24 listopada – wspomnienie świętych męczenników wietnamskich Andrzeja Dung-Lac, prezbitera, i Towarzyszy

PIERWSZE CZYTANIE
Ap 14, 14-20
Sąd ostateczny jako żniwo i winobranie

Czytanie z Apokalipsy Świętego Jana Apostoła
Ja, Jan, ujrzałem: oto biały obłok – a Siedzący na obłoku, podobny do Syna Człowieczego, miał złoty wieniec na głowie i w ręku ostry sierp. I wyszedł inny anioł ze świątyni, wołając głosem donośnym do Siedzącego na obłoku: «Zapuść Twój sierp i żniwa dokonaj, bo przyszła już pora dokonać żniwa, bo dojrzało żniwo na ziemi!» A Siedzący na obłoku rzucił swój sierp na ziemię i ziemia została zżęta. I wyszedł inny anioł ze świątyni, która jest w niebie, i on miał ostry sierp. I wyszedł inny anioł od ołtarza, mający władzę nad ogniem, i donośnie zawołał do trzymającego ostry sierp: «Zapuść Twój ostry sierp i poobcinaj grona winorośli ziemi, bo jagody jej dojrzały!» I rzucił anioł swój sierp na ziemię, i obrał z gron winorośl ziemi, i wrzucił je do tłoczni Bożego gniewu – ogromnej. I wydeptano tłocznię poza miastem, a z tłoczni krew wytrysnęła aż po wędzidła koni na odległość tysiąca i sześciuset stadiów.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 96 (95), 10. 11-12. 13 (R.: por. 13ab)

Refren: Pan Bóg nadchodzi, aby sądzić ziemię.

Głoście wśród ludów, *
że Pan jest królem.
On świat tak utwierdził, że się nie zachwieje, *
będzie sprawiedliwie sądził ludy.

Refren.

Niech się radują niebiosa i ziemia weseli, *
niech szumi morze i wszystko, co je napełnia.
Niech się cieszą pola i wszystko, co na nich rośnie, *
niech wszystkie drzewa w lasach wykrzykują z radości.

Refren.

Przed obliczem Pana, który już się zbliża, *
który już się zbliża, by osądzić ziemię.
On będzie sądził świat sprawiedliwie, *
a ludy według swej prawdy.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Ap 2, 10c

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Bądź wierny aż do śmierci,
a dam ci wieniec życia.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 21, 5-11
Zapowiedź zburzenia świątyni

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: «Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony». Zapytali Go: «Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy to się dziać zacznie?» Jezus odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: „To ja jestem” oraz „Nadszedł czas”. Nie podążajcie za nimi! I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec». Wtedy mówił do nich: «Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Wystąpią silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

MAREK RISTAU
Chrystus ostrzega, że im bliżej będzie Jego powtórnego przyjścia, tym więcej pojawi się strasznych znaków na ziemi i wielkich znaków na niebie. Ale zaznacza równocześnie, abyśmy nie trwożyli się z powodu tych kataklizmów i gdy to wszystko zacznie się dziać, nabrali ducha i podnieśli głowy, bo przecież zbliża się nasze wytęsknione odkupienie…

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Wczorajszy zabity i dlatego zwycięski Baranek przedstawiony jest dzisiaj analogicznie jako Syn Człowieczy mający na głowie złoty wieniec, a w ręku ostry sierp. Ta sama symbolika: zmartwychwstanie, paradoksalnie, ma swoje źródło w śmierci. I to samo przesłanie: nie ma komunii ze Zmartwychwstałym bez komunii z Ukrzyżowanym. Nie warto, moja owieczko i mój baranku, chować ran przed Jezusem – warto się właśnie nimi w Niego wtulić. Jesteśmy delikatnie, acz jednoznacznie ośmielani, by pobyć dziś w mrocznym, a zarazem świetlistym, miejscu: tłoczni Bożego gniewu, tożsamej ze żniwem (zapuszczaniem sierpa). Te rolnicze obrazy symbolizują usprawiedliwienie dokonujące się na krzyżu, a uobecnianie w Eucharystii i codziennym darze z siebie. Obawiam się jednak, że wielu z nas krzyż i Eucharystia nadal trapią, może wręcz zniechęcają, mając się nijak do życia. Co gorsza, niejeden z nas chciałby sam otworzyć sobie oczy na ten związek, podczas gdy jest to owocem przyjętej łaski. Proście więc dziś o nią, a ja opowiem wam pokrótce, co się wtedy stanie: wtedy wasze serce pojmie, że sednem ofiary Baranka (Syna Człowieczego) nie jest wcale tłocznia – czyli męka człowieka – ale miłość Boga; nie chodzi o to, co Jezus „wytłoczył” z siebie – ludzkie cierpienie – ale o to, co Jezus w nie „wtłoczył”. A wtłoczył właśnie Boską miłość. Żywa świadomość tego – ulokowana nie w głowie, ale w sercu – naprawdę zmienia wszystko!

Komentarz do psalmu
Utwór ten znów się zbiega z Apokalipsą – tym razem w jej ogólnym przesłaniu „objawiania” („apokalipsa”) Pana, który już się zbliża. Modląc się ze zrozumieniem Księgą Objawienia, wzrasta w nas pragnienie pełnego „nasiąknięcia” Panem – psalmicznym sprawiedliwym sądem. Tym sposobem, nabieramy sił na rozpoczynający się w niedzielę Adwent, którego pierwsza część właśnie wychyla się ku drugiemu przyjściu Jezusa na ziemię (czyli paruzji). Już teraz więc prośmy o dobre wejście w nowy rok liturgiczny. W kolejne dni zaś, na podstawie psalmów, będziemy uszczegóławiać tę prośbę.

Komentarz do Ewangelii
Od dziś, w naszej modlitwie 21. rozdziałem Ewangelii św. Łukasza, praktycznie do końca tygodnia będziemy medytować nad mową Jezusa o zniszczeniu Jerozolimy i jej świątyni. Podobnie do Księgi Objawienia, mamy w związku z tym zarówno uwzględniać historię, jak i przekraczać ją ku ponadczasowości. Zobaczmy, że taka postawa w ogóle leży u podstaw chrześcijaństwa: stworzony świat mówi o Bogu obecnym w nim (immanencja), ale pozostającym jednocześnie poza (transcendencja); tekst Pisma Świętego jest źródłem Objawienia (natchnienie), ale nie jesteśmy „religią księgi” (Słowem Bożym par excellence jest Osoba, Chrystus); człowieczeństwo Jezusa jest narzędziem zbawienia, ale dlatego, że poprzez nie działa Jego bóstwo (sakramentalność); Kościół ma konieczny wymiar widzialny (instytucja), ale działający na takiej zasadzie, jak wcielony Syn Boży (znów: sakramentalność)… W duchu tej równowagi – historyczności i ponadczasowości – odczytajmy kluczowe zdanie fragmentu: Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Módlmy się nim o przenikliwość: o stąpanie twardo po ziemi wraz z sercem zanurzonym w wieczności.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Błażeja Węgrzyna

Święci męczennicy wietnamscy Andrzej Dung-Lac, prezbiter, i Towarzysze

Święci męczennicy Wietnamu

Pierwsi misjonarze, którzy przynieśli wiarę chrześcijańską do Wietnamu, przybyli tam w 1533 r. Ich działalność nie spotkała się z przychylnością władz, które wydalały obcokrajowców ze swojego terytorium. Przez kolejne trzy stulecia chrześcijanie byli prześladowani za swoją wiarę. Wielu z nich poniosło śmierć męczeńską, zwłaszcza podczas panowania cesarza Minh-Manga w latach 1820-1840. Zginęło wtedy od 100 do 300 tysięcy wierzących. Stu siedemnastu męczenników z lat 1745-1862 św. Jan Paweł II kanonizował w Rzymie 18 czerwca 1988 r. (ich beatyfikacje odbywały się w czterech terminach pomiędzy 1900 i 1951 rokiem). Wśród nich jest 96 Wietnamczyków, 11 Hiszpanów i 10 Francuzów; było to ośmiu biskupów i pięćdziesięciu kapłanów; pozostali to ludzie świeccy. Prawie połowa kanonizowanych (50 osób) należała do Rodziny Dominikańskiej. Ponieważ zamieszkiwali oni teren apostolatu Tonkin Wschodni (położony na wschód od rzeki Czerwonej), który papież Innocenty XIII powierzył dominikanom z Filipin, nazywa się ich często męczennikami z Tonkinu.

Andrzej Dung-Lac, który reprezentuje wietnamskich męczenników, urodził się jako Dung An Tran około 1795 r. w biednej, pogańskiej rodzinie na północy Wietnamu. W wieku 12 lat wraz z rodzicami, którzy poszukiwali pracy, przeniósł się do Hanoi. Tam spotkał katechetę, który zapewnił mu jedzenie i schronienie. Przez trzy lata uczył się od niego chrześcijańskiej wiary. Wkrótce przyjął chrzest i imię Andrzej. Nauczywszy się chińskiego i łaciny, sam został katechetą. Został wysłany na studia teologiczne. 15 marca 1823 r. przyjął święcenia kapłańskie. Jako kapłan w parafii Ke-Dam nieustannie głosił słowo Boże. Często pościł, wiele czasu poświęcał na modlitwę. Dzięki jego przykładowi wielu tamtejszych mieszkańców przyjęło chrzest. W 1835 r. Andrzej Dung został aresztowany po raz pierwszy. Dzięki pieniądzom zebranym przez jego parafian został uwolniony. Żeby uniknąć prześladowań, zmienił swoje imię na Andrzej Lac i przeniósł się do innej prefektury, by tam kontynuować swą pracę misyjną. 10 listopada 1839 r. ponownie go aresztowano, tym razem wspólne z innym kapłanem, Piotrem Thi, którego odwiedził, by się u niego wyspowiadać. Obaj zostali zwolnieni z aresztu po wpłaceniu odpowiedniej kwoty. Okres wolności nie potrwał jednak długo. Po raz trzeci aresztowano ich po zaledwie kilkunastu dniach; trafili do Hanoi. Tam przeszli niezwykłe tortury. Obaj zostali ścięci mieczem 21 grudnia 1839 r. Andrzej był w pierwszej grupie męczenników wietnamskich beatyfikowanych w 1900 r.

Tomasz Tran Van-Thieu urodził się w 1820 roku w Trung-Quang w rodzinie chrześcijańskiej. Był seminarzystą wietnamskim. Po aresztowaniu proponowano mu uwolnienie, gdyby poślubił córkę mandaryna, co oczywiście wymagałoby zmiany wiary. Zniósł mężnie okrutne przymuszanie do odstępstwa od wiary i straszne tortury. Zginął uduszony 21 września 1838 roku.

Emanuel le Van-Phung (ur. 1796 r.) był mężnym katechetą wietnamskim, który odważył się dać schronienie katolickiemu kapłanowi ks. Piotrowi Doan Cong Qui. Odkryto to i obu zgładzono w Chan-doc 31 lipca 1859 r.

Agnieszka (Agnes) Le Thi Thanh, znana również jako Agnieszka Ðê (wiet. Anê Lê Thi Thành) jest jedyną kobietą z grona 117 kanonizowanych w 1988 r. męczenników wietnamskich. Urodzona ok. 1781 r. w rodzinie chrześcijańskiej, była mężatką i matką sześciorga dzieci, które wychowywała po katolicku. W okresie prześladowania chrześcijan udzielała pomocy misjonarzom. Została aresztowana w marcu 1841 r. razem z księdzem, którego ukrywała w swoim domu. Żołnierze splądrowali dom i rozkradli dobytek rodziny. Była torturowana, ale nie wyrzekła się wiary. Oprawcy nie zdążyli wykonać na niej wyroku, ponieważ w więzieniu zaraziła się czerwonką i zmarła 12 lipca 1841 r.

Biskup Ignacy Delgado OP (właściwie Clemente Ignacio Delgado y Cebrián) urodził się w Hiszpanii 23 listopada 1761 r. W 19. roku życia wstąpił do Zakonu Kaznodziejskiego w Catalayud w prowincji Saragossa, gdzie rozpoczął studia teologiczne. Pod koniec nauki został wysłany na misje do Manili (stolicy Filipin), gdzie przyjął święcenia kapłańskie w 1787 r. Od 1790 r. przebywał na misjach w Wietnamie. Szybko nauczył się języka i rozpoczął pracę w seminarium duchownym. W wieku zaledwie 33 lat został mianowany biskupem koadiutorem Wschodniego Tonkinu (konsekracja biskupia miała miejsce prawie dwa lata po decyzji papieża Piusa VI, dnia 20 listopada 1795 r.). Wielką troską otaczał seminarium i kapłanów pracujących w rozległej diecezji. Odwiedził niemal wszystkie placówki, docierając do nich wszelkimi środkami komunikacji, często pieszo. Podczas kolejnej fali prześladowań, w maju 1833 r. został aresztowany i przez 3 miesiące przetrzymywany był w małej klatce. Został ścięty 12 lipca 1833 r.

Ojciec Wincenty Pham Hiêu Liêm OP urodził się na północy Wietnamu w szlacheckiej, pobożnej rodzinie. Naukę w seminarium rozpoczął w 12. roku życia. Dominikanie pomogli mu wyjechać na Filipiny, gdzie od 1738 r. działała legalna uczelnia teologiczna. W 1753 roku Wincenty wstąpił do Zakonu Kaznodziejskiego, a w 1758 r. przyjął święcenia kapłańskie. Po święceniach wrócił do Wietnamu, gdzie najpierw wykładał w seminarium, a potem poświęcił się ewangelizacji mieszkańców. Działalność ta uznawana była przez władze za nielegalną. 3 października 1773 r. został aresztowany ze swoimi dwoma świeckimi pomocnikami. Strasznie bity, był na noc zamykany w klatce. Potem przenoszono go do kolejnych więzień. Został ścięty 7 listopada 1773 r. razem ze spotkanym w jednym z więzień o. Casteñedą.

Ojciec Hiacynt Casteñeda Puchasons OP urodził się 13 listopada 1743 r. w Walencji. Wstąpił do dominikanów w Hiszpanii i został wysłany na misje. Początkowo był w Chinach, gdzie został uwięziony i skazany na wydalenie. Powrócił do Makau (europejska kolonia na terenie Chin), skąd został wysłany do Wietnamu w 1770 r. Na terenie nowej misji od początku musiał ewangelizować w ukryciu. W końcu, 12 lipca 1773 r. został aresztowany i uwięziony w nieludzkich warunkach. W jednym z więzień spotkał współbrata o. Liêm, z którym został ścięty 7 listopada 1773 r.

Dominik Pham Trong Kham urodził się ok. 1780 r. w Wietnamie w katolickiej, zamożnej rodzinie urzędniczej. Zdobył wykształcenie i został sędzią. Miał żonę i dzieci. Był tercjarzem dominikańskim. W okresie prześladowań udzielał schronienia misjonarzom (m.in. biskupowi Sampedro). W ramach represji jego dom zniszczono, a jego samego aresztowano. Został ścięty 13 stycznia 1859 r. razem z jednym ze swoich synów, Łukaszem Pham Trong Thìn.

Łukasz Pham Trong Thìn urodził się ok. 1819 r. w katolickiej rodzinie. Tak jak ojciec był sędzią, a także dominikańskim tercjarzem. Został aresztowany w 1858 r., w czasie prześladowania chrześcijan. Mimo tortur nie dał się zmusić do podeptania krzyża. Został stracony tego samego dnia co jego ojciec, 13 stycznia 1859 r.

Biskup Józef Melchór García-Sampedro Suárez OP, urodzony 26 kwietnia 1821 r. w północnej Hiszpanii, od dzieciństwa chciał zostać księdzem. W 1845 r. wstąpił do Zakonu Kaznodziejskiego, a w 1847 r. w Madrycie przyjął święcenia kapłańskie. W następnym roku wyruszył przez Filipiny do Wietnamu. Dotarł tam w lutym 1849 r. i rozpoczął pracę misyjną. W 1855 r. został mianowany biskupem koadiutorem i tytularnym biskupem Tricomia. 8 lipca 1858 r. został aresztowany i w klatce przewieziono go do stolicy. Został stracony w Hanoi 28 lipca 1858 r.

Biskup Walenty Berrio-Ochoa OP urodził się w Hiszpanii 14 lutego 1827 r. w ubogiej, pobożnej rodzinie. Od dzieciństwa bywał u dominikanów, ponieważ jego ojciec, który był stolarzem, robił meble dla klasztoru. Walenty był ministrantem i już jako 12-latek deklarował, że chce wstąpić do Zakonu Kaznodziejskiego i jechać na misje do Wietnamu. Chłopięce marzenia spełniły się, choć nie od razu. Najpierw ukończył diecezjalne seminarium duchowne, 14 czerwca 1851 r. przyjął święcenia kapłańskie i jeszcze przez dwa lata pracował w tym seminarium. Dopiero w 1853 r. wstąpił do dominikanów i wyjechał na misje na Filipiny. W marcu 1858 r. przybył do Wietnamu i z powodu prześladowań od początku musiał się ukrywać. Biskup Józef Sampedro, sam zagrożony, mianował go swoim zastępcą (korzystając ze specjalnego przywileju). Msza św. z tej okazji była celebrowana potajemnie w nocy z 13 na 14 czerwca 1858 r. Mitra dla nowego biskupa została zrobiona z grubego papieru, a pastorał – z bambusa z końcem owiniętym słomą i okręconym papierem pomalowanym na złoto. Po trzech latach pracy misyjnej biskup Walenty został aresztowany 25 października 1861 r., a tydzień później, 1 listopada, stracony jednocześnie z biskupem Hieronimem Hermosillą OP i o. Piotrem Almato OP.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano ,

23 listopada – wspomnienie świętego Klemensa I, papieża i męczennika

PIERWSZE CZYTANIE
Ap 14, 1-3. 4b-5
Pieśń odkupionych przez Baranka

Czytanie z Apokalipsy Świętego Jana Apostoła
Ja, Jan, ujrzałem: A oto Baranek stojący na górze Syjon, a z Nim sto czterdzieści cztery tysiące, mające imię Jego i imię Jego Ojca wypisane na czołach. I usłyszałem głos z nieba, jakby głos mnogich wód i jakby głos wielkiego gromu. A głos, który usłyszałem, brzmiał tak, jak gdyby harfiarze uderzali w swe harfy. I śpiewają jakby pieśń nową przed tronem i przed czterema Istotami żyjącymi, i przed Starcami: a nikt tej pieśni nie mógł się nauczyć prócz stu czterdziestu czterech tysięcy – wykupionych z ziemi. Ci Barankowi towarzyszą, dokądkolwiek idzie; ci spośród ludzi zostali wykupieni na pierwociny dla Boga i dla Baranka, a w ustach ich kłamstwa nie znaleziono: są bez zarzutu.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 24 (23), 1b-2. 3-4b. 5-6 (R.: por. 6)

Refren: Oto lud wierny, szukający Boga.

Do Pana należy ziemia i wszystko, co ją napełnia, *
świat cały i jego mieszkańcy.
Albowiem On go na morzach osadził *
i utwierdził ponad rzekami.

Refren.

Kto wstąpi na górę Pana, *
kto stanie w Jego świętym miejscu?
Człowiek rąk nieskalanych i czystego serca, *
którego dusza nie lgnęła do marności.

Refren.

On otrzyma błogosławieństwo od Pana *
i zapłatę od Boga, swego Zbawcy.
Oto pokolenie tych, którzy Go szukają, *
którzy szukają oblicza Boga Jakuba.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. Mt 24, 42a. 44

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Czuwajcie i bądźcie gotowi,
bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 21, 1-4
Wdowi grosz

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Gdy Jezus podniósł oczy, zobaczył, jak bogaci wrzucali swe ofiary do skarbony. Zobaczył też, jak pewna uboga wdowa wrzuciła tam dwa pieniążki, i rzekł: «Prawdziwie, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni. Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę Bogu z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Więcej szczęścia jest w dawaniu, aniżeli w braniu. Najwięcej zaś szczęścia jest w dawaniu bez miary… Pan rzekł: Rozdaj wszystko, co masz i pójdź za Mną, a będziesz miał skarb w niebie. Miłość jest dawaniem i rozdawaniem wszystkiego, co posiadamy materialnie i duchowo. Ojciec wydał własnego Syna za nas wszystkich. Ojciec własnego Syna dał, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne.
Marek Ristau

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Przekroczyliśmy wczoraj próg ostatniego tygodnia roku liturgicznego. Przez sześć najbliższych dni będzie nam towarzyszyć Księga Apokalipsy – modlitwę nią proponuję rozpocząć od oswojenia samego terminu, który oznacza po prostu „objawienie”. Z seminaryjnych wykładów o Apokalipsie wbiło mi się do głowy jedno zdanie profesora: „Apokalipsa nie jest do wyobrażania, ale do rozumienia”. Tak też będziemy ją odczytywać: spróbujemy przekroczyć surrealistyczną symbolikę w kierunku sensu; wybujałe emocje do szeregu, wierzący rozum wystąp! Księga Objawienia ma podwójny cel: historyczny i ponadczasowy. Z jednej strony wzmacnia ducha chrześcijan prześladowanych w cesarstwie rzymskim i odmawiających udziału w pogańskim kulcie; z drugiej, wykracza poza tamtą epokę i zapewnia o uniwersalnym zwycięstwie Chrystusa nad złem. Paradoksalnie, Jezus jest tryumfującym Pasterzem, ponieważ najpierw sam jest Barankiem złożonym w ofierze za grzech świata (por. J 1, 29. 36). Podobnie Jego uczniowie: o tyle są mocni w wierze, o ile wytrwale poddają się prześladowaniom. Między Pasterzem-Barankiem a jego owcami panuje jedność – właśnie z nią spotykamy się w dzisiejszym czytaniu. Ta jedność wyraża się we wspólnie wykonywanej pieśni; znamienne, że nikt tej pieśni nie mógł się nauczyć prócz stu czterdziestu czterech tysięcy – wykupionych z ziemi. Spróbuj, moja owieczko i mój baranku, przypomnieć sobie (może zapisać) cierpienia, których doświadczyliście w mijającym roku, wciąż naznaczonym epidemią. Przyjrzyjcie się swoim chorobom, osłabionym więziom, osamotnieniu, zagubieniu duchowemu, nieporadności uczuciowej… Wróćcie pamięcią serca do adoracji krzyża z Wielkiego Piątku (jakkolwiek ją celebrowaliście). W waszych ranach jest Pasterz i Baranek. Czeka na spotkanie z wami.

Komentarz do psalmu
Dzisiejszy psalm antycypuje przesłanie sobotniego fragmentu z Apokalipsy: z jednej strony, do Pana należy ziemia i wszystko, co ją napełnia, świat cały i jego mieszkańcy – Bóg jest wszechobecny, nie ma miejsca ani bytu, do których by On nie miał dostępu; z drugiej strony, pokolenie, które Go szuka na serio, idzie do konkretnego, świętego miejsca (czyli do świątyni w Jerozolimie) oraz stara się zachować ręce nieskalane, serce czyste, a duszę nie przylgniętą do marności. A więc wszechobecny Bóg staje się dostępny poprzez liturgię i moralność. Wiara (osobista), kult (publiczny) i etyka (spójność życia) są połączone wewnętrznie.

Komentarz do Ewangelii
Niedawno Jezus doszedł do Jerozolimy, czym zakończył najdłuższą część Ewangelii wg św. Łukasza (zob. 9, 51 – 19, 27). Początkowo – aż po kres rozpoczętego dziś rozdziału – objawia się w mieście swego przeznaczenia jako Nauczyciel, który, odrzucony, stanie się wreszcie Barankiem paschalnym (zob. Łk 22 – 23). Najpierw więc jerozolimski Jezus dzieli się tym, co ma w obfitości: doskonałym wglądem w sprawy Boskie i ludzkie; na końcu zaś ofiaruje to, czego Bogu „brakuje” i co, zarazem, jedynie Bóg zdaje się doceniać: śmiertelność. Właśnie ten akt zapowiada gest dzisiejszej wdowy (być może zbyt często podkreśla się w tym miejscu, jak to Pan Bóg widzi nasze najdrobniejsze nawet wyrzeczenia, co oczywiście jest prawdą, lecz nie prawdą bieżącego kontekstu). Powinno dać nam do myślenia, że w tak zwięzłym fragmencie Ewangelii aż czterokrotnie – i to na różne sposoby (w grece) – podkreślone zostało ubóstwo kobiety: poprzez epitety: „biedna, w potrzebie” oraz „nędzna, biedna duchowo” (ww. 2 i 3), poprzez najmniejszą do pomyślenia ilość pieniędzy (w. 2) oraz poprzez określenie jej sytuacji jako „niedomagania, defektu, braku” (w. 4). Fakt zaś, że to sam Jezus ją dostrzegł – bądź dosłownie: „rozpoznał, rozeznał” jej serce – nie pozostawia złudzeń, że także ofiarę z Jego „ubóstwa” pojmie jedynie Ojciec. Oraz ci, którzy dołączyli do apokaliptycznego Baranka.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Błażeja Węgrzyna

Święty Klemens I, papież i męczennik

Święty Klemens I

Klemens I był trzecim następcą św. Piotra (po Linusie i Klecie), a więc czwartym papieżem. Kierował Kościołem w latach 88-97. Mamy niewiele wiadomości o jego życiu; pochodzą one ponadto z wielu tradycji chrześcijańskich. Był synem Faustyna, niewolnikiem pochodzenia żydowskiego. Miał go wyzwolić patrycjusz rzymski, Klemens. Przyszły papież z wdzięczności przybrał sobie jego imię. Według Tertuliana miał być ochrzczony i otrzymać święcenia kapłańskie z rąk Piotra Apostoła – prawdopodobnie znał także św. Pawła. Tradycja przypisuje mu autorstwo listu do chrześcijan w Koryncie, gdzie Kościół był rozdarty wewnętrzną niezgodą. Tamtejsi wierni odmówili swoim pasterzom posłuszeństwa; ci więc odwołali się do papieża. Dokument ten jest zatem świadectwem znaczenia biskupa rzymskiego w I wieku, który był pierwszym wśród biskupów i prezbiterów. List wyróżnia się pięknym stylem i jest bezcennym dokumentem jako jeden z najstarszych pomników literatury chrześcijańskiej, poapostolskiej. Paweł w Liście do Filipian (Flp 4, 3) wspomina o Klemensie – nie wiadomo jednak, czy mowa o tym samym człowieku.

Święty Klemens ITradycja chrześcijańska podaje, że Klemens poniósł męczeńską śmierć w 97 lub 101 r. Prawdopodobnie został wygnany z Rzymu do Chersonezu Taurydzkiego (dzisiejszy Krym), gdzie w kopalniach wśród ok. 2000 chrześcijan-skazańców głosił naukę Chrystusową, za co został skazany przez cesarza na śmierć i wrzucony do Morza Czarnego z kotwicą u szyi. W 868 r. św. Cyryl w czasie pobytu w tamtych stronach miał odnaleźć relikwie św. Klemensa I i przywieźć je do Rzymu, gdzie zostały przyjęte z najwyższymi honorami przez papieża Hadriana II i złożone w bazylice S. Clemente. Imię św. Klemensa wymieniane jest w Kanonie Rzymskim. Klemens jest patronem narodów słowiańskich, a także dzieci, górników, kamieniarzy, kapeluszników i marynarzy.

W ikonografii św. Klemens przedstawiany jest w papieskim stroju pontyfikalnym. Jego atrybutami są: Baranek Apokalipsy, kotwica, którą uwiązano mu u szyi, księga, mały krzyż, paliusz.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano ,

22 listopada – Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata

PIERWSZE CZYTANIE
Ez 34, 11-12. 15-17
Chrystus zna swoje owce

Czytanie z Księgi proroka Ezechiela
Tak mówi Pan Bóg: «Oto ja sam będę szukał moich owiec i będę sprawował nad nimi pieczę. Jak pasterz dokonuje przeglądu swojej trzody, gdy znajdzie się wśród rozproszonych owiec, tak Ja dokonam przeglądu moich owiec i uwolnię je ze wszystkich miejsc, dokąd się rozproszyły w dni ciemne i mroczne. Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam będę je układał na legowisku» – mówi Pan Bóg. «Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę ochraniał. Będę pasł sprawiedliwie». Do was zaś, owce moje, tak mówi Pan Bóg: «Oto Ja osądzę poszczególne owce, barany i kozły».
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 23 (22), 1b-2a. 2b-3. 5. 6 (R.: por. 1b)

Refren: Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego.

Pan jest moim pasterzem, *
niczego mi nie braknie,
pozwala mi leżeć *
na zielonych pastwiskach.

Refren.

Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć, *
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach *
przez wzgląd na swoją chwałę.

Refren.

Stół dla mnie zastawiasz *
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem, *
kielich mój pełny po brzegi.

Refren.

Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną *
przez wszystkie dni życia
i zamieszkam w domu Pana *
po najdłuższe czasy.

Refren.

DRUGIE CZYTANIE
1 Kor 15, 20-26. 28
Królestwo Boże

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian
Bracia: Chrystus zmartwychwstał jako pierwociny spośród tych, co pomarli. Ponieważ bowiem przez człowieka przyszła śmierć, przez Człowieka też dokona się zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności: Chrystus jako pierwociny, potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia. Wreszcie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu i gdy pokona wszelką Zwierzchność, Władzę i Moc. Trzeba bowiem, ażeby królował, «aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy». Jako ostatni wróg zostanie pokonana śmierć. A gdy już wszystko zostanie Mu poddane, wtedy i sam Syn zostanie poddany Temu, który Synowi poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkich.
Oto słowo Boże.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. Mk 11, 9c. 10a

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie.
Błogosławione Jego królestwo, które nadchodzi.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Mt 25, 31-46
Chrystus będzie sądził z uczynków miłości

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych ludzi od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie.

Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie:

„Pójdźcie, błogosławieni u Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane dla was od założenia świata!
Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a daliście Mi pić;
byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;
byłem nagi, a przyodzialiście Mnie;
byłem chory, a odwiedziliście Mnie;
byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”.

Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? Albo spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię, lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?” A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie uczyniliście”.

Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!
Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a nie daliście Mi pić;
byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie;
byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie;
byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie”.

Wówczas zapytają i ci: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?” Wtedy odpowie im: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tego i Mnie nie uczyniliście”.  I pójdą ci na wieczną karę, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

MAREK RISTAU
Pan mówi: Co uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tych potrzebujących – Mnieście uczynili. Pan oczekuje, że będziemy miłować się wzajemnie tak, jak On nas umiłował. Wiara działa przez miłość, a miłość nie ustaje w czynieniu dobra. Bez czynnej miłości bliźniego oddalamy się od Chrystusa… On ostrzega, że ci, którzy przeszli przez życie w twardym egoizmie, pójdą na wieczną karę…

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Jezus Chrystus: Pasterz (pierwsze czytanie i psalm), Król (drugie czytanie) i Sędzia (Ewangelia). Te trzy tytuły chciałbym przypisać do poszczególnych etapów liturgii słowa dzisiejszej niedzielnej uroczystości wieńczącej rok liturgiczny. Żyjemy w świecie mocno indywidualistycznym i świat ten przenika do naszego doświadczenia wiary: pozytywnie – akcentując osobistą relację z Bogiem (inaczej jak miałby być naprawdę „moim” Bogiem); ale i negatywnie – zacierając obiektywność Objawienia (bez której „filtruję” Boga przez siebie i „stwarzam” Go na własne, pokraczne podobieństwo). W tym względzie, pierwsze czytanie pomaga mocniej wkopać to, co pozytywne, i wykorzenić to, co negatywne. Warto, szczególnie, pobyć w ciszy przy dwóch zdaniach. Po pierwsze, Ja sam będę szukał moich owiec i będę sprawował nad nimi pieczę; Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam będę je układał na legowisku. Bóg wie „z pierwszej ręki” o tym, co się u mnie dzieje, nie jest zależny ani od mojej relacji o sobie, ani od opinii innych o mnie. Po drugie, Ja dokonam przeglądu moich owiec; Ja osądzę poszczególne owce, barany i kozły. Bóg oczekuje dojrzałej więzi ze mną, nie dziecinnej i „cukierkowatej”, ale opartej na moim wymiernym rozwoju.

Komentarz do psalmu
Obiektywna i osobista relacja z Bogiem-Pasterzem oznacza stopniowe przyjmowanie Jego punktu widzenia. Odczytajmy więc psalm jako propozycję modlitwy rachunkiem sumienia, a może także przygotowania do spowiedzi na koniec roku liturgicznego i początek Adwentu. Niczego mi nie braknie – czy nie „przyssałem się” do jakichś niedoborów i niezaspokojonych potrzeb i pragnień? Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach – czy doceniam wartość tych pastwisk, które już mam, a nie tęsknię do „bardziej zielonych” pastwisk sąsiada czy wyobraźni? Orzeźwia moją duszę – czy na miejsce Boga, któremu zależy na moim odpoczynku, nie wdał się we mnie „demon wydajności” (samowystarczalności, perfekcjonizmu)? Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoją chwałę – czy, ogólnie lub w konkretnych wymiarach, oceniam moje życie z perspektywy własnej wygody i korzyści, czy z perspektywy trwałych wartości (ewangelicznego „skarbu, który jest w niebie”)? Stół dla mnie zastawiasz na oczach mych wrogów – czy bliskie mi jest przenikanie Eucharystii do mojego życia (czerpanie z niej)? Czy tegoroczne pandemiczne dyspensy i transmisje przyjmowałem z ulgą lub obojętnością (zwolnienia z prawnego obowiązku), czy z tęsknotą serca? Zamieszkam w domu Pana po najdłuższe czasy – czy modlę się o dobrą śmierć (choćby świadomą ostatnią prośbą „Zdrowaś, Maryjo”)? Czy w obliczu medialnych doniesień o ofiarach koronawirusa, a może znanych z imienia zmarłych, dbam więcej o kontakt z bliskimi? – Pan jest moim Pasterzem o tyle, o ile ja jestem Jego owieczką i barankiem. Ten psalm jest historią o wzajemności.

Komentarz do drugiego czytania
Święty Paweł, odpowiadając na wątpliwości Koryntian co do zmartwychwstania umarłych, zostawia nam intrygujące zdanie: Trzeba, ażeby Chrystus królował, „aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy” (tu cytat z mesjańskiego Ps 110, 1). Zwróćmy uwagę na dynamiczną stronę tej myśli: panowanie Jezusa nie bierze się z jednokrotnego faktu intronizacji (jak w przypadku ludzkiego objęcia urzędu: poprzez odbycie przepisanego prawem „obrzędu” – otrzymania podpisu, wręczenia teki, złożenia przysięgi itp. – człowiek zyskuje pełnię kompetencji). Panowanie Jezusa, za to, oznacza stopniowe „wsączanie się” w rzeczywistość Jego stylu bycia (ewangeliczne „zakwaszanie ciasta”). Właśnie dlatego nie chciał On, by Go królem „obwołano”. Pomyśl, przy tym, o tabliczce na Jego krzyżu: Jezus Nazareńczyk, Król Żydowski. Tak, to prawda – i co z tego? Zamiast jednorazowych aktów i „akcyjek”, święty Paweł roztacza przez nami inną wizję: im głębiej wpuścisz w siebie Jezusa – pozwolisz Mu królować – tym bardziej przybliżysz się do Jego i własnego zmartwychwstania. Zmartwychwstanie już się dokonuje: póki pielgrzymujemy – moralnie, a gdy osiągniemy cel – w pełni.

Komentarz do Ewangelii
Arcyważną katechezę, otrzymaną poprzez zdanie z Listu św. Pawła, możemy wprost zastosować do interpretacji fragmentu Ewangelii. W pierwszym okresie Adwentu będziemy nastawiać się na powtórne przyjście Chrystusa (paruzję): ale „nastawiać się” nie oznacza trzymać dla Niego „puste miejsce parkingowe” (czytaj: „nic nie robić”), lecz rozwijać się jako owca posłuszna Pasterzowi (przypominam pierwsze czytanie i psalm). Na ten „przedparuzyjny” wymiar Adwentu zwraca uwagę dzisiejsza Ewangelia, która przedstawia Jezusa jako Sędziego (albo Króla w jego funkcji sądowniczej). On nie tyle „rozlicza”, ile rozpoznaje swoich (bądź lepiej: rozpoznaje „się” w swoich). W tym momencie wychodzą na jaw rzeczywiste granice Jego panowania: dokąd istotnie rozciągnęło się Jego królestwo.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Błażeja Węgrzyna

Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata

Uroczystość Chrystusa Króla do liturgii wprowadził papież Pius XI encykliką Quas Primas z 11 grudnia 1925 r. na zakończenie roku jubileuszowego. Nakazał wtedy, aby we wszystkich kościołach tego dnia po głównym nabożeństwie przed wystawionym Najświętszym Sakramentem odmówić litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa oraz akt poświęcenia rodzaju ludzkiego Najświętszemu Sercu. Początkowo uroczystość obchodzono w ostatnią niedzielę października; reforma soborowa przeniosła jej termin na ostatnią niedzielę roku liturgicznego. Pius XI, uzasadniając swą decyzję, pisał m.in.:

Od dawna już powszechnie nazywano Chrystusa Królem w przenośnym tego słowa znaczeniu, a to z powodu najwyższego stopnia dostojeństwa, przez które wyprzedza wszystkie stworzenia i przewyższa je. Mówimy więc, iż Chrystus króluje w umysłach ludzkich, nie tyle dla głębi umysłu i rozległości Swej wiedzy, ile że on sam jest prawdą, a ludzie od Niego powinni prawdę czerpać i posłusznie ją przyjmować; mówimy też, iż Chrystus króluje w woli ludzkiej, ponieważ w Nim nie tylko nieskazitelna wola ludzka stosuje się zupełnie i z całym posłuszeństwem do najświętszej woli boskiej, lecz także dlatego, że Chrystus tak wpływa natchnieniami swymi na naszą wolną wolę, iż zapalamy się do najszlachetniejszych rzeczy. Wreszcie uznajemy Chrystusa jako Króla serc dla Jego „przewyższającej naukę miłości” i dla łagodności i łaskawości, którą przyciąga dusze. Żaden bowiem człowiek nigdy nie był i nie będzie do tego stopnia ukochanym przez wszystkie narody, jak Jezus Chrystus.
Lecz jeżeli głębiej wnikniemy w rzecz, widzimy, iż we właściwym tego słowa znaczeniu imię i władzę króla należy przyznać Chrystusowi jako Człowiekowi, albowiem tylko o Chrystusie jako Człowieku można powiedzieć, iż otrzymał od Ojca „władzę i cześć, i królestwo”; Chrystus bowiem, jako Słowo Boga, będąc współistotnym Ojcu, wszystko ma wspólne z Ojcem, a więc także najwyższe i nieograniczone władztwo nad wszystkim stworzeniem.

Uroczystość ta ma nam uświadomić, że Chrystus jest Królem całego stworzenia – wszechświata. Jego panowanie nie wynika z jakichś dokonań, z wybrania czy z wywalczenia tej godności. On jest Królem, bo jest Bogiem-Człowiekiem, Stworzycielem i Odkupicielem. Z tego właśnie tytułu ma absolutną władzę. Bóg nie tylko stworzył świat, ale ciągle go stwarza i nim włada. Królestwo Jezusa jest czymś zupełnie innym od wszystkich królestw ziemskich. Dotyczy ono wszystkich narodów, wszystkich miejsc i wszystkich czasów. Ono już istnieje w Kościele, choć jeszcze nie zostało do końca wypełnione. Dlatego właśnie w codziennej modlitwie, którą zostawił nam sam Chrystus, wołamy z nadzieją:

Przyjdź królestwo Twoje!

Chociaż Chrystus nigdy nie nosił korony królewskiej, nie trzymał w ręku berła i nie zasiadał na tronie królewskim, tytuł Króla najzupełniej Mu się należy i to w zakresie, jakim nie dysponował żaden władca świata.
Władcy ziemscy nabywają tytuł królewski przez dziedziczenie, nominację i podbój. Wszystkie trzy tytuły dają Chrystusowi pełne prawo do korony i najwyższej władzy. Jako człowiek, w swej ludzkiej naturze, pochodził on przecież w prostej linii od króla Izraela, Dawida. Wykazują to Ewangeliści, podając Jego rodowód (Mt 1, 5-16; Łk 3, 23-38). W narodzie wybranym ta prawda była tak pospolicie znana, że powszechnie nazywano Go Synem Dawida (Mt 22, 41-46; Mk 12, 35-37; Łk 1, 27. 32; 20, 41-44; 2 Tm 2, 8; Ap 22, 16). Tak więc z krwi i dziedziczenia Chrystus miał prawo do tytułu Króla.
Chrystus jest ponadto Synem Bożym, naturą równy Bogu, drugą Osobą Trójcy Przenajświętszej. Jako taki jest Panem nieba i ziemi, Panem najwyższym i absolutnym, z którym wszelkie królestwa ziemskie nie mogą się porównywać. Aby to powszechne władztwo Jezusa podkreślić, liturgia dodała do tytułu „Król” dopełnienie „Wszechświata”.

Klikając na ten link, możesz pobrać pełny tekst encykliki Piusa XI Quas primas z 11.12.1925 r. o ustanowieniu święta Chrystusa Króla.

Opublikowano Ewangelia, Uroczystość | Otagowano ,

21 listopada – Ofiarowanie Najświętszej Maryi Panny

PIERWSZE CZYTANIE
Ap 11, 4-12
Dwaj świadkowie, uczestnicy męki i chwały ich Pana

Czytanie z Apokalipsy Świętego Jana Apostoła
Mnie, Janowi, powiedziano: «Oto dwaj moi Świadkowie; oni są dwoma drzewami oliwnymi i dwoma świecznikami, co stoją przed Panem ziemi. A jeśli ktoś chce ich skrzywdzić, ogień wychodzi z ich ust i pożera ich wrogów. Jeśliby zechciał ktokolwiek ich skrzywdzić, w ten sposób musi zginąć. Mają oni władzę zamknąć niebo, by deszcz nie zraszał dni ich prorokowania, i mają władzę nad wodami, by w krew je przemienić, i wszelką plagą uderzyć w ziemię, ilekroć zechcą. A gdy dopełnią swojego świadectwa, Bestia, która wychodzi z Czeluści, wyda im wojnę, zwycięży ich i zabije. A zwłoki ich leżeć będą na placu wielkiego miasta, które duchowo zwie się: Sodoma i Egipt, gdzie także ukrzyżowano ich Pana. I wielu spośród ludów, szczepów, języków i narodów przez trzy i pół dnia ogląda ich zwłoki; a zwłok ich nie zezwalają złożyć do grobu. Z ich powodu mieszkańcy ziemi cieszą się i radują; i dary sobie nawzajem będą przesyłali, bo ci dwaj prorocy mieszkańcom ziemi zadali katusze. A po trzech i pół dnia duch życia z Boga w nich wstąpił, i stanęli na nogi. A wielki strach padł na tych, co ich oglądali. Posłyszeli oni donośny głos z nieba do nich mówiący: „Wstąpcie tutaj!” I w obłoku wstąpili do nieba, a ich wrogowie zobaczyli ich».
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 144 (143), 1b-2. 9-10 (R.: 1b)

Refren: Błogosławiony Pan, Opoka moja.

Błogosławiony Pan, Opoka moja, †
On moje ręce zaprawia do walki, *
moje palce do bitwy.
On mocą i warownią moją, osłoną moją i moim wybawcą, *
moją tarczą i schronieniem, On, który mi poddaje ludy.

Refren.

Boże, będę Ci śpiewał pieśń nową, *
grać Ci będę na harfie o dziesięciu strunach.
Ty królom dajesz zwycięstwo, *
Ty wyzwoliłeś Dawida, swego sługę.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. 2 Tm 1, 10b

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Nasz Zbawiciel, Jezus Chrystus, śmierć zwyciężył,
a na życie rzucił światło przez Ewangelię.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 20, 27-40
Uduchowione życie zmartwychwstałych

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: «Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: „Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat pojmie ją za żonę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu”. Otóż było siedmiu braci. Pierwszy pojął żonę i zmarł bezdzietnie. Pojął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę». Jezus im odpowiedział: «Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania. A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa o krzewie, gdy Pana nazywa „Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba”. Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją». Na to rzekli niektórzy z uczonych w Piśmie: «Nauczycielu, dobrze powiedziałeś». I już o nic nie śmieli Go pytać.
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

MAREK RISTAU
Wszystko, co ziemskie i zniszczalne przeminie i nastanie to, co niebiańskie i niezniszczalne. W niebie będziemy równi aniołom, nie umrzemy na wieki jako synowie Boży i uczestnicy zmartwychwstania do nowego życia. Tak będzie z tymi, którzy okażą się godnymi nieba ze względu na wiarę w Jezusa Chrystusa. Każdy, kto narodził się po raz drugi z Ducha, nie umrze na wieki po raz drugi. Bóg jest Bogiem życia i zmartwychwstania. W Nim i dla Niego żyjemy w Chrystusie Jezusie.

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Wizja świętego Jana, którą dzisiaj rozważamy, jest krwawa, mroczna i wzbudzająca lęk. Jednak wiernych członków Kościoła powinna napawać nadzieją i optymizmem.
Prawdą jest, że cały Kościół ma do wypełnienia misję prorocką, a więc głoszenia Słowa Bożego przez konkretne czyny. Inaczej mówiąc, każdy chrześcijanin ma zadanie bycie świadkiem, z którego ust wychodzi ogień pożerający jego wrogów. Ogniem jest zawsze potężne i skuteczne Słowo pochodzące od Boga. Równocześnie jest Ono powodem prześladowania wyznawców Chrystusa, co symbolizuje obecny w objawieniu potwór.
Dlaczego mieszkańcy ziemi na czele z potworem są tak niechętni w stosunku do Bożego przesłania? Bo jego treść obecna pośród zepsutego świata jest niewygodna i wymagająca. Jednak wrogowie Słowa szybko zostają skazani na porażkę, wbrew chwilowym triumfom. A ostatecznie zwyciężają ci, którzy mężnie dają świadectwo wiary.
Chrześcijanin dzisiaj jest rzeczywiście osobą niewygodną, bo ma za zadanie głosić wymagającą prawdę płynącą z Bożych nakazów. Jednak wierność swojemu zadaniu – świadczeniu i prorokowaniu, czyli uobecnianiu Bożych wymagań w swoim życiu – zaowocuje zmartwychwstaniem na wzór Chrystusa i poprowadzi do zwycięstwa.

Komentarz do psalmu
Jeżeli pierwsze czytanie nie dodaje nam wystarczająco dużo wsparcia i otuchy, z pewnością wzmacnia je psalmista. Przedstawia nam Boga, jako Tego, który jest sprzymierzeńcem w walce prowadzonej na tym świecie przeciwko złu i zepsuciu. Najpierw, to On przygotowuje swoich wiernych do bitwy. Następnie staje się schronieniem dla swoich wojowników, twierdzą, wybawieniem i tarczą. W ostateczności ocala od śmierci – tej duchowej na ziemi i śmierci wiecznej – i umożliwia prawdziwe zwycięstwo, czyli zmartwychwstanie na wzór Chrystusa.
Musimy jednak pamiętać, że Bóg zawsze staje w obronie tych, którzy Mu się powierzają, co jest warunkiem naszego zwycięstwa.

Komentarz do Ewangelii
Jezus dzisiaj mistrzowsko i zręcznie rozprawia się z saduceuszami, którzy nie wierzą w zmartwychwstanie i traktują tę ideę jako absurdalną i fałszywą. Przede wszystkim ukazuje całkowitą odmienność życia doczesnego na ziemi i życia po zmartwychwstaniu. To pierwsze cechuje śmiertelność, a co za tym idzie – chęć posiadania potomstwa dzięki małżeństwu i dzięki temu „przedłużania” swojej obecności na ziemi. To drugie, nieśmiertelne, jest byciem zawsze z Panem, co przysparza tak ogromnej radości, że żadne inne sprawy materialne nie są w stanie jej zagłuszyć.
Bóg jest życiem i jest Bogiem czyimś, to znaczy Bogiem żywych: Abrahama, Izaaka, Jakuba. Oznacza to, że nie są oni umarli, ale żyją dzięki swojej nieśmiertelnej duszy.
Niestety, dzisiaj idea zmartwychwstania nie ma praktycznego wpływu na nasze życie. W dużej mierze jesteśmy praktycznymi saduceuszami, którzy kręcą się jedynie wokół świata materialnego, żyjąc tylko na poziomie tego, co widzimy. Zapominamy o prawdzie posiadania nieśmiertelnej duszy. Jeżeli będziemy żyć dla siebie, umrzemy w egoizmie i smutku. Jeżeli zaś będziemy żyć dla Pana i nie zapominać o trosce o duszę, będziemy także uczestniczyć w życiu, które pokonało śmierć.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Wojciecha Węglowskiego

Ofiarowanie Najświętszej Maryi Panny

Ofiarowanie Maryi w świątyni - Domenico Ghirlandaio

W dawnych czasach istniał wśród Żydów zwyczaj religijny, polegający na tym, że dzieci – nawet jeszcze nie narodzone – ofiarowywano służbie Bożej. Dziecko, zanim ukończyło piąty rok życia, zabierano do świątyni w Jerozolimie i oddawano kapłanowi, który ofiarowywał je Panu. Zdarzało się czasem, że dziecko pozostawało dłużej w świątyni, wychowywało się, uczyło służby dla sanktuarium, pomagało wykonywać szaty liturgiczne i asystowało podczas nabożeństw.
Święta Anna, matka Maryi, przez wiele lat była bezdzietna. Mimo to nie utraciła wiary i ciągle prosiła Boga o dziecko. Złożyła obietnicę, że jeśli urodzi dziecko, odda je na służbę Bogu. Tak zrobiła, choć po tylu latach oczekiwania na upragnione potomstwo musiało to być wielkie poświęcenie z jej strony. Ewangelie nie mówią dokładnie, kiedy miało miejsce ofiarowanie Maryi, ale na pewno na początku Jej życia, prawdopodobnie, gdy Maryja miała trzy lata. Wtedy to Jej rodzice, św. Joachim i św. Anna, przedstawili Bogu przyszłą Królową Świata. Oddali Ją wówczas kapłanowi Zachariaszowi, który kilkanaście lat później stał się ojcem św. Jana Chrzciciela. Według niektórych autorów Maryja pozostała w świątyni około 12 lat. Zdarzenie to wspominamy właśnie w dniu dzisiejszym. Informacje o nim pochodzą z pism apokryficznych, nie przyjętych do kanonu Pisma świętego.
W Protoewangelii Jakuba, napisanej ok. 140 r. po narodzeniu Jezusa, czytamy, że rodzicami Maryi był św. Joachim i św. Anna i że stali się jej rodzicami w bardzo późnym wieku. Dlatego przed swoją śmiercią oddali Maryję na wychowanie i naukę do świątyni, gdy Maryja miała zaledwie trzy lata. Opis ten powtarza apokryf z VI w. – Księga Narodzin Błogosławionej Maryi i Dziecięctwa Zbawiciela, a także pochodzący z tego samego czasu inny apokryf, Ewangelia Narodzenia Maryi.
W Kościołach wschodnich panuje zgodne przekonanie, że Maryja faktycznie była ofiarowana w świątyni. Potwierdzają to bardzo liczne wypowiedzi wschodnich pisarzy kościelnych. Oprócz powagi apokryfów, na których się oparli, o ustanowieniu święta Ofiarowania Maryi w świątyni zadecydował zapewne w niemałej mierze również paralelizm świąt Maryi i Jezusa. Skoro obchodzimy uroczyście Poczęcie Jezusa (25 III) i Poczęcie Maryi (8 XII), Narodzenie Jezusa (25 XII) i Narodzenie Maryi (8 IX), Wniebowstąpienie Jezusa i Wniebowzięcie Maryi (15 VIII), to naturalne wydaje się obchodzenie obok święta ofiarowania Chrystusa (2 II) także święta ofiarowania Jego Matki.
Dla uczczenia tej tajemnicy obchodzono osobne święto najpierw w Jerozolimie (prawdopodobnie już w VI w., kiedy to poświęcono w Jerozolimie kościół pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny), potem od VIII w. na całym Wschodzie. W 1372 r. wprowadził je w Awinionie Grzegorz XI, a w 1585 r. Sykstus V rozszerzył je na cały Kościół.

Ofiarowanie Maryi w świątyniChociaż dzisiejsze wspomnienie nie ma żadnego potwierdzenia historycznego, przynosi ono ważną refleksję teologiczną: Maryja przez całe życie była oddana Bogu – od momentu, w którym została niepokalanie poczęta, poprzez swe narodziny, a potem ofiarowanie w świątyni. Stała się w ten sposób doskonalszą świątynią niż jakakolwiek świątynia uczyniona ludzkimi rękami. Od wieków Maryja była przeznaczona w Bożych planach dla wypełnienia wielkiej zbawczej misji. Upatrzona przez Opatrzność na Matkę Zbawiciela, przez samo to stała się darem dla Ojca. Do swojej misji Maryja przygotowywała się bardzo pilnie i z całym oddaniem – o czym świadczą chociażby jej własne słowa wypowiedziane do Gabriela: „Oto ja, służebnica Pańska” (Łk 1, 38).
W tradycji bizantyńskiej obchodzi się uroczyście święto Wprowadzenia Przenajświętszej Bogurodzicy do Świątyni (Wwiedienije Preświatoj Bohorodicy wo Chram). Bracia prawosławni opowiadają, że 3-letnia Maryja samodzielnie weszła po 15 wysokich stopniach świątynnych w ramiona arcykapłana Zachariasza, który wprowadził Ją do Świętego Świętych, gdzie sam miał prawo wchodzić tylko raz w roku.
W Kościele katolickim dzisiejsze wspomnienie jest świętem patronalnym Sióstr Prezentek, założonych w 1626 r. w Krakowie przez Zofię z Maciejowskich Czeską dla nauczania i wychowania dziewcząt. Jest też dniem szczególnej pamięci o mniszkach klauzurowych, o czym przypomniał św. Jan Paweł II w 1999 r.: „Maryja jawi się nam w tym dniu jako świątynia, w której Bóg złożył swoje zbawienie, i jako służebnica bez reszty oddana swemu Panu. Z okazji tego święta społeczność Kościoła na całym świecie pamięta o mniszkach klauzurowych, które wybrały życie całkowicie skupione na kontemplacji i utrzymują się z tego, czego dostarczy im Opatrzność, posługująca się hojnością wiernych. Zalecając wszystkim troskę o to, aby tym konsekrowanym siostrom nie zabrakło wsparcia duchowego i materialnego, kieruję do nich słowa serdecznego pozdrowienia i podziękowania”.
W naszych czasach nie ma już zwyczaju ofiarowywania swoich dzieci Bogu na służbę w świątyni. Wszyscy jednak zostaliśmy niejako przedstawieni Bogu przez naszych rodziców w czasie chrztu. Nie powinniśmy zapominać o tamtym wydarzeniu, ale nieustannie odnawiać w swoim życiu chęć poświęcania siebie Bogu i szukania Jego woli.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano ,

20 listopada – wspomnienie świętego Rafała Kalinowskiego, prezbitera

PIERWSZE CZYTANIE
Ap 10, 8-11
Książeczka słodka jak zwycięstwa Kościoła i gorzka jak jego doświadczenia

Czytanie z Apokalipsy Świętego Jana Apostoła
Ja, Jan, znów usłyszałem głos z nieba, jak zwracał się do mnie w słowach: «Idź, weź księgę otwartą w ręce anioła stojącego na morzu i na ziemi!» Poszedłem więc do anioła, mówiąc mu, by dał mi książeczkę. I rzecze mi: «Weź i połknij ją, a napełni wnętrzności twe goryczą, lecz w ustach twych będzie słodka jak miód». I wziąłem książeczkę z ręki anioła, i połknąłem ją, a w ustach moich stała się słodka jak miód, gdy zaś ją spożyłem, goryczą napełniły się moje wnętrzności. I mówią mi: «Trzeba ci znów prorokować o ludach, narodach, językach i o wielu królach».
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 119 (118), 14 i 24. 72 i 103. 111 i 131 (R.: por. 103)

Refren: Nad miód są słodsze Twoje przykazania.

Więcej się cieszę z drogi wskazanej
przez Twe napomnienia *
niż z wszelkiego bogactwa.
Bo Twe napomnienia są moją rozkoszą, *
moimi doradcami Twoje ustawy.

Refren.

Prawo ust Twoich jest dla mnie lepsze *
niż tysiące sztuk złota i srebra.
Jak słodka jest Twoja mowa dla mego podniebienia, *
ponad miód słodsza dla ust moich.

Refren.

Napomnienia Twoje są moim dziedzictwem na wieki, *
bo są radością mojego serca.
Zaczerpnę powietrza otwartymi ustami, *
bo pragnę Twoich przykazań.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. J 10, 27

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je, a one idą za Mną.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 19, 45-48
Jezus wypędza przekupniów ze świątyni

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. Mówił do nich: «Napisane jest: „Mój dom będzie domem modlitwy”, a wy uczyniliście go jaskinią zbójców». I nauczał codziennie w świątyni. Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie oraz przywódcy ludu czyhali na Jego życie. Tylko nie wiedzieli, co by mogli uczynić, cały lud bowiem słuchał Go z zapartym tchem.
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

MAREK RISTAU
Słowo Boże jest słowem łaski i słowem prawdy. Wyroki Boże są tak głębokie, niezbadane i nie do wyśledzenia Jego drogi… Bóg jest Ojcem miłosierdzia i Sędzią sprawiedliwym… Przed narodami i ludami Bóg postawił łaskę i zbawienie oraz gniew i potępienie. Kto uwierzy w Chrystusa, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony.

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Kościół podaje nam dzisiaj bardzo krótki, ale wymowny fragment objawienia świętego Jana. Przedmiotem, który przykuwa uwagę autora, jest książeczka otrzymana od anioła. Zaskakujące jest także zadanie, które dostał do wykonania – połknięcie podarunku. Choć motyw ten jest już znany w Piśmie Świętym (chociażby z Księgi Proroka Ezechiela), przedstawia nam istotną prawdę.
Bohater, który ma połknąć książeczkę, jest prorokiem, który ma przekazywać to, co spożył, czyli jej treści. Zjedzenie tekstu jest niczym innym jak dogłębnym zapoznaniem się z nim, z jego przesłaniem i wprowadzeniem go do swojego życia. Słowo Boże zawsze jest słodkie ze względu na samego Autora, jednak niesie za sobą gorycz i boleść w miarę przyswajania sobie Jego wezwań.
Chrześcijanie są dzisiaj prorokami na świecie, objawiającymi wszystkim ludziom prawdę płynącą z Bożego Słowa. Dlatego pierwszym naszym zadaniem jest przyjęcie Słowa Bożego, przyswojenie sobie Jego treści, co będzie dla nas słodyczą i radością. Gorycz pojawia się wtedy, gdy podejmiemy wyrzeczenia związane z wypełnianiem Słowa Bożego w naszym życiu, zobaczymy jak wiele sprzeczności jest między Nim a naszym postępowaniem i będziemy walczyć o rezygnację ze swoich planów i perspektyw na rzecz tego, do czego wzywa nas Bóg. Przed Jego Słowem nie ma ucieczki czy obrony, jednak zapewnia Ono pokój, dodaje odwagi i prowadzi do wiecznego szczęścia.

Komentarz do psalmu
Radość psalmisty wychwalającego Boże przykazania, napomnienia, ustawy i wezwania powinna udzielać się także i nam. Źródłem tej radości jest posłuszeństwo Bożemu Słowu, które stanowi drogowskaz i jest drogą do prawdziwego szczęścia. Pouczenia Boga, nawet trudne i wymagające, są rozkoszą, są cennymi doradcami, a nawiązując do pierwszego czytania – są słodkie dla podniebienia, słodsze od miodu.
Autor psalmu tak bardzo pragnie przyswoić sobie Boże przykazania, że otwiera na nie swoje usta, chcąc je czerpać jak powietrze. Zatem są dla niego tak fundamentalne dla życia wiarą, niczym powietrze dla życia ziemskiego.
Wpatrując się w postawę psalmisty, zechciejmy z taką gorliwością wsłuchiwać się w Boże Słowo, aby było Ono dla nas źródłem prawdziwej radości. Niech będzie Ono także i dla nas codziennym, słodkim pokarmem i powietrzem, którym napełniamy naszą duszę.

Komentarz do Ewangelii
Dzisiejsza Ewangelia jest swoistym objęciem świątyni przez Jezusa. Wyrzuca handlarzy, przywraca jej właściwą rolę oraz naucza cały lud w niej zgromadzony. Dom modlitwy, o którym mowa, to przede wszystkim miejsce spotkania z Bogiem i przemiany własnego życia. Natomiast w rzeczywistości lud wchodził do świątyni, chcąc tylko zapewnić sobie opiekę Boga i obronę przed wrogiem, a wychodził z niej do swojego normalnego życia bez żadnej przemiany i nawrócenia – a więc, aby z powrotem kraść, oszukiwać, czy mordować.
Ten krótki fragment jest dla nas wyrzutem sumienia w kilku kwestiach: jak wygląda moja obecność w świątyni – czy jest tylko wypowiadaniem formułek? Czy ta obecność jest znakiem mojej fałszywej pobożności, jedynie zewnętrznej? Czy spotykam tam Boga, który wpływa na zmianę mojego funkcjonowania?
Musimy uświadomić sobie, że taka formalna religijność nie służy niczemu, nie służy zbudowaniu więzi z Bogiem. Świątynia ma stać się dla nas miejscem, w którym usłyszymy przemieniające Słowo Boże; zjednoczymy się z Bogiem; oddamy chwałę Bogu; przemienimy nasze postępowanie i staniemy się prawdziwym Ludem Bożym.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Wojciecha Węglowskiego

Święty Rafał Kalinowski, prezbiter

Święty Rafał Kalinowski

Józef Kalinowski urodził się 1 września 1835 r. w Wilnie, w szlacheckiej rodzinie herbu Kalinowa. Jego ojciec był profesorem matematyki na Uniwersytecie Wileńskim. Po ukończeniu z wyróżnieniem Instytutu Szlacheckiego w Wilnie (1843-1850), Józef podjął studia w Instytucie Agronomicznym w Hory-Horkach koło Orszy (dziś Białoruś). Zrezygnował z nich po dwóch latach. W 1855 r. przeniósł się do Mikołajewskiej Szkoły Inżynierii Wojskowej w Petersburgu, gdzie uzyskał tytuł inżyniera. Jednocześnie wstąpił do wojska. Wtedy właśnie przestał przystępować do sakramentów świętych, do kościoła chodził rzadko, przeżywał rozterki wewnętrzne, a także kłopoty związane ze swoją narodowością, służbą w wojsku rosyjskim i zdrowiem. Wciąż jednak stawiał sobie pytanie o sens życia, szukając na nie odpowiedzi w dziełach filozoficznych i teologicznych. Po ukończeniu szkoły (1855) został adiunktem matematyki i mechaniki budowlanej oraz awansował do stopnia porucznika. W 1859 r. opuścił Akademię i podjął pracę przy budowie kolei żelaznej Odessa-Kijów-Kursk. Po roku przeniósł się na własną prośbę do Brześcia nad Bugiem, gdzie pracował jako kapitan sztabu przy rozbudowie twierdzy. Czując, że zbliża się powstanie, podał się do dymisji, aby móc służyć swoją wiedzą wojskową i umiejętnościami rodakom. Został członkiem Rządu Narodowego i objął stanowisko ministra wojny w rejonie Wilna. W końcu zdecydował się na wyjazd do Warszawy, gdzie chciał podjąć leczenie i miał nadzieje na znalezienie pracy. Z powodów zdrowotnych otrzymał zwolnienie z wojska w maju 1863 r.
Święty Rafał KalinowskiJednocześnie, wspierany modlitwami matki i rodzeństwa, przeżywał nawrócenie religijne, m.in. pod wpływem lektury Wyznań św. Augustyna: nie tylko wrócił do praktyk religijnych, ale przejawiał w nich szczególną gorliwość. Gdy wybuchło powstanie styczniowe, mając świadomość jego daremności, ale zarazem nie chcąc stać na uboczu, gdy naród walczy, przyłączył się do powstania. Sprzeciwiał się niepotrzebnemu rozprzestrzenianiu się walk. W liście do brata pisał: „Nie krwi, której do zbytku przelało się na niwach Polski, ale potu ona potrzebuje”.
Po upadku powstania powrócił do Wilna, gdzie 24 marca 1864 r. został aresztowany i osadzony w więzieniu. W wyniku procesu skazano go na karę śmierci. W więzieniu otaczała go atmosfera świętości. Wskutek interwencji krewnych i przyjaciół, a także z obawy, że po śmierci Polacy mogą uważać Józefa Kalinowskiego za męczennika i świętego, władze carskie zamieniły mu wyrok na dziesięcioletnią katorgę na Syberii. Przez pewien czas przebywał w Nerczyńsku, potem w Usolu, następnie w Irkucku i Smoleńsku. Podczas pobytu na Syberii oddziaływał na współtowarzyszy swoją głęboką religijnością, zadziwiał niezwykłą wprost mocą ducha, ujmował cierpliwością i delikatnością, wspierał dobrym słowem i modlitwą, czuwał przy chorych, pocieszał i podtrzymywał nadzieję. Dzielił się z potrzebującymi nie tylko skromnymi dobrami materialnymi, ale również bogactwem duchowym. Bolał go fakt, że wielu zesłańców nie posiadało żadnej wiedzy religijnej. Szczególnie chętnie katechizował dzieci i młodzież.
Po ciężkich robotach Józef Kalinowski powrócił do kraju w 1874 r. Uzyskał paszport i wyjechał na Zachód jako wychowawca młodego księcia Augusta Czartoryskiego (beatyfikowanego przez św. Jana Pawła II w 2003 r.). Opiekował się nim przez trzy lata. W lipcu 1877 r., mając już 42 lata, Józef Kalinowski wstąpił do nowicjatu karmelitów w Grazu (Austria), przybierając zakonne imię Rafał od św. Józefa. Po studiach filozoficznych i teologicznych na Węgrzech, złożył śluby zakonne i otrzymał święcenia kapłańskie 15 stycznia 1882 r. w Czernej koło Krakowa. W kilka miesięcy później został przeorem klasztoru w Czernej. Urząd ten pełnił przez 9 lat. Przyczynił się w znacznej mierze do odnowy Karmelu w Galicji. W 1884 r. został założony z jego inicjatywy klasztor karmelitanek bosych w Przemyślu, 4 lata później we Lwowie, a na przełomie 1891 i 1892 roku – klasztor ojców wraz z niższym seminarium w Wadowicach.
Wiele godzin spędzał w konfesjonale – nazywano go „ofiarą konfesjonału”. Miał niezwykły dar jednania grzeszników z Bogiem i przywracania spokoju sumienia ludziom dręczonym przez lęk i niepewność. Przeżyty w młodości kryzys wiary (gdy przez ponad 10 lat żył bez sakramentów) ułatwiał mu zrozumienie błądzących i zbuntowanych przeciwko Bogu. Nikogo nie potępiał, ale starał się pomagać. Zawsze skupiony, zjednoczony z Bogiem, był człowiekiem modlitwy, posłuszny regułom zakonnym, gotowym do wyrzeczeń, postów i umartwień.
Zmarł 15 listopada 1907 r. w Wadowicach, w opinii świętości. Jego relikwie spoczywają w kościele karmelitów w Czernej. Za życia i po śmierci cieszył się wielką sławą świętości. Bez reszty oddany Bogu, umiał miłować Go w drugim człowieku. Potrafił zachować szacunek dla człowieka i jego godności nawet tam, gdzie panowała pogarda. Dlatego uważany jest za patrona Sybiraków.
Beatyfikował go św. Jan Paweł II w 1983 r. podczas Mszy świętej na krakowskich Błoniach; kanonizacji dokonał w Rzymie w roku 1991, podczas jubileuszowego roku czterechsetlecia śmierci św. Jana od Krzyża, odnowiciela zakonu karmelitów. Św. Rafał Kalinowski jest patronem oficerów i żołnierzy, orędownikiem w sprawach trudnych.

W ikonografii Święty przedstawiany jest podczas modlitwy, w habicie karmelity.

Zobacz także:

Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano ,

19 listopada – wspomnienie błogosławionej Salomei, dziewicy

PIERWSZE CZYTANIE
Ap 5, 1-10
Bóg wręcza Barankowi księgę przeznaczeń

Czytanie z Apokalipsy Świętego Jana Apostoła
Ja, Jan, ujrzałem na prawej dłoni Zasiadającego na tronie księgę zapisaną wewnątrz i na odwrocie opieczętowaną siedmiu pieczęciami. I ujrzałem potężnego anioła, obwieszczającego głosem donośnym: «Kto godzien jest otworzyć księgę i złamać jej pieczęcie?» A nie mógł nikt – na niebie ani na ziemi, ani pod ziemią – otworzyć księgi ani na nią patrzeć. A ja bardzo płakałem, że nie znalazł się nikt godny, by księgę otworzyć ani na nią patrzeć. I mówi do mnie jeden ze Starców: «Przestań płakać! Oto zwyciężył Lew z pokolenia Judy, Odrośl Dawida, tak że otworzy księgę i siedem jej pieczęci». I ujrzałem między tronem z czterema Istotami żyjącymi a kręgiem Starców stojącego Baranka, jakby zabitego, a miał siedem rogów i siedmioro oczu, którymi jest siedem Duchów Boga wysłanych na całą ziemię. On poszedł i z prawicy Zasiadającego na tronie wziął księgę. A kiedy wziął księgę, cztery Istoty żyjące i dwudziestu czterech Starców upadło przed Barankiem, każdy mając harfę i złote czasze pełne kadzideł, którymi są modlitwy świętych. I taką nową pieśń śpiewają: «Godzien jesteś wziąć księgę i jej pieczęcie otworzyć, bo zostałeś zabity i krwią Twoją nabyłeś dla Boga ludzi z każdego pokolenia, języka, ludu i narodu, i uczyniłeś ich Bogu naszemu królestwem i kapłanami, a będą królować na ziemi».
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 149, 1b-2. 3-4. 5-6a i 9b (R.: por. Ap 5, 10)

Refren: Tyś nas uczynił kapłanami Boga.
albo: Alleluja.

Śpiewajcie Panu pieśń nową, *
głoście Jego chwałę w zgromadzeniu świętych.
Niech się Izrael cieszy swoim Stwórcą, *
a synowie Syjonu radują swym Królem.

Refren.

Niech imię Jego czczą tańcem, *
niech grają Mu na bębnie i cytrze.
Bo Pan swój lud miłuje, *
pokornych wieńczy zwycięstwem.

Refren.

Niech święci cieszą się w chwale, *
niech się weselą przy uczcie niebieskiej.
Chwała Boża niech będzie w ich ustach; *
to jest chwałą wszystkich Jego świętych.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. Ps 95 (94), 8a. 7d

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych,
lecz słuchajcie głosu Pańskiego.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 19, 41-44
Zapowiedź zburzenia Jerozolimy

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Gdy Jezus był już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: «O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi! Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą, a nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

MAREK RISTAU
Jezus płacze nad Jerozolimą. Jezus płacze nad narodami, które Go odrzucają. Jezus płacze nad każdym człowiekiem, który odrzuca Jego łaskę i zbawienie, nie chcąc poznać, co jest prawdziwie dla niego dobrem wiecznym. Mamy krótki czas życia, aby rozpoznać, że nawiedza nas Pan ku ratunkowi wiecznemu… Postanowione ludziom raz umrzeć, a potem czeka nas Boży sąd.

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Święty Jan w wizji, którą dzisiaj rozważamy, skupia swoją uwagę na zwoju i na Baranku. Warto zauważyć, że zapieczętowany zwój jest dokumentem oficjalnym, zawierającym ważną, choć niedostępną dla nikogo treść – kompletną wiedzę na temat świata i ludzi. Jedyna postać, która jest godna go otworzyć to Baranek.
Baranek znajduje się w centrum nieba i zostaje dopuszczony do tronu. Jest otoczony całym niebiańskim dworem. I, co więcej, to właśnie Jemu zostaje przekazany od Boga zwój, będący symbolem władzy. Jasne zatem jest, że Baranek to sam Chrystus, który przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie wykupił i uświęcił ludzi. Właśnie z tego powodu jest godzien otworzyć zwój. Chrystusa-Baranka cechuje siedem oczu oznaczające wszechwiedzę oraz siedem rogów symbolizujących pełnię mocy, władzy i odwagi. Ta wizja utwierdza nas w przekonaniu, że Chrystus jest prawdziwym Bogiem.
Objawienie świętego Jana podkreśla boskość Jezusa. Poprzez opisane wydarzenie uświadamiamy sobie, że On jest Panem świata i dzięki Niemu możemy poznać wszelkie Boże plany dotyczące świata i człowieka. Naszym zadaniem jest uznać boskość Chrystusa, przyjąć Go za swojego Pana, i oddawać Mu z radością cześć i uwielbienie razem ze wszystkimi istotami żyjącymi.

Komentarz do psalmu
Dzisiejszy psalm zachęca nas do radosnego świętowania. Powodem zachwytu ma być miłość Boga względem wszystkich, którzy są Jemu wierni. Bo właśnie tych obdarza zwycięstwem i nagrodą wiecznej uczty niebieskiej.
Wraz ze wszystkimi świętymi, czyli tymi, którzy już znajdują się na uczcie, powinniśmy uwielbiać Boga – Króla, który zasiada na tronie; i Baranka, który zwyciężył i otworzył zapieczętowany zwój. Nasze uwielbienie to włączenie się w żywą modlitwę dziękczynienia za to, że w Chrystusie jest cała nasza nadzieja dołączenia do grona świętych w niebie.

Komentarz do Ewangelii
Rzadko spotykamy w Ewangelii Jezusa, który płacze. W tym wypadku głośno opłakuje, czy wręcz lamentuje z powodu niewłaściwej postawy mieszkańców Jerozolimy wobec Boga i wobec Jego Syna. Wobec pokoju, który On chce ofiarować ludziom. Warunkami tego pokoju są: więź z Bogiem, pokora, ubóstwo, uniżenie i służba, a więc realizowanie nauki głoszonej przez Jezusa. Niestety, Jerozolima ma zamknięte serce na takie postawy.
Zatwardziałość serca Jerozolimy ukazuje zatwardziałość i zamknięcie naszych serc na znaki, którymi posługuje się Pan Bóg wobec nas. Często ich nie rozpoznajemy, albo nie chcemy stosować warunków pokoju Chrystusowego w naszym życiu, bo dążymy do własnych przywilejów, przyzwyczajeń i wygód. Nie rozpoznajemy Jezusa przychodzącego w wykorzystywanych, samotnych, głodnych i potrzebujących. Niestety, taka postawa przyczyni się do powalenia nas na ziemię. Czas zatem na nawrócenie, abyśmy nie zostali obaleni i zniszczeni.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Wojciecha Węglowskiego

Błogosławiona Salomea, dziewica

Błogosławiona Salomea

Salomea była córką księcia małopolskiego z dynastii Piastów – Leszka Białego i Grzymisławy z Rurykowiczów, księżniczki ruskiej. Urodziła się na przełomie 1211/1212 r. Szybko znalazła się w centrum polityki. Mając zaledwie 6 lat została zaręczona z księciem węgierskim Kolomanem (bratem św. Elżbiety Węgierskiej), co miało utrwalić pokój między Polską a Węgrami. Salomea poślubiła wkrótce Kolomana, od początku przyrzekając – za zgodą męża – zachowanie dziewictwa. W roku 1219, w wieku 8 lat, zasiadła z mężem na tronie halickim. Nie ma żadnego potwierdzenia, że była koronowana. Wkrótce potem, po klęsce w bitwie z wojskami księcia nowogrodzkiego Mścisława II Udałego, zostali zmuszeni do rezygnacji z Halicza i udali się na Węgry. W 1241 r. Koloman zmarł na skutek ran odniesionych w bitwie z Tatarami nad rzeką Sajo.
Po jego śmierci niedoszła królowa Węgier wróciła do Polski. Bolesław Wstydliwy, jej młodszy brat, okazywał jej wielką serdeczność. Salomea nie chciała jednak pozostać na dworze książęcym, postanowiła bowiem poświęcić się życiu zakonnemu. Miała dość meandrów politycznych, pragnęła spokoju i ciszy. W 1245 r. wstąpiła do ufundowanego przez Bolesława Wstydliwego klasztoru klarysek w Zawichoście koło Sandomierza, gdzie zamieszkała wraz z pierwszymi polskimi klaryskami. Jej obłóczyn dokonał ówczesny prowincjał franciszkanów podczas kapituły w Sandomierzu. Z czasem jednak uświadomiono sobie, jak łatwo klasztor w Zawichoście może stać się łupem najazdów litewskich, ruskich, a zwłaszcza tatarskich.

Jan Matejko: Błogosławiona SalomeaKilkanaście lat później Bolesław Wstydliwy uposażył drugi klasztor sióstr klarysek pod Krakowem, opodal miejscowości Skała, i tam w 1260 r. przeniósł siostry z Salomeą. Klasztor w Zawichoście przejęli franciszkanie. W Skale Salomea spędziła pozostałe lata swego życia. Choć nie była nigdy ksienią, jej troską było zabezpieczenie siostrom utrzymania. By również po jej śmierci klasztor nie cierpiał niedostatku, wyposażyła testamentem kościół klasztorny w kosztowne paramenty i naczynia liturgiczne. Zaopatrzyła również klasztor w odpowiednie książki. Założyła przy klasztorze miasto na prawie niemieckim. W 1268 r. poważnie rozchorowała się. W spisanym testamencie wszystko, co jeszcze miała, przekazała klasztorowi na utrzymanie mniszek. Zastrzegła wszakże, że w razie katastrofy, takiej jak pożar czy wojna, jej majątek może zostać przeznaczony na odbudowę klasztoru lub kościoła. Zmarła w opinii świętości 17 listopada 1268 r. i została pochowana pod kościołem klasztornym na Grodzisku. Przez kolejne pół roku trwał spór, do kogo powinny należeć jej śmiertelne szczątki: klaryski twierdziły, że do nich, bo była ich fundatorką w Polsce i współsiostrą, wśród nich żyła i umarła. Franciszkanie natomiast opierali się na tym, że wolą zmarłej było spocząć w Krakowie, w ich kościele, i że z ich rąk otrzymała habit. Dla tych racji relikwie bł. Salomei przewieziono do Krakowa, gdzie spoczywają do dzisiaj. Przeniesienie relikwii odbyło się bardzo uroczyście, wobec dworu książęcego, z udziałem św. Kingi (żony Bolesława Wstydliwego, czyli bratowej Salomei), a być może także bł. Jolenty, rodzonej siostry Kingi.
Starania o kanonizację Salomei rozpoczęto zaraz po jej śmierci. Proces trwał długo, franciszkanie nie naciskali, a klaryski były za słabe, by podjąć się tak poważnego i kosztownego procesu kanonicznego. Dopiero w XVII w. na nowo rozpoczęto starania, uwieńczone szczęśliwie dekretem Klemensa X z 17 maja 1672 r., który zezwalał na jej kult.

W ikonografii atrybutem bł. Salomei jest gwiazda uchodząca z jej ust w chwili śmierci.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano ,

18 listopada – wspomnienie błogosławionej Karoliny Kózkówny, dziewicy i męczennicy

PIERWSZE CZYTANIE
Ap 4, 1-11
Wizja otwartego nieba

Czytanie z Apokalipsy Świętego Jana Apostoła
Ja, Jan, ujrzałem: oto drzwi otwarte w niebie, a głos, ów pierwszy, jaki usłyszałem, jak gdyby trąby rozmawiającej ze mną, powiedział: «Wstąp tutaj, a to ci ukażę, co potem musi się stać». Doznałem natychmiast zachwycenia: A oto w niebie stał tron i na tronie Ktoś zasiadał. A Zasiadający był podobny z wyglądu do jaspisu i do krwawnika, a tęcza dokoła tronu – podobna z wyglądu do szmaragdu. Dokoła tronu – dwadzieścia cztery trony, a na tronach dwudziestu czterech siedzących Starców, odzianych w białe szaty, a na ich głowach złote wieńce. A z tronu wychodzą błyskawice i głosy, i gromy, i płonie przed tronem siedem lamp ognistych, które są siedmiu Duchami Boga. Przed tronem – niby szklane morze podobne do kryształu, a pośrodku tronu i dokoła tronu cztery Istoty żyjące, pełne oczu z przodu i z tyłu: pierwsza Istota żyjąca podobna do lwa, druga Istota żyjąca podobna do cielca, trzecia Istota żyjąca mająca twarz jak gdyby ludzką i czwarta Istota żyjąca podobna do orła w locie. Cztery Istoty żyjące – a każda z nich ma po sześć skrzydeł – dokoła i wewnątrz są pełne oczu, i bez wytchnienia mówią dniem i nocą: Święty, Święty, Święty, Pan Bóg Wszechmogący, Który był i Który jest, i Który przychodzi. A ilekroć Istoty żyjące oddadzą chwałę i cześć, i dziękczynienie Zasiadającemu na tronie, Żyjącemu na wieki wieków, upada dwudziestu czterech Starców przed Zasiadającym na tronie i oddają pokłon Żyjącemu na wieki wieków, i rzucają przed tron wieńce swe, mówiąc: «Godzien jesteś, Panie i Boże nasz, odebrać chwałę i cześć, i moc, bo Ty stworzyłeś wszystko, a z woli Twojej istniało to i zostało stworzone».
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 150, 1b-2. 3-4. 5-6a (R.: por. Ap 4, 8b)

Refren: Bóg wszechmogący jest po trzykroć Święty.

Chwalcie Boga w Jego świątyni, *
chwalcie na ogromnym Jego nieboskłonie.
Chwalcie Go za potężne Jego dzieła, *
chwalcie za niezmierzoną wielkość Jego.

Refren.

Chwalcie Go dźwiękiem rogu, *
chwalcie na harfie i cytrze.
Chwalcie Go bębnem i tańcem, *
chwalcie na strunach i flecie.

Refren.

Chwalcie Go na dźwięcznych cymbałach, *
chwalcie na cymbałach brzęczących.
Wszystko, co żyje, *
niechaj chwali Pana.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. J 15, 16

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem,
abyście szli i owoc przynosili.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 19, 11-28
Przypowieść o dziesięciu minach

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus opowiedział przypowieść, ponieważ był blisko Jeruzalem, a oni myśleli, że królestwo Boże zaraz się zjawi. Mówił więc: «Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się do dalekiego kraju, aby uzyskać dla siebie godność królewską i wrócić. Przywołał więc dziesięciu sług swoich, dał im dziesięć min i rzekł do nich: „Obracajcie nimi, aż wrócę”. Ale jego współobywatele nienawidzili go i wysłali za nim poselstwo z oświadczeniem: „Nie chcemy, żeby ten królował nad nami”. Gdy po otrzymaniu godności królewskiej wrócił, kazał przywołać do siebie te sługi, którym dał pieniądze, aby się dowiedzieć, co każdy zyskał. Stawił się więc pierwszy i rzekł: „Panie, twoja mina przysporzyła dziesięć min”. Odpowiedział mu: „Dobrze, sługo dobry; ponieważ w drobnej rzeczy okazałeś się wierny, sprawuj władzę nad dziesięciu miastami”. Także drugi przyszedł i rzekł: „Panie, twoja mina przyniosła pięć min”. Temu też powiedział: „I ty miej władzę nad pięciu miastami”. Następny przyszedł i rzekł: „Panie, oto twoja mina, którą trzymałem zawiniętą w chustce. Lękałem się bowiem ciebie, bo jesteś człowiekiem surowym: bierzesz, czego nie położyłeś, i żniesz, czego nie posiałeś”. Odpowiedział mu: „Według słów twoich sądzę cię, zły sługo! Wiedziałeś, że jestem człowiekiem surowym: biorę, gdzie nie położyłem, i żnę, gdzie nie posiałem. Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku? A ja po powrocie byłbym je z zyskiem odebrał”. Do obecnych zaś rzekł: „Zabierzcie mu minę i dajcie temu, który ma dziesięć min”. Odpowiedzieli mu: „Panie, ma już dziesięć min”. „Powiadam wam: Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach”». Po tych słowach szedł naprzód, zdążając do Jerozolimy.
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

MAREK RISTAU
Bóg jest Święty. On mieszka w światłości niedostępnej… Król wieków, nieśmiertelny, niewidzialny, jedyny Bóg… Wszystko, co jest i co żyje, ma wielbić Pana i Boga naszego. On jest po trzykroć Święty, Wszechmogący, Który był i Który jest, i Który przychodzi. Całe odnowione stworzenie, będzie przeniknięte Jego chwałą, a my będziemy żywym uwielbieniem chwały Jego Majestatu. Nadchodzi wielka Paruzja i Pan, Bóg nasz będzie na wieki odbierał chwałę i cześć, i moc, ponieważ On stworzył wszystko, i z Jego woli zostało to stworzone i zaistniało.

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Dzisiaj znajdujemy się w kolejnej, typowo prorockiej, części Apokalipsy – przyszłości Kościoła. Święty Jan przedstawia nam wizję nieba i jego liturgii. My także możemy się tam przenieść, aby odświeżyć, albo całkiem zmienić nasze prywatne wyobrażenia raju, niebieskiego szczęścia oraz przebywania z Bogiem i oddawania Mu czci.
Bóg zostaje przedstawiony jako Ten, który nie tylko znajduje się w centrum świata, ale w rzeczywistości stanowi owo centrum. Jest jedynym, najwyższym, niezależnym i wszystko wiedzącym Władcą. Bogactwo symboli – tron, drogie kamienie, tęcza, burza, oddawane hołdy – wskazuje na to, że wszystko, co żyje, wielbi Boga. Uznaje Go za godnego czci, najświętszego, wszechpotężnego, żyjącego na wieki Stwórcę i Pana. Właśnie na tym polega prawdziwa radość bycia w niebie: ciągłe wpatrywanie się w Boga i oddawanie Mu chwały.
Zastanówmy się dzisiaj, jak sobie do tej pory wyobrażaliśmy niebo. Pierwszym krokiem do zbliżenia się w kierunku opisywanej przez świętego Jana wizji jest nasze osobiste uznanie Boga za Stwórcę i otwarcie się na Jego działanie. W ten sposób będziemy mogli dołączyć do uczestników liturgii niebieskiej przez ciągłe wychwalanie Boga za Jego dzieła. W rzeczywistości możemy oddawać Mu chwałę już tutaj, na ziemi. Dzięki temu zasmakujemy prawdziwego spotkania z Nim w niebie.

Komentarz do psalmu
Zachęceni wizją nieba i zaproszeni do liturgii niebieskiej w pierwszym czytaniu, chcemy razem z psalmistą oddawać Bogu chwałę.
„Wszystko, co żyje, niechaj chwali Pana”. To wezwanie pociąga nas, abyśmy czcili Boga i oddawali Mu hołd za wielkie dzieła, których dokonał; za Jego przymioty; za całe stworzenie. Chwalenie Boga to nie tylko słowa wypowiadane w Jego kierunku, ale także śpiew, muzyka, gra na poszczególnych instrumentach, czy po prostu przebywanie w Jego świątyni.
Mówiąc najprościej, wszystko, co robimy i co mówimy powinno przyczyniać się do uwielbiania Boga. Dlatego dołączajmy do tej modlitwy psalmem każdego dnia za pomocą naszych uczynków i słów.

Komentarz do Ewangelii
Przypowieść z dzisiejszej Ewangelii jest niezwykle podobna do tej, której słuchaliśmy w ubiegłą niedzielę. Warto jednak zwrócić uwagę na jeden szczegół. Każdy ze sług dostał taki sam dar, mianowicie jedną minę, która była równa stu dniom pracy zwykłego robotnika. Ich zadaniem było pomnożenie otrzymanej kwoty. Jednak wspaniałomyślną nagrodę otrzymali tylko ci, którzy zaangażowali się w dobre wykorzystanie daru.
Możemy zapytać: dlaczego ta sama kwota przyniosła różne zyski? Każdy z nas otrzymał taki sam dar, który składa do banku. Tym bankiem są nasze uczynki miłosierdzia, jałmużna, dobroć i miłość. Dzięki nim otrzymujemy zysk, który jest proporcjonalny do naszego zaangażowania. Mamy tyle, ile dajemy. Nie mamy nic wówczas, gdy także nic nie dajemy, ale chowamy i zatrzymujemy.
Surowy król, którym jest Bóg, zbiera to, czego nie posiał, a mianowicie naszej wolności, z której wypływają decyzje przekazywania daru innym, a w ten sposób pomnażania go. Zatem w rzeczywistości to tylko od nas zależy, czy i jaką nagrodę otrzymamy.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Wojciecha Węglowskiego

Błogosławiona Karolina Kózkówna, dziewica i męczennica

Błogosławiona Karolina Kózkówna

Karolina urodziła się w podtarnowskiej wsi Wał-Ruda 2 sierpnia 1898 r. jako czwarte z jedenaściorga dzieci Jana Kózki i Marii z domu Borzęckiej. Pięć dni później otrzymała chrzest w kościele parafialnym w Radłowie. Jej rodzice posiadali niewielkie gospodarstwo. Pracowała z nimi na roli. Wzrastała w atmosferze żywej i autentycznej wiary, która wyrażała się we wspólnej rodzinnej modlitwie wieczorem i przy posiłkach, w codziennym śpiewaniu Godzinek, częstym przystępowaniu do sakramentów i uczestniczeniu we Mszy także w dzień powszedni. Ich uboga chata była nazywana „kościółkiem”. Krewni i sąsiedzi gromadzili się tam często na wspólne czytanie Pisma świętego, żywotów świętych i religijnych czasopism. W Wielkim Poście śpiewano tam Gorzkie Żale, a w okresie Bożego Narodzenia – kolędy.
Karolina od najmłodszych lat ukochała modlitwę i starała się wzrastać w miłości Bożej. Nie rozstawała się z otrzymanym od matki różańcem – modliła się nie tylko w ciągu dnia, ale i w nocy. We wszystkim była posłuszna rodzicom, z miłością i troską opiekowała się licznym młodszym rodzeństwem. W 1906 roku rozpoczęła naukę w ludowej szkole podstawowej, którą ukończyła w 1912 roku. Potem uczęszczała jeszcze na tzw. naukę dopełniającą trzy razy w tygodniu. Uczyła się chętnie i bardzo dobrze, z religii otrzymywała zawsze wzorowe oceny, była pracowita i obowiązkowa.
Do Pierwszej Komunii św. przystąpiła w roku 1907 w Radłowie, a bierzmowana została w 1914 r. przez biskupa tarnowskiego Leona Wałęgę w nowo wybudowanym kościele parafialnym w Zabawie.
Duży wpływ na duchowy rozwój Karoliny miał jej wuj, Franciszek Borzęcki, bardzo religijny i zaangażowany w działalność apostolską i społeczną. Siostrzenica pomagała mu w prowadzeniu świetlicy i biblioteki, do której przychodziły często osoby dorosłe i młodzież. Prowadzono tam kształcące rozmowy, śpiewano pieśni religijne i patriotyczne, deklamowano utwory wieszczów.
Karolina była urodzoną katechetką. Nie poprzestawała na tym, że poznała jakąś prawdę wiary lub usłyszała ważne słowo; zawsze spieszyła, by przekazać je innym. Katechizowała swoje rodzeństwo i okoliczne dzieci, śpiewała z nimi pieśni religijne, odmawiała różaniec i zachęcała do życia według Bożych przykazań. Wrażliwa na potrzeby bliźnich, chętnie zajmowała się chorymi i starszymi. Odwiedzała ich, oddając im różne posługi i czytając pisma religijne. Przygotowywała w razie potrzeby na przyjęcie Wiatyku. W swojej parafii była członkiem Towarzystwa Wstrzemięźliwości oraz Apostolstwa Modlitwy i Arcybractwa Wiecznej Adoracji Najświętszego Sakramentu.

Błogosławiona Karolina KózkównaZginęła w 17. roku życia 18 listopada 1914 roku, na początku I wojny światowej. Carski żołnierz uprowadził ją przemocą i bestialsko zamordował, gdy broniła się pragnąc zachować dziewictwo. Po kilkunastu dniach, 4 grudnia 1914 r., w pobliskim lesie znaleziono jej zmasakrowane ciało. Tragedia jej śmierci nie miała świadków.
Pogrzeb sprawowany w niedzielę 6 grudnia 1914 r. zgromadził ponad 3 tysiące żałobników i był wielką manifestacją patriotyczno-religijną okolicznej ludności, która przekonana była, że uczestniczy w pogrzebie męczennicy. Tak rozpoczął się kult Karoliny. Pochowano ją początkowo na cmentarzu grzebalnym, ale w 1917 roku bp Wałęga przeniósł jej ciało do grobowca przy parafialnym kościele we wsi Zabawa.
W trakcie procesu beatyfikacyjnego 6 października 1981 r. przeprowadzono ekshumację i pierwsze rozpoznanie doczesnych szczątków Karoliny; złożono je w sarkofagu w kruchcie kościoła w Zabawie. Rekognicję kanoniczną i przełożenie doczesnych szczątków Karoliny do nowej trumny przeprowadzono w marcu 1987 r., po ogłoszeniu dekretu o męczeństwie służebnicy Bożej.
10 czerwca 1987 r. w Tarnowie św. Jan Paweł II beatyfikował Karolinę. W czasie Mszy beatyfikacyjnej powiedział: „Święci są po to, ażeby świadczyć o wielkiej godności człowieka. Świadczyć o Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym dla nas i dla naszego zbawienia – to znaczy równocześnie świadczyć o tej godności, jaką człowiek ma wobec Boga. Świadczyć o tym powołaniu, jakie człowiek ma w Chrystusie”.
Uroczystym rozpoczęciem kultu bł. Karoliny była translokacja relikwii – przeniesienie trumny z przedsionka kościoła i złożenie jej w sarkofagu pod mensą głównego ołtarza jej parafialnego kościoła.
Kilka lat temu przy Diecezjalnym Sanktuarium bł. Karoliny w Zabawie poświęcono kaplicę Męczenników i Ofiar Przemocy, a obecnie trwa budowa Pomnika Ofiar Wypadków Komunikacyjnych, który jest pierwszym etapem powstania Centrum Leczenia Traumy Powypadkowej.
Bł. Karolina Kózkówna jest patronką Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży (KSM) i Ruchu Czystych Serc.
W ikonografii przedstawiana jest z palmą w ręce.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano ,

17 listopada – wspomnienie Świętej Elżbiety Węgierskiej

PIERWSZE CZYTANIE
Ap 3, 1-6. 14-22
Listy do Kościołów w Sardes i w Laodycei

Czytanie z Apokalipsy Świętego Jana Apostoła
Ja, Jan, usłyszałem Pana mówiącego do mnie: «Aniołowi Kościoła w Sardes napisz: To mówi Ten, co ma siedem Duchów Boga i siedem gwiazd: Znam twoje czyny: masz imię, które mówi, że żyjesz, a jesteś umarły. Stań się czujnym i umocnij resztę, która miała umrzeć, bo nie znalazłem twych czynów doskonałymi wobec mego Boga. Pamiętaj więc, jak wziąłeś i usłyszałeś, tak strzeż tego i nawróć się! Jeśli więc czuwać nie będziesz, przyjdę jak złodziej, i nie poznasz, o której godzinie przyjdę do ciebie. Lecz w Sardes masz kilka osób, co swoich szat nie splamiły; będą chodzić ze mną w bieli, bo godne są tego. Tak szaty białe przywdzieje zwycięzca, i z księgi życia imienia jego nie wymażę. I wyznam imię jego przed moim Ojcem i Jego aniołami. Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów. Aniołowi Kościoła w Laodycei napisz: To mówi Amen, Świadek wierny i prawdomówny, Początek stworzenia Bożego: Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust. Ty bowiem mówisz: „Jestem bogaty” i „wzbogaciłem się”, i „niczego mi nie potrzeba”, a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny, i ślepy, i nagi. Radzę ci nabyć u mnie złota w ogniu oczyszczonego, abyś się wzbogacił, i białe szaty, abyś się przyodział, i by nie ujawniła się haniebna twa nagość, oraz balsamu do namaszczenia twych oczu, byś widział. Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę. Bądź więc gorliwy i nawróć się! Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli ktoś posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną. Zwycięzcy dam zasiąść ze Mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem z mym Ojcem na Jego tronie. Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów».
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 15 (14), 1b-2. 3 i 4b. 4c-5 (R.: por. Ap 3, 21a)

Refren: Zwycięzca ze Mną zasiądzie na tronie.

Kto będzie przebywał w Twym przybytku, Panie, *
kto zamieszka na Twej górze świętej?
Ten, kto postępuje nienagannie, działa sprawiedliwie *
i mówi prawdę w swym sercu.

Refren.

Kto swym językiem oszczerstw nie głosi, *
kto nie czyni bliźniemu nic złego
i nie ubliża swoim sąsiadom, *
ale szanuje tego, który oddaje cześć Bogu.

Refren.

Kto dotrzyma przysięgi niekorzystnej dla siebie, *
kto nie daje swych pieniędzy na lichwę
i nie da się przekupić przeciw niewinnemu. *
Kto tak postępuje, nigdy się nie zachwieje.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. 1 J 4, 10b

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Bóg pierwszy nas umiłował i posłał swojego Syna
jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 19, 1-10
Nawrócenie Zacheusza

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A pewien człowiek, imieniem Zacheusz, który był zwierzchnikiem celników i był bardzo bogaty, chciał koniecznie zobaczyć Jezusa, któż to jest, ale sam nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu». Zszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: «Do grzesznika poszedł w gościnę». Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogoś w czymś skrzywdziłem, zwracam poczwórnie». Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł odszukać i zbawić to, co zginęło».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

MAREK RISTAU
Kto jest letni, a nie gorący, ten ma imię, które mówi, że żyje, ale w oczach Boga jest umarły… Bóg letnich wypluwa z ust swoich… Ich uczynki nie są doskonałe w Jego oczach, nie chodzą w upamiętaniu, uważają się za bogatych duchowo, myślą, że już niczego nie potrzebują, a są godni litości, biedni, ślepi i nadzy… Pan chce, aby wszyscy się nawrócili i byli zbawieni. Tylko On jest naszą sprawiedliwością i uświęceniem. Bez Niego nic nie możemy uczynić, bez Niego nic nie mamy, bez Niego na nic wszystko.

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Na dzisiejsze czytanie z Apokalipsy świętego Jana składają się dwa listy do kolejnych wspólnot chrześcijan: w Sardach i w Laodycei. Są one także swoistym rachunkiem sumienia dla współczesnych wyznawców Chrystusa.
Kościół w Sardach jest wspólnotą żywą tylko z nazwy, bo ciągle istnieje. Jednak negatywne cechy moralne jego członków sprawiają, że w rzeczywistości jest to wspólnota martwa, żyjąca jedynie pozorami. Żyjący chrześcijanie to ci, którzy czuwają i są gotowi do świadczenia o swojej wierze. To także ci, którzy nieustannie walczą ze swoimi słabościami i swoim grzechem, a także umacniają i troszczą się o słabszych.
Natomiast Kościół w Laodycei jest krytykowany za swoje niezdecydowanie i bierność. Jego członkowie są powierzchowni, mało zaangażowani, po prostu letni. Na szczęście ciągle mają szansę, aby otworzyć drzwi Chrystusowi, to znaczy zrezygnować z kompromisów i zaangażować się w życie razem z Jezusem.
Słowa skierowane do wspólnoty w Sardach i Laodycei stanowią także wyzwanie dla nas. Pamiętajmy, że kiedy nasza wiara osłabnie i będziemy chrześcijanami tylko w teorii, musimy szczerze szukać tego, co w nas jeszcze chrześcijańskiego pozostało i na tej podstawie ożywić relację z Chrystusem. Bo tylko przy współpracy z Nim jesteśmy zdolni pokonać letniość i jednoznacznie, i radykalnie stanąć po Jego stronie w naszym życiu.

Komentarz do psalmu
Psalm odpowiada na słowa pierwszego czytania. Jego treść wskazuje, że tylko jednoznaczna postawa tutaj na ziemi jest prawdziwą i szczerą odpowiedzią na zaproszenie Boga do budowania z Nim relacji. To przez konkretne, jednoznaczne zachowania i uczynki możemy osiągnąć nagrodę bycia z Bogiem, czyli przez naszą uczciwość, szacunek do bliźnich, dotrzymywanie słowa, nieszkodzenie niewinnym, a nawet stawanie w ich obronie. Te i podobne czyny są dla nas kluczem do otwarcia drzwi Chrystusowi. Są kluczem do otwarcia się na miłość Boga i bliźniego. Nie zaniedbujmy ich, bo dzięki nim będziemy mogli zasiąść do stołu z Jezusem.

Komentarz do Ewangelii
Mając na uwadze ostatnie zdanie dzisiejszej Ewangelii, warto zadać sobie pytanie: kto kogo szukał w tym wydarzeniu: celnik Jezusa, czy Jezus celnika?
Zachowanie Zacheusza, publicznie potępionego oszusta, jest z pewnością niesamowicie odważne. Wchodząc na drzewo, nie boi się zrobić z siebie głupca. Na niczym mu tak nie zależy, jak na zobaczeniu osoby Jezusa. I dzięki swojemu uporowi udaje mu się nie tylko zobaczyć Pana, ale nawet przyjąć Go do swojego domu.
To nie mogło być przypadkowe spotkanie. Jezus odnalazł to, co zginęło – oszusta i grzesznika, w efekcie czego ten przeszedł od zachłanności do wielkoduszności. Z powodu chęci wynagradzania skrzywdzonym przez siebie ludziom przekracza wymogi Prawa – daje im o wiele więcej. Zacheusz już nie widzi w człowieku przedmiotu zysku, ale przez spotkanie i rozmowę z Jezusem zaczyna właściwie przeżywać relację do siebie, do innych i do rzeczy. Pokazuje, że bogatym nie jest trudno wejść do królestwa Bożego.
Jak niesamowity jest Bóg, który schodzi tak nisko, wkracza w życie grzeszników, a wszystko po to, by znaleźć i zbawić to, co zginęło.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Wojciecha Węglowskiego

Święta Elżbieta Węgierska

Święta Elżbieta WęgierskaElżbieta urodziła się w 1207 r. w Bratysławie lub na zamku w Sarospatah jako trzecie dziecko Andrzeja II, króla Węgier, i Gertrudy, siostry św. Jadwigi Śląskiej. Miała zaledwie 4 lata, gdy została zaręczona z Ludwikiem IV, późniejszym landgrafem Turyngii. Wychowywała się wraz z nim na zamku Wartburg. Wyszła za niego za mąż zgodnie z zamierzeniem swojego ojca dopiero 10 lat później, w roku 1221, mając 14 lat. Z małżeństwa urodziło się troje dzieci: Herman, Zofia i Gertruda. Po 6 latach, w 1227 r. Ludwik zmarł podczas wyprawy krzyżowej w Brindisi we Włoszech. Tak więc Elżbieta została wdową mając 20 lat.

Zgodnie z frankońskim prawem spadkowym, opuściwszy wraz z dziećmi Wartburg, Elżbieta zamieszkała najpierw w pobliskim Eisenach, a następnie w Marburgu, gdzie ufundowała szpital, w którym sama chętnie usługiwała. Oddała się wychowaniu dzieci, modlitwie, uczynkom pokutnym i miłosierdziu. Jej spowiednikami byli franciszkanin Rudiger i norbertanin Konrad z Marburga, słynny kaznodzieja i inkwizytor na Niemcy, mąż bardzo surowy. Prowadził ją drogą niezwykłej pokuty. W 1228 r. Elżbieta złożyła ślub wyrzeczenia się świata i przyjęła jako jedna z pierwszych habit tercjarki św. Franciszka.

Święta Elżbieta WęgierskaOstatnie lata spędziła w skrajnym ubóstwie, oddając się bez reszty chorym i biednym. Zmarła w nocy z 16 na 17 listopada 1231 r. Sława jej świętości była tak wielka, że na jej grób zaczęły przychodzić pielgrzymki. Konrad z Marburga, korzystając ze swego stanowiska inkwizytora, napisał jej żywot i zwrócił się do Rzymu z formalną prośbą o kanonizację. Papież Grzegorz IX bezzwłocznie wysłał komisję dla zbadania życia Elżbiety i cudów, jakie miały się dziać przy jej grobie. Stwierdzono wówczas ok. 60 niezwykłych wydarzeń. Sprawę poparł także metropolita Moguncji i św. Rajmund z Peñafort. Po 4 latach Grzegorz IX bullą z 27 maja 1235 r. ogłosił uroczyście Elżbietę świętą. Jest patronką elżbietanek (zgromadzenia założonego w Nysie w 1842 r., prowadzącego liczne dzieła w Polsce), elżbietanek cieszyńskich (założonych w XVII w. w Akwizgranie) oraz Franciszkańskiego Zakonu Świeckich; jest także patronką Niemiec i Węgier. Jej imię przyjęło jako swoją nazwę kilka zgromadzeń zakonnych i dzieł katolickich.

W ikonografii św. Elżbieta przedstawiana jest w stroju królewskim albo z naręczem róż w fartuchu. Powstała bowiem legenda, że mąż zakazał jej rozdawać ubogim pieniądze i chleb. Gdy pewnego razu przyłapał ją na wynoszeniu bułek w fartuchu i kazał jej pokazać, co niesie, zobaczył róże, mimo że była to zima. Jej atrybutami są także: kilka monet i różaniec.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano ,

16 listopada – Najświętszej Maryi Panny Ostrobramskiej Matki Miłosierdzia

PIERWSZE CZYTANIE
Ap 1, 1-4; 2, 1-5a
List do Kościoła w Efezie

Czytanie z Apokalipsy Świętego Jana Apostoła
Objawienie Jezusa Chrystusa, które dał Mu Bóg, aby ukazać swym sługom, co musi stać się niebawem i co On, wysławszy swojego anioła, oznajmił przez niego za pomocą znaków słudze swojemu, Janowi. Ten poświadcza, że słowem Bożym i świadectwem Jezusa Chrystusa jest wszystko, co widział. Błogosławiony, który odczytuje, i ci, którzy słuchają słów proroctwa, a strzegą tego, co w nim napisane, bo chwila jest bliska. Jan do siedmiu Kościołów, które są w Azji: «Łaska wam i pokój od Tego, Który jest i Który był, i Który przychodzi, i od siedmiu Duchów, które są przed Jego tronem. Usłyszałem Pana mówiącego do mnie: Aniołowi Kościoła w Efezie napisz: To mówi Ten, który trzyma siedem gwiazd w prawej ręce, Ten, który się przechadza wśród siedmiu złotych świeczników: Znam twoje czyny: trud i twoją wytrwałość, i to, że złych nie możesz znieść i że próbie poddałeś tych, którzy zwą samych siebie apostołami, a nimi nie są, i że ich znalazłeś kłamcami. Ty masz wytrwałość, i zniosłeś cierpienie dla imienia mego – niezmordowany. Ale mam przeciw tobie to, że odstąpiłeś od twej pierwotnej miłości. Pamiętaj więc, skąd spadłeś, i nawróć się, i poprzednie czyny podejmij!»
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 1, 1-2. 3. 4 i 6 (R.: por. Ap 2, 7b)

Refren: Zwycięzcy podam owoc z drzewa życia.

Szczęśliwy człowiek,
który nie idzie za radą występnych, †
nie wchodzi na drogę grzeszników *
i nie zasiada w gronie szyderców,
lecz w Prawie Pańskim upodobał sobie *
i rozmyśla nad nim dniem i nocą.

Refren.

On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, *
które wydaje owoc w swoim czasie.
Liście jego nie więdną, *
a wszystko, co czyni, jest udane.

Refren.

Co innego grzesznicy: *
są jak plewa, którą wiatr rozmiata.
Albowiem droga sprawiedliwych jest Panu znana, *
a droga występnych zaginie.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
J 8, 12

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Ja jestem światłością świata,
kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 18, 35-43
Uzdrowienie niewidomego pod Jerychem

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Kiedy Jezus przybliżał się do Jerycha, jakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał. Gdy usłyszał przeciągający tłum, wypytywał się, co to się dzieje. Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi. Wtedy zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy się przybliżył, zapytał go: «Co chcesz, abym ci uczynił?» On odpowiedział: «Panie, żebym przejrzał». Jezus mu odrzekł: «Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła». Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga. Także cały lud, który to widział, oddał chwałę Bogu.
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

MAREK RISTAU
Pan wie wszystko. Przed Nim wszystko jest jawne i nic nie możemy ukryć. On zna nasze myśli, czyny, intencje i dążenia. Wie, ile dajemy serca i trudu, ile okazujemy wytrwałości, czy cierpimy dla Jego imienia, zachowując wierność i nie dostępując od Niego. Wzywa nas też, abyśmy powrócili do pierwszej miłości i pierwszej gorliwości, bo bez żarliwego dążenia do uświęcenia, nikt Go nie ujrzy.

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
W Kościele rozpoczynamy dzisiaj wsłuchiwanie się w przesłanie Księgi Apokalipsy – księgi prorockiej Nowego Testamentu.
Już na wstępie zostajemy utwierdzeni w tym, że jej treścią jest autentyczne Słowo Boga oraz świadectwo płynące od samego Chrystusa za pośrednictwem świętego Jana. Jej autor, a także my – jej czytelnicy – jako słudzy Boga jesteśmy szczególnie wezwani do wsłuchania się w to proroctwo i do postępowania według jego przekazu.
Dzisiejsze czytanie zawiera także jeden z listów do siedmiu wspólnot chrześcijan. Każdy z nich podaje konkretne wskazówki skierowane w rzeczywistości do wszystkich wierzących. Dlatego my także jesteśmy wezwani do słuchania i zachowywania ich przesłania. Wszak pochodzi ono od Chrystusa – Tego, który ma prawo do oceniania życia duchowego swoich wyznawców.
Pierwszy list skierowany jest do wspólnoty w Efezie, którą cechują: wytrwałość i wysiłek, opór wobec fałszywych agitatorów czy wierność prawu Bożemu. Jednak Kościołowi efeskiemu zostają wyrzucone także wady, mianowicie: spełnianie tych wszystkich obowiązków bez zapału, z przyzwyczajenia, bez miłości.
Tymczasem brak miłości w postępowaniu jest odejściem od prawdziwego Kościoła, bo to właśnie nią powinien być nasączony każdy uczynek życia chrześcijańskiego. Tak zwani „poprawni chrześcijanie” powinni zatem ożywić swoją miłość, aby ich uczynki były autentyczne.

Komentarz do psalmu
Psalmista kontynuuje przesłanie pierwszego czytania. Człowiek wierny Bogu jest porównany do „drzewa zasadzonego nad płynącą wodą, które wydaje owoce w swoim czasie”. To zakorzenienie w Bożych przykazaniach, nade wszystko w przykazaniu miłości Boga i bliźniego, jest przyczyną dobrych i obfitych owoców, które można zobaczyć już na tym świecie, a w pełni – w życiu wiecznym.
Psalm zawiera także przestrogę dla tych, którzy nie stosują się do Bożych wezwań. Tacy ludzie nie mają żadnego ugruntowania, nie są stali, a co za tym idzie, nie przynoszą żadnych owoców.

Komentarz do Ewangelii
Niewidomy z dzisiejszej Ewangelii ufnie i ze śmiałością zwraca się do Jezusa po imieniu. Wierzy mocno, że zostanie wysłuchany i uzdrowiony ze swojej ślepoty. I rzeczywiście, wbrew zagłuszającemu tłumowi zostaje dostrzeżony przez Chrystusa i wysłuchany. Skutkiem tego wydarzenia może być tylko wielbienie Boga i podążanie za Uzdrowicielem.
Ta sytuacja sugeruje nam potrzebę budowania relacji z Jezusem, z której wypływa wiara i zaufanie, że tylko On może uwolnić nas z naszej ślepoty: nieznajomości Boga, a także tkwienia w grzechu. Trzeba nam nieustępliwie zwracać się do Niego, wbrew temu, czym świat próbuje nas zakrzyczeć, czyli położyć przeszkodę w spotkaniu z Chrystusem. Dzięki tej wytrwałości z pewnością otrzymamy o wiele więcej, niż ośmielamy się prosić.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Wojciecha Węglowskiego

Najświętsza Maryja Panna Ostrobramska Matka Miłosierdzia

Litwo! Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie;
Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie
Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie.
Panno święta, co Jasnej bronisz Częstochowy
I w Ostrej świecisz Bramie! Ty, co gród zamkowy
Nowogródzki ochraniasz z jego wiernym ludem!
Jak mnie dziecko do zdrowia powróciłaś cudem,
(Gdy od płaczącej matki pod Twoją opiekę
Ofiarowany, martwą podniosłem powiekę
I zaraz mogłem pieszo do Twych świątyń progu
Iść za wrócone życie podziękować Bogu),
Tak nas powrócisz cudem na Ojczyzny łono.
Adam Mickiewicz
Pan Tadeusz, Inwokacja

Ostra Brama w WilnieZarówno cudowny obraz, jak i kaplica, w której się mieści, oraz sama Ostra Brama mają bogatą historię, ściśle wiążącą się z historią rozbudowy Wilna. Na przełomie XV i XVI w. postanowiono otoczyć je murem obronnym. Powstało dziewięć bram miejskich, z których jedna (jedyna zachowana do naszych czasów) nosiła nazwę Miednickiej, inaczej Krewskiej. Nieco później przyjęła się inna nazwa bramy – Ostra. Zgodnie z tradycją na bramach obronnych zawieszano święte obrazy. Ostra Brama po obu jej stronach również miała własne obrazy, które po pewnym czasie uległy zniszczeniu. Jednym z tych obrazów był wizerunek Matki Bożej. Z czasem miejsce to stało się miejscem modlitwy do Maryi.
Kult Matki Miłosierdzia z Ostrej Bramy jest ogromny i niezrównany w swej sile. Sięga drugiej połowy XVII w. i wiąże się z obroną murów miasta. Jednakże wyraźne jego wzmożenie nastąpiło w I połowie XVIII w. Szczególny rozwój czci Matki Miłosierdzia nastąpił po rozbiorach Polski. W 1993 roku modlił się w kaplicy w Ostrej Bramie św. Jan Paweł II. Ofiarował wtedy Matce Bożej Miłosierdzia złotą różę. Kult Matki Bożej Ostrobramskiej jest ciągle żywy i obecny nie tylko na terenie Litwy, ale także w sąsiednich krajach. W Polsce około 30 parafii ma za patronkę Matkę Bożą Ostrobramską.

Oryginalny obraz jest namalowany temperą na ośmiu dębowych deskach, jest więc duży. W późniejszych latach obraz został przemalowany farbą olejną; zmieniono także wizerunek Matki Bożej (zamalowano m.in. pukiel włosów wymykający się spod chusty i skrócono palce dłoni). Nie znamy twórcy obrazu. Namalowano go prawdopodobnie w I poł. XVII wieku na wzór obrazu Martina de Vosa – flamandzkiego artysty. Dzisiaj odrzuca się całkowicie wersję o wschodnim pochodzeniu obrazu, który miał przywieźć z wyprawy książę litewski Olgierd w XIV wieku, jak też i to, że Matka Boża ma twarz Barbary Radziwiłłówny.

Najświętsza Maryja Panna OstrobramskaGłowę Matki Bożej zdobią dwie korony. Pierwsza pochodzi z końca XVII wieku, w XIX wieku ozdobiona została klejnotami ofiarowanymi jako wota. Druga korona, z połowy XVIII wieku, podtrzymywana jest przez dwa aniołki i ozdobiona sztucznymi kamieniami. 2 lipca 1927 r. odbyła się uroczysta koronacja obrazu złotymi koronami. Dokonał jej arcybiskup metropolita warszawski kard. Aleksander Kakowski w obecności prezydenta Ignacego Mościckiego i marszałka Józefa Piłsudskiego.
Obraz przedstawia pochyloną Madonnę bez Dzieciątka. Głowę otoczoną promienną aureolą Maryja lekko pochyla w lewo, smukłą szyję zdobi szal. Jej twarz jest pociągła, półprzymknięte oczy dodają jej powagi; ręce trzyma skrzyżowane na piersiach.

Ostra Brama wiąże się również w istotny sposób z kultem Miłosierdzia Bożego. Obraz Miłosierdzia Bożego został namalowany w Wilnie i wystawiony publicznie właśnie w Ostrej Bramie (26-28 kwietnia 1935 r.). Tu też św. Faustyna miała wizję triumfu obrazu Miłosierdzia Bożego.

Bardzo silne są też związki św. Jana Pawła II z Ostrą Bramą:
„W momencie mojego wyboru na Stolicę Piotrową pomyślałem o Matce Najświętszej z Ostrej Bramy” (6 września 1993 r.); „Niedługo po tym, jak niezbadanym wyrokiem Bożym zostałem wybrany na Stolicę Piotrową, udałem się do litewskiej kaplicy Matki Miłosierdzia w podziemiach Bazyliki Watykańskiej. I tam, u stóp Najświętszej Dziewicy, modliłem się za was wszystkich” (8 września 1993 r.).
Opiece Matki Miłosierdzia św. Jan Paweł II przypisuje uratowanie z zamachu z 13 maja 1981 r.: „Kiedy mogłem kontemplować oblicze Matki Bożej w sanktuarium w Ostrej Bramie w Wilnie, skierowałem do Niej słowa wielkiego polskiego poety, Adama Mickiewicza: «Panno święta, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie! (…) Jak mnie (…) do zdrowia powróciłaś cudem!». Powiedziałem to na koniec modlitwy różańcowej odmówionej w sanktuarium ostrobramskim. I głos mi się załamał…” (13 maja 1994 r.).

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano ,

15 listopada – wspomnienie świętego Alberta Wielkiego, biskupa i doktora Kościoła

PIERWSZE CZYTANIE
Prz 31, 10-13. 19-20. 30-31
Poemat o dzielnej niewieście

Czytanie z Księgi Przysłów
Niewiastę dzielną kto znajdzie? Jej wartość przewyższa perły. Serce małżonka jej ufa, na zyskach mu nie zbywa; nie czyni mu źle, ale dobrze przez wszystkie dni jego życia. O wełnę i len się stara, pracuje starannie rękami. Swe ręce wyciąga po kądziel, jej palce chwytają wrzeciono. Otwiera dłoń ubogiemu, do nędzarza wyciąga swe ręce. Kłamliwy wdzięk i marne jest piękno: chwalić należy niewiastę, co boi się Pana. Uznajcie owoce jej rąk, niech w bramie sławią jej czyny.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 128 (127), 1b-2. 3. 4-5 (R.: 1b)

Refren: Szczęśliwy człowiek, który służy Panu.

Szczęśliwy człowiek, który służy Panu *
i chodzi Jego drogami.
Będziesz spożywał owoc pracy rąk swoich, *
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie.

Refren.

Małżonka twoja jak płodny szczep winny *
w zaciszu twego domu.
Synowie twoi jak oliwne gałązki *
dokoła twego stołu.

Refren.

Tak będzie błogosławiony człowiek, *
który służy Panu.
Niech cię z Syjonu Pan błogosławi †
i obyś oglądał pomyślność Jeruzalem *
przez wszystkie dni twego życia.

Refren.

DRUGIE CZYTANIE
1 Tes 5, 1-6
Dzień Pański nadejdzie niespodziewanie

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Tesaloniczan
Nie potrzeba wam, bracia, pisać o czasach i chwilach, sami bowiem dokładnie wiecie, że dzień Pański przyjdzie tak jak złodziej w nocy.  Kiedy bowiem będą mówić: «Pokój i bezpieczeństwo» – tak niespodzianie przyjdzie na nich zagłada, jak bóle na brzemienną, i nie umkną. Ale wy, bracia, nie jesteście w ciemnościach, aby ów dzień miał was zaskoczyć jak złodziej. Wszyscy wy bowiem jesteście synami światłości i synami dnia. Nie jesteśmy synami nocy ani ciemności. Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi.
Oto słowo Boże.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
J 15, 4a. 5b

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę.
Kto trwa we Mnie, przynosi owoc obfity.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA DŁUŻSZA
Mt 25, 14-30
Przypowieść o talentach

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: «Podobnie jest z królestwem niebieskim jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obieg i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i, rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: „Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: „Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: „Panie, wiedziałem, że jesteś człowiekiem twardym: żniesz tam, gdzie nie posiałeś, i zbierasz tam, gdzie nie rozsypałeś. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność!” Odrzekł mu pan jego: „Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że żnę tam, gdzie nie posiałem, i zbieram tam, gdzie nie rozsypałem. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”».
Oto słowo Pańskie.

EWANGELIA KRÓTSZA
Mt 25, 14-15. 19-21

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: «Podobnie jest z królestwem niebieskim jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: „Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem”. Rzekł mu Pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego Pana!”»
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

MAREK RISTAU
Dzień Pański przyjdzie jak złodziej w nocy. Wtedy na bezbożnych spadnie nagła zagłada. Kto wierzy, nie zginie, ponieważ nie jest w ciemności i ten dzień nie zaskoczy go jak złodziej. W Chrystusie jesteśmy sprawiedliwością Bożą, synami dnia i światłości – nie mamy nic wspólnego z nocą i ciemnością… Bez ustanku się modlimy, czuwamy, trwamy w trzeźwości i wstrzemięźliwości. Nie lekceważymy Słowa Pańskiego.

***
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania
Fragment Księgi Przysłów, odczytywany dzisiaj w liturgii, z pewnością można nazwać hymnem sławiącym znaczenie, godność i wielkość kobiety.
Opis niewiasty, zawarty w pierwszym czytaniu, to słowa skierowane do młodzieńca opuszczającego szkołę mędrców, a więc do mężczyzny poszukującego swojej życiowej wybranki. Dlatego zawartych jest w nim tak wiele pozytywnych cech, jakimi powinna się odznaczać kobieta, która boi się Pana i dobrze przeżywa swoje życie. Autor tych słów wyszczególnia jej następujące zalety: dzielna, dobra, godna zaufania, pracowita, czy też hojna dla ubogich. Generalizując, wielkość kobiety jest mierzona poprzez umiejętność dawania daru z siebie, to znaczy bycia dla Boga i dla innych.
Warto także zwrócić uwagę na opis prac wykonywanych przez niewiastę, czyli przędzenia i tkania. Wykonuje je z poświęceniem, gorliwie i starannie, co oznacza, że jest oddana i opiekuńcza. Taką kobietę nie jest łatwo znaleźć.
Treść pierwszego czytania kieruje naszą uwagę najpierw na godność kobiety. Następnie uświadamia nam, że jej mocne strony uwypuklone w tekście, są pewnymi talentami, darami, które Bóg ofiarowuje człowiekowi, a które należy wykorzystać dokładnie i starannie, tak jak robi to opisywana niewiasta.

Komentarz do psalmu
Psalm 128 był zwyczajowo śpiewany przez pielgrzymów udających się do Jerozolimy. Przeważnie były to całe rodziny.
Psalmista chce pokazać, że człowiek, poprzez wierność Bogu, może cieszyć się Jego błogosławieństwem w swojej rodzinie, w swoim domu. Aby to osiągnąć, podaje trzy warunki zdobycia szczęścia. Pierwszy to praca, która wiąże się z rozwojem człowieka, a jednocześnie stanowczo neguje lenistwo i unikanie wysiłku – „będziesz spożywał owoc pracy rąk swoich”. Drugi to rodzina, a dokładniej ofiarowanie swojej osoby komuś innemu, a więc odrzucenie wszelkiego egoizmu, zaborczości i chęci władzy. Trzeci to pobożność, czyli podporządkowanie swojego życia Bogu.
Dzięki zachowywaniu tych trzech wskazówek będziemy mogli nazywać się ludźmi prawymi, najbardziej szczęśliwymi, bo osiągniemy spokój sumienia.

Komentarz do drugiego czytania
Tesaloniczanie byli społeczeństwem zwracającym dużą uwagę na kwestię końca świata. Jednakże byli pełni obaw nie mających żadnej nadziei na szczęśliwe zakończenie, ponieważ nie znali Boga. Było to źródłem pewnej pasywności, marazmu, bezczynności i bezsilności. Święty Paweł Apostoł, przedstawiając im Chrystusa, obdarował ich także nadzieją na szczęśliwe zakończenie ziemskiego życia. Jednak czas oczekiwania na ponowne Jego przyjście, który jest czasem nieznanym i nieoczekiwanym, nie może być czasem bezczynności i bezsilności. W oczekiwaniu na paruzję święty Paweł zaprasza Tesaloniczan do wybudzenia się ze swoich grzechów, do czuwania w wierze i zaufaniu wobec Boga, a także do aktywnej i angażującej miłości Boga i bliźniego

Komentarz do Ewangelii
Bóg doskonale zna możliwości każdego człowieka i na tej podstawie udziela mu odpowiednich darów różnego rodzaju i różnej miary. Mogą być to uzdolnienia, środki finansowe, dary duchowe (np. modlitwa, pełnienie dzieł miłosierdzia, współczucie), posiadanie wiedzy o możliwości osiągnięcia zbawienia czy także miłość, która jest dana każdemu człowiekowi. Każdy z tych darów jest ofiarowany człowiekowi po to, aby korzystając z nich, służył Bogu i innym ludziom. Tylko w taki sposób puści je w obieg i przyniesie odpowiednie zyski.
Talenty, dary nie są równo rozdzielane, co może wzbudzać w nas zazdrość. Jednak jest w tym sens. Otrzymanymi darami mamy się wymieniać, wzajemnie ubogacać. Dlatego naszym pierwszym zadaniem jest odkrycie i zaakceptowanie otrzymanych skarbów od Boga. Następnie ich pomnażanie poprzez dobre wypełnianie obowiązków duchowych, działanie i pracowitość, czynienie świata lepszym dzięki swoim uzdolnieniom, praktykowanie miłości Boga i bliźniego oraz dzielenie się ze światem dobrą nowiną o zbawieniu człowieka, co w efekcie przygotuje nas na ponowne przyjście Pana.
Musimy pamiętać jeszcze, że z zaangażowania i wykorzystywania dóbr otrzymanych od Boga osobiście zdamy relację przed Bogiem, dzięki czemu otrzymamy nagrodę lub naganę.
Komentarze zostały przygotowane przez ks. Wojciecha Węglowskiego

Święty Albert Wielki, biskup i doktor Kościoła

Tomasso da Modena: Święty Albert Wielki

Albert urodził się prawdopodobnie między 1193 a 1200 r. w Lauingen w Niemczech. Jego ojciec był rycerzem i pełnił obowiązki naczelnika miasteczka. Dzięki swemu pochodzeniu Albert mógł studiować w Padwie i w Bolonii. W Padwie w 1221 r. spotkał bł. Jordana z Saksonii i z jego rąk otrzymał habit dominikański. Skierowany do konwentu dominikanów w Kolonii, tu zapewne złożył profesję zakonną, ukończył studia teologiczne i otrzymał święcenia kapłańskie. W latach 1234-1242 był lektorem w klasztorach: Hildesheim, Fryburgu, w Ratyzbonie i w Strasburgu. Potem udał się do Paryża, gdzie kończył i uzupełniał swoje studia wyższe. Tam też został profesorem – jako pierwszy Niemiec (1245). Wykładał tam do 1248 r. W 1248 r. zorganizował w Kolonii dominikańskie studium generalne, gdzie wykładał do 1260 r., z przerwą w latach 1254-1257. Prawdopodobnie w Kolonii spotkał św. Tomasza z Akwinu, dla którego stał się nauczycielem i mistrzem. Albert jako pierwszy rozpoznał w młodym Tomaszu przyszłego wielkiego uczonego. Tradycja dominikańska przypisuje mu proroczą wypowiedź o Akwinacie: „Nazywamy go niemym wołem, ale on jeszcze przez swoją naukę tak zaryczy, że usłyszy go cały świat”.
W roku 1254 kapituła prowincjalna wybrała Alberta prowincjałem około 40 klasztorów niemieckich. Jako prowincjał Albert uczestniczył w kapitułach generalnych zakonu: w Mediolanie (1255) i w Paryżu (1256), gdzie zetknął się ze św. Ludwikiem IX, królem Francji, od którego otrzymał cząstkę relikwii Krzyża świętego. W roku 1255 udał się do Anagni, gdzie wobec papieża Aleksandra IV bronił Zakonu, przeciwko któremu Uniwersytet Paryski, a za nim inne uczelnie, wytoczyły walkę, której rzeczywistą przyczyną była konkurencja kleru diecezjalnego z zakonnym. Zdumiony wiedzą Alberta papież zaprosił go z wykładami do Anagni, Rzymu i Viterbo. W roku 1257 Święty zdał urząd prowincjała i powrócił do wykładania w Kolonii. W roku 1260 mianowany został przez papieża Aleksandra IV biskupem Ratyzbony. Zadziwił wszystkich jako doskonały administrator rozległej diecezji; wydawało się bowiem, że uczony tej miary nie nadaje się do pracy duszpasterskiej. Albert uzdrowił finanse i gospodarkę majątków kościelnych, zreorganizował parafie, ożywił ducha gorliwości wśród swoich kapłanów. W dwa lata później, po śmierci Aleksandra IV, uzyskał od Urbana IV zgodę na rezygnację z funkcji rządcy diecezji, uznając się niegodnym tego urzędu.
W latach następnych spełniał niektóre poruczenia papieskie – zwłaszcza mediacyjne. Urban IV mianował go kaznodzieją papieskim na rzecz krucjaty. Powierzył mu także zbiórkę środków na jej zorganizowanie w Niemczech i w Czechach. Do pomocy przydał mu słynnego kaznodzieję, franciszkanina, Bertolda z Ratyzbony. Papież zlecał mu też misje specjalne, np. dla rozsądzenia i załagodzenia sporu pomiędzy metropolitą kolońskim a miastem Kolonią. Kazał mu również dopilnować, by wybory biskupa Brandenburga odbyły się w sposób kanoniczny.

Święty Albert WielkiW roku 1264 zmarł Urban IV. Korzystając z okazji, Albert poprosił następcę, Klemensa IV, o zwolnienie z obowiązków. Wrócił do Kolonii i Strasburga, gdzie powstał nowy, silny dominikański ośrodek naukowy. Po 6 latach papież znowu wysłał go dla załagodzenia antagonizmów w Meklemburgii. W 1277 r. generał zakonu, bł. Jan z Vercelli, powierzył mu misję, by bronił Zakonu i św. Tomasza z Akwinu. Znów bowiem podniosły się głosy, że należy usunąć z uniwersytetów franciszkanów i dominikanów, bo stanowili zbyt silną konkurencję dla kleru świeckiego. Papież następnie polecił Albertowi ponownie zająć się sporem, jaki się odnowił pomiędzy metropolitą Kolonii, Engelbertem Falkenbergiem, a miastem. Odebrał także przysięgę w imieniu papieża od nowego cesarza, Rudolfa. Wreszcie instalował nowego opata w Fuldzie. Wziął także udział w soborze powszechnym w Lyonie w roku 1274. Te wszystkie misje publiczne świadczą o tym, jak bardzo Albert był ceniony, jak wielki miał autorytet i dar jednania ludzi.
Św. Albert był jednym z największych umysłów chrześcijańskiego średniowiecza. Przedmiotem jego naukowych zainteresowań były niemal wszystkie dziedziny ówczesnej wiedzy. Nie było dziedziny, której by nie znał, o której by nie pisał, począwszy od wzniosłych prawd teologii i filozofii, poprzez nauki przyrodnicze. Słusznie papież Pius XI nadał mu tytuł doktora uniwersalnego, a potomność od dawna nazywała go Wielkim. Można powiedzieć, że nie byłoby św. Tomasza, gdyby mu nie utorował drogi – na tym właśnie polu – św. Albert. On pierwszy usiłował stworzyć syntezę wszystkich nauk. Sam napisał: „Intencją naszą jest, by wszystkie części (fizykę, matematykę, metafizykę) połączyć w jedną całość, dla łacinników zrozumiałą”. Albert znał wszystkich dostępnych wówczas pisarzy: żydowskich, greckich, rzymskich, jak też teologów kościelnych. Jego dzieła wydano aż w 40 tomach. Jednocześnie posiadał umiejętność łączenia wiedzy z dobrocią, dlatego był nazywany „doktorem powszechnym” i „sumą dobroci”.

Święty Albert WielkiZmarł 15 listopada 1280 r. w Kolonii. Wbrew przyjętemu w Zakonie zwyczajowi pochowano go w chórze kościoła zakonnego i wystawiono mu duży pomnik. W roku 1383 za zezwoleniem papieża Sykstusa IV przełożony generalny dokonał podziału relikwii św. Alberta: ramię podarowano konwentowi dominikańskiemu w Bolonii, a relikwie mniejsze rozesłano po innych kościołach Zakonu. Dom rodzinny w Lauingen zamieniono na kaplicę. Papież Innocenty VIII zezwolił dominikanom Kolonii i Ratyzbony na odmawianie oficjum o błogosławionym, co w roku 1670 papież Klemens X rozszerzył na cały Zakon i na szereg diecezji we Francji i w Niemczech. Beatyfikował go Grzegorz XV w 1438 r. W 1459 r. został zaliczony przez Piusa II do grona doktorów Kościoła. Kanonizował go Pius XI 6 grudnia 1931 r. Jego następca, Pius XII, ogłosił go w 1942 r. patronem studiujących nauki przyrodnicze. Albert jest ponadto patronem górników.

W ikonografii św. Albert przedstawiany jest w habicie dominikańskim, czasami w mitrze lub jako profesor. Jego atrybutami są: księga, krzyż, lilia jako symbol wiernej duszy, mitra, ptasie pióro.

Zobacz także:
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano ,