono naszych serc. On nas nieustannie, z ojcowską miłością, poucza. On nas prowadzi i chroni przed upadkiem, a gdy upadniemy – przygarnia nas z miłością. Pochwały Boga, zawarte w Psalmie 119, pomagają nam nie stracić świadomości tego, o czym mówił również Chrystus: beze Mnie nic nie możecie uczynić (J 15, 5).
Nie ma więc nic złego w dostrzeganiu dobra, które uczyniliśmy. Ważne tylko, by całej zasługi nie przypisywać samemu sobie.

Komentarz do Ewangelii
Scena opisana w dzisiejszej Ewangelii w pierwszej chwili może zadziwić. Oto Jezus wydaje się być niezwykle szorstki wobec swojej Matki. Zamiast natychmiast udać się na spotkanie z Maryją lub zaprosić Ją bliżej siebie, On chwali lud słuchający Jego Słowa. Jakby zupełnie lekceważył swoich krewnych. Tak jednak możemy myśleć jedynie po powierzchownej lekturze tego tekstu. W rzeczywistości zawiera on dwie bardzo istotne pochwały. Najpierw samej Maryi! Czyż bowiem nie jest Ona najdoskonalszą słuchaczką nauki Chrystusa i wzorem jej wypełniania? Dzisiejsza Ewangelia więc pokazuje Ją jako godną podwójnej czci: ze względu na Boże macierzyństwo i osobistą świętość.
Wreszcie, każdy słuchający Bożego Słowa i próbujący Nim żyć, zostaje przez Jezusa niesamowicie uczczony. Zrównuje go On niemal w godności ze swoją Matką. Czy można wyobrazić sobie większy komplement?
Dobrze jest również wziąć Je sobie do serca, jeśli chce się być prawdziwym czcicielem Maryi. Pobożności maryjnej nie możemy ograniczyć do odmawiania różańca i kultu Jej wizerunków. Naśladowca Matki Bożej kocha Słowo Jej Syna, pragnie Go, poznaje Je i stara się Nim żyć.
Komentarze zostały przygotowane przez o. Terencjana Krawca OFM

Święci męczennicy Andrzej Kim Tae-gŏn, prezbiter,
Paweł Chŏng Ha-sang i Towarzysze

Święty Andrzej Kim Tae-gŏn

Andrzej Kim Tae-gŏn był pierwszym kapłanem koreańskim. Urodził się w 1821 r. w koreańskiej prowincji Tcziong-Czu w rodzinie katolickiej. Jego pradziadek, Pius Kim Chin-hu, z powodu wiary spędził ponad 10 lat w więzieniu, gdzie zmarł, a jego ojciec, bł. Ignacy Kim, zginął w czasie prześladowań w roku 1839 (został beatyfikowany w 1925 r.). Po chrzcie, który Andrzej przyjął mając 15 lat, przebył kilkaset kilometrów do seminarium w Makao (Chiny). Po sześciu latach zdołał wrócić do swojego kraju poprzez Mandżurię. W tym samym roku przebył Morze Żółte i w Szanghaju w 1845 r. przyjął święcenia kapłańskie. Został skierowany do przygotowania bezpiecznej przeprawy wodnej dla misjonarzy chrześcijańskich, tak aby udało im się ujść straży granicznej. Andrzej został aresztowany i po torturach ścięty niedaleko stolicy swojego kraju, Seulu, 16 września 1846 r.

Święty Paweł Chŏng Ha-sangPaweł Chŏng Ha-sang był współpracownikiem i tłumaczem kapłanów. Przez dwadzieścia lat przewodził wspólnocie chrześcijańskiej w Korei. W wieku 44 lat jako kleryk seminarium poniósł śmierć męczeńską, ścięty mieczem 22 kwietnia 1839 r.

Chrześcijaństwo dotarło do Korei podczas japońskiej inwazji w 1592 r., kiedy to ochrzczono zaledwie kilku Koreańczyków (prawdopodobnie dokonali tego katoliccy żołnierze japońscy). Ewangelizacja była utrudniona, ponieważ Korea przez wiele dziesiątków lat całkowicie izolowała się od innych państw. Jedynym kontaktem ze światem była doroczna wyprawa oficjalnej delegacji do Pekinu, z urodzinowymi życzeniami dla chińskiego cesarza. W jednej z takich ekspedycji uczestniczył niejaki Li Sung-Hun. W Chinach spotkał jezuickich misjonarzy, zafascynował się ich nauczaniem, przyjął chrzest, przybierając imię Piotr. W 1784 roku wrócił do ojczyzny, szmuglując tyle chrześcijańskiej – pisanej po chińsku – literatury, ile tylko zdołał. Ochrzcił pierwszych uczniów. Wokół nich zaczęła gromadzić się potajemnie chrześcijańska wspólnota, która bardzo szybko zaczęła się rozrastać. Sami świeccy, bez udziału nawet jednego duchownego, wprowadzili chrześcijaństwo do swojego kraju i stali się pierwszymi misjonarzami. Wiara umacniała się i szerzyła przez lekturę Biblii i książek katolickich, które tłumaczono z chińskiego na koreański. Kiedy dwanaście lat później udało się na teren Korei przedostać chińskiemu księdzu, zastał on tam już około 4 tys. chrześcijan – żaden z nich dotąd nie widział nigdy kapłana. Siedem lat później chrześcijan w Korei było już prawie 10 tys. Wolność religijną wprowadzono dopiero w 1887 r., po podpisaniu traktatu z Francją. W XIX w. poniosło śmierć męczeńską 3 biskupów katolickich, 10 kapłanów i ponad 10 tys. wiernych. Z nich tylko część dostąpiła chwały ołtarzy.

Męczennicy koreańscyŚw. Jan Paweł II podczas swojej wizyty apostolskiej w Korei w 1984 r. kanonizował, oprócz Andrzeja Kim Tae-gŏn i Pawła Chŏng Ha-sang, także 98 Koreańczyków i trzech misjonarzy francuskich, którzy ponieśli śmierć męczeńską pomiędzy 1839 a 1867 rokiem. Wśród nich byli biskupi i księża; większość z nich jednak to ludzie świeccy (47 kobiet i 45 mężczyzn).
Wśród męczenników koreańskich była m.in. 26-letnia Kolumba Kim. Została ona umieszczona w więzieniu, gdzie przypalano ją za pomocą gorących narzędzi i rozżarzonych węgli. Wraz ze swoją siostrą, Agnieszką, były trzymane przez dwa dni w jednej celi z osądzonymi już przestępcami, czekającymi na wykonanie wyroku. Obie zostały ścięte. Inny męczennik, 13-letni chłopiec, Piotr Ryou, był tak mocno umęczony, że mógł ściągać z siebie skórę, a następnie rzucać nią w sędziów. Został uduszony. Protazy Chong, 41-letni szlachcic, po uwięzieniu wyparł się wiary i został uwolniony. Wkrótce jednak wrócił, przyznał się ponownie do Jezusa i został zamęczony.
W Korei Płd. w ciągu ostatnich dziesięcioleci niezwykle dynamicznie wzrasta liczba chrześcijan. Dzisiaj Kościół katolicki w Korei Płd. liczy około 4 milionów wyznawców, żyjących w 19 diecezjach (9 proc. ludności). Każdego roku sakrament chrztu przyjmuje około 150 tys. dorosłych.
Zagadką jest natomiast to, co działo się i dzieje z wierzącymi w Korei Płn., rządzonej przez reżim komunistyczny. Oficjalnie nie ma tam ani jednego katolickiego księdza. Liczbę katolików szacuje się dzisiaj na 3-4 tysiące. Św. Jan Paweł II nazwał ich Kościołem milczenia.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz

19 września – wspomnienie świętego Józefa z Kupertynu, prezbitera

PIERWSZE CZYTANIE
Prz 3, 27-35
Pouczenia o życiu społecznym

Czytanie z Księgi Przysłów
Nie odmawiaj dobra uprawnionemu, gdy masz możliwość działania. Nie mów bliźniemu: «Idź i wróć, dam jutro», gdy możesz dać zaraz. Nie spiskuj przeciw bliźniemu, jeśli mieszka obok ciebie beztrosko. Nie sprzeczaj się z nikim niesłusznie, jeśli ci zła nie wyrządził. Nie zazdrość gwałtownikowi, nie skłaniaj się ku jego drogom. Bo Pan się brzydzi przewrotnym, a z wiernymi obcuje przyjaźnie. Przekleństwo Pana na domu bezbożnych, On błogosławi mieszkanie prawych. On się naśmiewa z szyderców, a pokornym udziela swej łaski. Mądrzy dostąpią chwały, udziałem głupich jest hańba.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 15 (14), 1b-2. 3 i 4b. 4c-5 (R.: por. 1b)

Refren: Prawy zamieszka w domu Twoim, Panie.

Kto będzie przebywał w Twym przybytku, Panie, *
kto zamieszka na Twej górze świętej?
Ten, kto postępuje nienagannie, działa sprawiedliwie *
i mówi prawdę w swym sercu.

Refren.

Kto swym językiem oszczerstw nie głosi, *
kto nie czyni bliźniemu nic złego
i nie ubliża swoim sąsiadom, *|
ale szanuje tego, który oddaje cześć Bogu.

Refren.

Kto dotrzyma przysięgi niekorzystnej dla siebie, *
kto nie daje swych pieniędzy na lichwę
i nie da się przekupić przeciw niewinnemu. *
Kto tak postępuje, nigdy się nie zachwieje.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Mt 5, 16

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi,
aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 8, 16-18
Przypowieść o lampie

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus powiedział do tłumów: «Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz umieszcza na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą. Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło. Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą nawet to, co mu się wydaje, że ma».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Jezus nakazał, aby Ewangelia była rozgłaszana po całej ziemi, wszystkim narodom, jest ona bowiem mocą Bożą niosącą zbawienie każdemu, kto uwierzy. Jezus jest światłością świata. Tylko w Nim jest zbawienie. Kto uwierzy, ten mówi, nie może milczeć o zbawicielu świata.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Chociaż kłuje nas w oczy religijność fasadowa i zakłamana, wiemy jednak, że można tak żyć i wierzyć. W końcu topos włoskiego mafioso – pobożnego katolika wszedł do kanonu światowego kina. Wiemy, co stare polskie porzekadło mówi o człowieku modlącym się pod figurą. Dostrzegamy niekiedy z niesmakiem, jak instrumentalnie traktują wiarę i obnoszenie się nią rozmaite osobistości życia publicznego. Podobne przykłady można by mnożyć. Pytanie tylko: czy mam koncentrować się przede wszystkim na cudzym zakłamaniu, czy raczej zajrzeć do własnego serca?
Intymny zwrot Synu mój, rozpoczynający dzisiejsze pierwsze czytanie, zdaje się zapraszać słuchacza do wzięcia zawartych w nim porad do swojego serca właśnie. Odnoszące się do rozmaitych przestrzeni mojego życia zalecenia są bardzo konkretne, nawet skrupulatne. Pokazują, w kim Pan ma szczególne upodobanie oraz co dzieje się z życiem człowieka, który z Nim obcuje. Podkreślają też dobitnie jedną jeszcze prawdę. Przypominają, że dwa przykazania miłości są ze sobą nierozerwalnie sprzęgnięte. Nawzajem się warunkują; jedno wypływa z drugiego. Księga Przysłów więc, podobnie jak wczoraj prorok Amos, piętnuje przewrotność ludzkiego serca. Słownik języka polskiego definiuje ów termin, jako maskowanie prawdziwych motywów działania (https://sjp.pl/przewrotno%C5%9B%C4%87?fbclid=IwAR0EL35L1brsgiPh4Eo9_4B4IjyyQP8gJONwN7jRU2ZKE5C75-Y5JcKAvwQ, dostęp 16.08.22.) Przewrotny jest więc ten, komu wiara potrzebna jest tak na prawdę do poprawy własnego samopoczucia. Ten, który z pobożności uczynił fasadę, nie korespondującą w ogóle z tym, co kryje w swym wnętrzu. Ten, który nie zamierza nawet ani nie próbuje z jej pomocą wykuć podstawowych cech człowieka Bożego: uczciwości i wrażliwości.

Komentarz do psalmu
Zagadnienie wierności w rzeczach małych poruszył sam Jezus, jak czytamy w szesnastym rozdziale Ewangelii wg św. Łukasza. Nie bez znaczenia jest bowiem nasza codzienna, dotykająca prozaicznych zupełnie zagadnień, walka duchowa. W takich właśnie – banalnych na pozór – sytuacjach, rzeźbimy naszą religijną sylwetkę. Z drobnostek przede wszystkim składa się nasza egzystencja. Jeśli zlekceważymy potrzebę wierności Bogu w owych błahych sprawach, nie ostoimy się w godzinie prawdziwej próby. Tylko codzienne opieranie się na Ewangelii i wprowadzanie Chrystusa do wszystkich absolutnie przestrzeni naszego życia, ukształtuje w nas nowego człowieka, zdolnego do rzeczy naprawdę spektakularnych.
Stary Testament, zbiór ksiąg tak bardzo życiowych i konkretnych, kładzie nam tę prawdę na serce wiele razy. Na przykład w dzisiejszym psalmie. Natchniony autor jakby stopniuje wyzwania dla prawego człowieka pod względem ich trudności. Zaczyna od pochwały prawdomówności, zaleca powstrzymywanie się od osądzania bliźniego i wyrządzania mu krzywdy w ogóle. Chwali wreszcie samozaparcie i odwagę tych, którzy zdolni są uczynić zadość złożonej przez siebie przysiędze, choćby jej wypełnienie stało się trudne do realizacji. Za wzór stawia zdolnych oprzeć się pokusie tego, co w starożytnym Izraelu było tak rozpowszechnione, a więc lichwie i korupcji. Człowiek wierny Bogu w tych wszystkich prozaicznych na pozór sprawach będzie na tyle mocny, aby wytrwać przy Bogu absolutnie zawsze. Nie chodzi więc o to, by wzdychać do spektakularnego męczeństwa krwi, które podziwiamy u wielkich świętych. Zaproszeni jesteśmy do równie cennego w oczach Bożych męczeństwa – dokonującego się tu i teraz, w naszej codzienności. Nie tylko więc prześladowania czy wielkie humanitarne akcje należy traktować jako okazje do zdobycia świętości. Jest ona na wyciągnięcie ręki, tam gdzie żyję i spotykam się z drugim człowiekiem.

Komentarz do Ewangelii
Dzisiejsza perykopa ewangeliczna, choć krótka, porusza kilka bardzo istotnych zagadnień. Sugestywny obraz lampy i światła to zarazem obietnica i ostrzeżenie.
Obietnica odziera nas z pragnienia przesadnego demonstrowania swoich mocnych stron. Nie ma potrzeby udowadniania całemu światu, jak dobrym się jest człowiekiem. Chociaż tak bardzo chcielibyśmy, aby ludzie nas chwalili, jeśli tylko rzeczywiście trwamy w miłości – zostanie to zauważone i w swoim czasie (najpóźniej na sądzie) odpowiednio nagrodzone. Lepiej skoncentrować się po prostu na czynieniu dobra niż na tym, czy jest ono zauważone przez innych. Pokusa autokreacji sprawia nieraz, że przestaje się liczyć prawda o mnie. Zaczynam bowiem skupiać się bardziej na zbudowanej przeze mnie eleganckiej fasadzie, niż na tym, kim jestem w istocie. Świadomość, że Bóg zna moje serce i moje czyny, powinna wystarczyć i być źródłem wewnętrznego pokoju.
Ostrzeżenie Jezusa dotyczy tego samego. Jeżeli skupię się na budowaniu swojego wizerunku, zacznę okłamywać innych i samego siebie – nie tylko wszystkowidzący Bóg będzie znał moje postępowanie, ale również ludzie prędzej czy później zorientują się, z kim mają do czynienia.
Mam zatem koncentrować się przede wszystkim na gromadzeniu duchowych skarbów, na życiu miłością. Tylko taki skarbiec zostanie wypełniony ponad brzegi przez Tego, który obiecał, że dane będzie temu, co ma.
Komentarze zostały przygotowane przez o. Terencjana Krawca OFM

Święty Józef z Kupertynu, prezbiter

Święty Józef z Kupertynu

Józef Deza urodził się w Copertino (Italia) w dniu 17 czerwca 1603 r. W młodości pracował na roli, oddając się poza tym samotnym rozmyślaniom. Do życia zakonnego wedle współczesnych się nie nadawał: dyskwalifikował go brak elementarnego wykształcenia i brak uzdolnień, a także niemrawy, żeby nie powiedzieć głupkowaty wyraz twarzy. Mimo to po kilku daremnych próbach został wreszcie przyjęty do franciszkanów konwentualnych w Grotelli (1625). Tam pod kierunkiem wuja, zakonnika, przygotowywał się do święceń. Ledwo udało mu się zdać egzamin; w 1628 r. został dopuszczony do święceń i rozpoczął posługiwanie kapłańskie.
Wtedy to ujawniły się publicznie jego lewitacje, którym towarzyszyły inne dary mistyczne i które zaczęły ściągać do niego rzesze pobożnych i ciekawskich. W czasie, gdy odwiedzał sąsiednie klasztory, zjawiskami zaniepokoiło się wielu duchownych. Zaalarmowano więc inkwizycję neapolitańską, która przeprowadziła badania (1636-1639). Józefa uznano niewinnym, ale zażądano jego przeniesienia. Dlatego też w latach 1639-1653 Józef przebywał w Asyżu, dokąd tak bardzo pragnął się dostać, chociaż nie spodziewał się, że trafi tam wskutek decyzji Św. Oficjum. Przeniesiono go następnie do kapucynów eremitów w Pietrarubbii, Fossombrone. Wreszcie w 1657 r. pozwolono mu wrócić do franciszkanów konwentualnych w Osimie (niedaleko Ankony). Tam też zmarł 18 września 1663 r.
Mimo swego odosobnienia spełniał wiele dzieł apostolskich. Swoje nawrócenie przypisywał mu Jan Fryderyk Saski, książę Brunszwiku i Lüneburga. Maria Sabaudzka, która była jego „św. Klarą”, utrzymywała z nim ciągłą korespondencję. Dla wielu Józef był żywym odzwierciedleniem św. Franciszka z Asyżu. Teologowie widzieli w nim klasyczny przykład mistyka obdarzonego darem lewitacji, którą stwierdzono u niego co najmniej sto razy.
Beatyfikował go papież Benedykt XIV (1753), kanonizował zaś Klemens XIII (1767). Józef z Kupertynu uchodzi m.in. – nie bez dozy humoru – za patrona przystępujących do egzaminów.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz